Dodaj do ulubionych

tajny wątek tylko dla personelu medycznego

24.11.08, 22:27
W związku z faktem zabierania głosu w różnych wątkach przez lekarzy,
pielęgniarki i położne zakładam niniejszym TAJNY wątek wyłącznie dla
pracowników służby zdrowia. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony!

No dobrze, żartowałam big_grin

Oczywiście wszystkie mamy tutaj świadomość wad systemu, niedofinansowania
szpitali, czepilastwa urzędników, zbyt długiego czasu pracy lekarzy itp itd.
Niemniej jednak czytając forum zauważyłam, że świeżo upieczone mamy często
skarżą się na kwestie, które przy minimalnym wysiłku dość łatwo dałoby się
rozwiązać, bez wielkiego nakładu czasu, żadnych kosztów itp. W wątku pt.
"porównanie warszawskich szpitali- fakty" user podpisany jako lekarz ucieszyl
sie, ze moze poznac potrzeby pacjentek (moze rzeczywiscie wcale nie sa dla
nich tak oczywiste?). Chciałabym, żebyśmy w tym wątku zebrali pomysly, ktore
nie kosztują nic, a ułatwiłyby źycie zarówno położnicom, jak i personelowi. W
końcu mniej marudząca położnica to ulga i dla położnicy, i dla personelu, no
nie? Z drugiej strony, wpisujmy także sugestie dla rodzących (na czele z
często poruszanym na tym forum problemem roszczeniowej postawy).


PROBLEM 1: Rodzące bardzo często żalą się, że na salach wieloosobowych inne
młode mamy (zapewne nieczytające tego forum) zabraniają otwierać okien,
wskutek czego w sali, zwłaszcza latem, robi się piekarnik.

ROZWIĄZANIE: Mili pracownicy służby zdrowia, użyjcie czasami autorytetu
białego fartucha i przy okazji wchodzenia na sale w jakiejś tam sprawie
zwróćcie kobietom, które boją się "zawiania" dziecka przy 30-stopniowym upale,
że a) absolutnie im to nie grozi b) większym niebezpieczeństwem dla malucha
jest wysokie stężenie zarazków przywleczonych do tej ciasnej, dusznej klitki
przez tłumy ich gości i zarządźcie wietrzenie. Wysoka temperatura bardzo
rozdrażnia, mniej ugotowane położnice to mniej agresywne położnice.


PROBLEM 2: Brak informacji o wykonywanym zabiegu lub podawanych lekach.

ROZWIĄZANIE: Skoro już stoicie przy pacjentce i coś jej robicie, to uprzedźcie
chocby w skrócie, co się dzieje, i co się w wyniku tego stanie (ach, co za
truizm). Inaczej dostanie ataku paniki, że nie rodzi, tylko umiera - i po co
wam to? Niewiarygodne, ale zdarzają się doniesienia, że personel potrafi
podlaczyc kroplowke z oksytocyna nie informujac, ze nasili ona skurcze.


PROBLEM 3: Protekcjonalne traktowanie pacjentek.

ROZWIĄZANIE: Proszę uzmysłowić sobie, że rodząca, chociaż znajduje się po
drugiej stronie relacji pacjent-lekarz, wcale nie musi (mimo że zwykle bywa)
być gorzej wyedukowana od lekarza. Spocona, wrzeszcząca pacjentka może być
partnerem do rozmowy (chociaż na to nie wygląda), bo na przykład ma dokorat z
farmakologii albo trzy fakultety z nauk okołomedycznych. Albo pracuje jako
tłumacz medyczny i doskonale orientuje się we wszystkich zaleceniach i
wytycznych, z ginekologiczno-położniczymi włącznie. A nawet jeśli nie, to i
tak nie zasługuje na to, żeby traktować ją z góry. Może pracuje w banku i
będzie decydować o tym, czy dostaniesz kredyt, czy też nie (albo w skarbówce
na przykład, albo w szkole twojego dziecka)smile Nigdy nie wiesz, kim jest,
gdzie ją spotkasz i co będzie od niej w twoim życiu zależeć. Bądź uprzejmy dla
własnego dobra, bo tylko w szpitalu jesteś górą, za jakiś czas role mogą się
niespodziewanie odwrócić...


Jakieś inne propozycje?






--
Obserwuj wątek
    • mufka51 Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 25.11.08, 00:12
      izazdo napisała:


      A nawet jeśli nie, to i
      > tak nie zasługuje na to, żeby traktować ją z góry. Może pracuje w banku i
      > będzie decydować o tym, czy dostaniesz kredyt, czy też nie (albo w skarbówce
      > na przykład, albo w szkole twojego dziecka)smile Nigdy nie wiesz, kim jest,
      > gdzie ją spotkasz i co będzie od niej w twoim życiu zależeć. Bądź uprzejmy dla
      > własnego dobra, bo tylko w szpitalu jesteś górą, za jakiś czas role mogą się
      > niespodziewanie odwrócić...

      I niech sympatyczne panie z banku,szkoły,poczty, skarbówki,sklepu oraz innych urzędów pamiętają,że nigdy nie wiadomo kogo mogą spotkać na swojej drodze smileZa jakiś czas role mogą się odwrócić....na porodówce smile
      • izazdo Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 25.11.08, 09:16
        > I niech sympatyczne panie z banku,szkoły,poczty, skarbówki,sklepu
        oraz innych u
        > rzędów pamiętają,że nigdy nie wiadomo kogo mogą spotkać na swojej
        drodze smileZa j
        > akiś czas role mogą się odwrócić....na porodówce smile


        Rzecz jasna dziala to w obie strony, dlatego ogólnie rzecz biorąc
        opłaca się być uprzejmym big_grin Niemniej jednak pacjentka ma jednego,
        góra kilku połozników i na pewno zapamięta nazwisko (łatwiej je
        również ustalić) i ogląda go w pełnym rynsztunku, podczas gdy
        personel medyczny pacjentek ma na pęczki, a w swoim miejscu pracy
        zwykle nie są one gołe, czerwone, spocone i z wytrzeszczonymi
        oczami smile

        Ale zaraz wątek zamieni się w przepychankę a nie o to chodzi.
        Podejdźmy do sprawy pozytywnie i konstruktywnie big_grin
        • pitu_finka Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 25.11.08, 09:21
          "podczas gdy
          personel medyczny pacjentek ma na pęczki, a w swoim miejscu pracy
          zwykle nie są one gołe, czerwone, spocone i z wytrzeszczonymi
          oczami"

          smile
    • aczka Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 00:33
      A najśmieszniej byłoby, gdyby personel medyczny spotykał w najtrudniejszych
      momentach swojego życia tylko personel medyczny. Wtedy oświeciłoby personel
      medyczny (może), co jest w życiu śmieszne, a co naprawdę śmieszne nie jest.
      Pozdrawiam
      smile
      • lekarzkarowa Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 12:13
        A zupełnie przezabawnie, gdyby niektóre pacjentki znalazły się w roli personelu
        medycznego, może by je oświeciło, co jest śmieszne, a co zupełnie nie.
        • aczka Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 13:17
          To może zmiana zawodu na jakiś śmieszniejszy?
          • lekarzkarowa Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 14:01
            Może zmiana rozumu na działający?
            • aczka Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 17:21
              Widzę, że sprawia Ci przyjemność wyzywanie innych. Ja dla odmiany pozdrawiam cię
              serdecznie i życzę ci naprawdę łatwiejszej i mniej wymagającej pracy i
              weselszej, bo kto jest w dobrym humorze, przekazuje ten humor innym.
            • sanciasancia Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.11.08, 19:33
              A może zmiana stosunku do pacjenta na taki z szacunkiem?
              • carolinecat Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 01.12.08, 19:29
                sanciasancia, święte słowa, bo głównie w tym leży problem...
                • lekarzkarowa Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 01.12.08, 23:09
                  Nie, nie sprawia mi przyjemności wyzywanie kogoś. Wydaje się oczywiste, że
                  powinniśmy traktować się z szacunkiem, ale ta dość podstawowa zasada powinna
                  obowiązywać obydwie strony. Proszę mnie przekonać, że wpis o tym jak to lekarz
                  powinien sprawdzić jak to śmiesznie itd jest jakkolwiek konstruktywny i
                  pozbawiony agresji. Pozytywna intencja autorki wątku znów została obrócona w
                  agresywną przepychankę. Czy ma jakiś związek z szacunkiem, że każdy, dosłownie
                  każdy podpisując się xxx no name może opluć w dowolny sposób każdego z nas z
                  imienia i nazwiska? Ciekawy jestem, czy szanowne pacjentki wypowiadałyby się w
                  taki sam sposób, gdyby miały podpisać się imieniem i nazwiskiem? Na szczęście są
                  wciąż liczne pacjentki, dla których nie chce się zmieniać zawodu na
                  "śmieszniejszy". Takich, na których głos czekamy. Pozdrowienia
                  • sanciasancia Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 02.12.08, 11:47
                    Droga lekarko z Karowej,
                    > Czy ma jakiś związek z szacunkiem, że każdy, dosłownie
                    > każdy podpisując się xxx no name może opluć w dowolny sposób każdego z >nas z
                    imienia i nazwiska?
                    Tu Cię boli.
                    Normalnym jest, że usługobiorca ocenia usługi oferowane przez usługodawcę -
                    hydraulika, stolarza, wykładowcę. Wymusza to wyższy standard usługi. I powoduje
                    swoistą selekcję - lekarze niegrzeczni, nieuprzejmi, nieprzejmujący się
                    pacjentami, będą mieli ich mniej, bo naprawdę nikomu nie sprawia żadnej
                    przyjemności korzystanie z ich usług. I jeżeli można pójść do równie dobrego
                    specjalisty, który jest miły i przyjemny, to czemu nie.
                    Powiem więcej. Gdy zaczynałam studia, ruszyły właśnie ankiety studenckie na moim
                    kierunku. Nie wiem, jakie były wtedy reakcje kadry, podejrzewam, że co najmniej
                    nie entuzjastyczne. A efekty były widoczne po kilku latach - skończyli się
                    olewający wykładowcy, nieprzygotowani asystenci i kadra, której wszystko zwisa,
                    odbębni zajęcia i wraca do pracy.
                    Mnie mój usługobiorca ocenia i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo zmusza
                    mnie to do dobrej pracy.
                    >Wydaje się oczywiste, że powinniśmy traktować się z szacunkiem, ale >ta dość
                    podstawowa zasada powinna
                    > obowiązywać obydwie strony.
                    Ja jak na razie, przy zupełnie przyzwoitej kulturze osobistej, trafiam raczej na
                    lekarzy, którzy nie traktują pacjentów z szacunkiem. Albo mają do pacjentów
                    pretensje, że się przed jakąś procedurą medyczną denerwują. Nie mówiąc o tym,
                    jak trudno jest usłyszeć od lekarzy przepraszam, gdy popełnili błąd lekarski
                    (próbowałam to usłyszeć od człowieka, który na zawsze zmienił moje życie). A
                    taki błąd może diametralnie zmienić życie pacjenta, nawet jeżeli fizycznie nie
                    zrobili mu żadnej krzywdy. I popularność takich forów, jak to, czy portali typu
                    znanylekarz wynika raz - z prób obrony i ochrony przed błędami lekarskimi i
                    nieprzyjemnością wynikającą z obcowania z danym lekarzem. W naszych warunkach
                    dochodzenie odszkodowania jest praktycznie niemożliwe - widziałam kilka
                    przypadków, w których z lekarze po cichu pomstowali, że to jakiś partacz był,
                    ale juz jako biegli twierdzili, że wszystko było w porządku. W tej sytuacji
                    laikowi naprawdę trudno jest odróżnić komplikacje wynikające z samej procedury,
                    a komplikacje wynikające z błędu w sztuce. I trudno mieć potem do lekarza
                    zaufanie, a jak na pewno wiesz, lekarko z Karowej, zaufanie do lekarza
                    prowadzącego jest podstawą wyzdrowienia.
                    A dwa z tego, że część lekarzy coś Ci mówi, po łacinie, nie wiesz o co chodzi,
                    czy umierasz czy nie. I stąd pytania na forach - o co chodzi i czy mój lekarz
                    mnie nie oszukuje (patrz błędy lekarskie). I czy wy też tak miałyście?
                    Poradźcie, co wasz lekarz, któremu pewnie ufacie, powiedział.
                    >Czy ma jakiś związek z szacunkiem, że każdy, dosłownie
                    > każdy podpisując się xxx no name może opluć w dowolny sposób każdego >z nas z
                    > imienia i nazwiska?
                    Anonimowość w internecie jest złudna. Szczególnie na forach - mogę się założyć,
                    że po przeczytaniu moich postów, dowiedzenie się, jak się nazywam, zajęłoby Ci,
                    jakieś 15 min (jeżeli chcesz zrobić taki eksperyment, napisz do mnie na
                    sanciasancia@gazeta.pl). Mi pewnie ustalenie Twojej tożsamości trochę dłużej,
                    ale nie jest to niewykonalne.
                    Zawsze też możesz zobaczyć kogo opluwam, a kogo chwalę. Anonimowo oczywiście.
                    I mam jeszcze jedną refleksję - jak zaczynała się akcja "rodzić po ludzku", to
                    też się lekarzom i położnym wydawało, że rodzimy na wznak, same bez partnera i
                    ma boleć. Teraz doszliśmy do tego, że da się lepiej i bez bólu i w dowolnej
                    pozycji i może uda się nawet w wannie i ochronić kroczę. Jeżeli wykorzystamy ten
                    moment do dyskusji, jak bysmy chcieli, żeby wyglądały stosunki lekarz - pacjent,
                    to może dojdziemy do tego, że pacjent jest też partnerem lekarza.
                    Z poważaniem
                    Sanciasancia
                    • sroka75 Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 01.01.09, 23:30
                      droga sanciasancia, czytaj uważniejwink to nie lekarka pisze tylko
                      lekarz...
                      • sanciasancia Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 02.01.09, 21:19
                        Jeżeli spróbujesz odpowiedzieć na post uzytkownika lekarzkarowa, pojawi się
                        napis "lekarzkarowa napisała".
                        Jeżeli nawet to mężczyzna, to wybrał kobiece przebranie.
    • kaja_p rada dla rodzących 30.11.08, 22:33

      > PROBLEM 2: Brak informacji o wykonywanym zabiegu lub podawanych lekach.
      >
      > ROZWIĄZANIE: Skoro już stoicie przy pacjentce i coś jej robicie, to uprzedźcie
      > chocby w skrócie, co się dzieje, i co się w wyniku tego stanie (ach, co za
      > truizm). Inaczej dostanie ataku paniki, że nie rodzi, tylko umiera - i po co
      > wam to? Niewiarygodne, ale zdarzają się doniesienia, że personel potrafi
      > podlaczyc kroplowke z oksytocyna nie informujac, ze nasili ona skurcze.
      >
      Personel medyczny jest różny, ale wykonuje swoje obowiązki. Więc jeśli podchodzi
      do ciebie siostra z kroplówką/strzykawką/czopkiem/innym sprzętem/lekiem, to
      użyjcie języka i zapytajcie najpierw co to jest, po co to jest i dlaczego to
      podają. Jeśli nie jesteście w stanie zapytać, bo akurat nadszedł skurcz, niech
      zrobi to partner/mąż/inna osoba towarzysząca. Żeby potem na forum nie pisać "bez
      mojej wiedzy podali mi to i to".
      • aga_sama Re: rada dla rodzących 01.12.08, 00:28
        Ej, rodząca nie musi o nic pytać. Może nie mieć siły, odwagi, może nie być przy
        niej nikogo bliskiego. To jej prawo. Personel medyczny MA OBOWIĄZEK informować o
        wszystkich procedurach i środkach farmakologicznych podanych pacjentce. Taki
        wymóg nakłada prawo, z wyjątkiem sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.
        • hayet Re: rada dla rodzących 01.12.08, 11:47
          tez sie zgadzam, ze to jendka personel medycnzy powinien mowic co
          robi...ale taka sytuacja jest kolejnym ZA rodzeniem z kims, zeby
          zawsze byl ktos bliski..zeby moc wlasnie sie dopominaco uwage, pomoc
          czy informacje.
      • creolla Re: rada dla rodzących 01.12.08, 11:59
        Niestety, wszystko to o co walczyły kobiety (i walczą nadal) przeradza się trochę w bezsens.... i nielogiczne postępowanie również nas- personelu sali porodowej wobec rodzących....
        1. Kobiety walczą, by rodzić po ludzku.... owszem, super! Ale, czy nie wyrażenie zgody na 250 mililitrową enemę i rodzenie dziecka łącznie ze swoją "kupą" jest dla niego porodem po ludzku..?
        2. Kobiety nie chca interwencji medycznych, "stawiajmy na naturę"- krzyczą, ona wie co robi... Ale czy płacenie już na izbie przyjęć za ZOP-a jest takie "naturalne"???
        3. Kobiety walczą o to by nie nacinać im krocza, a po kilku latach absurdalnie wytaczają sprawy o odszkodowanie, bo mają "prolapsus "
        i niektórzy koledzy lekarze wieżą, że to przez nienacięte krocze....

        Obserwuję to forum kilka już lat i czasami mi się nóż w kieszeni otwiera, jak czytam pewne wypowiedzi typu...
        - położna nacięła mi krocze, bo nie chcialo jej się manewrować główką, żeby je ochronić
        - podłączyli mi kroplówkę bo chcieli, żebym urodziła do 8.00
        - lekarz odbieral mój poród, bo mu zapłaciłam...
        Dużo by tu jeszcze wymieniać....

        Niestety, niektórzy pacjenci zapominają, że szpital to nie jest pięciogwiazdkowy hotel.... , i że mają nie tylko prawa, ale i obowiązki...
        • izazdo lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 01.12.08, 19:18
          > Obserwuję to forum kilka już lat

          A poza forum czytujesz literaturę naukową? Clarke i Jenkins udowodnili, że
          standardowa lewatywa spowalnia wydluza poród o 112 minut (Clarke NT, Jenkins TR.
          Randomized prospective trial of the effects of an enema during labor. Obstet
          Gynecol 2007;109 (suppl) 7S. ) Poza tym w wiekszosci przypadkow porod rozpoczyna
          sie od biegunki, wiec rutynowa lewatywa u wszystkich jest zbedna.
          To po pierwsze.

          Po drugie: gdyby ZZO było dostępne od reki, kiedy w połowie porodu pacjentka
          opadnie z sił, wiele kobiet nie deklarowałoby chęci znieczulenia przy przyjęciu.
          Niestety, w polskich warunkach praktywka wygląda tak, że na anastezjologa czeka
          się godzinami, bo w szpitalu jest jeden i trzeba drugiego sciagnac z domu. Jesli
          pacjentka zażąda znieczulenia na samym poczatku porodu, to jest szansa, ze do
          tych magicznych 4-5 cm anastezjolog dotrze. Jesli zażąda znieczulenia mając 5
          cm, to się go nie doczeka.

          Inna sprawa, że wyniki uzyskane przez Wong i wsp. (Effect of early epidural
          anaglesia on labor: cutting through the confusion. Contemporary ob/gyn 51,7,
          lipiec 2006, str 64) wskazuja, ze NIE MA ZADNEGO POWODU ZEBY ZWLEKAC Z PODANIEM
          ZNIECZULENIA DO TYCH CHOLERNYCH 5 CM, bo odsetek ciec cesarskich i zabiegowych
          porodow drogami natury ani podania oksytocyny wcale nie jest wiekszy wsrod
          kobiet znieczulanych wczesniej niz wsrod tych, u ktorych czeka sie do tych 5 cm
          albo znieczula opioidami (w przypadku oksytocyny bylo wrecz przeciwnie - kobiety
          znieczulone przed 4 cm rozwarcia rzadziej musialy dostac oksytocyne). Autorzy
          sugeruja, ze w innych badaniach, w ktorych uzyskano wyniki sugerujące zwlekanie
          z zzo do 5 cm, nie uwzględniono, że kobiety, które wcześniej wołają o
          znieczulenie, mogą mieć inne czynniki ryzyka cięcia, które wywołują wcześniej
          silny ból. Aha, porownywane grupy byly duze, obie >700 pierworodek w ciazy
          pojedynczej i bez powiklan.

          O nacięciu krocza wypowiadać się nie będę, bo to temat rzeka.
          • nissa.fr Re: lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 03.12.08, 18:42
            izazdo masz racje. Rodzilam w takich warunkach jakie opisujesz: poszlo sprawnie i bezstresowo dla nas i personelu. Da sie.
          • creolla Re: lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 04.12.08, 19:27
            i na tym właśnie polega problem.... ciągłego ataku na nas... zarzucania niekompetencji..
            izazdo, obserwuję forum, nie po to aby się denerwować z powodu niektórych wypowiedzi, lecz po to, aby zrozumieć pewne zachowania pacjentek, też po to aby móc rodzącym, którym mam przyjemność pomóc choć trochę w trakcie porodu oraz przyjąć ich dziecko na świat....
            niestety nie wszystkie kobiety są wylewne i na wstępnie mówią co je nurtuje....

            chętnie odpowiedziałabym na wszystkie pytania, ale niestety niezbyt wiele jest chętnych
            • izazdo Re: lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 05.12.08, 10:41
              > i na tym właśnie polega problem.... ciągłego ataku na nas... > zarzucania
              niekompetencji...


              Stwierdziłaś, że walka o brak standardowej lewatywy to bezsens i brak logiki:

              "Niestety, wszystko to o co walczyły kobiety (i walczą nadal) przeradza się
              trochę w bezsens.... i nielogiczne postępowanie również nas- personelu sali
              porodowej wobec rodzących....
              1. Kobiety walczą, by rodzić po ludzku.... owszem, super! Ale, czy nie wyrażenie
              zgody na 250 mililitrową enemę i rodzenie dziecka łącznie ze swoją "kupą" jest
              dla niego porodem po ludzku..? "


              Z badań, które przytoczyłam, wynika, że lewatywa wydłuża poród o 2 godziny. A
              więc mamy tylko dwie możliwości:
              - albo nie znasz tych badań, czyli nie czytasz literatury naukowej z twojej
              branży (były przedruki po polsku), czyli nie jesteś na bieżąco
              - albo dane znasz, ale masz podejście: badania badaniami, ale ja nie będę
              sprzątać twojej kupy, choćbyś miała rodzic 2 godziny dłużej.

              Tertium non datur.
              • creolla Re: lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 05.12.08, 17:44
                .....i jak widać nadal nie będzie, jeśli do porodu laicy będą podchodzić " statystycznie", "procentowo" i "przekładowo"- jakby to nie nazwać.....


                a tak nawiasem mówiąc (odnośnie enemy- choć jak widac nie był to dobry przykład....) rodziłam fizjologicznie i nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko rodziło się w moich odchodach, bo wydaje mi się, że to byłoby dla niego "nieludzkie"!(niestety mój porod nie zaczął się biegunką, jak u wiekszości kobiet- być może powinnam się tu zastanowić nad swoją innością)
                I wybacz, ale ja też jestem człowiekiem, któremu należy się chociaż odrobinę "godności" w pracy, i napewno nie dopuściłam i nie dopuszczę do tego, abym musiała durszlakiem wyławiać z wanny fekalia kobiety, która rodzi do wody swoje dziecko.

                Po prostu, potrzebny jest umiar we wszystkim.
                Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, proszę......
                • izazdo chyba pora zmienić zawód 06.12.08, 18:27
                  > I wybacz, ale ja też jestem człowiekiem, któremu należy się chociaż odrobinę "g
                  > odności" w pracy, i napewno nie dopuściłam i nie dopuszczę do tego, abym musiał
                  > a durszlakiem wyławiać z wanny fekalia kobiety, która rodzi do wody swoje dziec
                  > ko.


                  Ach wiec zgadlam, tu cie boli. Może pora zmienić zawód, skoro sprzątanie stolca
                  rodzącej urąga twojej godności. Dla ciebie nieludzkie jest oddanie stolca
                  podczas parcia - i w porządku, w czasie WŁASNEGO porodu zdecydowałaś się zrobić
                  SOBIE lewatywę. Ale dla mnie NIELUDZKIE jest przedłużanie cierpień rodzącej o 2
                  godziny, bo sprzątnięcie kupy urąga twojej godności. Wybierając zawód chyba
                  miałaś świadomość, że w jego definicję wpisane jest zaglądanie rodzącej między
                  nogi i ryzyko ochlapania wodami / obsikania / otrzymania bąka w twarz itp.
                  Trzeba było zostać fryzjerką albo agentem nieruchomości. Kobieta rodząca ma
                  prawo odmówić lewatywy, czy ci się to podoba, czy nie.

                  Po drugie: to, że pacjentka przychodzi na porodówkę rodzić, a nie pracować, nie
                  znaczy, że z definicji jest laikiem. Niektóre pacjentki są lepiej wyedukowane
                  niż położne.

                  Po trzecie: na statystyce i procentach opiera się w tej chwili cała medycyna,
                  moja droga, odkąd profesorskie widzimisię zastąpiła EBM (evidence based medicine
                  - medycyna oparta na dowodach wysnutych z badań klinicznych, których wyniki są z
                  definicji statystyczne, a nie kazuistyczne). Wyśmiewając wyniki badań
                  klinicznych sama wystawiasz sobie fatalne świadectwo.
                  • malwes Re: chyba pora zmienić zawód 06.12.08, 19:45
                    Zgadzam się z Izazdo - to żałosne co napisałaś. Rozumiem, że praca
                    laborantki nad posiewami z kupy, proktologa, urloga, wenerologa
                    są "urągające"....coż, może ludzie wykonujący ten zawód mają właśnie
                    powołanie, godność i wykazują się profesjonalizmem.

                    Powinni Cię po prostu wylać z roboty i tyle.
                • sanciasancia Re: lewatywa spowalnia postep porodu o 2 godziny 07.12.08, 19:22
                  Skoro watek i tak stał się skatologiczny, to go (z lubością) rozwinę
                  Na szkole rodzenia mieliśmy zajęcia z p. Urszulą Tataj-Puzyną, która twierdziła,
                  że ona woli porody bez lewatywy. Z prostego powodu - jak parciu towarzyszy
                  wypróżnienie, to wystarczy trochę papieru toaletowego, żeby sprawę opanować. Po
                  lewatywie kobieta strzela tym, co jej zostało w jelitach na oślep i uchylanie
                  się przed takimi "pociskami" utrudnia pomoc w akcji porodowej.

                  Widzę, że położna ma większą godność niż kobieta rodząca według Ciebie.
                  No to masz odpowiedź na krytykę służby zdrowia, lekarzy, pielęniarek itp. -
                  nikomu obdzieranie go z jego godności się nie podoba i każdy ma ochotę protestować.
                  Jeżeli cudza fizjologia Cię brzydzi, to chyba położnictwo nie było najlepszym
                  wyborem zawodu.
        • pam_71 Re: rada dla rodzących 02.12.08, 15:38
          creolla napisała:
          > Obserwuję to forum kilka już lat i czasami mi się nóż w kieszeni
          otwiera, jak c
          > zytam pewne wypowiedzi typu...
          > - położna nacięła mi krocze, bo nie chcialo jej się manewrować
          główką, żeby je
          > ochronić
          > - podłączyli mi kroplówkę bo chcieli, żebym urodziła do 8.00
          > - lekarz odbieral mój poród, bo mu zapłaciłam...
          > Dużo by tu jeszcze wymieniać....
          >
          No właśnie .. a może gdyby personeł poświęcił tym forumowiczkom 5min
          i np. podłączając kroplówkę spokojnie wytłumaczył dlaczego tak
          postępuje a nie inaczej ...
          Będzie już prawie 10 lat jak urodziłam syna przez CC. Poród planowy,
          bo Młody siedział .. bardzo bałam się operacji, więc opłaciłam
          lekarza .. miałam czekać na akcję porodową w szpitali, ale nagle w
          dzień jego dyżuru po badaniu "wszystko gotowe, rozwarcie jest -
          możemy ciąć wieczorem"... a ja zero bóli ... Połozna tylko
          dyskretnie kręciła głową. Powiedz proszę jak tu uwierzyć, że decyzja
          lekarza nie była podyktowana jego własna wygodą(bo akurat na
          dyżurze - nie bedzie musiał dwa razy jeździć ...). Może gdyby
          cokolwiek starał się wytłumaczyć ...
          Pozdr
          Pam
          Ps: Myślałam, że jest lepiej po tylu latach ...
          • carol1977 Re: rada dla rodzących 02.12.08, 16:24
            urodziłam córkę przez cc i miałam podłaczona kroplówkę w przegubie
            reki co uniemozliwialo mi jej zginanie i co za tym idzie ciezko było
            mi karmic, zajmowac sie moim dzidizusiem. Powlokłam sie do połoznych
            i miłym, spokojnym głosem POPROSIŁAM czy mogły by mi to albo zdjąc
            jezeli mozna albo wkuc sie gdzie indziej, bo mnie to boli i
            przeszkadza. Byłam miła i kulturalna. A Panie połozne popatrzyły do
            mnie i pwoeidziały "trudno, musisz wytrzymac, nie mamy czasu".
            Mogłabym opowiedziec jeszcze kilka takich sytuacji jaki mnie
            spotkały w ciagu tych 5 dni. Naparwde bylam mila i spokojna,
            niewymagajaca ale w zamian nie dostałam nic. Zadnej pomocy.
            I co Ty drogi personelu medyczny na to? Znieczulica co? A dla nas,
            kobiety rodzacej zawsze jest to wielkie przezycie w zyciu, intymne z
            bolem i strachem a dla Was niestety rutyna az sie niedobrze robi!
            urodziłam rok temu a dzis znowu jestem w ciazy i napewno urodze w
            prywatnej klinice gdzie polozne i lekarze dbaja o sowje pacjentki.
            Niestety.
    • sanciasancia a propos procedur administracyjnych 01.12.08, 18:53
      Byłam dziś na amniopunkcji w IMiDzie. I wyglądało to tak:
      a) Recepcja w Lipsku i wyjęcie karty z poradni gen (30 min) (książeczka
      ubezpieczeniowa i dowód).
      b) Wizyta u genetyka. Podpisanie papierka, że zgadzam się na amnipunkcję (ok 25
      min). Lekarz wypisuje skierowanie na amniopunkcję.
      c) Przejście do pawilonu 10 i amniopunkcja w gabinecie (czas oczekiwania ok. 20
      min):
      - kolejny raz podpisanie papierka ze zgodą na amnipunkcję.
      - cała procedura 10 min
      d) czekanie na przyjęcie na izbie przyjęć, bo muszą człowieka przyjąć na izbę -
      30 min (tylko dlatego, że szanowny małżonek robi awanturę, że tyle czekamy, a
      powinniśmy po amniopunkcji leżeć). Podpisanie papierka ze zgodą na amniopunkcję.
      Drugi raz okazanie książeczki ubezpieczeniowej i dowodu.
      W efekcie cała procedura trwa 2h 40 min i angażuje trzech różnych lekarzy
      (genetyk, amniopunkcja, izba przyjęć) i dwie pielęgniarki i trzy rejestratorki.
      Powinna 15 min i jedną rejestrację (nie mówiąc o tym, że wymaga skierowania od
      ginekologa z umową z NFZ, jakby co najmniej mój defekt genetyczny mógł się
      cofnąć od momentu ostatniego okazania).
      A pielegniarka straszy, że USG może zaszkodzić układowi nerwowemu płodu.
      Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, dlaczego nasza służba zdrowia nie
      daje rady?
      • test71 procedury administracyjne NFZ Warszawa 25.03.09, 20:06
        By NFZ zapłacił za wykonanie amiopunkcji i badań prenatalnych należy:
        1. Uzyskać skierowanie od lekarza 1-go kontaktu do poradni
        genetycznej (Al. Sobieskiego 9). Wskazanie np. wiek (powyżej 35 lat,
        nikt słowa nie piśnie).
        2. Z 1 udajemy się na ową Al. Sobieskiego 9 do IPNu tel. 0224582610.
        Mając dodatkowo ważną książeczke ubezp. (ważna tylko 30 dni!).
        3. W 2 kierują nas do szpitala na pobranie materiału (amniopunkcja),
        po odbyciu rozmowy i zarejestrowaniu się.
        4. Np do Szpitala im. Orłowskiego itp. Pobranie nie jest bolesne i
        trwa ok 10 min max. łącznie z usg i wypełnieniem wypisu.
        5. Bierzemy urlop - i 3 dni odpoczywamy.
        4. Wyniki po ok. 4 tyg. łącznie z informacją dot. płci jeśli sobie
        zażyczymy.
        Nie należy mylić kolejności tj. 1 z 4, gdyż bieganie po mieście z
        materiałem w probówce, po zabiegu nie jest ani przyjemne ani zdrowe
        dla dziecka. Poza tym po co dopuszczać możliwość drugiego pobrania??
        Skierowanie od lekarza tzw. "prywatnego" nie liczy się i za całą
        procedurę trzeba będzie zapłacić.
        Ja uparłam się by amniopunkcję przeprowadził dr Garwoliński, pani w
        poradni genetycznej nie widziała przeciwskazań i zapisała mnie
        na "listę" (byłam w poradni w pn, amniopuncję miałam robioną w
        środę. Stawiłam się ze skierowaniem o godz. 6:45 w przychodni
        przyszpitalnej, byłam 2ga w kolejce, rejestrację otwierają punkt 7,
        lekarz zjawił się o 9:00. O 9:30 było już po wszystkim).
        Test PAPA po 35 roku życia nie jest wiarygodny (żaden jego wynik ani
        dodatni ani ujemny) szkoda pieniędzy. Ja żałuję tych 450PLN wydanych
        na ten właśnie test.
    • laminja Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 02.12.08, 10:09
      od wielu lat podnoszony jest temat trudności w komunikacji na linii personel
      medyczny - pacjent. Personel medyczny zakłada, że pacjent nie zrozumie pewnych
      rzeczy, zapominając o tym, że pacjenci w dzisiejszych czasach są bardziej
      świadomi i wyedukowani.

      Oczywiście prawdą jest to, że drogą do "sukcesu" jest kultura osobista obu
      stron. Niestety po obu stronach różnie bywa. Pacjentki są zestresowane i
      obolałe, personel medyczny przemęczony. Obu stronom czasem brakuje empatii i
      wyobraźni. Myślę, że ten wątek mógłby być ważny dla obu stron gdyby druga strona
      napisała więcej o procedurach, trudnościach i sposobach podejmowanie pewnych
      decyzji.
    • zachelmie Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 02.12.08, 16:54
      dla mnie jako pacjentki traktowanie mnie bez szacunku w czasie
      porodu jest brakiem profesjonalizmu po prostu. Podkreślam, że
      lekarz, położna, pielęgniarka są W PRACY i mają się zachowywać
      fachowo. Przy moim pierwszym porodzie (zaczęło się odejściem wód bez
      skurczy, całymi godzinami nie postepowała akcja porodowa, skończyło
      się cięciem) byłam zdezorientowana, półprzytomna z bólu i przerażona
      i nie uważam, że moim obowiązkiem w tym momencie było zachęcanie
      personelu do traktowania mnie z szacunkiem poprzez moje kulturalne
      zachowanie wobec nich. Nie byłam niegrzeczna "z zasady", jeżeli
      zachowalam się "niewałaściwie" to pewnie z bólu, ze strachu.
      Sama pracuję w szkole i jeżeli uczeń zachowuje się nagannie, to ja
      nie zachowuję się w ten sam sposób wobec niego. I też idąc do pracy,
      mogę być zmęczona, martwić się czymś, pokłócić wczesniej z mężem,
      itd. Ale nie pozwalam sobie na "odreagowywanie" w pracy, bo to
      NIEPROFESJONALNE! Szczególnie jeśli pracuje się z człowiekiem. I w
      szkole nauczyciel ma przewagę nad uczniem i w szpitalu personel nad
      pacjentem i w żadnym wypadku nie wolno tego wykorzystać! Różni są
      nauczyciele, różni lekarze, wiem - piszę za siebie. Dla mnie jest to
      niedopuszczalne i nie tłumaczą tego żadne wzdychania - jaka
      pacjentka głupia, niegrzeczna i roszczeniowa. JESTEŚ w PRACY! A po
      pracy sobie dobieraj znajomych mądrych, grzecznych i sympatycznych.

      Ps. W czasie pobytu na Inflanckiej podczas porodu i po nim,
      większośc personelu zapamiętałam dość sympatycznie, a wystarczyło,
      że porozmawiali, uspokoili, zajrzeli. Za to baba na sali
      pooperacyjnej, na której musialam leżać kilkanaście godzin, musialam
      mieć wyłączona komórkę i nikt nie mógł do mnie zajrzeć (męża
      pogoniła jak tylko włożył głowę w drzwi), nie miała ochoty zadzwonić
      przez całą noc na piętro na salę noworodków dowiedzieć się co z moją
      córką, która urodziła się w zamartwicy na 5 punktów i nie oddychała
      samodzielnie na początku. Zdrowa, niepokrojona i nie w szoku,
      domagałabym się swoich praw. - prawa do informacji. Wtedy leżałam
      całą noc, gapiłam się w okno i chyba nawet nie czekałam na nic, bo
      mialam wrażenie, że ten koszmar się nigdy nie skończy.
      Ta baba wykorzystała swoją przewagę nade mną!
      • spaldi Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 02.12.08, 18:26
        A co powiedzieć o lekarzach, ktorzy uciekali przede mną bojąc się że
        zapytam o stan mojego dziecka. A o śmierci córeczki dowiedziałam się
        na korytarzu, bo pani doktor nie miala czasu zaprosic mnie do
        gabinetu i porozmawiać. Pamiętam to traktowanie pacjenta per noga,
        taki, co to zawsze przeszkadza, a najlepiej, zeby o nic nie pytal i
        nie odzywal się.
        A przecież w szpitalach pracują ludzie, to nie roboty, przecież oni
        mają uczucia, nie mogę zrozumieć, jak można być tak obojętnym na
        drugiego człowieka, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.
    • mumi7 Re: tajny wątek tylko dla personelu medycznego 30.03.09, 11:45
      Tak jak ktoś tu powiedział: każda ze stron jest zmęczona i
      zestresowana. Zawód lekarza, położnej, pielegniarki czy salowej jest
      trudny i wymagający. Natomiast pacjenta porodówki zwykle jest
      zdenerwowana i opiera się na pomocy ww. ludzi.
      Jednak jest też punkt widzenia również tu wskazywany: lekarzu,
      położno, pielegniarko, salowo, jesteście w pracy i wobec tego
      jesteście (i bądźcie) profesjonalistami.
      Problem polega na braku takich ocen pacjentek, które wpływałyby na
      zatrudnienie personelu medycznego. Realny wpływ pacjeta na
      zatrudnienie dobrze przygotowanego, cierpliwego, sprawnego i
      grzecznego (tak, grzecznego) lekarza lub położnej jest taki jak na
      zatrudnienie obojetnego na cierpienie, podejmującegoo
      nieprofesjonalne decyzje gbura jest żaden, niestety. Dlatego
      personel medyczny pozwala sobie na to, na co sobie pozwala - po
      prostu nie ma bata.
      Wiem, o czym piszę - jestem prawnikiem i potraktowanie choć w 1/10
      klienta kancelarii prawnej tak, jak robią to lekarze czy położne,
      wiązałoby się z natychmiastową utratą klienta, a dla mnie - wylaniem
      z pracy z szybkością światła z "wilczym biletem".
      Drodzy Państwo, mam wobec tego apel: leczcie tak, jakbyście sami
      chcieli być leczeni. A odpłacą Wam za to pacjenci, wdzięczni za
      szybką i sprawna pomoc, także i tu, na forum, dobrym slowem. Niczym
      innym, niestety nie. Być możę jak zwykle tu leży problem.
      Pozdrawiam


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka