byłam dzis u gin. i nic sie nie dowiedzialam znów...

(( kazał przyjsc kolo
10 kwietnia. Przyszłam dzis, bo sie nie mogłam doczekać wiadomosci, ale to
tylko 3 dni wczesniej, wiec pomyslalam ze spoko, tym bardziej, ze to juz (wg
moich wyliczen) 7 tc. Założono mi kartę ciąży już, ale potem lekarz mnie
zbadał i .. byłam ponoć za bardzo spięta.. i sie nie udało nic wybadać..

((
Dał skierowanie na USG, ale dopiero 20-tego powiedzial zebym poszla, zeby
było wiecej widać, a do niego z wynikami mam przyjść dopiero pod koniec
miesiąca... Kurcze!! nie wytrzymam w takiej niepewności do 20 kwietnia
jescze! Dziewczyny czy któraś z Was tak miała, że tak późno sie dopiero
dowiedziec mogła na 100%? Toż to już będzie 9 tydzien jak pojde na to USG!
Wynik testu sikanego pozytywny bardzo był, brak okresu (OM 14 lutego), bolące
cycki i jajniki. Poza tym to nic. Czy mogę być pewna, że to ciąża, czy moze
zrobic sobie jeszcze test z krwi? I czy jak zrobie taki test z krwi to będę
spokojniejsza?? RATUNKU!!