Dodaj do ulubionych

Szpital na Krysiewicza

07.12.07, 22:18
zbieram opinie
Obserwuj wątek
    • aleks06 Re: Szpital na Krysiewicza 17.05.08, 22:17
      Ja stanowczo odradzam, kiedyś byłam skierowana przez pomoc doraźną do tego szpitala z ok 4 mieś dzieckiem. Synek miał podejrzenie zap. oskrzeli i lekarz kazał jechać potwierdzić. Była to 2 w nocy więc jakiejś Pani doktor chyba przeszkodziłam, bo stwierdziła że ona nic nie słyszy i jeszcze mnie wyzwała, że na jakiej ja podstawie przyjeżdżam, a miałam skierowanie. Mówiłam, że jak synek miał 1,5 mieś to też nic nie było słychać a na zdjęciu wyszło zap. płuc. nic nie przepisała, rtg nie zleciła i na tym się skończyło. na następny dzień w przychodni potwierdziło sie zap. oskrzeli. Powiedziałam, że już nigdy tam nie zawitam. Teraz jak coś sie dzieje jadę na ul. Szpitalną.
      Pozdrawiam.
    • asias79 Re: Szpital na Krysiewicza 20.05.08, 11:29
      Odradzam ten szpital, warunki fatalne , obsługa pacjentów
      skandaliczna.Szpital i przychodnia na ul.Szpitalnej jest spoko.
      • aganij Re: Szpital na Krysiewicza 22.05.08, 16:03
        Też odradzam,byłam trzy doby z 1,5 rocznym synkiem,warunki koszmarne,niektóre
        pielęgniarki jeszcze bardziej a i pomyłki im się zdarzają.Kiedy wyszłam na
        chwilę do toalety mojemu synkowi podpięto kroplówkę,wcześniej nie dostawał,więc
        kiedy po chwili wróciłam i zobaczyłam to chciałam wiedziec co podano mojemu
        dziecku.Wezwałam pielęgniarkę i okazało się że synek dostał na szczęście tylko
        glukozę, zamiast dziewczynce odwodnionej z powodu wymiotów i biegunki podali
        mojemu dziecku,trzeba uważac.
    • aska762 Re: Szpital na Krysiewicza 27.05.08, 21:01
      Polecam jeśli chodzi o lekarzy - dobra opieka, pożądna diagnostyka, operacje na dobrym poziomie....trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie bo nie wiem o co konkretnie pytasz? o konkretnego lekarza Ci chodzi? o konkretny oddział? zabieg?
    • jagoda2 Re: Szpital na Krysiewicza 27.05.08, 21:30
      Ja mogę się wypowiedzieć tylko na temat izby przyjęć (jest o tym
      wątek poniżej) i oddziału dla dzieci starszych, na którym moja córka
      spędziła 10 dni. O ile izba przyjęć rzeczywiście jest trudna do
      strawienia dla normalnego człowieka, o tyle nie mogę powiedzieć
      złego słowa o oddziale, na którym była moja córka i na którym ja
      również codziennie przebywałam od godziny 14.00 do momentu zaśnięcia
      dziecka. Opieka bardzo dobra, ogólnie bardzo duży luz na oddziale,
      żadnego trzymania dzieci w łóżkach (jak utrzymać 3-4-5-latki w
      łóżkach?), dla maluszków codziennie przedszkole od 9 do 15, więc
      stale są czymś zajęte i niespecjalnie myślą o mamie. Pielęgniarki
      bardzo fajne i z bardzo dobrym, rewelacyjnym wręcz, podejściem do
      dzieci. Lekarki również raczej miłe, chętnie i wyczerpująco
      udzielają odpowiedzi na wszelkie pytania. W wyznaczonych godzinach
      przed południem można zadzwonić i zapytać, jak się miewa dziecko,
      czy płacze, czy się bawi itd. Generalnie rzadko można było zobaczyć
      zapłakane dziecko na oddziale, a nawet jeśli to tylko przez chwilę,
      bo zaraz przychodziła któraś z pielęgniarek i pocieszała dziecko lub
      skutecznie odwracała jego uwagę. Warunki lokalowe raczej kiepskie
      (ogromna ciasnota na salach), ale łazienki i toalety bez zarzutu.
      Najważniejsza jednak jest atmosfera, a ta była naprawdę dobra i
      bardzo życzliwa dzieciom. Po kilku dniach wychodząc ze szpitala do
      domu już nie martwiłam się o to, jak córka sobie poradzi i czy
      będzie bardzo płakać (miała 4 lata i 8 miesięcy). Mimo wszystko mam
      nadzieję, że już tam nie trafimy, ale jeśli tak, to tym razem
      naprawdę bez obaw, bo nie mogę niczego złego zarzucić personelowi
      tego konkretnego oddziału.
      Jagoda
      • aleks06 Re: Szpital na Krysiewicza 15.06.08, 12:25
        jagoda2 napisała:

        >Opieka bardzo dobra, ogólnie bardzo duży luz na oddziale,
        > żadnego trzymania dzieci w łóżkach (jak utrzymać 3-4-5-latki w
        > łóżkach?), dla maluszków codziennie przedszkole od 9 do 15, więc
        > stale są czymś zajęte i niespecjalnie myślą o mamie.

        Na szpitalnej też są świetlice i dzieci się mogą pobawić. Synek (ma
        2 lata) tez ostatnio leżał 2 tyg w szpitalu, ale ja go nie
        puszczałam do świetlicy itp. bo wiem, że jak bym mu pozwoliła to by
        chciał biegać po calym oddziale. Tak to wiedział, ze nie może i nie
        wychodził. Moim zdaniem to jest szpital przychodzą dzieci z różnymi
        chorobami podobnymi do siebie, ale jednak zdarza się, ze ktoś
        przyniesie rota-wirusa itp i dzieci muszą zostać dłużej, a potem
        epidemia na oddziale lub sali. i nie byłabym w stanie wytłumaczyć,
        że nie moze wychodzić z pokoju- dopiero bym miała wtedy. Oczywiście
        siedzenie rodziców w jednym pokoju jest nie wygodne, czasem nawet
        dołujace,tym bardziej dle tych którzy siedzą z dziećmi dzień i noc,
        a wiem coś o tym. A jak za duże są luzy to niektórzy rodzice zamiast
        się zająć swoimi dziećmi to se latają na ploty itp. i roznoszą
        następne wirusy.
        Ale to wszystko zależy od oddziału i przyczyny pobytu w szpitalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka