Dodaj do ulubionych

MPK a matki z wózkami

11.03.07, 22:13
Witam
Z racji tego, że jeszcze nie stać mnie na auto często jeżdżę środkami
komunikacji miejskiej. Do niedawna woziłam córkę w wózku ( na szczęście teraz
ma trzy lata i ten etap mamy za sobą). Np. na basen musiałyśmy jeździć
autobusem dlatego chcę trochę ponarzekać na podróżujących i kierowców:
1. Pasażerowie nie zwracają uwagi na to, że próbuje wejść mama z wózkiem.
Często pchają się przed wózek ( nie rozumiem dlaczego najbardziej agresywni
są starsi ludzie??)Ja raz miałam taką sytuację: chcę wysiąść, oczywiście
tłumy pchają się do wyjścia, nikt mnie nie puści więc wysiadam ostatnia( boję
się aby nie stratowali mojego dziecka), kierowca zamyka drzwi i przygniata mi
wózek. Serce staje mi w gardle bo centymetr dalej a moja córa miałaby
połamane rączki.
2. Kierowcy bardzo rzadko podjeżdżają blisko krawężników i obniżają podwozia
( przecież widzą kto wsiada)
3. Pasażerowie prawie nigdy nie schodzą z miejsca gdzie ma stać wózek
Czy tylko mnie to denerwuje? Macie podobne doświadczenia czy tylko ja trafiam
na taki brak kultury i ignorancję? Ja rozumiem młodzi ludzie nie zdają sobie
sprawy jak trudno poruszać się z ciężkim wózkiem, ale te stare dewoty??
Obserwuj wątek
    • nelles Re: MPK a matki z wózkami 11.03.07, 23:25
      Doskonale Cię rozumiem. Też często jeżdżę komunikacją miejską. Teraz już z
      dwójką: 2 latkiem na nogach i półroczniakiem w wózku. I mam podobne
      doświadczenia. Najlepsze numery to:
      - wskakiwanie przed wózek; nie wiedzieć czemu wszyscy chcą zdążyć wsiąść jeszcze
      przede mną, wskakują w ostatniej chwili prosto pod koła ryzykując potrąceniesmile
      ale liczy się żeby być przed
      - ponieważ rzadko ktoś ustępuje miejsce dla wózków często stoję razem z wóżkiem
      dosłownie na środu w przejściu. Asekuruję wózek i moje dziecko. Na każdym
      przystanku popychają mnie i wózek wszyscy wysiadający, następnie wsiadający, nie
      szczędząc oczywiście oburzonych spojrzeń w stylu: "te głupie baby z wózkami;
      nie miała sobie gdzie stanąć tylko na środku".
      Nauczyło mnie to dwóch rzeczy:
      -jak Ci ktoś wskakuje przed wózek to nie musisz się przejmować że go
      przejedziesz, jak go zachaczę to trudno
      -a w autobusie niestety trzeba się upominać o miejsce dla wózka i nie przejmować
      sie głupimi minami.
      • iberka to smutna prawda 12.03.07, 07:46
        My nigdy nie mieliśmy samochodu i zawsze poruszamy się MPK. W 99% przypadków
        miejsce dla wózka jest najlepsze do postawienia zakupów dla innych pasażerów,
        do tego aby stanąć dużą grupą (np uczniowie). Starsi ludzie biegną, pchają, nie
        patrzą na dorosłych i dzieci, bo oni muszą zdążyć żeby usiąść....Codziennie
        widze takie akcje przy hali targowej. Teraz to już śmiac mi się chce i kiedy
        wsiadam to nie mam zahamowań aby nie przepuścić kogoś.
        Powiem tak:
        * zawsze wymuszałam miejsce dla wózka i nigdy nie stałabym w przejściu
        (dziewczyny walczcie)
        * kiedy kierowca stał daleko jak wsiadałam to od razu po wejściu szłam do niego
        z uwagą,że kiedy będę wysiadać chcę aby stanął przy krawężniku a nie na środku
        ulicy
        * z małym na rękach prosiłam o miejsce , bo po wejściu każdy siedzący nagle
        miał skręt szyi w stronę okna wink i bardzo ciekawy widok

        Moja 78 letnia babcia nigdy sama nie prosi o ustąpienie miejsca tylko stoi,
        ludzie popatrzą i w okno odwrót....koszmar. Jak daję jej Kubę to wsiadam z nimi
        i jadę 1 przystanek żeby usiedli w innym przypadku stoją oboje ledwo się
        trzymając.

        To tyle co na gorąco. Nie pozwólcie spychać się z maluchami gdzieś na bok, w
        końcu po to są wyznaczone miejsca aby z nich korzystać i aby innym też było
        wygodniej podróżować.

        Iza
        • agiq Re: to smutna prawda 12.03.07, 08:19
          własnie i to mnie odstrasza od tego żeby gdzieś się wybrać z wózkiem! od 5,5
          miesiaca nie byłam z dziecmi dalej niz na spacerku (no bo bez dzieci czasem
          dostaję wychodne), w pracy chcą żeby ich odwiedzić z małymi ale jak sobie
          pomyślę że mam wejśc do autobusu w którym zawzse jest ciasno z blixniaczym
          wózkiem...ze mam prosić o pomoc przy wsiadaniu i wysiadaniu....ze bede narażona
          na te rózne miny i uwagi...to wolę zostać w domu. W ciazy bylam bardziej
          odważna, dopominałam się o miejsce, zwracałam uwagę jak ktoś palił na
          przystanku - teraz znowu mnie jakaś niesmiałośc opanowała...
          • mama007 Re: to smutna prawda 12.03.07, 10:00
            dziewczyny, troche wiecej wiary w siebie! co Was obchodza glupie spojrzenia?? ja
            jak corka byla mala wyzbylam sie takich sentymentow. nie zdarzylo mi sie stac w
            przejsciu z wozkiem, zawsze wymusilam miejsce dla wozka. chyba ze widzialam ze
            stal tam ktos, kto rzeczywiscie musial (np ktos starszy z zakupami), ale wtedy
            wpychalam sie obok...
            i faktem jest, zauwazylam to juz jak bylam w ciazy, ze to mlodsi sa bardziej
            wyczuleni na brzuch ciazowy czy wozek z malym dzieckiem...
    • gika_gkc Re: MPK a matki z wózkami 12.03.07, 19:14
      ja bardzo często jeżdżę autobusami
      zawsze, jeśli pasażerowei sami się nie "rozstępują", proszę o zrobienie miejsca
      na wózek tam gdzie jest ku temu przeznaczony fragment - nigdy mi nie odmówiono,
      choć fakt, że nie zawsze ludzie robią to z entuzjazmem smile
      tylko raz zdarzyło mi się, że nie wsiadłam do autobusu, bo tak się wszyscy
      pchali, że po prostu się poddałam
      no i generalnie trzeba to przyznać, że ludzie patrzą i reagują bardzo
      niechętnie, złośliwie, itp, szczególnie w godzinach szczytu - ale ja mam to
      gdzieś, bo tak samo jak inni muszę gdzieś dojechać i mam do tego prawo takie
      samo jak każdy inny
      tak więc ile razy mam taką potrzebę lub ochotę jeżdże komunikacją miejską i nie
      zaliczam tego do przeżyć traumatycznych wink
      • yogisia Re: MPK a matki z wózkami 12.03.07, 19:49
        To ciekawe. Ja wprawdzie nie jeżdżę MPK codziennie, a jeśli juz to raczej nie w
        godzinach szczytu, więc może dlatego mam odmienne doświadczenia? Żeby "zdobyć"
        miejsce dla wózka na do tego przewidzianym miejscu mówię tylko "przepraszam"
        ew. "Czy może mi Pan/Pani zrobić miejsce dla wózka?", potem dziękuję i jest ok.
        Żadnych strasznych min nie widziałam. A potem (albo przedtem) proszę o pomoc we
        wniesieniu / wyniesieniu wózka i tez pomagają. Z małą w nosidle też miejsca
        ustępowali. W ciąży wcześniej też. Czy to na pewno to samo miasto?
        ...
        • mama_szymonka Re: MPK a matki z wózkami 13.03.07, 01:18
          Yogisia , miałaś wyjątkowe szczęście. Albo jeździsz specjalnymi liniami , w
          których jest zawsze siedzące miejsce . W większosci ludzie w naszym mieście [ w
          komunikacji MPK] myslą tylko o własnym tyłku. Mam drugie dziecko i jak sobie
          sama miejsca nie znajdę dla wózka , to nikt się nie domyśli. A kierowcy też są
          trochę dziwni , bo faktycznie , w większości nie obniżają podwozia. Zauważyłam ,
          że mogą to zrobić, gdy mój mąż z wózkiem wsiadał do autobusu. Czyżby mięli
          większy sentyment dla mężczyzn?smile)
          W autobusie też się ludzie rozstępują , jak małżonek pcha wózek. Może boją się o
          swoje buty?
    • mija281 Re: MPK a matki z wózkami 13.03.07, 11:21
      niejednokrotnie byłam w sytuacji, w której musiałam prosić o ustąpienie miejsca
      dla wózka, bo nawet jak autobus jest w miarę pusty, to osoba, która stoi w
      miejscu przeznaczonym na wózek nie ruszy swoich 4 liter, bo przeciez jest
      miejsce gdzie indziej...mało domyślni ci ludzie...na szczęscie nie spotkało
      mnie nic nieprzyjemnego, zazwyczaj ustępują mi miejsca
      natomiast mam doświadczenia z londyńskich autobusów...tam miejsce dla wózka
      jest święte i natychcmiast się rozstępuje tłumek ludzi, gdy wsiada matka z
      dzieckiem...nie trzeba nikogo prosić...jest to oczywiste
      • sewerynki Re: MPK a matki z wózkami 13.03.07, 15:02
        Skąd ja to znam. Ale się nie poddaję i jeżdzę z dwójką. Zawsze się boję przy
        wysiadaniu bo trudno manewrować trzymając starszego przy wysiadaniu żeby nie
        wpadł pod auto i wózek drugą ręką. Trafiały się różne przypadki ale opisze
        milsze,
        raz na pętli w Bronowicach motorniczy sam wysiadł z tramwaju i pomógł mi
        pokonać tory i wsiąść,
        starsza pani pilnująca i trzymająca starsze dziecko kiedy ja z wózkiem manewry

        a najbardziej się wkurzałam jak w 9 mc w ciąży i ze starszakiem za rękę ludzie
        mieli pretensję a ja się przewracałam, ale wtedy się wydarłam.
        • anna.michal Re: MPK a matki z wózkami 14.03.07, 09:17
          No cóż, taka smutna prawda.
          Też miałam autobusową przygodę.

          Jeżdę z małym po starszego do przedszkola. W tamtą stronę jest w miarę. Jak
          wracamy to robi się już tłok i kłopoty.
          Przesiadamy się na jadący na osiedle taki mniejszy. Jak wsiadaliśmy to już jeden
          wózek we wnęce stał. My jakoś wsiedliśmy, a ponieważ mieściliśmy w miarę
          swobodnie to ludzie tam zostali. Gorzej się zrobiło na nastepnym przystanku -
          jeszcze jedna dziewczyna z wózkiem. No to poprosiłam stojące we wnęce osoby żeby
          może przeszły między siedzenia. Student zrobił to bez problemu, natomiast pani
          ok.50 zaczęła marudzić, że ona też ma prawo jechać i że autobus jest dla ludzi.
          Cholera a my to z kim jedziemy? Zwróciłam jej uwagę, że przecież grzecznie
          proszę a obok ma wolne siedzenie na którym może usiąść. Nie - bo zaraz wysiada.
          Nie to nie. Wysiadała nie tak zaraz, na tym przystanku co my. Ech, co za ludzie.
          Pomijając fakt, że oczywiście wszyscy tymi szerokimi drzwiami wsiadają jako
          pierwsi.


          A to na poprawę humoru:

          Rodzaje babć autobusowych.

          1) Łowczynie krzeseł. Gdy autobus zatrzyma się i otworzy drzwi, nawet nie
          zdążysz sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.

          2) Babcie-akrobatki. Widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu, w cudowny
          nagle sposób odzyskuje siły, wrzuca laskę pod pachę i z niebywałą energią
          biegnie do wolnego siedzenia.

          3) Borostwory. Olbrzymie babcie w futrzanych płaszczach, zajmujące równocześnie
          1,5 do dwóch miejsc siedzących.

          4) Babcie-wilki. Atakują watahą, ich szczekanie rozlega się w całym autobusie i
          po chwili wygryzają każdego z zajmowanego siedzenia.

          5) Babcie-lokomotywy. Jak siedzisz w autobusie, stają nad tobą i zaczynają
          sapać. Niektóre sapią tak intensywnie, że czujesz co jadły kilka godzin temu.

          6) Babcie-ankieterki. Na kilka przystanków przed ich docelowym przystankiem
          przepytują ludzi, kto kiedy wysiada i starają się odpowiednio ustawić wszystkich
          w przejściu.
          • iberka bravo ! 14.03.07, 14:42
            za te babciesmile uśmiałam się porządnie smile))))))))).
            A tak na poważnie to jak widze takie starsze babcie czy dziadków to nawet nie
            mam ochoty być uprzejma i przepuszczać. No nie mogę kiedy wysiadam a oni już
            wchodzą i się pchają, wrrrrrrrrrrrr. Albo komentują to,że siedze z Kuba tam
            gdzie miejsce z "+" a nie tam gdzie dla matki z dzieckiem. Ach no i co jeszcze,
            te nieszczęsne krzyżyki to wg każdej starszej osoby oznaczenie miejsca dla niej
            właśnie , ehhh.
            Straszna jestem czasami

            Iza
            • lorenza_pellegrini Re: bravo ! 14.03.07, 18:42
              iberka napisała:

              Ach no i co jeszcze,
              >
              > te nieszczęsne krzyżyki to wg każdej starszej osoby oznaczenie miejsca dla
              niej
              >
              > właśnie , ehhh.
              No w sumie prawidłowo, nie??? Krzyżyk, bo już przed nimi tylko cmentarz (teraz
              ja jestem straszna) ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

              Lora
              • iberka nawet... 14.03.07, 18:45
                ...straszniejsza ode mnie wink
                Ale (tu wzrok podnoszę) My tak tylko dla żartu, ło matko smile)))))))))
    • zabcik-sb Re: MPK a matki z wózkami 06.04.07, 16:37
      Niestety ja również mam niezbyt przyjemne przeżycia z MPK + podróż z wózkiem.
      Powiem tak, trzykrotnie "pan kierowca" lini autobusowej zamknął mi drzwi na
      wózku z dzieckiem ! byle szybciej, byle do przodu! I niestety, te starsze,
      schorowane babcie, które ledwo chodzą, a na widok wolnego miejsca to dostają
      skrzydeł - są najgorsze!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka