Gość: ANAX
IP: *.*
06.11.02, 14:02
Mam od dłuższego czasu wątpliwości co do mojej lekarki.Zawsze jest wszystko w porządku.Ale w poniedziałek tak mnie wkórzyła nie chce mówić brzydko ...ze myslałam że jej dokopie.Otórz mój syn miał silną biegunke aż się z niego lało, więc zadzwoniłam do niej żeby się umówić na wizyte domową.Ponieważ do przychodni muszę jechać cztery przystanki tramwajowe,stwierdziłam że tak będzie najlepiej.A lekarka na to że ona musi go zobaczyć natychmiast bo nie wie czy nie jest odwodniony i może trzeba jechać do szpitala.Mówie jej że jestem w pracy i nie dojadę już.A ona już wyżuty że skąd wiem jak się dziecko czuje.no to ja że siedzi z babcią i dzwonie do niej jaki jest stan dziecka.Może pomyślicie że powinnam w takiej sytuacji wziąśc sobie wolne ale ja opiekuję sie innym dzieckiem nielegalnie bez umowy i jego rodzice też pracują.A zanim się oni zwolnią i dojadą do domu to ja najwcześniej mogę do niej dojechać na 15.00 Więc umówiłam się z nią na 15.W przychodni byłam na14.30 i jej już nie było musiałam siedzieć 30 minut na inną lekarke.Ale chodzi mi o to że ja ją prosiłam żeby przyszła do domu.Myślałam że siedzi do wieczora w przychodni i dlatego nie może do mnie dojechać a ta franca poszła sobie do domu.Tak mnie to wkużyło że postanowiłam zmienić lekarza jeżeli możecie mi dać namiary na jakiegoś dobrego pediatre to bardz bym prosiła.Może znacie młynarską z kozłówka.Albo gdzieś w podgórzu.Ale się rozpisałam Ania.