Dodaj do ulubionych

W obronie Marka Cecuły. List otwarty do ministr...

27.07.12, 12:14
W naszym kochanym kraju to wszystko musi być sformalizowane wg wykładni urzędniczej bo inaczej to jest wg urzędasów zle !
Czy w krajach innych też sa wymogi by kierownik zakładu musiał mieć okreslone wyksaztałcenie ?
Czy decyduję merytoryczne zdolności pracownika ?
Czemu tam w obcych krajach sport jest rozwiajny szeroko?Bo trenerami zostaja byli zawodnicy
którzy mimo braku szkól trenerskich posiadaja zdolnosci w tym kierunku ! A u nas licecja taka czy sraka bo za tym idzie kasa dla pseudowykładowców !
Tak samo sie dzieje w urzedach ,przepisy unijne są dostosowywane do "naszych reali" przez madrali na urzedniczych stołkach i przez to tracimy czas na prawdziwe zagospodarowanie pieniedzy przychdzących z UE !
Nich władcy kraju POsługuja sie takimi mechanizmami dłużej to nawet trawa przestanie rosnąć bo woda do jej podlewnia bedzie bezcenna !
Obserwuj wątek
    • Gość: Mark Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.kielce.vectranet.pl 27.07.12, 12:38
      może się dogada z PSL ,to jest szansa.Chore układy ;chory kraj
    • bossmieciu W obronie Marka Cecuły. List otwarty do ministr... 27.07.12, 14:28
      Jak się nie chciało uczyć, albo i do szkoły chodzić, to do kogo teraz pretensje? Ale w sumie jaest też druga racja, jakby miał wyższe wykształcenie i tytuł naukowy, bo skończył przykładowo politologię, to co ma to wspólnego z tą dziedziną? Ale wyższe ma ... Chore ... Polska to dziwna kraina.
      • Gość: smurfmadrala uwaga na fetyszystów! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.12, 16:02
        Fetyszyzm papierka - dewiacja aparatczyków socjalizmu.

        Dziś, do wielu "uczelni" lepiej się nie przyznawać,
        ich papierki honoruje jedynie kołchoz biurokracji socjalistycznej,
        głównie dla tej kasty dedykowana jest wielkotowarowa produkcja wykształciuchów.
        Szczytem idiotyzmu są ekogejskie szkolenia, których głównym celem
        jest trwonienie dotacji, jedynym beneficjentem są "szkoleniowcy".
        www.szkolenia24h.pl/artykul/dziwne-szkolenia/269/
        PS
        Mam dyplom renomowanej technicznej uczelni państwowej, ukończonej w trybie dziennym /b.duże miasto, ale !!!
        - nie jestem młody, wykształcony, z dużego miasta :)))) / ,
        znam swój zawód wyuczony i wykonywany, bo nauczyłem się po studiach.

        Studia artystyczne zostały w PRL całkowicie zbiurokratyzowane, obecnie sytuacja
        prawie b.z. /dziś łatwiej, wolnorynkowo, można w promocji otrzymać dyplom
        Wyższej Powiatowej Szkoły Makijażu,Tańca Latynoskiego, Reżyserii i Sztuk Pięknych/.
        Uwielbiam amatorszczyków typu Harrison Ford, Bernard Ładysz, Grażyna Łobaszewska,
        z telewizora zrezygnowałem /prawie dwa lata/, dość reklam i seriali
        z kreacjami magistrów sztuki /nie rozróżniam obu gatunków i magistrów sztuki/.
        Jerzemu Radziwiłowiczowi dyplom nie przeszkadza,
        Daniel Olbrychski dyplomu nie potrzebuje,
        miał chłopina szczęście, że nie spotkał na drodze kariery
        towarzysza dyrektora mgr Knapa Janusza.





        • Gość: Polak Re: uwaga na fetyszystów! IP: 213.77.117.* 27.07.12, 18:20
          a ja go nie popieram jest kłamcą i oszustem jak można używać tytułu profesorskiego nie mając matury drugi Bartoszewski ale im wszystko wolno
          • Gość: znawca Re: uwaga na fetyszystów! IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.12, 18:46
            Artyście NIE SĄ POTRZEBNE 'papierki, dyplomiki". O artyście świadczą jego wystawy, aranżacje, pomysły i projekty.
            "dyplomik' magistra Knapa już się dawno zużył i co? Namaszczony prze WueL-a dalej działa destrukcyjnie!
            ja pi***d*le to miasto! pary nadaje się do psychiatryka, a Knapisko na pewno.....
            Kosmiczna zadyma!
            • Gość: do znawcy Re: uwaga na fetyszystów! IP: *.183.209.40.dsl.dynamic.t-mobile.pl 27.07.12, 19:29
              - artysta w tym przypadku to też pracownik, który ma dyrektora przestrzega regulaminu pracy nie robi sobie na koszt miasta wycieczek w nieznane strony świata , chyba że reprezentuje swój prywatny biznes
    • Gość: podatnik Farmazony ! IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 27.07.12, 20:36
      Potencjał DCK i renoma związana z dorobkiem artystycznym i projektowym Marka Cecuły sprawiły, że wielokrotnie byliśmy pytani o Kielce przez kolegów projektantów i artystów ceramików z całego świata. Wszyscy byli zaciekawieni tym, co w Kielcach będzie się dziać, ze względu na to, że inicjatorem DCK był Marek Cecuła, którego nazwisko znane jest im wszystkim.

      Marek Cecuła wraz z zespołem pracowali przez ostatnie cztery lata, aby doprowadzić do powstania DCK. Światowa renoma Marka Cecuły spowodowała, że o DCK i o Kielcach usłyszeli projektanci i artyści z całego świata. Otwarcie DCK dzięki energii i pasji Marka Cecuły stało się wydarzeniem na światowym poziomie.

      Zwolnienie Marka Cecuły uderza w rozwój polskiej kultury i polskiego designu. Tym listem chcemy wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec decyzji dyrektora Janusza Knapa i żądamy przywrócenia Marka Cecuły na stanowisko dyrektora artystycznego DCK. Liczymy, że Minister Kultury oraz Prezydent Miasta Kielce, mając na uwadze dobro i przyszłość polskiej kultury oraz rozwój miasta Kielce, przywrócą Marka Cecułę na stanowisko dyrektora artystycznego DCK, wspierając głos polskiego środowiska projektowego".


      Takie głupoty może pisać nawiedzona grupa pseudo kulturalnych zakompleksionych cudoków.
      Jakie osiągnięcia światowe, kto o nich słyszął, nie pieprzyc idiotyzmów !
      Cop to za zwrot polski design ? Kto sobie z kielczan robi jaja ! Ze przez lata Lubawski szastał forsa na zachcianki tego pana? Teraz ma pustki w magistrackiej kasie i ma dość przyjaciela i tzw. artysty uniwersalnego!
      Wyładowana kupę unijnej forsy na ośrodek - centrum ! beton, i nic więcej.
      Niech się ten pan bawi ale nie za pieniądze kielczan.Dość tego draństwa.
      • Gość: do farmazona Re: Farmazony ! IP: *.internetia.net.pl 07.08.12, 16:29
        Widocznie debilu jeszcze malo slyszales. Kielce byly, sa i pozostana wiocha z zasikanymi bramami i to wlasnie mieszkancom pasuje . Wstyd !
    • ryb.ba W obronie Marka Cecuły. List otwarty do ministr... 28.07.12, 12:16
      Najbardziej irytują mnie rzesze młodych ludzi na facebooku, którzy zakładają strony z wydarzeniem "protest przeciw zwolnieniu M.Cecuły". Połowa tych młodych ludzi, kończy wyższe uczelnie, inni już skończyli, posiadają więc wyższe wykształcenie, bądź są w trakcie jego nabywania. Rozumiem, że w kręgu tych osób znajdują się ludzie, którzy pałają jakąś osobistą sympatią do Pana Cecuły, bądź jacyś zwolennicy jego talentu, niemniej jednak chciałabym wiedzieć dlaczego w dobie tak dużego bezrobocia i to wśród ludzi wykształconych protestuje się przeciw zwolnieniu człowieka, któremu nie ujmując talentu i osiągnięć, brak jednak wyższego wykształcenia, nie wspominając już o maturze. Stanowisko dyrektora artystycznego, bądź co bądź, jest wyższym stanowiskiem w hierarchii administracyjnej. Ilu młodych ludzi po administracji jest dziś na bezrobociu? Ilu ludzi z wyższym wykształceniem jest na bezrobociu? Ilu młodych ludzi za rok, dwa, trzy lata skończy studia i będzie szukało pracy, w którą nasz rynek nie obfituje zupełnie? Z tego co czytałam w jakimś artykule, Knap wypowiadał się, że chciał zmienić tylko nomenklaturę tego stanowiska, wynagrodzenie i zakres pełnionych obowiązków raczej nie miały ulec zmianie. Jeżeli więc Panu Markowi zależałoby tak na prawdę na DCK i byłby mu tak oddany jak w kilku artykułach zostało szczególnie podkreślone, to zgodziłby się na propozycję płynącą od tego pana, który zarządza całą instytucją. Dziwi mnie ta cała sytuacja, myślę, że ludzie, którzy wypowiadają się na temat szczególnych zasług Pana Cecuły, jego talentów powinni pomyśleć o sobie. Jakie pełnią funkcję, co ukończyli bądź kończą, jakie perspektywy mają i czy byliby np. zadowoleni z sytuacji, gdy byliby dużo niżej w hierarchii administracyjnej, w momencie gdy nad nimi sprawowałby władzę człowiek, który mimo ogólnych zasług nigdy nie musiał męczyć się na egzaminach, wkuwać po nocach do zbliżającej się sesji, przygotowywać się misternie na szereg zajęć, które czasami byłby zupełnie nie do pogodzenia, bo studiuje się np. dwa kierunki. Po co więc wasza długoletnia praca drodzy studenci? Po co tyle wysiłku? Skoro okazuje się, że macie tyle pobłażliwości dla człowieka, który zarabiał pewnie dość dużo pieniążków na stanowisku dyrektora, a nie miał wykształcenia. Ciekawe czy wasi przyszli pracodawcy będą mieli tyle pobłażliwości, by z dwoma kierunkami na dobrych polskich uczelniach państwowych przyjąć was na godne stanowisko...
      • krolik_jesienny Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis 28.07.12, 13:01

        Droga ryb.bo!
        Jako młody człowiek, który ukończył kierunek studiów powszechnie uznawany za prestiżowy, na renomowanej uczelni, stwierdzam na własnym przykładzie, że nie. Żaden pracodawca nie zatrudni mnie, ze względu na moją ciężką pracę na studiach. Ani za to, że mam ukończone dwa kierunki. Albo trzy. I doktorat. Pracodawca patrzy na to, co umiem zrobić. Na moje doświadczenie, dokonania, talent. I w dupie ma papierki. Papierek mieć wypada. Ale na rynku pracy liczą się Ci, którzy coś potrafią, a nie Ci, co mają papierek na to. No, ale fakt, to jest rynek pracy. Tam nikt sobie nie może pozwolić na zwalnianie człowieka, który jest niezbędny. A pracodawca, który nie umie współpracować z ludźmi, nie ma pojęcia o tym, czym się zajmuje, ma papierek (przypadkowy), a nie ma kompetencji - szybko znika z horyzontu. Tylko na państwowych posadkach są możliwe absurdy. Dlaczego? A no właśnie. Chyba osobom na w/w państwowych posadkach, wydaje się, że to bydło, które jest wokół nich nie myśli, nie widzi i nie wyciąga wniosków...
        P.S. Dla mnie studia to nie trud i znój, lecz jedyna w życiu możliwość samorozwoju - swojego rodzaju wakacje, które nigdy potem się nie powtórzą. Praca zaczyna się później. I dopiero wtedy jest ciężko.
        • ryb.ba Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis 28.07.12, 13:52
          Drogi króliku_jesienny!
          Piszesz właśnie o sprawie, która jest dość trudna do przeskoczenia dla absolwentów wielu uczelni. Mianowicie jakim sposobem świeżo upieczeni absolwenci mogą wykazać się owym talentem, doświadczeniem, dokonaniami skoro dopiero co skończyli studia? Można działać w czasie studiów, to racja, ale te działania czasami nie są zupełnie brane pod uwagę przez pracodawców. Jest to trochę moim zdaniem sytuacja absurdalna, ponieważ jak zwykle szuka się osób młodych, zdolnych,utalentowanych, po studiach i z doświadczeniem! Jak mam się liczyć na rynku, jako osoba potrafiąca coś, skoro trudno znaleźć szansę by zdobyć te umiejętności. Nawet o staż jest dziś bardzo trudno, bo wciąż odsyłają Cię z kwitkiem, ponieważ nie ma nań funduszy. Co mają jeszcze zrobić byli studenci by otrzymać jakąkolwiek posadę, za którą nie oczekują kokosów. Chcą po prostu mieć na zwykłe utrzymanie i chcą się wykazać umiejętnościami by móc w końcu napisać w tym CV coś więcej niż, że skończyli studia? Jak przeskoczyć siebie w tym wszystkim? Skąd wziąć to doświadczenie? Jak przekonać pracodawcę, że to właśnie ja konkretnie powinnam zostać przez niego zatrudniona, bo mam talent, ale nie dane mi było wcześniej się nim wykazać i chciałabym po raz pierwszy dostać szansę? To są trudne zagadnienia, myślę dla wielu młodych, wykształconych i pozostających na bezrobociu osób. Słusznie zauważyłeś, że papierek mieć wypada i wypadałoby mieć ten papierek również na stanowisku kierowniczym. Nie sądzisz? Pan Cecuła nie jest jakimś karierowiczem, jest człowiekiem, który ma talent i miał wiele szans by się nim wykazać, był nawet tytułowany przez swoich współpracowników jako profesor, więc co stawało mu na drodze przez tak wiele lat, by nawet zaocznie skończyć maturę i nawet zaocznie zrobić studia? Jako mądry człowiek, powinien wiedzieć, że nie jest rzeczą haniebną podnoszenie swoich kwalifikacji, że czas studiów, jak to określiłeś jest czasem samorozwoju. Dla ludzi mniej utalentowanych czas studiów to także czas trudu i znoju, ale jeśli są na tyle odporni, wytrwali i pracowici nie sądzę, by można było ich skreślać, jako złych pracowników, mogą nie zajmować najwyższych stanowisk, bo być może nie mają tych wspomnianych przez Ciebie dokonań no i dość tego talentu, ale przecież nie po to tak długo się poświęcali, by ktoś odprawił ich z kwitkiem uznając, za bardziej kompetentne osoby z dużym doświadczeniem, ale bez owego "papierka", nie dając im nawet szansy, by zweryfikowali swoje umiejętności i by pokazali, że są godni jakiegokolwiek stanowiska. Jeśli chodzi o artystów, to racja, ci nie muszą mieć "papierka" ich legitymuje przede wszystkim ich talent, ale rozmawiamy tutaj o człowieku, który zajmował stanowisko najpierw dyrektora, a potem dodatkowo przymiotnik - artystycznego. Do tego, przymiotnika, nie mam żadnych zastrzeżeń, bo zapewne Pan Marek ze swoim doświadczeniem w zakresie artystycznym był niezbędny, ale po co upierać się przy nazwie "dyrektor"? A jeśli chciał się upierać, proszę bardzo - mógł podnosić przez lata swoje kwalifikacje, mógł się kształcić. Żyjemy w czasach bardzo otwartej drogi edukacji, każdy może studiować, myślę, że Pan Cecuła nie miałby problemu ze zdaniem matury i dalszą edukacją...Czasami wystarczy chcieć. I tu mi się przypomina, ostatnio obejrzana przeze mnie ekranizacja "Wesela" (z bardzo dobrą rolą Łapickiego jako poety) i słowa Czepca "Ale uni nie chcom chcieć". Dlatego poniekąd czuję lekkie zażenowanie, bo mnie, Tobie i dużej rzeszy studentów na całym świecie chciało się chcieć, ale Panu Markowi najwyraźniej nie koniecznie...
          • Gość: d.... wołowa Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.12, 14:07
            Ciemny lud nie rozumie jeszcze ,że to początek nastepnego pogromu kieleckiego.Ale chyba jasne jest kto go organizuje i kto za tym stoi.
          • plantin Szanowna ryb.bo - fetyszyzujesz papierki, które 11.08.12, 10:52
            teraz może zdobyć każdy ? Dodam, że najczęściej te papierki służą jako argument na rzecz posiadacza, w momencie kiedy mu zarzucisz brak kompetencji - wtedy można usłyszeć - "przecież ja mam studia a Kowalski nie !".
            Znam i znałem setki ludzi z dyplomami i różnymi tytułami - moim zdaniem (i nie tylko moim) większość ich papierków jest- delikatnie ujmując - warta tyle co sam materiał użyty do ich wydrukowania. Słusznie ktoś Ci odpowiedział - powinna się liczyć wiedza i kompetencje, kiedyś "papierek" to gwarantował, teraz raczej rzadko. Szkoda tylko że ci ludzie z "papierkami" czy bez - najczęściej giną w morzu różnego rodzaju miernoty z koneksjami - o czym mamy okazję się przekonać choćby z mediów.
      • Gość: Iwonna 44 Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.dynamic.chello.pl 04.08.12, 12:26
        Nie zgadzam się, że na stanowisku administracyjnym musi kandydat posiadać wyższe wykształcenie. Ustalono tak ponieważ osoby z wyższym wykształceniem chcą być górą (kiedyś po podstawówce obejmowali wysokie stanowiska administracyjne i było dobrze), a wielu znam, którzy po wykształceniu niepełnym średnim są dużo lepsi i bardziej operatywni , ale zamiast obejmować stanowiska wysokie administracyjne i kierować lepiej niż ci po studiach, są zmuszeni do otwierania prywatnej działalności i niestety talenty się marnują.
        Tym na stanowiskach życzę dużo zdrowia i rozsądku - przepisy można zmieniać i czasami są wyjątki i znane w obecnych czasach, a nie rozdmuchiwane i wywlekane jak sprawa Marka Cecuły, chyba się postawił i nie pozwolił sobą pomiatać , no i trzeba go zniszczyć(murzyn zrobił swoje murzyn może odejść). Niestety taka mentalność niektórych osób na stanowiskach. Pozdrawiam Marka Cecułe i życzę mu wszystkiego najlepszego.
      • Gość: plastyk Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.internetia.net.pl 07.08.12, 16:26
        Zapomni9ales tylko, albo nie masz pojecia o tym, ze ten pan Cecula o ktorym piszesz z przekasem przez niemal cztery lata pracowal nad zorganizowaniem i powstaniem DCK, ze doprowadzil w konc do uroczystego otwarcia wkladajac w to wraz z zespolem ogromna prace. Wtedy panu Knapowi jakos nie przeszkadzal brak dyplomu u pana Ceculy. A na otwarciu zbieral bezczelnie gratulkacje, chociaz nie przylozyl do tego nawet palca.
        Pan Cecula jest swiatowej slawy ceramikiem i chcialam powiedziec ze artystow bez dyplomu na swiecie jes wielu. Dla sztuki wazny jest niestety talent, i pan Cecula ma osiagniecia takie o jakich panu Knapowi sie nie snilo i moze mu tylko buty czyscic !
        Ja na miejscu Pana Ceculy nie kiwnelabym w strone Kielc juz nigdy nawet malym palcem !
        • Gość: Filip Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: 65.92.74.* 09.08.12, 04:25
          >>Ja na miejscu Pana Ceculy nie kiwnelabym w strone Kielc juz nigdy nawet malym palcem ! <<

          ...tez bym to zrobil - "takich znakomitosci swiat potrzebuje...." bzdura totalna.
          Jakos nie jestem wielbicielem tych "wysmienitych"....wywodzacych sie z PRLu....oni wszyscy przez cale zycie walcza...z komuna i ukladami.....zachwycaja salony calej europy i ameryki... ja J.Kantor.....Milosz....Jezioranski....u kresu zycia jednak z przyjemnoscia szlifuja bruk ulicy znanego im dobrze miasta.

    • 6mogley W obronie Marka Cecuły. List otwarty do ministr... 09.08.12, 14:05
      Zastanawia mnie jednak jedno. Czy jeśli to Knap byłby starozakonnym i wywaliłby Cecułę, który by nim nie był, to czy te wszystkie Wyborcze, Żaki, Hollandy wybuchłyby takim świętym oburzeniem i czy by z taką namiętnością pisały listy otwarte gdzie popadnie?
      • Gość: Aga Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.centertel.pl 11.08.12, 07:18
        Jaki z niego artysta? Pracował w kołchozie w Izraelu i tam nauczył się tłuczenia ze złości garnków.Póżniej kazali mu to sklejać ,bo nie mieli na czym podawać im jedzenia.Sklejał nieudolnie , a jak mu wytykali to jego sklejanie to tłumaczył,że on zapragnął być wielki artysta i wyjechał z Izraela ,ale swoich zon nie zabrał.Pojechał do Brazylii ale tam ścinanie trzciny mu nie pasowało więc pojechał do kraju ,gdzie jego przodków jest najwięcej -do USA.Szkół nie skończył bo i po co takiemu artyście jakieś szkoły.Nawet w USA jego sponsorzy uznali,że artysta z niego żaden i przestali go sponsorować.Przyjechał do Polski i od razu trafił na swojego kolegę ,który władzę i wierzył w boskość artystyczną starszego kolegi ( zarazem starszego brata w wierze). Sprawujący władzę -dysponując przy tym nieograniczonymi możliwościami finansowania z nieswoich pieniędzy hojnie go zaczął nagradzać.Dał mu do wykonania Witacze za skromne 200.000 złotych od sztuki -nie mylić ze sztuką i kultura.
        Mecenasowi pieniądze się kończyły bo miał liczne wydatki na klub pt.Korona , a tu artystyczny artysta naciskał domagając się coraz większych pieniędzy.Zatrudniał też coraz to więcej uzdolnionych artystycznie jak jego zona To ostatecznie zdenerwowało przyjaciela- władzę .Przypomniał sobie też ,że widział jakieś papierki o artystyczności i wykształceniu artysty-przyjaciela ale ich prawdziwości nie sprawdzał ,bo i po co.Teraz ta wiedza , a właściwie jej brak zaczął procentować i stać się podstawą pozbycia się artysty o nieograniczonych możliwościach wysysania kasy.Włodarz przypomniał ,że dalej łamał prawa nie będzie i kazał zwolnić przyjaciela artystę.Ale kto zwróci wyssane z podatków Kielczan pieniądze?
      • Gość: filuś Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.12, 15:06
        Przy zastosowaniu danych, mozna posłużyć się logarytmem :)
        • Gość: Von bzdura Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: *.dynamic.chello.pl 11.08.12, 21:49
          Nie matura lecz chęć szczera... Historia zatoczyła kwadratowe koło.
          • Gość: Filip Re: W obronie Marka Cecuły. List otwarty do minis IP: 65.92.74.* 12.08.12, 00:04
            www.youtube.com/watch?v=BkPRskciqVM&feature=related
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka