Dodaj do ulubionych

RESLAWIZACJA NIEMIEC WSCHODNICH

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.05.04, 14:22
Obecnie przytłacza nas ogrom negatywnych informacji, lub też - w najlepszym
razie - niezmierzona wręcz niepewność jutra. To wszystko oczywiście w
kontekście naszej akcesji do Unii. Negacja i narzekanie leżą trochę w polskim
narodowym charakterze. Może jednak udałoby się znaleźć jakieś pozytywy i to
realne, a nie rodem z rządowych publikatorów. Może Polakom powiedzie się z
dawna rozważana reslawizacja ziem niemieckich?

Zagadnieniu reslawizacji ziem zaodrzańskich w ciągu minionego wieku w naszym
kraju poświęcono już sporo, w tym nawet całkiem poważnych badań. Niemniej
problematyką tą jest zainteresowana raczej bardzo wąska grupa pasjonatów. W
ramach kampanii przełamywania ciągu samych złych i czarnych prognoz w
środowiskach patriotycznych, postanowiliśmy Czytelnikom przybliżyć pewne
koncepcje. Zastrzegamy, że są one bardzo ogólne i dosyć umowne, niemniej
wynikają z konstatacji pewnych, zdałoby się, powszechnie znanych liczb i
faktów. Nieodparcie łączą się one z nową, europejską rzeczywistością, w
której już musimy uczestniczyć.

Mit reslawizacji
Dotychczas pod pojęciem tym rozumiano raczej siłowe wydarcie Niemcom
prasłowiańskich ziem między Łabą a Odrą i zasiedlenie ich ludnością
słowiańską. Taka koncepcja była dość żywo dyskutowana po klęsce III Rzeszy. W
innym znów przypadku duże nadzieje wiązano z narodem Serbołużyczan,
zamieszkującym do dziś południowo-wschodnie tereny Niemiec graniczące z
Polską. Abstrahowano od tego, że jest on po prostu mikroskopijny w niemieckim
morzu, zresztą nigdy nic z tych zamierzeń nie wyszło, przede wszystkim z
powodu tzw. ograniczeń obiektywnych. Trzeba zacząć od tego, że byliśmy i
niestety nadal jesteśmy przedmiotem, a nie podmiotem polityki, a racje
moralne czy historyczne w niej, jak się nieraz przekonaliśmy, rzadko się
liczą. Ale teraz sytuacja może się odwrócić.

Drang nach Westen?
Napór na Zachód już się zaczął. Z wiadomych przyczyn, od lat wielu Polaków
emigruje do Niemiec w poszukiwaniu lepszego życia. Teraz jednak, dzięki Unii
(swoboda osiedlania), może to być to proces niemalże oficjalny i przynajmniej
teoretycznie, o wiele bardziej natężony. Nasze społeczeństwo jest ciągle
jeszcze, mimo już zainicjowanego procesu starzenia, stosunkowo młode w
porównaniu z sąsiadami zza Odry i Nysy Łużyckiej. W przygranicznych miastach
jest to widoczne nawet na pierwszy rzut oka. Przekraczając graniczną rzekę w
Zgorzelcu lub Słubicach - ma się wrażenie przejścia do innego świata.
Oficjalnie wiadomo, że mieszkań w Polsce brakuje blisko 1,5 miliona, dla
prawie 3,5 miliona osób nie ma pracy, ani rychłych widoków na nią. Faktem
jest, że Polacy do szczególnie mobilnych nacji nie należą, ale wszystko
wskazuje na to, że wkrótce okoliczności mogą to wymusić. Tymczasem we
wschodnich niemieckich landach, i tak już dosyć słabo zaludnionych
(Meklemburgia - 78 osób na km kw., Brandenburgia - 86 osób na km kw.), ma
miejsce odpływ ludności na Zachód.

Fot. CAL EC
Wielu komentatorów uważa, że rozszerzenie Unii Europejskiej stanie się szansą
dla wschodnich Niemiec. Sami miejscowi Niemcy mają dosyć mieszane uczucia.
Władze lokalne są zainteresowane napływem Polaków - wiedzą, że nikt inny tam
nie przyjedzie, a okolica ta nie może po prostu wymrzeć. Trwa za Odrą na ten
temat bardzo ożywiona dyskusja - niektóre gremia są skłonne zaoferować naszym
rodakom bardzo wiele - np. mieszkania, inne są bardziej sceptyczne, zwłaszcza
władze centralne.
Według oficjalnych źródeł, w latach 1991-2002 nowe kraje federalne utraciły
2,2 mln obywateli, mimo dodatniego przyrostu naturalnego w skali kraju. Tylko
w latach 1991-1994 liczba ludności w Meklemburgii spadła o 70 tysięcy,
Brandenburgii o 60 tysięcy, zaś najludniejszej Saksonii aż o 220 tysięcy.
Depopulacja i starzenie się społeczeństwa niemieckiego stanowią coraz
poważniejszy problem, zwłaszcza lokalnie. Dochodzi do sytuacji, gdy burzone
są całe osiedla, z których pozostają tylko instytucje opieki dla seniorów.
Obliczono, że średnia wieku mieszkańców wynosi 47 lat, przy czym co trzeci
obywatel przekroczył 60. rok życia. We wspomnianym już sąsiedzkim mieście
Zgorzelca - Goerlitz, co czwarte z 40 tys. mieszkań stoi puste, zaś liczba
zgonów przekracza liczbę narodzin o 35 procent. W nowych landach dochodzi do
bezprecedensowej selekcji negatywnej - zostają ludzie starsi, niezaradni i
życiowi nieudacznicy. Przede wszystkim jest to migracja za pracą, gdyż w
rzeczonym regionie bezrobocie osiąga wysokość podobną do polskich wskaźników.
Na razie nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała ulec zmianie.



polskiejutro.com/art/a.php?p=103-104mysli
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka