Dodaj do ulubionych

system rooming in - pytanko

05.02.10, 14:06
W moim mieście jest dość skomplikowana sytuacja na porodówkach, gdyż z trzech
istniejących jeszcze parę lat temu, obecnie istnieje jedyny słuszny szpital.
Dwa pozostałe są w remoncie i jest mała szansa na otwarcie przed moim terminem
porodu. Kilka dni temu trafiłam na badania do tego szpitala i miałam okazję
poczytać sobie regulamin. Mój niepokój budzi całodobowa opieka nad dzieckiem.
Przy poprzednim dziecku opiekę sprawowałam za dnia na noc oddawałam córkę
siostrom i takie rozwiązani mi odpowiada.

Chciałabym uniknąć przepychanek z personelem jak moja koleżanka, która
wysłuchiwała, jaka to jest wyrodna, bo śmiała prosić o zabranie dziecka i
odbijanie piłeczki - kto się w domu zajmie? Wydaje mi się, że w trakcie
przebywania na terenie szpitala za dziecko odpowiada personel i jeżeli matka
zgłasza, że nie czuje się na siłach podjąć opieki, to należy to uszanować. Czy
zgłaszając się do szpitala akceptuję regulamin i nie mam wyjścia? Ośli upór to
ostateczność i zaogni sprawę, może jednak warto w takim przypadku rozejrzeć
się za innym szpitalem w województwie, mieszkam w śląskim i duży wybór jest,
tylko skomplikuję tym życie rodzinie? Wolałabym rodzić u siebie w mieście.
Obserwuj wątek
    • anirolak Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 18:00
      Przepraszam może nie w temacie.. ale dlaczego z góry zakładasz, że
      nie dasz rady zajmować się swoim dzieckiem w nocy?
      Ja miałam cc, otrzymałam synka po małej godzinie od jego przyjścia
      na świat, zajmowałam się nim non stop i dałam radę. Nie wyobrażam
      sobie oddać malucha komuś. Przecież dla dziecka to nie ważne czy
      dzien czy noc... ono chce być z mamą i móc ssać jej pierś i czuć się
      bezpiecznie.
      Wybacz... ale kompletnie nie rozumiem. Może dlatego, że ine jestem
      młodą mamą tylko jestem grubo po 30-tce i macierzyństwo to dla mnie
      rzecz priorytetowa.
      • meg303 Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 18:42
        Moja koleżanka rodziła w Bytomiu, miala cc. Już pierwszej nocy przywieziono jej
        coreczke w iNkubatorze z włączoną lampą do fototerapii, z zaleceniem, ze ma
        przez cała noc pilnować, aby mala nie zdjęla sobie okularków. Takich nocy bylo
        kilka. Chyba po trzeciej ublagała personel, aby to mąz ją zastąpil, bo ona jest
        nieprzytomna ze zmeczenia.
        Co ty na to?
        • eell Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 12:43
          U mnie bylo tak samo. Cesarka. Tyle ze "dopiero" trzecia noc byla w inkubatorze. Maly nie chcial w nim lezec i plakal non stop, a ja siedzialam na stolku obok. Po dwoch takich nocach i przespaniu 1,5 h na dobe - powiedzialam ze trzeciej nocy nie przetrzymam... Na szczescie Maly juz nie musial lezec w inkubatorze, tylko w lozeczku naswietlajacym, ktore moglam miec obok swojego lozka.

          Zapewniam ze po 2-3 takich dobach priorytetowy robi sie sen (choc ze 2h), a nie macierzynstwo. Ale to wie dopiero ktos kto to sam przetestowal...
        • icarium2009 Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 16:09
          Widać, że na bl. 5 rodziła, tam przeginają z tym rooming-in. Ja
          rodziłam w Bytomiu, tyle że na bloku 3 (też nie polecam). Tam małego na
          chwilę wyjęto z inkubatora (na drugi dzień dopiero) i przyniesiono mi,
          żebym mogła popatrzeć. Pielęgniarki niechętnie brały dzieci, ale brały.
          Czasami się im nie dziwiłam, bo zdażały się sytuacje, że na 11
          noworodków była tylko jedna pielęgniarka. No i oczywiście zależało kto
          był na zmianie...
        • lillika Re: system rooming in - pytanko 08.02.10, 01:55
          Mam pytanie, a dlaczego ta koleżanka nie pisała skargi do dyrekcji szpitala, NFZu itd? Czy pilnowanie okularków u dziecka w inkubatorze należy do obowiązków służbowych młodej matki po cc? To teraz elementem macierzyństwa jest zakaz potrzeb fizjologicznych? W tym snu? Przecież wiadomo, że po powrocie do domu i tak jest mnóstwo do roboty, więc jak kobieta ma nabrać sił?
          • icarium2009 Re: system rooming in - pytanko 08.02.10, 11:09
            Na bloku 5 wychodzą z założenia, że każda kobita jest w stanie
            opiekować się dzieckiem przez 24h na dobę, obojętnie czy cesarka czy
            trudny poród sn... Przecież rooming-in to "Zachód", nie biorą tylko pod
            uwagę, że na zachodzie są zupełnie inne warunki, np. osobna sala czy
            położna do pomocy...
            Nie sądzę, żeby skarga coś dała.
            • lillika Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 09:09
              Ale co to znaczy "Nie sądzę, żeby skarga coś dała"? Jeśli nawet nie
              próbujecie to skąd macie wiedzieć? Przy takim podejściu takie
              praktyki szpitalne macie na własne życzenie.
              Poza tym jest to narażenie zdrowia a nawet życia nie tylko
              noworodków, ale też czasem młodych matek. Co to za wskazania
              medyczne, wg. których młodej matce odmawia się prawa do nabrania sił
              po porodzie i że każda kobieta po porodzie ma siły do 24-
              godzinnego zajmowania się noworodkiem? I nie chodzi o zwykłe
              karmienie i przewijanie ale te z opisu.
              A jeśli ktoś tam wymyśli, że młode matki nie mogą leżeć, bo
              zasypiają przy noworodkach i zliwkiduje wszystkie łózka to też
              będziecie potulnie się zgadzać?
              Nie znam dokładnie przepisów, ale sprawdzałyście do kogo wg. prawa
              należy kontrola np. okularków - jak to zostało opisane? Bo być może
              sprawa ta nadaje się nie tylko do dyrektora szpitala i NFZ ale i do
              prokuratury.
              • martabmw Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 09:19
                Kontrola okularków to obowiązek personelu. Tylko, że czasem pielęgniarek jest za
                mało, nie wyrabiają, a skoro matka się godzi... albo nie wie, że ma prawo
                odmówić, to potem powstają takie smutne posty.
                • eleonora_waciak Re: system rooming in - pytanko 12.02.10, 12:38
                  Teoretycznie pilnowanie okularków to problem pielęgniarki. Tyle tylko, że nie ma opcji, żeby dziecko pod fototerapią miało do dyspozycji osobista pielęgniarkę :P
                  Jeśli nawet są 2-3 pielęgniarki i wszystkie matki "zrzucą" dzieci, bo chcą się wyspać to i tak nikt nie będzie zadowolony.
                  Swoją drogą pojawienie się dziecka zmienia życie kobiety. Tak jak noworodek nie rozróżnia czy jest dzień czy noc, tak matka w pierwszych dniach życia dziecka, powinna korzystać z możliwości snu zawsze. A jak jest w praktyce ??
                  Cały dzień przyjmowanie gości ( koleżanki, sąsiadki, pociotki, wujki, szwagry i Bóg wie kto jeszcze) a w nocy dziecko oddać pod opiekę i to jeszcze z wymaganiami, żeby było niańczone jak przez mamusię. Jakim cudem ?
                  zabieramy dzieci z różnych wskazań, ale i możliwości. Raczej nie ustawimy ich sobie w dyżurce, bo klimat nie za bardzo. Jeżeli jest wolne miejsce to owszem. Ale przewijanie i karmienie co 3 godz. - jak za dawnych czasów. czasem matki zapominają, że oprócz nich są inne kobiety i inne dzieci.
                  Ogólnie. Jak widzimy przez cały dzień pielgrzymki na sali to dziecka na noc nie zabieramy i już. Skargi nie pomogą ;)
                  • meg303 Re: system rooming in - pytanko 12.02.10, 15:14
                    Domyślam się że też jestes z "branży". Jednak ja nie wyobrażam sobie żeby
                    zostawić pacjentowi po zabiegu strzykawki, ampułki itp i niech w nocy sam sobie
                    robi przeciwbolowe...
                    Ok pilnowanie przez jedna noc może bym zdzierżyła, ale trzy?! Jako osoba
                    pracująca od lat 20 na nocne zmiany, wiem, ze jest taki poziom zmęczenia ze
                    zasypia sie na stojąco i nie trzeba być po porodzie.
                    Nie rozumiem czemu za całodzienne odwiedziny matka ma byc karana nocną opieką
                    nad dzieckiem? Odwiedzający przychodzą czy pacjent chce czy nie, niestety
                    • eleonora_waciak Re: system rooming in - pytanko 13.02.10, 16:09
                      meg303 napisała:

                      > Domyślam się że też jestes z "branży".

                      Owszem. Niestety, ale jestem ;( I aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, jak słyszę opowieści koleżanek np. z oddziałów onkologicznych, gdzie są naprawdę chorzy i cierpiący ludzie i pomyślę o "królewnach" ( oczywiście nie wszystkie położnice), które łaskę zrobiły, że urodziły.


                      Jednak ja nie wyobrażam sobie żeby
                      > zostawić pacjentowi po zabiegu strzykawki, ampułki itp i niech w nocy sam sobie
                      > robi przeciwbolowe...


                      Porównanie bezsensowne. A swoja drogą to akurat "u mnie" to
                      - dzieci po cc są zabierane na noc na noworodki obligatoryjnie przez 2 dni( przez wiele lat pracy spotkałam 1! matkę, która chciała mieć dziecko przy sobie cały czas)
                      -jeśli chodzi o foto to matka ma wybór i może, ale nie musi mieć wtedy dziecka na sali.

                      > Ok pilnowanie przez jedna noc może bym zdzierżyła, ale trzy?! Jako osoba
                      > pracująca od lat 20 na nocne zmiany, wiem, ze jest taki poziom zmęczenia ze
                      > zasypia sie na stojąco i nie trzeba być po porodzie.

                      Oczywiście pielęgniarki to robocopy co to nie padają na nocy ;) I tak jak napisałam wcześniej. Przy dziecku śpi się wtedy kiedy dziecko śpi. wtedy okazuje się, że nie ma znaczenia, czy to południe, czy głęboka noc (piszę to z własnego doświadczenia)

                      > Nie rozumiem czemu za całodzienne odwiedziny matka ma byc karana nocną opieką
                      > nad dzieckiem? Odwiedzający przychodzą czy pacjent chce czy nie, niestety

                      Ogólnie to wszędzie obowiązują jakieś tam zasady. W banku nie włazi się do każdych drzwi, w sklepie nie szwenda się po zapleczu itd. Niestety. W szpitalach ludziska chcą rządzić.Nie przestrzegają godzin odwiedzin, nie szanują prywatności innych położnic, pakują się na salę po 5-6 osób.
                      A położnica ( no właśnie- nie pacjentka TYLKO położnica, bo ciąża to nie choroba) jak zmęczona to niech odpoczywa, a pielgrzymki przyjmuje w domu ( ciekawe czy do pokoju dziecięcego wpuściłaby tabun ludzi w buciorach, płaszczach i pozwoliła siedzieć na pościeli ? :> )
                      Gwoli ciekawości kiedyś jedna artystka wpadła do dyżurki i zaczęła po szafkach czegoś szukać. Weszła położna i pyta czego sobie życzy. Cukru- odpowiedziała. Koleżanka odpowiedziała, że bardzo jej przykro, ale ona nie słodzi i cukru nie ma, ale zapyta innych koleżanek. A ona ...to dobrze, bo mamusia nie wypije niesłodkiej herbaty.
                      Zgadnij co koleżanka zrobiła ;)
                        • eleonora_waciak Re: system rooming in - pytanko 14.02.10, 10:10
                          elly2 napisała:

                          > ciekawe czemu znowu się z tobą zgadzam :)
                          > A już wiem, u nas ludzie zachowują się tak samo ...

                          Niestety, ale właśnie takie mam wrażenie ;)
                          Mylą szpital z hotelem ( nawet terminu obsługa używają ;D )
                          Wszystkie tego typu mamuśki mają pieniędzy w bród ( więc nie szkoda im ich wydawać na sztuczne mleko najlepszej jakości)
                          I wszystkie maja do swojej dyspozycji rewelacyjnego męża, wspaniałe babcie i dziadków dzidziusia, a one to już odwaliły swoja robotę.
                          A potem piszą na forach, że mąż się odsunął, że chyba zdradza, że odszedł pół roku po tym jak urodziła dziecko.
                          Ech...:(
                          • meg303 Re: system rooming in - pytanko 14.02.10, 12:03
                            O tym jak potrafią się zachowywać odwiedzający, wiem. Jestem pielęgniarka od
                            dwudziestu lat.
                            Przytoczyłam konkretny przykład z Bytomia, gdzie moja koleżanka po cc przez trzy
                            noce czuwała przy inkubatorze swojej córeczki.
                            Nikt mnie nie przekona, ze to powinien być standard.
                            • eleonora_waciak Re: system rooming in - pytanko 14.02.10, 18:46
                              meg303 napisała:

                              > O tym jak potrafią się zachowywać odwiedzający, wiem. Jestem pielęgniarka od
                              > dwudziestu lat.

                              gratuluję :)


                              > Przytoczyłam konkretny przykład z Bytomia, gdzie moja koleżanka po cc przez trz
                              > y
                              > noce czuwała przy inkubatorze swojej córeczki.
                              > Nikt mnie nie przekona, ze to powinien być standard.

                              Też tak nie uważam, ale nie ma co porównywać trzydniowej fototerapii po cc ( pierwszych dobach, bo już np. od 3 doby to nie widzę różnicy), a komfortem wyspania się po...no właśnie po czym ?
                              Na szczęście jest możliwość wyboru szpitala w którym chce się rodzić. Przypuszczam, że każdy proponuje coś na zachętę. Tu gdzie pracuję w standardzie po cc są dwie doby z dzieckiem na życzenie, sporo sal pojedynczych, a maks. 3 kobiety na sali. W innych szpitalach regionu nie ma tego, ale w zamian są inne "atrakcje" Nic tylko zorientować się i wybrać :)
                          • martabmw Re: system rooming in - pytanko 15.02.10, 14:25
                            eleonora_waciak napisała:


                            > Wszystkie tego typu mamuśki mają pieniędzy w bród ( więc nie szkoda im ich wyda
                            > wać na sztuczne mleko najlepszej jakości)


                            Po pierwsze myślę, że uogólniasz, nie każda położnica ma pieniędzy w bród, można
                            być bardzo biednym a jednocześnie nastawionym roszczeniowo. Ocena, na co wydają
                            swoje pieniądze położnice, jest w moim odczuciu przejawem frustracji zawodowej,
                            bo jak to inaczej nazwać. Szczególnie komentarz, że stać je na sztuczne mleko
                            jest poniżej krytyki, ponoć przymusu karmienia piersią nie ma, no to o co
                            chodzi, może o to, że dziewczyna sobie położnej do porodu nie wynajęła, to niech
                            teraz zasuwa przy dziecku?



                            • eleonora_waciak Re: system rooming in - pytanko 16.02.10, 09:01
                              martabmw napisała:

                              > eleonora_waciak napisała:
                              >
                              >
                              >
                              > Po pierwsze myślę, że uogólniasz, nie każda położnica ma pieniędzy w bród, możn
                              > a
                              > być bardzo biednym a jednocześnie nastawionym roszczeniowo.


                              Nie pisałam o wszystkich, ale o takich które wręcz obnoszą się swoim "bogactwem".


                              Ocena, na co wydają
                              > swoje pieniądze położnice, jest w moim odczuciu przejawem frustracji zawodowej,
                              > bo jak to inaczej nazwać.

                              Swoja ewentualną frustrację okazuję ( EWENTUALNIE ) w zupełnie inny sposób :D

                              Szczególnie komentarz, że stać je na sztuczne mleko
                              > jest poniżej krytyki,

                              Mnie naprawdę nie wzrusza sztuczne karmienie obcych dzieci.


                              >ponoć przymusu karmienia piersią nie ma,


                              To też dostają do karmienia mleko najlepszej jakości. Tyle, że chciałabym, zeby powiedziały wprost- NIE chce karmić, a nie kombinowały jak koń pod górę.

                              no to o co
                              > chodzi, może o to, że dziewczyna sobie położnej do porodu nie wynajęła, to niec
                              > h
                              > teraz zasuwa przy dziecku?

                              U nas nie ma możliwości wynajęcia położnej :D -to raz.
                              Dwa - szpital to nie hotel. Każdy ma swoje obowiązki. Matka też. Nie ma opiekunek do niańczenia dzieci i tyle. Pobyt na oddziale to dla dziecka- badania- fizykalne, w razie potrzeby specjalistyczne, przesiewowe ( ewentualne leczenie).
                              A matka ? matka też jest obserwowana, badana w kierunku powikłań i ma obowiązek ( chociaż dla mnie to była czysta przyjemność) zajmować sie swoim dzieckiem.
                              Aha. Do obowiązków personelu należy też edukacja matki, a nie usługiwanie :( ( wiem, że co niektórym ciężko to pojąć ).
                              Nikt jej nie każe jej prać, sprzątać, gotować TYLKO zająć się SWOIM dzieckiem. Przykre, że tego nie rozumiesz, a raczej nie czujesz.
                              >
                              >
                              >
                  • elly2 Re: system rooming in - pytanko 12.02.10, 21:19
                    Zgadza się eleonora , a najlepsze jest kiedy w dzień matka aż się
                    pali żeby przystawiać do piersi a ok dwudziestej oddaje dziecko pod
                    opiekę całonocną i zaznacza żeby go karmić sztucznie bo ona się musi
                    wyspać :), a dzieciak pluje tym sztucznym a nawet jak się w końcu
                    naje to tęskni za mamą i za jej piersiami i szuka, szuka cyca
                    nadaremno a potem się drze choć wszystkie potrzeby prócz maminej
                    obecności zaspokojone. Ale mama nie chce go bo się musi wyspać. A
                    jak w końcu nadejdzie ranek i wwożę dziecię na salę to częściej
                    widzę miny niezadowolone choć wyspanych mam niż uśmiechnięte i
                    stęsknione. Świat się jednak zmienia...
                  • lillika Re: system rooming in - pytanko 15.02.10, 14:09
                    eleonora_waciak napisała:

                    > Ogólnie. Jak widzimy przez cały dzień pielgrzymki na sali to
                    dziecka na noc nie
                    > zabieramy i już. Skargi nie pomogą ;)
                    Ostatnie zdanie mnie zszokowało. Tym bardziej, że mowa tu była o
                    dodatkowych czynnościach wokół noworodka oraz nienajlepszej kondycji
                    młodej mamy. Wcześniej piszesz, że jakaś tam czynność to problem
                    pielęgniarki. Teraz że "skargi nie pomogą". Czyli że TY sama
                    ustalasz, czy będziesz wykonywać swoje obowiązki służbowe? W
                    normalnej pracy skończyłoby się to dyscyplinarnym zwolnieniem.

                    Odnośnie gości. Nie wszystkie, które mają tłumy odwiedzających, tego
                    chcą. I nie możesz tłumów gości w szpitalu porównywać z domem. W
                    domu masz drzwi i możesz nie otworzyć. W szpitalu takiej opcji nie
                    ma.
                    Może być też młoda dziewczyna stłamszona i bać się przeciwstawić
                    apodyktycznej teściowej ciągnącej pół rodziny do szpitala by
                    pochwalić się pierwszym wnukiem. Szczególnie gdy młoda mama jest
                    wykończona ciężkim i długim porodem.

                    Z wyborem szpitala to często jest jak między dżumą a cholerą.
                    Poszukiwania szpitala, w którym nie tną standardowo, mają możliwość
                    znieczulenia, nie są fanatykami porodu dołem za wszelka cenę, mogą
                    skończyć się ciężką depresją i rezygnacją z posiadania dzieci. Tym
                    bardziej gdy szpitale teraz przepełnione i mogą odesłać z wybranego
                    szpitala niewiadomo gdzie.
                    Ogólnie odnoszę wrażenie, że praca ze złymi położnicami cię męczy.
                    Może więc powinnaś rozważyć przejście na inny oddział? Np.
                    onkologiczny?
      • martabmw Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 18:53
        Nie dam rady, ponieważ znam swój organizm, swoje możliwości kondycyjne i nie
        chcę tego przerabiać po raz kolejny. Nie zamierzam zasłabnąć z dzieckiem na ręku
        w imię zasad panujących w szpitalu.

        Też miałam cc i będę mieć po raz kolejny najprawdopodobniej. Dzieckiem zajmę się
        jak nabiorę trochę sił a nie zaraz po operacji. Karmić piersią nie zamierzam,
        planuję jedynie odciągać jak najdłużej pokarm. Przy córce udało mi się odciągać
        przez pół roku, teraz też się uda.

        Też jestem mamą po 30, świadomą własnych oczekiwań i w moim odczuciu
        macierzyństwo jest umiejętnością znalezienia kompromisu między potrzebami matki
        a dziecka anie poświęcenia wszystkiego dla dziecka.
      • attiya Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 11:34
        wiesz ja też miałam cc i po niej leżałam prawie 20 godzin zanim pozwolono mi
        wstać a i w nocy dziecko mi zabrano, bp "jest pani po cc i proszę odpoczywać"
        skoro twierdzisz, że godzinę po cc już się nim zajmowałaś to proszę napisz mi w
        jaki sposób? pieluchy mu zmieniałaś, przewijałaś czy tylko karmiłaś je.
        Poza tym będąc w szpitalu nie jesteś chyba zdrową zupełnie osobą, masz tam dojść
        do siebie, odpoczywać po porodzie, nieprawdaż?
      • sarling Re: system rooming in - pytanko 13.02.10, 20:41

        > Ja miałam cc, otrzymałam synka po małej godzinie od jego przyjścia
        > na świat, zajmowałam się nim non stop i dałam radę.

        Większej bzdury nie słyszałam.
        Bez względu na rodzaj znieczulenia - obowiazuje parogodzinny czas
        zanim pozwolą matce wstać. Pomijam ból.
        Jak można wstać i zajmować się dzieckiem godzinę po operacji??
        • sarling Re: system rooming in - pytanko 13.02.10, 20:44
          Za szybko mi się wysłało.
          Po pierwszym cc, dostałam dziecko "na zawsze" po 2 dobie, ale i tak
          ciagle ktoś przychodził, po drugim - już po dobie. Samo zejscie z
          łóżka zajmowało mi sporo czasu i bólu, a podczas przewijania
          zasłabłam, bo chciałam być twardzielką.
          Więc jeśli mogłam - chętnie korzystałam z pomocy położnych.
    • moka2 Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 19:31
      powiem Ci ze ja sie czulam fatalnie po cc mimo ze porod byl 22.30 i cala noc
      przespalam. mialam komplikacje w ranie i nie moglam sie przewrocic na bok.
      glupio mi bylo poprosic o pomoc ale tym razem - maj - nie bedzie mi glupio. jak
      nie bede dawac rady to zwyczajnie poprosze o pomoc. najlepiej spytaj babeczki
      tam lezace albo takie ktore tam juz rodzily bo pewnie takie znasz skoro to Twoje
      miasto jak jest i jakie sa pielegniarki.
      pozdrawiam i nie przejmuj sie na zapas ;)
    • katarzynaoles Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 20:16
      Rooming in zdecydowanie nie oznacza, że matka musi cały czas
      opiekować się dzieckiem. Jeśli jest słaba lub chora to jest to nawet
      niebezpieczne. Nie wiem jednak, czy zakładałabym z góry, że będę
      podczas całego pobytu w szpitalu oddawać malucha na noc - może
      zrobić założenie, że po prostu musi Pani też odpocząć i do tego
      dostosować prośbę o zajęcie się dzieckiem? Na pewno wzbudzi to
      mniejsze kontrowersje. Pozdrawiam :)
      • martabmw Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 21:02
        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pytałam na ewentualność obecności personelu -
        betonu, który wie lepiej. Poprzednio jak grzecznie komunikowałam, że muszę
        odpocząć i obawiam się zostać sama z dzieckiem, bo mam zawroty głowy,
        usłyszałam, że odpocznę dopiero w domu i inne sobie radziły. Tylko, że po
        pierwsze ja sama wiem jak się czuję i nie jestem inne, po drugie wydaje mi się,
        że w szpitalu jest się po to, żeby właśnie odpocząć po trudach porodu i wrócić
        do formy, ale widząc po wpisach dziewczyn różnie to bywa i mogło być jeszcze
        gorzej.

        Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
    • marenika Re: system rooming in - pytanko 05.02.10, 20:59
      trochę mnie zdziwiło to co piszecie...ja miałam cc, córka urodziła
      sie o 17, jak mąż przyjechał około 20 to wtedy poprosił położne o
      przywiezienie dziecka-ja nie miałam jeszcze czucia, miałam cewnik i
      nie ruszałam się z łóżka. Po odjeździe męża córka została zabrana
      przez pielęgniarki-nikomu nawet nie przyszło do głowy by mi kazać
      zajmować się małą bo jak miałabym jej np. zmienić pieluchę??
      następnego dnia rano po pionizacji, zdjęciu cewnika itp. dali mi
      córkę. Zajmowałam sie nią cały czas ale w każdej chwili mogłam dać
      ją pielęgniarkom. Tak więc nie wyobażam sobie jak miałabym zajmować
      się dzieckiem zaraz po operacji jeśli jeszcze nie moge wstać..To
      chyba jakieś nieporozumienie...Pozdrawiam
      • tootsi30 Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 15:50
        piszesz,ze jestes ze śląska,a z jakiego miasta? ja jestem z bytomia,
        ale za chiny ludowe nie zgodzilam sie na porod w moim miescie-ma po
        prostu zla opinie i rodzilam w rudzie slaskiej-goduli.Nie dam sobie
        zlego slowa powiedziec na ten szpital,personel przecudowny!Tez sie
        obawialam,ze nie dam rady malym zajmowac sie cala dobe-zwlaszcza,ze
        to moje pierwsze dziecię,ale jak sie pozniej okazalo poradzilam
        sobie,babki z noworodkowego pytaly czy chce sobie odpoczac,przespac
        sie,ze moga Kubusia wziac na 3 godz do noworodkow.Uwazam, ze
        nawiazauje sie wieksza więź pomiedzy matka i dzieckiem, gdy
        malenstwo ma sie przy sobie caly czas.Ale tak jak
        wspomnialam,personel byl wyrozumialy :-)
        • martabmw Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 20:48
          Niedawno udało nam się kupić mieszkanie w Sosnowcu i się przeprowadziliśmy.
          Biorę pod uwagę porodówki w okolicy Sosnowca, Będzina, Katowic (teściówka by
          miała blisko). O Rudzie - Goduli też słyszałam sama bardzo dobre opinie, ale dla
          mnie to jednak zbyt daleko.
          • meg303 Bytomskie klimaty 06.02.10, 21:26
            Zastanawiam sie czy ta conocna fototerapia to zwyczaj bytomski, czy tak jest tez
            w innych miastach?
            Pamiętam system rooming-in sprzed 17 stu lat, kiedy rodziłam córke, ale wtedy
            dzieci zabierano na o. noworodkowy od 12 w nocy do 6 rano.
            Czy zmieniły sie standardy?
    • estel7 Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 22:13
      To prawda - polecam Godulę jesli poród ma być przez cc - opieka po świetna,a
      pierwszą noc dziecko mamy po cc jest zabierane rutynowo, chyba że chcesz żeby
      zostało - dostajesz je z samego rana przewinięte, pielęgniarki kąpią też dzieci
      mam po cc przez cały czas pobytu.
    • sennysusel Re: system rooming in - pytanko 06.02.10, 23:53
      Może istnieje jakieś wyjście środka. Pewnie chodzi o to, że maluszki
      są zaparkowane przy łóżkach swoich mam przez całą dobę, ale przecież
      jeżeli będziesz potrzebowała pomocy możesz o nią poprosić. Ja
      rodziłam w Warszawie, w słynnej Św. Zofii, gdzie noworodki są pod
      stałą opieką matek, a pielęgniarki służą radą i pomocą 24h. Kiedy
      byłam tam po raz pierwszy i mały marudził w nocy, siostra sama
      zaproponowała, że ona zajmie się dzieckiem a ja mam spać. Boże, jak
      ja byłam wdzięczna tej kobiecie!!! Po drugim porodzie było mi o tyle
      łatwiej, że synek spał jak anioł większość czasu, budził się tylko
      na karmienie, nie potrzebowałam pomocy. Ale masz sporo racji, ten
      system rooming in ma dobre i złe strony. Ja doświadczyłam tych
      lepszych, czego i Tobie życzę :)
    • olenka1211 Re: system rooming in - pytanko 08.02.10, 00:42
      Ja rodziłam w Australii, 6 lat temu w szpitalu z bardzo dobrą opinią, państwowo.
      System rooming in. Dziecko non stop z mamą, pielęgniarki miłe, przychodzą pomóc
      jak trzeba i wychodzą. Drugiego dnia wstawiono ten fotonowy inkubator zaraz przy
      moim łóżko (synek miał żółtaczke).
      I w dzień i w nocy ostre światło i tak 3 dni. To ja pilnowałam, żeby nie zdjął
      opaski, a próbował często. To ja go przewijałam w tym inkubatorze, a na
      karmienie wyjmowałam. Dużo stresu dla młodej mamy. Do tego obok 6 innych mam i
      wieczny chałas. Jak nie jedno dziecko płacze to drugie, jak dzieci śpią to mamy
      wcześniaków gadają (wcześniakami zajmuje się personel). Z ulgą wróciłam do domu
      bo ten szpital zmęczył mnie bardziej niż poród.
        • olenka1211 Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 00:44
          Na Zachodzie jest pewnie tak jak i w Polsce. Nie płacisz to dostajesz minimum.
          Mnie nie przyszło do głowy, żeby się nie zgodzić na nadzorowanie fototerapii.
          Pierwsze dziecko, nowy kraj, robiłam co kazali.
          Poród miałam naszczęście naturalny, więc nie było szycia. Niestety był długi,
          czułam się kiepsko, jak w czasie grypy.
          Muszę przyznać, że personel bardzo miły, nikt na mnie nie krzyczał, nikt się nie
          dąsał tyle, że jakoś często to go nie widziałam.
          • meg303 Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 10:02
            Pewnie masz rację. Inna moja koleżanka rodziła w prywatnym szpitalu połozniczym.
            Nikt nie wymagał od niej zajmowania sie dzieckiem non-stop, bez względu na to
            jak się czuje.
            IMO nie miałabym nic przeciw opiece nad dzieckiem w nocy, ale ta całonocna
            fototerapia? Czy nie można ustalić innych godzin?
            • eell Re: system rooming in - pytanko 09.02.10, 17:23
              Fototerapia ma byc nie calonocna, tylko calodobowa. Chodzi o to zeby dziecko naswietlalo sie maksimum czasu. Wtedy poziom bilirubiny spada najszybciej.
              A co do nadzorowania dziecka, no coz, mysle ze nikt nie dopilnuje dziecka tak jak matka.
              Nie ma sie zadnej gwarancji ze jesli wezma dziecko na oddzial noworodkowy na naswietlania to ono nie przelezy pol nocy bez okularkow...

              Z dwojga zlego wolalam sama pilnowac, byc zmeczona, ale miec gwarancje, ze moj maluch lezy w okularkach.
    • memphis90 Re: system rooming in - pytanko 14.02.10, 21:10
      W moim szpitalu nie było jak oddać dziecka położnym- oprócz sal dla mam była
      mała kanciapa dla pielęgniarek. Niie za bardzo sobie wyobrażam gdzie miałyby
      zabrać te dziec... Zresztą- nie oddałabym dziecka. Przecież gdyby zaczęło
      płakać, to nikt by się nim w nocy nie zajął. Kiedy nie było roomin-in noworodki
      darły się aż do pory następnego karmienia i nikt z personelu ich nie nosił, nie
      kołysał. Nie chciałabym zafundować swojemu maluchowi takich przejść tuż po
      stresie, jakim był dla niego poród i przejście do całkiem nowego świata.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka