Dodaj do ulubionych

Łódź- Medeor

11.09.12, 22:08
Witam. Jestem w 31 tygodniu ciąży i mam dylemat w jakim szpitalu rodzić. Pierwsze dziecko rodziłam w "Rydygierze", teraz zastanawiam się nad porodem w Medeorze. Niestety nie mogę znaleźć zbyt wielu opinii o tym szpitalu. Jeśli któraś z Was rodziła w tym szpitalu, napiszcie proszę o swoich doświadczeniach. Będę wdzięczna. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • anetka2112 Re: Łódź- Medeor 18.09.12, 09:26
      Hejsmile
      Ja rodziłam w medeorze a maju tego roku, jestem bardzo zadowolona z opieki, z przebiegu porodu i z zaangażowania lekarzy i położnychsmile
      • ola11mar Re: Łódź- Medeor 21.09.12, 12:18
        Rodziłaś w sposób naturalny czy miałaś cesarskie cięcie? Bo czytałam, że po cesarskim cięciu wypisują po 2 dobach.
    • ar-ua Re: Łódź- Medeor 14.11.12, 23:34
      Rodziłam w Medeorze na początku 2012 roku, przyjechałam ze skurczami o godz. 10 rano w niedzielę, lekarze badali mnie co godzinę aż do 20:00, o 20 dr Laskowski orzekł że szyjka się scentrowała i wezwali wybraną przeze mnie położną. Przyjechała kobitka o 21 i postanowiła mnie zbadać o 24 okazało się ze szyjka nie jest scentrowana a rozwarcie jest na 1,5 centymetra i od 10 rano ani drgnęło ale kazała czekać i tak z mężem w potwornym bólu czekaliśmy aż do 11 rano w poniedziałek kiedy to wybrana położna stwierdziła że musi nas opuścić i przejęła nas kolejna zarządzając że trzeba podać oksytocynę- podała ból stał się nie do wytrzymania a rozwarcie leniwie zaczęło się poprawiać więc stwierdziła ze poda mi dożylnie nospę której jak napisane jest w ulotce podawać w trakcie porodu nie wolno- a jednak wolno...cierpiałam strasznie ból nie do wytrzymania, po nospie zaczęło kręcić mi się w głowie, nie mogłam płynnie mówić, chwiałam się na nogach i pojawiły się skurcze parte a mnie nie pozwolono przeć...to było straszne, o 13 zjawił się dr Krajewski i stwierdził ze dziecko źle wstawiło się w kanał rodny ale jeszcze spróbował wycisnąć dziecko z mojego brzucha ...kolejna straszna rzecz, jak to się nie udało o 13:15 podjął decyzję o cesarce i tak się zakończyły moje cierpienia. Dziecko urodziło się 8 punktów z siną skórą i napięciem mięśniowym. Nie pokazano mi jej po porodzie nawet na sekundę tylko zabrano. Oddano mi dziecko po 2 godzinach kiedy byłam już na sali poporodowej. Co chwila ktoś przychodził i sprawdzał stan mojej macicy i rany po cesarce więc małe szanse na odpoczynek. W drugiej dobie pielęgniarka która przyszła na dyżur o 6 rano wesoło zapaliła światło obudziła dziecko do przewijania i wyszła. Jesteśmy bardzo niezadowoleni z porodu w Medeorze było to najgorsze przeżycie w moim życiu, które zaowocowało tym że do dziś leczę się na depresję poporodową. Chciałabym dodać, że zapłaciłam 3000 zł za ten makabryczny poród w prywatnym szpitalu Medeor. Naprawdę nie polecam są fatalni pod każdym względem...
      • slonko81 Re: Łódź- Medeor 17.11.12, 01:11
        Ja mam zupelnie inna opinię nt. Medeora smile Uratowali mi tam życie w zasadzie i mojemu synkowi też. Urodziłam pod koniec sierpnia przez nieplanowane CC, ale przy stanie przedrzucawkowym i ciśnieniu nie do opanowania, nie było wyjścia. Dr Krajewski zrobił wszystko, żeby dziecko urodziło sie jak najszybciej i najbezpieczniej. Wypisali nie po dwóch dobach, ale tylko dlatego, że też tak słyszałam i sama o to zapytałam. Nikt mi nie proponowal tak szybkiego wyjścia, ale nie żałuję. Nie zapłaciłam ani grosza i nie dam na ten szpital złego słowa powiedzieć! Po poprzednich doświadczeniach w matce Polce, personel tego szpitala przywrócił mi wiarę w ludzi. Położne były super! Nie jestem odporna na ból, więc położna dawała mi kroplówkę z ketonalem tak często jak to bylo mozliwe, pytała czy zabrać dziecko na noc czy przewinąc itp. Poza tym warunki bardzo komfortowe. Dwuosobowe sale z łazienką i telewizorem bez potrzeby wrzucania 2-złotówek też na mnie zrobiły dobre wrażenie.
      • estra1111 Re: Łódź- Medeor 08.02.13, 20:17

        cytuje i moja wlasna historia
        "little.d
        znam straszne opowiesci z medeora. znajoma rodzila tam ostatnio i nie da sie tego inaczej nazwac jak rzeznia."
        a teraz moja prawdziwa historia, niczym z horroru, w którym bralam udzial jako UPRZEDMIOTOWIONA ofiara ludzi, ktorzy ukonczyli medycyne...
        RZEŹNIA!!! Ostrzegam...
        mam ciezka traume
        porod naturalny bez znieczulenia... cesarka na zywca...
        XVI WIEK - tyle moge powiedziec o tym szpitalu
        Mam identyczne przezycia jak kolezanka ponizej, a moze gorsze.. rowniez musze korzystac z pomocy psychologicznej, poniewaz byla to dla mnie trauma nie do przezycia.
        Porod w okropnych bolach bez poloznej, bo przychodzila tylko co kilkadziesiat minut i miala kompletnie w tylku mnie i mojego meza, nie chciala dac znieczulenia, mimo ze zgodnie z moja wola - powinna je podac(chcielismy zaplacic, napisalismy wniosek)
        Na stronie jest napisane: "Najpopularniejszym znieczuleniem porodów naturalnych jest znieczulenie zewnątrzoponowe, tzw. ZZO. W dobie XXI wieku powinno ono być aplikowane każdej pacjentce, która o nie wnioskuje."
        Polozna byla sama, w sumie to jej prawie nie bylo, na stronie mozemy czytac:
        "indywidualna opieka lekarza oraz położnej
        na życzenie Pacjentki znieczulenie zewnątrzoponowe (w przypadku braku przeciwwskazań)"
        zadnych przeciwskazan nie bylo!!!polozna miala moze zly dzien, tylko sie usmiechala bezczelnie..
        lekarz pojawil sie kiedy dziecku zagrazala zamartwica - powod - brak jakiejkolwiek pomocy poloznej, lekarza, kogokolwiek...z mezem musielismy sobie radzic sami (to moje pierwsze dziecko i ostatnie - przez horror jaki tam przezylam)
        po dobrych kilku godzinach meczarni przyszedl czas na cesarke na zywca...
        uzyskalam odpowiedz i przeprosiny od dyrektora, ze widocznie jestem odporna na znieczulenia..
        a moze ktos popelnil blad...niestety takie rzeczy w Polsce uchodza plazem.. w koncu dziecko zyje, nie wazne ze kobieta bedzie miala zniszczona psychike do konca zycia...
        czemu lekarz nie wzial pod uwage moich krzykow, kiedy cial mnie na zywca...???dopiero po "wybebeszeniu" stwierdzil, ze jednak trzeba uspic..
        szkoda ze tak pozno...

        Szczerze ostrzegam przed tym szpitalem, w ktorym nie respektuje sie zadnych praw czlowieka!!!
        wiecej szczegolow pisac nie bede, bo nie chce przezywac znowu tego horroru(wystarczy obejrzec jakis film, w ktorym torturuja ludzi i wycinaja im na zywca organy(np Hostel)tak to mniej wiecej wygladalo)

        w trakcie ciecia na zywca bylam pewna, ze umieram...chcialam umrzec...a nikt nie sluchal moich krzykow...
        to powinno wszystkim wystarczyc
    • mariolinda Re: Łódź- Medeor 18.02.13, 17:50
      Rodziłam w Medeorze w listopadzie 2012. Jestem bardzo zadowolona. Cały poród była przy mnie położna Pani Rychta Irenka. Opieka bardzo profesjonalna. to moje pierwsze dziecko i pierwszy poród i bardzo mi pomogła spokojnie i łagodnie przez to wydarzenie przejść. Po kilku godzinach porodu wspólnie z dr Krajewskim zdecydowali o cesarce. I bardzo dobrze bo dzidziuś był 2 x owinięty pępowinką. W innym szpitalu pewnie by mnie by mnie męczyli az może byłoby za późno. A w medeorze zorganizowali mi cesarkę bardzo szybciutko. Nawet nie zdążyłam sie zestresować a juz malutka była na świecie. Szybko i sprawnie. Bardzo szybko. Pani Irenka super położna. bardzo mi pomogła i bardzo wspierała.
      Po porodzie opieka też wspaniała. Poza jedną"rudą" położną które była niemiła i okropna.
      Reszta personelu wspaniała. Pediatrzy tez rewelacyjni. Jakiekolwiek badania malutka miała robione to najpierw przyszli i wszystko dokładnie wytłumaczyli co, dlaczego i po co. A to bardzo ważne,.

      Warunki lokalowe i sprzętowe rewelacyjne. Przede wszystkim wygodne, nowe łóżka - a to po porodzie przy karmieniu i w bólu poporodowym jest bardzo bardzo ważne.

      zdecydowanie polecam ten szpital. I polecam dr Krajewskiego i Położna Panią Irenkę.

      Ps.Rudej położnej zdecydowanie nie polecam.
      • katarzyna170485 Re: Łódź- Medeor 18.02.13, 23:40
        Witam, jestem w miare "świeżynką" - rodziłam 07.02 w Medeorze. Jestem super zadowolonasmile
        trafilam tam z sączącymi sie wodami, rozwarciem na 6 ale bez skurczy - od razu poszlam na porodowke. Tam tez trafilam na położną Panią Irenkę - Anioł nie człowiek. Słowa jakich używa i to jak się zachowuje sprawia że ból sie zmniejsza bez znieczulenia - robi wszytsko żeby rodząca czuła się swobodnie i komfortowo. Sam moment porodu super, robiłam to co kazała - i po porodzie po godzinie czasu moglam normalnie siedziec a na nastepny dzien autentycznie siedzialam po turecku. Warunki bomba - łóżka, sprzęt, wszytsko nowiutkie.
        A po porodzie kiedy tylko noworodek troche dużej płacze od razu przylatuje położna. Nawet nie trzeba jej wzywać. To moje drugie dziecko, pierwsze rodzone w Rydygierze - bez porównania. Tam dochodzilam do siebie chyba jakies 4 - 5 tygodni,a jak maluch płakał to trzeba było wlec sie po polozna i prosic o pomoc. nie wspominam dobrze.
        Medeor moge polecic w 100 % - tam pracują ludziesmile)))))
        • lesniczanka0 Re: Łódź- Medeor 06.06.13, 21:43
          witam jestem w 27 tygodniu ciąży i chciałabym rodzic w medeor ale jestem z poza łodzi i zastanawiam sie czy to możliwe? a dodatkowo zastanawiam się czy istnieje tam coś takiego ze będę miała pewność ze jak przyjadę w trakcie rodzenia to czy mnie przyjmą ??-nawet jeśli miało by to coś kosztować. Dowiedziałam się z forum ze znieczulenie kosztuje 500zł a czy sala porodowa jest pojedyncza?? nie ma za przysłowiową firanką innej kobiety?? rozumiem ze mąż może byc przy mnie cały czas podczas porodu?? a po porodzie czy jest możliwość już na sali poporodowej być samemu w pojedynczej sali tylko z dzieckiem?? i czy mąż może być przy mnie cały czas?? czy sale poporodowe są kilku osobowe i mąż musi wrócić na noc do domu?? z góry dziękuje za odpowiedzsmile
        • lesniczanka0 Re: Łódź- Medeor 14.06.13, 22:10
          katarzyna170485 napisał(a):

          > Witam, jestem w miare "świeżynką" - rodziłam 07.02 w Medeorze. Jestem super zad
          > owolonasmile

          witam jestem w 27 tygodniu ciąży i chciałabym rodzic w medeor ale jestem z poza łodzi i zastanawiam sie czy to możliwe? a dodatkowo zastanawiam się czy istnieje tam coś takiego ze będę miała pewność ze jak przyjadę w trakcie rodzenia to czy mnie przyjmą ??-nawet jeśli miało by to coś kosztować. Dowiedziałam się z forum ze znieczulenie kosztuje 500zł a czy sala porodowa jest pojedyncza?? nie ma za przysłowiową firanką innej kobiety?? rozumiem ze mąż może byc przy mnie cały czas podczas porodu?? a po porodzie czy jest możliwość już na sali poporodowej być samemu w pojedynczej sali tylko z dzieckiem?? i czy mąż może być przy mnie cały czas?? czy sale poporodowe są kilku osobowe i mąż musi wrócić na noc do domu?? z góry dziękuje za odpowiedzi
    • monikaw1977 Re: Łódź- Medeor 04.09.13, 21:03
      Ja nie polecam szpitala Medeor w Łodzi. Planuję zajść w ciążę w najbliższym czasie i zapisałam się na wizytę do lekarza w tym szpitalu alby dowiedzieć się co i jak. Zapisałam się na Fundusz więc zostałam przyjęta jako pacjentka NFZ a nie prywatna. Pani doktor dosyć miła ale sprawiająca wrażenie że ma na wszystko wywalone, zrobiła mi cytologię i zaleciła Usg bo coś wyczuła w dole brzucha. Na badanie umówiłąm się również jako pacjentka NFZ i tu się zaczęło, strasznie niemiły lekarz, ordynarny, wulgarny, okropny. Po półtora miesiąca (bo tyle trwa czas oczekiwania do P.doktor z NFZ) poszłam po odbiór mojej cytologii i się okazało że nie ma jej bo zaginęła, Pani doktor mnie olała mówiąc że na pewno się znajdzie lecz drugiej już mi nie wykonała. Kazała dzwonić do laboratorium gdzie wysyłają wymazy i żebym sama sobie szukała własnej cytologii-śmieszne! Najważniejsze badanie u kobiety 36 lat- i żebym sobie szukała. Oczywiście w laboratorium mojej cytologii na oczy nie widzieli bo dzwoniłam. Nasuwa się pytanie: czy jak nie zapłacisz w prywatnym szpitalu, który ma podpisaną umowę z NFZ za wizytę to oleją Cię? To chyba nie tak miało być. Ja poszłam tam z dobrym zamiarem bo chcę sobie wybrać szpital gdzie urodzę dziecko a oni olali mnie na KAŻDYM kroku bo nie zapłaciłam im do kasy forsy. Już nigdy tam nie pojdę i nie pozwolę żeby tak mnie traktowano.
      Dziewczyny, kobiety nie polecam tego miejsca, są nastawieni na dużą kasę, idziesz rodzić więc zedrą kasę podwójnie bo z Ciebie i z Twojego funduszu zdrowia, bo przecież na tym to polega-oszukują nas wszystkich takie placówki.
      • now.a11 Re: Łódź- Medeor 12.05.14, 18:51
        Witam, Jeśli ktoś decyduje się na laparoskopię w tym szpitalu, to niech się lepiej zastanowi, zanim podejmie decyzję.... Lekarze są cudowni, natomiast o pozostałych osobach, tzn. pielęgniarkach i Paniach w rejestracji nie mogę powiedzieć ani jednego dobrego słowa. Przez 4 dni mojego pobytu w tym szpitalu, nikt się niczym nie interesował. kilka godzin po operacji pojawiło się krwawienie z pępka, zadzwoniłam po pielęgniarkę, owszem, przyszła ale dopiero po 5 minutach i jeszcze zaczęła krzyczeć, że w jakim celu po nią dzwonię, mam natychmiast wstać, iść pod prysznic i to umyć. Po czym wróciła do swojego pokoju i w najlepsze śmiała się dalej z innymi pielęgniarkami, już do rana nie pojawiła się u mnie. Wszystkie pielęgniarki zachowywały się tak, jakby każdy pacjent im przeszkadzał - słyszałam, jak krzyczały na Panie, ktore dopiero urodziły, przytoczę słowa "Pani nawet pieluchy dziecku nie potrafi zmienić", "wszystko źle Pani robi". Nie chcę więcej wspominać pobytu w tym szpitalu, właśnie ze względu na pracujące tam pielęgniarki. W razie pytań, służę pomocą.
        • patrycjusz811 Re: Łódź- Medeor 17.06.14, 19:34
          Witam, ja mam termin na laparoskopie w tym szpitalu...trochę się boję Czy mogłabyś opowiedzieć bardziej szczegółowo jak to wszystko wyglądał? U kogo miałaś ten zabieg?
        • aguskin Re: Łódź- Medeor 23.03.15, 22:54
          Witaj, też mam mieć operację w tym szpitalu, i słyszałam, że się dobrze opiekują, że dają leki przeciwbólowe na każde zawołanie? Boję się ogromnie czy ktoś jeszcze może coś napisać o opiece po laparoskopii mięśniaka?
    • kavainca Re: Łódź- Medeor 24.07.14, 12:42
      nie umiem zrozumiec, czemu kobiety wybierają Medeor a nie Salve. Koszty praktycznie te same, ale w Salve jest neonaytologia II stopnia - pomyślcie o tym.
      • ally Re: Łódź- Medeor 12.10.15, 18:21
        Rodziłam w Medeorze w sierpniu 2015 - cesarskie cięcie nie kosztowało mnie ani grosza, szpital OK, nie ma do czego się przyczepić (no chyba że ktoś bardzo chce). W Salve zapłaciłabym ok. 4 tys. zł.
    • hajja1987 Re: Łódź- Medeor 12.10.15, 09:37
      Nie rodziłam tam co prawda, ale podzielę się pewną historią. Gdy urodził się mój synek w 2014r tydzień później trafił do Salve i tam leżał chłopczyk, którego mama rodziła w Medeorze. I ta mama miała cesarskie cięcie i zaraziła się tam gronkowcem. Chyba 2 tyg. leżała w szpitalu i niestety z dala od dziecka, bo w innym szpitalu. Inna mama skarżyła się, że musiała zapłacić za znieczulenie, ale podobno coś się już zmieniło w tym temacie. Z kolei jeszcze inna mama bardzo chwaliła to miejsce. Ja rodziłam w CZMP i powiem, że to co się tam dzieje to woła o pomstę do nieba! Jedyną zaletą tego miejsca jest to, że w razie komplikacji dzidziuś ma lepszą opiekę. Raz leżałam w Rydygierze w czasie ciąży, wydaje mi się, że tam jest całkiem znośnie. Co do prywatnego porodu to Salve zrobiło na mnie dobre wrażenie. Jest tam nawet taka pani, która fachowo doradza odnośnie laktacji.
    • martuchar Re: Łódź- Medeor 20.10.15, 23:09
      Chciałam dorzucić swoje wrażenie o Medeorze.
      Nie rodziłam jeszcze, jestem w 39. tygodniu i mimo, ze byłam bardzo pozytywnie nastawiona, to chyba się nie zdecyduję...
      Od 39 tygodnia ciężarna zakwalifikowana wcześniej do porodu (na wizycie kwalifikacyjnej), ma zapewnione dwa razy w tyg badanie ktg. Dziś odbyło się moje pierwsze i powiem szczerze, że nie miałam dotychczas tak fatalnych kontaktów z służbą zdrowia...
      Badanie umawiane jest na konkretną godzinę, zjawiłam się punktualnie i okazało się, że pod gabinetem czekają już trzy inne ciężarne a obowiązuje system "kolejności przyjścia". Nie ma problemu - są różne sytuacje, może komuś to ktg było nagle potrzebne, no mniejsza z tym, zupełnie mnie to nie zirytowało. Za to fakt, że czekałam na swoja kolej pod drzwiami prawie 30min, opierając się o ścianę, bo wszystkie dostępne w korytarzu krzesła były zajęte przez oczekujących do znajdującego się drzwi obok ortopedy - już tak. Było gorąco, trzymałam w ręku całą odzież wierzchnią, to końcówka ciąży, więc naprawdę ciężko tyle wytrzymać na stojąco, no a nie poproszę o zwolnienie miejsca staruszki o kulach, a generalnie takie osoby zajmowały krzesła.... dramat.
      Spocona i umęczona w końcu doczekałam swojej kolejki - wchodzę, a tam w malutkim pokoiku trzy !!! ciężarne, rozsadzone na dwóch zdezelowanych fotelach i jednej leżance z podłączonym ktg... no przyznam trochę mnie zamurowało, ale marzyłam tylko żeby usiąść. Nie bardzo rozumiem ideę przeprowadzania tego badania w takiej wieloosobowej sali - tak tak, to tylko kawałek brzucha odkryty, ale do cholery gdzie tu odrobina intymności, gdzie mowa o tajemnicy lekarskiej, jeśli obecna położna co chwile komentuje każdy zapis, ja nie mogę się odstresować, bo nasłuchuję równocześnie trzech aparatur, mało tego - położna co chwilę wychodziła na dłuższe okresy, pani obok mnie coś pikało w aparacie, nikt nie wiedział jak to uciszyć i czy czasem nie oznacza to czegoś niepokojącego.... Nie bardzo mam też ochotę dzielenia się wynikami mojego zapisu z obcymi kobietami - rozumiem, że przechodzą przez to samo, ale naprawdę wydaje mi się, że to dość osobista sprawa...
      Co więcej, obecna położna kręciła się niemożliwe w te i we te otwierając przy okazji drzwi na oścież w związku z czym cały korytarz ludzi - tych do ortopedy, tych w kolejce do rejestracji i wszelkich innych obecnych wówczas na parterze (łącznie z przemykającymi się robotnikami), oglądał nasze gołe brzuchy podpięte do aparatu.... Może wyolbrzymiam, ale wiało mi po plecach i było to dla mnie okropnie upokarzające... Niby tylko goły brzuch, powtarzam, ale nie rozumiem, dlaczego obcy ludzie mają go sobie oglądać - u dentysty nikt mi nie stoi nad fotelem, a to też "tylko zęby"...
      Już pominę zaglądające co chwile inne kobiety w ciaży, które chciały sobie termin badania wyznaczyć (nie wiem czemu nie robi się tego w rejestracji) i które również siłą rzeczy demonstrowały wszystkim na zewnątrz jak wygląda nasze badanie....
      Po okropnych 20 min marzyłam tylko, żeby już stamtąd uciec... wyniku nie dostałam do ręki, nie obejrzał go lekarz, tylko położna skomentowała, że zapis dobry... aha i poleciła mi jeszcze wytrzeć po sobie głowicę do ktg... pierwszy raz w życiu się spotykam z czymś takim... generalnie dobrze, że nie kazali w ogóle posprzątać gabinetu, podłogi pozamiatac....
      Jednym słowem - organizacja tragiczna, mam wrażenie, że to kompletny "przemiał" pacjentek - jedna za drugą, bez jakiejkolwiek troski o godność kobiety, o jej intymność i zwykłą tajemnicę lekarską. DRAMAT!!!
      Już na poziomie tak prostej rzeczy jak zwykła kontrola ktg można zniechęcić wiele pacjentek... To prywatny szpital, a widziałam lepszą dbałość o warunki na zwykłej Izbie Przyjęć Miejskiego Szpitala....
      Przykre. Poczułam się w tych ostatnich dniach ciąży naprawdę okropnie. Nie polecam
      • 0000aga Re: Łódź- Medeor 17.09.16, 22:35
        Ja miałam już 4x ktg i uważam że panie są miłe, a to że kobieta kobiecie zobaczy brzuch to raczej nic złego. Panie nie robią łaski, że muszą się nami zająć więc nie wiem o co chodzi.
    • justyna4999 Re: Łódź- Medeor 29.02.16, 12:14
      Hej. Mam takie pytanko w kwestii wizyty kwalifikacyjnej właśnie w szpitalu Medeor. A mianowicie czy trzeba brać dosłownie wszystkie wyniki badań jakie były wykonywane w czasie ciąży czy tylko te ostatnie jak w przypadku morfologii czy moczu?
      Będę wdzięczna za odpowiedź
      • 0000aga Re: Łódź- Medeor 17.09.16, 22:37
        trzeba mieć wyniki badań na wszelki wypadek, ale ważna jest karta ciaży, w niej są wpisane wszystkie wyniki badań
    • anasis1234 Re: Łódź- Medeor 13.06.24, 11:16
      Dzień dobry Szukam dziewczyn które rodziły w medeor Łódź które miały powikłanie po cesarskim cięciu między innymi brak zaszycia powłok brzusznych co skutkowało przepukliną w miejscu operacji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka