qcharzowa
19.03.05, 23:59
Cześć Adag, nic się nie martw, nie taka cesarka straszna, jak to tutaj
nieraz opisywano. Mój Mąż podpowiada, że jeśli On ją przezył, to i Tobie na
pewno się uda. Ja musiałam zgłosić się do szpitala dzień wcześniej (tak do
14stej), na Izbie Przyjęć badania - ciśnienie, badanie gin., pomiary brzucha.
Potem leżałam tą jedną noc na oddziale patologii. Następnego dnia rano
lewatywa (robi się samemu), cesarki odbywają się rano. Na ten dzień były
wyznaczone dwie - ale pierszeństwo mają zawsze przypadki nagłe, np,
dziewczyny, które rodza naturalnie, ale wynikają komplikacje. Rano dostałam
kroplówkę (dwie butle) nawadniające, a potem już tylko czekaliśmy z Mężem na
sygnał, że można iść na salę operacyjną. Przed wejściem na nią spytaliśmy
operatora czy będzie miał coś przeciwko, żeby Mąż uczestniczył w operacji,
zgodził się bez problemu. Jeśli masz taką możliwość, zabierz kogoś ze sobą,
to bardzo pomaga. Na sali operacyjnej przygotowują Cię do operacji,
podłączają ciśnieniomierz, do drugiej ręki też coś. Potem czekasz na
znieczulenie w kręgosłup. Musisz położyć się na bok i podciągnąć nogi jak
najbliżej brzucha, głowę również. Ja akurat poczułam tylko leciutkie
uszczypanie, nic więcej. Później już był przy mnie Mąż, oddzieleni byliśmy od
lekarzy operujących stelażem z parawanem, Mąż głaskał mnie po głowie, co
baaaaardzo mnie uspokajało. Po około 10 minutach zobaczyliśmy naszą Córeczkę,
mi dali Ją przytulić, potem po pomiarach przynieśli Ją Mężowi na ręce. Ja
byłam zszywana, a Oni siedzieli ze mną przy głowie do końca operacji, czyli
następnych 20-30 minut. I tyle. Potem wywożą Cię na salę pooperacyjną na
jedną dobę. Na obchodzie wieczornym lekarz już kazał siadać na łóżku (około
godziny 23), a o 6 rano następnego dnia robiłam pierwsze kroki. Tego dnia tez
już dostałam dietetyczny obiadek. Córcia cały czas była przy mnie, siostry od
razu przystawiły Ją do piersi, żadnych problemów z laktacją nie miałam i nie
mam do tej pory. My wykupiliśmy po tej jednej dobie osobną salę, Mąż ze mną
nocował. Naprawdę to bardzo pomagało. Aha, koniecznie zabierz sobie do
szpitala majtki poporodowe i podpaski bella te duże, bo po cc śmiało możesz w
tych majteczkach chodzić. Inaczej ciężko jest się poruszać z tymi szpitalnymi
szmatkami pomiędzy nogami. Weź też koniecznie szlafrok i klapki pod prysznic.
Nic się nie martw, głowa do góry, ja już od kilku dni biegam po domu jak
szalona, kucam, siedzę normalnie. Szwy zdjęli mi po 7 dobie. W szpitalu byłam
4 doby. Nie da się również opisać słowami jak to jest mieć tą maleńką Istotkę
już przy sobie, oszaleliśmy z Mężem na Jej punkcie. Zobaczysz jakie to
niesamowite uczucie.
buziaki
od 23 marca będziemy mieli w domciu internet
będę często z Wami wszystkimi gadała
buziaki
Aneta