Dodaj do ulubionych

Mąż zestresowany porodem...wrrr

11.08.06, 17:56
Zdecydowaliśmy się na poród rodzinny. Mąż sam chciał a teraz..eh. Jestem na
terminie a on mi wyjeżdża z tekstami ze co bedzie jak się bedzie źle czuł, ze
on jest niezdara i pozytku tam z niego nie bedzie (cóż za samokrytyka uncertain ), ze
on sie tak denerwuje bla bla bla. Wpierw mu tłumaczyłam ze nie ma się czego
bac bo ja tez się nie boję (a boje jak holera). Jednak gdy przy ostatniej
rozmowie zapytał zdiwiony ze bedzie przy mnie nie kilka minut jak dziecko
wychodzi ale i cały czas przed i po "to co ja tam bede tyle czasu robił?", a
szwagier mu na to "to weź se laptop by ci sie nie nudziło" nazdałam obu.
Biedni ci męzczyźni, tyle się nastresują a najbardziej tym ze się będą NUDZIC
przy porodzie! No na to bym nie wpadła.
Obserwuj wątek
    • kania_kania Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 18:00
      Mysmy juz zaplanowali rozgrywki w remika, a do porodu w ogole w karty nie grami smile))

      A jak bedzie - zobaczymy. Moj twierdzi, ze moze byc ze mna caly czas, ale na sam
      moment rodzenia wolalby wyjsc... I nie pomagaja tlumaczenia, ze ma patrzec sie
      na mnie, sciskac mnie za reke i wspierac, a nie gapic sie w moje krocze i
      rodzaca sie glowke.

      Ale gdzie tam... on wie swoje. Mam nadzieje, ze skzola rodzenia mu to
      wyperswaduje smile

      Kania
      • madame_edith Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 13.10.06, 10:34
        Mój tak właśnie był, cały czas z wyjątkiem samego momentu rodzenia. I było
        bardzo dobrze, bo był wtedy, kiedy był naprawdę potrzebny, a w czasie parcia i
        tak na nic by mi się nie przydał. Nawet nie zauważyłam, że go nie ma. To było
        kilka minut a tyle się działo. Wyszedł zapalić i jak wracał to słyszał Małego z
        daleka.
        Wierz mi, wystarczyło, co mi mógł pomóc to pomógł. Nie zmuszaj męża, jak będzie
        chciał zostać to zawsze może, mój był zdecydowany wyjść i był zadowolony, że
        wyszedł.
    • aloha57 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 18:07
      Kania nie martw się mój to na początku wrzeszczał że on będzie stał tylko pod
      szpitalem i palił jedną fajkę za drugą, po 2 pierwszych zajęciach w szkole
      rodzenia zdecydował że może jednak będzie stał pod drzwiami żeby w razie czego
      wejść, niedawno stwierdził że będzie ze mną ale na moment parcia wyjdzie, hehe
      już wiem że niedużo mu brakuje żeby mnie poinformować że jednak zdecydował sie
      na poród rodzinny daj mu sama to przemyśleć i nie naciskaj w moim przypadku sama
      widzisz jaki jest efekt. Pozdrawiam
      • justynaz2010 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 18:23
        Maj maz sam nie wiedzial na poczatku czy chce byc przy porodzie. Bardzo sie
        zmienil po szkole rodzenia, teraz nie wyobrazamy sobie ze mialoby go nie byc,
        czekamy z niecierpliwoscia na ten moment smile
      • niemyte_mohery Twoj maz robi wyrazne postepy 13.10.06, 00:12
        Jak tak dalej pojdzie to moze sam sie zdecyduje przec ;-D.

        Pozdrawiam

        aloha57 napisała:

        > Kania nie martw się mój to na początku wrzeszczał że on będzie stał tylko pod
        > szpitalem i palił jedną fajkę za drugą, po 2 pierwszych zajęciach w szkole
        > rodzenia zdecydował że może jednak będzie stał pod drzwiami żeby w razie czego
        > wejść, niedawno stwierdził że będzie ze mną ale na moment parcia wyjdzie, hehe
        > już wiem że niedużo mu brakuje żeby mnie poinformować że jednak zdecydował sie
        > na poród rodzinny daj mu sama to przemyśleć i nie naciskaj w moim przypadku
        sam
        > a
        > widzisz jaki jest efekt. Pozdrawiam
    • jomil Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 19:47
      a ja myślałam że tylko mój taki oporny. Nawet na szkołe rodzenia kręci
      nosem "czy to konieczne ?" mam nadzieję że jeszcze zmieni zdanie.
      A Twój Mąz jak weźmie laptop to się na coś przyda - zrelacjonuje Twój poród na
      forum na bieżąco smile)))))))
      to oczywiście żart i moze jeżeli w tej formie spróbujesz mu to przedstawić to
      troszkę się zastanowi zanim Ci drugi raz podniesie ciśnienie.
      Życzę powodzenia - pięknego, łatwego porodu - z mężem czy bez.
    • alicja0 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 22:48
      A dziwisz mu się, że sądzi, że będzie się nudził?
      Jak standardowy mężczyzna nie widzi oczyma wyobraźni, że coś się istotnego
      będzie działo w czasie porodu przed parciem smile
      I jako standardowy mężczyzna jest człowiekiem czynu i dlatego zastanawia się do
      czego on będzie tam przydatny, gdy TY będziesz rodziła, a nie on smile
      Wytłumacz mu co ma DOKŁADNIE robić, a zobaczysz, że poczuje się lepiej i
      pewniej. Szkoła rodzenia też daje dużo, bo nareszcie facet WIE co tam ma robić.
      Dla każdego to frustrujące mieć świadomość, że będzie tylko stał w kącie i nic
      nie będzie mógł konkretnego zrobić, żeby pomóc żonie, a tak zwykle facet myśli,
      gdy nic nie wie o porodzie.
    • viewiorka Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 22:53
      Mój wzął ze sobą kanapki i książkkę do poczytania, żeby mu sie nie nudziło. Poród trwał tak króciutko, że na nic nie było czasu, a kanapki ja zjadłam już "po", bo byłam straaaasznie głodna smile
    • witaaminkaa Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 23:09
      Mój kochany po obejrzeniu ze mną filmów z porodu stwierdził że on tego
      psychicznie niewytrzyma. Ciekawe co ja mam powiedzieć to mnie albo będą cieli
      albo bede miała takie bóle że zęby potrace. Na początku mój chciał być przy
      porodzie, teraz tak jakoś odchodzi od tego, mówi że tylko bedzie mi
      przeszkadzał. Ale niema wyboru to jego dziecko i tak jak ja musi uczestniczyć w
      tym ważnym dla nas wydarzeniu

      Dziewczyny fakt faktem jestesmy silniejsze od facetów, bo który z naszych lubych
      zniósł by poród. Ja mojego musze za rączke trzymać gdy jest u dentysty, mimo że
      to potężny i napakowany chłop do tego bardzo wysportowany to jakoś mało odporny
      na stres i ból
    • aga55jaga Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 11.08.06, 23:39
      normalne big_grin częśc facetów czuje sie niepewnie i stąd te pomysły, strach przed
      nieznanym i mała wiara we własne siły. Jednak, tak naprawdę poród żony to
      zupełnie inna kwestia niż poród oglądany "na zimno" np w necie. Facet czuje się
      bardzo potrzebny a wręcz niezbędny a wszelkie obawy związane z omdleniami itp
      sprawami najczęściej odpływają w niepamięć. Mężczyźni stają się prawdziwymi
      rycerzami swoich rodzących niewiast a wręcz obrońcami, masażystami, podporami,
      pocieszycielami, workami treningowymi, i wieszakami dla swojej kobiety. Są
      wprost niezastąpieni. Jak do tej pory wszyscy moi koledzy którzy rodzili z
      żonami (a mamy ich sporo) byli zadowoleni, ba szczęśliwi z faktu uczestniczenia
      przy porodzie. Co więcej każdy z nich uważa się dziś za prawdziwego specjalistę
      w tej kwestii big_grinDDDDD
      Także drogie przyszłe mamy, nie przekonujcie swoich panów na siłę,
      przytulajcie, wspierajcie dobrym słowem, i okazujcie głośno wiarę w ich siły. W
      godzinie zero to procentuje. Bo w końcu kto jak nie ON ma mieć trzeźwy umysł?
    • mika_p Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 12.08.06, 00:37
      Ja ne byłam obserwatorką porodu, a czynną uczestniczką, i to dwakroć, i musze
      powiedzieć, ze przez kilka godzin było nudno.
      • agaikrzys Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 12.08.06, 10:06
        z mezem na trakcie spedzilismy 12 godzin,mielismy czasopisma,karty itp.,ale na
        nic to sie nie przydalo,czas zlecial nam szybko.Maz na czas parcia mial
        wyjsc,ale jednak zostal ze mna do konca,sam tak zdecydowal,i byl naprawde
        pomocny.Bardzo sie ciesze,ze byl ze mna,a i on jest z siebie dumny,ze byl przy
        narodzinach swojej corki
      • falka32 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 12.08.06, 10:48
        > Ja ne byłam obserwatorką porodu, a czynną uczestniczką, i to dwakroć, i musze
        > powiedzieć, ze przez kilka godzin było nudno.

        I właśnie to można powiedzieć mężowi, który obawia się, że będzie się nudził:
        "Chodź ze mną do towarzystwa, bo co ja tam będę robiła sama przez tyle godzin,
        umrę z nudów, a tak przynajmniej będę miała z kim pogadać" smile - przecież położne
        to nie hostessy.
      • zebra12 Nudno, bo.... 09.10.06, 09:28
        za wcześnie przyjeżdżacie do szpitala! Jeśli nic się złego nie dzieje, to
        przecież można pierwsze bóle znieść w domu. Sama rodziłam dwa razy i czekam na
        trzeci. Zawsze byłam w szpitalu tylko chwilę - fakt, rodzę szybko. Teraz też
        się spieszyć nie będę.
        • imoan8 Re: Nudno, bo.... 09.10.06, 09:41
          Gdy mojej przyjaciółce zaczęły się bóle to rozłożyli z mężem szachownicę i
          rozegrali partię. Potem "doczytali" w spisie objawów, że to już, więc wpakowali
          się na gwałt w samochód, a gdy dojechali do szpitala to w godzinę, czy półtorej
          było po sprawie. Nie nudzili się nawet przez chwilę smile
    • andzelinka1 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 15.08.06, 20:33
      Możesz mu jeszcze powiedzieć ,żeby wziął wszystko co na mecz piłki nożnej. Jak
      nie widzi siebie w roli pomocnika to może pokibicować!MÓj mąż po szkole
      rodzenia dokładnie wiedział po co tam idzie i do czego jest mi potrzebny .
      Spisał się cudownie i będę mu za to wdzięczna do końca życia ( wie o tym )teraz
      jak opowieda o porodzie to mówi,że rodziliśmy razem i tak było!
      • olensia Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 15.08.06, 23:06
        Moj tez mial stresy ze zemdleje, mial patrzec tylko na mnie a anwet chcial wyjsc
        z sali, a jak zaczelam rodzic to on pierwszy krzyczal "jest glowka, jest
        glowka..." az mu sie plakac z radosci zachcialo. Strasznie to przezywal i nadal
        przezywa mimo ze uplunelo juz 3 miesiace od porodu. Jestem z niego dumna smile ale
        do dzis nie moze uwiezyc w to ze takie duze dziecko wychodzi z kobiety i jej nie
        rozrywa smile
        • malika.devi Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 09.10.06, 01:54
          Mój mąż był ze ze mną przy porodzie,ale się nie nudził,bo.........spałsmileRodziłam
          5,5 godziny,dopóki nie zaczęły mi się naprawdę bolesne skurcze ja próbowałam
          spać, a mój mąż przysypiałsmileZa to okazał się bardzo pomocny,kiedy zaczęło mnie
          naprawdę boleć,masował mi plecy,no,ale przede wszystkim BYŁ i wysłuchiwał mojego
          narzekania.Ja byłam bardzo nieszczęśliwa,nie spodziewałam się takiego bólu i nie
          bardzo wiedziałam,jak sobie z nim poradzić i naprawdę byłam szczęśliwa,że był ze
          mną i mnie wspierał.No i widział Dzidziusia od razu!Kiedy mały się urodził,
          byliśmy najszczęśliwsi na świecie.Tatuś dostał małego na ręce tuż po porodzie i
          był zachwycony.Warto było być razem.Nawet sobie nie wyobrażam,że w tak ciężkiej
          chwili miałabym być sama.
          • martyna1985 facet jak to facet 09.10.06, 07:48
            mysli o sobie!! Jak by mój Narzeczny tak powiedział, chyba bym go rozniosła. A
            co Ty am będziesz robiła tyle czasu w bólach porodowych??? Powiedz, że jak
            chce, możecie się zamienic!! W ogóle nie chce mi się wierzyć, że mąż mógł coś
            takiego wymyślić!! Paranoja
            • kania_kania Re: facet jak to facet 09.10.06, 10:30
              Wyluzuj. Facet ni e czuje tego co kobieta. Sa tacy bardziej empatyczni i Ci
              wiedza kiedy sie ugryzc w jezyk i sa tacy, ktorzy swoje obawy nosza na wierzchu.

              Z facetem najlepiej pogadac, a jak gadanie nie skutkuje a decyzja podjeta, to po
              prostu poczekac az cos sie zacznie dziac. Faceci sa lepsi w dzialaniu niz w
              planowaniu i w ciezkich sytuacjach sie sprawdzaja.

              Kania
    • antosiczek Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 09.10.06, 10:36
      Mój mąż nie chce byc przy porodzie, rozmawialiśmy o tym kilka razy. Nie będę
      naciskała więcej. Nie lubię stawiać ludzi pod ścianą, do niczego zmuszać. Wiem
      i czuję, że jestem przez męża kochana, wiem i czuję ,że kocha nasze dziecko.
      Nie potrzebuję na siłę by to udowadniał. Jeśli mówi mi, że nie da rady przez to
      przejść, że panicznie się swego uczestnictwa boi- to trudno, może wykorzysta
      drugą szansę przy drugim dziecku w przyszłosci. Nic na siłę.
    • alex359 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 10.10.06, 15:03
      u mnie będzie cc ze względów zdrowotnych (wieloletnia cukrzyca z powikłaniami) i
      od początku tłumaczyłam mężowi, że musi być przy mnie. Słyszałam wieczne
      sprzeciwy, że po co on tam i w ogóle. Teraz wie, że będzie to córka (24 tc), a
      ja mam kolejne komplikacje zdrowotne spowodowane ciążą, a mianowicie serce przez
      co też termin rozwiązania będzie przyspieszony o 3 tyg. To samo było ze szkołą
      rodzenia. I wiecie co? W końcu odpuściłam, powiedziałam ok nie chcesz chodzić
      nie chodź, nie chcesz być przy cc nie bądź, my same sobie poradzimy. I teraz
      kiedy wiemy, że na pewno nie będzie mógł być przy cc, on właśnie zapragnął być
      bo się o nas boi. Faceci są przewrotni!!!
      • joasija Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 10.10.06, 21:13
        a ja nad mężem pracowałam od dnia ślubu w zasadzie..Minęły 3 lata (prawie)
        jestem w 8 tygodniu..Od pierwszego dnia mężowi zapowiedziałam że bez niego z
        domu nie wychodze!! W zasadzie to i tak ja się bede bardziej męczyc niż on,
        niech on chociaż sie napatrzy, jak poczuć nie może...
        • alex359 Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 13.10.06, 08:32
          joasija ja też pracuję nad swoim mężem od ślubu, ale czasami braknie mi już sił.

    • gonia28b Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 13.10.06, 00:05
      Mój poród trwał około 6 godzin - nawet nie wiadomo kiedy ten czas zleciał i
      zrobiła się godzina 3.10 nad ranem, kiedy to urodził się mój synek smile

      W pierwszej fazie porodu mąż odliczał minuty pomiędzy kolejnymi skurczami.
      Trzymał za rękę, głaskał po głowie, gdy skurcze przybierały na sile, a moja
      twarz wykrzywiała się z bólu ;P
      W końcówce porodu nadal trzymając mnie za rękę, krzyczał mi prosto do ucha:
      "Gonia, jest dzidziuś! Jeeeeeest dziiiiidziuuuuuś!!!!!!" W nagrodę za taki
      aktywny doping położna dała mu przeciąć pępowinę - a sam zarzekał się przed
      porodem, że absolutnie on tego nie będzie robił wink
      Później kiedy mnie szyto, a Kubusia mierzono ważono itd. mój mąż - dumny ojciec
      bawił się już tylko w fotoreportera i zrobił kilka ślicznych fotek naszemu
      nowonarodzonemu synkowi smile)
      Czy ktoś tu jeszcze widzi miejsce na nudę?
      • jonaska Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 13.10.06, 07:00
        mój maż nie chce być przy porodzie..nie wiem czy sie cieszyć czy nie..ale ja
        jestem nerwus a on jest bardzo, ale to bardzo opanowany..i chyba wkurzałby mnie
        ten jego spokój. wolałabym, mieć przy sobie dobra koleżankę...
        • antosiczek Re: Mąż zestresowany porodem...wrrr 13.10.06, 10:12
          jonaska... u nas układ b. podobny: ja nerwuska i niecierpliwa, mój mąż
          opanowanie, wewnetrzna równowaga, spokój a na dodatek wyśmienite poczucie
          humoru. I ja bardzo bym chciała, żeby mąż był przy mnie- te Jego cechy bardzo
          by mi pomogły, jestem tego pewna. Lecz chyba się nie uda Go przekonać sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka