Dodaj do ulubionych

Financial Times

30.11.05, 21:53
...poswiecil niedawno cala strone nowemu rzadowi, nowemu prezydentowi, nowemu
Sejmowi...i calej nowej reszcie kreslac przy tym czarny obraz wszystkiego
nowego a powyborczego. Premier fatalnie wypadl na pierwszej wizycie w
Brukseli. Prezydent fatalnie prezentuje sie z poza przykrotkiej mownicy a
jeszcze fatalniej usiluje przemawiac z poza niej. Becikowe osmieszylo ten caly
rzad jeszcze bardziej,jedynie nowoobrani poslowie rozsmieszaja jak dotad ten
rozmodlony narod. Ociec Rydzyk tryumfuje o czym moglem sie naocznie i nausznie
przekonac sluchajac i ogladajac na kanale 25 wiadomosci z POLSATU i telewizyji
TRWAM. Obawiam sie, ze nie dotrwam ta telewizja do Nowego Roku. Kobycoby stale
jeszcze trwajacy mimo pielgrzymek premiera do Rydzykowa.
Obserwuj wątek
    • Gość: zx Re: Financial Times IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 22:15
      angielski, zaoceaniczny kolego, jeszcze nie dotarł do twojej ogłupiałej od
      azbestu łepetyny, wiec poczytaj sobie po polsku o czym pisał FT:



      RAPORT O POLSCE

      Kluczowe znaczenie będą mieć stosunki z Unią Europejską


      Wejście do Unii Europejskiej, powołanie nowego rządu i wysokie bezrobocie
      powodują, że nadchodzący okres będzie stanowić czas próby - piszą Jan Cienski i
      Stefan Wagstyl


      Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że polityczny przełom w Polsce jest
      tuż-tuż. Po wygranych wyborach silna centroprawicowa koalicja, opowiadająca się
      za liberalnymi gospodarczymi reformami, miała położyć kres marazmowi, w jakim
      pogrążyły kraj czteroletnie rządy postkomunistycznej lewicy, i wykorzystać
      posiadaną w parlamencie większość do prowadzenia polityki przyjaznej biznesowi,
      tworzenia bodźców do inwestowania i zbierania owoców ubiegłorocznego wejścia do
      Unii Europejskiej. Stało się inaczej: zwycięzcy parlamentarnych i prezydenckich
      wyborów rozeszli się. Konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) i
      liberalna Platforma Obywatelska (PO) nie zawarły od dawna planowanej koalicji,
      a PiS - chcąc, nie chcąc - utworzyło, dzięki poparciu marginalnych partii
      populistycznych, mniejszościowy rząd.

      Nadzieja, że znów ruszą rynkowe reformy, ustąpiła miejsca niepewności co do
      poczynań tego rządu - a nawet wątpliwościom, czy zdoła przetrwać dłużej niż
      kilka miesięcy.

      Poziom WIG20, warszawskiego indeksu giełdowego "blue chipów", który wzrósł w
      przewidywaniu koalicji PO - PiS pod koniec października, w najostrzejszej fazie
      kryzysu spadł o 10 proc.

      Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Kazimierz Marcinkiewicz ledwie co objął urząd, a
      prezydent elekt Lech Kaczyński dopiero w przyszłym miesiącu przejmie funkcję od
      wieloletniego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Nowe polskie kierownictwo
      jeszcze nie miało czasu pokazać, co potrafi.

      Ministrowie będą podlegać podobnym ograniczeniom gospodarczym i politycznym co
      ich poprzednicy - między innymi presji na stosowanie się do przepisów UE i
      realiów międzynarodowego rynku. Muszą nie tylko utrzymać, lecz także
      przyspieszyć rozwój. Zdają sobie sprawę, że jeśli Polska ma osiągnąć wzrost
      inwestycji - co jest warunkiem koniecznym obniżenia najwyższego w UE
      bezrobocia, wynoszącego 17,6 proc. - musi pozostać atrakcyjna dla inwestorów.

      - Na ogół mamy niewiele do czynienia z polityką, ale jako przemysłowcowi zależy
      mi na tym, żeby polityka była stabilna - mówi Jacek Rutkowski, prezes spółki
      Amica Wronki, produkującej sprzęt AGD.

      PiS przejęło władzę z niejednorodnym programem gospodarczym, w którym plany
      wspierania inwestycji przez obniżenie podatków i ograniczanie biurokracji
      przycupnęły nieśmiało obok ambitnych zamierzeń rozszerzenia zakresu ingerencji
      państwa w gospodarkę, subsydiowania budowy trzech milionów mieszkań czy
      podniesienia zasiłków dla rodzin mających dzieci.

      Na te gospodarcze cele nakłada się radykalny program polityczny "doprowadzenia
      do końca procesu obalania komunizmu". Wywodzący się z "Solidarności" przywódcy
      PiS są przekonani, że po 1989 r. zbyt wielu byłych komunistów zachowało władzę
      oraz wpływy i że to oni są w dużej mierze winni nasilającej się w ostatnich
      latach korupcji. Marcinkiewicz wspomniał o "czworokącie bermudzkim", złożonym z
      niektórych polityków, tajnych agentów policji, przedstawicieli środowiska
      biznesu i przestępców. Co prawda PiS stanowczo utrzymuje, że dochodzenia wobec
      podejrzanych będą prowadzone zgodnie z literą prawa, ale przeciwnicy obawiają
      się czystki. Niewykluczone, że idą ciężkie czasy dla byłych komunistów,
      zajmujących dziś wysokie stanowiska w państwowej administracji i państwowych
      przedsiębiorstwach.

      Uzależnienie PiS od głosów populistów z lewej (Samoobrona) i prawej (Liga
      Polskich Rodzin) strony sceny politycznej także budzi niepokój. Zabiegając o
      poparcie w Sejmie, PiS poczyniło budżetowe obietnice, które mogą utrudnić
      rządowi utrzymanie deficytu na planowanym poziomie 30 mld złotych rocznie.
      Marcinkiewicz jednak stanowczo twierdzi, że zaangażowanie na rzecz reform
      gospodarczych nie osłabło, i obiecuje przyjęcie wielu probiznesowych inicjatyw,
      poczynając od "uproszczenia procedur i gospodarczego prawa".

      Premier nieoczekiwanie usłyszał pochwałę z ust Aleksandra Kwaśniewskiego,
      ustępującego prezydenta i byłego komunisty, który uważa nowy rząd za "ryzyko",
      ale Marcinkiewicza postrzega jako "tego, który może powstrzymać radykalne
      posunięcia". Jednak premier Marcinkiewicz nie jest - jak sam przyznaje -
      całkowicie niezależny. Inicjatywa wychodzi od Jarosława Kaczyńskiego, prezesa
      PiS i brata-bliźniaka prezydenta elekta Lecha Kaczyńskiego. Po wygranych
      wyborach do parlamentu Jarosław Kaczyński pozostał poza rządem, ale to on jest
      szarą eminencją. Ten mistrz politycznej taktyki nigdy nie przejawiał
      szczególnego zainteresowania gospodarką, natomiast stawia sobie za cel, by PiS
      stało się dominującą partią centroprawicową. W rządzie baronowie PiS przejęli
      kontrolę nad tak zwanymi siłowymi resortami.

      Pierwsze działania nowego rządu są skierowane przede wszystkim na oczyszczenie
      policji i stworzenie silnego organu antykorupcyjnego. Państwowi urzędnicy i
      dyrektorzy państwowych spółek, z których wielu "zainstalowano" na tych
      stanowiskach po zwycięstwie lewicy w wyborach w 2001 r., na razie zajęli
      postawę wyczekującą: a może do nas się nie dobiorą?

      PiS ma nadzieję, że jeśli uda się zrealizować ten program, nastąpi polityczne i
      gospodarcze wyzwolenie Polaków i skończą się takie problemy, jak korupcja i
      przerost biurokracji - zmora przedsiębiorców. Jednak krytycy PiS ostrzegają, że
      gdyby prowadzący dochodzenia zaczęli interesować się nie tylko podejrzanymi o
      korupcję, lecz i politycznymi "celami", wywołałoby to wysoce szkodliwe skutki,
      między innymi pogłębienie podziałów.

      Tyle dobrego, że gospodarka jest w niezłym stanie. Inflacja i stopy procentowe
      są niskie, bilans obrotów bieżących - niezły, a deficyt fiskalny jest pod
      kontrolą. Dynamiczny wzrost eksportu rekompensuje słaby popyt wewnętrzny.
      Spodziewane jest zwiększenie krajowego produktu brutto o 3,5 proc. - za mało,
      aby ograniczyć bezrobocie, ale zupełnie przyzwoicie według unijnych standardów.

      - Nowy rząd ma bardzo dobre warunki startu - uważa Leszek Balcerowicz, prezes
      banku centralnego i architekt reform gospodarczych, które wprowadziły do Polski
      kapitalizm.

      Polska, podobnie jak pozostali nowi członkowie UE, chce wejść do strefy euro,
      ale nowy rząd nie planuje wprowadzenia wspólnej waluty przed 2011 r. Niemniej
      członkostwo w UE spowodowało ponowny wzrost zainteresowania zagranicznych
      inwestorów. Przewiduje się, że w 2005 r. wartość zagranicznych inwestycji
      sięgnie, według przewidywań Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, 6,4 mld
      dolarów (w porównaniu z 3,9 mld w 2003 r. i 5,3 mld w 2004 r.).

      Ciągle jeszcze niskie (w porównaniu z zachodnioeuropejskimi) koszty pracy i
      wzrost wydajności w tempie 10 - 15 proc. rocznie to ważkie racje, by inwestować
      w branżach nastawionych na sprzedaż za granicę. Przemysł motoryzacyjny, który
      jest największym polskim eksporterem, przyciąga wielonarodowych producentów
      samochodów, za którymi idą wytwórcy komponentów. Polska staje się bazą dla
      działalności usługowej tak odmiennych firm, jak amerykański bank Citigroup i
      holenderski koncern z branży elektronicznej, Philips. Nadal też przyciąga, jak
      magnes, grupy zainteresowane dużym rynkiem zbytu.

      Wypowiedź nowej minister finansów Teresy Lubińskiej, że hipermarkety nie są w
      Polsce mile widziane, ponieważ szkodzą drobnym detalistom, wywołała spór.
      Jednak rząd musi ostrożnie balansować na cienkiej linie oddzielającej ochronę
      małych sklepów i ochronę interesów konsumentów.

      Podczas kampanii wyborczej przywódcy PiS często robili wrażenie eurosceptyków,
      dziś natomiast premier Marcinkiewicz deklaruje ścisłą współpracę z unijnymi
      pa
    • Gość: zx Re: Financial Times IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 22:19
      a tu koncówka


      Podczas kampanii wyborczej przywódcy PiS często robili wrażenie eurosceptyków,
      dziś natomiast premier Marcinkiewicz deklaruje ścisłą współpracę z unijnymi
      partnerami. Dla Polski, jednego z wielkich beneficjentów unijnych funduszy,
      budżet UE na lata 2007 - 2003 ma ogromne znaczenie. Warszawa musi zrobić
      porządki na własnym podwórku. Polscy rolnicy wchłonęli środki pomocowe,
      natomiast ministerstwa, samorządy i spółki dużo wolniej wykorzystują unijne
      fundusze regionalne. Kazimierz Marcinkiewicz ubolewa nad tym, że Polska wydała
      dotychczas zaledwie 3 proc. unijnych środków przeznaczonych na lata 2004 -
      2006. Jeśli sytuacja ma się poprawić, Warszawa musi zwracać na Brukselę więcej -
      a nie mniej - uwagi.

      Jan Cienski, Stefan Wagstyl, tłum. E.G.
      23 listopada 2005

      --------------------------------------------------------------------------------

      Najważniejsze problemy
      Obecny okres jest w Polsce pełen niepewności. W kraju, którego gospodarkę
      zalicza się do największych na wschodzie Europy, wielu miało nadzieję, że nowo
      wybrany rząd wprowadzi rynkowe reformy, które umożliwią wykorzystanie kapitału,
      jakim jest członkostwo w Unii Europejskiej. Na razie jednak te nadzieje nie
      ziściły się.

      • Gospodarka: Tempo wzrostu jest przyzwoite, ale wysoki jest poziom bezrobocia
      i deficytu budżetowego.

      • Rynki kapitałowe: Ceny akcji rosną, jest napływ nowych emisji

      • Przyciąganie inwestorów: Pomagają różnice płacowe i wykształcenie siły
      roboczej.


      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_051123/dodatek1_a_1.html

      miłej lektury, jeśli rozumiesz co czytasz
      • Gość: bziQ Re: Financial Times IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 07:48
        Skoro tak dobrze umiesz czytac, to wytlumacz mi te dwa teksty:


        biznes.onet.pl/5,1298211,prasa.html
        www.gazetaprawna.pl/wynagrodzenia/?d=20051011

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka