sygitoyo
28.04.12, 15:49
Kielce, sobota 28 kwienia, ul.Warszawska - wsiadam do autobusu MPK "F" kierunek Cedzyna, godzina 8.48.
Przy próbie wysiadania na Sandomierskiej pan kierowca nie otworzył środkowych - głównych drzwi w przegubowcu.
Tłok, nie można było wysiąść, naciskamy przycisk dla otwarcia drzwi, kilkukrotnie krzyczymy, że chcemy wysiąść.
Brak reakcji.Podszedłem , poprosiłem o wyjaśnienie:
odpowiedż : a wciskacie guzik i nie wiadomo czy wysiadacie czy nie.
Na kolejnym przystanku drzwi znowu się nie otwierają - wyrażna awaria.
- proszę powiadomić dyspozytora, mówię.
Nie mam takiego obowiązku /kierowca/.
Po dojechaniu na końcową pętlę przy cmentarzu pan kierowca potraktował nieposłuszne drzwi z kopa.
Poszedłem do trasy na Kielce.Za kilka minut wsiadłem do prywatnego autobusu i za niższą cenę niż w mpk dojechałem do przystanku, do którego miałem dojechać autobusem mpk.
Przy wyjściu kierowca powiedział dziękuję i do widzenia.
Wracając do domu wsiadłem do autobusu mpk nr 34.
Na ul.Klonowej kierowca był tak zajęty rozmową ze znajomą, że nie dopuścił do wejścia do autobusu starszej pani prowadzonej przez młodego człowieka.
Dlaczego Prezes Zarządu MPK - pani Elżbieta Śreniawska toleruje chamskie i zagrażające życiu i zdrowiu osób płacących za usługi przewozowe tej firmy praktyki.
Dlaczego nie zatrudnia osób kompetentnych i szanujących klientów.
Prywatni przewoznicy dorośli do tego.
A pani?
Czy utożsamia się pani z chamskim i bandyckim zachowaniem niektórych swoich pracowników, czy uważa pani to za normę, czy jest pani tak samo po chamsku wychowana i nie widzi pani w ich zachowaniu niczego coby panią raziło?
Chciałbym Pani podziękować, że nie zostałem pobity przez Pani pracowników
i wyrzucony z autobusu jak osiemdziesięcioletni pasażer przy Castoramie.