Dodaj do ulubionych

=> MSWiA - Wołoska - urodziłam 3.12

07.12.07, 17:21
Ponieważ urodziłam tam bliźniaki przec cc na pewno moja relacja nie do końca będzie odpowiadała faktycznym warunkom w tym szpitalu. Krótko więc o tym, jak było i co zauważyłam:

Oddział po remoncie wygląda bardzo nowocześnie i przyzwoicie. Sala operacyjna to zupełnie co innego niż jeszcze pół roku temu. Wszędzie czysto, przyjemnie, aż chce się rodzić.

Sali do porodów rodzinnych nie widziałam, natomiast na ogólnej są dwa łóżka (chyba więcej już nie ma), oddzielone dość wysoką ścianą, więc jakiś komfort intymnego rodzenia jest.

Odnośnie cc: cała ekipa lekarsko-pielęgniarska na sali była fantastyczna. Byłam informowana o wszystkim, co ma nastąpić i co ze mną się dzieje, na co się w danej chwili przygotować. Dodatkowo wszystko okraszane sympatycznymi żartami bądź podtrzymywaniem na duchu. Zupełnie nie czułam się, jakby miała mnie czekać operacja. Pewnie dużo zależy od lekarzy operujących i obsługi pielęgniarskiej, ale naprawdę - w takiej atmosferze w jakiej ja rodziłam aż chciałoby się rodzić przez cc jeszcze raz.

Dzieci zobaczyłam zaraz po narodzinach, przytulono mi je buźkami do twarzy na kilkanaście sekund.

Po operacji trafiłam na dobę do sali pooperacyjnej. Położne również były bardzo miłe, pomocne, co jakiś czas zaglądały, podawały środki p/bólowe. Dzieci przywieziono niewiele później, przystawiono do piersi. Nie pamiętam, ile ze mną pobyły, ale nie mogę narzekać na to, że spędziłam z nimi za mało czasu. Później zobaczyłam je następnego dnia rano.

Ok. piątej rano przewiezione zostałyśmy (przez cc rodziły jeszcze dwie dziewczyny) do sal na oddziale. Ja z bliźniakami trafiłam do specjalnej sali pojedyńczej, niestety nie na porodówce, ale nieco wcześniej, w części korytarza należącej do położnictwa. Trudno mi więc powiedzieć, jak wygląda sytuacja na porodówce. Z tego, co się zorientowałam, sale są w większości dwuosobowe. W niektórych widziałam trzy łóżka, ale trzecie zwykle nie było zajęte.

Sale pojedyńcze Medicoveru nie były jeszcze udostępnione ze względu na jakieś problemy z kanalizacją. Niemniej jednak wiem, że jedna dziewczyna trafiła do pojedyńczej sali, płatnej 300 pln/dobę. Miała też opłaconą położną: 600 pln.

Co do pielęgniarek noworodkowych, to sprawa faktycznie lekko kontrowersyjna wink W zasadzie można się z nimi dogadać, poprosić o pomoc przy opiece, niemniej jednak system rooming in działa tam w pełni i nie do końca są chętne. Generalnie pomocy nie odmawiają, zwłaszcza jak któraś mama sobie nie radzi albo jest mocno obolała, ale niestety szkoda, że mało w tym wszystkim jakiejś ludzkiej serdeczności - a przynajmniej rzadko tę serdeczność okazują. W Międzylesiu, gdzie rodziłam pierwsze dziecko (naturalnie) mogłam odwieźć dziecko pielęgniarkom na całą noc, kiedy po prostu potrzebowałam się wyspać albo dziecko cały czas płakało. Tutaj chyba nie miałabym odwagi wystąpić z taką prośbą. Zresztą była noc, kiedy dobiegał do mnie nonstop płacz malucha, od późnego wieczora do godzin przedpołudniowych. Tam najwyraźniej mama radziła sobie sama.

Nic złego nie mogę napisać o opiece pediatrycznej: otrzymałam wszelkie niezbędne informacje nt. dzieci. Szkoda tylko, że te na które najbardziej czekałam - blisko dobę po porodzie. Bardzo sympatyczna i pomocna była też pani od laktacji. Wyjaśniła wszelkie wątpliwości, pomagała przystawiać prawidłowo dzieci.

No i dużo ciepłych słów mam dla położnych z położnictwa: gdyby nie ich bezinteresowna, bardzo serdeczna pomoc, zarówno w dzień jak i w nocy, na pewno byłoby mi dużo ciężej.

I to chyba w zasadzie tyle. Jeśli chodzi o jedzenie: wymagać od szpitalnego wiktu za wiele nie można. Dodatkowo następnego dnia po cc dostaje się kleik na obiad (w zasadzie ryż w bardzo dużej ilości wody, danie totalnie pozbawione smaku - ale rarytas dla kobiety wygłodniałej) i trzy sucharki na kolację.

Podsumowując: ze szpitala jestem zadowolona, bo to co najważniejsze (profesjonalna opieka lekarska) otrzymałam. Dzieci są zdrowe, ja też wracam do sił.

Acha i jeszcze jedno: mając za sobą poród zarówno siłami natury (rodziłam 15 godzin) i cc, o tym drugim chcialabym jak najszybciej zapomnieć. Tych dwóch rodzajów porodów naprawdę nie można porównywać. Tym bardziej, jeśli nie przeżyło się obu.
Obserwuj wątek
    • vanillaaa Re: => MSWiA - Wołoska - urodziłam 3.12 07.12.07, 18:49
      serdecznie gratuluje szczęsliwego rozwiązania no i podwójnego
      szczęścia!! To dobrze, ze wiekszość opinii o szpitalu masz jednak
      pozytywnych smile

      powiedz, jak dlugo po cc trzymają w szpitalu? jak szybko po operacji
      wstałas z łóżka? czy ból po porodzie umożliwia zajmowanie sie
      dziećmi?
      • monsee Re: => MSWiA - Wołoska - urodziłam 3.12 08.12.07, 21:21
        Dziękuję Vanillaaa smile

        Opinii nie mogę mieć negatywnej, bo naprawdę od strony medycznej zajęto się mną i dziećmi bardzo dobrze. Myślę, że pod tym kątem można mieć do tego szpitala duże zaufanie.

        Dodam, że maluchy poddano testom na hipotyreozę, fenyloketonurię, mukowisccydozę, przesiewowemu badaniu słuchu oraz badaniu serca. Maluchowi, u którego mój lekarz prowadzący wykrył torbiel na nadnerczu zrobiono USG, przekazano wskazówki dalszego postępowania.

        Po cc trzymają jak po standardowym porodzie, wypisują w 3 dobie, oczywiście jeśli wszystko jest w porządku z mamą i z dzieckiem.

        Operację miałam o 11:00 w południe, wstawanie było następnego dnia rano. Ok. godz. 5:00 przyszły położne, dały środek p/bólowy, obmyły miejsca intymne, zmieniły podkłady i pomogły wstać i zrobić pierwsze kilka kroków do umywalki, gdzie mogłam sobie umyć twarz, zęby. Potem z powrotem do łóżka i przewożenie na sale ogólne.

        Przed południem przywożą dzieci i już zostawiają. Ja miałam trochę więcej pomocy pielęgniarek noworodkowych ze względu na bliźnięta: na pierwszą samodzielną noc, tj. w godz. 00:00-6:00 mogłam oddać jednego maluszka na trzy godziny, a potem drugiego. Niestety nie ma zmiłuj: dzieckiem musisz zajmować się sama.

        Z doświadczenia powiem, że po porodzie naturalnym, mimo bólu nacięcia krocza dzieckiem zajmować się jest dużo łatwiej. Problemem w zasadzie jest tylko siadanie, może przez krótki czas chodzenie. Po cc macica nie jest obkurczona naturalnie, powrót do stanu sprzed ciąży zajmuje więcej czasu i - przynajmniej mnie - do tej pory problem sprawia wstanie po dłuższym siedzeniu (nie daj Boże leżeniu): bolą mięśnie brzucha, macica. Zanim się rozchodzę czuję się jak staruszka, której potrzebna jest laska.

        Rana w zasadzie w ogóle nie boli - ja następnego dnia (a w zasadzie wieczora) po porodzie wzięłam prysznic i bez problemu przejechałam po szwie namydloną ręką. Natomiast wciąż dla mnie problemem jest spanie: leżenie na boku prawie niemożliwe, bo nieobkurczona macica "przewala" mi się podobnie jak byłam w ciąży, z tym, że to jeszcze jest bolesne. Pozostaje mi spanie na plecach, ale potem boli kręgosłup, a wstanie nie należy do najprzyjemniejszych. Na pewno duże znaczenie ma tutaj fakt, że mój brzuch rozciągnął się za bardzo, bo bliźniaki urodziły się prawie w terminie i rozmiarami nie odbiegały od przeciętnych noworodków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka