vanilla4
13.11.06, 09:34
zaczęło się od tego, że w 7 tc pojawiły się plamienia i trafiłam do szpitala,
po ustaniu wypisano mnie do domu i znowu powróciły. Teraz leżę w domu i jak na
razie jest ok (biorę duphaston i Kaprogest) za dwa dni będę w 13 tc. Byłam na
badaniu genetycznym (USG, test PAPP-A) i lekarz powiedział, że wszystko jest
ok, ale martwię się, że przezierność wyniosła 1,9 mm (mieścimy się w normie,
ale myślę, że to dużo), że dziecko nie ruszało się podczas badania, że za mała
kość udowa. Chciałabym jak inne mamy po prostu cieszyć się ciążą a nie moge
przestać myśleć o najgorszym i wymyślać czarne scenariusze. Jak sobie pomóc?
Jak Wy to drogie mamy robicie, że nie zamartwiacie się? Strasznie mi ciężko i
źle..