Gość: cynku
IP: *.the / *.west.biz.rr.com
19.02.05, 13:06
Dolar zawsze krążył po PRL. Do 1956 roku władze ostro z tym walczyły. Ze względu na przecięcie kontaktów z Zachodem obrót nie mógł być zresztą znaczny, a gromadzenie dolarów najczęściej stanowiło formę tezauryzacji. Gdy po 1956 roku wyjazdy z Polski na Zachód stały się częstsze, władze usiłowały tym bardziej kontrolować przepływ dolarów. Przepisy wielokrotnie zmieniały się. Bywało, że dolarów nie wolno było przywozić do Polski. Potem ich przywóz był nadzorowany. Obrót nimi był niedozwolony poza wymianą w państwowym banku, gdzie kurs był śmiesznie niski w porównaniu z czarnorynkowym. Dolarów nie wolno było także kupować poza oficjalnym przydziałem, np. w związku z wyjazdem zagranicznym. Przydziały dla przeciętnych obywateli PRL były bardzo skromne i wystarczały zaledwie na bilet autobusowy w jedną stronę. Oczywiście dolarów nie można było wywieźć z PRL bez zezwolenia. Mimo drakońskich przepisów nielegalny obrót banknotami z wizerunkiem Jerzego Waszyngtona kwitł, a wysiłki władz, by go kontrolować, z czasem osłabły.
...
Opowiadano w PRL fikcyjną historyjkę, jak to pracownik oddelegowany z jakiejś instytucji na Zachód spóźnił się z powrotem. Dyrektor wezwał go do siebie i zapytał o przyczynę spóźnienia. Pracownik, nawiązując do tezy szkolenia partyjnego o zbliżającym się końcu kapitalizmu, miał odpowiedzieć, że chciał zobaczyć, jak umiera kapitalizm. Dyrektor zapytał zatem: „No i jak?”. Na to usłyszał: „Towarzyszu dyrektorze, piękna śmierć!”.
Czytajcie calosc tutaj:
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1216355&KAT=1292