Zdecydowaliśmy się na poród rodzinny. Mąż sam chciał a teraz..eh. Jestem na
terminie a on mi wyjeżdża z tekstami ze co bedzie jak się bedzie źle czuł, ze
on jest niezdara i pozytku tam z niego nie bedzie (cóż za samokrytyka

), ze
on sie tak denerwuje bla bla bla. Wpierw mu tłumaczyłam ze nie ma się czego
bac bo ja tez się nie boję (a boje jak holera). Jednak gdy przy ostatniej
rozmowie zapytał zdiwiony ze bedzie przy mnie nie kilka minut jak dziecko
wychodzi ale i cały czas przed i po "to co ja tam bede tyle czasu robił?", a
szwagier mu na to "to weź se laptop by ci sie nie nudziło" nazdałam obu.
Biedni ci męzczyźni, tyle się nastresują a najbardziej tym ze się będą NUDZIC
przy porodzie! No na to bym nie wpadła.