Gość: mlody
IP: *.kielce.net.pl
26.03.04, 14:59
"Fakt" ujawnia jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Samoobrony. Poseł
Waldemar Borczyk leczy się w szpitalu psychiatrycznym w Warcie na oddziale
dla alkoholików.
Oddział jest zamykany na klucz, ale poseł dostaje częste przepustki, nawet na
głosowania do Sejmu. Posłowie Samoobrony cynicznie tłumaczą, że każdy głos
się liczy - pisze dziennik.
Waldemar Borczyk zdobył niechlubną sławę po tym, jak w kwietniu 2002 r. pobił
się z delegatem "Solidarności". Wcześniej w Sejmie wykrzykiwał, że polska
rzeczywistość przypomina planowe mordowanie Żydów przez faszystów. Poseł
dostał za to nagany, a koledzy zaczęli podejrzewać, że te wyskoki mogą być
efektem nadużywania alkoholu.
Dziennikarze "Faktu" próbowali odwiedzić posła w szpitalu, ale Borczyk
udawał, że go tam nie ma, mimo że kilku pacjentów potwierdziło jego obecność.
Reporterzy uzyskali jednak informacje, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby
dostał przepustkę na głosowanie w Sejmie.
Andrzej Lepper powiedział, że nie może wyrzucić posła-alkoholika, bo jego
kryzys się pogłębi. -Gotów jeszcze sobie coś zrobić - oświadczył "Faktowi"
przewodniczący Samoobrony