Gość: emigrant
IP: *.he.net
10.12.02, 22:57
Wchodze sobie na to forum, zeby porozmawiac z ludzmi z mojego rodzinnego
miasta, a tu glowny temat to ciemne sprawki Konrada Leckiego. Jestem
zbulwersowany, ze ten czlowiek zaszedl tam gdzie jest. Dodam i ja swoje trzy
grosze do tej dyskusji.
K. Lecki (ps. Sniskers) to moj byly kolega z podworka. Wlasciwie nie kolega,
ale znajomy, bo nigdy nie kolegowalem sie ze skinheadami. Kiedy tak siegne
pamiecia, przychodzi mi na mysl jedna historia sprzed jakichs 12 lat, kiedy
do Konrad z grupa chuliganow z osiedla obrabowali sklep spozywczy, ktory
oferowal sporo zagranicznych towarow, a czasy byly wtedy jakie byly. I
bynajmniej nie byl on biernym uczestnikiem zdarzen. To on zaobserwowal, ze
tylne drzwi latwo zdjac z zawiasow, to on wreszcie czatowal w krzakach, zeby
zaobserwowac kiedy dostarczaja tam towar. Potem przez tydzien Snickers z
banda ganiali po osiedlu i chwalili sie zagranicznymi towarami.
Moze przez ten czas bardzo sie zmienil, ale nawet jesli, to nie mozna
zapomniec starych grzechow.