Gość: Wera
IP: *.devs.futuro.pl
06.11.04, 01:53
Wczoraj przed południem wybrałam się wraz z moimi rodzicami na grzyby a tu
nagle ni z gruszki ni z pietruszki w samym środku lasu wyjechał mi przed
samym nosem potężny motor, który o mało nie prxejechał mojej mamy, a on
zamiast stanąć (przeprosić) odjechał na pełnym gwizdku zasypując nas
piachem.Niezły debil.Ciekawe o czym wtedy myślał baran.O mało co nas nie
pozabijał. Popapraniec jeden. To był jakiś niebieski bardzo głośno brzmiący
motor bez żadnych numerów rejestracyjnych. Pozdrawiam kierowce