W związku z faktem zabierania głosu w różnych wątkach przez lekarzy,
pielęgniarki i położne zakładam niniejszym TAJNY wątek wyłącznie dla
pracowników służby zdrowia. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony!
No dobrze, żartowałam
Oczywiście wszystkie mamy tutaj świadomość wad systemu, niedofinansowania
szpitali, czepilastwa urzędników, zbyt długiego czasu pracy lekarzy itp itd.
Niemniej jednak czytając forum zauważyłam, że świeżo upieczone mamy często
skarżą się na kwestie, które przy minimalnym wysiłku dość łatwo dałoby się
rozwiązać, bez wielkiego nakładu czasu, żadnych kosztów itp. W wątku pt.
"porównanie warszawskich szpitali- fakty" user podpisany jako lekarz ucieszyl
sie, ze moze poznac potrzeby pacjentek (moze rzeczywiscie wcale nie sa dla
nich tak oczywiste?). Chciałabym, żebyśmy w tym wątku zebrali pomysly, ktore
nie kosztują nic, a ułatwiłyby źycie zarówno położnicom, jak i personelowi. W
końcu mniej marudząca położnica to ulga i dla położnicy, i dla personelu, no
nie? Z drugiej strony, wpisujmy także sugestie dla rodzących (na czele z
często poruszanym na tym forum problemem roszczeniowej postawy).
PROBLEM 1: Rodzące bardzo często żalą się, że na salach wieloosobowych inne
młode mamy (zapewne nieczytające tego forum) zabraniają otwierać okien,
wskutek czego w sali, zwłaszcza latem, robi się piekarnik.
ROZWIĄZANIE: Mili pracownicy służby zdrowia, użyjcie czasami autorytetu
białego fartucha i przy okazji wchodzenia na sale w jakiejś tam sprawie
zwróćcie kobietom, które boją się "zawiania" dziecka przy 30-stopniowym upale,
że a) absolutnie im to nie grozi b) większym niebezpieczeństwem dla malucha
jest wysokie stężenie zarazków przywleczonych do tej ciasnej, dusznej klitki
przez tłumy ich gości i zarządźcie wietrzenie. Wysoka temperatura bardzo
rozdrażnia, mniej ugotowane położnice to mniej agresywne położnice.
PROBLEM 2: Brak informacji o wykonywanym zabiegu lub podawanych lekach.
ROZWIĄZANIE: Skoro już stoicie przy pacjentce i coś jej robicie, to uprzedźcie
chocby w skrócie, co się dzieje, i co się w wyniku tego stanie (ach, co za
truizm). Inaczej dostanie ataku paniki, że nie rodzi, tylko umiera - i po co
wam to? Niewiarygodne, ale zdarzają się doniesienia, że personel potrafi
podlaczyc kroplowke z oksytocyna nie informujac, ze nasili ona skurcze.
PROBLEM 3: Protekcjonalne traktowanie pacjentek.
ROZWIĄZANIE: Proszę uzmysłowić sobie, że rodząca, chociaż znajduje się po
drugiej stronie relacji pacjent-lekarz, wcale nie musi (mimo że zwykle bywa)
być gorzej wyedukowana od lekarza. Spocona, wrzeszcząca pacjentka może być
partnerem do rozmowy (chociaż na to nie wygląda), bo na przykład ma dokorat z
farmakologii albo trzy fakultety z nauk okołomedycznych. Albo pracuje jako
tłumacz medyczny i doskonale orientuje się we wszystkich zaleceniach i
wytycznych, z ginekologiczno-położniczymi włącznie. A nawet jeśli nie, to i
tak nie zasługuje na to, żeby traktować ją z góry. Może pracuje w banku i
będzie decydować o tym, czy dostaniesz kredyt, czy też nie (albo w skarbówce
na przykład, albo w szkole twojego dziecka)

Nigdy nie wiesz, kim jest,
gdzie ją spotkasz i co będzie od niej w twoim życiu zależeć. Bądź uprzejmy dla
własnego dobra, bo tylko w szpitalu jesteś górą, za jakiś czas role mogą się
niespodziewanie odwrócić...
Jakieś inne propozycje?
--