Dodaj do ulubionych

cesarka na Żelaznej

01.09.04, 15:12
Niestety ze wzgledu na polozenie dzidziusia mam wskazanie do porodu przez cc
i skierowanie na Zelazna (wydane przez tamtejszego lekarza, wiec mam
nadzieje, ze mnie przyjma, biorac pod uwage inne watki na tym forum). Cala
ciaze bylam przekonana, ze porod bedzie naturalny, a tu taka niespodzianka sad
Czy ktoras z was przeszla przez planowa cesarke w tym wlasnie szpitalu i moze
podzielic sie doswiadczeniami? Jestem zapisana na 9 wrzesnia, termin tuz tuz,
a ja coraz bardziej sie denerwuje...
pzdr
Obserwuj wątek
    • ulala72 Re: cesarka na Żelaznej 01.09.04, 18:03
      Ja miałam tam planową cesarkę ponad rok temu.
      Plan działań był następujący. W poniedziałek ok. południa stawiłam się na izbę
      przyjęć ze skierowaniem i wypełnioną kartą przez mojego lekarza. Zrobiono mi
      KTG, wypełniono resztę papierów i zaprowadzono na patologię. Dostałam jeszcze
      obiad, potem przyszedl porozmawiać ze mną anestzjolog, potem przełożona
      pielęgniarek, która opowiedziała mi, co i jak będzie się działo. Po obiedzie
      już nic nie jadłam.,od. 22.oo nie piłam. Ok. 6.oo rano obudziła mnie
      pielęgniarka, dała specjalny płyn do mycia sie pod prysznicem, potem koszuklę,
      potem było golenie, wenflon, potem jakieś leki, płyny; zabrano moją torbę na
      połóżniczy, a mnie zaprowadzono na blok operacyjny.
      O 7.55. założono mi cewnik, podłączono do ciśnieniomierza i kroplówki, podano
      znieczulenie zewnątrzoponowe (nic nie boli, chwilę było nieprzyjemnie). O 8.00
      zaczęło się cięcie. Dziecko wyciągnięto po ok. 15 min., szycie trwało do 8.50
      (trochę dłużej, bo wycinano mi starą bliznę po poprzednim cc), potem
      przewieziono mnie już na położniczy (sala dwuosobowa);
      ok. 9.15 przywieziono mi córkę na karmienie, położna cierpliwie pomagała przez
      cały czas;
      czucie w nogach odzyskałam ok. 10.00 (przez ten czas czułam takie zmęczenie,
      ogólne rozbicie);
      ok. 16.00 odłączono mnie od cewnika i zaprowadzono pod prysznic, od tego czasU
      poruszałam siĘ już sama; podawano mi środki przeciwbólowe, najpierw wedle
      zalece lekarza, potem na moje życzenie; w drugiej dobie przyjmowałam już
      sporadycznie czopki, w trzeciej nic, a w czwartej rano wyszłam do domu;
      pobyt w szpitalu, opiekę i ogólną atmosferę wspominam jak najlepiej;
      blizna zagoiła się szybko i perfekcyjnie;
      jeŚli masz jakieŚ pytania - zapraszam na priv.
      Jeśli nie - powodzenia, trzymam kciuki!
      • peelka Re: cesarka na Żelaznej 02.09.04, 17:28
        wielkie dzieki za info, naprawde wyczerpujace i nie ukrywam, ze mnie
        uspokoilas. Cieszy mnie, ze tak szybko przynosza dzidziusia do karmienia i po 3
        dniach wychodzi sie do domciu. Mnie kazali stawic sie w przeddzien cc o 18,
        wiec pewnie jeszcze szybciej zleci...smile
        pzdr
        • ulala72 Re: cesarka na Żelaznej 02.09.04, 21:39
          Dodam jeszcze, że w pierwszej dobie po cc praktykuje się tam przebywanie dzieci
          na oddziale noworodkowym, ale ja chciałam mieć mój skarbek przy sobie non stop
          i nie było problemu - dzwoniłam, położna podawała mi z wózeczka córcię
          przystawiała; jak kończyłam, to znowu dzwoniłam i dziecko było odkładane.
          Dziewczyna na łóżku obok troche gorzej się czuła i na jej prośbę dziecko leżalo
          na noworodkowym dwie doby (przynoszono, jak płakało); poza tym wypisano ją w
          piątej dobie, kiedy całkiem doszła do siebie; wiele razy prosiła położne o
          pomoc przy myciu się i zawsze ją otrzymywała;
          zdarzyło się raz, że karmiłam małą kiedy przyniesiono obiad - salowa
          powiedziała "Karm sobie spokojnie, kochana, jak skończysz, zadzwoń, to Ci
          obiadek odgrzeję i zjesz spokojnie ciepły" - do dzis to pamiętam...
          Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka