Dodaj do ulubionych

czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny???

09.12.05, 21:48
czytam wypowiedzi dziewczyn które rodziły z ojcem dziecka i nie spotkałam sie
jeszcze z negatywnymi wrażeniami po takim porodzie. Mój mąz obecnie nie czuje
sie na tyle silny by sie zdecydować tzn nie powiedział nie ale też nie
powiedział tak, napewno nie bede go naciskać. ale bardzo bym chciała by wtedy
był przy mnie, choćby nie do końca w fazie końcowej moge być sama ale te
najdłuższe godziny. a jak wasi ojcowie dzieci widzą porody rodzinne? termin
mam na kwietnia wiec może sie namysli...smile
Obserwuj wątek
    • indra2 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 09.12.05, 21:59
      Mój mąż od początku chciał rodzić ze mną. Zaklinał się tylko, że nie będzie
      przecinał pępowiny, bo zemdleje i nie miał zaglądać mi między nogi w czasie
      parciawink Pępowinę przeciął bez mrugnięcia okiem a podczas parcia motywował
      mnie słowami jeszcze chwilkę już mu czuprynkę widaćwink Oboje poród wspominamy
      super i drugie dziecko też planujemy rodzić razem.
      aga
    • gonia28b Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 09.12.05, 22:05
      Mój Kajtek chce byc przy narodzinach. Ale też długo to trawało, zanim się
      dowiedziałam czy on chce. Mierziło mnie to okropnie, bo też tego (tak jak Ty)
      Chciałam. Pewnego dnia nie wytrzymałam i podsunęłam mu "Twoje Dziecko" z
      artykułem o zaletach i o przebiegu porodu rodzinnego. Nie przeczytał tego, ale
      zapytał się mnie o co mi chodzi. No więc mu powiedziałam, że ja bym bardzo
      chciała aby był przy mnie przy porodzie, ale nie wiem czy on chce. Powiedział
      mi, że tak oczywiście, że on będzie. Przcież nie powiedział mi, że nie chce.

      Powiem Ci coś w sekrecie: Teraz to ja sama nie jestem pewna czy chcę, żeby mąż
      był przy mnie. Naprawdę obawiam się tego co będzie potem. Jestem teraz w 7 m-cu
      ciąży, brzuszek taki sobie - ponoć w sam raz. Wszyscy dookoła mi powtarzają, że
      bardzo ładnie chodzę w ciąży. Żadnych rozstępów, wszystko w normie, tylko
      brzuszek taki fajniusi. Problem w tym, że dla mojego męża nie jest taki
      fajniusi. Przestałam być dla niego atrakcyjna seksualnie. Wczoraj po dość
      długim namyśle powiedziałm mu, że pojawiła mi się siara - bo też nie byłam
      pewna jak na to zareaguje. Muszę go jakoś przyzwyczajać do tego, że za niedługo
      wszystko się zmieni i będę mamusią. I nic już nie będzie takie jak przedtem.

      Pozdrawiam serdecznie.
      • jaonna1 gonia 09.12.05, 22:10
        oj ci faceci!!! ja ostatnio sie spytałam co bedzie jak po porodzie zostane
        grubasem? a on mi odpowiada--to bedziemy sie odchudzać!! zamiast powiedzieć ze
        i tak bede piekna i tak bedzie mnie kochać!!
        • gonia28b Re: gonia 09.12.05, 22:28
          A niechby sobie tak sami w ciąży pochodzili i przez jakiś czas nie mogli pić
          piwa. Boooossze! Oni naprawdę nie potrafią tego docenić. Albo tak jak u mnie:
          nie dość, że sama chodzę z tym brzuchem i biustami też większymi niż normalnie
          i zamartwiam się co się stanie z nimi jak już urodzę i wykarmię, to on jeszcze
          mnie z tym wszystkim tak dołuje psychicznie.

          Ale trzymajmy się. Damy radę smile)) Twarde baby jesteśmy wink) (to jeden z jego
          ostatnich komplementów - parę miesięcy temu)
    • ares1976 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 09.12.05, 22:39
      Mój mąż od początku chciał byc przy porodzie. Boi sie tylko biedaczysko że
      zamdleje - moja mama zamierza go poratować jakims środkiem uspokajającym z
      domowej apteczkismile ale myslę że jak co do czego przyjdzie to nabierze siłsmileJa
      tez bardzo chce żeby był i nie wyobrażam sobie inaczej.
      • stycz72 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 09.12.05, 23:27
        Mój mąż bardzo chce być przy porodzie i chce przeciąć pępowinę. Ja też chcę
        żeby był przy mnie w tym ważnym dniu. W koncu to jest nasze wspólne dziecko i
        chcemy urodzić je razem.
    • dorotaifilip Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 02:28
      Witaj! Mój mąż nie odmawiał mi wprost, jak o tym rozmawialiśmy, ale nie chciał
      być przy porodzie. Przekonali go dopiero dwaj koledzy z pracy, którzy
      opowiedzieli mu o swoich doświadczeniach. Byłam przy tych rozmowach - ot kilka
      zdań rzuconych, bez zbędnych opisów. I to przekonało męża. Był przy porodzie,
      przeżył. Co więcej - na forum kiedyś udzielał się i przekonywał innych
      mężczyzn, że warto. Kiedyś, bo nasze dziecko ma teraz 20 miesięcy.
      Powodzenia!
      dorota
    • wieloszka Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 08:54
      nic na siłę: mój na przykład źle wspomina widok krwi, łożyska, szycia itp.choć
      tu można się umóić, żeby po narodzinach się ewakuował, jednak faktem jest że
      poród to fizjologia- nie chodzi tu chyba nawet o późniejszy seks -ale na prawdę
      nie każdy facet czuje się na siłach na to przeżycie i wielkie emocje. myślę że
      stać z boku jest b ciężko.teraz czekam na drugi poród i mąż też chce być,
      wspierać mnie i pilnować personelu. ma zamiar teraz wcześniej wyjść...
    • iwta Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 09:37
      Mój mąż nie był przy pierwszym porodzie i przy drugim też nie zanosi się na to
      aby był. Chociaż tak naprawdę ja nie wiem czy ja chciałabym aby był ze mną,bo
      przy nim tak jakoś zawsze się rozczulam . A jak dla mnie przy porodzi muszę być
      skoncentrowana i chyba sama z tym bólem.Oczywiście każda ma inaczej i to
      kwestia wyboru.Pozdrawiam!!!
    • 18_lipcowa Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 13:16
      Nie slyszalas negatywnych opini? Heh,to naiwna jestes.
      Powiem Ci tak - mozesz go poprosic czy nie zechcialby uczestniczyc ale nie
      naciskaj, nie nalegaj jesli nie bedzie chcial.Sama tez urodzisz, spox.
    • marychna31 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 13:43
      Jego dzieco? To jego obowiązek być przy porodzie, jesli takie jest Twoje
      życzenie. Wspólne dziecko to wspólne konsekwencjesmile Co by było jakbyś Ty
      kręciła nosem czy chcesz być czy nie chcesz byc przy porodziewink)
      Zobacz powyżej wypowiedzi dziewczyn które rodziły (oczywiście nie bezpłodnych
      frustratek) - wszystkie napisały, ze to niezpomniane przezycie dla ojcówsmile
      Kochających się ludzi takie przezycie tylk zbliży i scementuje w sposób,
      którego nie da się zastapić w inny.
      • jaonna1 obowiązek?? 10.12.05, 13:55
        niby masz racje, ale z drugiej strony nie chce by był tam na siłe z przymusu.
        choc czułby sie źle może bezradnie. tu chyba nie chodzi o to ze sie brzydi albo
        coś tylko czy sam zniesie to jak zobaczy ze mnie boli. choć teraz to tylko moje
        domysły bo wsumie sam nic nie mówił na ten temat. musze wejsc jakos na ten
        temat niedługo. smile
        • marychna31 Re: obowiązek?? 10.12.05, 14:44
          Tak Joanno - na pewno zobaczy, ze boli ale to dlatego, ze naprawde bolismile Takie
          są fakty a dorosły i dojrzały człowiek (a inny chyba nie powinien być rodzicem)
          powinien umiec stawić czoła faktomsmile Tak naprawde porodem obciążona jest
          kobieta i jej należą się szczególne względy (ona ma prawo decydować jak wyglada
          poród). Męzczyzna, który wbrew woli kobiety odmawia pomocy w trakcie porodu to
          dla mnie nieodpowiedzialny histeryk, który nie dorósł do bycia ojcem. Co to w
          ogóle za wysiłek być ze swoją kobietą przy porodzie, trzymac jej rękę i
          wspierać ciepłymi słowami na przeciw tego, że się rodzi to dziecko?!
          Pzdr.
          • 18_lipcowa Re: obowiązek?? 10.12.05, 15:27
            Tak ale to nadal nie jest obowiazek ,a to ze facet nie chce byc przy porodzie
            nie oznacza ze jest histerykiem.
        • komika Re: obowiązek?? 10.12.05, 16:32
          Hej!Ja znam odczucia obu stron bo i sama rodziłam i byłam przy porodzie jako
          osoba towarzysząco-wspierająca.Oj niełatwe to zadanie zarówno z jednej strony
          jak i z drugiejsmileMój mąż nie chciał być przy porodzie, ale porozmawialiśmy
          sobie szczerze i uzgodniliśmy że będziemy razem chodzić chociaż na szkołe
          rodzenia.W czasie tych kursów dużo się dowiedzieliśmy,zobaczyliśmy
          sale,poznaliśmy etapy porodu,całe działanie położnych i lekarzy.Maż posłuchał
          sobie o porodzie,jak to wygląda,że to nie jest mus, że on musi tam być, ale jak
          dużo by pomógł gdyby tam był.Bez zbytniej presji.I o dziwo pod koniec ciąży
          zgodził sie byc przy mnie-przy porodzie. Dla facetów sytuacja
          nieznana,niemożliwa do ujarzmienia-opanowania, to ogromny lęk i stres-trzeba to
          też umieć zrozumieć i zaakceptować.Mój facet jest ogromnie wrażliwy na widok
          krwi i lekarzy,niechęć była też podsycana przez moją teściową, która
          nieszczędziła mu opowiadając o porodach rodem z filmów grozy!Mój maż poznał
          jednak jak to wszystko sie dzieje faktycznie, przemyślał sprawe i zgodził
          się.Teraz mówi każdemu przyszłemu tacie że to "bułka z masłem" hihihi taki
          kozak!!smile)Ja asystowałam przy porodach dwóch przyjaciółek-i powiem, że to mimo
          wszystko ogromny stres odpowiedzialności,ogromne zmęczenie fizyczne i
          psychiczne- a co dopiero musi odczuwać ktoś tak bliski intymnie jak ojciec
          rodzącego się dziecka!!Moim zdaniem trzeba najpierw porozmawiać,poznać jakie są
          odczucia drugiej strony, zaproponować wspólne chodzenie do szkoły
          rodzenia,dowiedzenie sie jak najwięcej o porodzie i zwyczajach szpitala w
          którym bedziesz rodzić i pozostawienie sobie czasu na decyzje-a co
          najważniejsze- uszanowanie kazdej decyzji meża ,jaka wypadniesmileJeżeli
          rzeczywiscie nie bedzie chciał być przy porodzie, może poprosisz kogoś z
          rodziny, czy przyjaciółek?Ja w jednym przypadku chodziłam na szkołę rodzenia
          razem z przyjaciółką i jej mężem-i w zależnosci kto w momencie porodu był na
          miejscu(jej maż pracuje w transporcie międzynarodowym) ten by był z nią w tej
          pięknej chwilismilePorozmawiajcie po prostu....Powodzenia i pozdrawiam
          serdecznie!!!
      • basia305 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 22:18
        Czytając twoją wypowiedz jestem przekonana że sama nie rodziłaś, a jeśli tak to
        współczuję twojemu mężowi. Ja zrezygnowałam z obecności męża przy porodzie,
        ponieważ wiedziałam że jeśli tam będzie to tylko ze względu na mnie, a nie
        dlatego że tego na prawdę chce. Faceci są różni ale generalna zasada, nie
        namawiaj jesli widzisz że on nie jest przekonany. Na prawdęsama też sobie
        doskonale poradzisz, a może nawet jego obecnością możesz być momentami
        skrępowana
      • basia305 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 22:19
        Dopisek :ja po wszystkim byłam zadowolona że mnie nie widział, bo nie jesto to
        widok przyjemny (mimo że ja zakończyłamporód przez cc)
    • maga202 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 17:36
      Ja wam dziewczyny powiem że nie wyobrażam sobie że męża w dzisiejszej dobie moze nie być przy porodzie, u mnie nie było takiej kwestii to go on ze mną może nie być to było od poczatku oczywiste. Nie wyobrażam sobie że miałabym sama wśród obcych ludzi przezywać ten koszmar. W końcu ciąża i poród to jest nasza wspólna sprawa. Dla mnie rozważania czy mąż ma być przy porodzie są tak samo na miejscu jak rozważania czy ja mam być przy porodzie. Uważam że bardzo ważną sprawą jest to aby twój mężczyzna poznał i ten aspekt życia i zobaczył co to znaczy urodzić dziecko. Mój był przerażony moim cierpieniem ale pomagał mi je znosić
      Pozdrawiam Magda
    • em73 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 20:35
      Ja rodzilam sama i jesli bede kiedykolwiek jeszcze w ciazy to tez chce urodzic
      sama. Od poczatku wiedzialam ze maz nie bedzie chcial byc przy porodzie.
      Poczatkowo bylo mi troche przykro, ale czym blizej bylo porodu, tym mniej
      naciskalam, obiecal mi tylko ze bedzie w szpitalu i to mi wystarczylo. Maz byl
      ze mna na poczatku, ale wychodzil w czasie badania lekarskiego. Sama
      najbardziej aktywna czesc porodu, tez bylam sama, tzn z poloznymi i lekarzem.
      OK, w moim wypadku poszlo bardzo szybko (na tyle ze nie zdazylam miec ZZO), ale
      ciesze sie, ze nie spotkam (prawdopodobnie) zadnej z tych poloznych wiecej. Nie
      swpominam porodu zle, nawet nie bylo to dla mnie jakos super bolesne, ale po
      prostu zbyt "naturalne". Jestem osoba zorganizowana i lubiaca kontrolowac
      sytacje a tu..cialo nie slucha i robi co chce. Nie widze tez nic "magicznego" w
      przecinaniu pepowiny, lekarz mi dal do przeciecia, ale grzecznie odnowilam. Mimo
      ze nie byl przy porodzie, maz ma swietny kontakt z corka, do tego stopnia, ze
      poniewasz ja musialam wrocic bardzo szybko do pracy, byl pare miesiecy na
      "maciezynskim". Zorientuj sie jak to jest w twoim szpitalu, jesli wiesz gdzie
      bedziesz rodzic, czy jest poczekalnia i tym podobne. Fajnie jest miec kogos w
      poblizu na wypadek jak sie porod przeciaga i moze to przekona twojego meza.
    • jaonna1 a wy bedziecie rodzić z tatusiami??? 10.12.05, 21:47
      • zolza78 Re: a wy bedziecie rodzić z tatusiami??? 11.12.05, 12:31
        nie, mój mąż nie chce i nie chciał od początku, zresztą tak samo, jak ja. I nie
        widzę powodu, żeby robić z tego problem. Dla mnie najważniejsze będzie to, że
        będzie z nami zaraz po porodzie, że zaopiekuje się i mną i Małym. naprawdę nie
        uważam, że nasze małżeństwo będzie jakieś bardziej udane i szczęśliwsze przez
        to, że zobaczy, jak mnie zszywają.
    • aniuta75 Re: czy mąż zdecyduje sie na poród rodzinny??? 10.12.05, 23:09
      Mój mąż na początku nie chciał, ale nie dlatego, że się bał tylko że mu nerwy
      puszcząsmile. Teraz już chce i wcale nie zmuszałam go do zmiany decyzji - po
      prostu musiał sobie to przemyśleć. Być może jakąś rolę odegrał w tym nasz
      kolega, który byl przy swojej żonie przy porodziesmile. A jeśli tuz przed porodem
      się rozmyśli to nie będę miała do niego pretensji tylko... troszkę mi przykro
      będzie. Wolalabym być z kimś bliskim, kto by mnie za rękę potrzymał, plecy
      pomasował...

      Ania i Kubek vel Pyzaty (33tc)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka