rechotka0 22.03.05, 12:53 Cześć dziewczyny która z was rodzi na Inflanckiej,słyszałyście moze jakie tam panuja warunki i ile kosztuje poród rodzinny dzięki pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
keysy1 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 22.03.05, 13:16 Ja tam bedę rodziła koniec sierpnia poczatek wrzesnia (17tc). Poród rodzinyy 500 zł. Mój lekarz prowadzący tam pracuje. Może i nie jest tam pięknie, ale czy ładne ściany ujmuja bólu?? Odpowiedz Link Zgłoś
karotka11 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 22.03.05, 14:53 Ja też planuję tam poród. Jedynym problemem może okazać się planowany na wakacje remont. To jeszcze podobno nic pewnego , bo szpital czeka na dofinansowanie. Mam jednak nadzieję, że nie zamkną go na cztery spusty... Odpowiedz Link Zgłoś
keysy1 Re: do karotka11 22.03.05, 18:27 Ja prowdzę ciążę u Dyrektora szpitala i on mi powiedzial, że nie będzie w tym roku remontu. Był w lipcu 2004 i cały miesiąc był szpital nieczynny. Odpowiedz Link Zgłoś
rechotka0 Re: do karotka11 22.03.05, 18:57 fajnie że jeszcze ktoś ma chęć tam rodzić ,a chodzicie do szkoły rodzenia lub zamierzacie czy myślicie ze jest to zbędne bo ja sie wacham pozatym jest to kosztowne a przecież kiedyś niebyło niebyło tego i jakoś nasze mamy rodziły co wy na to .pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kontoani Re: Kto rodzi na Inflanckiej 22.03.05, 17:10 ja tez plauje tam rodzic - termin mam na 12 kwietnia. Na bloku porodow rodzinnych jest niezle, sa 3 salki (2 z wannami, 1 z prysznicem). Moze nie sa to luksusy, ale w koncu na te kilka, kilkanascie godzin to naprawde nie trzeba byc w 5-gwiazdkowym hotelu Dla mnie mankamentem jest fakt ze na 2 faze porodu (czyli gdy juz trzeba "wypchnac" dzidziusia, gdy juz jest pełne rozwarcie) trzeba przejsc (na wlasnych nogach...) do innej sali - blisko, tylko na druga strone korytarza, ale zawsze... Jak juz bede po postaram sie zdac relacje na forum pozdrawiam, Ania&Hania Odpowiedz Link Zgłoś
sofi84 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 22.03.05, 17:15 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=588 na tamtym forum duzo sie dowiesz) Odpowiedz Link Zgłoś
karotka11 Re: Do keysy1 22.03.05, 18:44 To dziwne, może się coś zmieniło, powtórzyłam tylko to , co mówił mi lekarz z Inflanckiej. Było to miesiąc temu więc może temat nieaktualny...A jeżeli tak jest, to się bardzo cieszę) Odpowiedz Link Zgłoś
monis80 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 06.05.05, 13:28 Ja wybieram się na Inflancką. Termin mam na 16 maja. Sale porodów rodzinnych są trzy i nie są w najgorszym standardzie. Chodziłam tam do "Szkoły Rodzenia Ewy Szwarc" i ogólnie jestem bardzo zadowolona. Przy okazji poznałam położne, są bardzo miłe i sympatyczne, żadnego pytania nie pozostawią bez odpowiedzi. Lekarzy niestety z tego szpitala nie znam ale słyszałam mnóstwo pozytywnych opini na temat porodu w tym szpitalu. Szczegółowe relacje postaram sie zdać już po porodzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kajtanka Re: Kto rodzi na Inflanckiej 06.05.05, 18:43 Ja tez mam taki plan, chcemy tam miec poród rodzinny, mam termin na srodek pażdziernika i właśnie jestem w 17 tc .Pozdrawiam Wszystkie mamusie ) Odpowiedz Link Zgłoś
b-e-a-t-k-a Re: Kto rodzi na Inflanckiej 07.05.05, 11:34 A ja rodziłam 2 razy i jestem bardzo zadowolona. Poród na sali B (nierodzinne), bez znieczulenia, 1 wszy raz poszłam na żywioł czyli nie miałam opłaconej położnej, a drugi raz opłaciłam tąz zktórą rodziłam pierwszy raz bo byłam bardzo zadowolona i chciałam żeby to ona odbierała poród. Warunki na sali zbiorowej, ok, 3 łóżka pooddzielane parawanami i sala przedporodowa oddzielona drzwiami. Sale poporodowe czyste, nowe okna plastikowe (nie ciągnie jak przed 3ma laty) średnio 3-4 łózka na sali. Opieka poporodowa też bardzo dobra. Pozdrawiam Beata PS: w razie bardziej szczegółowych pytań moge odpowiedzieć na mailu gazetowym. Odpowiedz Link Zgłoś
misiazolza Re: Kto rodzi na Inflanckiej 14.05.05, 14:38 cze ja też zamierzam rodzic na inflanckiej. zapoznałam sie troche z tym szpitalem chodzac na usg. mam pytanko czy znasz moze imie i nazwisko swojej połoznej??? byłabym wdzięczna. pozdrawiam wiesia 22 tydz Odpowiedz Link Zgłoś
b-e-a-t-k-a Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 15:33 Odpisałam na gazetowego maila Odpowiedz Link Zgłoś
mila5 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 09.05.05, 13:27 A ja tam rodziłam w listopadzie 2004. I jestem bardzo zadowolona! Super położna (Beata Szol) i lekarze (dr Sławomir Matkowski i dr Dominika Herlenius) - wspaniali, ciepli, profesjonalni, z sercem i powołaniem wykonujący swój zawód!! I wogóle pozdrawiam cały blok porodów rodzinnych, w którym pracują same sympatyczne osoby. Otrzymałam ciepło i wsparcie. A co do standardu sal w bloku porodów rodzinnych to jest on miło i przytulnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamalkiewicz Re: Kto rodzi na Inflanckiej 10.05.05, 15:14 Hej! Rodziłam na Inflanckiej dwa razy. Obydwa na rodzinnych. mam jak najlepsze zdanie w innym przypadku nie wróciłabym tam drugi raz. Co do odległości do sali porodów nie przejmujcie się dacie radę nawet nie będziecie tego pamiętać. Po wszystkim wózeczkiem przewiazą was na górę. I tam było mi troszkę gorzej szczególnie pierwszym razem. Nie widać personelu który pomógłby przewinąć i umyć dzidzię po pierwszej kupce - smółce. A zapewniam że nie wprawionemu nie jest najłatwiej. Pamiętajcie żeby wziąć do szpitala rzeczy potrzebne do higieny i pielęgnacji noworodka. I jeszcze jedno łóżka są wyskokie więc niskim mamusiom po porodzie naprawdę ciężko na nich usiąćś - ale tak jest pewnie w każdym szpitalu. Napewno wiedząc o tym przed przyjazdem do szpitala odebrałabym to inaczej - zaskoczenie. Drugi raz nic mnie nie zdziwiło. Było OK bo wszystko znane. Polecam Inflancką tylko dowiedzcie się dobrze co i jak. życzę szybkich rozwiązań oczywiście w terminie Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
mila5 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 11.05.05, 14:11 Ja rodziłam w listopadzie 2005. Rodziłam w bloku porodów rodzinnych. Sala przedporodowa jest naprzeciwko sali do porodu. Więc nie ma problemu. Nie narzekam również na obsługę na górze. Wiadomo, że położnym czasem brakuje czasu, aby o wszystkim pamiętać, tym bardziej, że jest to szpital państwowy, niezbyt zamożny. Położnych nie jest tyle ile powinno być, a zabiegi, w których muszą asystować rozmaite. Jeżeli potrzebowałam czegoś i zakomunikowałam to - nie było żadnego problemu. Położne nie są w stanie idealnie wszystkiego kontrolować, kto kiedy zrobił kupkę i kiedy należy umyć dziecko. Trzeba poprosić, powiedzieć, że jeszcze się nie umie wycierać kupki i zakładać pieluszki. Nie wolno się ani wstydzić, ani czekać jak "ciele mele", aż ktoś się łaskawie domyśli lub zlituje. A co do mycia noworodków to codziennie wieczorkiem przychodziła położna, by umyć dzidziusia. Przychodziły lekarki. Widziałam, że dzidziuś zrobił siusiu lub kupkę odrazu prosiłam, by mi pomogły przewinąć. Trzeba sobie jakoś radzić, a nie czekać. A propos środków higienicznych dla dziecka i dla mnie to wydaje mi się to oczywiste, że trzeba mieć ze sobą wszystko. Ale nawet jak się zapomni to jestem przekonana, że szpital ma również swoje, bo widziałam różne specyfiki w pokojach administracyjnych położnych. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 12.05.05, 13:14 Hmmmm...interesujące. Ja rodziłam w szpitalu w miejscowości gdzie "wrony zawracają" i miałam poród rodzinny w osobnej sali za friko, dla dzidziusiów były chusteczki nawilżane, pampersy i krem Penaten na odparzenia i ubranka, jeśli ktoś nie miał lub nie chciał zużywać swoich. Szpital zadłuzony jak każdy inny w Polsce, personelu niewiele ale nie zdarzyło się żeby płacz któregoś dziecka pozostał bez echa, pielęgniarki przychodziły sprawdzać czy mama sobie radzi i ewentualnie pomóc. W dzień i w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawawak Re: Kto rodzi na Inflanckiej 12.05.05, 12:43 Ja mam dobre wspomnienia z Inflanckiej. Pozdrawiam panią dr Kozicką, świetny doktor. Odpowiedz Link Zgłoś
groszka1 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 13.05.05, 10:24 Ja również rodziłam na inflanckiej i... drugi raz tego nie powtórzę. Złego słowa nie powiem na poród. Szybko i ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Natomiast później masakra. Nikt - słownie nikt - nie chce tam kobiecie pomóc czy przy dziecku czy też w "dolegliwościach " poporodowych. Pierwszą noc spędziłam na korytarzu z dzieckiem bo żadna z pielęgniarek nie chciała mi pomoc przy karmieniu. Dla nich jedynym rozwiązaniem było podać małej mleko modyfikowane. Dopiero następnego dnia doczekałam się doradcy laktacyjnego. Dziewczyna leżąca na sali ze mną wyła z bolu po cesarce, nie miała siły zająć się dzieckiem wołała pielęgniarkę. Dostała zastrzyk przeciwbólowy i pouczenie że one nie są od przewijania bachorów. A tak ma marginesie dziecko wypuszczono mi z żółtaczką bo nikt nie robi tam badań na poziom bilirubiny. Żółtaczkę odkryto dopiero w przychodni rejonowej. Niestety było już trochę za późno i dziecko do tej pory ma problemy z wątrobą. Stanowczo odradzam, chyba że ktoś lubi przygody Odpowiedz Link Zgłoś
mila5 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 13.05.05, 13:03 Wierzyć mi się nie chce, żeby położna lub pielęgniarka odpowiedziały, że nie są od przewijania bachorów!!!! Ani, żeby nie pomogły w karmieniu dziecka !!!! Dlaczego koleżanka nie poszła ze skargą do ordynatora, skoro została rzekomo tak źle potraktowana???? Przychodnia laktacyjna jest na dole, na parterze i jesli ma się problemy należy samej się tam pofatygować i powiedzieć, że się ma kłopoty. Nikt nie jest jasnowidzem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawawak Re: Kto rodzi na Inflanckiej 13.05.05, 20:58 Nie bardzo rozumiem co ma żółtaczka noworodkowa z późniejszymi problemami z wątrobą. Owszem chora wątroba może się sygnalizować żółtaczką ale nie na odwrót. A poza tym koleżanko jakieś bajki opowiadasz. Moje doświadczenia są zupełnie inne. Owszem po porodzie raczej trzeba się zajmować dzieckiem samemu, jak z resztą wszędzie. Ale na prośbę pielęgniarki służą pomocą, a codziennie na oddziale jest siostra laktacyjna, która rzeczywiście jest bardzo pomocna. Pościal miałam zmienianą na dwa razy. Owszem poprosiłam o to, ale skąd miałyby niby o tym wiedzieć, jeśli bym nie zgłosiła takiej potrzeby. A moje dziecko miało robiony "poziom bilirubiny" codziennie i wyszliśmy kiedy poziom ten zaczął się obniżać z zaleceniem sprawdzenia po tygodniu. Ja byłam bardzo zadowolona Odpowiedz Link Zgłoś
rosanna Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 10:44 Ja tez wracam na Inflancka. Zdecydowanie ten szpital i lekarze przewazyli nad Bielanskim, z ktorego mam lekarza prowadzacego, ale nawet moj lekarz mnie nie namawia na Bielanski. O porodzie rodzinnym i zzo nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
groszka1 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 11:36 Niestety jesteś niedoinformowana. Niewyłapana "żółtaczka noworodkowa" powoduje upośledzenie wątroby. Po drugie na Inflanckiej jako jedyne wykonuje się badanie gr. krwi dziecka Po trzecie badanie bilirubiny wykonuje się jedynie, gdy dziecko przypomina małego chinczyka Po czwarte jeśli jesteś wypuszczana po 3 dobie nie zawsze mając do dyspozycji metodę" na czuja " lekarz jest w stanie ocenić czy dziecko ma czy też nie żółtaczkę noworodkową A na koniec chcę tylko stwierdzić że są to moje odczucia. Niestety będąc z dzieckiem w Dziekanowie Leśnym w Szpitalu spotkałyśmy kilka kobiet z takimi samymi problemami które właśnie rodziły na Inflanckiej. Mogę dodać jeszcze jedno dziecko z chorą wątrobą wcale nie ma łatwo - podobnie jak jego rodzice,,którzy później biegają od jednego do drugiego lekarza żeby tylko ulżyć dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
kawawak Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 11:53 Nie musisz koleżanko reagować agresywanie. Takie są twoje odczucia, w porządku. Moje odczucia są zupełnie inne. I też w porządku. Chcę tylko zaznaczyć, że prawie każda pacjentka wychodzi w drugiej, trzeciej dobie po porodzie. Jeśli do tego czasu nie ma żółtaczki, to jak twoim zdaniem można wyłapać żółtaczkę u dziecka. To chyba leży w gestii tzw, rejonu? Odpowiedz Link Zgłoś
mila5 Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 14:31 Mojemu dziecku nie robiono na Inflanckiej grupy krwi. A na dodatek ma już 6 miesięcy i lekarze mówią, aby dalej nie robić, ponieważ dziecko jest jeszcze za małe na określenie grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawawak Re: Kto rodzi na Inflanckiej 16.05.05, 19:59 No właśnie. Bardzo współczuję koleżance z powodu choroby dziecka, to musi być satraszne i życzę dziecku i rodzicom dużo dużo siły. I przyznaję że masz prawo do swoich odzczuć jakie by nie były. Nie mogę się oprzeć jednak wrażeniu że reagujesz bardzo emocjonalnie i szukasz winnych za wszelką cenę. Tym ludziom zawdzięczam zdrowie i życie moje i mojego dziecka. A z tą żółtaczką jestem przekonana, że nie była to kwestia zaniedbania w szpitalu. Albo dziecko ma żółtaczkę fizjologiczną ( od drugiej doby i niezbyt nasiloną, która samoistnie przemija) albo patologiczną, która zawsze objawia się silnym zażółceniem skóry ( jak to określiłaś - chińczyk) i może się pojawiać wcześniej i trwać dłużej. Jeśli dziecko jest w szpitalu 2-3 doby, a potem ma przedłużającą się lub nasilającą żółtaczkę, to powinienien to wyłapać "rejon" i po to są te wizyty patronażowe. Moje dziecko miało żółtaczkę patologiczną ze względu na koflikt w grupach głównych i badania rozpoczęto kiedy zażółcenie pojawiło się w pierwszej dobie życia. Czułam że byłam pod dobrą troskliwą opieką i złego słowa nie mogę powiedzieć na tych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś