Dodaj do ulubionych

Kraków - moja miłość....

29.06.04, 11:45
Obserwuj wątek
    • rena_gd Re: Kraków - moja miłość.... 29.06.04, 12:22
      tak było dobrze, że pominęłaś milczeniem:))
      • senne_marzenie Re: Kraków - moja miłość.... 29.06.04, 12:26
        nie ma sily mowic?;))
      • grajur Re: Kraków - moja miłość.... 29.06.04, 13:33
        cokolwiek powiem, i tak będzie mało, więc....
        • halina_77 Re: Kraków - moja miłość.... 29.06.04, 13:49
          Zostało tam coś dla mnie do kochania Grajurko? ;)))))
          • grajur Re: Kraków - moja miłość.... 29.06.04, 13:51
            halina_77 napisała:

            > Zostało tam coś dla mnie do kochania Grajurko? ;)))))
            Halinko, cały Kraków :)))
            • elsevier Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 11:59
              Moja tez miłość, ten Kraków. Lubie w nim być, ogladac go, siedzieć na rynku i
              gapic sie na ludzi.
              Pozdrawiam tych którzy podzielają moje emocje.
              • iga53 Re: Kraków - moja miłość.... 03.07.04, 21:14
                Dziękuje za pozdrowienia (jako ta, która ma ten przywilej, że może siadywać na
                Rynku i gapić się na ludzi). Emocje podzielam z równą przyjemnością.
                Pozdrawiam serdecznie.


    • wiaterek Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 12:26
      Grajurko ... moja również, z jedną różnicą chyba:))
      ONA trwa od przeszło ćwierć wieku hihihi
      Ba ...przy okazji ostatniego czerwcowego pobytu pokazałam JĄ Isamkowi:-)) Był
      zauroczony:-)P

      Pozdrawiam i żywo łaczę się z fankami i fanami Krakowa "wiaterek"
    • kreon1 Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 17:54
      E tam, Kraków, Kraków łatwo kochać pokochajcie Pcimie Wielkie, to dopiero
      sztuka:))
      • toulaa Re: Kraków - moja miłość.... 03.07.04, 23:47
        kreon1 napisał:

        > E tam, Kraków, Kraków łatwo kochać pokochajcie Pcimie Wielkie, to dopiero
        > sztuka:))



        Nie znam Pcimia Wielkiego, ale znam Pcim, zresztą blisko Krakowa, na
        zakopiance. Kojarzy mi się z zajazdem "Czarny lew" przy drodze, korkami
        strasznymi w śniegu i lodzie oraz drżeniem serca, że
        najniebezpieczniejszy, "czarny" odcinek zakopianki, za Rabką w Gorcach, jeszcze
        przed nami (to w przypadku podróży do), albo że fajne "Chłopskie jadło" w
        Głogaczowie już blisko (to w przypadku podróży z powrotem).
    • slfdk Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 19:56
      I moja..i moja:))Poznalam Krakow majac 29 lat..I bede kochac to miasto do
      samego konca....:)Pytanie tylko:czy mieszkajac w nim czy teskniac tylko,
      powracajac nieustannie...Jakas magia nieokreslona ogarnia mnie zawsze ilekroc
      stawiam stope na tej ziemi..Krakow w deszczu..Krakow o swicie..Krakow
      noca..Nieopisane uczucie, ktorego -jak mi sie zdaje- nie mozna zatracic nawet
      gdy jest sie przywalonym szara codziennoscia..praca..obowiazkami..smutkiem
      chocby..Byc smutna w Krakowie..jest inaczej niz gdziekolwiek indziej...:)
    • bisia33 Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 20:24
      Naprawdę czy na niby
      • slfdk Re: Kraków - moja miłość.... 30.06.04, 21:25
        Przekonaj sie sama:) No chyba ze mnie zaczarowala Biala Dama dnia pewnego
        marcowego:)Hihi
        • toulaa Dobrze, że nie Hiroszima 02.07.04, 11:23
          Faktycznie, kochać Kraków łatwo, kochać jego część - Nową Hutę, to dopiero
          wyzwanie jest!

          My, warszawiacy, w większości kochamy Kraków (ja również), bo zachwycamy się
          jego CK atmosferą, zwartym charakterem zabudowy, przynajmniej centrum
          (urbanistycznie to pewnie jakoś inaczej się nazywa), no i mamy kompleks, że do
          nas turyści zagraniczni przyjeżdżają, bo muszą, a tam, bo chcą.
          No i trendy jest narzekać na brzydką, śmierdzącą i bez wyrazu stolicę (obecną).
          Znane mi krakusy narzekają zaś na "zatęchłość" i zaściankowość Swego grodu;
          zresztą jako niekrakowianka kompletnie nie rozumiem, co mają na myśli.

          Ok, idę zaglądnąć na pole, jak się ubrać na podróż.

          toulaa już przedkrakowsko całkiem
          • 3o na poludnie 02.07.04, 14:24
            no ja tez za 4 godziny do krakowa a dalej
            celem jest dwutysiecznik, jeszcze nie wiadomo ktory, wybiore sobie juz na
            miejscu jakis najprzyjazniej nastawiony (nie znaczy najlatwiejszy ;-)

            alez jestem szczesliwa
            • runek Re: na poludnie 02.07.04, 14:38
              Rysy - 2499 (ale już nie rosną) i uważaj na misie
              • elsevier Re: na poludnie 02.07.04, 15:42
                Nie, Rysy nie.
                Proponuję Ciemniak. Ma swoja historię.
                Pamietam, kiedy w 1968 roku tow. Wiesław był łaskaw natrząsać sie z
                intelektualistów i wytykac im żarcie chleba darowanego przez socjalistyczna
                ojczyznę. A o Pawle Jasienicy mówił, że to takie coś: ni pies ni wydra, coś na
                kształt świdra, to tego lata, w Dolinie Koscieliskiej do drogowskazu na
                Ciemniak , ktoś dodał druga tablice - Gomułka. Ciemniak Gomułka, bowiem tenże
                Wiesław uważał, że to całe towarzystwo po uniwersytetach, to ciemniactwo
                nierozumiejace przemian w socjalistycznej ojczyźnie.
                Pogody zyczę.
        • koziorozec46 Re: Kraków - moja miłość.... 09.07.04, 10:51
          Oj, zaczarowała Ciebie Biała Dama dnia pewnego marcowego. A która to była?, ta
          z Piwnicy pod baranami, czy może ta z rauszowych piwnic. A może jeszcze dokądś
          chodziłaś. Wyznaj swój szlak po Krakowie.
    • symetria1 Re: Kraków - moja miłość.... 03.07.04, 20:51
      Przypadkiem ktoś zadzwonił... badz wieczorem na dworcu... pojechalam i
      oniemialam... własnie stroiła sie w hallu Dworca Głównego w Krakowie Narodowa
      Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia z Katowic i Chór Polskiego Radia z
      Krakowa, a w powietrzu nerwowo juz wibrowaly dzwięki...przeszedl koło mnie pan
      Wojciech Kilar, spokojnie, statecznie tak niepozornie. To przyjechal "Pociąg do
      muzyki Kilara". Mała grupka widzów. Przypadkowi ludzie z walizkami ze
      zdziwieniem na twarzy, chyba tez nie wiedzieli co sie za chwile zdarzy. I
      orkiestra ruszyla pod dyktando pani mowiacej:(...) pociąg Kraków - Płaszów
      rusza z peronu 2-giego..(...) Piekna melodia utworu "Koscielec 1909" wypełniła
      mury miejsca gdzie zawsze jestesmy w biegu. Nagle stanelismy i Ci co gdzies
      pedzili i ci co trafili tu przez przypadek. Wsłuchali sie sie w muzyke... Nawet
      gołebie oszalały, zrywając sie w trakcie mocniejszych akordów, robiły szalone
      kółka nad orkiestrą i chórem. Ciesze sie ze przechodzilam, ze to poczułam, ze
      zdażyłam na ten pociąg. Dlatego kocham Kraków, możesz sie zatrzymac i
      zaniemówić z zachwytu czasem tak przez przypadek a czasem przez telefon :)))
      Symetria czasem Asymetryczna:)
      • niesmialek1 Re: Kraków - moja miłość.... 03.07.04, 20:57
        symetrio,jesteś mi bliska.
        • toulaa Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 03.07.04, 23:43
          Podobno, jak Ktoś mi dziś powiedział, niegdyś na murze obok peronu piątego na
          stacji Kraków Główny, peronu, na który przyjeżdżają pociągi z Warszawy,
          wypisano wielkimi i trwałymi literami: "Witamy chamy ze stolycy":)))

          Może lepiej przyjechać od strony Płaszowa?:)
          • urna_z_prochami Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 09.07.04, 13:39
            od płaszowa sie nie da.
            a w stolycy na dworcu jest napis "legia wita kmiotów" i on mi sie ten napis
            bardzo podoba w swojej wymowie.
            a ze stolycy to przyjezdzają na czeci (chyba).
            • toulaa Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 10.07.04, 11:56
              Na czeci, na czeci, potwierdzam.
              A od Płaszowa się nie da, no chyba że z Zakopca.

              A najpiękniejsza jest ul. Szeroka nocą.
              • elsevier Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 10.07.04, 12:25
                A na szerokiej knajpki maleńkie.
                • fuihui Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 10.07.04, 18:25
                  elsevier napisał:

                  > A na szerokiej knajpki maleńkie.

                  Mniejsze i ciekawsze od strony "placu zydowskiego" - ul. Estery, Meiselsa po
                  Miodowa:)) Szczegolnie noca cudownie wygladaja.


                  fuihui
                  • toulaa Re: Kraków - warszawiaków miłość.... 10.07.04, 21:28
                    fuihui napisał:

                    > Mniejsze i ciekawsze od strony "placu zydowskiego" - ul. Estery, Meiselsa po
                    > Miodowa:)) Szczegolnie noca cudownie wygladaja.

                    Szczególnie nocą cudownie wygląda ta synagoga, jedyna jeszcze czynna jako dom
                    modlitwy, chyba na Warszauera?


                    P. S. A w Warszawie z takich cudeniek tylko Umschlagplatz został, a właściwie i
                    to nie.
                    • fuihui rozognienie 10.07.04, 22:35
                      1. Kazda Synagoga jest domem modlitwy, zadna nie jest Swiatynia.

                      2. Na Kupa jest synagoga Izaaka (oraz siedziba Laudera wraz z z muzeum i
                      wystawa o Getcie) - Warszauera zas dochodzi sie wlasnie do pieknego placu
                      zydowskiego, tego samego, na ktorym w nocy leza ksiazki na stolach (klimat
                      bukinistycznego Paryza) i wokol ktorego jest sporo malych i przytulnych
                      knajpek, zapraszajacych do swego wnetrza... Takie przytulne wnetrza,
                      rozgrzewajace swoim wewnetrznym blaskiem to miejsce, "czarowne i piekne"...

                      3. Kazimierz noca...tylko z Osoba, z Ktora warto:) A warto!

                      Ums...nie, rzezba koszmarna - do mnie to nie przemawia. I jeszcze koncepcja
                      tego muzeum:(


                      fuihui
                      • fuihui Re: rozognienie 10.07.04, 22:40
                        Choc juz nie ma "chalatnikow" opowiadajacych noca pouczajace traktaty w taki
                        sposob, ze migoca swiece, to jednak nadal mozna poczuc czar
                        Kazimierza...wszystko zalezy tylko od tego, z Kim sie idzie:)


                        fuihui
                        • zakochana.w.krakowie Re: rozognienie 10.07.04, 23:50
                          fuihui napisał:

                          >Kazimierz noca...tylko z Osoba, z Ktora warto:)

                          Krakow "ma tak" rano, wieczor, we dnie, w nocy; przekonajcie sie Ci, ktorzy
                          macie szanse... pozdrawiam serdecznie;)
                          • symetria1 Re: rozognienie 11.07.04, 09:09
                            I nawet gdy idziesz sam ciagnąc za sobą zaspanego psa, Kazimierz czaruje. Gdy
                            jeszcze nie opadła poranna mgła i kamieniczki mają tylko cienie. Jakiś
                            staruszek wraca z piekarni z ciepłym jeszcze chlebem. Gdy nie ma turystów, gdy
                            jest sie prawie samym np w listopadowy ddżysty dzień. Jak miasto w mieście, po
                            prostu inny świat.

                            Symetria czasem asymetryczna.
                            • toulaa Rozmiłowanie 12.07.04, 11:56
                              W:
                              siedzeniu na Rynku, i zjadaniu obwarzanków (nie bajgli, Boże broń!), fachowo
                              podobno jest łamać kęsy i podawać do ust, a nie odgryzać bezpośrednio;
                              trzymaniu kurczowym torebki przy sobie w Sukiennicach, między koszulkami ze
                              Smokiem, długopisami ze Smokiem, Smokami nakręcanymi i ryczącymi, a nawet
                              ogniem gazowym ziejącymi, ciupagami ze smokiem, oscypkami, lalkami w stroju
                              krakowskim i bursztynami, no i złodziejami; stwierdzaniu, że Ołtarz w Mariackim
                              i witraże u Franciszkanów są takie, jak były przy ostatniej bytności; oburzaniu
                              się, że woda w fontannie na Rynku taka brudna, a ceny w Europejskiej takie
                              wysokie; śledzeniu filmu w salce kilkunastoosobowej w kinie na górce w pasażu,
                              na ekranie wielkości dwuosobowego prześcieradła; narzekaniu, ile tego chamstwa
                              z Warszawy się nazjeżdżalo; naleśników pałaszowaniu (zauważyliście, ze
                              naleśniki się pałaszuje, a nie je?), słuchając hejnału nad głową,; gadkach-
                              szmatkach z taryfiarzami, wsłuchiwaniu się w okrzyki meneli na Plantach,
                              karmieniu gołębi tak przejedzonych, że nie mają siły fruwać; wypatrywaniu łysej
                              czaszki Mleczki w sklepiku wśród karteczek, plakatów, kubeczków, pościeli,
                              poduszek, popielniczek i podkładek pod mysz z jego rysunkami; szturchaniu się
                              łokciem: "Widziałaś? To szedł Długosz", "A Ty widziałeś? Ta co tam siedzi to
                              nie Dymna?"; wreszcie nocnym podziwianiu oświetlonego Wawelu odbijającego się w
                              śmiesznie wąskiej tutaj Wiśle, i kroczeniu po kocich łbach Kazimierza, niegdyś
                              osobnego miasta, tego bliższego części katolickiej, żeby było mniej ludzi, i
                              wsłuchiwaniu się w kroki po bruku, gdzie kiedyś chodziły różne Rachele i
                              Izaakowie, i....
                      • toulaa Re: rozognienie 12.07.04, 12:06
                        1. To już wiem, że nie Świątynią, wszak wyedukowanam:)

                        2. Tak, fajniejsze nawet od Szerokiej.

                        3. Z Osobą, Z Którą Warto, chyba wszędzie warto. Ale warto wybierać miejsca
                        piękne i szczególne, powiedziałabym - godne właśnie.
                        Jak mówił Saint-exupery, "kochać to nie znaczy patrzeć na siebie, ale patrzeć
                        razem w tym samym kierunku", ergo warto starannie wybierać ten kierunek,
                        najlepiej na rzeczy warte spoglądania, takie, jak nocny Kazimierz właśnie.


                        P. S. Rzeźba na Umschlagplatz koszmarna, jako i ta na placu Krasińskich,
                        Powstaniu warszawskiemu poświęcona, ale turystom podobają się postacie
                        wchodzące do kanału. Koncepcja Muzeum Getta w Warszawie, multimedialnego, mnie
                        bardzo się podoba. Jeśli faktycznie będzie można przejść się odtworzonymi
                        uliczkami, słuchając jego odgłosów, czując zapachy z knajpek itd., to ja się
                        piszę.
                        • rohasek Re: rozognienie 12.07.04, 13:18
                          toulaa napisała:

                          3. Z Osobą, Z Którą Warto, chyba wszędzie warto. Ale warto wybierać miejsca
                          > piękne i szczególne, powiedziałabym - godne właśnie.
                          > Jak mówił Saint-exupery, "kochać to nie znaczy patrzeć na siebie, ale patrzeć
                          > razem w tym samym kierunku", ergo warto starannie wybierać ten kierunek,
                          > najlepiej na rzeczy warte spoglądania, takie, jak nocny Kazimierz właśnie.
                          >
                          w pełnej małopolskiej rozciągłości popieram !:)
    • jesienna45 Re: Kraków - moja miłość.... 09.07.04, 13:47
      Grajurko wiesz, że czekam..pokaże Ci mój Kraków. Troszkę inny od tego z
      przewodników:)
      Pokochasz jeszcze bardziej...Spinka
      • blondynka.mala Re: Kraków - moja miłość.... 09.07.04, 16:40
        Grajurko, wracasz do Krakowa? Spinka będzie pokazywać?
        A ja?
        Kraków to jest to miejsce, do którego wraca się zawsze.
        • drak1 Re: Kraków - moja miłość.... 09.07.04, 19:41
          Moge blondynko też kraków pokazać, chcesz?
          Jestem gotów, mam urlop, daję Tobie znac.
          Calusy, drak zawsze gotów.
          Ps mam w Krakowie fajna chate.
          • elsevier Re: Kraków - moja miłość.... 10.07.04, 12:29
            Chodzi o Smoczą Jamę?
            :-)
        • grajur Re: Kraków - moja miłość.... 11.07.04, 15:34
          blondynka.mala napisała:

          > Grajurko, wracasz do Krakowa?
          tak blondynko, wracam i to już niegługo!
          Nie wystarczył mi weekend...
          >A ja?
          przyjedź równieź:))
      • grajur Re: Kraków - moja miłość.... 11.07.04, 15:33
        Nie mogę sie doczekać spinko!!, to już niedługo:)))))
        • blondynka.mala Re: Kraków - moja miłość.... 13.07.04, 09:24
          A ja nie mogę grajurko przyjechać do Krakowa, kiedy Ty tam będziesz.
          Buuuuuuuuu :(((((((((.
          • drak1 Re: Kraków - moja miłość.... 14.07.04, 23:52
            będę 28 lipca we czwartek o godzinie 18, jeszcze nie wiem gdzie. mam
            nadzieję,że organizatiorzy ustala miejsce spotkania.
            :-)
            Szykuję sie do zakochania w tobie.
    • lubie.pomponiki Re: Kraków - moja miłość.... 11.07.04, 19:29
      a Nowa Huta?
      • fuihui Re: Kraków - moja miłość.... 16.07.04, 23:32
        Ten kto jest z Krakowa - jest z Krakowa. A ten, kto z NH to z NH. Nie myl tego.


        fuihui
        • i.am Re: Kraków - moja miłość.... 16.07.04, 23:39
          A Ty syneczku? ... juz wiem, poznaję po nicku, fujhuj jest z NH Czekam na bonus.
    • jan_serdeczny Re: Kraków - moja miłość.... 11.07.04, 22:27
      ..lubie ten mrozny poranek, gdy mgla snuje sie nad Wisla, pod stopami chrzęści
      śnieg, a sylweta klasztoru Norbertanek majestatycznie wyrasta u stóp
      salwatorskiego wzgórza. Wstające słońce odbija się w wiślanych falach - wokól
      pustka. Niespiesznie zdążam w kierunu Wawelu, wdychając orzeźwiające powietrze,
      obok płyną łabędzie oczekujące na okruchy chleba, ciszę mąci jedynie krzyk
      ptaków. Wyjmuję zza pazuchy kamerę, by uwiecznić ten moment.. Będę do niego
      często wracał w domowym zaciszu.. listopadowy poranek w moim mieście...
    • de_molka Re: Kraków - moja miłość.... 12.07.04, 19:04
      Trudno to miasto nazwac moja miloscia,ale skoro mieszkam tu od jesieni to cos w
      tym musi byc.Krakow kocham chyba za jedno,mam blisko do Wisly, kino za
      rogiem,policje tez ,a z Rynku mozna wracac po pijanemu prosta droga i zawsze
      sie trafi.Jedno mnie denerwuje.Czemu emeryci tak czesto sie kloca w sklepie o
      pol deko a w tramwajach wzrokiem by zabili,jak im ni ustapisz miejsca?
      de_molka.obywatel.swiata
    • sarna_z_lasu Re: Kraków - moja miłość.... 12.07.04, 19:43
      EEEEEEEE
      Wielkie mi mecyje -Kraków sławić- kiedy to inni znamienitsi robili od dawna
      A Wólke zapadniętą - gdzieś tam .........
      jak moja na ten przykład
      nawet kina tu nie mam.

      Ale widoki -nieba z ziemią zetknięte
      horyzontem w miastach zwane /przez pilotów -no bo kto inny je widzi /

      Muzeum to zorganizujemy z Panem Sołtysem
      Aleji nie trzeba wysadzać
      bo można w lesie wyrąb zrobić i alejki jak się patrzy mchem
      i korą obdartą wysypane

      A na rynek to niedaleko -trzy czwarte godziny rowerem może ciut więcej

      Soku można nastawić w oknach zaklejonych taśmą/ co by się ptaki nie obijały/.

      Sklep to i w niedziele też mamy czynny
      i jak sklepowa w obrządku to i tak zaraz przybiegnie /wystarczy zagwizdać/.

      Telewizor pod każdą anteną ,a satelita ,z przodu od drogi /ponoć na wschód/

      I należy po kościele na cmentarz zajrzeć bo sąsiadka juz "swoje "plastikowe
      margarytki umyła.

      Mozna wyjść
      albo na las ,
      albo na kościół
      albo na remize
      albo na szkołe

      Jak nie wieje - to każdy wyjdzie i opiewa :
      -śpiew słowików/ a multum ich /
      -nowe okna /plastiki/u Janków
      -oset zółknący/ po opryskach/
      -bocianową parę jak chodzi z bociankami za wywłóczynami
      -oponę zepchniętą do strumienia

      Albo usiąść i czytać za krzakami róż ,
      z których wieczorem wylatują chrząszcze.


















      • baltycki Re: Kraków - moja miłość.... 17.07.04, 16:08
        zazdroszcze...
    • urszulka_ma Re: Kraków - moja miłość.... 17.07.04, 22:56
      pisząc o Krakowie..
      nie można o jego sercu zapomnieć
      po schodach wysoko trzeba wejść..
      palcami stóp..się podeprzeć...
      dłoń prawą do serca wznieść..
      dotknąć...
      i choć zimny na pozór to metal..
      jednak bije w nim serce prawdziwe..
      wszystkim ludziom bardzo życzliwe..:)
      kiedy trzymając serce dzwonu dłonią..
      życzenie szeptem się wypowie...
      ..zaraz każdy się dowie:
      iż spełnienie wypowiedzianego życzenia..
      ..jest tylko kwestią czasu istnienia...:)

      pozdrawiam Kraków.. i jego mieszkańców...
      i serce zygmuntowskiego dzwonu...:)))

      • godz.00.02 Re: Kraków - moja miłość.... 17.07.04, 23:23
        ...A słyszał-żeś kiedy, z wieży
        jak dźwięczy i śpiewa On. ....
        ... Dzwon królewski: -
        Siedziałem u królewskich stóp,
        królewski za mną dwór:
        synaczek i kilka cór,
        Włoszka, - a wielki chór
        kleru zawodził hymny; -
        a dzwon wschodził.
        Patrzali wszyscy w górę
        a dzwon wschodził, -
        zawisnął u szczytów
        i z wyżyn się rozdzwonił:
        głos leciał, polatał,
        kołysał się górnie,
        wysoko, podchmurnie,-
        a tłum się wielki pokłonił;
        pojrzałem na króla
        a król się zapłonił, ...
        dzwon dzwonił
        _ _ _ _ _ _
        St. Wyspiański
        • urszulka_ma Re: Kraków - moja miłość.... 19.07.04, 18:40
          z przykrością muszę przyznać..że osobiście nie słyszałam..jak dzwoni..
          ale dotykałam jego serca..i spełnia się moje życzenie..
          często wracam do Krakowa..:)
          więc może kto wie?.. jeszcze kiedyś go usłyszę..:)))
          • facet.taki Re: Kraków - moja miłość.... 19.07.04, 20:08
            Ja tez nie słyszałem dzwonu, tylko hejnał.
            Czy jest jakies porównanie?
    • bruchacha Re: Kraków - moja miłość.... 20.07.04, 11:37
      Kraków...
      Gdy wracam z wygnania w K. to cieszę się, że nie muszę nikomu tłumaczyć, iż na
      spacer z psem na pole idę, a nie na dwór jakiś.
      Potem do Huty, do znajomych.
      Dziwię się niechęci niektórych z Was do Huty. Tyle lat już mija...

      :-)

      PS
      miejsce wygnania też na K się zaczyna - prosze nie mylić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka