07.06.06, 11:52
O MNICHU, KTÓRY WOLAŁ KURĘ OD PSA

Zamarte ma zakon. Zakon ma charakter kontemplacyjny oraz kurnik. Ma również
zakonnika Mirosława Tredera. Treder ma duży brzuch, wybuchowy charakter i
etat katechety w wiejskiej szkole. Wśród młodzieży Treder ma posłuch, o czym
ostatnio przekonał się pies, którego Treder wraz z dopingowaną przez siebie
dziatwą próbował ukamienować.

WINNY PIERWSZY RZUCA KAMIENIEM

Braciszek Mirosław wk...ł się bardzo widząc kurę w pysku psa. Wieść o
bezpańskim wygłodzonym psie, który zgodnie z prawami natury upomniał się o
obiad w klasztornym kurniku, wyprowadziła karmelitę bosego z równowagi. W
końcu jego kura, jego obiad. Zwołując ministrantów oraz bawiące się na placu
zabaw dzieci ruszył do ataku. Dzieciom, które przygotowywał do pierwszej
komunii, nakazał chwycić za kamienie wielkości ich głów i rzucać nimi w
zagłodzonego zwierzaka. Dając przykład głoszonej przez zakon miłości do braci
mniejszych katecheta jako pierwszy rzucił w psa. W ślad za nim poszły dzieci,
którym ksiądz wytłumaczył, że pies jest bestią i musi dostać nauczkę za
wykradanie kur. Dla tej idei grupka dzieci pod przywództwem kapłana otoczyła
przerażonego psiaka, który wył z bólu po każdym zadanym ciosie. Atakowane
zwierzę nie miało dokąd uciec. Przez kilka minut ksiądz i zachęcone przez
niego dzieci rzucali kamieniami w skomlącego czworonoga. Dopiero po
interwencji litościwej obywatelki, która zauważyła egzekucję, ksiądz wydał
dzieciom komendę: już nie rzucajcie. Kobieta, której nie mieściło się w
głowie, jak ksiądz może zagrzewać dzieci do kamienowania zwierzęcia, w
odpowiedzi usłyszała od księdza kilka niemiłych słów. Kulejący pies z
rozbitym pyskiem i zakrwawioną łapą trafił do schroniska.

DZIATKI NADAL UCZYĆ KAŻE

Mirosław Treder nie działał w afekcie i nadal jest zdania, że żywot kury jest
cenniejszy od żywota psa (na podstawie wypowiedzi Mirosława Tredera
w „Gazecie Pomorskiej". Z nami ksiądz nie chciał gadać, gdyż jak powiedział,
uważa nas za kloakę...). Podobnego zdania musi być dyrektorka szkoły, w
której uczy zakonnik, ponieważ nie podjęła żadnych działań zmierzających ku
odseparowaniu zwierzęcego oprawcy od dzieci. Zakonnik swoje zachowanie
tłumaczy troską o dobro mieszkańców. Jego zdaniem pies był groźny. Innego
zdania są dzieci. Wołaliśmy na niego „Niczyj" - mówią ośmioletnie
dziewczynki, których ksiądz nie namówił do udziału w próbie zamordowania
czworonoga, a które psa pamiętają ze wspólnych z nim zabaw.
I tak Kościół polski naucza dziatwę miłości stawiając to, co można zeżreć,
ponad tym, co można kochać.
Informujemy o najważniejszym: kura przeżyła.

MALINA BŁAŃSKA NIE 23/2006


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka