Gość: "lekarz"
IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl
23.07.03, 08:05
Godzina wieczorna (przyjmijmy X). Na osiedle podjerzdża karetka, zatrzymuje
się pod blokiem. Wysiada z niej lekarz i sanitariusz? Idą do chorego. Ale
karetka nie zatrzymała się pod klatką, więc maja do pokonania kawałek a czas
ucieka. Podchodzę do kierowcy (oczywiście karetki) i mówię, że może podjechać
pod kaltkę, jest podjazd, specjalnie utwardzona droga (płytami chodnikowymi,
a nie żadne klepisko). Kierowca nie raczy spojrzeć w moja stronę (bo po co,
ktoś śmie zawaracać mu głowę) i cedząc złośliwieprzez zęby mówi: "podjechać
to możesz ty maluchem, tym samochodem jeździ się tylko po ekstra drogach"
Gratuluję kierownictu pogotowia super samochodów. Tylko właściwie to po co
oni jerzdżą do chorych. Przecież (dla mniejszego zużycia środków lokomocji)
mogli by wzywać ich do swojej siedziby.
A może .... W Łodzi spóźniano się z interwencją w celu ... (i tu dalej nie
będę kończył)