Dodaj do ulubionych

badanie gin w szpitalu

18.06.11, 18:07
Witam,
Mam takie pytanie jak jest u was w szpitalach, tzn chodzi mi o to jak wygląda badanie gin jeżeli się leży w szpitalu. U mnie parę lat temu wyglądało to tak, że rano obchód, ordynator wskazywyał dziewczyny, które idą do badania. Na badaniu ordynator badał a kilkunastu innych lekarzy, pielęgniarek, studentów i pies wie kto jescze się przyglądało. Dla mnie to był koszmar. W sumie leżałam w swoim życiu (jakiś czas temu) w trzech szpitalach (Mielec, Rzeszów, Kraków) i wszędzie było podobnie. O a w Mielcu nawet panie bo bokach trzymały za ręce, żeby z fotela nie uciec, bo pan ordynator był tak ''delikatny'' przy badaniu...
Obserwuj wątek
    • panna.w.drodze Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 18:26
      mówisz że sobie nie życzysz aby całą gromada się przyglądała i tyle, słyszałam zresztą że obecnie pytają czy wyrażasz zgodę
      • panna.w.drodze Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 18:41
        Czy można nie zgodzić się na obecność studenta

        W czasie badania w sali, oprócz niezbędnego personelu, przebywało około ośmiu studentów. Ponieważ lekarz nie pytał mnie wcześniej o zgodę na ich obecność, nie protestowałam, mimo że czułam dyskomfort. Czy udział innych osób (poza tymi niezbędnymi) przy zabiegu wymaga mojej zgody?
        Tak Pacjent może decydować, jakie osoby z personelu medycznego przebywają w czasie zabiegu czy badania. Może on żądać opuszczenia gabinetu czy sali, gdzie świadczenie jest wykonywane, jeżeli obecność dodatkowych osób nie jest uzasadniona względami medycznymi. W czasie zabiegu na sali operacyjnej, w gabinecie lekarskim czy pokoju zabiegowym powinny być obecne tylko niezbędne osoby z personelu medycznego.
        Co do zasady jednak lekarz nie ma obowiązku uzyskiwania zgody pacjenta na uczestniczenie w zabiegu czy badaniu osób uczących się zawodów medycznych. Ich obecność jest możliwa jednak tylko w tych placówkach, które mają uprawnienia do ich kształcenia (szpitale kliniczne, jednostki badawczo-rozwojowe). Konieczne jest uzyskanie zgody pacjenta na obecność tych osób, jeżeli nie ma wyższej konieczności do wykonania zabiegu (nie ma np. zagrożenia życia), a przeprowadzenie zabiegu służy wyłącznie demonstracji o charakterze dydaktycznym.
        Obecność studentów podczas wykonywania czynności medycznych stanowi wyjątek od prawa pacjenta do intymności. W przypadku małoletnich, osób ubezwłasnowolnionych zgodę na obecność osób postronnych w trakcie wykonywania świadczeń medycznych wyraża ich przedstawiciel ustawowy lub opiekun prawny.
        PODSTAWA PRAWNA
        Art. 22 ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta (Dz.U. z 2009 r. nr 52, poz. 417 z późn. zm.).
      • orina36 Re: badanie gin w szpitalu 25.06.11, 16:25
        Ja lezałam niedawno.To rano wiadomo obchod.Po jakims czasie przychodził lekarz i wołał do badania usg.Przy usg byłam tylko ja i lekarz
    • gemmi18 Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 18:51
      U mnie żadne pytanie o zgodę się nie pojawiło.
      W opolskim szpitalu ordynatorem oddziału jest wyjątkowo bolesny, nieprzyjemny, 'nieludzki' w badaniu lekarz. I nie było dziewczyny, która miałaby inne zdanie.
      Tak, jak piszesz - obchód, wezwanie na badanie z zawsze dodanym 'proszę założyć szlafrok i zdjąć majtki' z przemiłym uśmiechem... No i szłyśmy biedne za oddział, gdzie w przejściowym holu czekałyśmy aż rozsuną się drzwi pokoju badań i aż usłyszymy swoje imię i nazwisko. A tam cała załoga - 2 położne, pielęgniarka, jeszcze jeden lekarz, 2 studentki i ordynator. Żart, tak pomyślałam za pierwszym razem. Za drugim na wejściu powiedziałam, że nie dam się zbadać w obecności tylu zbędnych osób i został ordynator, lekarz i położna. To już przystępniej. Ale nie byłam lubiana przez personelbig_grin. Przez to żądanie na badaniu, bo nie przychodziłam w szlafroku tylko w dresie, bo odważyłam się zadać pytanie na obchodzie i nie wrzucałam - jak wystraszone dziecko - wszystkich rzeczy z przyłóżkowego szafko-stolika do środka szafki lub pod łóżko, zawsze miałam tam jakieś picie, jedzenie, książkę itp.
      Przecież to obłęd, jak z dawnych czasów...
      • tumoi Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 21:37
        mnie się "oberwało" za to, że w czasie oczekiwania na korytarzu poszłam zrobić siusiu a w tym czasie byłam wywołana. Na moje pytanie czy miałam się zesikać na fotelu pielęgniarki nic nie odpowiedziały, ale było widać, że są zestresowane w obecności szefa.
    • ewekub Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 20:09
      Tylko ci studenci muszą kiedyś nauczyć się zawodu w praktyce.
      Gdyby wszystkie kobiety nie zgadzały się na badanie przy studentach, to nie chciałabym mieć w przyszłości takiego ginekologa-teoretyka.
      Przecież oni nie robią nam tego ze złośliwości, tylko muszą się na kimś po prostu nauczyć!

      Jeżeli ktoś ma z tym rzeczywiście duży problem to oczywiście może odmówić obecności studentów, ale zastanówmy się czasami nad tym, że oni są tam w innych celach, niż sobie "popatrzeć."
      • tumoi Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 21:42
        gdybym nie miała kolegi-ginekologa i gdybym nie słyszała jego opowieści z czasów jego studiów o tym jak młodzi studenci potrafią na spotkaniach towarzyskich obgadywać pacjentki to może wyraziłabym zgodę na obecnośc młodzieży.
        • kijek82 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 09:09
          oooj tak, moj ex z czasow studiow-student, przyszly gin....te teksty do dzis pamietam (m.in.przyczyna dlaczego jest exemsmile) - NIGDY bym sie nie zgodzila.
      • gemmi18 Re: badanie gin w szpitalu 18.06.11, 23:12
        Ja miałam do czynienia ze studentkami położnictwa, które nie potrafiły zachować powagi na badaniu tylko podśmiechiwały się nie wiedzieć z czego. I one akurat w gabinecie badań są zbędne, ich miejsce jest na porodówce i tam sprawdziły się jak najbardziej, proponując mi co chwilę masaż krzyża i inną pomoc.
    • kasia_4646 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 14:32
      Przecież studenci muszą się uczyć!!!! Chciałybyście, żeby wasz ginekolog całe doświadczenie zdobywał na Was? Chyba lepiej żeby wyniósł je ze studiów, a potem tylko pogłębiał. Pewnie, że studenci też są różni ale zwykle są pomocni, przyjaźni i równie przejęci jak pacjenci. Żarty są nie na miejscu. Ale czy wy z pracy nie przynosicie śmiesznych historyjek? Przecież to jest życie...
      Jeśli nie odpowiada Wam obecność studentów - to po co pchacie się do szpitala klinicznego ??? Jednym z założeń szpitali klinicznych jest dydaktyka czyli NAUKA przyszłych lekarzy. Tam na wstępie podpisuje się zgodę na udział studenta w badaniu.

      • najma78 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 15:24
        Hmm, przyznam, ze to co opisujecie jest szokujace, brak poszanowania intymnosci, godnosci (trzymanie za rece, brak delikatnosci i grupa osob/studentow przygladajacych sie) to jakis horror. Studenci musza sie uczyc ale to wcale nie znaczy, ze w taki sposob. Prawa pacjenta nawet w szpitalu klinicznym sa wazniejsze i powinny byc one priorytetem, zaslony, spokoj, delikatnosc, szacunek oraz zgoda na obecnosc innych osob, bo jakby nie bylo to nie lekarze. Studenci nie powinni przygladac sie grupowo, a pojedynczo i to za zgoda pacjenta. Przy badaniu w szpiatalu takie cuda nie przytrafily mi sie(kazde lozko ma zaslone i byla zaslaniana nawet do sprawdzania cisnienia) ani nikt mi o ty nie opowiadal, nawet w przychodni rodzinnej u lekarza ogolnego pytaja o zgode na obecnosc osoby trzeciej czyli praktykanta, ktory bedzie w przyszlosci lekarzem. Kilka razy sie z tym spotkalam i wyrazilam zgode.
        • kasia_4646 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 15:32
          W 100% się zgadzam. Ale zgodę na udział studentów w szpitalu KLINICZNYM PODPISUJESZ PRZY PRZYJĘCIU !!!!!!!! Dlatego potem już nie ma obowiązku pytania.
          • onkam15 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 16:10
            dyskusja poszła w stronę studentów, w Mielcu to nie szpital kliniczny, w Rzeszowie to nie wiem, pisze że wojewódzki, w Krakowie na Żeromskiego że specjalistyczny.
            Dobra pomijając nawet tych studentów, czy musi być tak że jestem wzywana do gabinetu pana ordynatora a tam przygląda mi się kilkanaście (nawet nie kilka) osób? Jak ściągam majtki, jak rozkładam nogi i pan mnie bada. Może teraz jest inaczej, bo od ostatniego mojego leżenia mineło prawie 6 lat i jak sobie to przypomnę (i wcześniejsze pobyty na ginekologiach też) to robi mi się słabo. I nikt się nikogo o niczyją zgodę nie pytał...
            A tak w ogóle to mnie nie interesuje na kim się mają uczyć studenci, co mnie to obchodzi?! No chyba że trafię do szpitala klinicznego to tam nie mam wyjścia. Co taki student się uczy stojąc pod ścianą patrząc jak ściągam majtki i jak bada mnie ordynator? Co się uczy patrząc mi między nogi? Przecież sam mnie nie bada? Jak ktoś był w takiej sytuacji co ja to wie o co chodzi
      • gemmi18 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 18:05
        Osobiście piszę o szpitalu nieklinicznym. A żarty na temat krocza pacjentki to kwestia kultury osobistej - te rzucane przy badanej świadczą o jej braku.
    • najma78 Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 17:20
      Wazne jest aby ludzie uswiadomili sobie, ze w szpitalach, przychodniach itp. maja prawo do godnosci, intymnosci i calkowietej prywatnosci. Niedopuszczalne sa sytuacje, ktore opisujecie oraz takie w ktorych mowi sie glosno w obecnosci innych pacjentow oraz osob postronnych o tym co komu dolega itd.. Pacjenci na to przyzwalaja ze strachu przed jeszcze gorszym traktowaniem i nieswiadomoscia wlasnych praw dajac przyzwolenie, tlumiac uczucie wstydu, odarcia z godnosci tlumaczac, ze to w koncu badanie wiec tak byc musi. Gdyby wiecej osob skarzylo i domagalo sie zadoscuczunienia zmieniloby to ogolna swiadomosc takze personelu medycznego. Zakup parawanow, prowadnic i zaslon do lozek oraz zachowywanie dyskrecji nie jest kosztowna sprawa a bardzo zbliza do cywilizacji i ulatwia i tak nielatwa sytuacje pacjentow.
      • 0oo.oo0 [...] 19.06.11, 20:16
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • cota Re: badanie gin w szpitalu 19.06.11, 21:31
          Ależ macie prawo się nie zgodzić i tyle!!
          A teksty,z e przeciez muszą się gdzieś uczyć i każdy chce mieć wyuczonego lekarza świadczą o zerowej znajomosci drogi edukacyjnej lekarza!
          Po pierwsze są to studenci (sic!), którzy potem kończąc studia odbywają staż, LEP oraz specjalizację (5-6 letnią). I tak naprawdę dopiero lekarzowi po stażu, który wybierze specjalizację z ginekologii i położnictwa (lub medycyny ratunkowej) to sie przydaje..Przecież część z tych gapiów pójdzie na okulistykę, dermatologię, gastrologię, pediatrię itp.
          I tak naprawdę czy oni (studenci) będą na badaniu ginekologicznym, czy nie - nie spowoduje dla nich uszczerbku.
          Nie ma nigdzie także obowiązku świecenia gołą pupą przed tak licznym tłumem.
          Dziewczyny bądźcie asertywne!!!
          mamy XXi w - jeśłi czegoś nie chcecie - nie wyrażajcie na to zgody
          Ja tak robiłam - grzecznie, z uśmiechem, acz stanowczo - nie, nie wyrażam zgody na badanie przez studentów; tak - zamierzam wprowadzić mleko sztuczne etc.
        • gemmi18 Re: badanie gin w szpitalu 20.06.11, 00:16
          O poród się nie martw, bo tak, jak piszesz - będzie Ci wszystko jedno z bólu, kto patrzy, a kto niewink. Ja rodziłam całkiem nago (musiałam się rozebrać, bo tam było ok. 26 stopni i denerwowała mnie nawet gumka na włosach) przy pani doktor, położnej odbierającej poród, studentce badającej puls dziecka i jej nauczycielce-położnej. No i z moim mężczyzną byłam. Jak teraz o tym pomyślę, to mam ochotę się schować, na 'trzeźwo' nie zrobiłabym tegobig_grin.
          • onkam15 Re: badanie gin w szpitalu 20.06.11, 09:11
            O poród mi nie chodzi, ja poprzednio miałam cesarkę, choć zdaję sobie sprawę, że człowiekowi wtedy wszystko jednosmile
            U mnie to w ogóle strasznie.... Jestem w 25 tyg, w 22 wykryto u mojego synka letalną wadę nerek (nerki policystyczne typu dziecięcego). Nie dość że to już bije wszystko na łeb, to jeszcze jak sobie pomyślę przy jakiej publice mogę być badana, tak żeby wszyscy widzieli tą panią, której dziecko ma policystyczne nerki... Przy ''normalnych'' ciążach tak jak pisałam, dziewczyny miały pełno gapiów, no a teraz w moim przypadku to się chyba pół szpitala zleci... I ja jescze mam z tym walczyć, i tak mam dość i jestem przerażona...
            Dzisiaj jadę na usg, może jakiś cud sie zdarzy, może te torbiele wyparują....
          • marlpogromca Re: badanie gin w szpitalu 23.06.11, 22:09
            Ja paradowałam przy 3 położnych, lekarzu, mężu nago i jeszcze drzwi były otwarte do salki jak rodziłam, bo wyszłam spod prysznica i miałam w nosie, czy ktoś mi się przyglądabig_grin Ale z kolei przy badaniu przed porodem w gabinecie wystarczyło 2 lekarzy, żebym się speszyła z deczka. Rozumiem więc oburzenie kobiet.
    • pagaa Re: badanie gin w szpitalu 20.06.11, 10:04
      mi się zdarzyło leżeć 3 dni w ciąży w szpitalu, to mieli osobny pokój do badań i wszystko kulturka
      • anielka05 Re: badanie gin w szpitalu 20.06.11, 12:26
        Ja ostatnio leżałam w Mielcu i nie było zle, wiadomo rano podczas przyjęcia do szpitala tak jak na codziennym obchodzie było kilku lekarzy, badał mnie ordynator a oni stali sobie gdzies z boku i nikt wiecej mi między nogi nie zaglądał. Badanie było przeprowadzone bardzo delikatnie. Zadnych zbędnych osób nie było. A już na odzdziale na badaniach jest tylko pacjentka, lekarz i pielęgniarka. Nie wiem jak było kiedyś ale teraz to wyglądało mniej wiecej tak, wiadomo wszystko zależy od tego z czym pacjentka przychodzi ale ja np. gdybym miała jakiś większy problem to nawet chciałabym, żeby przy usg było np 2 lekarzy a nie jeden, zawsze to 2 spojrzenia na jedna sprawę.
    • mama_zofki Re: badanie gin w szpitalu 22.06.11, 07:53
      U mnie identiko!
      Cały personel w zabiegówce. Na szczęście, każdy zajmował się swoją "robotą", tylko Ci bardzo młodzi się przyglądali. Szpital, zbliżający się poród i takie badania były dla mnie takim stresem, że było mi wszystko jedno, kto tam stoi.
      A ordynator i jedna lekarka także badali tak, że gały wychodziły z orbit!
      • 0oo.oo0 Czemu usunięto mój komentarz? 22.06.11, 08:56
        Nie do końca rozumiem jaki regulamin mógł łamać?
        • cota Re: Czemu usunięto mój komentarz? 22.06.11, 19:36
          wygląda mi na to, ze masz za duzą sygnaturkę
          • 0oo.oo0 Re: Czemu usunięto mój komentarz? 22.06.11, 19:54
            No mi się wydaje, ze to raczej taki standard ze strony jakieś. No i jest jedna, a są i tacy co po 3 mają smile
    • deodyma Re: badanie gin w szpitalu 23.06.11, 23:33
      w moim szpitalu nie bylo zadnych studentowsmile
      badana bylam przy przyjeciu i potem ordynator przychodzil i kazal przyjsc na badanie USG.
      to wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka