aleks06 Re: Szpital na Krysiewicza 17.05.08, 22:17 Ja stanowczo odradzam, kiedyś byłam skierowana przez pomoc doraźną do tego szpitala z ok 4 mieś dzieckiem. Synek miał podejrzenie zap. oskrzeli i lekarz kazał jechać potwierdzić. Była to 2 w nocy więc jakiejś Pani doktor chyba przeszkodziłam, bo stwierdziła że ona nic nie słyszy i jeszcze mnie wyzwała, że na jakiej ja podstawie przyjeżdżam, a miałam skierowanie. Mówiłam, że jak synek miał 1,5 mieś to też nic nie było słychać a na zdjęciu wyszło zap. płuc. nic nie przepisała, rtg nie zleciła i na tym się skończyło. na następny dzień w przychodni potwierdziło sie zap. oskrzeli. Powiedziałam, że już nigdy tam nie zawitam. Teraz jak coś sie dzieje jadę na ul. Szpitalną. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
asias79 Re: Szpital na Krysiewicza 20.05.08, 11:29 Odradzam ten szpital, warunki fatalne , obsługa pacjentów skandaliczna.Szpital i przychodnia na ul.Szpitalnej jest spoko. Odpowiedz Link Zgłoś
aganij Re: Szpital na Krysiewicza 22.05.08, 16:03 Też odradzam,byłam trzy doby z 1,5 rocznym synkiem,warunki koszmarne,niektóre pielęgniarki jeszcze bardziej a i pomyłki im się zdarzają.Kiedy wyszłam na chwilę do toalety mojemu synkowi podpięto kroplówkę,wcześniej nie dostawał,więc kiedy po chwili wróciłam i zobaczyłam to chciałam wiedziec co podano mojemu dziecku.Wezwałam pielęgniarkę i okazało się że synek dostał na szczęście tylko glukozę, zamiast dziewczynce odwodnionej z powodu wymiotów i biegunki podali mojemu dziecku,trzeba uważac. Odpowiedz Link Zgłoś
aska762 Re: Szpital na Krysiewicza 27.05.08, 21:01 Polecam jeśli chodzi o lekarzy - dobra opieka, pożądna diagnostyka, operacje na dobrym poziomie....trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie bo nie wiem o co konkretnie pytasz? o konkretnego lekarza Ci chodzi? o konkretny oddział? zabieg? Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda2 Re: Szpital na Krysiewicza 27.05.08, 21:30 Ja mogę się wypowiedzieć tylko na temat izby przyjęć (jest o tym wątek poniżej) i oddziału dla dzieci starszych, na którym moja córka spędziła 10 dni. O ile izba przyjęć rzeczywiście jest trudna do strawienia dla normalnego człowieka, o tyle nie mogę powiedzieć złego słowa o oddziale, na którym była moja córka i na którym ja również codziennie przebywałam od godziny 14.00 do momentu zaśnięcia dziecka. Opieka bardzo dobra, ogólnie bardzo duży luz na oddziale, żadnego trzymania dzieci w łóżkach (jak utrzymać 3-4-5-latki w łóżkach?), dla maluszków codziennie przedszkole od 9 do 15, więc stale są czymś zajęte i niespecjalnie myślą o mamie. Pielęgniarki bardzo fajne i z bardzo dobrym, rewelacyjnym wręcz, podejściem do dzieci. Lekarki również raczej miłe, chętnie i wyczerpująco udzielają odpowiedzi na wszelkie pytania. W wyznaczonych godzinach przed południem można zadzwonić i zapytać, jak się miewa dziecko, czy płacze, czy się bawi itd. Generalnie rzadko można było zobaczyć zapłakane dziecko na oddziale, a nawet jeśli to tylko przez chwilę, bo zaraz przychodziła któraś z pielęgniarek i pocieszała dziecko lub skutecznie odwracała jego uwagę. Warunki lokalowe raczej kiepskie (ogromna ciasnota na salach), ale łazienki i toalety bez zarzutu. Najważniejsza jednak jest atmosfera, a ta była naprawdę dobra i bardzo życzliwa dzieciom. Po kilku dniach wychodząc ze szpitala do domu już nie martwiłam się o to, jak córka sobie poradzi i czy będzie bardzo płakać (miała 4 lata i 8 miesięcy). Mimo wszystko mam nadzieję, że już tam nie trafimy, ale jeśli tak, to tym razem naprawdę bez obaw, bo nie mogę niczego złego zarzucić personelowi tego konkretnego oddziału. Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
aleks06 Re: Szpital na Krysiewicza 15.06.08, 12:25 jagoda2 napisała: >Opieka bardzo dobra, ogólnie bardzo duży luz na oddziale, > żadnego trzymania dzieci w łóżkach (jak utrzymać 3-4-5-latki w > łóżkach?), dla maluszków codziennie przedszkole od 9 do 15, więc > stale są czymś zajęte i niespecjalnie myślą o mamie. Na szpitalnej też są świetlice i dzieci się mogą pobawić. Synek (ma 2 lata) tez ostatnio leżał 2 tyg w szpitalu, ale ja go nie puszczałam do świetlicy itp. bo wiem, że jak bym mu pozwoliła to by chciał biegać po calym oddziale. Tak to wiedział, ze nie może i nie wychodził. Moim zdaniem to jest szpital przychodzą dzieci z różnymi chorobami podobnymi do siebie, ale jednak zdarza się, ze ktoś przyniesie rota-wirusa itp i dzieci muszą zostać dłużej, a potem epidemia na oddziale lub sali. i nie byłabym w stanie wytłumaczyć, że nie moze wychodzić z pokoju- dopiero bym miała wtedy. Oczywiście siedzenie rodziców w jednym pokoju jest nie wygodne, czasem nawet dołujace,tym bardziej dle tych którzy siedzą z dziećmi dzień i noc, a wiem coś o tym. A jak za duże są luzy to niektórzy rodzice zamiast się zająć swoimi dziećmi to se latają na ploty itp. i roznoszą następne wirusy. Ale to wszystko zależy od oddziału i przyczyny pobytu w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś