Dodaj do ulubionych

Wrocław-Brochów, która tam rodzi?

09.02.06, 09:59
mam pytanie, która z was zamierza rodzić na Brochowie? mam termin na 6
kwietnia i byłam przekonana że właśnie w tym szpitalu chce rodzic, bo
słyszałam opinie znajomego i był zadowolony. Ale niestety.. ostatnio zaczełam
poszukiwac opinii na temat tej placówki w internecie i w archiwum gazety i
spotkałam się tam z wiekszością negatywnych opinii sad(
Ogólnie większość pisała, że tam jest syf i że personel okropny, że sie nie
interesuje, nie odpowiada na pytania, a sam przebieg porodu(obojetność
położnej itp.) to prawdziwy koszmar! jestem przerazona tymi opiniami sad
chodziłam tam do szkoły rodzenia, widziałam sale do porodu rodzinnego (bardzo
przyjemnie i przytulnie), niestety nie wiem jacy sa tam lekarze(znam tylko
położna która prowadziła ta szkołe).
czy wy macie jakies inne zdanie? zamierzacie tam rodzić? czy do porodu
rodzinnego lepiej "załatwić" sobie swoją położna?
Obserwuj wątek
    • martulka79 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 09.02.06, 15:37
      Tez mam ten sam problem, ale zauwazylam,ze o kazdym szpitalu jest napisane cos
      nie tak, wiec chyba nie ma sie czym przejmowac.Nie znam tam zupenie nikogo, ale
      slyszalam, ze mozna oplacic polozna.Jedyny szpital o ktorym slyszalam same
      pozytywy to szpital w Trzebnicy. Mam prosbe, podaj mi jakies namiary na ta
      szkole rodzenia na Brochowie i ile ona kosztuje.
      Glowa do gory, ja rodze w czerwcu i licze,ze tam bedzie dobrze!
      • blou1 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 09.02.06, 19:15
        Rodziłam tam, i nie narzekam. Ciążę prowadził lekarz z tego szpitala więc
        zdecydowałam się tam. Lekarz odwiedził mnie po porodzie i chyba ze względu na
        to miałam ten przywilej i leżałam sama na sali. Nie jest źle personel miły,
        dziecko dokarmiane bez problemu kiedy mama nie ma pokarmu. Ogólnie polecam.
    • magda776 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.02.06, 10:33
      Witam
      Ja co prawda nie rodziłam na Brochowie, chociaż początkowo miałam ten zamiar.
      Zrezygnowałam, bo do szkoły rodzenia chodziłam na Klinikach i tam znałam już
      szpital. Wiele moich koleżanek rodziło na Brochowie i wszystkie są bardzo
      zadowolone. Oprócz opłaconych połoznych, które podobno były rewelacyjne, nie
      narzekały również na personel. Wszystko szybko, miło, profesjonalnie i jak
      nalezy.
      A to, ze piszą o tym szpitalu źle, no cóż, o każdym szpitalu można napisać coś
      złego, zawsze znajdzie się coś, co nie będzie pasowało.
      Głowa do góry,w dużej mierze od Ciebie samej zalezy jak do porodu i pobytu w
      szpitalu się nastawisz i jak go przeżyjesz.
      Życzę powodzenia i pozdrawiam
      Magda, mama Hani i Piotrusia.
    • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.02.06, 14:31
      dzięki dziewczyny za opinie, też zwróciłam uwagę na to, że o jakim szpitalu bym
      nie czytała to zawsze znajdzie się o nim coś negatywnego. W szkole rodzenia
      dowiedziałam się wielu rzeczy na temat przebiegu porodu w tym szpitalu i jakie
      badania robione są przed i jakie dokumenty trzeba mieć i wiele różnych rzeczy,
      więc mniej więcej jestem przygotowana i wiem czego mam się tam spodziewać.
      Namiary na szkołe: republika.pl/centrum_rodzinne/
      Zapisy i informacje:

      Dorota Fortunko

      tel. 0 71/ 311 65 07,
      tel. kom. 601 157 159

      pozdrawiam
    • barra1 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.02.06, 20:22
      Witam, super ze wszystkie opinie które tu czytam sa pozytywne, ale moja popsuje
      ten ranking, rodziłam na Brochowie moją córcię i bardzo źle wspominam pobyt w
      tym szpitalu, a wspomnę że oddział położniczy dostał darowizne z firmy mego
      męża na kwotę 2000zł, za tak zwaną lepszą opiekę nademną podczas porodu, poród
      zaczął się w piękny majowy wieczór w czwartek, najpierw zebrałam na izbie
      przyjęć ze jest późno a tu wszystkie na raz rodzą, potem że nie mam zapisu ktg
      od mojego gin. wspomne że poród zaczął się w 38tc. i skórcze były silne nikt mi
      nie powiedział że mam wcześniej jeszcze lecieć na ekstra zapis ktg aby w
      szpitalu nie musieli robić, potem oberwałam ze w służbie zdrowia źle płacą a
      personelu jest mało, standatdowe golenie, oszczedzili mi lewatywy, po wszystkim
      windą na górę, tam mogłam sobie pooglądać kilka porodów na sali ogólnej, bo
      czekałam na zwolnienie sali do porodów rodzinnych bo taki miałam opłacony i
      chciałam rodzić z mężem, po tym skórcze słabły aż mi przeszło, więc
      przenocowałam do rana, rano dostałam kroplówkę z oksy..., i tak się bujałam
      południa, jak odeszły mi wody położono mnie na łóżku porodowym na sali do
      porodów rodzinnych i już nie mogłam z niego wstać, mimo że naprawdę chciałam
      pospacerować, mąż był przy mnie, musiał wychodzić na czas badania, co naprawdę
      nie było przyjemnością, bo chyba weterynarz delikatniej obchodzi sie z rodzącą
      maciorą niż lekarz i położna na których trafiłam ze mną sie obchodzili, od
      początku chciałam zoo, ale powiedziano mi ze personel medyczny nie po to
      studiował w tym kierunku aby pacjętka podejmowała decyzje kiedy ma dostać
      znieczulenie, no może racja, ale w momencie jak już wyłam z bólu powiedziano mi
      że anastezjolog jest przy cc a drugi ma dziś grila rodzinnego bo przecierz jest
      popołudnie a do tego piątek, czyli wekkend, w końcu dostałam coś po czym spałam
      a budziłam się podczas najmocniejszych skurczy, i dobrze że się obudziłam na
      przyjście na świat mojej córci bo bym przespała najważniejszy moment w moim i
      jej życiu, chociaż wyciskanie dziecka przez lekarza przy rozwarciu 8 to żadna
      przyjemność, w końcu o 17,15 byłyśmy na sekundke razem,potem łyżeczkowanie,
      szycie. Podczas samego porodu niejednokrotnie słuchałam od lekarza żebym sie
      pospieszyła z tym rodzeniem, bo coś wolno to idzie a już prawie sobota, położna
      też uszczypliwa, a studenci jak by mogli to by w 20 osób na raz zaglądali w ...
      podejrzewam ze gdyby nie mój mąż to bym sama nie dała rady znosić tych uwagi i
      takiego traktowania. A potem pediatra i rutynowe czynności po porodzie przy
      dziecku, potem na sali poporodowej chwilka i pięro niżej na salę. I może było
      by tam wszystko wporządku gdyby nie przeciagi przez które musiałam z dzidzia
      zostać dłużej w szpitalu bo załapała wewnętrzne zapalenie ucha.
      Nie chcę nikogo zniechęcać do porodu na Brochowie, ja tam rodziłam bo słyszałam
      dobre opinie na temat tego miejsca, a pozatym myślałam że jak się "posmaruje" (
      bo dla mnie 2000zł to dużo pieniędzy) to będzie milej, łatwiej i przyjemniej.
      Nie jestem jakąś księżniczką ze należy mi się jakieś specjalne traktowanie ale
      jestem człowiekiem i myślę że każdemu należy sie szacunek i odrobina
      intymności, a przedewszystkim prawo do rodzenia po ludzku. Zycze powodzenia i
      miłych doświadczeń na Brochowie. Pozdrowienia
      • barra1 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.02.06, 20:28
        Zapomniałam dodać do mojego postu że wcale nie rodziła 100 lat temu, tylko w
        maju 2005, żeby ktoś nie pomyślał że takie traktowanie podczas porodu to z
        przed tysiąclecia. Niestety miło nie było ale może kiedyś dorównamy do innych
        krajów gdzie poród jest czymś szczególnym dla kobiety, a personel medyczny
        pomaga a nie upokarza i poniewiera rodzącymi
    • goralka1 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.02.06, 23:02
      co do szpitala to wszędzie dobrze, jeśli trafisz na człowieka a nie na "zołzę',
      jedno warto zapamiętać- poradnia laktacyjna we Wrocku- najlepsza, ul Szewska 3a-
      tel 503589814 pani Ela
      • anna_c23 Szpital na Brochowie-jaka jest wasza opinia? 24.02.06, 22:11
        jeśli jeszcze któraś z was rodziła na Brochowie, albo moze znajoma, to bardzo
        prosze o wasze opinie, myśle że nie tylko mi ale i innym dziewczyną się
        przydadzą, które zamierzają tam rodzić.
    • dociaczek Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 27.02.06, 20:47
      Witaj Anno_c23 ja bedę rodzić na Brochowie, termin mam na 30 marca więc może i
      tam sie spotkamy. Jeśli chodzi o opinie dziewczyn na temat porodu w tym czy w
      innym szpitalu to daj sobie spokój (ja tak zrobiłam po przeczytaniu mnustwa
      róznych opinii) gdyż są one nie wymierne bo:
      1. Dana sytuacje dziewczyny moga odbierac róznie dla jednej może byc normalną
      sytuacja a dla innej wręcz okropną
      2. zależy na kogo sie trafi
      3. a przede wszystkim od przebiegu samego porodu i twojej odporności na ból.
      Rada idź na poród z mężem zawsze wtedy inaczej cie traktuja, bo jest juz
      świadek i załatw sobie dobra połozna (bo to ona ci najbardziej pomoże).
      Pozdrawiam
      • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 28.02.06, 12:24
        Dzięki dociaczek za te słowa! już przestałam szukac opinii na temat tego
        szpitala. Jednej bedzie źle na Brochowie, drugiej na Kamińskiego.. Znam zasady
        panujące w tym szpitalu i myśle że większość rzeczy mnie nie zaskoczy bo jestem
        na nie przygotowana. Na temat innych szpitali nie wiem nic, więc już
        zdecydowałam że bede tam rodzić bez względu na to co o tym szpitalu myślą inne
        dziewczyny.
        Bede rodziła z mężem, bo wiem, ze wtedy warunki sa o wiele dogodniejsze, a poza
        tym, bede się lepiej czuła, kiedy bedzie przy mnie mąż obserwujący wszystko "z
        zewnątrz" i kontrolujący wszystko to co się wokół mnie bedzie działo.
        Gorzej jest z załatwieniem położnej, bo tak naprawde nie wiem kogo mam załatwić.
        Na razie licze na szczęście, że może trafi sie jakaś fajna, ale nie zawsze można
        liczyć na to szczęście..
    • jooska2 Re: do anna c23 28.02.06, 14:21
      witaj !!
      chodziłas tam do szkoły rodzenia. napisz mi proszę co ci dała ta szkoła. czy
      jest sens chodzic, czego tam uczą i czy sa to jakies przydatne rzeczy czy tylko
      zgarnianie kasy( w sumie niemało )??
      dzieki i pozdrawiam
      • kotek713 Re: do anna c23 28.02.06, 15:05
        moja siostra brała udział w szkole rodzenia była zadowolona tylko z zajęć
        przygotowujących tylko do samego porodu jeśli chodzi o pielęgnację noworodka to
        nie dawała sobie rady bo właściwie czy można nauczyć się czegoś na lalce jak
        przystawić do piersi lalka nie zastrajkuje a noworodek tak ja byłąm zadowolona
        z pobytu na brochowie .nigdy nie chodziłam do szkoły rodzenia ale uważam że
        każda kobieta posiada instynkt który pozwala zająć się jej dzieckiem tylko
        niektóre kobiety są rozpieszczone albo zbyt leniwe aby same wszystko robić moje
        koleżanki z sali wolały aby personel np.przewijał a ja byłam szczęśliwa że
        wkońcu mam swoje dziecko i mogę wszystko robić z tej radości nawet mniej bolała
        mnie rana pooperacyjna bo gdy popatrzyłam w oczy mojej córki to nic nie czułam
        oprócz dumy i radości
        • jooska2 Re: do anna c23 28.02.06, 15:48
          no właśnie, ja sama pewie i też bym olała ta szkole, ale mysle o meżu. czy jemu
          sie ei przyda taka szloka smile w sensie świadomości. facetm jak to facet, nie ma
          pojecia o takich sprawach. mnie pewnei tez sie taka wiedza przyda, ni eprzecze,
          ale sie zastanawiam czy to nie wyrzucanie kasy na takie sprawy, opieka nad
          noworodkiem woszem ,ale mozna sie dowiedziec od kolezanek , mamy . do porodu
          tez szkola ne przygtuje bo kazdy porod inny. sama nie wiem.
          miotam sie.
          ale dziekuje za odp.i pozdrawiam.
    • szarlota123 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 28.02.06, 16:16
      A według mnie szkoło sie przydaje na pewno dla męza, lub osoby, która będzie
      przy porodzie. Ale kobietą rodzącym, wiedzą jak maja odychać co robic , jak
      długo może trwać poród. Z moich znajomych wszystkie które chodziły są bardzo
      zadowolone. Ja tez sie zapisałam do szkoły
      A pozatym nie można mówic, ze kobiety które wołają połozna są leniew, może
      naprawde nie moga sobie poradzić, nie trzeba mierzyc wszystkich jedna kreska
      Pozdr
      • gosiek289 Re: szarlota 01.03.06, 09:31
        Ja teraz też chodzę do szkoły rodzenia na Brochowie. Może razem chodzimy? Chodzę
        w środy i piątki od 22.02 do 31 03.06
    • dociaczek Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 28.02.06, 21:14
      anna-23 tylko tak dla upewnienie wiesz że jesli decydujesz sie na poród
      rodzinny to musisz iść po zgodę do ordynatora, bo inaczej męża nie wpuszcza. A
      teraz mało pocieszająca informacja na Brochowie jest od niedawna zakaz
      przyjezdżania połoznych do porodu, więc jak sie umówisz z połozna do porodu a
      nie będzie miała dyzuru to du...a
      • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 01.03.06, 12:06
        do jooska2:
        zapisałam się do szkoły rodzenia ze wzgledu na mojego męża, chcemy rodzić razem
        i uznaliśmy że to bedzie bardzo przydatna rzecz, nie ze względu na mnie ale
        przede wszystkim na niego. Jeśli chodzi o pielęgnacje noworodka to nic nowego
        nie poznałam, opiekowałam się maluchną siostra kilka lat temu i mysle że jeszcze
        coś z tego mi zostałosmile no ale przynajmniej mój mąż zobaczył jak należy
        postępować z dzidzią i byłam z niego bardzo dumna jak widziałam, jak sie zajmuje
        lalką wink
        mi najbardziej przydały się wykłady przygotowywujace do porodu i te związane z
        naszym stanem po porodzie, wydawało mi się że duzo na ten temat wiem, ale jednak
        o pewnych rzeczach dowiedzialam się dopiero na szkole, no i co ważne mój mąż o
        tym wszystkim posłuchał więc też ma świadomość co się bedzie działo i to w jakiś
        sposób pozwoli mu się psychicznie przygotowac do porodu by mógł przezywac go
        razem ze mną smile
        ja jestem bardzo zadowolona za szkoły i nie uważam żeby to było wyrzucanie
        pieniedzy w błoto i fajnie jest jak grupa jest dociekliwa i zadaje dużo pytań,
        bo w ten sposób równiez można sie wiele dowiedzieć. Acha! wązne jescze było to,
        że położna opowiadała o przebiegu porodu i zasadach panujących w tym szpitalu.
        Ważne, bo skoro zdecydowałam się tam rodzić to przynajmniej wiem jak mam się
        przygotowac przed przyjazdem do niego i wiem co mnie czeka już na miejscu. I ze
        szkoły równiez wiem, że 3-4 tygodnie przed terminem mam się zjawić z karta
        przebiegu ciąży u ordynatora po zgode na rodzinny poród smile
        Dociaczek - troche mnie zmartwiłaś tą położna, no więc nie pozostaje mi nic
        innego jak liczyc na szczęście że trafi sie ktoś fajny a nie jakiś sadysta wink
        • jooska2 Re: do anna c23 01.03.06, 15:08
          kochana, powied zmi jeszcze czy na brochowie mozna wybierac pozycje do porodu
          czy klada ci a na leząco bez gadania-to a propos zasad panujacych w szpitalu o
          których mowil połozna na szkole. czy jets tam dostep do piłek , prysznica ??

          rozumienm ze ta szkole masz juz skonczona?? ile w ogole jest osob w grupie ??
          pozdrr
    • szarlota123 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 01.03.06, 13:56
      Chyba nie, niestetysmile)
      Bo ja mam szkołe dopiero od 16 marca i nie przy samym szpitalu , tylko na
      ostrowskiego, gdzie szkołę będzie prowadzić położna ze szpitala na brochowie
      Pozd
      • bgwd14 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 01.03.06, 14:56
        Moja synowa urodziła 14 lutego na Brochowie synka. Sam poród nie trwał długo i
        jest zadowolona. Nie miała opłaconej położnej. Trafiła jej się z dyżuru p.
        Celinka, nie znam nazwiska. Podobno bardzo fajna i pomocna babka. Na forum
        dziewczyny pisały też, że super jest p. Ewa (też nie zapamiętałam nazwiska,
        chyba na L) i p. Bożena Górska. Tak więc, są duże szanse, że trafi się na
        fachową i miłą położną.
        Rodziła z mężem, a to zawsze wpływa mobilizująco na personel, więc warto.
        Brochów nie jest jakimś super szpitalem, ale ogólnie wypada dobrze na tle
        innych. Ostatnio bardzo złą opinią "cieszy się" Kamieńskiego.
        • mamadwojkiam Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 05.03.06, 18:15
          położna to Celinka Borowiec. Fantastyczna babka. Rodziłam tam dwa razy.
          Opisałam to już na forum zdrowie. Szpital ok, opieka dobra, lekarze też. Poródy
          wspominam dobrze, ale podaczas ostatniego pobytu we wrześniu 2005 r. zarażono
          moją córcię gronkowcem złocistym. W wyniku tego miała sepsę. Ale szybka reakcja
          i prawidłowo dobrany antybiotyk przez ordyn neonatologii dr Wachnik -
          przyniosła skutek. Mała jest dziś z nami cała i zdrowa.
      • gosiek289 Re: szarlota 01.03.06, 15:05
        Szkoda sad
      • jooska2 Re: szarlota123 01.03.06, 15:10
        powiedz cos wiecej o tej szkole na ostrowskiego.mi tez bylo by tam znacznie
        blizej niz do szpitala naginac.
        rozumiem ze jest to szkola org. przez szpital tylko w innym miejscu.
        czy wtedy odpada zwiedznie porodowki i innych sal czy wybieqcie sie tam
        wycieczka zeby to wszystko poogladac ??

        pozrawim
        • aneta_fr Re: szarlota123 01.03.06, 16:39
          Mam termin na 22.03 i chodzilam z moim partnerem do szkoly na Pl. Bzowym (kolo
          Hallera) prowadzonej przez polozna z Brochowa - Henie Kukurowska. Bylismy
          bardzo zadowoleni. Dziesiec 2-godzinnych zajec, ciekawe informacje (szczegolnie
          dla tatusiowsmile, informacje nt ciazy, porodu, pologu, karmienia, troche praktyki
          (kapanie, przewijanie, przystawianie do piersi - wprawdzie lalki ale zawsze
          cos wink, spotkanie z pediatra. Rowniez nauka oddychania. Moj partner mial
          obiekcje czy to nie wyrzucone pieniadze ale juz po pierwszych zajeciach zmienil
          zdanie. Jezeli chodzi o zwiedzanie sal, to poprostu indywidualnie umowilismy
          sie z Henia na dogodny wieczor kiedy miala dyzur i wybralismy sie do szpitala
          na wizje lokalna wink Gorzej ze niestety wlasnie nie ma na Brochowie mozliwosci
          (co nie jest normalne, absolutnie przestarzale i uwazam to za duzy minus)
          umowienia sie z polozna ktora sie juz zna.. bo to tak naprawde najwazniejsza
          osoba z personelu szpitalnego w czasie porodu.. no ale coz.. po rozmowie z
          zastepca ordynatora mielismy okazje sie przekonac ze generalnie nie mamy co
          oczekiwac nowoczesnego podejscia do porodu, pologu i traktowania rodzicow -
          pokutuje tam podejscie ze lekarz wie najlepiej a szukajacych informacji i
          chcacych "rodzic po ludzku" rodzicow traktuje sie jak takich co naczytali sie w
          internecie i sie wymadrzaja... (czyli ze rodzice nie maja do powiedzenia nic
          np. w temacie nacinania krocza albo wyboru pozycji w drugiej fazie porodu czy
          zapewnienia sobie, nawet za dodatkowa oplata, znieczulenia zewnatrzoponowego).
          Ale coz, chyba generalnie we Wro takie klimaty panuja... Troszke zacofane...
          Pozdrawiam!
          • jooska2 Re: aneta 02.03.06, 08:30
            no toś mnie podłamała sad( myslalam , ze moze tam bedzie mozan chociaz troche
            decydowac o sobie. z połozna tez nei mozna sie umowic ?? czyli na ktora
            trafisz, ta masz ?? kto tam jet z-ca ordynatora ?? probowalas sie umopwic z
            kimkolwiek do porodu np.lekarz lub polozna ?? dziadostwo jednym slowem. ale
            chyab wszedzie tak jest....
            no to ty juz na wylociesmile napisz oniecznei jak urodzisz jak ci poszlo.rodzisz
            sn ?
            pozdrawiam
            • aneta_fr Re: aneta 02.03.06, 10:10
              mam wrazenie ze to i tak najlepszy szpital z dostepnych we Wro.. Niestety
              slysze ogolnie ze takie jest podejscie do porodow we Wro i moje znajome jak
              moga to nie rodza tu - mialam tylko nadzieje ze po rozmowie z kims "wyzej" uda
              mi sie uzyskac iskierke nadziei ze moze cos jednak zalezy ode mnie wink bralam
              tez pod uwage Trzebnice albo Olawe (czesto sa zachwalane) ale mysle ze
              zrezygnuje z nich z prostej przyczyny - nie ma tam patologii noworodka.. i
              wtedy jakby cos sie dzialo z dzieckiem to w karetke i do szpitala we Wro (albo
              i w Opolu jak nie ma miejsca we Wro) - nie darowalabym sobie gdyby taka
              sytuacja miala zawazyc na zdrowiu mojego dziecka "tylko" dlatego ze chcialam
              miec lepsze warunki. Generalnie ten Brochow nie jest chyba taki zly - oddzial
              ladny, dwa pokoje do porodow rodzinnych z prysznicami, gadzetami typu pilka,
              itp.. (ale to prawda ze moga byc zajete..) O poziomie opieki tez raczej
              slyszalam dobre rzeczy - szkoda tylko ze nic sie nie da "wynegocjowac" zeby
              bylo bardziej tak jak chcialybysmy a nie tak jak każą... Jestem zawiedziona bo
              wydawalo mi sie ze Wroclaw to miasto nowoczesne a jednak w innych miastach to
              sie zmienia szybciej - mam duzo znajomych w Wawie i tam jest inaczej - duzo
              latwiej (szczegolnie znieczulenie ZZO jest standardem! oczywiscie odplatnie (ok
              500zl) ale bez problemu! chcesz - placisz i masz. A tu sie patrza jak na cudaka
              jak o to pytam.. Normalnie jakbym sie przeniosla w czasie iles lat wstecz...
              Jasne ze fajniej jest urodzic naturalnie, ale jak bede gryzla sciany to
              dlaczego mam sie meczyc? W imie czego? dla satysfakcji ze urodzilam sama i ze
              taka jestem dzielna?? bez sensu, jezeli mozna sobie ulzyc to czemu nie? 500 zl
              to sporo ale to rzecz wzgledna.. zalezy jak bardzo i jak dlugo sie cierpi i jak
              kto wytrzymaly na bol.. Z tym nacinaniem krocza to tez "polska tendencja" i
              standard - wbrew zaleceniom WHO, ale nasi lekarze sa tak nauczeni i robia
              okragle oczy ze mozna inaczej (oczywiscie nie uogolniajmy, na pewno sa tacy
              ktorzy sa bardziej otwarci ale ciezko na nich trafic...) to jest niesamowite -
              czasami mam wrazenie ze opieraja sie na wiedzy nabytej iles lat temu na
              studiach... A obecnie w Europie tylko 10-20% porodow jest z nacieciem, a u nas
              80-90 i lekarze uwazaja ze to dobrze! i wg raportow WHO wiecej jest powiklan po
              nacieciu niz bez.. ale tez wazna jest pozycja porodu. Jak jest wertykalna
              (czyli nie na fotelu co wg lekarzy jest "naturalne"!!) to dziecko, wspomagane
              przez grawitacje, samo sobie porozciaga co trzeba i nic nie peka, chyba ze jest
              zle ulozone - wtedy to jest wlasnie te "zalecane" 10-20% kiedy nalezy nacinac
              zeby pomoc... no ale lekarze tez patrza jak na wariatke jak mowie ze nie
              chcialabym rodzic na fotelu.. sad
              Jedyna nadzieja chyba ze trafisz na ludzka polozna (sama znam tylko Henie ze
              szkoly rodzenia ale nie wiadomo czy na nia trafie.. na szczescie z tego co
              slyszalam od kilku osob i czytalam tu na forum to ogolnie polozne z Brochowa sa
              chwalone) i ona bedzie otwarta na "sugesitie" i tez bedzie "chronila krocze". I
              na to szczerze mowiac licze. Bo jakie mam wyjscie? Male sie juz wierci i
              predzej czy pozniej musze je gdzies i jakos urodzic wink
              • jooska2 Re: aneta 02.03.06, 11:12
                uwielbiam takie epopeje smile)
                nie martw sie ja bede druga "wariatka" ktora nie chce rodzic na lezaco,i chce
                chronic krocze. oczywiscie nie wiem ile z tego wyjdzie, ale probowac trzeba.
                zreszta mysle ze i tak caly czas nei dam rady stac, wiec sie pewnie poloze
                koniec koncem, ale wazne zebby sami nie polozyli mnie "na chama" za wczesnie.
                ja mam jeszcze kupe czasu i nie zdecydowlaam sie ostatecznie na szpital. tez
                myslalam o trzebnicy,ale nie wiedomo czy tam beda wolne miejsca, bo szpital
                robi sie coraz bardziej popularny a maja malo miejsc (podobno). ja tez sie
                obawaim braku sprzetu do ratowania niemowląt, ale z rugiej stronuy słyasze
                opinie, że takie syt. zdarzaja sie niezwykle rzadko i to sa wyolbrzymione
                obawy. ale rozumiem obway matek-to ich dzieci w koncu i akurat na ich dziecko
                moze trafic ten sporadyczny przypadek.
                bedziesz sie z kims-umawiac na porod ?? czy idziesz na zywiol ?? co do
                poloznych to tez slyszalam ze sa w miare ok. jest ch teraz duzo bo przezly w 1
                maja. wiec generalnei prawdopodobenstwo ze trafisz a na swoja pania ze szkoly.
                niestety tez zauwazylam ze wroclawskei szpotale sa malo elastyczne i ie kwapia
                sie do zmian jakie ida ze swiata. po prsotu im jest wygodniej odebrac porob
                nlezącej rodzacej niz sie gimnastykowac z rożnych stron. patrza z przerazenei m
                na nowe pozycje. znaja tylko stare-klasyczne i po co sie wysilac, tylko po to
                zeby tobie bylo latwiej! takie realia !
                jakby nie bylo zycze ci lekkiego porodu w pozycji dla ciebie dogodnej smile
                a co do zzo to mysle ze kwota o jakiej mowisz to malo smile
        • anna_c23 Re: szarlota123 01.03.06, 16:41
          domyślam się że szkoła zosłtała przeniesiona w inne miejsce ze względu na remont
          II pietra, gdzie znajduje się sala gimnastyczna na której odbywały sie zajęcia.
          Jesli ta szkołę prowadzi pani Dorotka, to bedziecie miały to samo co ja smile
          a jeśli chodzi o zwiedzanie, to mysle że na pewno bedziecie miały również to
          udostepnione, ale na pewno nie bedziecie mogły zrobić wycieczki, u nas było tak,
          że umawialiśmy sie z położna wtedy kiedy miała dyżur i przyjeżdzaliśmy zwiedzac
          sale. Do porodu rodzinnego to jest taki mały pokoik (bardzo przytulny), jest tam
          fotel elektroniczny, gdzie można sobie oparcie i siedzenie dostosować do takiej
          pozycji która bedzie dla nas najbardziej dogodna, co jak najbardziej pozwoli nam
          rodzić w innej pozycji aniżeli na leżąco smile obok fotela jest miejsce gdzie
          badana jest dzidzia, także jak zabiora ja nam na chwile to cały czas bedziemy
          mogły obserwowac co się z maluszkiem dzieje. Obok pokoju jest drugi, równiez
          mały pokoik, gdzie mamy do dyspozycji łóżko, TV(chyba raczej się nie przyda),
          worek sako, piłkę i WC z prysznicem. Za to wszystko co prawda oficjalnie się nie
          płaci, ale trzeba wpłacić jakąś darowizne na konto szpitala, z tego co wiem to
          jakieś 100-200zł.
          Dodam, że po obejrzeniu salki do porodu rodzinnego miałak okazje rzucic okiem na
          sale gdzie rodzi się samej(przechodząc obok) i nawet nie wiem jak miałabym
          porównac te dwie sale. Jest kilka miejsc do rodzenia (zwykłe, metalowe łóżka) i
          oddzielone od siebie tylko murkami, także jak się kilka dziewczyn spotyka na
          sali to moga się wzajemnie posłuchac jak krzyczą.
          Dlatego namawiam do porodu rodzinnego, ze względu na własny komfort no i
          bezpieczeństwo, bo przeciez mąż(albo osoba towarzysząca przy porodzie) bedzie
          czuwac nad tym co się wokół nas bedzie działo smile
    • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 01.03.06, 16:44
      domyślam się że szkoła zosłtała przeniesiona w inne miejsce ze względu na remont
      II pietra, gdzie znajduje się sala gimnastyczna na której odbywały sie zajęcia.
      Jesli ta szkołę prowadzi pani Dorotka, to bedziecie miały to samo co ja smile
      a jeśli chodzi o zwiedzanie, to mysle że na pewno bedziecie miały również to
      udostepnione, ale na pewno nie bedziecie mogły zrobić wycieczki, u nas było tak,
      że umawialiśmy sie z położna wtedy kiedy miała dyżur i przyjeżdzaliśmy zwiedzac
      sale. Do porodu rodzinnego to jest taki mały pokoik (bardzo przytulny), jest tam
      fotel elektroniczny, gdzie można sobie oparcie i siedzenie dostosować do takiej
      pozycji która bedzie dla nas najbardziej dogodna, co jak najbardziej pozwoli nam
      rodzić w innej pozycji aniżeli na leżąco smile obok fotela jest miejsce gdzie
      badana jest dzidzia, także jak zabiora ja nam na chwile to cały czas bedziemy
      mogły obserwowac co się z maluszkiem dzieje. Obok pokoju jest drugi, równiez
      mały pokoik, gdzie mamy do dyspozycji łóżko, TV(chyba raczej się nie przyda),
      worek sako, piłkę i WC z prysznicem. Za to wszystko co prawda oficjalnie się nie
      płaci, ale trzeba wpłacić jakąś darowizne na konto szpitala, z tego co wiem to
      jakieś 100-200zł.
      Dodam, że po obejrzeniu salki do porodu rodzinnego miałak okazje rzucic okiem na
      sale gdzie rodzi się samej(przechodząc obok) i nawet nie wiem jak miałabym
      porównac te dwie sale. Jest kilka miejsc do rodzenia (zwykłe, metalowe łóżka) i
      oddzielone od siebie tylko murkami, także jak się kilka dziewczyn spotyka na
      sali to moga się wzajemnie posłuchac jak krzyczą.
      Dlatego namawiam do porodu rodzinnego, ze względu na własny komfort no i
      bezpieczeństwo, bo przeciez mąż(albo osoba towarzysząca przy porodzie) bedzie
      czuwac nad tym co się wokół nas bedzie działo smile
      • jooska2 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 02.03.06, 08:36
        aha, to na jednych z zajeci nie ma ogolngo obchodu, tylko trzeba sie io tak
        umawiac indywidualnie z polozna ?? bez sensu.
        do rodzinnego mnie namawiac nie musisz, bo innego sobie nawet nie wyobrazam. smile
        tylko istnieje prawdopodoboenstwo ze ta sala moze bbyc zajeta przez inna rodzaca
        ( teraz raczej wszyscy chca rodzic rodzinnie). a czy na tych salach ogolnych
        gdzie jest kilka rodzacych jest tez dostep do pilek, i pryszniaca , czy tylko w
        tej sali rodzinnej ?? w ogle ilke jest tyl salek rodzinnych ?? mam nadzieje ze
        nie jedna smile
        pozdrawiam
        • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 02.03.06, 11:49
          niestety trzeba się umawiać, bo wycieczki nie moga wprowadzić za jednym razem na
          oddział (2 pary max za jednym razem), ja miałam o tyle dobrze, że umówiłam się
          tuż przed zajeciami, więc dodatkowo nie musiałam przyjeżdzać na obchód.
          I nie wiem jak to jest z salą ogólna, nie wiem ile i czy w ogóle mają do
          dyspozycji piłki itp., nie skupiałam się w ogóle na tej sali bo licze na to, że
          uda mi się urodzić na sali rodzinnej (na ta ogólną zwykle meżowie nie mają
          wstępu bo inne rodzące się na to nie zgadzają). A szansa na to, że sala rodzinna
          bedzie wolna zawsze jakaś jest, na 6piętrze jest ich 3 (o ile się nie myle) i
          teraz w lutym jedną otworzyli na 4 pietrze gdzie powstał dodatkowy oddział
          położniczy (ze względu na przeniesienie ze szpitala na 1-go maja). Z tego co
          wiem to styczeń był straszny, brakowało nie tylko sal ale i łóżek sad i troche
          byliśmy tym przerażeni, ale połozna nam mówiła, ze początek roku zawsze taki
          jest, więc licze na to, że w najbliższym czasie troszke bedzie luźniej smile
          pozdrawiam
          • jooska2 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 02.03.06, 14:04
            hehe, no każdy na to liczy ze bedzie wolna smile ale trzeba też założyc wariant
            pesymistyczny. moze i maz moze byc na sali ogolnej ale musi byc zgoda innych
            rodzacych. jesli sa tam jakies parawany lub scianki to czemu nie ?? no ale to
            dobra wola innych kobiet.
            ok. dziekujue ci za wszystkie informacje. zycze lekkiego porodu ( to chyba juz
            niedlugo ?) i odezwij sie jak ci poszlo.
            pozdrawiam
            • anna_c23 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 02.03.06, 15:16
              licze na to, że sala bedzie wolna i licze tez że trafi mi się fajna położna smile
              mam nadzieję, że się nie przelicze wink
              termin w/g OM mam na 6kwietnia, a w/g USG na 21 marca, więc ten drugi termin to
              już całkiem niebawem, a to na pewno szybko zleci smile
              postaram się jak najszybciej po porodzie napisać jak mi poszło i jakie były
              warunki, czy się udało tak jak chciałam, czy po prostu się przeliczyłam..
              trzymajcie kciuki!
              pozdrawiam
              • jooska2 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 03.03.06, 08:54
                będzie dobrze, trzeba myslec pozytywnie. smile
                trzymam za was kciuki.
                odezwij sie koniecnzie jak dojdziesz do siebie.
                pozdrawiam
              • rybaroska Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 13.03.06, 15:29
                Hej!
                Ja rodziłam dokładnie 3 tyg. temu na Brochowie.
                Porodówka rodzinna jest rzeczywiście świetna - dwie sale do porodów rodzinnych,
                ładnie urządzone i z własnymi łazienkami/ubikacjami. Nie miałam żadnej
                umawianej położnej (ponoć to już zabronione na Brochowie), ale trafiłam na
                przemiłą babkę - nazywała się Magda Osóbka (o ile dobrze odczytałam) -
                przemiła, sama w drugim miesiącu ciąży smile))

                Z porodu jestem zadowolona. Może też dlatego, że poszło stosunkowo łatwo w
                porównaniu z moim pierwszym porodem 7 lat temu.
                Uważam, że personel na porodówce był ok. Lekarz może mało zaangażowany
                emocjonalnie, ale nastawiałam się na najgorsze, więc nie było tak źle.

                Gorzej było później... Położne na oddziale położniczym, czyli tam, gdzie leży
                się z maluszkami, były bardzo różne... Przeważnie jednak mało "ludzkie". Jedne
                dokarmiały maluszki z kieliszków (brawo) a na kolejnej zmianie sie nie chciało
                i ciach z butli!
                Raz widziałam, jak nawet smoczków nie zmieniały dla kolejnych dzieci sad

                Maluchy łapią łatwo zapalenie uszu, bo są zabierane z sal od mam i wożone po
                chłodnym korytarzu na mycie, pobieranie krwi itd. itp. W trzeciej dobie zabrali
                mi małego z tego powodu i wstawili piętro wyżej przy wcześniakach, bo miał
                antybiotyk dożylnie podawany. Można było na szczęście siedzieć sobie na
                krzesełku obok niego i w razie potrzeby karmić, czy po prostu BYĆ. Ale
                następnego dnia okazało się, że nie ma miejsca, bo urodziły się kolejne
                wcześniaki i przeniesiono go na inne piętro. Tam dla rodziców kilkorga dzieci
                było już tylko jedno krzesełko "dyżurne", a kiedy wchodziłam do sali,
                usłyszałam raz bardzo "miłe": PROSZĘ POCZEKAĆ NA KORYTARZU! RUCH JAK NA DWORCU
                PKP - CZŁOWIEK PRACOWAĆ NIE MOŻE SPOKOJNIE!!!
                Strasznie mnie to wpieniało i po konsultacji ze znajomą pediatrą, zabrałam
                małego na żądanie i leczyłam potem w domu. Niemiło to wspominam.
                Mój pierwszy poród na placu 1-go Maja był nieciekawy, ale za to okres po
                prodzie wspominam bardzo pozytywnie - na Brochowie liczono się ze mną o wiele
                mniej.

                Jak chcecie coś jeszcze wiedzieć, to pytajcie. Powodzenia.
                • aneta_fr Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 15.03.06, 16:16
                  Rybaroska, piszesz ze położne na oddziale położniczym, były przeważnie
                  mało "ludzkie", ze dokarmiały maluchy, itp. Mam pytanie.. czy dziecko nie jest
                  caly czas z mama? kiedy je dokarmialy? czy nie respektowaly prosby zeby nie
                  dokarmiac? bo ja rozumialam ze poza syt wyjatkowymi, dziecko moze byc caly czas
                  ze mna, a nawet jak musi byc osobno (choroba, na czas badan, szczepien) to ja
                  mam wplyw na to czy jest dokarmiane, itp.. Wiem, juz sie pomalu oswajam z mysla
                  ze naiwnie wierze w jakies swoje prawa we wroclawskich szpitalach.. ale napisz
                  mi prosze czy moze byc tak na Brochowie ze ktos nie respektuje moich prosb (np
                  w temacie karmienia..), czy masz jeszcze jakies "zastrzezenia" co do Brochowa?
                  A tak na marginesie - poszukuje jakiegos dobrego/zaufanego pediatry.. najlepiej
                  na Psim Polu...
                  pozdrawiamsmile
                  a.
                  • rybaroska Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 17.03.06, 13:29
                    aneta -->
                    Jak dziecko było ze mną, to sama czasem podjechałam do położnych z prośbą o
                    dokarmienie, bo pokarm tak porządnie miałam dopiero w czwartej dobie, a
                    maluszek urodził sie ponad 4 kg i miał większe potrzeby. Przystawiałam go do
                    piersi, ssał te liche kropelki jak smok nieprzerwanie nawet ponad godzinę a jak
                    go odstawiałam to ewidentnie był niezadowolony smile Ponieważ to moje drugie
                    dziecko, to nie bałam się tego - wiedziałam, że pokarm pojawi się w końcu (przy
                    pierwszym też miałam tak późno) i nie bałam sie nawet butelki, bo stwierdziłam,
                    że skoro i tak go przystawiam wielokrotnie, a on tak sobie świetnie radzi, to
                    kikuminutowe podkarmienie z butli nie zaszkodzi mu, a na pewno troszkę go
                    uspokoi.
                    Fakty są takie:
                    Dopóki mały był ze mną w sali i sama prosiłam o dokarmienie, nie odmówiono mi i
                    zwykle pytano, czy na pewno przystawiam też do piersi. Jednak nikt mnie nigdy
                    nie spytał, JAK ma być karmiony (z butelki czy z kieliszka) - na jednej zmianie
                    położne karmiły z kieliszków - chwała im za trud! - ale na innej z butelki
                    (mają tam takie małe buteleczki z jednorazowymi smoczkami i podają Bebiko).

                    W drugiej dobie wieczorem mi go zabrano bo miał miec podawany antybiotyk i miał
                    być non-stop z wenflonem w głowie na oddziale noworodków. Dopóki był na 6-tym
                    pietrze, to położne puszczały sygnał na komórkę i leciałam karmić. Jak chciałam
                    dokarmić, to akurat tam dawały mi butelkę i robiłam to sama tak jak chciałam i
                    ile chciałam. Ale po nocy przeniesiono go na 4-te piętro i tam ewidentnie nikt
                    mnie nie wołał mimo obietnic. Na pytanie, czy mogę nr tel. swojego zostawić,
                    usłyszałam niezadowolone "Jak będzie trzeba to zadzwonimy do dyżurki i panią
                    zawołają". Nikt mnie tam nie spytał jak ma być karmiony itp. W ogóle miałam
                    wrażenie, że akurat tym pielęgniarkom mamy ewidentnie przeszkadzały sad Kiedy w
                    końcu salowa przyszła z inf. "Dzwonią z 4-ego piętra, że dziecko bardzo płacze"
                    i zeszłam na dół, położna właśnie odkładała wniebowziętego małego do wózka
                    trzymając w ręku opróżnioną butlę... Nie jestem na tyle asertywna, by zrobić
                    jej awanturę, ale po prostu aż mną zatrzęsło.

                    Jeszcze tego samego dnia wypisałam nas na żądanie ze szpitala - oczywiście po
                    wcześniejszej konsultacji ze znajomą pediatrą. Psychicznie bym tego po prostu
                    dalej nie zniosła.

                    Podsumowując: wszystko zależy od położnych - niektóre były ludzkie, a niektóre
                    taborety, które po prostu chcą mieć ciszę i tyle.
                    • aneta_fr Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 18.03.06, 15:25
                      dzieki serdeczne za odp!
                      niestety, prawda jest taka ze zeby nie wiem co robic, jak reformowac, ile kasy
                      wylozyc na sluzbe zdrowia (nie zeby ktos wykladal, ale nawet jakby chcialwink to
                      i tak najwazniejsi sa ludzie... czyli to czy osoby pracujace na takich
                      oddzialach sa 'ludzkie' i czy cud narodzin i opieka nad parogodzinnym czy
                      parodniowym maluchem i jego mama jest ich pasja i powolaniem czy po prostu
                      przychodza jak do fabryki, postoja przepisowa ilosc godzin przy tasmie i ida do
                      domu... Pozdrawiam Cie serdecznie i mam nadzieje ze maluch chowa sie dobrzesmile
    • trybulka Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 04.03.06, 17:04
      ja bede rodzić po raz drugi na brochowie tez w kwietniu ja byłam bardzo
      zadowolona miałam poród rodzinny ale szcerze miałam położna swoją która tam
      pracuje koleżanke może dlatego czułam sie inaczej jesli masz możliwość to
      polecam miec swoja położna życze powodzenia
    • szarlota123 Re: Wrocław-Brochów, która tam rodzi? 09.03.06, 11:17
      Ja tez chyba zdecyduję sie na Brochów, chyba nie mam za duzego wyboru z
      Wrocławskich szpitali
    • dorek22 Moje sprawozdanie 16.03.06, 21:21
      16 marca 2005 po upływie tygodnia od wyznaczonego terminu, zgodnie z zaleceniem
      lekarza zgłosiłam się do szpitala.Szczerze mówiąc jeszcze jadąc tam liczyłam ze
      cos się zacznie dziac.Ale tradycyjnie się przeliczyłam. Na izbie przyjęć
      badanko.1,5 Cm rozwarcia… no z takim to nie zawiele można zrobic.Trafiam na
      patologie ciazy.Kolejne badania, dalej nic.Jakies znikome skurcze,prawie przeze
      mnie nie wyczuwalne.Milo spędzony dzień z paniami z sali i wieczorne
      badanko.Dalej nic..a raczej dalej 1,5 cm. Kazali rano być na czczo.. Będą
      kombinować z oksynocyna.Grzecznie powiedzialm dobranoc i poszłam spać.
      Spalam smacznie 2 godziny 00:30 obudził mnie chlust wody miedzy nogami.Oooo
      chyba się zaczyna.Recznik miedzy nogi i dawaj na dyzorke..Cholera nikogo nie
      ma..Ja tu rodze a wszyscy gdzieś polezli.Wracam na sale,budz jedna z dziewczyn
      mówiąc:’przepraszam nie wiesz może, co mam zrobić jak odeszły mi wody? „ Ona na
      to jak to, co?DZWONIC!!
      I tak pojawiła się pielęgniarka i oznajmiła żebym się spakowała i przebrała
      w szpitalna koszulkę. Trafiłam na 6 piętro. Cicho, ciemno jakoś dziwnie.Nikt
      nie rodzi? Znowu badanie.Skurcze już się rozkręcają,nie ma to jak odejście
      wod.. Później już wszystko z górki.
      Rozwarcie nadal marne,trafiam na sale przedporodowa gdzie mam oczekiwać.
      Zostaje sama ze skurczami.Jeszcze po 1 godzinie pisze smsa do siostry ze
      właśnie się zaczęło. A pól godziny później wije się na łóżku z bólu. O 3
      przychodzi położna wzywana moimi jękami. Sprawdza rozwarcie.. Ruszyło się 4 cm.
      Przechodzę na sale porodow rodzinnych. Śliczna w porównaniu do tych boksow.
      Tam akcja się rozwija a ja się wije po łóżku. Kolo mnie dwie polozne,lekarz i
      pediatra krecocy się jak sęp.Wszyscy się o mnie troszcza,zagaduja o
      studia,mowia jak oddychać.
      Po 30 minutach zjawa się Łukasz.Rozwarcie 8 cm.jeszcze chwila i zaczynamy
      jazdę. Parte to jest cos.
      30 minut partych… nacięcie.Godzina 4:30 I jest nasza JULIA!!
      Owiniętą pępowina, ale za to zdrowa jak rydz.
      • kareczka Re: Moje sprawozdanie 27.03.06, 13:48
        Rodzilam na Brochowie we wrzesiu 2005 roku, trafilam tam, poniewaz mialam
        najblizej, a porod zaczal mi sie w 35 tygodniu ciazy, polozna byla z dyzur, Ewa
        Lebedzinska, super babka, strasznie mi pomogla, cierpliwa...Ooo dziecko mi
        placze, jak ktos bedzie chcial napisze wiece...pozdarwiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka