Dodaj do ulubionych

O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja geog...

19.05.10, 07:34
Czego autor artykułu chce? Martwi się, że szkoła cenzuruje uczniów?
Szkoła i tak to robi cały czas. A może chodzi o to, żeby upomnieć
się o wolny Tybet? Wielcy tego świata tego nie robią, a uczniowie VI
LO mają walczyć z Chinami. A może nie ma o czym pisać, bo nie doszło
do żadnego incydentu, więc autor martwi się jak to się mogło stać,
że był Chińczyk i nie doszło do żadnego incydentu.
Obserwuj wątek
    • waw33 O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja geog... 19.05.10, 07:38
      I slusznie! Jak szkołę nawiedzi Dalajlama, to niech WTEDY pytają się
      o wolny Tybet. Ten oficer chiński też nikogo nie uraził i
      dyplomatycznie nie pytał się głupio o wolny Śląsk, wolny Gdańsk, ani
      brak rozdziału kościoła od państwa.

      Wyborcza zachowuje się czasem jak gazetka szkolna.
      • Gość: Gość Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.imgw.pl 19.05.10, 09:25
        A dlaczego nie wolne Mazowsze? Może wolne Państwo Wielko-Polskie? Dość już tych
        bzdur...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Jak mawiał Kuroń 19.05.10, 09:38
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          > A dlaczego nie wolne Mazowsze? Może wolne Państwo Wielko-Polskie? Dość już tych
          > bzdur...

          E tam.

          Głupi argument, że to lekcja geografii, więc nie pytamy o status polityczny
          Tybetu. W ramach geografii jest też geografia polityczna. Zresztą sztuczne
          dzielenie wiedzy szkolnej na osobne szufladki to odwieczna bolączka polskiej
          szkoły. Proponuję na fizyce nie pytać o wzory, bo to fizyka, a nie matematyka. ;-)

          Szkoła powinna uczyć zadawania pytań, również tych niewygodnych. Kto ma takich
          rzeczy uczyć, jak nie szkoła? Mijają wieki i systemy, ale szkoła się nie
          zmienia, jak mawiał Kuroń. Zawsze uczy konformizmu.

          Kto jest nienormalny: ten, kto chce zadać gościowi pytanie o problem polityczny
          jego kraju? czy gość, który czuje się urażony takim pytaniem? Bo według mnie
          zwykle jest to problem gościa. Wyjątkiem mogłoby być np. wypytywanie północnego
          Koreańczyka, gdy wiadomo, że potem bezpieka i jego wypyta, i będzie miał
          nieprzyjemności.
          • oloros Re: Jak mawiał Kuroń 19.05.10, 10:24
            Koreanczyk ktorego mozna by bylo zapytac bedzie z bezpieki - innego
            trudno spotkac nwet bedac w Korei!!!!
          • unikat1980 Re: Jak mawiał Kuroń 19.05.10, 18:01
            Tak się szczęśliwie składa, że akurat to była klasa przygotowująca się do matury międzynarodowej i z polskim systemem oceniania ma niewiele wspólnego. Niestety autor artykułu był na tyle niekompetentny, że nawet nie wiedział w jakiej szkole się znajduje i nie miał pojęcia co to jest za klasa... Żenada.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl My ZMP, my ZMP 19.05.10, 09:26
        Przed wejściem na salę mieli listę pytań. Pytam, jakie przygotowali. - To nie
        my, raczej nauczyciele - odpowiedzieli chórem.


        Hahaha. Zupełnie jak na zebraniach ZMP w czasach stalinowskich.
        • unikat1980 Re: My ZMP, my ZMP 19.05.10, 16:03
          Z artykułu wynika, że uczniowie mogli zadawać własne pytania więc
          artykul się nie trzyma kupy.
      • Gość: jasio Re:Po co pytać skoro wszystko jasne! IP: *.chello.pl 19.05.10, 09:28
        Ale o co tu pytać. Chińczycy zlikwidowali państwo kościelne (lamaistyczne) i
        wszystko idzie w dobrym kierunku to znaczy wreszcie ludzie mogą się uczyć!
        koniec feudalizmu itp. sytuacji które przecież znamy ze średniowiecza!
        Rzeczywiście trzeba pytać kiedy zlikwidują wsteczną opozycję.

        Co do wolnego Śląska to faktycznie jest problem. Sporo hitlerowców tam się
        ukryło, zapisali się do PZPR i szkodzili Polakom, zajęli domy przeznaczone dla
        przesiedleńców zza Buga (uwłaszczyli się na cudzym!). Na szczęście się teraz
        zdekonspirowali. Coś trzeba zrobić z tymi 50 tys. neohitlerowców bo robią się
        coraz dokuczliwsi. Integrować się nie chcą i pora wzorem Szwajcarii wywalić ich
        za granicę - nie mają daleko. Nasze państwo rządzone przez wehrmachtowców
        zapomina o swoich obowiązkach.
      • Gość: gmithc Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: 109.243.153.* 19.05.10, 09:37
        a zabierać ten ślask w p.zdu tylko że teraz powódź i kaska z warszafki
        sie przyda
    • fletniapana Karate i Chiny? 19.05.10, 07:59
      Chyba ktoś kto to pisał ma pojęcie o karate jak "głupi Jasio o ciemnej stronie
      księżyca". I wszystkie wschodnie sztuki walki to karate.
    • puch4cz Karate? 19.05.10, 07:59
      Chyba sie komus cos pomylilo...
      • Gość: Robi Re: Karate? IP: 79.139.15.* 19.05.10, 15:51
        "Żartował też podpułkownik Jie Hong, Chińczyk, który swój występ zaczął
        od pokazu postawy karate. - Z tym wam się chyba najbardziej kojarzą
        Chiny - mówił."

        Ten ppłk to po chińsku mówił o tym karate? Bo karate to Japonia, Chiny
        to wushu, znane badziej jako kung-fu
    • wybitniemadry dyrektorka czy kandydatka na szorowanie sraczy? 19.05.10, 08:02
      glownym zadaniem edukacji jest uczenie mlodych ludzi myslenia, tylko nie w polsce
      • tornson Sranie w mass-mediach na Chiny czy Białoruś 19.05.10, 09:12
        i zarażanie tym społeczeństwa lemingów to ma być niby ta nauka samodzielnego
        myślenia promowana przez GW?
      • zdzisiek66 przecież tu chodzi o uprzejmość 19.05.10, 09:20
        Chińskiego oficera nieuprzejmie pytać o Tybet.
        Koreańskiego (północnego) oficera nieuprzejmie pytać o to, co w jego kraju jada
        się na obiad.
        Saudyjskiego nieuprzejmie zapytać, co robią chrześcijanom złapanym na posiadaniu
        Biblii.
        Rosyjskiego o Czeczenię. Amerykańskiego o Afganistan. Holenderskiego o
        Srebrenicę. Tureckiego o Kurdów. Esesmana o Żydów.
        Trzeba po prostu wykazać uprzejmość i unikać kontrowersyjnych tematów :)
        • Gość: konsument za przykładem Arthura Neville Chamberlaina IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.10, 11:46
          > i unikać kontrowersyjnych tematów :)
          >
          oczywiście.
        • unikat1980 Re: przecież tu chodzi o uprzejmość 19.05.10, 15:57
          Zgadzam się w całej rozciąglości. Tym bardziej, że przeciez to byli
          zaproszeni goście, ktorzy mieli opowiadać o kulturach i tradycjach
          swoich krajów...
    • maciejkozlowski Piepszenie. A co ma ten oficer do Tybetu ? 19.05.10, 08:10
      Przecież ten koleś nie jest odpowiedzialny za Tybet. To kolo, który stara się
      żyć na przyzwoitym poziomie i musi zaakceptować i kurestwa Chin.
      • Gość: Plato Re: Piepszenie. A co ma ten oficer do Tybetu ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.05.10, 10:54
        Nie tylko zaakceptować, ale i w nich uczestniczyć (jest oficerem)! Dlatego po
        części także i on odpowiada za Tybet (może nigdy tam nie był, ale jest częścią
        czegoś zbrodniczego). I nie piepszcie głupot, że nie miał wyboru - każdy ma i
        sporo z nich jest trudnych. Ciekawą rzeczą byłoby się dowiedzieć jak on to na
        prawdę widzi, jednak pewnie niczego poza oficjalnym stanowiskiem władz chińskich
        by się nie dowiedzieli...

        Ale tu nie chodzi o Tybet, tylko o uczenie młodych ludzi konformizmu i unikania
        trudnych tematów!
        • Gość: free Tibet Re: Piepszenie. A co ma ten oficer do Tybetu ? IP: 85.222.87.* 19.05.10, 11:22
          Jeśli w okupowanej Polsce wszyscy by tak myśleli, że trzeba się
          dostosować, to przepraszam bardzo ale żadnej Polski już dawno by nie
          było. A to właśnie grozi Tybetowi. Zniknięcie ze świata, który się
          jakoś do Chin dostosowuje i nie zwraca najmniejszej uwagi na
          stopniowe wymazywanie kultury mieszkańców Tybetu, wraz z nimi
          samymi. Uczenie młodych ludzi w szkole, że jest to temat, który
          mógłby urazić kogoś, więc nie należy go poruszać, jest najlepszą
          drogą do wymazania Tybetu wraz z zamieszkującymi go ludźmi
          (DOSŁOWNIE) z powierzchni Ziemi. Przykre, że ma to miejsce również w
          naszym kraju. Po tym co sami przeszliśmy. Przecież gdyby świat tak
          samo by myślał o naszej sprawie, to nigdy byśmy nie odzyskali i
          utrzymali niepodległości. Zastanówcie się!
          • franek31 Re: Piepszenie. A co ma ten oficer do Tybetu ? 19.05.10, 11:37
            Skoro chiński palitruk decyduje o tym co się mówi na lekcji w polskiej szkole,
            to znaczy że Polska jest już prawie pod okupacją chińską.
          • Gość: Aspa Re: Piepszenie. A co ma ten oficer do Tybetu ? IP: *.fwa.net.o2.ie 10.02.11, 01:40
            @free Tibet
            Trudno się z Tobą nie zgodzić. Dużo się mówi o poprawności politycznej, ale o ile nie mierzi mnie ona zbytnio, gdy chodzi - bo ja wiem - prawa mniejszości seksualnych, o tyle TAKA forma bycia political correct, jaką zasugerowano młodym ludziom, może sprawić na świecie wiele zła. A najgorsze jest to, że dociekliwość młodych ludzi "skopali" nauczyciele, którzy winni w nich budzić ciekawość, uczyć zadawania pytań i bycia uczciwym w stosunku do własnych przekonań. Zaś tłumaczenia pani dyrektor, że to przecież "tylko" lekcja geografii - żałosne. To niby gdzie, na W-F mają się pytać o kwestie etniczne, kulturowe, administracyjne?!
    • tomasz_m_bladyniec "Andrei Tkachenka"? Karate w Chinach?! 19.05.10, 08:56
      1. Nie wiem czemu w artykule użyta jest jakaś dziwaczna,
      pseudoangielska wersja nazwiska Białorusina. Według zasad polskiej
      ortografii ten pan nazywa się Andrej Tkaczenka, a nie "Andrei
      Tkachenka".

      2. W tym karate to jakaś bzdura. Karate nie ma prawa kojarzyć się z
      Chinami, bo to japońska sztuka walki. Z Chin jest kung-fu. Chinczycy
      nienawidzą karate, wystarczy obejrzeć filmy z Brucem Lee, gdzie
      zawsze bohater pozytywny walczy kung-fu, a czarny charakter - karate.
      Oczywiście ten od kung-fu zawsze wygrywa. Chinczyk stosujący karate
      to trochę jak Polak świewający "Kalinka maja".

      Zero tolerancji dla nieuctwa i ignorancji w prasie!
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "Andrei Tkachenka"? 19.05.10, 09:30
        tomasz_m_bladyniec napisał:

        > 1. Nie wiem czemu w artykule użyta jest jakaś dziwaczna,
        > pseudoangielska wersja nazwiska Białorusina. Według zasad polskiej
        > ortografii ten pan nazywa się Andrej Tkaczenka, a nie "Andrei
        > Tkachenka".

        Popieram! Gazeta od lat psuje pisownię wschodnich nazwisk. Według zasad
        ortografii polskiej, nazwiska białoruskie, ukraińskie, rosyjskie zapisuje się w
        bardzo naturalny sposób, przecież to języki słowiańskie. A najgorzej już, gdy
        głupi redaktorzy mieszają pisownię angielską i polską.
      • Gość: milo Re: "Andrei Tkachenka"? Karate w Chinach?! IP: 212.109.148.* 19.05.10, 09:45
        Angielska pisownia jest nieprzypadkowa - wszak to było spotkanie, na którym
        obowiązującym był język angielski. W artykule wygląda to rzeczywiście
        niefortunnie. Pewnie autor bez zastanowienia przepisał nazwisko z programu lub
        karty identyfikacyjnej.
      • Gość: azamat_bagatov Re: "Andrei Tkachenka"? Karate w Chinach?! IP: *.vicszpl.com 19.05.10, 10:58
        > 2. W tym karate to jakaś bzdura. Karate nie ma prawa kojarzyć się z
        > Chinami, bo to japońska sztuka walki. Z Chin jest kung-fu. Chinczycy
        > nienawidzą karate, wystarczy obejrzeć filmy z Brucem Lee, gdzie
        > zawsze bohater pozytywny walczy kung-fu, a czarny charakter - karate.
        > Oczywiście ten od kung-fu zawsze wygrywa. Chinczyk stosujący karate
        > to trochę jak Polak świewający "Kalinka maja".

        Tylko pozornie masz rację. Oczywiście użycie w tym tekście terminu karate jest
        mylące. Jednak samo karate ma korzenie chińskie, i nie tyle jest japońską sztuką
        walki, ale okinawską, a to różnica. Pierwotna nazwa karate znaczyła "chińska
        ręka", dopiero wraz ze wzrostem antychińskich uprzedzeń w imperialnej Japonii
        pod koniec XIX wieku zmieniono znak w nazwie tak by znaczyła "pusta ręka". Pisze
        o tym twórca współczesnego karate Gichin Funakoshi w swojej autobiografii.
        Spójrz choćby tutaj:
        en.wikipedia.org/wiki/Okinawan_martial_arts
        Jak więc widzisz karate jak najbardziej może się kojarzyć z Chinami.
        • Gość: Aspa Re: "Andrei Tkachenka"? Karate w Chinach?! IP: *.fwa.net.o2.ie 10.02.11, 01:33
          Gość portalu: azamat_bagatov napisał(a):
          > Tylko pozornie masz rację. Oczywiście użycie w tym tekście terminu karate jest
          > mylące. Jednak samo karate ma korzenie chińskie, i nie tyle jest japońską sztuk
          > ą walki, ale okinawską, a to różnica.

          Z Okinawą masz oczywiście rację, jednak - choć na owej lekcji oczywiście nie byłem - jestem pewien, że gość raczej zapraezentował postawę wu-shu. Mieszkałem ponad rok w Chinach i widziałem tysiące ludzi ćwiczących różne style wu-shu, wewnętrzne i zewnętrzne. NIgdy nie widzialem nikogo, ćwiczącego karate, choć z japońskich (nie okinawskich) sztuk walki widziałem trening aikido.
          W Chinach kung-fu wu-shu jest elementem tożsamości kulturowej i choć zapewne militarne systemy walki wręcz w tamtejszej armii bardziej są zbliżone do tego, co prezentuje krav-maga, o tyle ciężko mi sobie wyobrazić oficera armii chińskiej, który obnosił by się z praktykowaniem japońskiej, czy powszechnie uważanej za japońską sztuki walki.
          Tak czy inaczej muszę wziąć w obronę autora tekstu, bo dla niefachowca odróznienie "na oko" co jest pozycją czy techniką karate, co zaś wu-shu, wyłapanie różnic między rzutami aikido a niektórych szkół ju-jutsu itp, itd - jest niemożliwe.
          Ale błędną pisownię białoruskiego nazwiska w tekście pisanym po polsku wybaczyć już trudniej.
      • Gość: Robi Re: "Andrei Tkachenka"? Karate w Chinach?! IP: 79.139.15.* 19.05.10, 15:55
        >Z Chin jest kung-fu

        A nie do końca. Z Chin jest wushu. Kung-fu po chińsku oznacza
        doskonalenie się w sztuce. Może to być muzyka, może być malarstwo, może
        być sztuka walki. Wushu oznacza już ściśle system walki znany z filmów
        z Brucem Lee czy Jackie Chanem.
    • Gość: Adorn Re: Opozycjonista Sztandera ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 09:02
      Czy p.M.Sztandera lubi tylko "sensacje" ?
      Czyż nie mozna normalnie myśleć ? Trzeba myśleć zgodnie z zasadami walki z kazdym p.Marcinie ?
      Czemu robi Pan sensację wokół spotkania? A czy Pan protestuje wobec
      postepowania CHRL wobec Tybetu ? Jeżeli tak to prosze to napisać wyraźnie i w innym artykule !
      • consilium Re: Opozycjonista Sztandera ! 19.05.10, 09:11
        Artykul pisany na kolanie. I jeszcze to: "od niemal ponad 60 lat"
        (...). O mało z krzesła nie spadłem ze śmiechu...!
    • tornson Też mi sensacja... 19.05.10, 09:11
    • Gość: Kielcok Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.10, 09:20
      OOO !!! Obudzono się, w szkole zawsze uczono prawomyslości tak było
      i tak ma być - nie dziwi bowiem słonia nos. A nauczyciel to
      urzędnik Państwowy i jego polecenia do podopiecznych powinny byc
      zgodne z wytycznymi Państwa..no. A widzę, że dziennikarz chetnie by
      pchnął uczniów by obrzucili gościa jajami, no chucpa by była, było
      by o czym pisać.... Oczywiście walczmy o wolność i demokracje, ale
      nie manipulujmy. Niech sie Pan dziennikarz oflaguje i pod ambasadę,
      wspomoże komitety tybetańczyków. Czy zawsze My Polacy mamy porywać
      sie z motyka na słońce ??? i jak wygramy to się angole, amerykany i
      inne nacje podepną. A jak bedzie klapa, to kopną nas w
      tyłem. "Niechaj nam Jankesi pokażą w Tybecie jak się wolność
      rozchodzi po świecie"..i to by było na tyle
      • Gość: kotka Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 09:49
        Tak was śmieszy wolny Tybet? To tak jak Rosjanina czy Niemac śmieszyła Polska w
        dziewiętnastnym wieku.
      • Gość: Plato Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.05.10, 11:25
        Czysta demagogia! To ty gościu stosujesz manipulację mówiąc, że "dziennikarz
        chętnie by pchnął uczniów by obrzucili go jajam" bo w artykule nic takiego nie
        było nawet sugerowane a ty nie potrafisz czytać w myślach dziennikarza!

        "Prawomyślność", też mi coś! To pachnie Stalinem... Wypowiadasz się jak homo
        sovieticus.
        • Gość: Kielcok Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 07:40
          Drogi Plato
          1. Oczywście, dziennikarz nic nie sugeruje tylko docieka, kto i czy
          i co kazał mówić.
          2. "ty nie potrafisz czytać w myślach dziennikarza" A Ty przez
          internet umiesz powiedzieć, co ja potrafie, a co nie ??? > a moze ja
          Kaszpirowski jestem ??? > jesli ja w swych przeidywaniach zrobiłem
          (robię) błąd, Ty robisz go również.
          3. Ciekaw jestem, czy ten sam dziennikarz zada pytanie, jak
          przyjedzie konsul USA na spotkanie z uczniami, czy kazano lub nie
          mówić o Guantanamo, Abu Graib etc.???
          • Gość: smokie Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.chello.pl 20.05.10, 08:13
            A jak pojawi się jakiś Rosjanin to trzeba będzie go nękać o Katyń,
            jak Francuz to o Vichy, jak Serb to o Srebrenicę, a Anglika można
            gnębić o Zulusów, itd. itd.. Pani Sztandera, wyluzuj!
    • oloros Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge 19.05.10, 09:55
      nie jestem zdziwiony - o przeciez normalne w naszej szkole
      ona ma uczyc
      1. przychodzic punktualnie
      2.sluchac autorytetow
      3,nie sprawiac ogolnie klopotow
      zadawanie pytan jest podstawowa czescia procesu myslenia - a to juz
      jest w szkole zabronione - myslenie jest bowiem dla szkoly ogromnym
      niebezpieczenstwem - mozna powiedziec ze szkola systematycznie uczy
      jak nie myslec w ogole
      kazdey proces myslenia zaczyna sie od zadania pytania - a drugie
      niezbedne jest odrzucenie juz przyjetych zasad - tak bylo zawsze
      i to jest iebezpieczna
      w szkole
      doszel jeszczepunkt
      4. Na kolana Camy
      zamiatanie wiec pod dywan niewygodnych pytan jest w tym mitycznym
      towrzystwie rzecza absolutnie normalna
      mam jednak nadzieje ze znajdzie sie kilku chuliganow i lobuzow
      ktorzy zapytaja owego przedstawiciela Wielkiego NArodu - tak
      przywiazanego do demokracji, wolnosci i praworzadnosci - o tych
      ktorych zamordowali i zakopali gleboko - jak wdeptali w ziemie jedna
      z najstarszych kultur swiata
      • oloros Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge 19.05.10, 10:14
        Myslenie jest najblisze Buntowi
        a tego sobie ani Panstwo ani Kosciol nie zyczy
        i dlatego od 6 roku zycia - ucza tzw postaw pokornych
        do szeregu i na kolana CHAMY!!!!!!!!!!!!!!!
        mala grupa lobuzow i chuliganow nigdy jednak tego nie zrobi
        sa nadzieja ludzkosci - warunkiem jej istnienia
    • Gość: Plato Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.05.10, 11:10
      Mnie też to przeszkadza, że szkoła cenzuruje uczniów (i przeszkadzało kiedy do
      niej chodziłem). Cenzurę szkolną stosują nauczyciele o wąskich horyzontach
      myślowych, wyuczeni ignoranci - polonistki, które nie znają się na najnowszej
      literaturze, historycy, którzy nie pojmują przemian dokonujących się "na ich
      oczach", nauczyciele fizyki, którzy nie mają żadnego pojęcia o filozoficznych
      interpretacjach mechaniki kwantowej, itp.

      Mam świadomość, że mój sprzeciw niewiele zmieni, ale to nie ma dla mnie
      znaczenia. Żyję w wolnym kraju i mam prawo go manifestować! Mam taką wewnętrzną
      potrzebę i wara od niej belfrowskim ropuchom.
      • Gość: Adorn Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 11:47
        Szanowny Plato !
        widac iz nie rozumiesz zasady napisania tego tekstu w GW !
        Dziennikarz niech sobie protestuje a nie wmawia to uczniom !
        Czy uczniowie mieli coś przygotowane celem protestu ws Tybetu ?
        Czy to tylko luźne "wypociny" dziennikarza ?
        Z tekstu wynika iż uczniowie nie mieli pojęcia o proteście ws Tybetu
        !
      • Gość: chłop Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.chello.pl 19.05.10, 13:26
        To może spróbujesz swoich sił w zawodzie nauczyciela?
    • Gość: Igor Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.chello.pl 19.05.10, 11:29
      quinic, zgadzam się w 100%
    • fotodiagnoza O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja geog... 19.05.10, 14:12
      tu nie chodzi o "dobre czucie" raczej o pełną bojaźni postawę trudno powiedzieć z czego wynikającą.
      możliwe, że gość z Chin czy z Białorusi wcale nie unikałby odpowiedzi na postawione pytania
      nie wątpię, że wzorcami dla uczniów w tym przypadku nie będą ani dyrektor ani nauczyciele ograniczający ich prawa i traktujący z racji zajmowanej pozycji
    • Gość: chochol Re: Nauczyciel wie lepiej. IP: 82.152.199.* 19.05.10, 14:46
      W taki wlasnie sposob traci sie powazanie wsrod mlodziezy. Zestawienie z
      "odwaga" wykazywana w walce o swoje pieniadze i swoje pensum daje uczniom wiele
      do myslenia wlasnie na temat odwagi cywilnej i konsekwencji w zyciu.
      • unikat1980 Re: Nauczyciel wie lepiej. 19.05.10, 15:59
        Czyli najlepiej prowadzić lekcje przy tablicy nie zadając sobie
        trudu zapraszania gości z zagranicy. Niech uczniowie wszystkiego o
        kulturach krajów dowiedzą się z książek i filmów, a umiejętnośc
        konwersacji w j. angielskim trenują z kasetami. Brawooo!
      • miroslaw_maciag Re: Nauczyciel wie lepiej. 19.05.10, 23:18
        Żaden nauczyciel prowadzących tę lekcję nie stracił w moich oczach. Gdyby to
        ugodziło w kogoś z nas to i tak byśmy pytali, niezależnie od konsekwencji (a u
        nas w szkole za ciekawość i niewygodne pytania surowo nie każą, nauczycie pod
        tym względem są raczej wyrozumiali).
    • unikat1980 Artykuł na poziomie brukowca! 19.05.10, 15:54
      Jestem absolutnie zażenowany poziomem tego artykułu. Do tej pory
      uważałem GW za pismo bezstronne i wolne od wszelkiej manipulacji,
      ale myliłem się. Uczniowie otrzymali zadanie do wykonania jak w
      czasie zwykłej lekcji: dowiedzieć się konkretnych wiadomości od
      swoich gości i wpisać te wiadomości do karty pracy, czy to takie
      dziwne że nauczyciel daje uczniom zadanie do wykonania w czasie
      lekcji? Czy jest coś dziwnego w tym, że nauczyciele przekazują
      uczniom elementarne zasady poprawności politycznej?! Czy dobrze by
      państwo się czuli będąc w odległym kraju i zaproszeni na spotkanie z
      młodzieżą wysłuchiwali pytań np o to dlaczego Kielczanie mordowali
      Żydów?! Dlaczego w Polsce nagorszym wyzwiskiem jest "Ty Żydzie!" ?
      Jak można z lekcji geografii robić jakieś akcje?! Czy nie powinno
      docenić się raczej faktu, że szkoła stara się uatrakcyjnić młodzieży
      zajęcia?! Wielka szkoda, że panu "dziennikarzowi" nie chciało się
      zasięgnąć języka u nauczyciela prowadzącego zajęcia. Tania sensacja
      o jakiej poczytać można w najprostszych brukowcach.
      • Gość: ool Re: Artykuł na poziomie brukowca! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 17:19
        alez mnie wielokrotnie pytano o pogrom w Kielcsch i o inne rzeczy -
        np skad te scyzoryki
        i nigdy nie uwazalem ze jest to niepoprawne i to jeszcze
        politycznie]konformizmu te szkoly uca z zasady
        ale jezeli juz Chiczyk jest w szkole - to dlacego nie zapytac go o
        Tybet?
        dlaczego to jest niepoprawne?
        o mozepowie cos wiecej niz media?
        wzbogaci wiedze o tej bardzo istotnej dla wolnego swiata sprawie
        no chyba ze Polska to nie jest Wolny Swiat - wtedy prosze bardzo
        jak w Korei - tam tez jest lista pytan na ktore mozna zadac i na
        ktore mozna uzyskac odpowiedz
        i poprawnosc tam wlasnie na tym polega - ze wszyscy wiedza jakie sa
        odpowiedzi!!!!!!!!!!
        zadanie pytania o Tybet nie spowoduje wydarzenia dyplomatycznego -
        bo ow Chinczyk nie jest Ambasadorem Chin - dalej Demokracji Ludowej
        Chin
        cieawe ze wcale mnie jko nie dziwi - ci nauczyciele sa bardziej
        papiescy niz sam papiez
        calu czas mam nadzieje ze znajdzie sie jakis niepoprawny ekstremista
        i zada bolesne pytanie - jakos mi sie nie chce wierzyc e nie ma tam
        jednego lub jednej z jajami
        • unikat1980 Re: Artykuł na poziomie brukowca! 19.05.10, 17:58
          Nie widzę problemu. Przecież możesz zaprosić przedstawicieli różnych krajów na spotkanie np w swojej pracy i zadawajcie im wszelakie pytania, np. o to jak smakują im psy i jaką rasę polecają szczególnie do spożywania. Jak widać ta lekcja miała inne cele do zrealizowania.
      • Gość: anja Re: Artykuł na poziomie brukowca! IP: *.chello.pl 19.05.10, 21:45
        Zgadzam się z Tobą w 100 proc. To straszne, kiedy za pisanie bierze
        się osoba, ktora nie ma pojęcia o czym pisze, byle tylko zarobić
        parę groszy wierszówki. Szkoła to nie miejsce na politykę, ale ten
        redaktor tego nie pojmie. Dla niego wszyscy, ktorzy go krytykują są
        głupi, nie kochają Tybetu, sa przeciw wolności słowa. Jest na to
        sposob - nie czytać takich głupot!
    • sherabgyamtso O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja geog... 19.05.10, 15:57
      Myśle jakbyśmy się przenieśli w czasie ponad 50 lat wstecz to wojskowych z
      Wehrmachtu tez pewnie by sie nie mogli zapytac o różne zbrodnie wojenne aby
      nie urazić gości....
      • Gość: Turqus Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: 82.139.11.* 19.05.10, 17:53
        Kolejny dowód na to, że nasze szkoły nie uczą myślenia, kreatywności, ale
        bezmyślnego posłuszeństwa. W polskich szkołach nie ma miejsca na dyskusje,
        polemiki itp.
        A może po prostu zadzwonił z ratusza Pan Gruszewski znany z uwielbienia dla Chin
        i szepnął dyrektorce słówko na ucho....
        Królowie z ratusza też się przecież nieźle w Kielcach mają.
        • miroslaw_maciag Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge 19.05.10, 23:05
          Bardzo mi przykro, ale wszystkie pańskie insynuacje są nie na miejscu, a nas do
          niczego nie zmuszano.
      • miroslaw_maciag Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge 19.05.10, 23:10
        Nie nie moglibyśmy po prostu nie pytalibyśmy się o to. Żeby było jasne zwykłych
        Rosjan, też nie będę pytał o zbrodnię Katyńską. "Wojny wypowiadają narody, a
        cierpią na nich zwykli ludzie" Czemu oskarżamy za te cierpienia zwykłych ludzi?
    • unikat1980 Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge 19.05.10, 18:09
      Nie rozumiem jakim prawem tak ostre słowa o spotkaniu z przedstawicielami krajów pisze ktoś, kto na tym spotkaniu nawet nie był! Gdzie był ten "dziennikarz" kiedy nauczyciel (w obecności mediów) informował uczniów o zadaniach jakie mają wykonać i gdy głośno i wyraźnie zaznaczył, żeby uczniowie nie trzymali się ściśle karty pracy ucznia, lecz traktowali ją jako dodatkową pomoc w razie gdyby uczniowie mieli problem z 'wymyślaniem" nowych pytań?! Gdzie był ten "dziennikarz" kiedy po zakończeniu tego spotkania rozpromienieni goście chwalili lekcję i zazdrościli młodzieży takich możliwosci jakie daje im szkoła?! Ciekawe jak długo trzeba będzie znosić tak rażący brak kompetencji dziennikarzy, którzy zapewne pracują w kieleckim oddziale GW bez odpowiedniego wykształcenia.
      • Gość: lolman Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 21:49
        A dlaczego nikt nie zapytał bezpośrednich uczestników lekcji -
        uczniów o to, jak było na prawdę? Jako uczeń mogę powiedzieć,
        że nie było żadnych instrukcji o co pytać, a o co nie. A uczniowie
        nie są jak te owieczki idące bezwiednie za głosem wszechwiedzących
        nauczycieli, lecz sami są na tyle dobrze wychowani, że nie napadają
        na zaproszonych gości tylko dlatego, że ci są np. z Chin. Mieliśmy
        poznawać ich kulturę, a nie zbrodnie ich krajów. Gdyby Szanowny Pan
        Redaktor był łaskaw zainteresować się całą lekcją i posłuchać, o czym
        były rozmowy (jeśli je w ogóle rozumiał), dowiedziałby się, że
        rozmowy były całkowicie luźne, a te osławione już "Karty Pracy" miały
        jedynie podsunąć tematy do rozmów, a nawet na nich jedną z rubryk
        było "Ask your own extra question". Na szczęście są na tym świecie
        ludzie, którzy nie zapraszają innych tylko po to, żeby ich zaraz
        stawiać pod ścianą i wytykać im wszelkie grzechy ich narodów do
        piątego pokolenia wstecz.
        A co do jedzenia psiego mięsa, które było wspomniane wyżej, nasz gość
        z China sam chętnie nam o tym zwyczaju opowiedział.
        Gorąco pozdrawiam Wielce Szanownego Pana Redaktora i życzę mu tego
        samego uczucia, jakim sam obdarzył tych, którzy zadali sobie niemały
        trud zorganizowania tej lekcji.
        • Gość: / Re: O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja ge IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.10, 23:04
          i znowu flaki sobie wypruwaja ataki jeden tylko prowokuje - ach ta
          Gazeta
          a oni sobie o kuchni chionskiej dyskutuja
          jakie to wszystko poprawne
          rzeczywioscie ta kultura chinska w kuchni sporo nowego wproqadzila do
          kultury swiata - zgoda
          z innymi rzeczami to ten Wielki Narod sie raczej meczy
    • miroslaw_maciag Lekcja geografii 19.05.10, 23:02
      Jestem uczniem tego liceum, klasy I "p" (pre-IB) i brałem udział w tej lekcji.
      Informuję że lekcja nie miała pod żadnym względem charakteru politycznego.
      Chodziło głównie o skonfrontowanie swojego angielskiego, poznanie kultury
      innych państw. A odnośnie Chin nie zabroniono nam zadawać "niewygodnych pytań"
      mieliśmy tylko sformułować je w sposób, aby były obiektywne, nikogo nie
      atakowały, bo świadczyłoby to o tym, że to my jesteśmy chamscy, a szkoła nas
      nie potrafi wychować. Chińczyk, którego poznaliśmy jest bardzo miłym
      człowiekiem, nie jest nic winien polityce swojego rządu. Odnośnie tych pytań,
      które niby były manipulowane: mieliśmy 10 minut rozmawiać z osobami z danego
      państwa. Większość pytań była własna cześć wcześniej przygotowana, ale
      większość spontaniczna. Pytania na kartkach miały na celu po pierwsze by nie
      zapadła głucha cisza ( o czym reporterzy powinni wiedzieć, chyba, że nie
      rozumieją PO POLSKU, a o tym nic nie jest wspomniane). Kolejnym powodem
      rozdania kart pracy była potrzeba tworzenia notatek potrzebnych do późniejszej
      prezentacji państwa przy którym najpierw siedzieliśmy. Zresztą jak każdy wie
      szkoła jest organizacją apolityczną i wszelkie rozgrywki tego typu po prostu
      nie wypadają. Czy gdyby przyjechała do nas grupa młodzieży z Chin ( w naszym
      wieku 16 - 18 lat) też mieliśmy rozmawiać o tybecie? Jest wiele innych
      tematów, o które o wiele bardziej chcieliśmy spytać więc proszę niczego nie
      insynuować. W razie prób podważenia mojej wiarygodności ten post może się
      pojawić jeszcze kilkakrotnie. Zwracam się też do redakcji z prośbą o
      napisanie sprostowania, w którym nasza szkoła nie będzie oskarżana o rzeczy,
      które nie miały miejsca, a wypowiedzi uczniów nie będą naginane i przycinane
      wedle potrzeb autorów artykułu.
      • Gość: Adorn Re: Lekcja geografii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 08:37
        Brawo, prawidłowa reakcja uczestnika spotkania !
        Daje tym samym odpór piszącym tu "politikierom"!
    • czerwony_kmer O Tybet nie pytać! Niedyplomatyczna lekcja geog... 20.05.10, 08:34
      panie redaktorzyno od siedmiu boleści !
      jak cie ktoś zaprosił na spotkanie to minimum kultury wymaga
      zachować się przyzwoicie . Ale ty widze nie mając innych możliwości
      próbujesz robić kariere na tanich sensacjach robiąc "świetny
      polityczny artykuł" . Miernoto jedna to była lekcja GEOGRAFII dla
      dzieci mająca na celu dodatkowo szlifowanie angielskiego a nie
      zajęcia z POLITYKI międzynarodowej .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka