Dodaj do ulubionych

ciezarne w tramwajach

27.08.03, 20:29
Jestem w 5 miesiacu, ale jeszcze w miare dobrze sie czuje i nie prosze o
ustepowanie mi miejsca. Chce tylko spokojnie przejechac. Niestety ostatnio
stary ramol wypchnal mnie z tramwaju przy wychodzeniu, a dzisiaj tez starszy
facet chamsko wepchnal sie przy wsiadaniu miedzy mnie a drzwi, mimo ze mu
zwrocilam uwage. Rece mi opadaja na takie chamstwo, dzisiaj to sie nawet
poplakalam z nadmiaru tej podlosci i przysieglam, ze nie bede ustepowac
wiecej starszym ludziom. Jak sobie radzic z tym chamstwem, zeby sie nie
denerwowac i miec w miare dobre samopoczucie?
Obserwuj wątek
    • selin77 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 20:45
      Chyba tylko ich olać !!!!!! Bo inaczej nie można...
      Pozdrawiam Grazyna + brzusio 23 tydz.
      • lili24 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 21:00
        wiem co przezywasz, bo sama tez tak reagowalam.
        Ile to juz razy musialam podzielic droge do pracy na 2- 3 partie, bo zrobilo
        mi sie niedobrze w tramwaju a nikt nie ustapil mi miejsca.
        teraz (35 tydz.) zazwyczaj miejsca mi ustepuja.... starsi panowie lub mlodzi
        mezczyzni lub mlodziez - najsmieszniejszy jest fakt, ze jeszcze nigdy mi nie
        ustapila miejsca pani mniej wiecej w wieku 40-50 lat czyli doswiadczona matka
        i gospodyni. Nigdy !!!!
        same to przeszly, ale odwracaja sie do okna i udaja ze nie widza.. wczoraj np.
        wsiadlam do tramwaju (bardzo dobrze sie czuje i nie chce robic
        komus "wyrzutow" swoja obecnoscia, bo wcale nie potrzebuje siedziec nudnosci
        juz minely..) ale zlapac rurki sie musze i stanc gdzies w tramwaju... jest mi
        glupio bo czuje sie jakbym "wymuszala" swoja osoba uprzejmosc - wiec staram
        sie zawsze czyms zajac patrzec w inna strone, lub czytac gazete - i
        wlasniewczorja wsiadlam zlapalam sie poreczy przy krzeselku i sobie czytam -
        kobietka siedzaca spojrzala na mnie - pozniej na moj brzuch odkrecila glowe
        jak najbardziej mogla w storne okna smile (zaznaczam, ze nie zalezalo mi na
        siedzieniu) usmiechnelam sie do siebie i dalej sobie czytalam. Po czym
        poczulam lekki dotyk na ramieniu i okazalo sie ze chlopak moze kolo 30-stki
        wygladajacy na takie "zwyklego" usmiechnal sie i ustapil mimiejsca... zrobil
        to z taka wdziecznoscia i usmiechem, ze poczulam sie wrecz zobligowana do
        docenienia jego gestu. (Facet nie byl wcale w krawacie i marynarze, - ot to
        zwyczajny - niezwyczajny smile)))


        1 rada - nie denerwuj sie !!! pomysl sobie wtedy o dzidziusiu, jak jest Tobie
        slabo to wysiadz i odpocznij - nawet kosztem spoznienia do pracy...
        zaopatrz sie takze w wode w sprayu -mnie b. pomogla.. w krytycznej sytuacji
        jak widzialam przed oczyma ciemnosc smile

        Uszy do gory i pamietaj
        dobro wraca do dobrego czlowieka a zlo do zlego (z podwojna sila)
    • male_gonzo Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 20:57
      Zgadzam się z przedmówczynią, olać ich! Ja jestem z natury bardzo nerwowa i
      najchętniej to bym nawymyślała takim skurczybykom. Ostatnio gdy wychodziłam z
      metra na Ratuszu, na przystanek podjechał tramwaj. Podeszłam do pierwszych
      drzwi, ale tramwajarz je zamknął, więc w miarę możliwości ( 38 tydzień )
      przyspieszyłam kroku i skierowałam się do drugich drzwi, ale ten stary,
      spierdzielały tramwajarz zamknął mi je przed nosem i odjechał. Już myślałam, że
      pobiegnę za tym skurczybykiem i na następnym przystanku wezmę go za łeb i co
      najmniej powiem mu co o nim myślę. Jednak pohamowałam się i stwierdziłam, że
      szkoda nerwy sobie szarpać ( i dzidziusiowi też). Więc wzięłam głęboki oddech i
      usiadłam spokojnie na ławce oczekując na kolejny tramwaj.
    • ebednarz Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 21:02
      Wiem cos o tym. Jestem juz w 9-tym miesiacu, jednak przez cala ciaze bylo
      naprawde niewiele sytuacji, kiedy mozna bylo doswiadczyc uprzejmosci innych.
      Nie zebym chciala wykorzystywac moj stan! Ale jednak przy letnich upalach i
      moim ciezarze nie raz bylo mi slabo i mialam dosc kolejek w supermarketach,
      gdzie rzekomo sa oddzielne kasy tzw "dla przywilejowanych", czyli inwalidow i
      ciezarnych, gdzie wrecz musialam walczyc o pierwszenstwo, lub w tramwajach,
      gdzie jedna z babc malo mnie wzrokiem nie zabila, kiedy wygralam "wyscig" o
      miejsce. Jestem zdegustowana polskim spoleczenstwem (no moze krakowskim, nie
      wiem, jak to gdzies indziej bywa).
      • lili24 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 21:14
        wiesz, to juz nawet nie chodzi o spoleczenstwo,
        tylko o mentalnosc starszych ktorzy wmawiaja sobie, ze imsiewszystko nalezy a
        mlodzi sa tylko pasozytami.
        Tylko, ze (nie ujmujac, bo walczyli za Kraj i ciezko pracowali) teraz mlody
        ambitny czlowiek musi pogodzic - zdobywanie wyksztalcenia z praca, obowiazki
        domowe i bycie na czasie, no i nowoczesna mama i w ogole non stop 1000
        problemow. Nie mamy taryfy ulgowej i badz co badz rowniez "walczymy" o ten
        Kraj.

    • witka06 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 21:56

      mnie wprawdzie tylko 1czy 2 zdarzylo sie,ze nikt nie ustapil mi
      miejsca,chociaz tez nigdy na nikim nie wymuszalm tego spojrzeniem, czy w jakis
      inny sposob, ale rzeczywiscie nie zdarzylo sie,zeby ustapila mi mjesca
      kobieta! pamietam jeden ciezki kurs: tlok, stalam przy drzwiach, zeby nie
      pchac sie z tym brzuchem glebiej (37 tydzien) i chyba przez 4 przystanki
      przepychano mnie okropnie przy wychodzeniu, wychodzilam wiec i wspinalam sie z
      powrotem po schodkach,zeby zaoszczedzic sobie tego obijania i w koncu jakis
      facet zlitowal sie i zapytal,czy chce usiasc, a wtedy to juz chcialam jak
      diabli!!! przykre to bardzo, tym bardziej,ze ja zawsze ustepowalam miejsca
      potrzebujacym, bo to bylo dla mnie naturalne i ludzilam sie chyba,ze jest to
      tez naturalna rzecza dla innych ludzi, coz....nie jest
      pozdrowionka
      wiola i Dima 06.09
    • mimka21 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 22:18
      Ja rowniez na temat tramwajowej uprzejmosci. Otoz sytuacja taka: siedzi caly
      tramwaj starszych pan i panow, co to miedzy 50 a 70. I jeden mlody chlopak na
      samym przedzie czyta ksiazke. Ja wsiadam srodkowymi drzwiami, 36 tydzien. Pani
      starsza numer 1 ciezko wzdycha i syczy: Cholerna mlodziez, ciezarnej nie
      ustapi... Druga dolacza sie >>Bo to Pani widzi, ze udaje, ze nie widzi.<<
      Kobiety robia sie coraz bardziej paskudno - agresywne. Dodam, ze jestem jedyna
      stojaca. Tloku nie ma i mowie, ze jade tylko dwa przystanki. Atmosfera robi sie
      okropna. Panie mnie wogole nie sluchaja, tylko atakuja coraz bardziej chlopaka,
      ktory wreszcie zdaje sobie sprawe, ze cala afera z jego przyczyny. Oczywiscie
      ustepuje mi miejsca. Dziekuje, bo wlasnie wysiadam. Baby w dalszym ciagu sycza
      na chlopaka. Kobieca solidarnosc?
    • kasiam25 Re: ciezarne w tramwajach 27.08.03, 23:33
      Potwierdzam wszystkie spostrzeżenia o starszych i młodszych paniach i panach w
      środkach lokomocji publicznej, ale dziewczyny !!!!nie wiecie jeszcze jednej
      rzeczy .... ja ostatnio jak jechałam autobusem (brzuch po zęby, upał ... )
      nawet mi sie nie chciało myśleć o siedzeniu bo byłam tak zmęczona a po ok 25min
      stania w drzwiach ( wszyscy oglądali nagle piękno przyrody za oknami jak to
      zwykle bywa ) wychodząca Pani (która właśnie wstała z siedzenia )przepychając
      się obok mnie do wyjścia nie omieszkała donośnym głosem, żeby cały autobus
      słyszał oznajmić mi, że w takim stanie - "z takim bambrem to się autobusami nie
      jeżdzi tylko w domu leży " ...
      Żałuję tylko, że tak mnie zatkało, że nie zdążyłam jej przeprosić i obiecać, że
      już więcej nie będę ....

      Dziewczyny ! To była KOBIETA koło 40stki ! Nie pijany żul, czy upośledzona
      osoba ! TO BYŁA KOBIETA!!!!!!

      Pozdrawiam
      Kasia i "wielki bamber "

    • bekimama Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 09:45
      Drogie przyszłe mamy.Ciężarne POWINNY siedzieć w środkach lokomocji. Nie ze
      względu na swoje samopoczucie, ale dla bezpieczeństwa dziecka. Pomyślcie co
      może się stać jesli przy gwałtownym hamowaniu przewrucicie się. Są oznakowane
      miejsca dla uprzywilejowanych i nie wstydzcie się prosić o ustąpienie
      miejsca.Macie do tego prawo.Trzymajcie się ciepło i zdrowo. pozdrawiam
    • mama_anka Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 12:01
      A ja dodam, ze dla odmiany w Poznaniu glownie miejsca ustepuja mi kobitki po
      40/50. Jedna babcia to na mnie prawie nakrzyczala, ze mam siadac, bo jak
      tramwaj zahamuje to dopiero bedzie nieszczescie!!
      Raz ustapil mi miejsca mlody chlopak. Raz. Dodam ze jezdze codziennie, a raczej
      2x dziennie do pracy i z powrotem. Jestem w 28 tc i brzuch mam olbrzymiasty smile)
      Pozdrawiam
      mama_anka
      • marchewa3 Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 12:46
        Czyli nie tylko ja zauwazylam, iz ludzie starsi nie sa tacy jak na filmach czy
        w ksiazkach. Mam na mysli pogodne babcie i milych dziadkow. Jak wchodze do
        autobusu czy tramwaju gdzie jest pelno ludzi starszych to wiem z gory ze podroz
        nie bedzie przyjemna. Wczoraj jedna babcia drugiej nakrzyczala, ze jej "w morde
        da" bo ta druga ja podobno "dotknela". Tydzien temu dostalam w brzuch od
        innej "babuni" (jestem w 27 tygodniu) bo miejsce sie obok mnie zwolnilo a ona
        chciala byc pierwsza wink Gdy zwrocilam jej uwage na to by uwazala jak sie
        porusza to powiedziala "przepraszam" ale dalej siedziala. Miala na glowie
        farbowana trwala i wystarczajaco duzo zdrowia by mnie znokautowac - biedna
        starowinka wink). Zastanawia mnie dlaczego tak jest. czy to efekt ciezkiego
        zycia - wojna, Bierut, stan wojenny itp. Ci ludzie sa ciagle tacy jakby ....
        nakreceni, zdenerwowani, wiecznie bijacy sie o cokolwiek. Oni nie potrafia
        normalnie wspolzyc z otoczeniem bo nigdy chyba nie mieli takiego wzorca.
        • ewetka Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 14:21
          A ja doskonale pamiętam czasy lat 80-tych kiedy po wszystko trzeba było stać w
          gigantycznych kolejkach bo w domu półki i lodówki puste stały. I pamiętam te
          ciężarne kobiety i matki z małymi dziećmi, które bezwględnie wykorzystywały
          swoje prawa podchodząc po kilka razy do kasy bez kolejki, żeby kupić kilka kg
          cukru więcej. I dzisiaj te same kobiety w wieku 45-55 lat nie pamiętają o tym,
          że same kiedyś były w ciąży i odwracają się na widok ciężarnej w tramwaju. A
          najbardziej wkurza mnie kiedy te stare klempy zaczynają komentować, że
          młodzież to dzisiaj taka niewychowana i chamska. A od kogo my się mamy uczyć
          uprzejmości? Zamiast marudzić, że ktoś mógłby ustąpić,sama by wstała jedna i
          druga. Ich córki i wnuczki też mogą się spotkać z taką "uprzejmością".
          Generalnie to temat rzeka i godzinami możnaby narzekać. Czasami jeśli nie mam
          daleko to wolę pójść pieszo niż denerwować się w środkach lokomocji.
    • agawa79 Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 14:36
      Czytam i trochę się dziwię. Mieszkam w Warszawie, urodziłam niedawno, i odkąd
      zaczęło już być po mnie widać ciężarność (pod koniec siódmego miesiąca - no
      ale lepiej późno niż wcale), to ZAWSZE (z jednym wyjątkiem) znalazł się ktoś,
      kto ustąpił mi miejsca w autobusie czy tramwaju - bywały to nastolatki, panie
      w średnim wieku, panowie młodsi i starsi. Tylko raz zdarzyło mi się, że
      jechałam autobusem pełnym seniorów plus jedna młoda para rozwalona na swoich
      siedzeniach. Akurat stałyśmy dwie brzuchate, seniorzy głośno komentowali
      zachowanie młodych, ale nikt się nie ruszył, chociaż taka babcia nieraz bywa
      żwawsza od dwudziestolatki. Poza tym jednym przypadkiem naprawdę nie mogłam
      narzekać na nieuprzejmość wsółpasażerów, a jeździłam przez całą ciążę naprawdę
      wiele. Może po prostu miałam szczęście...
      • yasmin24 Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 21:33
        Niestety starsi ludzie sa okrutni, ale przez kilka przepraw na poczatku ciazy
        zrobilam sie odporna. Przestalam juz reagowac na chrzakania, szurania i
        stekania balbinek, ktore stoja nade mna. Mam to w nosie, jestem w ciazy, mam
        prawo zle sie czuc. Poza tym, nie musza wiedziec, ze jestem ciezarna, kazdy ma
        prawo czuc sie zmeczony i usiasc w tramwaju czy autobusie.
        Szczerze mowiac to nie wiem skad to sie bierze u starszych ludzi??? Kazdy
        przeciez wie, ze kobiecie z gigantycznym brzuchem ciezko jest sie poruszac i
        stac...
        Musimy sie trzymac!!!
        Yasmin
        • lili24 Re: ciezarne w tramwajach 28.08.03, 23:01
          i z tego powodu zastanawiam sie czy zwyczaj ktory panuje w Hiszpanii nie jest
          lepszym od naszej uprzejmosci. Mianowicie tam kazdy kto wsiadzie do srodka
          lokomocji (i skasuje bilet) ma to samo praco do siedzenia. Kto siedzi ten
          siedzi, i nikt nikomu nie robi wyrzutow, jak siedzi mlodziez to siedzi
          mlodziez a babunia stoi. Kazdy kupuje bilet i to ze ktos ustepuje to jest
          DOBRA wola a nie obowiazek. U nas pomimo tego ze tez jest to dobra wola - to
          poniekad jest ona wymuszona przez starszym " bo przeciez tak musi byc"
          Po prostu czlowiek raz jest uprzejmy a nastepny raz to juz jego obowiazek.
          Widze, ze Wy rowniez jestesce tym podirytowane. Ja uwazam ze nie ma tego
          zlego...
          i doskonale wiem komu bede ustepowac po ciazy, bo potrafie odroznic umeczona
          staruszke/a od starej (jak juz wczesniej okreslono) klempy charczacej i
          zwracajacej sila na siebie uwage. Bo jakby sie naprawde zle czula to uprzejmie
          by poprosila o zwolnienie miejsca. To uprzejmoscia zyskala by uprzejmosc a
          zlosc to sobie moga wsadzic w nos.
          O!
          pozdrowienia,

          karolina z malutka Oliweczka (35tyg)

          • edyta774 Re: ciezarne w tramwajach 29.08.03, 11:30
            Karolino,

            niestety ale poproszenie nie zawsze pomaga. Miałam taką sytuację- kilka lat
            temu. Byłam przeziębiona (wyglądałam jak półtora nieszczęśćia- czerwony
            nochal, załzawione oczy itd.) i nagle w tramwaju poczułam, że zaraz padnę.
            Wobec tego faktu poprosiłam pierwszą panią z brzegu o miejsce i wyjaśniłam
            dlaczego. Wtedy to się dopiero nasłuchałam. Po prostu na następnym przystanku
            wysiadłam i posiedziałam chwilę. Cóż pozostało...

            Edyta
            • lili24 Re: ciezarne w tramwajach 30.08.03, 07:13
              No to, w takim razie to juz szczyt braku wychowania.
              Zastanawiam się, gdzie ci ludzie tak naprawdę się wychowywali ? granatem od
              pługa oderwani ?
              Najlepiej to nie przejmować się takimi sytuacjami (choć to b. trudne bo
              ciąża...hormony...) i cieszyć się, że nam nie grozi taki brak wychowania i
              szacunku.
              Przynajmniej mamy siebie żeby ponarzekać i jest nam ciut lżej!

              pozdrawiam,

              karolina
    • dslonce Re: ciezarne w tramwajach 31.08.03, 18:56
      No cóż nie mogę się oprzeć żeby dorzucić swoje trzy grosze.
      Brzuchol mam ogromniasty i to juz od jakiegos 6 miesiąca (nawet podejrzenia o
      bliźniakismile i z reguły nie było problemu żeby znalazło się miejsce w autobusie
      lub tramwaju, wbrew waszym obserwacjom mi częsciej ustępowały miejsca właśnie
      panie 40-50 letnie, ale takze mlodsi. W gruncie rzeczy to tylko 2 razy miałam
      nie przyjemną sytuację, raz jak chyba w 7 miesiącu zostałam skrzyczana przez
      ciezarną, ze ja jej nie ustapilam miejscasmile no coz trzymalam torbe na kolanach
      może nie było widać brzucha???? A drugi raz całkiem nie dawno (9mc): wsiadłam
      do okrutnie zatłoczonego tramwaju, spojrzałam na tzw. miejsca uprzywilejowane:
      zajęte przez teoretycznie też uprzywilejowanych, więc skierowałam swoje kroki
      do jakiegoś 8-10 letniego chłopca: "przepraszam czy mógłbyś mi ustąpić
      miejsce?", w sumie to się pierwszy raz odważyłam zeby o miejsce poprosić. I co:
      dziecko wstaje, a jego opiekun, zakładam tatuś, przytrzymał go za ramię i
      powiedział żeby nie wstawał. Co o tym myślicie??? Niestety nie byłam w stanie
      powstrzymać łez. I jakiś starszy człowiek zwrócił im uwagę i ostatecznie
      usiadłam, ale wierzcie mi czułąm się OKROPNIE.

      dslonce
      • martael Re: ciezarne w tramwajach 01.09.03, 08:06
        Cześć,
        Ja też miałam dość nieprzyjemną autobusową przygodę,
        chociaż z reguły zdarzają się mili ludzie (głównie panie
        i młode dziewczyny), którzy potrafią zauważyć ciężarną z
        dziewięciomiesięcznym brzucholem wink. Wsiadając do dość
        zatłoczonego autobusu, usłyszałam (podobnie jak Kasia,
        która tu wcześniej pisała) od kobiety po 50-tce, że "mogę
        przynajmniej zdjąć te wory" i jakiś tam komentarz
        dodatkowy na temat ciąży, który już mi umknął, bo mnie
        krew zalała. Słuchajcie, po prostu ogarnęła mnie furia.
        Nie dość, że mamy znosić tych wszystkich "ślepaków",
        którzy nas po prostu jawnie ignorują, to tu jeszcze taki
        bezpośredni atak! Dostałam wariacji i zaczęłam się tak
        wydzierać, że myślałam, że autobus się rozleci. Nic z tej
        histerii nie pamiętam, oprócz tego, że wrzeszczałam:
        "Proszę się zatrzymać, ja wysiadam. Ja z nią nie jadę." W
        sumie nie ma co się chwalić takim zachowaniem, bo nie
        wiem w końcu kto okazał się większą wariatką - Baba czy
        ja, ale nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Nie wiem
        jak dojechałam z Woli do Bankowego. Ludzie mnie
        posadzili, ktoś mnie głaskał, wszyscy zrobili się nagle
        mili. No, niekoniecznie mi to pomogło zakończyć histerię
        wink. Trzymam kciuki za Was wszystkie dziewczyny w
        tramwajach i w autobusach. Coś mi się zdaje, że jeszcze
        niejedna przygoda nas czeka. Kobiety z wózkami to też
        niezły materał do komentarzy niektórych "przemiłych osób"
        Pozdrawiam
        Marta
        • agatka7777 Re: ciezarne w tramwajach 01.09.03, 09:01
          Witam, Ja jestem dopiero w 3 miesiącu, ale nie raz byłam świadkiem, jak
          ciężarne kobiety w zaawansowanej ciąży stały pośród siedzącej w komunikacji
          miejskiej młodzieży. I stwierdziałam - zero litości, tak jak wiele dziewczyn
          już wspominało dodatkowo starsi ludzie w tramwajach i autobusach są bezczelni,
          pchają się, wchodzą Ci na kolana z torbami jak siedzisz itp. Mam ten komfort,
          że wsiadam na 2 przystanku od zajezdni, siadam i nie zwracam na nic uwagi.
          Jeszcze nie spotkałam się z negatywną reakcją, a jak się spotkam, to powiem, że
          również mam prawo gorzej się czuć. Nie dajcie się dziewczyny.
          Pozdrawiam
          Aga i 13 tygodniowy brzusio
    • pajacyk6 Re: ciezarne w tramwajach 03.09.03, 17:12
      Czesc DZiewczyny!
      Nie wiedzilam ,ze to az taki problem w calym kraju,myslalam ze tylko tu u
      mnie.Ja nie mam jeszcze ogromnego brzucha ale nie czuje sie najlepiej i nie raz
      ledwie dojechlalam na miejce stojac bo nikomu nie przyszlo do glowy ustapic
      miejsca.Na szczescie za duzo nie musze jezdzic.I tak niestety najgorzej jest z
      kobietami i starszymi ludzmi pchaja sie rozpychaja nie zwracaja uwagi na
      innych ,to przykre i smutne....Chyba macie racje najlepiej sie na to uodpornic
      i nie przjmowac bo szkoda nerwow.Pozdrawiamy.
      Joanna i synek 28 tygodnoiwy.
    • agniesiazmarkiem Re: ciezarne w tramwajach 12.09.03, 23:30
      Mnie też nikt jeszcze nigdy nie ustąpiła miejsca mimo że mam już synka w
      brzuszku 8. miesiąc Może to dlatego że jestem dużą dziewczynką smile i wyglądam na
      silniejszą niż ci wszyscy biedni smutni ludzie którzy nie mają w sobie tej
      dodatkowej siły jaką mamy my przyszłe mamy!!!!!!!! Pozdrawiam Was wszystkie
      Agnieszka z Markiem w brzuszku
    • mamusiaolusia1 Re: ciezarne w tramwajach 15.09.03, 20:14
      Ja byłam w 3 trymestrze zimą, nosiłam puchowy plaszczyk, brzuch miałam
      niewielki więc sie w tym płaszczu normalnie zapinałam. Mimo posiadania
      niewielkiego brzucha, lepiej sie czułam na siedząco - nikt nie chciał mi
      oczywiscie ustąpić. W krytycznych momentach rozpinałam płaszcz smile, raz miałam
      nawet spięcie z pewna studentką, która na cały głos mnie "poinstruowała" że
      dobrze wychowani ludzie nie siadają, kiedy starsi stoją... Wściekła do granic
      wysyczałam, że jestem w 8 miesiacu ciąży i jeśli jej to nie przeszkadza to
      usiadę.
      Teraz, kiedy zasuwam wszędzie z wózkiem, tez zdarzają się nieprzyjemne
      komentarze, staram się równie błyskotliwie odszczeknąć...
    • nieta Re: ciezarne w tramwajach 16.09.03, 12:02
      Ja też miałam przejścia w autobusie , gdy będąc w 7 m-cu zostałam skrzyczana
      przez dziarskiego dziadka,żebym mu ustąpiła miejsca - bo mu się należy !!!
      Odpysknęłam równie dziarsko,że nie mam zamiaru, bo jestem w zaawansowanej ciąży
      (oj byłam ogromniuchna)i po 8 godzinach pracy to mi się należy to miejsce.
      Dziadek spokorniał i dalej nie oponował.Mogę Was pocieszyć, że teraz gdy często
      poruszam się komunikacją miejską z dzieciaczkiem na ręku - zazwyczaj jeżdżę w
      pozycji siedzącej, a gdy opornie idzie współpasażerom ustępowanie nam miejsca -
      wtedy do akcji rusza mój synek i sam z siebie robi awanturę: Dlaczego nie
      możemy usiąść? i nawet dziadkowie wymiękają. Tego i Wam życzę.Nieta
    • kasiam25 Re: ciezarne w tramwajach 18.09.03, 00:37
      Wiecie co kobitki,

      ja stwierdziłam, że wcale nie ma sensu się denerwować ! Bo z głupotą nie
      wygramy.
      Ja ponownie wczoraj miałam dowód na dżentelmeństwo panów ( koło 40 ) i
      lojalność ich żonek ( kobiet !!!! ) wobec swoich mężusiów mądrych oczywiście ...
      Otóż nie w tramwaju tym razem tylko w gigantycznej kolejce w STOEN-ie. Weszłam
      i zapytałam kto jest ostatni do informacji - jeszcze nawet nie zdążyłam
      pomyśleć o swoim prawie do tego żeby wejść bez kolejki a "miły" pan na ww
      pytanie odkrzyknął mi tak żeby wszyscy dobrze słyszeli : "Ja tu stoję od 20
      minut i napewno pani przede mną sie wpychać nie będzię ! " ................
      No słuchajcie....facet mnie zabił normalnie.....! 8 miesiąc - brzuch od podłogi
      po zęby a on z takim tekstem na cała izbę.... no ale cóż są ludzie i parapety.

      Gdy po 20 min doszła wreszcie MOJA kolej i załatwiłam sprawę poprosiłam Panią w
      okienku, żeby pomogła mi w jakiś niezbyt konfliktowy sposób zapłacić w drugim
      okienku (bez kolejki) za ten rachunek ( byłam już mokra i czerwona jak burak a
      kostki u nóg spuchnięte jak balony ) na co Pani odpowiedziała że nic nie moze
      zrobić bo ją ludzie zjedzą a ja mogę przecież zająć sobie kolejkę i
      posiedzieć !!!!!!!!!!!!!!!!

      Pozdrawiam wszystkie brzuszki.
      Nie denerwujcie się - to nie ma sensu - zawsze znajdzie się jakiś "mądry" i
      chyba nie warto wcale z nim dyskutować !

      Kasia
    • lolyta Re: ciezarne w tramwajach 18.09.03, 04:50
      Mnie na ogol miejsca ustepowaly kobiety a nie panowie, zdarzylo mi sie nawet,
      ze pewna pani (stojaca) na moj widok sama pogonila z siedzenia jakiegos
      kolezke. W kolejkach stalam rzadko, nawet nie wiedzialam ze mam jakis przywilej
      - myslalam ze to minelo wraz z komuna - raz stanelam w ogromnej kolejce w banku
      i sami kolejkowicze mi powiedzieli,ze przecie ja moge podejsc do okienka od
      razu. Generalne jednak kiedy sie gorzej czulam w tramwaju i chcialam usiasc to
      robilam to metoda "na usmiech" - wchodzac do pojazdu upatrywalam sobie ofiare
      (plci meskiej), lapalam kontakt wzrokowy i sie usmiechalam najsliczniej jak
      mozna. ZAWSZE skutkowalo. Dziewczyny, nie lekcewazcie swojego prawa do
      siedzenia. Mialam znajoma, ktora podczas gwaltownego hamowania nadziala sie na
      kasownik (taki oldschool z wystajacym metalowym jezykiem) i stracila
      dzidziusia.
    • axamit1 Re: ciezarne w tramwajach 09.10.03, 22:55
      Po dzisiejszej jeździe pojazdami komunikacji miejskiej w Krakowie po prostu
      MUSZĘ się dopisać...
      Na Armii Krajowej wsiadłam do autobusu linii 139 z zamiarem dojechania do
      szpitala na Ujastku (mieli mnie przyjąć na parę dni - zatrucie ciążowe sad Dla
      nie wtajemniczonych dodam, że jest to ponad godzinna jazda w miejskim korku.
      Wsiadłam z torbą pełną rzeczy do szpitala, torebką, parasolem (lało jak z
      cebra), biletem w ręce, no i z 8 miesięcznym brzuchem. Ponieważ przystanek
      znajduje się blisko miasteczka studenckiego razem ze mną wsiadało pełno
      studentów i studentek, młodzieży uznawanej powszechnie nie tylko za
      wykształconą, ale i dobrze wychowaną, po prostu "elitę". Owa "elita" rzuciła
      się jak szalona w kierunku wolnych miejsc, prawie mnie przy tym tratując. O
      ustąpieniu miejsca nawet mowy nie było... Po kilkunastu minutach jazdy zlitował
      się nade mną (już prawie zemdlałam...) trzęsący się dziadeczek z laseczką...
      Wiecie jak się głupio poczułam, gdy ustąpił mi miejsca? Widać, że gentleman w
      każdym calu, ale ze względu na jego- oczywisty - stan zdrowia nie chciałam
      skorzystać z tej uprzejmości... Za to on uniósł się honorem + wygłosił na cały
      głos tyradę o wychowaniu i zachowaniu młodych. Myślicie, że wywołał jakąkolwiek
      reakcję? To się mylicie ha ha.
      Reasumując - szczyt wszystkiego...
      • miska77 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 07:09
        Ja wracalam ostatnio z uczelni, wsiadam do tramwaju i podchodzi do mnie ok. 20
        letni koles i mow: "prosze niech pani usiadzie smile" a ja mialam ochote chwile
        postac i mowie z usmieszkiem: "dziekuje bardzo postoje", koles nie
        ustepowal: "moj brat pani miejsce ustepuje, prosze usiasc" smile
        I takie zachowanie jest mile smile Najgorsze sa stare ropuchy, ktore cie "nie
        widza" tak jakby same nie byly nigdy w ciazy... a zapomnialy jak z wielkim
        brzuchem albo z dzieckiem na reku obchodzily kolejki i robily zakupy dla siebie
        i sasiadek...
      • annb Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 08:41
        oj przestań, elita się z miasteczka wyniosła...wieki temu
        • jelma Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 08:43
          no to jeszcze ja dodam swoją historię. Byłam jakoś w 35 tygodniu ciąży, Wielka
          Sobota, "pachniała mi" owsianka, więc chcąc nie chcąc poszłam do osiedlowego
          mini marketu, ze tak to określę: celem nabycia paczki płatków owsianych smile
          Kolejka oczywiście składała się conajmniej z 10 osób, a ja biedulka z tymi
          płatkami w koszyczku... na końcu. Nie będę robić wiochy, postoję w kolejce -
          myślę sobie... Ale stojący przede mną chłopak powiedział, żebym stanęła przed
          nim, bo mi pewno ciężko itd, ja mu na to, że fakt, czy będę dziewiąta, czy
          dziesiąta nic nie tu zmieni, że spoko, poczekam... Gościu na to głośno: że
          tutaj jest pani w ciąży i żeby może ją przepuścić bez kolejki, zresztą tylko
          jeden artykuł... Na co babka, jakieś 60 lat, stojąca przy samej kasie: "przed
          świętami to sobie każdy może brzuch dorobić, żeby nie stać w kolejce"...

          Teraz znowu jestem w ciąży, 27 tydzień, mam przyjemność podróżowania
          tramwajami smile z moją 15 miesięczną córeczką + wózek. Zwłaszcza latem, kiedy
          wszystkie babeczki poubierane są w obcisłe bluzeczki nietrudno zauważyć
          wystający brzuszek, pokaźnych z resztą rozmiarów... Wyobraźcie sobie, że
          nikt "na ochotnika" nie pomoże wnieść czy wystawić wózka z tramwaju. OStatnio
          poprosiłam faceta to mi powiedział, że nie może dźwigać... a że nikogo więcej
          nie było do pomocy tramwaj se odjechał...

          Już zagroziłam mężowi rozwodem wink)) że mamy mieć samochód i koniec!!! Nawet
          rozklekotanego malucha...

          ahhhhhhhhhhhh

          "lajf yz brutal"
      • renka14 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 09:11
        najgorsi to są właśnie ludzie nie tacy znowu starzy, kobiety i mężczyźni, któzy
        jak siedzisz to cię dokładnie lustrują czy aby masz podstawy, jak w tramwaju
        jest naprawdę niedołężna osoba to nawet z wielkim brzuszkiem chętnie postoję
        zamiast niej, ale to jest akurat rzadkość, najwięcej jest takich z pretensjami
        do świata a najbardziej do ciebie
        • i544 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 09:53
          witajcie mamusie!!! ja jestem w 9 mniesiącu i naprawde jest mi ciezko a musze
          wychodzic z domku i musze jechac tramwajem a zdarza sie ze musze stac najgorsze
          sa te starsze panie taka spojrzy sie tylko na brzuch i odwraca albo są takie
          ktore stoją nade mną i stękają jakie one sa stare i zmęczone i ja nie ustepuje
          bo one tez tego nie robią pozsrawiam pa pa iwona i wiktoria
          • magdalena_76 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 10:11
            Ja jeszcze nie mam wielkiego brzuszka ale juz go widac, wszystko by bylo ok
            tylko ze momentalnie jest mi niedobrze i slabo, czasem jezdze na raty - musze
            wysiasc i sobie pooddychac... No i kiedys w tramwaju cala grupa skinow, robili
            raban na caly wagon, troche sie nawet przestraszylam a tu jak tylko wsiadlam,
            zaraz mi ustapili miejsca, myslalam ze padne ze smiechu...
            Starsze panie sa na ogol bardzo zaczepne, mam nadzieje ze jak bedziemy w ich
            wieku to nie bedziemy wiecznie nieszczesliwe,skwaszone i szukajace tylko,kto
            chce nam zrobic na zlosc!!!
            Pozdrawiam
            Magda
    • kocik_76 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 18:25
      To i ja sie dopisze, ale z innej, pozytywnej beczki - moze mam szczescie do
      podrozowania z uprzejmymi osobami? Zazwyczaj ustepuja mi miejsca mlode
      dziewczyny okolo 20-tki, pijaczkowie (zawsze bardzo szarmanccysmile, panowie
      nieco starsi, tacy pod 60-ke - tak wiec zawsze wygodnie sobie siedze z moim
      brzusiem smile Za to potwierdzam fakt, ze babiszony (takie z "pudlem" trwalej na
      glowie i pod 50-ke) przenigdy same z wlasnej nieprzymuszonej woli nie ustapia
      miejsca, a zawsze przesiaduja na tych dla uprzywilejowanych. Ostatnio (9 mies.)
      w tramwaju taka paniusia gapila sie na moj brzuch jak zahipnotyzowana,ale nawet
      do glowy jej nie przyszlo, zeby moze jednak... miejsce... te sprawy... Ale od
      czego ma sie asertywna Mame, ktora nieslychanie donosnym glosem zawolala: "No
      co, nie widzi pani, ze ciezarna nad pania stoi?" Babsztylowi sie glupio
      zrobilo, a wytlumaczenie miala takie: "No bo... nie zauwazylam". Dobre!
      O, przepraszam, raz niestety nie udalo mi sie usiasc, gdyz juz na starcie
      przegralam walke o wolne siedzonko z energiczna Baba. Powod prozaiczny: miala
      wielkie siaty, ktorymi nadspodziewanie zrecznie manewrowala, rozdajac kuksance
      tu i tam. Ech...
      Generalnie zaobserwowalam u siebie ciazowe poklady asertywnosci - przydatne
      zwlaszcza w kolejce do kasy w sklepach wszelakich. I generalnie moje
      spostrzezenia sa takie, ze jednak narod ochoczo rwie sie do pomocy ciezarowkom -
      fakt, ze nie zawsze moze sam z dobrego serca,ale delikatnie ponaglany...

      Pozdrawiam i nie dajcie sie, Brzuchatki!
      • renka14 Re: ciezarne w tramwajach 10.10.03, 19:14
        a rzeczywiście asertywność ciążowa to dobra sprawa, dzisiaj w Biedronce pchała
        się przede mną pracownica z wózkiem pełnym kartonów, ale myślę sobie, że ja tu
        chyba jestem klientem i mam swoje prawa, ale syczonko za sobą słyszałam,
        • nasmah Re: ciezarne w tramwajach 11.10.03, 22:44
          Drogie koleżanki z brzuszkami!
          Wczoraj rozpoczęłam 37 tydzień ciąży, pozwólcie, że podzielę się moimi
          spostrzeżeniami dotyczącymi podróżowania środkami komunikacji miejskiej. Cóż,
          będąc już w bardzo zaawansowanej ciąży ustępują mi miejsce z reguły starsze
          panie. Głupio mi, że ja siedzę a nade mną stoi jakaś starsza pani, a obok
          siedzi młody gość w garniturze i udaje, że czyta albo zamyka oczy, że niby
          drzemie. Ostatnio w metrze stałam trzymając się górnej poręczy (a ja mam 160
          cm, więc miałam bez mała nogi w powietrzu a przede mną wielki brzuch). Przede
          mną siedzieli trzej młodzi faceci, elegancko ubrani, jeden z nich miał
          pierscionkowy krzyżaniec na palcu (pewnie jakiś wyjątkowo uczynny wink) Cóż,
          pokiwałam się nad nimi, panowie oczywiście widzieli, że jestem w zaawansowanej
          ciąży, ale trzeba przecież poczytać sobie wygodnie, a że jakaś obca baba z
          brzuchem stoi... Opowiadała mi koleżanka ze szkoły rodzenia, że nieadawno
          zrobiło się jej w autobusie niedobrze, brzuszek duży, wiadać, że w ciązy ale
          nikt nie raczył na to zwrócić uwagi więc podeszła do tzw. miesjcas oznaczpnego
          gdzier siadział facet około trzydziestki i powiedziała, że jest w ciąży a to
          jest miejsce oznaczone i że chciałabu usiąść. Na to gość obejrzał się na
          rysunki nad siedzeniem, i powiedział, że na obrazkach jest matka z dzieckiem,
          starszy pan i niewidomy, nie ma rysunku kobiety w ciąży, czyli jej się nie
          należy! Dziewczyna wysiadła na najbliższym przystanku, nikt oczywiście nie
          zareagował, a ona sama poczuła się podle. Cóż, mam nadzieję, że takich
          chwastów jak ten gość i ci, co niby nie widzą kobiety w ciąży i innych
          potrzebujących będzie coraz mniej i że będziemy jak najrzadziej na takich
          trafiać. Pozdrawiam was serdecznie dziewczyny i wasze brzuszki!
          Ania
          • lolyta Re: ciezarne w tramwajach 11.10.03, 23:37
            nasmah napisała:

            > podeszła do tzw. miesjcas oznaczpnego
            > gdzier siadział facet około trzydziestki i powiedziała, że jest w ciąży a to
            > jest miejsce oznaczone i że chciałabu usiąść. Na to gość obejrzał się na
            > rysunki nad siedzeniem, i powiedział, że na obrazkach jest matka z dzieckiem,
            > starszy pan i niewidomy, nie ma rysunku kobiety w ciąży, czyli jej się nie
            > należy! Dziewczyna wysiadła na najbliższym przystanku, nikt oczywiście nie
            > zareagował, a ona sama poczuła się podle. Cóż, mam nadzieję, że takich
            > chwastów jak ten gość i ci, co niby nie widzą kobiety w ciąży i innych
            > potrzebujących będzie coraz mniej i że będziemy jak najrzadziej na takich
            > trafiać.

            Jesli kobiety w ciazy beda tak reagowac jak Twoja kolezanka to NA PEWNO takich
            typow nie bedzie mniej. Powinna mu spokojnie powiedziec, ze obrazka z 30-letnim
            zdrowym facetem tez nad tym siedzeniem nie widzi...
            Pozdrawiam i zycze wiecej zyczliwych wspolpasazerow wokol.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka