okytocyna jako wywoływacz

24.01.06, 15:40
Mam pytanie, pierwszy mój poród SN przebiegł bardzo szybko, a mianowicie 40
minut od przyjęcia do szpitala i było po wszystkim. Podobno w naszej rodzinie
tak mamysmileJestm w drugiej ciąży, a na miejsce porodu wybrałam klinikę
oddaloną od mojego domu o 60 km. Boję się, że nie zdążę!! Myślę o
oksytocynie, planujemy z lekarzem datę porodu i przyjeżdzam na kroplówkę.
Spotkałam się jednak z wieloma negatywnymi opiniami, a mianowicie, że taki
poród jest o wiele bardziej bolesny. Co robić???
    • andaba Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 15:53
      Niekoniecznie jest bardziej bolesny, zdarza się, że jest zupełnie bezbolesny.
      60 kilometrów to nie tysiąc, najwyżej pojedziesz, jak tylko coś się zacznie
      dziać. Lecz skoro lekarz chce indukować to może nie taki zły pomysł, ale licz
      się z tym, że jeżli macica jest niegotowa do porodu, wywoływanie może nie
      odnieść skutku - choć to dość rzadkie, ale się zdarza.
      • kietka Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:00

        Witamsmile
        A jednak. Mnie sie zdarzylo. Potem 9 dni na patologii, bolesne beadania,
        kolejna nieudana proba, w koncu po 9 dniach cesarka po kolejnych 9 godzinach
        pod oxytocyna. Dla mnie koszmar.
        Pozdrawiam.
        ******************************************************
        Kasia i Zosia
        www.bobasy.pl/?a=&u=1898&s=2fc0ed47ba2f436dc01a388a9d5871a4&
        • michalina78 Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:09
          dla mnie oksytocyna to tez koszmar, urodziłam po 8 godzinach leżenia pod
          oksytocyną, wcześniej były skórcze przez 6 godzin, zciskałam zęby z bólu, ale
          to był pryszcz, przekonałam się o tym jak mi oksytocynę podłączyli.
          Ja osobiście nigdy bym dobrowolnie się nie zgodziła na podanie oksytocyny, mam
          nadzije że przy drugim dziecku nie bedzie u mnie takiej potrzeby.
          Ból niepporównywalny. Owszem nie dla każdego, ale nie wiesz, jak zareagujesz na
          oksytocynę. Pozdrawiam, nie podejmuj pochopnych decyzji
          • monika535 Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 17:05
            ooo, ja też mam mieszane uczucia w stosunku do oksytocyny. Moje dziecko
            urodziło się w 44 tyg.wg terminu z OM, więc lekarze byli przekonani, że
            wywołanie porodu to będzie pestka i pójdzie jak burza. Po przebiciu pęcherza 7
            godzin czekałam na skurcze i ..... nic. No to oksy. Dostałam szybko wściekłych
            skurczy od kręgosłupa, od razu co 4-5 min. Co z tego, skoro rozwarcie nie
            postępowało, dopiero po 12 godz i jakimś zastrzyku zrobiło się 7 cm, po
            kolejnych dwóch godz. spędzonych na piłce ledwo 8. I tak się zeszło do 27 godz.
            Nie mogłam już patrzeć na kroplówkę z oksy, nie wiem ile tego przeze mnie
            przelali. Jedynym moim ratunkiem było chodzenie pod prysznic, bo tylko wtedy
            mnie położna odłączała, więc byłam tam chyba 8 razy (dobrze, że NFZ nie
            wymyślił jeszcze limitów zużycia wody na 1 rodzącą smile) Oprócz wściekłego,
            jakiegoś takiego nienaturalnego bólu dobijała mnie świadomość, że nie tak to
            miało wyglądać, nie chciałam rodzić przytroczona do kroplówki i KTG, nie mogąc
            się ruszyć dalej niż dwa kroki.
            Chociaż 2 dziewczyny z mojej sali przeterminowanych poszły na test
            oksytocynowy, kiedy podaje się mniejsze dawki niż przy wywołaniu, i
            jakoś "zaskoczyły" i urodziły w kilka godzin. ALe ja do tej pory mam ciarki jak
            słyszę słowo oksytocyna.
    • mokopi Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:06
      Mnie po 1,5 godzin od podania odkleiło się łożysko.
      • barbaragoralska Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:16
        urodziłam w lipcu 2005 moje pierwsze dziecko. Miałam 2 razy podaną oxytocynę.
        pierwszy raz zero reakcji, a po tygodniu powtórzonoz pozytywnym skutkiem.
        Urodziłam po 24 godz. po podaniu srodka. Z tym,że najpierw miałam słabe skurcze
        które mi przeszły. Około 3 w nocy skurcze wróciły. Urodziłam o 13.15 syna.
        Poszłam na porodówkę z 8 cm rozwarciem. Dało się przeżyc, z tym że nmiałam nie
        typowe skurcze. Wszystko szło mi w uda iżadna technika oddychania nie pomogła.
        Myśle że i bez oxytocyny wyglądałoby to identycznie. Dziecko miałam przenoszone
        i nie chcielismy juz czekać jak mi się wszystko samo pootwiera.
        najgorsze dla mnie i tak było szycie.
        Pozdrawiam
        • malinka255 Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:21
          W mnie tylko kobieta, która miała dwa porody, w tym jeden po kroplówce a drugi
          bez, może się tu wypowiedzie w sensie porównania.
          Ja rodzilam narazie raz, 7 dni po terminie podłączono mi oksytocynę, 4,5 godz.
          i dzidzia była na świecie. Nie wiem, jakby mi tego nie dali, jaki byłby ból,
          jak te skurcze itp. Nikt tego nie wie, jak nie przezył.
          malinka
    • asiek1975 Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:39
      Ja rowniez mialam podana okytocyne aby wywolac porod (mialam wysokie cisnienie
      i zatrucie ciazowe) i wspominam porod jako koszmar- myslalam, ze umre. Jest to
      na pewno bardziej bolesny porod, gdyz skurcze sa mocniejsze niz naturalne.
      Czytalam wiele opinii kobiet, ktore przezyly porod naturalny i indukowany i
      duza wiekszosc rowniez sadzi, ze porod sztucznie indukowany jest
      bolesniejszy... Mam nadzieje,ze jakos to przezyjesz i poradzisz sobie.
      Pozdrawiam
      • ancia11 Re: okytocyna jako wywoływacz 24.01.06, 16:48
        Ja miałam podawaną oxy w drugiej ciązy, nie bolało aż tak strasznie i po 4,5
        godz miałam córeczkę na świecie. Nie mogę porównywać bo pierwsza ciąza
        zakończona cc
        Ania
Pełna wersja