Dodaj do ulubionych

Ręce precz od parkowych KUN!!!

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.07.02, 11:58
W tym tygodniu Adam Wajrak w "GW" zarzucił obrońcom zwierząt, że bronią kotów i
psów nie zważając na zwierzęta dzikie. Tymczasem kielecka "Gazeta" propaguje
pomysł sprowadzenia wiewiórek z Hamburga (sic!) i "wyjaśnienia sprawy kun"
mieszkających w kompleksie więziennym. Ręce precz od kun! Jak
mianowicie "usunąć te kuny"? Wytruć, wystrzelać, czy zakładać na nie pułapki?
Do kanonu literatury przeszło stwierdzenie, "że wszystkie zwierzęta są równe,
ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych". Wiewiórki są "równiejsze", bo
jedzą z ręki? Aż mi zapiera dech z oburzenia. Są kuny, to niech będą. Po co
niszcyć fragment dzikiej Matki Natury, nawet jeśli jej nie widać i nie da się
pogłaskać. Właśnie dlatego tak jest, że jest Dzika. Kochany panie redaktorze
Sztandera, proszę rozwinąć wątek eksterminacji kun. Bardzo jestem ciekawa
metody. Mam nadzieję, że goście czatu nie zostaną obojętni wobec bardzo
sympatycznych zwierząt jakimi są kuny, choć są dzikie i z ręki nie jedzą. A
myśliwi na nie polują.
Obserwuj wątek
    • Gość: x Re: Ręce precz od parkowych KUN!!! IP: *.bis.krakow.pl / 192.168.0.* 04.07.02, 12:18
      Gość portalu: wicca napisał(a):

      > W tym tygodniu Adam Wajrak w "GW" zarzucił obrońcom zwierząt, że bronią kotów i
      >
      > psów nie zważając na zwierzęta dzikie. Tymczasem kielecka "Gazeta" propaguje
      > pomysł sprowadzenia wiewiórek z Hamburga (sic!) i "wyjaśnienia sprawy kun"
      > mieszkających w kompleksie więziennym. Ręce precz od kun! Jak
      > mianowicie "usunąć te kuny"? Wytruć, wystrzelać, czy zakładać na nie pułapki?
      > Do kanonu literatury przeszło stwierdzenie, "że wszystkie zwierzęta są równe,
      > ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych". Wiewiórki są "równiejsze", bo
      > jedzą z ręki? Aż mi zapiera dech z oburzenia. Są kuny, to niech będą. Po co
      > niszcyć fragment dzikiej Matki Natury, nawet jeśli jej nie widać i nie da się
      > pogłaskać. Właśnie dlatego tak jest, że jest Dzika. Kochany panie redaktorze
      > Sztandera, proszę rozwinąć wątek eksterminacji kun. Bardzo jestem ciekawa
      > metody. Mam nadzieję, że goście czatu nie zostaną obojętni wobec bardzo
      > sympatycznych zwierząt jakimi są kuny, choć są dzikie i z ręki nie jedzą. A
      > myśliwi na nie polują.

      TP SA nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii.
    • Gość: Jakub "Eksterminacja kun"? A może holocaust? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 04.07.02, 16:14
      Czy przy okazji dzisiejszych uroczystości ku czci udanej prowokacji kieleckiej,
      nie pomyliła Ci się terminologia?
      • Gość: wicca Re: eksterminacja IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 12:50
        A jak Twoim zdanim nazwać "załatwienie problemu". Nie użyłam tego słowa na h,
        bo nie jestem populistką.
        • Gość: Jakub Re: eksterminacja IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 16:58
          Nie wiem, jak nazwać.
          Ale urzędników kieleckich nie lubię, uważam ich za wyjątkowo, w skali Polski,
          głupich, a przede wszystkim za zapóźnionych cywilizacyjnie i wyjątkowo
          aroganckich. Są to popłuczyny po komunizmie, taka jest ich mentalność. A
          intelektualnie to absolutne zera. Przez lata zdążyłem się odzwyczaić od tej
          prymitywnej hołoty, wyjątkowo odległej mentalnie od Europy. Moja opinia łączy
          się bezpośrednio z podniesionym przez Ciebie problemem. Te sowieckie umysły nie
          wiedzą, że kuna domowa (miejsko -wiejska i parkowa) nie może żyć np. w lesie.
          Jeśli gdzieś poprzednio odczytałaś jakąś moją uwagę, jako złośliwość pod Twoim
          adresem, to od razu to odrzuć. Jestem złośliwy już wiesz dla kogo, ale
          przeważnie to nie dociera do adresatów z prostej przyczyny, że osoby te
          niewiele rozumieją.
          Jestem szczęśliwym - nieszczęśliwym (nie wiem!) "właścicielem" rodziny kun - od
          wielu lat, wyprowadziły miot gronostaje!, ze 3 lata temu zniknął mi jeż, który
          jesienią ściągał do mojego ogrodu i przed snem pod ciepłymi tujami buszował po
          parę tygodni, koty sąsiedzkie zachodzą do mnie na rozbój, gonię tę hołotę
          każdej wiosny, bo wypatrują gniazdek, mam kopciuszki z głową rodziny słynnym
          elegancikiem, dzwońce, od lat tę samą rodzinę grzywaczy, 2 x szpaki, kosy itd
          itp. Ogród utrzymuję odpowiednio zaniedbany, bo nie mam serca wyrzucić tej
          hałastry z domu. Gdy tylko coś uporządkuję, to jakaś rodzina znika i jest mi
          przykro.
          Na razie w Polsce nie ma jeszcze większych kłopotów z porządkami. Ale na tzw.
          zachodzie! Znam przypadek z Austrii, z opowieści przyjaciół, jak pewien prof.
          biologii kupił sobie domek z zaniedbanym ogródkiem. Gdy się wprowadzał,
          sąsiedzi, którzy mieli wyłącznie austriackie ogródki, witali go
          entuzjastycznie, bo wreszcie jest właściciel i uporządkuje te chwasty, które
          sie rozsiewają itd., no i do tego uniwersytecki biolog! Rozczarowanie przyszło
          szybko. Profesor był miłośnikiem zapachu trawy i ziół. Sąsiedzi nasyłali na
          niego policję. Płacił mandaty i dalej miał pachnące powietrze. Do
          podporządkowania się prawu zmusił go dopiero sąd.
          Działaj zdrowo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka