Dodaj do ulubionych

Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków

16.09.09, 23:03
No i gites. Jak ateiści chcą mieć swoją procesję - to niech sobie mają.
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.chello.pl 16.09.09, 23:13
      BLEEE- KOLEJNA PANNA BEZ WYRAZU ZAISTNIAŁA W MEDIACH. INACZEJ NIKT BY O NIEJ NIE USŁYSZAl. ZAISTNIEC ZA WSZELKA CENE TO TAKIE TERAZ POPULARNE
      • Gość: tepot Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.76.classcom.pl 16.09.09, 23:16
        A co zazdrościsz? To zrób coś pożytecznego to też zaistniejesz.
        • onlyjkm to szczęść Wam Boże na drogę! ;) 16.09.09, 23:53
          • big.ot błazenada 23.09.09, 10:04
            Jestem agnostykiem, ale nie czuję potrzeby chodzenia na parady równości (religijnej).
            Ateizm zaczyna pożerać swój własny ogon i sam staje się religią.

            Pani stara się za wszelką cenę przekonać nas, że parada nie jest wymierzona w ludzi wierzących, ale to nieprawda. Jak ktoś nie wierzy to nie wierzy, nie trzeba go do tego namawiać.

            " zobaczą pierwszy organizowany na taką skalę ateistyczny coming out."

            No tak, skoro geje mają swój comming out to ateiści też muszą....

            Co ma wpisać ateista w rubrykę "wyznanie" skoro nie jest żadnego wyznania, a innej rubryczki nie ma?

            Proste ! "Brak" i po krzyku

            Nazywanie tych zbiorowisk ludzi "racjonalistami" i "humanistami" to już błazenada. Uczeni tacy jak Newton czy Pascal byli wierzący. Czy w takim razie łącząc te słowa z wiarą (a właściwie jej brakiem), te grupki uznają, że ci uczeni nie byli ani racjonalistami, ani humanistami?
            • jar_ole po jamnikach i smokach parada ateistów 23.09.09, 12:58
              Kraków na szczęście ma się dobrze:) każdy może manifestować - i
              bardzo dobrze. Ale chciałbym zwrócić uwagę na sformułowanie, że
              ateizm "staje się religią". Ateizm, jak każdy teizm jest! i zawsze
              był religią. Wiara w Boga i wiara w nieistnienie Boga to takie same
              religie i mają tak samo wielu fanatyków "oddanych sprawie".
              Niestety - w walce w obronie Boga, albo przeciw Bogu zawsze giną
              ludzie.
              (też agnostyk)
              PS. Tak przy okazji, czy ktoś wie kiedy są te spotkania w
              Jaszczurach?
              • jar_ole Chyba się przejdę:) 23.09.09, 13:13
                • jaro_ss żyjcie sobie, tylko nie narzucajcie siłą poglądów. 23.09.09, 13:17
                  jak to robią masowo dziennikarze, homofile i nawet "niezależne" podobno sądy.
                  • Gość: Kaczo && Ponuro Re: żyjcie sobie, tylko nie narzucajcie siłą ... IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 23.09.09, 15:52
                    Widzisz, w wiekszosci jednak agostycy i ateisci nie usiluja nikogo
                    do niczego zmuszac i nie usiluja tez (nieustannie) wplywac na wladze
                    i stanowienie prawa jak to obecnie dzieje sie w watykanskiej
                    kolonii "Klechistan" (dawniej Polska) gdzie to dokument
                    zwany "konkordatem" jest duzo wazniejszy od Konstytucji!
                  • Gość: AdamKadmon Re: żyjcie sobie, tylko nie narzucajcie siłą pogl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.09, 14:01
                    Będziemy nie ma sprawy, jak tylko chrześcijanie zaczną się zachowywać tak samo
                    zamiast narzucać wszystkim jako jedynie słuszne prawo oparte na założeniu, że
                    plemniki mają duszę
      • Gość: ss Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.chello.pl 17.09.09, 08:44
        ...Ta zazdrość...
      • Gość: radca Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 192.100.112.* 17.09.09, 11:42
        moze i bez wyrazu , ale za to z ladna buzia, co rzecz jasna pomoze zaistniec.
        Zgadzam sie: za wszelka cene - pokazuje twarz i nazwisko,a boi sie przyznac
        przed rodzina o zmianie orientacji ;-) , bo sasiedzi wezma na jezyki.
        • Gość: jurko Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 13:48
          toś doradził :)
        • Gość: de0@o2.pl na wsi katolicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 18:02
          stary na wsi to może byc problem :)
          tu gdzie mieszkam (a jest to nieco większa wieś) noszenie koszulki z napisem ATEISTA być może przeszło by bez większego echa ale niecałe 5km stąd, mogliby mnie wynieść z wiochy na widłach. co gorsza mogliby zorganizować blokadę drogi żeby antychryst przypadkiem żywcem nie uszedł.

          chciałoby się powiedzieć: tak wygląda XXI wiek w Polsce an wsi. tylko, że tu nie chodzi o porę roku tylko o nagatywny wpływ jaki KK wywarł i wciąż wywiera na to społeczeństwo skoro wciąż ludzie na wsiach myślą w kategoriach średniowiecza.
          niestety na wsie KK wysyła swoich największych popaprańców.

          to, że panna się przyzna do swoich poglądów wcale jej nie zaszkodzi bo ma odwagę to zrobić. ale z całą pewnością odbije się na jej rodzinie bo kościół wyraźnie naucza że wszystko co inne jest złeeeee i trzeba to tepić. i niech mi nikt nie wciska, że tak nie jest bo pamiętam to z religii. nie zawsze byłem ateistą.
          niech mi nikt nie wciska, że kościół się zmienił bo widzę na przykadzie takich wiosek, że to nie prawda.

          • fajny-dom Re: na wsi katolicy... 23.09.09, 09:17
            Gość portalu: de0@o2.pl napisał(a):

            > stary na wsi to może byc problem :)
            > tu gdzie mieszkam (a jest to nieco większa wieś) noszenie koszulki z napisem AT
            > EISTA być może przeszło by bez większego echa ale niecałe 5km stąd, mogliby mn
            > ie wynieść z wiochy na widłach. co gorsza mogliby zorganizować blokadę drogi że
            > by antychryst przypadkiem żywcem nie uszedł.
            >
            > chciałoby się powiedzieć: tak wygląda XXI wiek w Polsce an wsi. tylko, że tu ni
            > e chodzi o porę roku tylko o nagatywny wpływ jaki KK wywarł i wciąż wywiera na
            > to społeczeństwo skoro wciąż ludzie na wsiach myślą w kategoriach średniowiecza
            > .
            > niestety na wsie KK wysyła swoich największych popaprańców.
            >
            > to, że panna się przyzna do swoich poglądów wcale jej nie zaszkodzi bo ma odwag
            > ę to zrobić. ale z całą pewnością odbije się na jej rodzinie bo kościół wyraźni
            > e naucza że wszystko co inne jest złeeeee i trzeba to tepić. i niech mi nikt ni
            > e wciska, że tak nie jest bo pamiętam to z religii. nie zawsze byłem ateistą.
            > niech mi nikt nie wciska, że kościół się zmienił bo widzę na przykadzie takich
            > wiosek, że to nie prawda.

            Bardzo się mylisz!!!Mieszkam w małym mieście i nikt nie traktuje wrogo ludzi
            będących innego wyznania bądż ateistów czy niewierzących!!!Nie znasz obecnego
            Kościoła,powtarzasz opinie sprzed lat.Jestem wierząca i praktykująca i dla mnie
            moja wiara jest ważna a nie księża(nie interesują mnie ich osobiste uprzedzenia
            ale na szczęście księża w moim kościele głoszą naukę Jana Pawła II o szacunku
            CZŁOWIEKA KAŻDEGO).Mam wśród moich znajomych ludzi wierzących i ateistów i nie
            przeszkadza to naszej znajomości czy przyjażni(nikt nie drugich do zmiany
            poglądów w tej sprawie).A panienka faktycznie chce zaistnieć...
            Nie wierzę,że w tej sprawie nic się nie zmieniło na polskich wsiąch(mam rodzinę
            na wsi)
            • Gość: niewierzący Re: w okrągłą ziemię też nie musisz wierzyć, wolny IP: *.23.54.194.generacja.pl 23.09.09, 09:38
              wybór, dziewczyno.
              • krwe Warszawa pozdrawia Kraków :) 23.09.09, 10:02
                trzeba sie będzie przejechać do Krakowa.
      • Gość: jurko Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 13:47
        no i zaistniałaś :)
      • Gość: mixer Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.icpnet.pl 17.09.09, 17:59
        "Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim
        jesteśmy" - powiedziała organizatorka. W domyśle pewnie - ale ten
        przebrzydły KK nam na to na co dzień nie pozwala. A w czym się to ze
        strony KK przejawia? Ano pewnie w tym że w ogóle jest, bo jakoś nie
        słyszałem żeby ostatnio kogoś KK spalił na stosie za ateizm czy
        agnostyzyzm...
        • Gość: nick Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.prosper-trading.cz 17.09.09, 18:59
          ale moją kasę z podatków bierze, krzyże w szkołach wiesza, z
          astrologii nie dostanę oceny na świadectwie ale religia do średniej
          się liczy, etyki nie uświadczysz w szkołach, biskupi próbują ustalać
          moralność chrześcijańską (cokolwiek to znaczy...) jak prawo dla
          wszystkich itd...
          • qrld Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 15:37
            ASTRONOMII do k_nędzy...
        • khair.el.budar Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 09:17
          Drogi kolego - żeby dostać w kość za to że nie wyznaje się jedynie
          słusznej religii katolickiej nie trzeba od razu wyskakiwać ze
          stosem - ot w pracy siedzisz we wszystkie święta - od bożego
          narodzenia po wielkanoc - wszak ateista nie musi obchodzić świąt, a
          tym samym nie potrzebuje dni wolnych. Pomijam inne nieprzyjemności -
          związane z "dobrowolnym" uczestnictwem np. w inaugracji roku
          akademickiego itp.
        • vogon.jeltz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 11:40
          > "Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim
          > jesteśmy" - powiedziała organizatorka. W domyśle pewnie - ale ten
          > przebrzydły KK nam na to na co dzień nie pozwala. A w czym się to
          > ze strony KK przejawia?

          Ano przeczytaj sobie katolicki bucu artykuł obok
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7068295,Albo_chodzisz_na_religie__albo_szukaj_innej_szkoly.html
          (bohaterka artykułu jest buddystą, ale dokładnie takie same sytuacje są udziałem
          ateistów)
    • Gość: Przekolo Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 23:16
      dość ciekawa inicjatywa. Ale po kolei.
      Po pierwsze myślę że krzywdzące jest (dla ludzi wierzących) nazwywać
      ludzi NIEwierzących Racjnalistami (vide Polskie Stowarzyszenie
      _Racjonalistów_). Przecież to że Bóg istnieje albo {nie istnieje}
      nie zostało przez nikogo dowiedzione. Równie prawdopodobne jest że
      _jest_ lub też że _nie ma Go_. Ci którzy wierzą że _jest_ nazywają
      samych siebie wierzącymi. Ci co _nie wierzą_ w jego istnienie, nie
      powinni być nazywani racjonalistami, ale np {wierzącymi w brak
      Boga}. Racjonalizm (właściwie rozumiany) ma to do siebie że ma mocne
      fundamenty naukowe. Natomiast ileż możemy powiedzieć o genezie
      wszechświata ? bardzo niewiele. co prawda sięgamy poprzez nauke
      coraz bliżej chwili wielkiego wybuchu, ale dlaczego się to wszystko
      stało, co było wcześniej, i dlaczego z tej haotycznej gorącej zupy
      cząstek elementarnych po kilkunastu miliardach lat powstaliśmy my -
      ludzie, to dla nas zawsze będzie zagadką. Odkryjemy kolejną terorię
      niby wszystkiego, pojawi się kolejna niewiadoma. Nie można zatem
      nadużywać terminu >racjonalizm< tam gdzie niewiele mamy do
      powiedzenia.

      Pułapka polega na tym że ludzie łatwo dają się zwieść, że jak mają w
      kieszeni iPoda, czy telefon komórkowy, czy wiedzą już co to jest
      tęcza czy błyskawica i jej towarzyszący grzmot, to "czar pryska".
      Kiedy nie potrafiono tego wyjaśnić, to uznawano to za widoczny,
      ewidentny znak dziłalności i majestatu Bożego. Teraz, ludzie
      zachłysnęli się (iPodem?) postępem nauki, życiem tzw gwiazd - jak im
      to się dobrze żyje, itd.
      Z drugiej strony, czy sam fakt, że _ja_ (albo Ty, który to czytasz)
      żyję - nie jest cudowne ? To że mam świadomość, czy nie jest
      wspaniałe ? Skąd się wziąłem (nie mówimy oczywiście o stosunku
      rodzicow) ? po co to wszystko ?
      Te pytania bez Boga nie mają sensownych odpowiedzi. Czy życie w
      długości 70,80 lat jest czymś wspaniałym ? Co będzie "potem" ?

      Wiara to nie jest _chodzenie_ do kościoła i wrzucanie na tace. To
      znacznie więcej. To raczej stwierdzenie ekwiwalentne stwierdzeniu:
      myślę że Bóg jest. Nie dlatego że tak wyuczono mnie w domu
      rodzinnym, ale dlatego że życie dało mi wiele razy do zrozumienia,
      że po prostu nie może nie być Boga. Nie mogło być tak że wszystko
      powstało z samego siebie - dlaczego ? - bo tak. Musiał byc ktoś, kto
      w niezrozumiały dla człowieka sposób zdecydował. Podobnie jak kot
      czy mucha nie pojmuje takiej abstrakcji jak zrobienie fotografii,
      tak też człowiek prawdopodobnie jest analogicznie za cienki żeby
      pojąć jak to wszystko funkcjonuje. Fizyka owszem da nam odpowiedzi
      na pytania "jak?", ale nigdy nie da odpowiedzi na
      pytania "dlaczego?".

      I na koniec uwaga co to rzekomego "pozytywnego" przesłania marszu.
      Obawiam się że stwierdzenie że "Boga prawdopodobnie nie ma.." jest
      raczej negatywne. To tak, jakby powiedzieć dociekającemu dziecku:
      słuchaj, nie masz rodziców, będziesz miał wszystkiego do woli, ale
      coś takiego jak kochający ciebie rodzice nie istnieją. Baw się,
      uzywaj życia, czyń dobrze, inwestuj we własną przyszłość, ale
      rodziców nigdy nie spotkasz.
      • onlyjkm Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 16.09.09, 23:50
        spoko post, Przekolo :)
        • Gość: nick Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.prosper-trading.cz 17.09.09, 19:03
          istnienia wróżki i krasnoludków też nikt nie udowodnił, ale kasy na
          ich wyznawców nie łożymy ani nie uważamy, że są lepszymi ludźmi bo
          WIERZĄ...
          • tymon99 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 15:35
            na który to z kościołów łożysz w czechach?
      • Gość: ibetyoulookgoodatt Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 23:50
        Do Przekolo:
        - „Równie prawdopodobne jest że jest lub też że nie ma Go”. Możesz też napisać „równie prawdopodobne jest, że istnieją krasnoludki, jak tez że nie istnieją”, ale czy to znaczy, że wierzysz w krasnoludki? albo w latającego potwora spaghetti?
        - „Natomiast ileż możemy powiedzieć o genezie wszechświata? bardzo niewiele” Kilkaset lat temu ludzie uważali, że świat opiera się na iluś tam żółwiach, które stoją na słoniach (albo na odwrót), a dziś wiemy już o wielkim wybuchu i tej jak ją nazywasz „gorącej zupie”. A co będziemy wiedzieć za 1.000 lat? albo za 100.000 lat? To że jesteśmy głupi tu i teraz wcale nie oznacza, że istnieje bóg.
        - „myślę że Bóg jest. Nie dlatego że tak wyuczono mnie w domu rodzinnym, ale dlatego że życie dało mi wiele razy do zrozumienia, że po prostu nie może nie być Boga”. Czy naprawdę uważasz, że gdybyś się urodził w Chinach, to wierzył byś w takiego boga, jak wierzysz teraz, że wierzył byś w jakiegolowiek boga? Został byś buddystą albo konfucjonistą i wyznawał byś całkowicie odmienną filozofię, w której bóg nie byłby ci do niczego potrzebny. A gdybyś urodził się w Afryce, to wierzył byś w różne duchy i demony. Itd. Nie musiał byś się nawet rodzić tak daleko, wystarczyło by, że urodził byś się w Czechach; wtedy z 50% prawdopodobieństwem został byś ateistą (taki jest odsetek ateistów wśród Czechów).
        - „Fizyka owszem da nam odpowiedzi na pytania "jak?", ale nigdy nie da odpowiedzi na pytania "dlaczego?".” Czy każde zdarzenie musi mieć jakiś cel? Jeżeli gdzieś we wszechświecie zderzą się ze sobą jakieś dwie galaktyki, to będziesz się zastanawiał jaki jest cel tego zderzenia? po co to się stało? Tak samo zbędne jest pytanie o cel powstania życia – zderzyły się i połączyły ze sobą jakieś dwie cząsteczki tworząc jakieś praDNA i tak to dalej poszło. A dlaczego się zderzyły? Po prostu się zderzyły, bez żadnego celu. Czy naprawdę myślisz, że te dwie cząsteczki (albo te dwie galaktyki) zderzyły się ze sobą tylko po to, żebyś ty mógł wierzyć w swojego boga (jednego z setek tysięcy bogów w całej historii ludzkości)?
        - „To tak, jakby powiedzieć dociekającemu dziecku: słuchaj, nie masz rodziców, będziesz miał wszystkiego do woli, ale coś takiego jak kochający ciebie rodzice nie istnieją”. No cóż, jeżeli to dziecko naprawdę nie ma rodziców, to chyba ma prawo o tym wiedzieć.
        • Gość: iapetus Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 23:29
          No i mamy kontrargument do dyskusji, której w ogóle powinno nie być. Skoro wierzę naprawdę, żaden argument mnie nie przekona. Jeśli nie wierzę, to nie będzie "świadectwa" które mnie przekona, bo to już nie będzie wiara.
          Moja mama mawia w takich sytuacjach "rozmawiała gęś z prosięciem". Nie wiem czy przeczytam następne 200 postów, jeśli mają odkrywać taką Amerykę jak do tej pory;)
      • Gość: Wolnomśliciel Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.Red-212-170-180.staticIP.rima-tde.net 17.09.09, 00:14
        Nie moge sie zgodzić z wieloma wątkami Pańskiej wypowiedzi. Wiem,ze
        każdy broni swoich pogladów i próbuje udowodnić, ze tylko takie są
        słuszne. Ludzie głęboko wierzący nie mogą być racjonalistami z
        natury, ponieważ wiele procesów i zjawisk zachodzących wokół nich
        przypisuja sile nadprzyrodzonej, bo tak kiedyś (bardzo, bardzo dawno
        temu) powiedział i nazwał je ksiądz. I to iuż tak zostało, ta
        mentalność wiary we wszystko czego czego naucza Kościół. A Kościoł
        też kieruje sie swoja polityką. Mieszkamy na ziemi, a nie w domu
        Boga. Działania Mojrzesza (Dekalog) czy Mahometa (Koran) miały na
        celu zjednanie wielu grup ludzkich dla opanowania ich i wprowadzenia
        jakichś wspólnych dla wszystkich norm i zasad w codziennym życiu.
        Norm społecznych, pozwalających na wspólne bezpieczne życie w
        gromadzie. Czyli religię, a zatem i prawo i tok tego życia
        regulujące. Ludzie nie mogli wierzyc w to w co wierzyli od pokoleń,
        ponieważ groziło to ponownym haosem. Później Jezus bardziej te
        zasady wyjaśnił i utrwalił wsród ludu.

        To, jak sobie dzisiaj tłumaczymy zjawiska zachodzace we
        wszechświecie, czy powstaliśmy w wyniku ewolucji, czy z kaprysu
        jakiejs nadprzyrodzonej istoty nie może ludzi różnić. Jesteśmy
        wolnymi ludźmi i wolno nam wierzyć lub nie wierzyć. Nie wolno nam
        jednak swojej wiary narzucać innym, lub innych od ich wiary
        odciągać, bo przstajemy wtedy byc wolnymi ludźmi.

        Ilu wierzących, jak widzi się w programach TV (TVN szczególnie), z
        jaka agresja i zaciekłością atakują osoby nie wyrażajace sie i nie
        myślące tak jak oni. Przeciez nie tak nauczał Jezus i nie tak jego
        wyznawcy powinni postępować.

        Może Pan i Panu bliscy w wierze tłumaczyc sobie trudne do
        wyjaśnienia zjawiska działaniem Boga, to Wasza srawa. Nie moge
        jednak przejśc spokojnie obok nadużycia jakiego Pan sie dopuścił.
        Cyt.: " To tak, jakby powiedzieć dociekającemu dziecku:
        > słuchaj, nie masz rodziców, będziesz miał wszystkiego do woli, ale
        > coś takiego jak kochający ciebie rodzice nie istnieją. Baw się,
        > uzywaj życia, czyń dobrze, inwestuj we własną przyszłość, ale
        > rodziców nigdy nie spotkasz."

        Szanowny Panie może Pan sobie wierzyć, ze gdzies tam jest Pana
        ojcieć Bóg i dązyc do jego domu, bo tam jest to lepsze życie,
        wieczne zycie. Nie pozwalam panu tak ogłupiac ludzi. Kazde dziecko
        ma rodziców, mniej lub bardzie go kochajacych, są nawet tacy
        zwyrodnialcy, ktorzy wyrzucaja własne dziecko na smietnik i lepiej
        aby ono ich nigdy nie poznało, ale nie moze Pan tak poprostu
        porównywać naszego życia na Ziemi do swojego wyimaginowanego życia w
        zaświatach. Tutaj Pan przegiął.
        • Gość: Przekolo Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 00:48
          > Nie moge sie zgodzić z wieloma wątkami Pańskiej wypowiedzi
          szanuje Pańskie odmienne zdanie :)

          > Ludzie głęboko wierzący nie mogą być racjonalistami z natury

          W kwestii istnienia lub też nie istnienia Boga (czy też używając
          bardziej laickiego okreslenia: Stwórcy) nie można w'ogóle być
          racjonalistą - niezależnie czy opowiada się za wierzeniem w istninie
          czy też nieistnienie owego Stwórcy. To trochę tak jakby niczego nie
          świadomi mieszkańcy matrixa podzielili się na tych co uważają że ów
          matrix jest bytem wirtualnym oraz tych dla których jest on
          rzeczywisty. I jedni i drudzy skazani są na [obciach?] stwierdzając
          swoją rację z całą pewnością. Dopiero wychodząc poza matrix może dać
          konkretne odpowiedzi. Używając tej analogii, ludzie wierzący uważają
          że śmierć człowieka jest tym momentem, kiedy okazuje się czy byli w
          błędzie (wierzą że nie byli), zaś dla ludzi niewierzących to
          najnormalniejszy koniec. Bez żadnych konsekwencji, następstw,
          zalezności.

          Historyczno/polityczne aspekty wiary pomijam. Nie chcę schodzić na
          tematy związane z meritum, ale nie ściśle. Dodam tylko że na
          przestrzeni wieków wiara była bardzoej lub mniej w centrum uwagi
          zarówno jednostki jak i ogółu. Byli tacy co wykorzystywali różnice w
          wierze do tego żeby się wzbogacić, czy też wymordować wrogów. Ale
          byli też i tacy którym wiera dała chęć lepszego postępowania.

          > Ilu wierzących, jak widzi się w programach TV (TVN szczególnie), z
          > jaka agresja i zaciekłością atakują osoby nie wyrażajace sie i nie
          > myślące tak jak oni.

          Tak, to prawda. Można niestety zobaczeć takie obrazki. Ale czy nie
          jest zastanawiające to, że to własnie TVN-szczególnie pokazuje takie
          rzeczy ? A skoro tak, to czy można generalizować na podstawie
          relacji jednaje stacji tv ? Może wartałoby kiedyś wejść w ów tłum
          ludzi wierzących i naocznie zobaczeć jakie panują tam relacje.
          Oczywiście, jesli się kogoś zdenerwuje i ten ktoś straci kontrolę
          nad sobą, to może dopuścić się czegoś złego. Kim są ludzie którzy
          filmowali, relacjomowali ? Pewnie przjechała ekipa z kamerą, ktoś
          się zdenerwował, doszło do szamotaniny i mamy sensacje.

          > Szanowny Panie może Pan sobie wierzyć, ze gdzies tam jest Pana
          > ojcieć Bóg i dązyc do jego domu, bo tam jest to lepsze życie,
          > wieczne zycie. Nie pozwalam panu tak ogłupiac ludzi. Kazde dziecko
          > ma rodziców, mniej lub bardzie go kochajacych, są nawet tacy
          > zwyrodnialcy, ktorzy wyrzucaja własne dziecko na smietnik i lepiej
          > aby ono ich nigdy nie poznało, ale nie moze Pan tak poprostu
          > porównywać naszego życia na Ziemi do swojego wyimaginowanego życia
          w
          > zaświatach. Tutaj Pan przegiął

          Myślę że to Pan tutaj przegiał, nie rozumiejąc tego co napisałem.
          Była to kompletnie alegoryczna wypowiedź. Może ją sobie Pan zastąpić
          np wędrówką ludzi przez długą drogę by dojść gdzieś do celu, albo
          sensem inwestowania studenta we własne wykształcenie, albo wiarą
          naukowca że wynajdzie kiedyś lek na cieżką chorobę.
          Bez tego przeświadczenia - że coś jest na końcu, wiele rzeczy traci
          sens. Tym bardziej tracą swój sens, im są ważniejsze, bardziej
          wplecione w całe życie. Konkludując, dla człowieka wierzącego,
          pomimo tego że rózne sprawy się nie układają, zawsze zostaje
          nadzieja na ów wyimaginowany zaświat - jak Pan to określił, czy też
          jakkolwiek jest on nazywany. Proszę mi wierzyć, ludzie wierzący są
          optymistami, a przedmiotowy marsz (czy kampania tego typu) ma ich od
          tej nadziei odciągać.

          Nie mam nic przeciwko niewierzącym, dopóki nie prubują zarażać
          inncych brakiem wiary (w wyimaginowane zaświaty == Boga ==
          rozliczenie postępowania,.. itd. ).

          Pozdrawiam
          (bo staram się być dobrym uczniem Chrystusa ;-) )
          • viking2 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 03:18
            Gość portalu: Przekolo napisał(a):
            > Była to kompletnie alegoryczna wypowiedź. Może ją sobie Pan zastąpić
            > np wędrówką ludzi przez długą drogę by dojść gdzieś do celu, albo
            > sensem inwestowania studenta we własne wykształcenie, albo wiarą
            > naukowca że wynajdzie kiedyś lek na cieżką chorobę.
            > Bez tego przeświadczenia - że coś jest na końcu, wiele rzeczy traci
            > sens. Tym bardziej tracą swój sens, im są ważniejsze, bardziej
            > wplecione w całe życie. Konkludując, dla człowieka wierzącego,
            > pomimo tego że rózne sprawy się nie układają, zawsze zostaje
            > nadzieja na ów wyimaginowany zaświat...

            Otoz i to wlasnie jest sednem sprawy. Powtorze za kims z przeszlosci (bo to nie
            ja wymyslilem to powiedzenie, mimo, ze sie z nim zgadzam w 100%-ch): to nie bog
            stworzyl czlowieka, to czlowiek stworzyl sobie boga - bo chcial, by jego
            istnienie "mialo sens".
            Dla roznych przyczyn: dla nadziei, ze "jest cos potem", ze cala zabawa nie
            konczy sie na tym, ze przestaje bic serce i zamieraja czynnosci mozgu, dla
            latwiejszego borykania sie z przeciwnosciami losu, dla zlagodzenia skutkow
            roznych tragedii (dziecko umiera, powiedzmy na bialaczke i rodzice - by nie
            zwariowac z rozpaczy - mowia sobie "bog tak chcial"). Nie mam nic przeciwko
            wyznaniom religijnym, nie jestem "wojujacym" ateista, jesli ludziom jest latwiej
            zyc, jesli maja dzieki temu wiecej sily, jesli pomaga im to przezwyciezac
            codzienne trudnosci - to niech sobie wierza. Ale zdecydowanie mam bardzo duzo
            przeciwko tym, ktorzy probuja legislatywizacji wiary i dekretowania tego w co,
            jak i kiedy mam wierzyc.
          • Gość: tomkaz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 15:25
            >Nie mam nic przeciwko niewierzącym, dopóki nie prubują zarażać
            >inncych brakiem wiary (w wyimaginowane zaświaty == Boga ==
            >rozliczenie postępowania,.. itd. ).

            Rozumiem, że stosując analogię masz coś przeciwko tym, którzy próbują nawracać
            niewierzących. Tzn. jesteś przeciwko misji Kościoła, który to chce jednak byśmy
            uwierzyli.

            Pozwalasz na nawracanie niewierzących, ale do odwrotnego procesu odmawiasz nam
            prawa? (znak zapytania)
            Jeśli tak, to ten marsz jest właśnie przeciwko tobie.


            Nieracjonalność religii nie polega na tym, że wierzy się istnienie boga.
            Nieracjonalność polega na tym, że prawa i zasady mające kierować naszym życiem
            tłumaczy się wolą boga. Jeżeli jak sam stwierdzasz nie można udowodnić istnienia
            boga (nie można udowodnić jego nieistnienia również), to jak można stwierdzić że
            zasady i prawa pochodzą od niego. One pochodzą od ludzi, którzy je stworzyli, a
            bóg służy im jedynie za zasłonę.

            Istnienie lub nieistnienie istoty wyższej samo w sobie nie implikuje żadnych
            skutków. Dla naszego życia jest neutralne.
            Dopiero, motywacje, cele i system wartości, którymi kieruje się ta istota mają
            dla nas ogromne znaczenie.
            Nie racjonalne jest wierzyć, że ta istota wyżej sobie ceni takie a nie inne
            postępowanie, za takie będzie karać, a za takie nagradzać.
            Nie ma ku temu żadnych przesłanek. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić kto ma
            racje: Jezus, Mahomet czy Budda. Nie mamy żadnych weryfikowalnych przesłanek,
            które stawiałyby słowa jednego z nich ponad słowa drugiego. I to dotyczy ich
            następców.

            To, że wierzysz w słowa jednego a odrzucasz poglądy pozostałych, nie ma
            racjonalnego uzasadnienia. Na tym polega nieracjonalność religii.




        • Gość: jj Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 85.222.87.* 17.09.09, 01:17
          uprzejmie prosiłbym o nie mylenie ateizmu i antyklerykalizmu. proszę też żeby
          nie utożsamiać wierzących z moherem.
          nie można udowodnić że boga nie ma ani nie można udowodnić że bóg jest.
          oczywiście można ośmieszać wierzących wciskając im że wierzą w brodatego dziadka
          który z obłoków kieruje naszym życiem. równie dobrze mogę cytować radzieckich
          speców od światopoglądu naukowego. też będzie śmiesznie.
          • maura4 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 08:27
            No ja nie wiem, czy bycie antyklerykałem jest gorsze od bycia
            ateistą. Kiedy widzi sie jak KK wysysa pieniądze z Polski, jak czyta
            sie o komisji majątkowej, o molestowaniu dzieci w kolejnych krajach,
            o Irlandii, gdzie kler za wiedzą Watykanu dopuszczał się
            niewyobrażalnych przestępstw wobec dzieci przez dlugie lata. Bycie
            antykerykałem jest jak najbardziej na miejscu. W tych sytuacjach
            popieranie kleru jest tożsame z pochwałą ich zbrodni i przyzwalaniem
            na nie.
            • tubisek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 12:15
              Bo też można być wierzącym antyklerykałem. To kwestia tego, czy zaakceptujemy
              taką postawę jako możliwą. Wydaje mi się, że mimo pozornej sprzeczności te dwa
              aspekty są do pogodzenia, jeśli wierzący nie zgadza się na nadużycia wymienione
              w powyższym poście.
      • pensioner63 Wiara ze swej istoty jest irracjonalna 17.09.09, 02:25
        Gość portalu: Przekolo napisał(a):
        > Po pierwsze myślę że krzywdzące jest (dla ludzi wierzących)
        > nazwywać ludzi NIEwierzących Racjnalistami

        Nie sądzę! Sam piszesz, że istnienia lub nieistnienia Boga nie udowodniono. Więc
        ludzie przekonani, że Bóg istnieje są irracjonalni. Cóż krzywdzącego w nazywaniu
        ludzi takimi jacy oni są?

        Kościoły mają zwyczaj nazywać siebie przybytkami prawdy. Z tego wynika, że
        zorganizowana religia bazuje na zinstytucjonalizowanym kłamstwie. Mają one setki
        czy tysiące lat doświadczenia w indoktrynacji. Więc nie jest łatwo przekonać
        ludzi do rzeczywistych intencji i motywacji kościołów. Faktycznie - trzeba
        powiedzieć - szczęść Boże dla tego pochodu. W Polsce są oni w sytuacji takiej
        jak biblijny Dawid stojący w opozycji do Goliata.
        • Gość: greg0,75 Re: Wiara ze swej istoty jest irracjonalna IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 02:34
          Dla precyzji, kwestię:
          > Nie sądzę! Sam piszesz, że istnienia lub nieistnienia Boga nie udowodniono. Więc
          > ludzie przekonani, że Bóg istnieje są irracjonalni
          należy uzupełnić o "ludzie przekonani, że Bóg nieistnieje, są równie irracjonalni"
          • Gość: qpgg Re: Wiara ze swej istoty jest irracjonalna IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:10
            > Dla precyzji, kwestię:
            > > Nie sądzę! Sam piszesz, że istnienia lub nieistnienia Boga nie udowodnion
            > o. Więc
            > > ludzie przekonani, że Bóg istnieje są irracjonalni
            > należy uzupełnić o "ludzie przekonani, że Bóg nieistnieje, są równie irracjonal
            > ni"

            Właśnie miałem to samo napisać. Jest to po prostu zwykła próba manipulacji ze
            strony usera pensioner63.
            • Gość: turtlezzz Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 12:32
              Nie ma tu żadnej manipulacji. Ateista czy agnostyk wcale nie jest z założenia przekonany, że Bóg nie istnieje. On po prostu nie wie, czy Bóg istnieje, nie ma na to dowodów ni poważniejszych przesłanek, a zatem musi zakładać jego nieistnienie, tak samo jak zakłada nieistnienie krasnoludków, boga Ra, jednorożców. Żyje bez Boga, a nie walczy z nim.

              Manipulacją jest nazywanie wyznawców (np. katolików) ludźmi wierzącymi, a ateistów niewierzącymi. Każdy w coś wierzy. W istocie nie jest mu dane nic poza wiarą (sokratejskie "Wiem, że nic nie wiem" można rozwinąć do: "Wiem, że nic nie wiem, zatem wierzę"). Różnica jest taka, że wyznawcy wierzą w istnienie prawdy objawionej, a więc wierzą, że naprawdę wiedzą. Tymczasem w miarę rozgarnięty ateista wierzy, że wierzy. Jest przeto głębiej wierzący od wyznawcy :)

              Inna sprawa, że każda racjonalna istota musi wiedzieć, że nie przeżyje bez irracjonalizmu. Ba, wiara sama w sobie bazuje na irracjonalizmie. Powstaje więc zawsze pytanie, czy wiara irracjonalna jest zachowaniem irracjonalnym, czy też zupełnie racjonalnie uzasadnionym. Niemniej wydaje mi się, że racjonalista ucieka się do irracjonalizmu w ostateczności.
              • Gość: greg0,75 Re: Nie rozumiecie... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 12:48
                > Nie ma tu żadnej manipulacji. Ateista czy agnostyk wcale nie jest z założenia p
                > rzekonany, że Bóg nie istnieje. On po prostu nie wie, czy Bóg istnieje, nie ma
                > na to dowodów ni poważniejszych przesłanek, a zatem musi zakładać jego nieistni
                > enie, tak samo jak zakłada nieistnienie krasnoludków, boga Ra, jednorożców.

                Nie, no podstawowy błąd logiczny - jeśli nie znam odpowiedzi na pytanie nie mogę sobie ni stąd ni zowąd przyjąć którejś z dwu możliwych odpowiedzi. Rozstrzygnięcie wymaga argumentów (lub, jak napisałeś, przyjęcia którejś opcji 'na wiarę')

                Błąd formalny - to agnostyk nie zajmuje stanowiska w kwestii istnienia boga, teista zakłada jego istnienie a ateista - nieistnienie.

                A w kwestii istnienia krasnoludków (skrzatów) to mamy twarde dowody w postaci kwaśnego mleka...
                • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 13:21
                  Mylisz się.

                  > Nie, no podstawowy błąd logiczny - jeśli nie znam odpowiedzi na pytanie nie mog
                  > ę sobie ni stąd ni zowąd przyjąć którejś z dwu możliwych odpowiedzi. Rozstrzygn
                  > ięcie wymaga argumentów (lub, jak napisałeś, przyjęcia którejś opcji 'na wiarę'
                  > )

                  Tu działa brzytwa Ockhama.

                  > Błąd formalny - to agnostyk nie zajmuje stanowiska w kwestii istnienia boga, te
                  > ista zakłada jego istnienie a ateista - nieistnienie.

                  Błąd. Ateizm to odrzucenie teizmu. Ateista może być teologicznym nonkognitywistą.

                  > A w kwestii istnienia krasnoludków (skrzatów) to mamy twarde dowody w postaci k
                  > waśnego mleka...

                  Tu zgoda :)
                  • Gość: greg0,75 Re: Nie rozumiecie... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 13:41
                    > Tu działa brzytwa Ockhama.

                    Wiem, wiem - jak to o. Wilhelm Ockham (franciszkanin) ponoć twierdził "Jedynym realnym bytem jest Bóg - wszystko, co da się wywieść bezpośrednio od Boga jest prawdą, a reszta to czcze spekulacje"

                    > Błąd. Ateizm to odrzucenie teizmu. Ateista może być teologicznym nonkognitywistą.

                    Być może, wypowiadałem się w polszczyźnie powszechnej, nie specjalistycznej
                    sjp.pwn.pl/lista.php?co=ateista
                    • m_16 Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 13:45
                      Ale nie wazne co on twierdził, tylko co "mówi" brzytwa :)
                      Ockham sformułował zasadę -to że zinterpretował ją w pewien sposób
                      to inna sprawa. Zasada jest dobra( osobiści uważam nieco
                      nieortodoksyjnie, że wspoiera ję zasada racji dostatecznej)ale
                      intepretacja autora nie. Małoż to Kolumbów nie było w stanie
                      stwierdzić co odkryło???
                      • Gość: greg0,75 Re: Nie rozumiecie... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 14:49
                        Odkładając żarty - zasada brzytwy Ockhama tyczy sposobu prowadzenia rozumowania - a znaczna część tutejszej dyskusji dotyczy wątpliwości, czy aby religia należy do sfery rozumu, czy raczej emocji (jestem zwolennikiem tego drugiego podejścia = uważam, że wiara jest irracjonalna).
                        • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 14:59
                          Zatem - wbrew temu, co pisałeś - ateista nie musi wysuwać żadnych argumentów za nieistnieniem Boga. Jemu wystarcza brzytwa Ockhama, a wyznawcy i tak nie przekona ani do nie istnienia Boga, ani do nie istnienia jednorożca.
                          • Gość: greg0,75 Re: Nie rozumiecie... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 17:17
                            Jak chce uchodzić jednocześnie za ateistę i racjonalistę to niestety musi. Ateista 'irracjonalny' i owszem, nie.
                            • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 17:21
                              Nie rozumiem Twojego wniosku. Cofamy się. Myślałem, że już doszliśmy do tego, że racjonaliście wystarcza brzytwa Ockhama ?
                        • m_16 Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 15:31
                          OK
                          Ale dyskusja dotyczyła też teizmu -twierdzenia że bóstwo istnieje??
                          czy ono jest iracjonalne?? Niedowodliwe?? I jesli tak to co z tego???
                          Preferowalną opcją jest (1)agnostycyzm czy (2)ateizm?

                          Rozumiem,że jesteś za opcją (1). Rozumiem powody, ale wydają mi się
                          jednak niedostateczne. Argument z krasnoludkami nie jest wcale
                          głupi -rzecz w tym że jesli nieistnienie nie jest prima facie
                          prawdziwe (tj prawdziwe o ile nie wykazano inaczej) to w ogóle
                          żadnej wiedzy nie ma. Jak nie lubisz krasnoludków to pomyśl na
                          przykład o guru sekty twierdzącym, że siłą woli podtrzymuje świat
                          przed zniszczeniem. I żądającym miliona dolarów bo inaczej
                          przestanie mu się chcieć :):):)
                          Zauważ paradoks: tu nie ma opcji agnostycznej
                          Albo dajesz milion albo nie. Mozna oczywiście powiedzieć że i
                          opcja "nie wiem" czymś skutkuje w tej kwestii. Ale czym?? "Nie wiem
                          możeto prawda więc dam mu milion"??? Wiemy przecież że nie dostanie
                          tego miliona. Mamy cholerną intuicję, że głupotą byłoby dawać mu tę
                          forsę?? Ale w jaki sposób to uzasadnić jeśli jesteśmy agnostykami w
                          kwestiach nadprzyrodzonych??
                          Można powiedzięć, że przepowiednie takich guru rzadko się sprawdzają
                          ( o ile były już takie precedensy, powiedzmy że były). Ale jeśli tak
                          to jak widać cześć "strong metaphysical claims" możemy negować (bo
                          skoro na podstawie przeszłych danych wnioskujemy że raczej nic się
                          nie stanie, to znaczy że gość nie podtrzymuje mistyczną mocą
                          istnienia świata).

                          A teraz pytanie: czy pomiędzy tym guru (żadającym miliona) a Jezusem
                          (nie żądającym miliona za to domagającym się wiary) zachodzi istotna
                          rożnica??? Czy fakt że Jezus nie żądał miliona "tylko" wiary weń
                          i "duszy" swych uczniów (to nic porzy milionie $ prawda:):):) znaczy
                          że jego stwierdzenia są bardziej wiarygodne??

                          Bo jeśli wiemy że guru zazwyczaj się mylą to może i dotyczy to
                          Jezusa??? W ten sposób otrzymywalibyśmy silny argument
                          antyteistyczny pozwalający odrzucić praktycznie każdą religię. I
                          UWAGA - odrzucenie nie polegałoby tu na sceptyzmie, lecz na
                          pozytywnej asercji: "ten gość raczej się myli" - a zatem "jego
                          twierdzenie o istnieniu bóstwa jest raczej błędne". Oczywiście
                          pytanie czy błąd co do jednej kwestii skutkuje błędem w innych i czy
                          faktycznie kwestia że jeden guru żąda forsy nie czyni go bardziej
                          podejrzanym od drugiego?? Jednakże agnostycyzm też nie jest
                          oczywisty.
                          Samo zdanie: "Pozytywne i negatywne sądy egzystencjalne wymagają
                          dowodu" -samo to zdanie jest uznane za prima facie prawdziwe -
                          przyjęte bez dowodu -czyli jakieś sądy muszabyć prima facie
                          prawdziwe tak czy siak.
                          • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 16:44
                            Nie jestem znawcą filozofii, ale dla mnie postawa agnostyka ma w sobie coś z - tak to nazywam - pułapki labiryntu. Labirynt jest zagadką dla rozumu, póki postrzegamy go abstrakcyjnie, jako sieć prowadzących w różne kierunki dróg. Tymczasem możemy go postrzegać jako rzecz, i wtedy przestaje być zagadką. Wystarczy wówczas ześlizgnąć się po jego ścianie ("prawej" lub "lewej") - i to jest jedyny uniwersalny sposób pokonania każdego labiryntu. Można więc zagubić się we wszystkim, póki nie uzna się faktu, że prawdziwe jest to co empirycznie obiektywne i to co praktycznie z tego wynika. Bo bez tego (zmysłowego postrzegania świata) nie mamy zupełnie nic.

                            Tymczasem Bóg - czy się weń wierzy, czy nie - jest poza materią labiryntu. Można powiedzieć o nim wszystko, ale nie można wtrącić go ani w tryby logicznego rozumowania (bo miałby to być absolut aktualny), ani w rzeczywistość rozwiązań praktycznych. Dlatego można w niego tylko wierzyć (bez żadnych podstaw), lub ignorować. Ignorować pytanie o jego istnienie, tak jak to robią ignostycy.
                            • m_16 Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 16:52
                              Hm ciekawe. Ale czemu Absolutu nie można ująć logcznym
                              rozumowaniem. Jak rozumiesz określenie aktualny. W metafizyce
                              oznacza ono "zrealizowany", "faktyczny" , chyba że coś przeoczyłem>
                              Ale czemu taki Absolut miałby być niepoznawalny??? Absolut to tyl co
                              pierwsza przyczyna, czemu miałaby ona być niedocieczona?? Chyba że
                              masz na myśli co innego, ale co??
                              • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 17:19
                                Nie, miałem na myśli absolut jako coś nieograniczonego. Coś co może lub nie może stworzyć kamienia, którego nie podniesie ;)

                                • m_16 Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 17:31
                                  Hmm, nie zawsze rozumie się Absolut w ten sposób. A gdyby był on
                                  nieograniczony to pytanie w jakim sensie?? Przetrzennie??? raczej
                                  nie??? Nieskończony umysł -mogący pomyśleć nieskończoną ilość rzeczy
                                  jednocześnie???
                                  Wszystko to możemy sobie pomyśleć o ile tylko możemy pomysleć sobie
                                  nieskończoność. A podobno możemy (większośc matematyków mówi że tak).

                                  Chyba że masz na myśli wszechmocnego KTOsia?? tu zdania są
                                  podzielone. Jedni sądząże możemy. Innni że nie. Ci drudzy
                                  sprzeczność takiego Ktosiua uważają za doów ateizmu Analogiczny do
                                  dowodu nieistnienia kwadratowego koła.
                                  O każdej rzeczy można powiedzieć że ALBO jest dolna stworzyć kamień
                                  którego nie podniesie ALBO NIE:):):):) Prawo wyłączonego środka jest
                                  tautologią KRZ
                                  • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 17:39
                                    A gdyby był on
                                    > nieograniczony to pytanie w jakim sensie?? Przetrzennie??? raczej
                                    > nie??? Nieskończony umysł -mogący pomyśleć nieskończoną ilość rzeczy
                                    > jednocześnie???
                                    > Wszystko to możemy sobie pomyśleć o ile tylko możemy pomysleć sobie
                                    > nieskończoność. A podobno możemy (większośc matematyków mówi że tak).

                                    Wystarczy, że jest w założeniu nieograniczony. Część starożytnych zauważyła już, że coś nieograniczonego musiałoby zawierać w sobie wszystkie cechy, a więc nie posiadać żadnych cech własnych. A zatem nie istnieć.

                                    > O każdej rzeczy można powiedzieć że ALBO jest dolna stworzyć kamień
                                    > którego nie podniesie ALBO NIE:):):):)

                                    Chodzi o paradoks - czy jeśli Bóg jest wszechmocny, to może stworzyć kamień, którego nie uniesie ? Dochodzimy do nieskończoności, nie możemy odpowiedzieć na to pytanie. Chyba, że Ty potrafisz, albo możesz mi wytłumaczyć błędność mojego rozumowania :)
                                    • m_16 Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 18:00
                                      OK, oba przedstawione przez Ciebie argumenty traktowano zapewne jako
                                      dowody nieistnienia.

                                      Coś posiadającego wszystkie możliwe cechy musiałoby posiadać cechy
                                      sprzeczne. Na mocy logiki nie ma obiektów posiadających cechy
                                      sprzeczne. Więc nie ma czegoś co posiadałoby wszystkie cechy. Więc
                                      nie ma czegoś nieograniczonego . Co było do okazania.

                                      Podobnie wszechmoc bóstwa prowadziłaby do sprzeczności: mogłoby i
                                      nie mogłoby ono podnieść pewnego kamienia. Wniosek jak z kwadratowym
                                      kołem -skoro jest sprzeczne to go nie ma. Czyli: wszechmocne bóstwo
                                      nie istnieje.

                                      Teiści próbowali "przerzucić sprzeczność" na ateistów, stwierdzając
                                      że kamień którego bóstwo nie mogłoby podnieść nie istnieje lub jest
                                      sprzeczną nazwą jak "kwadratowe koło". Obie opcje są problematyczne.
                                      Jeśli ten kamień nie istnieje na mocy logiki, to znaczy że bóstwo
                                      czegoś nie może, nie jest wszechmocne. Jeśli zaś "kamień nie do
                                      podniesienia przez Goda jest pustą nazwą to faktycznie mamy reges:
                                      można zapytać czy bóstwo nie może zmienić świata tak żeby to nie
                                      była nazwa sprzeczna. Jeśli może, to wówwczas pytanie powraca (czy
                                      mógłby wtedy stworzyć ten kamień. no a jeśli nie może to nie jest
                                      wszechmocny.


                                      Ale bardziej dorzecznie: starożytni uznawali nieskończonoć za coś w
                                      rodzaju aporii. Wyjaśnienie odwołujące się do nieskończoności było
                                      postrzegana jako wadliwe. Nie zawsze tak musi być. Niekiedy jednak
                                      nieskończoność prowadzi do sprzeczności jak powyżej. Słowem:
                                      niektóre nieskonczone obiekty są sprzeczne, inne może nie, ale to
                                      zależy od tego, pod jakim względem dany obiekt jest nieskończony.
                                      Pzdr.
                                      • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 18:16
                                        Dziękuję :)

                                        Z krótkiego doświadczenia wiem, że ilekroć próbuje się nabić absolut (rozumiany jako nieskończoność) na ruszt logiki, tylekroć skutkuje to mnożeniem paradoksów (aż do nieskończoności ? ;) Przynajmniej w ramach klasycznej logiki dwuwartościowej, inne to dla mnie za wysokie progi.

                                        Nie wierzę w możliwość wyobrażenia sobie nieskończoności przez człowieka. Dla mnie mózg ludzki jest jak bukiet skierowanych we wszystkie strony znaków zapytania. Potrafimy nie dostrzegać granic, ale zawsze granic "czegoś", jakiejś ograniczoności. Tak to sobie wyobrażam. Ale już temat na inną bajkę. Pzdr.
                • viking2 Re: Nie rozumiecie... 18.09.09, 02:40
                  Gość portalu: greg0,75 napisał(a):
                  > A w kwestii istnienia krasnoludków (skrzatów) to mamy twarde dowody w postaci k
                  > waśnego mleka...

                  I moich okularow, ktore krasnoludki ciagle mi gdzies chowaja...:)
                  • pensioner63 Kto chowa mi okulary - Bóg czy krasnoludki 23.09.09, 13:13
                    viking2 napisał:
                    > I moich okularow, ktore krasnoludki ciagle mi gdzies chowaja...:)

                    Sądziłem, że nie mogę okularów znaleźć, bo Bóg Katolicki mnie karze za
                    pomstowanie na polski rząd co wprowadził ustawową indoktrynację religią
                    katolicką dzieci w szkołach państwowych. A tu dowiaduję się, że to krasnoludki
                    mi chowają okulary aby mieć ze mnie ubaw.
              • theorema Re: Nie rozumiecie... 17.09.09, 17:59
                a jak ma sie nazwac w takim razie istota taka jak ja? Z jednej strony wiara w
                wyzsze od nas sily nadprzyrodzone, w komunikacje dusz pomiedzy soba i inne formy
                bytow transcendentnych, a z drugiej strony calkowita niezgoda sie ze
                stanowiskiem Kosciola w sprawie chociazby antykoncepcji, jak i -to mnie drazni
                najbardziej - poczucia calkowitej nieomylnosci, monopolu na wiedze o tym jak ma
                wygladac zwiazek, rodzina itd. Drazni mnie zadufanie Kosciola w sobie,
                zakladanie z gory, ze kto nie z nami ten jest uposledzony, biedny i modlic sie
                trza za niego, bo skonczy w czysccu. Kosciol nie chce dopuscic do swojej
                swiadomosci, ze Ci, co nie sa w szeregach jego wyznawcow rowniez moga miec i
                posiadaja kregoslup moralny, odpowiedzialnosc za wlasne czyny, wrazliwosc na
                cudza krzywde i wiele innych cech wymaganych od katolikow. Nawiasem mowiac wcale
                nie kazdy katolik je posiada. Wiec ja nie jestem nawet ochrzczona, zbieram ciegi
                cale zycie za to - zaczelo sie od dzieci w szkole, babcia cale zycie rozpaczala,
                teraz chlopaki uciekaja na straszna wiesc o moim spolecznym "wykolejeniu"...Ale
                nie zaczne sie stosowac do zalecen koscielnych wiec w to nie wchodze. Szkoda, ze
                mnie nie ma w Polsce 10.10, na pewno bym sie przeszla z tymi ludźmi, po to zeby
                ich poznac, zobaczyc jacy sa ci odwazni i spytac ilu z nich ma tak jak ja, ze
                nawet chrztu nie ma. I jak im sie zyje:)
                • Gość: turtlezzz Re: Nie rozumiecie... IP: 77.255.193.* 17.09.09, 18:07
                  Podobne problemy od lat ma moja dziewczyna. Miała dość charakteru, by któregoś dnia wyznać swoim bliskim (rodzice i troje rodzeństwa), że jako jedyna z nich nie ma zamiaru chodzić do kościoła.

                  Ale Polska ma wiele twarzy. Ja np. czuję się teraz odwrotnie od niej. Ilekroć wspomnę coś o katolicyzmie i idei boga wszechmogącego, muszę się tłumaczyć i przypominać jej, że jestem inny od jej rodziny. Moi znajomi to w większości ateiści (Nie wiem, przyciągamy się jakoś nieświadomie ? Nigdy nie było dla mnie ważne, czy mój przyjaciel jest wierzący, czy nie), czasem zbyt jednostronni.

                  Obawiam się, że Ci "odważni ludzie" nie spotkają się z wielkim zainteresowaniem Krakowian. W Krakowie - przynajmniej moim Krakowie - nie trzeba być odważnym, by być ateistą lub agnostykiem.
              • vogon.jeltz Re: Nie rozumiecie... 23.09.09, 12:18
                > Nie ma tu żadnej manipulacji. Ateista czy agnostyk wcale nie jest z
                > założenia przekonany, że Bóg nie istnieje. On po prostu nie wie, czy
                > Bóg istnieje

                Bzzzt, wrong. Ja wiem, że bóg (a w szczególności Bóg) nie istnieje.
                • esgalen Re: Nie rozumiecie... 23.09.09, 15:16
                  > Bzzzt, wrong. Ja wiem, że bóg (a w szczególności Bóg) nie istnieje.

                  Tak jak wiesz, że nie ma cudownego czajniczka na orbicie Ziemi. Gdyby jednak ktoś znalazł niepodważalne dowody na istnienie tegoż czajniczka lub chrześcijańskiego Boga, wtedy zmieniłbyś zdanie, prawda?

                  Na tym polega racjonalność ateistów. Teiści nie potrafią łatwo zmienić zdania, nawet kiedy przestawi im się dowody.
            • Gość: b00bz Re: Wiara ze swej istoty jest irracjonalna IP: *.acn.waw.pl 17.09.09, 14:02
              > > > ludzie przekonani, że Bóg istnieje są irracjonalni
              > > należy uzupełnić o "ludzie przekonani, że Bóg nieistnieje, są
              równie irracjonalni"
              > Właśnie miałem to samo napisać. Jest to po prostu zwykła próba
              manipulacji ze
              > strony usera pensioner63.

              BZDURA. Racjonalizm to filozofia zakladajaca, ze wszystko mozna
              poznac za pomoca rozumu, odrzucajac religie, metafizyke etc. Czyli z
              definicji ludzie myslacy racjonalnie to ci, ktorzy kieruja sie
              wylacznie faktami i nauka, a nie dogmatami i wiara. Religja sama w
              sobie jest zaprzeczeniem racjonalizmu. To kwestia definicji, a nie
              faworyzowania ktorejs z grup.
            • Gość: tomkaz Re: Wiara ze swej istoty jest irracjonalna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 15:47
              Wyobraź sobie, że tak jak stoisz przenosisz się do starożytnej Mezopotamii.
              Zaczynasz opowiadać o elektryczność, o elektronach i o tym wszystkim jak ją
              można wykorzystać. Opowiadanie to jedyne co możesz zrobić. Żadnych pokazów,
              eksperymentów itp.
              Myślisz, że uwierzyliby? Ja myślę, że nie. Ja nazwałbym ich racjonalnymi.
              Oprócz tych twoich słów nie mają nic. W tym momencie te opowiadania to tylko
              słowa, za którymi dla nich nic się nie kryje. Są one nie potrzebne im do
              niczego. Zbędne. Jako takie odrzucają je. Są racjonalni. Dopóki swoich słów nie
              przekujesz w coś dla nich "namacalnego", a jeszcze lepiej użytecznego nie
              uwierzą. I to jest racjonalne.
      • m_16 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 13:38
        Niestety większość z tego co tu piszesz to głupoty"

        1. Porównując wiarę w nieistnienie Goda do wiary w nieistnienie
        Matriksa zakładasz że zachodzi takowa analogia. Problem w tym że na
        takiej zasadzie WSZystko ( z wyjątkiem matematyki i logiki) jest
        wiarą. A to skutkuje fideizmem i relatywizmem. Nic nie wiemy, nic
        nie rozumiemy. Problem w tym że samo istnienie nauki zdaje sie
        pokazywać że UZASADNIANIE nie sprowadza się do DOWODZENIA. To że
        Ziemia okrąża płonącą gwiazdę, nie zostało dowiedzione, bo nikt nie
        wykluczył matriksa DEDUKCYJNIE. Ale rozumowanie redukcyjne,
        inferencja do najlepszego wyjaśnienia pozwala wyciągnąć wniosek ze
        Słońce naprawdę istnieje. Inaczej nie byłoby bowiem uzasadnienia dla
        całej masy faktów potwierdzających teorie. Architekt matriksa mógł
        oczywiście stworzyć doskonałą imitację naszego świata ale nie
        MUSIAŁ. NAtomiast fizyczny swiat rządzony przez określone prawa musi
        dawać takie zmysłowe jakie obserwujemy - tyle. Można oczywiście
        założyć że architekt Matriksa doskonale imituje świat fizyczny, i
        sam się za nim ukrywa. Ale ta hipoteza wymaga przyjęcia zbyt
        bogatego zbioru założeń (przyjmuje się z grubsza istnienie tej samej
        ilości informacji definiującej świat (prawa fizyki okazują się być
        regułami programu komputerowego) a dodatkowo przyjmuje sie istnienie
        jakiejś innej rzeczywistości iprogramisty posiadającego skadś
        (skąd??) wiedzęi zdolności by stworzyć iluzję. Więcej założeń,
        dodatkowo skontruowane tak by być nieweryfikowalnymi. Przy założeniu
        że (przyjmowanym przez teistów) że istnienie czegoś wymaga racji, ze
        stanem prostszym jest nieistnienie czegoś niż istnienie, to prostsza
        ontycznie hipoteza jest preferowalna.
        Zbyt mocna hipoteza (zbyt wiele założeń) i do tego ad hoc.
        Zdecydowanie nie można uznać jej za racjonalną (to znaczy za
        preferowalną, lub tylko równą w stosunku do hipotezy
        materialistycznej). I per analogiam ma się sprawa z bóstwami.

        Innymi słowy trudno by było racją dla świata coś, co samo wymaga
        potężnej racji dla własnego istnienia. A ostwierdzenie że bóstwo
        jest absolutem to tautologiczne wyjaśnienie. Czemu bóstwo istnieje??
        bo jego cechą jest istnienie konieczne??? A skąd ta cecha (i jej
        isnienie)?? Z (istniejącej) natury (istniejącego) bóstwa. Czyli:
        bóstwo jest bo jest. Wspaniałe wyjaśnienie, wciąż jeszcze
        wykorzystywane w religijnym dyskursie. Zabawne jest że wciąż teiści
        głoszący to uznają się za racjonalnych.

        Reasumując: muszę zaprzeczyć twojemu stwierdzenieu. WIerzący NIE są
        tak racjonalni jak Ateiści. Ateizm (pozytywny) jest bardziej
        racjonalny. Wierzący są trochę "braćmi głupszymi" ateistów. I
        zarzucanie nam "wiary" nic nie zmienia. Jeśli nasz pogląd jest
        wiarą, to wszystko jest wiarą (matriks może "zakłócać" też
        rozumowania dedukcyjne np matematyczne) czyli żaden wniosek nie jest
        rozumny, czyli samo stwierdzenie teisty że ateiści wierzą jest
        niedowiedzione :) Teza że ateista wierzy redukuje się do absurdu.
        Czyli jest błędna Q.E.D


        2.Argumenty w rodzaju -ktoś musiał stworzyć świat - nie sąnic warte
        ani jako dowody ani jako argumenty redukcyjne. Ateista nie twierdzi
        że świat powstał z niczego, tylko że: albo istniał od zawsze albo
        powstał z jakiejś formy bytu nie posiadającej inteligencji
        (zwłaszcza osobowej) choć mogącej posiadać strukturę. Argumenty że
        porządek świata pochodzi od umysłu nie są poprawne, bo zakładają
        antropomorfizację. Uważamy że skoro my tworzymy porządek a
        wprzyrodzie występuje on rzadko, to tam gdzie on występuje musi być
        zasługą intelektu, umysłu. Problem w tym że rozum sam zakłada
        najbardziej zaawansowane uporządkowanie, a najlepszym wyjaśnieniem
        jest to najprostsze, zakładające najmniej uporządkowania.
        O "jakim dlaczego?" Mówisz. Fizyka operuje przyczyną sprawcza. Nawet
        jeśli łańcuch przyczyn się gdzieś kończy to nie znaczy że przyczyną
        tą jest bóstwo, które samo musiałoby być arbitralnie
        nieuprzyczynowione. A jeśli zakładasz świat musi posiadać przyczynę
        celową- to pytanie: czemu?? Zresztą istnienie przyczyny celowej
        (sensoeność pytania: po co?) zakłada już istnienie projektanta -znów
        błędne koło.

        3. Ateiści też mają duchowość> Dla mnie, nawet gdyby obalono
        wszelkie moje argumenty za ateizmem to wciąż pozostawałaby
        (subiektywnie) senowniejsza opcja. Zcie ma sens tylko wtedy, gdy się
        kiedyś kończy i gdy sami sibie osądzamy. Dla was teizm jest
        sensowniejszy, dla nas na odwrót. Ale jeśli wy żądacie prawa do
        nawracania nas na waszą wiarę to zasada symetrii zobowiązuje nas do
        posiadania podobnych uprawnień. A żądacie takiego prawa i
        wykorzystujecie je. Więc nie ma zgody na "toleruję ateistów ale
        niech mnie nie nawracają". Bzdura. KOściól katolicki pasywnie i bez
        agresji (zazwyczaj) nawraca -więc my też tak możemy. Tym bardziej
        jeśli ateizm to wiara. A że dla was ateizm jest bez sensu?? Dla nas
        jest odwrotnie. A skoro czasem ateista staje się wierzącym to i
        odwrotne konwersje są możliwe



        Dlatego nie ma zgody na żadną z twoich tez. To pierdoły dodatkowo
        dyskryminujące ateistów (ostatnia). Mamy prawo mieć swoje poglądy i
        je propagować. I skoro wy możecie pielgrzymką przejść przez miasto
        (sami księża określają to jako dawanie świadectwa wiary - rodzaj
        pasywnej ewangelizacji skierowanej też do niewierzących) to my też
        może my "dać świadectwo" naszym przekonaniom i wartościom. A jeśli
        wam się to drodzy katole nie podoba -to powiadam prosto: Walcie się
        Nie będziecie odmawiać nam praw które sami posiadacie, zwłaszcza że
        sami określacie nasze poglądy jako religijne.
        • oakpark Płaszczaków dyskurs o naturze przestrzeni... 23.09.09, 11:46
          ..skomentowałby Was gnostyk postrzegający Boga swoim nous, który z
          racji posiadania wiedzy o Bogu nie musi w niego/Niego wierzyć...
          jest zatem w Boga NIEWIERZACYM a religijnym, a jakże i racjonalnym
          człowiekiem.... 8^)

          "1. Porównując wiarę w nieistnienie Goda do wiary w nieistnienie
          Matriksa zakładasz że zachodzi takowa analogia. Problem w tym że na
          takiej zasadzie WSZystko ( z wyjątkiem matematyki i logiki) jest
          wiarą. A to skutkuje fideizmem i relatywizmem. Nic nie wiemy, nic
          nie rozumiemy. Problem w tym że samo istnienie nauki zdaje sie
          pokazywać że UZASADNIANIE nie sprowadza się do DOWODZENIA. To że
          Ziemia okrąża płonącą gwiazdę, nie zostało dowiedzione, bo nikt nie
          wykluczył matriksa DEDUKCYJNIE. Ale rozumowanie redukcyjne,
          inferencja do najlepszego wyjaśnienia pozwala wyciągnąć wniosek ze
          Słońce naprawdę istnieje. Inaczej nie byłoby bowiem uzasadnienia dla
          całej masy faktów potwierdzających teorie. Architekt matriksa mógł
          oczywiście stworzyć doskonałą imitację naszego świata ale nie
          MUSIAŁ. NAtomiast fizyczny swiat rządzony przez określone prawa musi
          dawać takie zmysłowe jakie obserwujemy - tyle."

          Otóż - WCALE NIE MUSI, np. są cżsteczki idealnie planarne i
          symetryczne a mające spory moment dipolowy... nasze "prawa nauki"
          stanowia jedynie przybliżenie świata.

          "Można oczywiście
          założyć że architekt Matriksa doskonale imituje świat fizyczny, i
          sam się za nim ukrywa. Ale ta hipoteza wymaga przyjęcia zbyt
          bogatego zbioru założeń (przyjmuje się z grubsza istnienie tej samej
          ilości informacji definiującej świat (prawa fizyki okazują się być
          regułami programu komputerowego) a dodatkowo przyjmuje sie istnienie
          jakiejś innej rzeczywistości iprogramisty posiadającego skadś
          (skąd??) wiedzęi zdolności by stworzyć iluzję. Więcej założeń,
          dodatkowo skontruowane tak by być nieweryfikowalnymi. Przy założeniu
          że (przyjmowanym przez teistów) że istnienie czegoś wymaga racji, ze
          stanem prostszym jest nieistnienie czegoś niż istnienie, to prostsza
          ontycznie hipoteza jest preferowalna.
          Zbyt mocna hipoteza (zbyt wiele założeń) i do tego ad hoc.
          Zdecydowanie nie można uznać jej za racjonalną (to znaczy za
          preferowalną, lub tylko równą w stosunku do hipotezy
          materialistycznej). I per analogiam ma się sprawa z bóstwami."

          Kolega Internauta kładzie dowody z ducha dowodów Anzelma i
          Akwinaty.... 8^)

          "Innymi słowy trudno by było racją dla świata coś, co samo wymaga
          potężnej racji dla własnego istnienia. A ostwierdzenie że bóstwo
          jest absolutem to tautologiczne wyjaśnienie. Czemu bóstwo istnieje??
          bo jego cechą jest istnienie konieczne??? A skąd ta cecha (i jej
          istnienie)?? Z (istniejącej) natury (istniejącego) bóstwa. Czyli:
          bóstwo jest bo jest. Wspaniałe wyjaśnienie, wciąż jeszcze
          wykorzystywane w religijnym dyskursie. Zabawne jest że wciąż teiści
          głoszący to uznają się za racjonalnych."

          A spróbuj obalić tezę, ze Bóg istnieje bo jest przez część ludzi
          postrzegany, po prostu. Jest elementem realności w continuum świata
          od ducha przez energię do materii. Nie dla wszystkich, OK - ale
          ślepi tez świata nie widzą... 8^)

          "Reasumując: muszę zaprzeczyć twojemu stwierdzenieu. WIerzący NIE są
          tak racjonalni jak Ateiści. Ateizm (pozytywny) jest bardziej
          racjonalny. Wierzący są trochę "braćmi głupszymi" ateistów. I
          zarzucanie nam "wiary" nic nie zmienia. Jeśli nasz pogląd jest
          wiarą, to wszystko jest wiarą (matriks może "zakłócać" też
          rozumowania dedukcyjne np matematyczne) czyli żaden wniosek nie jest
          rozumny, czyli samo stwierdzenie teisty że ateiści wierzą jest
          niedowiedzione :) Teza że ateista wierzy redukuje się do absurdu.
          Czyli jest błędna Q.E.D"

          Kapitalny fragment. Gratuluje tezy, że jest inna racjonalność dla
          ateitów i dla wierzących.... 8^)... Baaardzo to racjonalne... 8^)


          "2.Argumenty w rodzaju -ktoś musiał stworzyć świat - nie sąnic warte
          ani jako dowody ani jako argumenty redukcyjne. Ateista nie twierdzi
          że świat powstał z niczego, tylko że: albo istniał od zawsze albo
          powstał z jakiejś formy bytu nie posiadającej inteligencji
          (zwłaszcza osobowej) choć mogącej posiadać strukturę. Argumenty że
          porządek świata pochodzi od umysłu nie są poprawne, bo zakładają
          antropomorfizację. Uważamy że skoro my tworzymy porządek a
          wprzyrodzie występuje on rzadko, to tam gdzie on występuje musi być
          zasługą intelektu, umysłu. Problem w tym że rozum sam zakłada
          najbardziej zaawansowane uporządkowanie, a najlepszym wyjaśnieniem
          jest to najprostsze, zakładające najmniej uporządkowania.
          O "jakim dlaczego?" Mówisz. Fizyka operuje przyczyną sprawcza. Nawet
          jeśli łańcuch przyczyn się gdzieś kończy to nie znaczy że przyczyną
          tą jest bóstwo, które samo musiałoby być arbitralnie
          nieuprzyczynowione. A jeśli zakładasz świat musi posiadać przyczynę
          celową- to pytanie: czemu?? Zresztą istnienie przyczyny celowej
          (sensoeność pytania: po co?) zakłada już istnienie projektanta -znów
          błędne koło."

          Kolega Internauta poczyta sobie krytykę przyczynowości Hume'a w
          Tatarkiewiczu albo Coplestonie....8^)


          "3. Ateiści też mają duchowość> Dla mnie, nawet gdyby obalono
          wszelkie moje argumenty za ateizmem to wciąż pozostawałaby
          (subiektywnie) senowniejsza opcja. Zcie ma sens tylko wtedy, gdy się
          kiedyś kończy i gdy sami sibie osądzamy. Dla was teizm jest
          sensowniejszy, dla nas na odwrót. Ale jeśli wy żądacie prawa do
          nawracania nas na waszą wiarę to zasada symetrii zobowiązuje nas do
          posiadania podobnych uprawnień. A żądacie takiego prawa i
          wykorzystujecie je. Więc nie ma zgody na "toleruję ateistów ale
          niech mnie nie nawracają". Bzdura. KOściól katolicki pasywnie i bez
          agresji (zazwyczaj) nawraca -więc my też tak możemy. Tym bardziej
          jeśli ateizm to wiara. A że dla was ateizm jest bez sensu?? Dla nas
          jest odwrotnie. A skoro czasem ateista staje się wierzącym to i
          odwrotne konwersje są możliwe"

          Zgoda, ateisci tez mają duchowość, definiowaną albo po Heglowsku
          albo po Wilberowsku.... jest to duchowosc hylika lub psychika...
          taka świadomość z pnia mózgu i ciut dalej... 8^)... mityczna,
          przynależnościowa, w części tylko racjonalna.... tak się jednak
          składa, że świadomość lepiej rozwija się kiedy nie problem czy jest
          teistyczna czy ateistyczna kompletnie nas nie obchodzi..... można
          chodzic na 100 mszy w roku i nie wyniesć stamtąd krztyny
          samoświadomości....

          "Dlatego nie ma zgody na żadną z twoich tez. To pierdoły dodatkowo
          dyskryminujące ateistów (ostatnia). Mamy prawo mieć swoje poglądy i
          je propagować. I skoro wy możecie pielgrzymką przejść przez miasto
          (sami księża określają to jako dawanie świadectwa wiary - rodzaj
          pasywnej ewangelizacji skierowanej też do niewierzących) to my też
          może my "dać świadectwo" naszym przekonaniom i wartościom. A jeśli
          wam się to drodzy katole nie podoba -to powiadam prosto: Walcie się
          Nie będziecie odmawiać nam praw które sami posiadacie, zwłaszcza że
          sami określacie nasze poglądy jako religijne."

          Chcecie abyśmy w imię naszych zasad pozwalali Wam na to, czego w
          imię Waszych zasad nam odmawiacie.... tekst ów stosuje się i do
          teistów i do ateistów... niestety.

          Cały ten marsz nie ma podłoża duchowego ani swiadomościowego. Jest
          emanacją interesów grupowych ludzi zagrozonych przez panujący
          teizm... nawet jesli Boga wymysliłby człowiek to trudno zaprzeczyć,
          że ów "wynalazek" stanowiłby wyraz głęboko ludzkiej potrzeby
          moralnej....


          Gnostycy i agnostycy nie są tutaj stroną, nie powinni sie w takie
          inicjatywy mieszac jesli nie chca mieć przyprawionej "gęby".

          Czy posyłam dziecko na religię? Posyłam, uznaję jej pozytywną role
          społeczną. Czy zabraniam angażowania sie w aktywności parafialne?
          Zabraniam, bo się obawiam znieprawienia przez księży z tej parafii,
          szczególnie jednego... Czy pisze do biskupa etc. aby go z parafii
          zabrał? Nie, bo jesli nawet tak się stanie biskup posle go gdzie
          indziej... Czy istnieją silne duchowo
          • m_16 Re: Płaszczaków dyskurs o naturze przestrzeni... 23.09.09, 13:08
            Obawiam się że to bez sensu (Twoje gadanie):

            1.Logicznie możliwe jest istnienie innnego świata niż ten który
            postrzegamy. Ale jasne jest, że świat którym kieruje załóżmy fizyka
            Einsteina musiu dawać postrzeżenia zgodne z przewidywaniami
            Einsteina. Owszem coś mogłoby "zakłócać" działanie praw fizyki, ale
            to znów hipoteza ad hoc. Nie rozumiesz na czym polega rozumowanie
            redukcyjne.

            Kolega Internauta kładzie dowody z ducha dowodów Anzelma i
            > Akwinaty.... 8^)

            Nie za bardzo. Znów mylisz rozumowania redukcyjne z dedukcyjnymi. W
            jaki sposób moje dowody przypominają ich dowody?? Operują
            abstrakcyjnym pojęciem Boga??? to co z tego??? W jaki sposób miałoby
            to im przeczyć. W istocie 1) jest ono mniej abstrakcyjne niż MAXImum
            zwolenników dowodu ontologicznego i w pewnym sensie bardziej
            intuicyjne.

            Kapitalny fragment. Gratuluje tezy, że jest inna racjonalność dla
            > ateitów i dla wierzących.... 8^)... Baaardzo to racjonalne... 8^)

            Gdzie to napisałem??? Twierdziłem raczej że racjonalność jest jedna
            a to ateiści są bardziej racjonalni. Oraz że kto twierdzi, że
            ateista wierzy - popada w sprzeczność. Nie widzę tu żadnego
            relatywzmu.


            Teza że God istnieje bo jest postrzegany przez niektórych to znów
            mocne założęnie. Bo jeśli tak to czemu istnieją różne teologie i
            religie?? Można oczywiście walnąć twierdzeniem że bóstwo jest
            irracjonalne, ponadrozumem - etc. Ale to oznaczałoby że
            ewentualne "doświadczenie Boga" jest skrajnie ubogie w treść. Zero
            informacji tylko jakieś wrażenia. Znów "prościej" przyjąć że to
            jakieś wrażenia emocjonalne i tyle. I nie są to dowody dawnych
            metafizyków, lecz nawet gdyby opierały się na ich założeniach -to
            tym lepiej, bo otrzymujemy reductio ad absurdum teizmu.

            Nawet teza że bóstwo jest rozumem nie jest uznawana przez
            wszystkich. Buddyjska tathagata nim nie jest o ile w ogóle jest
            bóstwem.

            Dodatkowo duch i materia nie bardzo mogą być "continuum". Bo samo
            określenie continuum przysługuje tylko materii -duchowi nie, bo z
            definicji podanej przez religiantów nie jest on mierzalny. Można
            zastanawiać się nad obiektrami matematycznymi co najwyżej.


            I przestań chrzanić o Hume'e i Tatarkiewiczu. Obawiam się że sam
            zatrzymałeś się na jego wysokości -to trochę mało. "Clue" wygląda
            tak: Nie można dowieść indukcji, i tego co się na niej wspiwera:
            praw fizyki, nauki etc. Ale można je uzasadnić. Bo gdyby indukcja
            nie uzasadniała to nauka nie powinna być w stanie osiągnąć niczego.
            Tymczasem uczeni, którzy jako żywo nie deukują, lecz redukują coś
            osiągają. Wniosek: trafne uzasadnienie wykracza poza dedukcję. A
            hume obalił tylko możliwość dedukcji przyczynowości, a nie jej
            uzasadnienia. Zapoznaj się z odróżnieniem rozumowania dedukcyjnego i
            redukcyjnego jeśli go nie znasz.

            Zrozum jedną rzecz: Obserwowane przez ludzi fakty układają się w
            pewne "patterns" -w w przyrodzie ma miejsce porządek Mamy teraz dwie
            opcje: albo istnieje wyjaśnienie tych faktów albo nie. Opcję drugą
            odrzucamy bo oznaczałoby irracjonalność świata -nic nie można poznać
            i pozostaje nam się dziwić czemu świat wygląda na uporządkowaną
            strukturę choć mógłby nie. Natomiast opcja 1 postuluje wyjaśnienie.
            Teiści uważąją że jest nim bóstwo, my że fizyka. Nasze wyjaśnienie
            jeest raczej mniej arbitralne, bo bóstwo może zrobić dowolny świat,
            a fizyka niekoniecznie. Faktycznie istniejke związek historyczny
            między niektórymi argumentami teistycznymi i ateistytcznymi. Jeśli
            przeczytasz swojego Coplestona dokładniej sma , to może zauważysz.
            Że bóstwo najpierw pojmowano osobowo, potem stwierdzono że rozumniej
            pojąć je jako swego rodzaju mechanizm metafizyczny, a skończyło się
            na tym, żę ów mechanizm odarto z beztreściowej "boskości" i
            zostaliśmy w materializmie.
            I to właśnie jest to o co mi chodzi.


            Co zaś do Ciebie mości gnostyku -nie chcę Cię urazić ale wku...łeś
            mnie troszeczkę tą uwagą o Coplestonie -wyobraź sobie że znam dobrze
            wszelkie argumenty w rodzaju Hume'a. Wiem doskonale, że Dowieść nie
            można tak naprawdę NICZEGO. Może matematyki i logiki, ale i demon
            kartezjański poradzi sobie i ztym. Zawsze można zapodać sceptycką
            hipotezę która obali wszystko. Również Twoje gnostyckie
            doświadczenie bóstwa, które też nie może być wiedzą, zwłaszcza że
            ma niewielu "świadków" (nie podpinaj się pod wszystkich teistów bo
            ono nie wierzą w to samo co Ty). Tyle że to wszystko wskazuje tylko
            na to że UZASADNIANIE nie sprowadza się do DOWODZENIA. Inaczej
            bowiem nic byśmy nie wiedzieli, a to prowadziłoby do Logicznej (i
            odrzucalnej dedukcyjnie) sprzeczności.

            Podtrzymuję więc com napisał: ATEizm to lepsze wyjaśnienie świata. O
            tyl o ile coś wiemy, to WIEMY że NIE MA BÓSTWA. I nie ma różnych
            wiedz dla teisty i ateisty. Nasze wyjaśnienia są lepsze. Tyle.


            Oczywiście wiem że wy gnostycy nie macie lekko: nigdzie nie
            pasujecie - niestety wbrew waszym zaklęciom gnoza jest słabo
            komunikowalna, powstała zresztą przecież jako ruch ezoteryczny.
            Niewielkie ma szanse by kiedykolwiek stać się nauką. Niezależnie od
            tego zwracam uwagę że upominanie się o rzeczywistą wolność
            swiatopoglądową to upominanie się również o wasze prawa.




            Reszta postu również bez sensu, bo interpretuje duchowość z
            arbitralnego, "gnostyckiego" :) punktu widzenia. Uzasadnij swoją
            gnozę to porozmawiamy :)
            Mimo to napiszę jeszcze to :Duchowość nie oznacza wiary w
            niefizyczne cośtam. Wszystko co odpowiada na pytanie: "jak żyć" pod
            to podpada.. I , o ile nie dowiedziesz tez swojego gnostycyzmu, to
            zarzucanie ateistom "ograniczenia jest puste. Nie pokazałeś że się
            mylimy. Nadal nie wiem też jak wiara w wyższe stopnie świadomości
            miałaby ubogacać człowieka, bardziej niż np. ateistyczne filozofia
            Sartre'a Nietzschego etc. Nie widać jednak powodu dla których
            konsensus publiczny miałby rugować ateistyczną duchowość z forum
            publicznego. A jako że moralność nie musi opieraćsię tylko na Bogu
            nie widać też potrzeby by "potrzeby moralne" większości były
            narzucane mniejszości.
          • m_16 Re: Płaszczaków dyskurs o naturze przestrzeni... 23.09.09, 14:22
            A, jeszcze jeden drobiazg. Oczywiście Teza nie jest nigdy
            zalłożeniem, jak napisalem. Szlo mi jednak o to, że to głosząćy
            mocną tezę o Bóstwie objawiającym się niektórym przyjmuje tezę ad
            hoc, która nic lub bardzo niewiele wyjaśnia. Zbyt wiele różnych
            koncepcji i wyobrażeń Bostwa które łączy jeno nazwa. Prośiej uznać
            to za wytwór psychiki. I tyle.
          • m_16 Re: Płaszczaków dyskurs o naturze przestrzeni... 24.09.09, 11:40
            Jeszcze tytułem erraty odnośnie pewnych nieścisłości:
            Oczywiście teiści nie muszą negować fizyki ale ostateczne
            wyjaśnienie przez nich proponowane jest niefizyczne (wg ich
            definicji). Wyjaśnienia naturalistów jest czysto fizyczne.
      • Gość: jurko Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 13:53
        W wiekszości zgadzam się z Tobą ale pomyśl jaki jest zamiar tych ludzi ( czyt.
        ateistów). Skoro katole ( inaczej nazwać nie potrafię a sam jestem katolikiem
        nie katolem) obnoszą się wszędzie i deklarują 90% katolicyzmu w Polsce ( a nie
        mają prawa bo ja jestem katolikiem oni katolami) to dlaczego inni nie mają prawa
        wyrazić głośno swojej opinii? W końcu podobno ( no właśnie podobno) Polska to
        wolny kraj a jednak jak widać wyznaniowy. W związku z powyższym uważam, że skoro
        pływasz pomiędzy udowodnieniem istnienia Boga a Jego nie istnienia to pozwól
        wyrazić myśli innej stronie.
      • marianna.2 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 14:46
        Przecież to że Bóg istnieje albo {nie istnieje}
        > nie zostało przez nikogo dowiedzione. Równie prawdopodobne jest że
        > _jest_ lub też że _nie ma Go_

        I tu sie mylisz. Jest niewyobrazalnie bardziej prawdopodobne ze boga
        nie ma. Tak jak niewypbrazalnie malo prawdopodobne jest,ze istnieja
        krasnoludki, swiety mikolaj albo wrozki.
        • tubisek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 17:04
          coś jednak sprawia, że ludzie wierzą w Boga a we wróżki nie.
          • m_16 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 17:17
            Ależ we wróżki też wierzą. I w wielu społecznościach szaman,
            pełniący często funkcję wróżki jest kapłanem. Tam wierzy się
            bardziej w duchy i zsyłane przez nie talenty niż w bóstwo - o ile
            między jednym a drgim jest jakaś namacalna róznica. Wierzący
            zazwyczaj wierzą też w cuda dokonywane przez świetych religii-
            również w akty jasnowidzenia.
            Tytułem anegdoty: podobno Reagan uchodzący
            za "religijnego", "chrześcijańskiego" prezydenta, radzil się wróżki.
            I jego chrystianizm mu w tym nie przeszkadzał.
            • pensioner63 Prezydent a wróżki i papież 23.09.09, 13:16
              To Nancy, żona prezydenta Reagana, zatrudniała wróżkę aby udzielała porad.
              Natomiast prezydent Bush jr wyraził nadzieję, że papież wierzy w Boga.
      • Gość: niewierzący Re: przekoło, robisz błędy w logice. dosyć IP: *.23.54.194.generacja.pl 23.09.09, 09:40
        podstawowe.
      • Gość: ja Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.icpnet.pl 23.09.09, 13:31
        Hmm, nie zauważasz jednego bardzo istotnego faktu, iż religia powstała w wyniku
        strachu przed niczym, po, rzeczonych przez ciebie 70 czy 80 latach życia;
        strachu przed niemożnością postawienia jasnej odpowiedzi na pytanie "dlaczego"
        etc. I, co jak sądzę najbardziej dla ciebie druzgoczące, religia została
        stworzona tysiące lat temu, by móc rządzić prostą, niewykształconą częścią
        społeczeństwa za pomocą strachu właśnie. Dlatego dostrzeżenie togoż faktu,
        zaakceptowanie, czy też brak strachu przed zaakceptowaniem, czyli posłużenie się
        swoim umysłem nazywa się dziś Racjonalizmem.

        p.s
        pismo święte, czy też wiara milionów ludzi w boga może być dowodem na jego
        istnienie w takim samym stopniu jak wiara milionów ludzi w deszcz spowodowany
        zabiciem pająka i inne tego typu zabobony.
      • Gość: Trombek Bombek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 165.72.200.* 24.09.09, 09:37
        "Racjonaliści" jak najbardziej... bo widzisz my racjonaliści co do dowodu, że
        bóg istnieje przyznamy Ci rację. Nieracjonaliści natomiast, dowiodą Ci, że
        Chrystus był synem bożym, Darwinizm to wielki spisek chyba wymierzony w ich
        religię, plemnik ma duszę etc.

        A tak odnośnie artykułu, to nie podoba mi się początek... No ku♀◘♦☼! jakbym miał
        na taki marsz iść to właśnie zamanifestować, że są ludzie którzy czują się
        pokrzywdzeni przez brak takich niezwykle podstawowych swobód jak... prawo do
        aborcji, eutanazji, seksu z kim popadnie i kiedy popadnie. Zwłaszcza tej
        ostatniej oczywiście :)
      • m_16 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 14.12.09, 19:36

        A jeszcze:

        1. Czemu pytania o cel świata i człowieka oraz ich niematerialne
        pochodzenie miałyby być sensowne?? Z góry zakładają one Goda?? czemu
        przesądzać coś takiego?? Bo wam się podoba??
        2. Ależ ludzie mogą żyć bez wielkiego tatusia w chmurach. Dla nich
        nieistnienie bozi jest obojętne a nawet dobre. To że dla katolików
        jest to "negatywne" to wasz problem - nic w tym zresztą dziwnego.
        Ale czy sam fakt że ludzie chcą bronić swego ateizmu nie dowodzi że
        dobrze się z nim czują? Może przemyśleli tę kwestię i z faktu że
        uznajesz świat bez goda za zły nie wynika że inni uznają go za taki.
        Oraż że taki faktycznie jest? Chyba ze masz dowody?? Jakie??

        Miłość i sympatia ze strony ludzi wystarczają -przynajmniej tym
        którym jeszcze nie pochrzaniło się w głowach. Miłość bozi nie jest
        wymagana...

        3 Na jakiego "dlaczego??" nie odpowiada fizyka?? Wskazuje ona
        naturalistyczne przyczyny?? Nie odpowiada na pytania o
        nienaturalistyczne przyczyny?? Ale skąd wiadomo że takie istnieją??
        bo tylko jeśli istnieją pytanie o nie jest sensowne?


        4. Skąd wiesz że jesteśmy za ciency by zrozumieć -jak to wszystko
        funkcjonuje?? Może wielu rzeczy nie wiemy teraz, ale udowodnij, że
        zawsze tak będzie.....
    • Gość: ibetyoulookgoodatt Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 23:16
      Jak by się Dawkins dowiedział, że ktoś go nazwał "papieżem agnostyków", to by się pewnie wkurzył. On jest ateistą, a z agnostyków raczej wyśmiewa.
      • magdolot Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 16:52
        Gość portalu: ibetyoulookgoodatt napisał(a):

        > Jak by się Dawkins dowiedział, że ktoś go nazwał "papieżem agnostyków", to by s
        > ię pewnie wkurzył. On jest ateistą, a z agnostyków raczej wyśmiewa.

        Raczej nie. Przeczytaj "Boga urojonego".
    • Gość: Wolnomyśliciel Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.Red-212-170-180.staticIP.rima-tde.net 16.09.09, 23:27
      Obecnie jestem poza Polską, ale trzymam kciuki za powodzenie tego
      marszu. Chętniebym do niego dołączył. Ateiści nie musza zgadzać sie
      z moralnością Kościoła i jego członków, którzy niestety w znakomitej
      większości ( to jest moja ocena wynikająca z moich obserwacji) mają
      pełne usta Boga, ale tylko usta. Moralność ludzi nie zgadzjących się
      z nauką Kościoła jest w wielu miejscach identyczna, bo jest poprostu
      ludzka. Ciekaw jestem jakie reakcje bedą ze strony Katolików?
      Zapewne podejdą do sprawy marszu i bezpośrednio do jego uczestników
      z typowa chrześcijańską miłością bliźniego. Popieram w pełni Wasz
      ruch i po powrocie do Krakowa bede chciał przystapić do Was.
      Pozdrawiam
      • kapitan.kirk Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 07:11
        Gość portalu: Wolnomyśliciel napisał(a):

        > Ciekaw jestem jakie reakcje bedą ze strony Katolików?
        > Zapewne podejdą do sprawy marszu i bezpośrednio do jego uczestników
        > z typowa chrześcijańską miłością bliźniego.

        Zapewne pies z kulawą nogą tego marszu nie zauważy, tak jak nie zauważyłby np.
        marszu blondynów czy posiadaczy foksterierów. Nie piszę tego, żeby wyśmiewać czy
        poniżać czyjeś poglądy - po prostu z doświadczenia (nabytego m.in. na tutejszych
        forach religijnych/antyreligijnych) wiem, że polscy "zawodowi ateiści" mają
        podstawowy problem psychiczny nie z jakimiś prześladowaniami, ale właśnie z ich
        brakiem, tj. z faktem, że na ich ateizm nikt specjalnie nie zwraca uwagi;
        czy to w sensie negatywnym, czy to pozytywnym. To ich odróżnia np. od gejów czy
        członków mniejszości narodowych, którzy faktycznie w codziennym życiu bywają
        dyskryminowani, wyśmiewani etc. - a czy ktoś słyszał w Polsce o przypadku np.
        wyrzucenia z pracy czy pobicia kogoś za ateizm...? Stąd inicjatywy w rodzaju
        świeckich procesji czy antyreligijnych reklam w miejscach ważnych dla wierzących
        są przede wszystkim próbą zwrócenia jakiejkolwiek uwagi na swoje istnienie, nie
        zaś walki o konkretne coś-tam.

        Pzdr
        • tubisek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 12:21
          Marsz to za mało. Jak słusznie napisano nikt go nie zauważy (chyba, że zapłaci
          się dresom, żeby kilku ateistów pobili). Więc nie uda się dobrze wylansować.
          Pomysł z "ósemką" jest bardzo dobry ale - drodzy organizatorzy - idźcie dalej.
          Przykujcie się do kurii albo do Kościoła Mariackiego z jakimś transparentem
          :)Może was w końcu ktoś zobaczy?

          A najlepiej jak będziecie palić krzyże na rynku. Murowana reklama na cały świat.
          Wtedy tez katolicy na pewno was dostrzegą i może nawet kogoś pobiją? Ale będzie
          fajnie
      • Gość: rokko "ateiści" łaszący się do kleru... IP: 80.50.132.* 17.09.09, 13:32
        Myślę, że katolicy (słusznie) ten marsz zlekceważą. Bo czym tu się przejmować?
        Marszem ludzi, którzy deklarują, że wprawdzie nie są wierzący, ale mają
        "normalne" poglądy - czytaj: nie odbiegające od znajomych deklarujących się jako
        katolicy, bo to oni predestynują do normy w naszym kraju? A w szczególności "nie
        są antyklerykałami", czyli mają w nosie zawłaszczanie życia publicznego i
        dyskursu społecznego przez kler i "nie są zwolennikami aborcji" - tak jakby
        feministki walczące o wolny wybór chciały robić komuś przymusowe aborcje.. To
        ostatnie zresztą jest dobrym przykładem na to, jak ten dyskurs się w prawo
        przesunął - nawet tzw. ateiści mówią o "zwolennikach aborcji" zamiast o
        orędowniczkach _prawa_ do aborcji.
        • magdolot Re: "ateiści" łaszący się do kleru... 17.09.09, 18:20
          Gość portalu: rokko napisał(a):

          > Myślę, że katolicy (słusznie) ten marsz zlekceważą. Bo czym tu się przejmować?
          > Marszem ludzi, którzy deklarują, że wprawdzie nie są wierzący, ale mają
          > "normalne" poglądy - czytaj: nie odbiegające od znajomych deklarujących się jak
          > o
          > katolicy, bo to oni predestynują do normy w naszym kraju? A w szczególności "ni
          > e
          > są antyklerykałami", czyli mają w nosie zawłaszczanie życia publicznego i
          > dyskursu społecznego przez kler i "nie są zwolennikami aborcji" - tak jakby
          > feministki walczące o wolny wybór chciały robić komuś przymusowe aborcje.. To
          > ostatnie zresztą jest dobrym przykładem na to, jak ten dyskurs się w prawo
          > przesunął - nawet tzw. ateiści mówią o "zwolennikach aborcji" zamiast o
          > orędowniczkach _prawa_ do aborcji.

          Si. - Zobaczcie jacy jesteśmy milusi.Nie jesteśmy tym wstrętnym Housem, najwyżej
          Wilsonem z trzydniowym zarostem.

          I właśnie dlatego mawiam o sobie "ateistka", choć właściwie jestem agnostyczką,
          bo stuprocentowy ateizm racjonalny nie jest z powodu braku ostatecznego dowodu
          na nieistnienie. W życiu nie rzekłabym "niewierząca", bo takowi w Polsce mają
          komplecik sakramentów, zwykle i ślub kościelny i dziatwę na religię ślą.
          Bezwyznaniowiec? Bezwyznawczyni? Brzmi głupawo i bezdomnie i mało kto wie o co
          chodzi.

          Światopogląd, jeśli jest konsystentny, pociąga za sobą określone podejście do
          dylematów moralnych. Konkretną sprawę przemyśliwuje się w określony sposób.
          Aborcja. To najpierw odpowiedź na pytanie skąd się bierze życie, dlaczego życie
          jest święte i dlaczego ludzkie zygoty mają być świętsze, niż np. sarnie.
          Odpowiedź na pytanie o wartość życia - czy życie za wszelką cenę, czy życie
          określonej jakości. Ustalenie minimum tej jakości. Odpowiedzi diametralnie się
          różnią w zależności od światopoglądu. Twardy wyznawca katolicyzmu odpowie, że
          każde życie, a o jakości nie uchodzi dyskutować... Nikt nikogo nie przekona nie
          "nawracając" go równocześnie choć troszkę. Możliwy jest kompromis społeczny.
          Możliwe jest wspólne czucie. I dlatego właśnie, jak sądzę, Kościół katolicki
          sprowadza sprawę do zarzynania dzidziusiów. Prosto, obrazowo i jak dotąd skutecznie.
    • Gość: MD Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.wieszowanet.pl 16.09.09, 23:36
      A tego nie było już wczoraj? Jakaś kampania promocyjna? :P
    • Gość: MD Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.wieszowanet.pl 16.09.09, 23:40
      PS
      A maszerowania różnych odłamów Młodych W... (Wszechpolaków, czy
      Wolnomyślicieli) w Krakowie jest sporo, więc może kiedyś zorganizują wspólną
      imprezę (ekstremizmy warto łączyć - może się zrozumieją)...
      • Gość: miś Faszyści i agnostycy to zupełnie różni ludzie IP: *.tx.res.rr.com 17.09.09, 04:24
        Gość portalu: MD napisał(a):
        > (Wszechpolaków, czy Wolnomyślicieli) w Krakowie jest sporo,
        > więc może kiedyś zorganizują wspólną imprezę (ekstremizmy
        > warto łączyć - może się zrozumieją)...

        Jeśli ty ich nie rozumiesz, to dlaczego oczekujesz, ze oni mogą się porozumieć?
        Zapewne w Polsce jest mało zarówno Wszechpolaków jak i Wolnomyślicieli. Ale na
        świecie połowa ludzkosci nie wierzy ani w chrześcijańskiego Boga, ani w
        muzułmańskiego Allaha. Nawet w sąsiednich Czechach połowa ludzi nie wierzy w
        żadnego boga, a katolicy to 1/4 ich ludności. Jedynie w Polsce i Irlandii
        większość ludzi wierzy w Papieża i Bogów, których on propaguje.
    • Gość: Krzysztof K. Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.fema.krakow.pl 16.09.09, 23:41
      Bardzo rozsądna i wyważona wypowiedź. Ateizm to nie antyklerykalizm. Bardzo
      mądrze na temat papieża. I rzeczywiście wreszcie coś nie o gejach i
      lesbijkach a na tematy fundamentalne. Bez niepotrzebnej agresji typowej dla
      feministek, gejów i lesbijek. Bez niepotrzebnej agresji zwykle towarzyszącej
      ludziom, którzy odeszli od kościoła. Polecam pod rozwagę np. Bartosiowi.
      • maura4 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 08:38
        Ja jestem nastawiona ostatnio bardzo agresywnie wobec kleru, choć
        myśli morderczych nie mam. Nie mogę inaczej. Zbyt mocno dotknęło
        mnie to co zrobili dzieciom w Irlandii, przy przyzwalającej ciszy
        Watykanu i kolejnych rlandzkich rządów. Ja nie mogę mysleć o takiej
        instytucji dobrze. Nie mogę mysleć, że ktoś nastawiony wobec nich
        pozytywnie, nie jest jednocześnie człowiekiem popierającym ich
        zbrodnie na dzieciach. Postawa antyklerykalna jest jest jak
        najbardziej właściwa.
        • Gość: qpgg Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:15
          > Zbyt mocno dotknęło mnie to co zrobili dzieciom w Irlandii

          W jaki sposób?
          • maura4 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 10:44
            Empatia. Moja empatia się " rozchorowała ", kiedy czytałam ten
            raport, kolejne artykuły (ostatnio w Dużym Formacie ) narastały we
            mnie uczucia , których nawet nie mogę wypowiedzieć, może oprócz tej
            ogromnej niechęci do instytucji KK.
            • tubisek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 12:25
              Padłaś ofiarą manipulacji. Twoja niechęć powinna być wymierzona w konkretnych
              zbrodniarzy a nie grupę społeczną.
              Wielu ojców gwałci swoje dzieci, często za pozwoleniem krewnych i sąsiadów,
              gazety często o tym piszą a to nie powód, żeby być nastawionym antyrodzinnie.
              • maura4 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 15:21
                Oczywiście masz rację, w zbrodniarza nie w jego rodzinę. Pod jednym
                wszakże warunkiem - rodzina jest niewinna. W tym wypadku winna jest
                innstytucja, jak też poszczególni jej członkowie. 50 lat żył Watykan
                i kolejni papieże z JP2 włącznie, wiedząc co księza, zakonnicy i
                zakonnice dzieciom robią. Nie kiwnął paluszkiem. Milcząc przyzwalał
                swym urzednikom w sutannach i habitach, popełniać zbrodnie na
                dzieciach. W tym czasie powstała ta słynna instrukcja, o karaniu
                ujawniających pedofilię kościelną. W końcu brudy sie wylały, choć
                Watykan do końca naciskał rząd Irlandii, aby raportu nie ujawniał.
                Jak była reakcja naszego koscioła ? Właściwie żadna. Nie słyszałam
                głosów oburzenia, mówienia, że to łamanie prawa naturalnego jak to
                się dzieje w przypadku kilkakrotnie podzielonego ludzkiego zarodka.
                Nasz kościół nie potępiając głośno i zdecydowanie przestępstw
                popełnianych na dzieciach, przez swoich kolegów po fachu w Irlandii
                i innych krajach, staje z nimi w jednym szeregu. Chyba nic o tym nie
                wiesz, bo inaczej nie napisałbys takiego tekstu.
      • Gość: rokko Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 80.50.132.* 17.09.09, 13:34
        Znaczy - można być ateistą, byle nie podskakiwać katolom? Niedoczekanie.
        Feministki, geje, lesbijki i apostaci nie mają obowiązku dbać o twój komforcik
        psychiczny. Jeżeli ci przeszkadzają, to twój problem.
        • Gość: Krzyś Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.tktelekom.pl 17.09.09, 13:47
          Brawo!
          Każdy ma prawo być sobą i nie musi nikogo prosić o zgodę (np. geje
          heteryków a ateiści wierzących)
      • Gość: b00bz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.acn.waw.pl 17.09.09, 14:10
        >agresji typowej dla
        > feministek, gejów i lesbijek.

        dobre sobie... Wystarczy poczytac komentarze i fora - "pier.olic
        pedalow" "po co sie taki rodzi?" "niech wy..erdalaja z poski"
        "zboczency i pedofile"

        Bronienie swoich praw i spokoju bytu to nie agresja. Ludziom sie
        wydaje ze jak ich zaakceptuja to nie bedzie mozna sie po mydlo we
        wlasnej lazience nachylic...

        Tak samo zwykle reaguja "katolicy" na ludzi o odmiennych pogladach, a
        jakie to niby dla nich zagrozenie? raczej zadne ale lepiej wytepic to
        co inne od nas.

    • Gość: z Warszawy Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.acn.waw.pl 16.09.09, 23:41
      Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary - dla nich
      życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi musi być
      końcem wszystkiego ... Inna sprawa, że manifestowanie tego
      publicznie jest nieporozumieniem, dla mnie to tak, jakby być dumnym
      z tego, że jest się głupim. Nikomu nie zabrania się bycia głupkiem,
      ale manifestować to publicznie ???
      • hawker111 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 16.09.09, 23:47
        No i fajnie , niech idą . Ale to sprawa jakaś jest ? Kilkanaście czy
        kilkadziesiąt osób ? . Jakaś czwartorzędna sprawa . I Gazeta Wyborcza o tym
        głosi ? . Cieniutka i naprawdę bardzo marginalna sprawa !
      • Gość: teapot Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.76.classcom.pl 16.09.09, 23:52
        To właśnie dla ateistów życie ma sens, to jedyne życie jakie mamy i musimy je
        jak najlepiej wykorzystać.
        A co do głupoty, naprawdę uważasz, że wiara w to że dwa tysiące lat temu jakaś
        dziewica urodziła boga świadczy o twojej inteligencji?
        Nikt ci nie zabrania brać udziału w procesjach, ale manifestować swoją głupotę
        publicznie? ;)
      • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 00:50
        Nie potrzebuje zadnego wspolczucia to po pierwsze.Po drugie sadze,ze z racji
        wieku wiecej wiem o swiecie i tematy 3 religi monoteistycznych nie sa mi
        obce.przeczytalem i Biblie i Koran i Talmud i wyciagnalem swoje wnioski w pewnym
        momencie dla mnie porazajace.Sadze,ze kazdy normalny i zdrowy na umysle czlowiek
        z cala pewnoscia odrzuci pewne bajania o jakims Bogu.Religie maja duzo
        plusow(bez wtpienia) ale tez sporo minusow i tylko od nas ludzi bedzie zalezalo
        jak ulozymy sobie wzajemne relacje,Pozdrawiam wszystkich
        • Gość: greg0,75 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 01:46
          > Sadze,ze kazdy normalny i zdrowy na umysle czlowiek

          Czekaj no - czyli z Twojego punktu widzenia funkcjonujesz w społeczeństwie, które gdzieś tak w 80% składa się z ludzi nienormalnych / niezdrowych na umyśle?
          To chyba straszny dyskomfort jest, nie?
          • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:56
            No coz,to nie sa moje slowa wiec? Napisalem tylko co o religiach sadze ok
            • Gość: greg0,75 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 02:12
              Nie? Przekleiłem je z Twojego tekstu...
              Ponadto: człowieku, nie irytuj się, to tylko odedzwała się we mnie empatia - skoro uważasz że wszyscy ("każdy") normalni a inteligentni odrzucją religię to zapewne mniej lub bardziej religiną większość masz za nieinteligentnych i nienormalnych - a mniemam, że życie wśród stada baranów nie jest dla normalnego człowieka zbyt komfortowe.( = przykro mi, że masz w życiu pod górkę).
              • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:21
                Czemu to ja mam wrazenie,ze to Ty sie akurat irytujesz? Wierz mi ja mam teraz
                stoicki spokoj.Nigdzie o ile pamietam nie pisalem o jakis baranach wiec nie
                imputuj mi tego.Z inteligencja czlowiek sie rodzi ale kultury uczy i nabywa.Cos
                chyba kiepsko z ta kultura u Ciebie.Wyluzuj
                • Gość: greg0,75 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 02:30
                  > Czemu to ja mam wrazenie,ze to Ty sie akurat irytujesz? Wierz mi ja mam teraz
                  > stoicki spokoj.Nigdzie o ile pamietam nie pisalem o jakis baranach wiec nie
                  > imputuj mi tego
                  "Sadze,ze kazdy normalny i zdrowy na umysle czlowiek
                  z cala pewnoscia odrzuci pewne bajania o jakims Bogu."

                  > Z inteligencja czlowiek sie rodzi ale kultury uczy i nabywa.Cos
                  > chyba kiepsko z ta kultura u Ciebie.Wyluzuj
                  >> sadze,ze z racji wieku wiecej wiem o swiecie
                  ? dzięki za pouczenie...
              • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:32
                alez ja nie mam pod gorke.To co napisalem to sa moje przekonania i
                przemyslenia.Czy myslisz,ze ja nic nie mam do roboty tylko chodzic i oglaszac
                swiatu co o religiach sadze.Jesli tak to sorki ale bardzo sie mylisz.Pzdr
              • Gość: rokko Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 80.50.132.* 17.09.09, 13:36
                No faktycznie, nie jest za komfortowo wśród baranów. Rozumiem że polecasz
                przyłączenie się i zostanie jednym z nich?
              • Gość: agnitz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.09, 11:42
                Tylko czy te "stado baranów" wierzy w Byt Wyższy, czy też w obrzędowość? A może
                w wierzy w człowieka (np w papieża)? W takim przypadku są oni bardziej
                racjonalni, niż traktujący wiarę "abstrakcyjnie" :)...
          • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:59
            Niech sie o komfort swego zycia martwia sami zainteresowani.Ja swoj mam juz
            dawno zapewniony i w miare stabilny.
          • strikemaster Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 11:54
            To już spadło do 80%? A pomyśleć, że jeszcze niedawno było 95...
      • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:15
        To jest genialne co jest takie proste.A bycie katolikiem jest za bardzo
        skoplikowane,przyznasz.Wystarczy byc przeciez czlowiekiem z odruchami
        ludzkimi.Usta katolikow sa pelne Boga,trzeba wiedziec jakie jest jego serce i
        sumienie wzgledem drugiego.Kim jestes ze mnie glupkiem nazywasz? Dowiedz sie,ze
        95% uczonych jest ateistami.Masz ta odwage stanac przed nimi i
        powiedziec...Jestescie glupkami?
        • Gość: qpgg Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:20
          >Dowiedz sie,ze 95% uczonych jest ateistami.

          Skąd masz takie dane?
        • Gość: qpgg Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:21
          > Dowiedz sie,ze 95% uczonych jest ateistami.

          Skąd masz takie dane?
        • tubisek Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 12:32
          Bycie katolikiem jest bardzo skomplikowane, zakłada wiele wyrzeczeń. To jednak
          nie znaczy, że jest to postawa gorsza. Skoro już argumentujesz naukowcami...
          znacznie trudniej być naukowcem niż monterem urządzeń sanitarnych. Czy to
          znaczy, że bycie naukowcem jest gorsze? Chyba nie, skoro nie napisałeś jaki
          odsetek monterów urządzeń sanitarnych deklaruje się jako ateiści. Zresztą i tak
          nie masz wiarygodnych danych.
      • Gość: Michał Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.chello.pl 17.09.09, 02:45
        Aleś człowieku bysnął własną inteligencją.. he he
      • Gość: niewierząca Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.autocom.pl 17.09.09, 03:14
        > Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary - dla nich
        > życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi musi być
        > końcem wszystkiego ... Inna sprawa, że manifestowanie tego
        > publicznie jest nieporozumieniem, dla mnie to tak, jakby być dumnym
        > z tego, że jest się głupim. Nikomu nie zabrania się bycia głupkiem,
        > ale manifestować to publicznie ???
        A ja Tobie współczuję wąskich horyzontów myślowych.
        Mam 46 lat. Straciłam wiarę przed trzynastym rokiem życia. Bardzo długo rzadko
        przyznawałam się do tego. To była trauma.
        Oburzenie, zdziwienie, próby przekonywania, nawracania, traktowanie jak dziwadło.
        Dopiero od kilku lat mówię śmiało "jestem niewierząca". Nie "ateistka", bo to
        ktoś, kto deklaruje, że nie ma boga (czy bogów). Ja takich deklaracji nie
        składam, podobnie jak nie mam zamiaru głosić, że nie ma krasnoludków.
      • Gość: 100% ateista Re: marsz głupków? IP: 57.66.195.* 17.09.09, 08:15
        A procesja w boże ciało to nie jest czasem publiczna manifestacja
        swoich przekonań? Ja też nikomu nie zabraniam bycia głupkiem, ale
        żeby od razu manifestować to publicznie????
      • joanelle Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 10:16
        Gość portalu: z Warszawy napisał(a):

        > Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary - dla nich
        > życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi musi być
        > końcem wszystkiego ... Inna sprawa, że manifestowanie tego
        > publicznie jest nieporozumieniem, dla mnie to tak, jakby być dumnym
        > z tego, że jest się głupim. Nikomu nie zabrania się bycia głupkiem,
        > ale manifestować to publicznie ???

        Ale kogo właściwie nazywasz głupkiem? Kogoś, kto nie wierzy w to, co wygodniejsze?
      • strikemaster Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 11:52
        > Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary - dla nich
        > życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi musi być
        > końcem wszystkiego

        A ja Ci współczuje, bo druga część postu na prawdę budzi litość. :)
      • vogon.jeltz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 23.09.09, 12:12
        > Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary

        Bardzo współczuję ludziom, którzy klechdy półdzikich starożytnych
        bliskowschodnich kozojebców mają za prawdy objawione.

        > dla nich życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi
        > musi być końcem wszystkiego ...

        Dla ciebie też będzie, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ale może to łatwo skumać
        nawet taka wierząca tępota jak ty: spróbuj przypomnieć sobie, co było zanim się
        urodziłeś.

        > Nikomu nie zabrania się bycia głupkiem, ale manifestować to
        > publicznie ???

        To po ch.uj łazicie z procesjami w tzw. boże ciało?
      • Gość: dr.no Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.09.09, 15:14


        Uwaga: Nie odpisuj na posty łamiące regulamin! Lepiej zgłoś je, klikając na
        czerwony kosz.

        Wysłany tekst może pojawić się za kilka minut (duże wątki aktualizują się z
        opóźnieniem).
        Podglad
        Edytuj
        Odpowiadasz na:
        Gość portalu: z Warszawy napisał(a):

        > Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają daru wiary - dla nich
        > życie musi być pozbawione sensu, a jego kres tu na ziemi musi być
        > końcem wszystkiego ...

        Jeżeli sensem Twojego życia jest wiara w bajki to ja Tobie współczuje
        a jego kres tu na ziemi musi być
        > końcem wszystkiego ...
        LOL Twoja wiara nic tu nie zmieni może trochę złagodzi strach
      • Gość: Ninero Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.Red-212-170-180.staticIP.rima-tde.net 27.09.09, 23:30
        Ja wiem, Gościu z Warszawy, że tobie jest łatwiej zyc na tym
        świecie, bo łatwiej ci oczyscic sumienie ze swoich wykroczeń.
        Pójdziesz do konfesjonału, a tam facet w sukience powie Ci że juz
        dobrze, ze skoro załujesz za swoje czyny, czy nieczyste myśli jestes
        oczyszczony. Postanawiasz juz tego nie czynić i jestes happy. Do
        następnego razu. Tłumaczysz sobie ze jesteś tylko marnym robakiem,
        słabym człowieczkiem, którego Wszechmogacy i tak kocha i znów
        biegniesz do konfesjonału. I tak przez całe doczesne zycie. A potem
        co? Liczysz na Łaskawość i Miłość Wszechmogacego.
        Z tego nazwania ludzi o innym spojżeniu na życie, "GŁUPKAMI" mam
        nadzieje tez sie wyspowiadasz, ale najpierw powinines chyba nas
        wszystkich tutaj przeprosić. Naprawić to czym złamałes
        przykazanie "Miłój bliźniego swego jak siebie samego". Bez tego
        spowiedź i żal za grzechy sa nic nie warte i mimo, ze oszukany
        spowiednik odpuści ci je, nie beda odposzczone. Dlatego nie wszyscy
        ludzie sa w Twojej druzynie i czasami maja prawo pokazać, ze Polska
        nie jest jeszcze państwem wyznaniowym, Cały śwat musi o tym
        wiedzieć, a ty pamietac gdzie zyjesz
    • Gość: kasia Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 80.53.198.* 16.09.09, 23:57
      czy wsyztsko trzeba manifestowac? Czy kiedys cos jest ok, nie moze obronic sie
      samo? To jakies kompleksy? Chec zwrocenia uwagi na siebie? Mam mase znajomych,
      ktorzy nie wierza, ja wierze i nie ma to zadnego znaczenia... lelpiej idzcie
      na kawe.
      • Gość: teapot Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.76.classcom.pl 17.09.09, 00:02
        Nic się samo nie obroni! W kraju rządzonym przez katolickich fundamentalistów
        trzeba pokazać, że nie wszyscy zgadzają się z katolicką ideologią.
        • Gość: piokuk Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.tktelekom.pl 17.09.09, 00:26
          Gdyby ten kraj był rządzony przez katolickich fundamentalistów - jak piszesz -
          taki marsz nie mógłby się w ogóle odbyć. Boli was to, że jesteście mniejszością
          i nie możecie świata urządzać po swojemu narzucając swojej wersji światopoglądu.
          Mam nieodparte wrażenie, że wasz racjonalistyczny taliban to byłoby dopiero
          piekło na ziemi. I wali mnie co mi odpiszesz - to dla mnie zupełnie bez znaczenia.
        • Gość: Kasa Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 80.53.198.* 17.09.09, 00:48
          uwazam sie za osobe tolerancyjna, co do wyznania, orientacji, nie akceptuje
          chamstwa i glupoty. Moze zorganizuje marsz heterykow z haslami lubie brac do
          buzi, lubie czuc penis w c... Opanujmy sie, nie sadze, zeby ateizm byl jakmis
          problemem. Mozesz nie chodzic na religie i co przejmujesz sie opinia ksiedza?
          Nie rozumiem jaki jets cel tego marszu.
          • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:01
            Szkoda bo przeslanie tego marszu jest bardzo wyrazne.Chcemy pokazac,ze
            istniejemy ,zaznaczyc swoja obecnosc.
          • joly.roger Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 01:55
            Gość portalu: Kasa napisał(a):

            > Moze zorganizuje marsz heterykow z haslami lubie brac do
            > buzi, lubie czuc penis w c...

            Jak lubisz i koniecznie chcesz się tą informacją podzielić ze światem to proszę
            bardzo, organizuj sobie...
          • maura4 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 08:55
            To ,że nie rozumiesz , to jest jakiś problem, ale skoro ci to
            obojętne, to co ci zalezy , że ktos zamiast siedzieć chce
            maszerować ? Niech maszeruje.
          • fb_e Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 10:08
            Rzecz w tym, że właśnie w tym kraju nie chodzenia na religię JEST problemem.
            Religia odbywa się w szkole, w środku lekcji, i dziecko, które na nią nie
            chodzi, nie ma co ze sobą zrobić, do tego w niektórych szkołach rówieśnicy mogą
            je odrzucić, bo jest "inne", do tego pod jego nieobecność ksiądz/zakonnica
            często je szykanuje.
          • Gość: reDone Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 12:33
            Cel zapewne jest taki aby ktoś kto nie podziela poglądów KK na pewne sprawy mógł
            funkcjonować tak jak chce. Przykład: moja od niespełna 3 tygodni żona jakiś czas
            temu miała problem z uzyskaniem w przychodni recepty na środki antykoncepcyjne z
            powodów właśnie ideologicznych. To akurat było tylko irytujące, ale tego typu
            sprawy dotyczą znacznie poważniejszych przypadków o nieporównywalnie większych
            implikacjach (nt. polecam artykuł z Polityki - nr 35/2720 pt. Badania prenatalne
            - ideologia kontra medycyna)
      • Gość: greg0,75 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 01:53
        Ktoś ma głęboką wewnętrzną potrzebę manifestowania - należy mu to umożliwić (wolność głoszenia poglądów mamy w jednym pakiecie z demokracją).
        Demonstrowane treści to rzecz wtórna. Może być "PPP - preferuję panie puszyste".
      • Gość: kamil Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:03
        Na kawe zawsze mozna isc potem.Ale dzieki za troske.
      • Gość: minderbinder Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.larkis.pl 17.09.09, 14:54
        Tak, ten marsz jest bardzo potrzebny w obronie wolności wyboru.
        Jestem agnostykiem i choć moja żona wyznaje katolicyzm, nie chcę narzucać moim
        małym dzieciom, którą drogą mają pójść. Natomiast wszystkie dzieci w przedszkolu
        mojej córki już jako 4-latki (naprawdę!!!) odbywają z mocy rozporzadzenia lekcję
        religii (katolickiej). To wg mnie niedopuszczalne, gdyż nie ma altenatywy:
        maluch musi chodzić albo uczęszczać na religię (jakąkolwiek decyzję nie podjąłby
        rodzic) wraz z wszystkimi pozostałymi przedszkolakami; w przeciwnym razie grozi
        mu wykluczenie i napiętnowanie przez grupę rówieśników. Nie chcę sprowadzać
        takiego losu na moje dzieci, nawet za cenę czasowego ograniczenia swobody wyboru
        światopoglądu. Gdy dorosną, wybiorą same. Teraz ja pójdę na ten marsz w imię
        wolności wyboru.
        • je2bny Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 20:15
          Gość portalu: minderbinder napisał(a):

          > Tak, ten marsz jest bardzo potrzebny w obronie wolności wyboru.
          > Jestem agnostykiem i choć moja żona wyznaje katolicyzm, nie chcę
          narzucać moim
          > małym dzieciom, którą drogą mają pójść. Natomiast wszystkie dzieci
          w przedszkol
          > u
          > mojej córki już jako 4-latki (naprawdę!!!) odbywają z mocy
          rozporzadzenia lekcj
          > ę
          > religii (katolickiej). To wg mnie niedopuszczalne, gdyż nie ma
          altenatywy:
          > maluch musi chodzić albo uczęszczać na religię (jakąkolwiek
          decyzję nie podjąłb
          > y
          > rodzic) wraz z wszystkimi pozostałymi przedszkolakami; w
          przeciwnym razie grozi
          > mu wykluczenie i napiętnowanie przez grupę rówieśników. Nie chcę
          sprowadzać
          > takiego losu na moje dzieci, nawet za cenę czasowego ograniczenia
          swobody wybor
          > u
          > światopoglądu. Gdy dorosną, wybiorą same. Teraz ja pójdę na ten
          marsz w imię
          > wolności wyboru.
          =============================================
          Wtedy mogą już nie mieć wyboru.
          Indoktrynizacja, to niebezpieczne narzędzie i KK o tym dobrze wie.
          Jeżeli teraz nie potrafisz zareagować na łamanie prawa =-=
          Konstytucja RP te prawa gwarantuje, lecz Ty nie umiesz ich
          wyegzekwować w myśl zasady =-= A CO LUDZIE POWIEDZĄ =-= i w ten
          sposób skazujesz własne dzieci na ""tresurę"" stosowaną przez kler.
          Mam wnuka nieochrzczonego, który poszedł do 1-szej klasy jako 6-
          latek i w przypadku jakichkolwiek szykan ze strony dzieci, jak
          również rodziców owych dzieci, to dyrektor tej placówki oswiatowej
          będzie chodził po ścianach, pomimo tego, że do Warszawy mam 500 km.
          Nigdy nie należy pozwolić na to, aby ktoś mówił, jak masz postępować.
      • Gość: agnitz Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.09, 11:52
        Nie, nie wszystko trzeba manifestować. Ale wyobraź sobie, że w demokracji wiele
        MOŻNA manifestować. I ateiści z tego prawa korzystają. Idąc tym tropem można napisać
        - czy jest potrzebna manifestacja naszej państwowości przez święta narodowe i
        wywieszanie flagi? Przecież każdy wie,że mówię po polsku
        - czy jest potrzebne manifestowanie uwielbienia dla idoli muzycznych, filmowych?
        - czy jest potrzebne manifestowanie wiary przez pielgrzymki i procesje. Przecież
        chodzisz do kościoła i wierzysz...
        - czy ci wyżej wymienieni mają kompleksy?
        - czy... lepiej iść na kawę?:)
      • strikemaster Znowu wszystko pod dywan? 23.09.09, 11:59
        Widzicie, drodzy ateiści jak macie dobrze? Nawet wierzyć nie musicie, pod warunkiem, że morda w kubeł oczywiście. :D
    • Gość: Ktosiek " Kto nie skacze jest ateista hej, hej, hej ;) .." IP: *.chello.pl 17.09.09, 00:21
      Czy tak będą brzmiały okrzyki wygolonych pryszczaków przeciwników marszu ;)
      • tubisek Re: " Kto nie skacze jest ateista hej, hej, hej ; 17.09.09, 12:35
        jak im zapłacicie mogą być i takie:)
    • adret Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 00:44
      Właśnie wracam z początkiem października do kraju i postaram się
      zasilić szeregi marszu.
      A do prowadzenia wywiadu wypadałoby być przygotowanym merytorycznie.
      Przywołując nazwisko Richarda Dawkinsa trzeba wiedzieć dokładnie
      jakie on poglądy reprezentuje i nie dezinformować mniej
      zorientowanych czytelników. Dziennikarz powinien podawać dokładne i
      rzetelne informacje.
    • Gość: mad co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 01:07
      Troche nie rozumiem tego, że autorzy marszu łączą ateizm z
      agnostycyzmem. Ateizmowi (przekonaniu, że Boga nie ma) do agnostycyzmu
      (przekonaniu, że nie można stwierdzić, czy Bóg jest, czy nie) jest tak
      samo daleko, jak do teizmu (czyli do wiary, czyli do przekonania, że
      Bóg jest).
      To mi wygląda raczej na manifestację antykościelną czy
      antychrześcijańską, czy w ogóle antywyznaniową, niż na manifestacje
      jakiegoś światopoglądu.
      • madziczek1 Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 01:11
        Trochę się nieściśle wyraziłam, chodzi o to, że ateizmowi jest tak samo
        blisko do agnostycyzmu, jak teizmowi.
      • Gość: kamil Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:24
        Nie jest to napewno marsz antywyznaniowy a twoje odczucia sa bardzo osobista
        sprawa.Masz takie same prawa do nich jak uczestnicy tego marszu.W kraju
        demokratycznym jakim jest Polska takie marsze nie powinny ludzi tolerancyjnych
        bulwersowac czy negatywnie nastawiac.Licze na chrzesijanska milosc do blizniego
        swego i wlasciwe jej wyrazanie zarowno w slowach jak i w czynach.
        • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 01:31
          Nie czuję się zbulwersowana, ani w ogóle ten marsz nie wzbudza we mnie
          żadnych uczuć, prócz może delikatnego pobłażania. A to z powodu, o
          którym wspomniałam.
          Poza tym, demokracja nie ma niczego wspólnego z uczuciami...
          Jednak skoro już odpowiadasz na mojego posta, to może odniósłbyś się
          jakoś do pytania, które zadałam? Czy ktoś widzi jakieś podobieństwo
          między tymi dwiema postawami na "a", oprócz tego, że są one nie-wiarą?
          • Gość: kamil Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:16
            Napewno cecha wspolna jest istota samego Boga.Agnotyk nie jest do konca
            przekonany,ze on nie istnieje i sie waha.Ateista jest pewien,ze go nigdy nie
            bylo wiec i teraz nie ma.Jedna i druga postawa jest napewno uwarunkowana wieloma
            czynnikami.Kwestia czy agnostyk przejdzie na ateizm jest przed nim otwarta
            • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 02:40
              > Napewno cecha wspolna jest istota samego Boga.
              A jaka jest istota samego Boga? Może nas oświecisz i tym samym
              rozstrzygniesz kwestię wiary?

              > Ateista jest pewien,ze go nigdy nie
              > bylo wiec i teraz nie ma.
              Jak można być pewnym czegoś takiego? Można być co najwyżej przekonanym,
              a to jest kwestia wiary.
              • maura4 Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 09:04
                Można byc pewnym , tak jak naukowiec jest pewny jakiegoś prawa,
                dokąd sie nie zmieni. Dokąd następne odkrycia , go nie zmienią czy
                uściślą. Tak samo z bogiem. Póki istnieje tylko w wyobraźni, to ja
                jestem pewna, że nie istnieje w rzeczywistości. Jak sie to zmieni,to
                i ja zmienię pogląd.
                • tubisek Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 12:37
                  nie wszystko na tym świecie da się pomacać i obejrzeć a jednak te rzeczy "jakoś"
                  istnieją :)
                  • maura4 Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 12:51
                    Rzecz jasna. Jednak co ie da sie okiem, to mikroskopem
                    elektronowym czy teleskopem już sie da. Prawa fizyczne, chemiczne
                    też nie istnieją w sensie bytu. Jednak , nie mam wątpliwości, że są
                    i to prawdziwe. Czasem boleśnie je sprawdzałam.
                    • tubisek Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 12:57
                      a Twoja "słynna" empatia? to też coś czego Ty doświadczasz a ja mogę w to nie
                      wierzyć. Powiem: nie ma empatii bo jak zmierzyć? Jest mnóstwo rzeczy, w które
                      wierzymy, choć się ich nie da dowieść. Mamy mnóstwo przeczuć... instynktów...
                      doświadczamy ich, trzeba się na nie otworzyć.

                      Nie dowodzę, że Bóg istnieje, tylko że taka linia argumentacji jest błędna.

                      • Gość: reDone Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 14:52
                        odnośnie empatii - słyszałeś może o neuronach lustrzanych?
                      • maura4 Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 15:32
                        Jasne , jak nie masz empatii, to nie zrozumiesz. Może błędna, bo jak
                        wiadomo bóg jest niepoznawalny. Więc jak mozna poznać coś co jest
                        niepoznawalne, jak sie na to otworzyć, jak się do tego przekonać ?
                        Wydaje mi się , że jedyny sposób to uwierzyć i nie zadawać pytań. To
                        nie dla mnie . Mam tę wadę od dziecka, że ciągle pytam. Nauka nie
                        zakłada, że cokolwiek jest niepoznawalne. Ne umiemy tego poznać
                        dziś, ale jutro kto wie ? Przecież co i rusz dowiadujemy sie o
                        czymś, choćby o nowych planetach, o których istnieniu jeszcze
                        wczoraj nie wiedzielismy.
                  • Gość: Hate Crime Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: *.teosat.pl 23.09.09, 11:46
                    Elfy też "jakoś" istnieją, różowe jednorożce, Zeus, Perun, Kali "jakoś"
                    istnieją, Latający Potwór Spagetti i Eris także. Tyle, że jakoś nikt w nie nie
                    wierzy. Można być agnostykiem w odniesieniu do nich. Albo - po prostu - ateistą,
                    zakładając, że skoro bogowie się zmieniają w zależności od kultury i jej
                    charakteru (i nikt ich nie widział), są oni przez tę kulturę kreowani.
                    Agnostycy są tylko agnostykami w odniesieniu do boga kleru (tylko dlatego, że ma
                    on realną władzę polityczną). Gdyby agnostyk chciał być uczciwy, musiałby
                    założyć, że istnienie boga chrześcijańskiego jest równie prawdopodobne, co
                    istnienie nimf wodnych i drzewnych pogan, a także tego wszystkiego, co
                    ktokolwiek sobie wyduma. Np. nie można udowodnić, że gdzieś na moim osiedlu nie
                    grasuje pomarańczowy dinozaur z krwi i kości, starszy od ludzkości. Uczciwy
                    agnostyk stwierdzi, że faktycznie tego nie da się udowodnić,a jeśli do tego
                    odpowiednio duża grupa ludzi będzie także twierdzić, że dinozaur grasuje,
                    agnostycy będą wątpić jeszcze bardziej. Metaforycznie ujmując: ateiści wolą od
                    razu spojrzeć do pojemnika z kotem Schrodingera i jeśli widzą, że kot żyje, to
                    żyje, jeśli widzą, że kot jest martwy, to jest martwy, a jeśli widzą, że
                    pojemnik jest pusty, to znaczy, że był pusty i nikt nigdy żadnego kota do niego
                    nie wkładał.
              • vogon.jeltz Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 23.09.09, 12:26
                > Jak można być pewnym czegoś takiego? Można być co najwyżej
                > przekonanym, a to jest kwestia wiary.

                Każda pewność to przekonanie i kwestia wiary, ale wiesz co - skocz na Olimp i
                pozdrów Zeusa. Ach, teraz go tam nie ma, ale pewnie kiedyś był.
        • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 01:44
          saying that there is a god is as irrational as saying there is no god
          from the point of view of an agnosticist
      • joly.roger Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? 17.09.09, 01:53
        Gość portalu: mad napisał(a):

        > Troche nie rozumiem tego, że autorzy marszu łączą ateizm z
        > agnostycyzmem. Ateizmowi (przekonaniu, że Boga nie ma) do agnostycyzmu
        > (przekonaniu, że nie można stwierdzić, czy Bóg jest, czy nie) jest tak
        > samo daleko, jak do teizmu (czyli do wiary, czyli do przekonania, że
        > Bóg jest).

        Wcale nie daleko, bo agnostycyzm nie wyklucza ani teizmu ani ateizmu. Bo po
        prosty czego innego dotyczy (co zresztą sam napisałeś). Oczywiście można być
        agnostykiem ateistą. Można być agnostykiem wierzącym w Boga :) Tzn wierzyć, ale
        jednocześnie twierdzić że jest to rzecz niestwierdzalna. Tu nie ma żadnej
        sprzeczności. Ba sądzę, że wiele rozsądnych osób wierzących w Boga jest
        agnostykami, tylko o tym nie wie :)
        • Gość: greg0,75 Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 02:03
          Chyba jednak nie. Poglądy skrajne - rozstrzygające (teistyczny i ateistyczny) są nie do pogodzenia z agnostycznym "istenienie boga jest kwestią nierozstrzyglaną"
          BTW: Z Twojego punktu widzenia byłbym zapewne agnostykiem (bo uważam ten pogląd za jedyny usprawiedliwiony intelektualnie), podczas gdy sam siebie postrzegam jako człowieka religijnego (z pełną świadomością, że jest to wybór emocjonalny a nie intelektualny)
          • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 02:18
            Można wiedzieć, że nie można rozstrzygnąć o istnieniu Boga, a
            jednocześnie wierzyć lub nie wierzyć w jego istnienie.
            Agnostycyzm jest swego rodzaju meta-poglądem.
            • Gość: kamil Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:28
              z punktu widzenia okreslenia swojego stanowiska jest to dosc wygodne.Zwlaszcza w
              Polsce gdzie katolicy jacy sa kazdy widzi.
              • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 02:37
                To jest kwestia definicji pojęć. Oczywiście niektórzy wierzący lub
                niewierzący odrzucają agnostycyzm i twierdzą, że wiedzą, że Bóg jest
                lub go nie ma.
                A co to ma wspólnego z Polską? I z tym, że polscy katolicy są "jacyś"?
                Czy to nie jest uogólnienie?
              • Gość: qpgg Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:37
                > Polsce gdzie katolicy jacy sa kazdy widzi.

                No to jacy są ci katolicy? Wszyscy widzą ich tak samo?
        • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 02:14
          Dokładnie, zgadzam się. Co nie zmienia faktu, że te dwa światopoglądy
          na "a" nie mają ze sobą wiele wspólnego, są zupełnie niezależne (w
          znaczeniu matematycznym, czyli bycie agnostykiem nie predestynuje ani
          do ateizmu, ani do wiary).
      • Gość: miś Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: *.tx.res.rr.com 17.09.09, 04:40
        Gość portalu: mad napisał(a):
        > Troche nie rozumiem tego, że autorzy marszu łączą ateizm z
        > agnostycyzmem.

        Dlatego, bo są to dwie malutkie mniejszości w Polsce. Łaczy ich wrogość kościoła
        katolickiego skierowana głownie przeciwko wszystkim ludziom, którzy nie wierzą w
        Boga. Chodzi tu o ludzi, którzy otwarcie deklarują swój brak wiary w boga. Wielu
        nominalnych katolików też nie wierzy w boga ale publicznie tego nie mówi.
        Chrzczą oni swoje dzieci aby nie miały kłopotów w szkole gdzie rząd wprowadził
        naukę reloigii katolickiej. Wielu bierze ślub w kościele aby nie urazić
        katolików w swoich rodzinach.

        Wypisanie się z kościoła nie jest łatwe. Przestałem wierzyć w boga około 13 roku
        życia. Ale do dzisiaj kościół katolicki liczy mnie jako katolika. Zakłamanie
        kościoła nie ma granic. Tak jak kiedyś komuniści fałszowali statystyki, tak samo
        robi Watykan i jego pracownicy. Szerzą oni mit o uczciwości swoich księży. Ale
        to taki sam mit i propaganda jakich stworzono wiele aby rządzić ludźmi.
        • Gość: mad Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: 145.116.2.* 17.09.09, 16:42
          > Dlatego, bo są to dwie malutkie mniejszości w Polsce. Łaczy ich
          > wrogość kościoła katolickiego

          Właśnie to chciałam usłyszeć. Zastanawiam się tylko, czy łączy ich
          wrogość kościoła katolickiego, czy wrogość DO kk.
          Myślę, że jedna z drugą napędzają się wcale skutecznie. Która lepsza?
    • Gość: xxxx Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.root.com.pl 17.09.09, 01:18
      Pachnie mi to panią Dodą Elektrodą tylko w innym wydaniu...byle wdrapać się i
      być na fali...
      • Gość: olo Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: 94.187.94.* 17.09.09, 01:38
        Oj chyba sie mylisz.Doda elektroda umie sie sprzedac.Wyplywa to z jej
        charakteru,buty,pewnosci siebie i zahartowania w branzy muzycznej.
    • fizykoterapeuta Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków 17.09.09, 01:37
      ale ma problem: co wpisać w rubryczkę wyznanie? proste: B-R-A-K
      • trurl100 Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma 17.09.09, 09:43
        bo jest to kwestia wiary
        • Gość: teapot Re: Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma IP: *.76.classcom.pl 17.09.09, 11:54
          Ateizm to racjonalizm. Nie ma dowodów na istnienie boga to w niego nie wierzę.
          Nie ma dowodów na istnienie krasnoludków to w nie nie wierzę. Nie ma dowodów na
          istnienie duchów to w nie nie wierzę. Można tak ciągnąć w nieskończoność. ;)
          • Gość: Elle Re: Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma IP: 194.156.48.* 17.09.09, 17:53
            Nie ma dowodów na teorię (a w zasadzie hipotezę) ewolucji, a pewnie
            wierzysz. Nawet nie masz pojęcia w ile rzeczy wierzysz. Być
            może "leczysz" się homeopatią? Pierzesz w proszku z tymi specjalnymi
            granulkami, powtarzasz opinie "poważnych" panów z "Kropki nad i").
            Można tak ciągność w nieskończoność:-) Aha, ateistą też pewnie
            jesteś, bo Ci tak jakis autorytet powiedział. I nie mów, że ateizm
            to racjonalizm, bo Ci powiem, że wiara to racjonalizm. Wszyscy
            ludzie wierzą ... autorytetom, które sobie wybiorą.
            • Gość: BHO Re: Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma IP: *.antsatgor.pl 17.09.09, 18:54
              W dupach im się poprzewracało i tyle, za dobrze im jest, do roboty, a nie spacerować propagując swe puste ideologie.
              --------
              NIE dla pedałów
              NIE dla aborcji
              TAK dla kary śmierci

              pozdrawiam ;)
        • Gość: NieMaterialista Re: Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma IP: *.chello.pl 17.09.09, 13:59
          a w "Matematykę" taka dziedzine nauki-wierzysz?. Małpa ja wymysliła
          a moze Człowiek?- to jedynie swiadczy o Istocie, ktora nadała
          Wszechswiatu taka forme a nie inną. Jestesmy stworzeni na
          podobienstwo Boga w granicach nam danych aby zarzadzać swiatem
          materialnym.Tablica "Mendelejewa" jest takim m.in.przykładem na
          istnienie porzadku we wszechswiecie, ktoremu jestesmy
          przyporzadkowani.Głupie i prostackie jest żądanie-aby udowodnic
          istnienie Boga.Pragnież miec Jego fotografie czy co?A jak udowodnic
          istnienie tkzw SUMIENIA?. Jedni go maja mniej inni wiecej, tak samo
          jak inni są mniej dobrzy inni bardziej.Jak udowodnic DOBRO? Jedni sa
          dobrzy bo zjedza po bitwie swojego wroga a inni powiedza ze to
          ZŁO.Pojęcie DOBRA ma zatem odniesienie do tu i teraz a nie do
          okoliczności w przeszłości, kiedy istniały inne okoliczności życia
          na Ziemi.Jak widać -człowiek powoływał sie zawsze na Dobro, które
          wynikało z powoływania sie na Istote wyższą.
        • Gość: ateista_pl Re: Treść przesłania - wierzę, że Boga nie ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 15:19
          Kwestią wiary jest wyłącznie materializm - czyli pogląd, że to, co odczuwamy
          poprzez nasze zmysły to przybliżenie rzeczywiście istniejącej materii (inaczej
          niż np. w filmie "Matrix"). Czyli wierzymy, że materia faktycznie istnieje i że
          doświadczamy jej. Przyjmując takie (i tylko takie) założenie na wiarę (bo jest
          nieweryfikowalne) możemy już całkiem racjonalnie wyznawać ateizm semiotyczny,
          według którego nie można nawet dyskutować o kwestii istnienia Boga, gdyż termin
          ten nie posiada sensownej definicji.
      • wilkem-live I tu sie mylisz 17.09.09, 12:20
        Ateizm to tez forma wiary- wierze, ze nie ma Boga. Dlatego w rubryke
        powinno sie wpisac- A T E I Z M
        • Gość: teapot Re: I tu sie mylisz IP: *.76.classcom.pl 17.09.09, 12:42
          Nie wierzę w boga bo na jego istnienie nie ma żadnych dowodów. To nie ma nic
          wspólnego z moją wiarę czy niewiarą. Jeśli udowodnisz że bóg istnieje to jego
          istnienie będzie faktem i wtedy żadna wiara nie będzie potrzebna. A bez dowodów
          to możesz sobie wierzyć w boga, horoskopy, chodzić do wróżek to twój wybór ale
          nie przypisuj mi irracjonalnej wiary czy niewiary.
          • Gość: greg0,75 Re: I tu sie mylisz IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 12:57
            Czyli odrzucasz wiarę jako taką, bez wzgledu na to, czego dotyczy.

            Tylko, zauważ, praktycznie cała strefa emocjonalna istnieje poza sztywnym rozgraniczeniem wiem / nie wiem. Zaufanie, przyjaźń, smutek - doświadczam albo okazuję, nie potrafię zaś udowodnić. Z uczuciami religijnym jest tak samo - jedni mają, inni nie.
          • Gość: NieAteista Re: I tu sie mylisz IP: *.chello.pl 17.09.09, 13:36
            to masz klopot z samym sobą-żyjesz bez zasad? jestes
            amoralny? .Zagladnij do dekalogu-to są prawa w celu rozdzielenia
            dobra od złego.Jak wytłumaczysz kwestie sumienia?(wyrzutów, niesmaku
            po dokonaniu niegodziwego czynu)?. To nas ludzi różni od swiata
            zwierząt. Nawet starozytni folozofowie nie kwestionowali istnienia
            Wyzszej Istoty a wspolcześni? Agnostyk filozof prof. Leszek
            Taarkiewicz był uprzednio ateistą żeby nie powiedzieć "materialistą"-
            w swoich ostatnich rozwazaniach nie kwestionował już isnienia Siły
            Wyzszej(vide: porządek świata) m.in. poprzez MATEMATYKĘ.I tu masz
            dowod na istnienie Boga.Człowiek stworzony na podobienstwo Boga ,
            posiadając wolną nie przymuszoną wolę,zarzadza światem materialnym
            ale w granicach, ktorych przekroczenie spowoduje unicestwienie
            swojego bytu.(vide: Hitler, Hiroszyma) a obecnie ortodoksyjny świat
            arabski)Człowiek jest geniuszem ale nie az takim, aby odtworzyć
            poczatek świata i przewidziec jego koniec.Reasumują- trochę pokory w
            twoich wyzwaniach do udowodnienia istnienia Boga.Jestes za mało
            inteligentny i oczytany aby w sposób despotyczny wyzywac innych na
            pojedynek.Mam pytanie: znasz tablicę "Mendelejewa"? a umiesz sie nia
            posługiwać? a wiesz dlaczego nie sa wypelnione niektóre rubryki na
            tej tablicy? i o czy to swiadczy?! o faktach namacalnych czy o
            pojęciach wynikłych z analizy matematycznej? Udowodnij, ze
            istnieje "MATEMATYKA"-potrafisz?.
            • Gość: NieAteista Re: I tu sie mylisz IP: *.chello.pl 17.09.09, 13:39
              przepraszam-miałem na mysli-nie "Tatarkiewicza" lecz"prof.Leszka
              Kołakowskiego".
            • Gość: teapot Re: I tu sie mylisz IP: *.76.classcom.pl 17.09.09, 15:27
              Naprawdę uważasz, że ateista żyje bez zasad? A dlaczego mam zaglądać do
              dekalogu? Czy myślisz, że przed dekalogiem nie było rozdziału dobra od zła? A
              wszyscy poza chrześcijanami to barbarzyńcy bo bo nie uznają chrześcijańskiego
              dekalogu?
              A co do sumienia to wszystko zależy od wychowania, środowiska w jakim dorastają
              itd. Terroryści niezależnie od ich światopoglądu mordują i giną bez wyrzutów
              sumienia wierząc, że idą prosto do nieba. Przez całe wieki przedstawiciele
              różnych religii wymordowali miliony ludzi bez wyrzutów, niesmaku uważając że
              robią to ku chwale Boga, Allaha czy jakiś innych bóstw.

              Starożytni filozofowie kwestionowali istnienie boga:

              Diagorasz Melos -krytyk religii i mistycyzm

              Krycjasz -widział religię jako ludzki wynalazek, używany do nakłaniania ludzi
              poprzez zastraszenie do życia zgodnie z zasadami moralnymi

              Demokryt i wielu innych na przestrzeni wieków. Więc po co kłamać?

              Oczywiści, że są ateiści, którzy na starość zwrócili się ku religii podobnie jak
              są ludzie religijni którzy na starość zostali ateistami. Ale czego to nibym ma
              dowodzić?

              nie kwestionował już isnienia Siły
              > Wyzszej(vide: porządek świata) m.in. poprzez MATEMATYKĘ.I tu masz
              > dowod na istnienie Boga.


              Bełkot! napisz to jeszcze raz i podaj matematyczne dowody na istnienie boga

              Co ma wspólnego Hiroszima z unicestwieniem swojego bytu?
              Znowu bełkot.

              Katolik Hitler jako przykład ateizmu?

              Skąd wiesz jak inteligentny i oczytany jestem?
              Dlaczego uważasz, że w sposób despotyczny wyzywam innych na pojedynek? Trochę
              więcej luzu to dyskusja na forum a nie żadna walka ;)

              Nie uważam człowieka za geniusza. A końcem świata zajmuje się raczej religia niż
              nauka.

              O jakich faktach namacalnych mają świadczyć braki w tablicy Mendelejewa? Chcesz
              mi powiedzieć że w tablicy Mendelejewa są dowody na istnienie boga?

              PS
              Ateizm wśród naukowców

              Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że wśród
              naukowców 60,7% nie wierzy w Boga[133]. Badania przeprowadzone w latach
              2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64% naukowców[134].

              Korelację między wykształceniem naukowym a niewiarą w Boga odzwierciedla tez
              fakt, że podczas gdy 60–93% amerykańskich naukowców nie wierzy w Boga, wśród
              przeciętnych obywateli USA odsetek ten wynosi od 8%[134] do 14%[135].

              za Wikipedia:
              pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm#Ateizm_w.C5.9Br.C3.B3d_naukowc.C3.B3w
              • Gość: mad Re: I tu sie mylisz IP: 145.116.2.* 17.09.09, 16:45
                > Starożytni filozofowie kwestionowali istnienie boga:
                >
                > Diagorasz Melos -krytyk religii i mistycyzm
                > (...)
                > Demokryt i wielu innych na przestrzeni wieków.

                I wniosek:

                > Więc po co kłamać?

                Hehe, fajna argumentacja.
            • vogon.jeltz Re: I tu sie mylisz 23.09.09, 12:31
              > I tu masz dowod na istnienie Boga

              Ty, ziomek, ale którego z tysięcy?

              > Udowodnij, ze istnieje "MATEMATYKA"-potrafisz?.

              Najpierw udowodnij, że ty istniejesz, a nie jesteś tylko moim wyobrażeniem -
              potrafisz?
            • critto a po co Bogu zasady?? 23.09.09, 12:49
              a po co Bogu jakiekolwiek zasady? Jak na mój rozum, to przydałyby się bardziej
              człowiekowi, istocie śmiertelnej i dość delikatnej.
              Bóg sobie poradzi nawet, gdyby stosy trupów zasypały cały świat. Ludzie nie i w
              tym sęk. Zasady są po to, aby do tego nie doprowadzić.
              Nasze zasady, podobnie jak reszta naszej kultury, wynikają w dużym stopniu z
              naszych instynktów - przede wszystkim instynktu stadnego i instynktu
              przetrwania. Zwierzęta - a właściwie to inne gatunki zwierząt, bo przecież też
              zaliczamy się do ich królestwa, choć jesteśmy mocno inni pod względami psychiki
              - też mają swoje zasady i biorą się one z tego samego źródła.
              Gdybyśmy nie byli stadni, liczyłoby się tylko przetrwanie własne (jak u zwierząt
              samotnych, np. tygrysów) i nie byłoby wtedy mowy o jakiejkolwiek solidarności,
              współpracy, itp- liczyłoby się, kto pierwszy przejmie łup. Nie byłoby więc też
              żadnej cywilizacji.
              Gdybyśmy byli ultrastadni, jak np. mrówki, być może mielibyśmy rozwiniętą
              cywilizację, ale zero indywidualności. Nie udało się to różnym reżimom i jest -
              na szczęście - niemożliwe.
              Na koniec - ja jestem panteistą, więc nie neguję istnienia Boga, choć postrzegam
              Go inaczej niż np. katolicy. A kulturowo najbliżej mi do tradycji słowiańskich i
              innych politeistycznych...
              Dekalog? Niektóre zasady są uniwersalne, np. nie morduj, nie kradnij, nie
              zdradzaj, nie oczerniaj, ale już trzy pierwsze przykazania - nie, bo dlaczego
              np. szintoista miałby nie mieć innych Bogów niż całkowicie obcy dla niego Jahwe?
              I dlaczego miałby przywoływać to imię (lub nie) na daremno lub nie na daremno? I
              dlaczego miałby święcić akurat szabas, a nie swoje święta?
              • vogon.jeltz Re: a po co Bogu zasady?? 23.09.09, 13:03
                > Gdybyśmy byli ultrastadni, jak np. mrówki, być może mielibyśmy
                > rozwiniętą cywilizację, ale zero indywidualności. Nie udało się to
                >różnym reżimom i jest - na szczęście - niemożliwe.

                Nie zakładałbym się.
          • fizykoterapeuta Re: I tu sie mylisz 18.09.09, 01:46
            człowieku, zachowujesz się trochę tak, jakby przeszkadzało ci, że inni w rubryczkę wpisują np. katolicyzm. wpisuj sobie co tam chcesz: ateizm, agnostycyzm, "brak", pogaństwo, kult zielonej pietruszki, jeśli to uważasz za stosowne - naprawdę niewierzący czepiają się byle pierdół
        • Gość: ateista_pl Re: I tu sie mylisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 15:25
          Nieprawda.

          forum.gazeta.pl/forum/w,410,100360003,100387098,Re_Tresc_przeslania_wierze_ze_Boga_nie_ma.html
      • Gość: ptas Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 00:29
        dokladnie - wpisać brak albo nie dotyczy, ew. wstawić pauzę i już. Dyskryminacją
        by było nie postawić pytania o wyznanie w spisie powszechnym, w którym pyta się
        o numer buta, fiuta i bóg wie jeszcze czego. To tylko pokazuje ze tacy ludzie
        maja bardzo malo problemów. Zadnej dyskryminacji nie ma. Oni zwlaczaja moherowe
        babcie - bacie zwlaczaja ich - mutualizm bym rzekl.
    • Gość: kraker's Takie czasy nastały że już ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 01:40
      tylko akwarytów i hobbistó dłubania kóz z nosa brakuje na ulicach by
      zamanifestowac swoje istnienie
      • Gość: kamil Re: Takie czasy nastały że już ... IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:43
        Nie jestes nawet oryginalny a szkoda.A prostota twojego postu az poraza.Jesli
        jestes katolikiem to juz mam wyobrazenie kim jestes jako czlowiek i szkoda by
        bylo gdyby przez twoje zacietrzewienie uciepiala opinia o tych prawdziwych
        ,wierzacych i praktykujacych katolikach.
        • Gość: qpgg Re: Takie czasy nastały że już ... IP: 193.201.137.* 17.09.09, 10:40

          > Nie jestes nawet oryginalny a szkoda.A prostota twojego postu az poraza.Jesli
          > jestes katolikiem to juz mam wyobrazenie kim jestes jako czlowiek i szkoda by
          > bylo gdyby przez twoje zacietrzewienie uciepiala opinia o tych prawdziwych
          > ,wierzacych i praktykujacych katolikach.


          A jeżeli nie jest katolikiem, to jakim jest człowiekiem?
      • Gość: kamil Re: Takie czasy nastały że już ... IP: 94.187.94.* 17.09.09, 02:48
        Jak powiedzial Chrystus "po czynach ich poznacie" Mysle ,ze to mozemy odniesc do
        kazdego czlowieka indywidualnie.Bo i twoje slowa i czyny swiadcza o Tobie
    • Gość: Miś Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 04:46
      Kolejna panna o przeciętnej urodzie i IQ nieodbiegającym od
      ogólnonarodowego standardu, lansuje się w mediach. Jestem ciekawy,
      czy za 50 - 60 lat, gdy zbliżać się będzie kres wędrówki, też będzie
      taką zadeklarowaną ateistką. Śmiem wątpić. Z racji zawodu, widziałem
      wojujących ateistów przystepujacych do sakramentów na życiowym
      zakręcie, sekretarzy PZPR-u spowiadających się przed operacją u
      chyłkiem sprowadzanych kapłanów. Jednak nie potępiam tych ludzi -
      jestem w końcu katolikiem, więc modlę się za nich i ich drogę do
      Prawdy. Niezbadane są wyroki Boskie i Jego zamiary. Z Panem Bogiem.
    • szuszwol Z igły - widły. 17.09.09, 04:59
      Jestem ateistą i uważam coming outy za niepoważne demonstracje. Oczywiście
      warto się policzyć ale marsze są nieodpowiednią formą. Przede wszystkim nie
      odpowiada mi ich performatywność. Co jest właściwie celem? Zachęcenie do
      stania się ateistą? Przecież każdy kto jest ateistą wie, że taką postawę
      hoduje się w sobie bardzo długo. Przekonanie o nieistnieniu sił sprawczych
      dojrzewa wraz z naszą świadomością, z porzucaniem dziecięcych wyobrażeń, z
      każdą czytaną książką i przemyśleniami nt zorganizowania wszechświata. Nie
      można sobie ot tak pstryknąć i powiedzieć ok, nie ma. Potrzebna jest do tego
      niezależność myślenia, umiejętność wnioskowania, dowodzenia, wiedza,
      dojrzałość i obycie intelektualne. Tego się nie da nauczyć na ulicy. Głos
      ulicy to głos gawiedzi, rozpaczliwy, skrajny, często głupi i napastliwy.
      Miejscem walki o równość wszystkich Polaków, czyli zniesienie przywilejów
      kościołów i wierzących jest debata publiczna odbywana na konferencjach,
      sympozjach, kongresach, w telewizji, radiu, internecie za pomocą środków,
      które są największymi argumentami naturalistów - za pomocą faktów, tych
      upartych świadectw rzeczywistości. Naprawdę lepiej zorganizować się jako grupa
      społeczna w oparciu chyba o PSR lub inną organizację a nie biegać po mieście z
      durnymi hasłami. Hasła każdej, nie wiem jaką mądrej demonstracji są zawsze
      głupie. Nie pójdę i nie znam nikogo kto pójdzie. Ilu członków ma PSR i jakie
      finanse? Dopóki nie będzie 50 000 członków nie ma się co ruszać z miejsca. A
      co do aktu apostazji to
      jestem całkowicie przeciwny dokonywaniu tego przez ateistów, za wyjątkiem tych
      którzy świadomie się kiedyś ochrzcili. Kościół bez mojej zgody uznaje
      mnie za wierzącego. Tego rodzaju praktyka musi się skończyć bo gwałci moją
      wolność gwarantowaną konstytucyjnie. Każdy dojrzały Polak powinien składać
      oświadczenie woli
      o przekonaniach religijnych bądź ich braku w postaci płacenia podatków na
      kościół z którym się utożsamia lub niepłacenia jeśli jest niewierzący bądź nie
      znajduje kościoła odpowiedniego dla siebie.
      • Gość: greg0,75 Re: Z igły - widły. IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 08:19
        > Nie można sobie ot tak pstryknąć i powiedzieć ok, nie ma. Potrzebna jest do tego
        > niezależność myślenia, umiejętność wnioskowania, dowodzenia, wiedza,
        > dojrzałość i obycie intelektualne.

        Zapewne, zapewne...
        (Może za wyjątkiem "dowodzenia" które w kontekście niepoznawalnego jest chyba na wyrost).
        Niestety - po publicznych (forumowych) wypowiedziach wnoszę, że znaczna ilość ateistów kształtuje swoją postawę nie na bazie niezależnego myslenia a jedynie na podstawie młodzieńczego buntu wobec narzucanych autorytetów...
        • Gość: Łukasz Re: Z igły - widły. IP: 94.42.115.* 17.09.09, 09:10
          Ale jaki ma sens doszukiwanie się źródeł apostazji? Czy jest to "bunt", czy
          efekt przemyśleń i dojścia do wniosku, że Boga nie ma, to ktoś jest niewierzący
          i kropka.

          Nie chce mieć nic wspólnego z żadną religią i ma do tego prawo i moim zdaniem
          również możliwości.
          • Gość: greg0,75 Re: Z igły - widły. IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 09:27
            > Nie chce mieć nic wspólnego z żadną religią i ma do tego prawo i moim zdaniem
            > również możliwości.

            Jasne.
            Nie mam nic przeciwko ateistom jako takim.
            W konkretnych wypadkach bawi mnie jedynie (zazwyczaj nieuzasadnione) przekonanie o własnej wyższości i / lub zapał 'ewangelizacyjny'.
            • Gość: Łukasz Re: Z igły - widły. IP: 94.42.115.* 17.09.09, 10:27
              Ja też, niech sobie żyją, tak samo jak homoseksualiści, wegetarianie, brodaci,
              zakonnicy itd. Każdy niech żyje jak chce o ile swoją odmiennością nie ingeruje w
              życie innych.

              Czyli twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność kogoś innego.

            • Gość: turtlezzz Re: Z igły - widły. IP: 77.255.193.* 17.09.09, 12:40
              Przekonanie o własnej wyższości to rzecz tak zupełnie powszechna, że ciężko wymagać od większości ateistów, by go uniknęli.
              • Gość: greg0,75 Re: Z igły - widły. IP: *.ceramika.agh.edu.pl 17.09.09, 13:00
                Też prawda.
        • maura4 Re: Z igły - widły. 17.09.09, 09:18
          Co do niepoznawalnego zgoda, ale już te wszystkie kościelne nauki
          mające niepoznawalne uwiarygodnić, obala się doswiadczalnie.
          • kle_kotka Re: Z igły - widły. 17.09.09, 11:47
            pieknie napisane, samo sedno maura4 ;o)
        • vogon.jeltz Re: Z igły - widły. 23.09.09, 12:35
          > znaczna ilość ateistów kształtuje swoją postawę nie na bazie
          > niezależnego myslenia a jedynie na podstawie młodzieńczego buntu
          > wobec narzucanych autorytetów...

          Znaczna ilość wierzących kształtuje swoją postawę nie na bazie myślenia a
          jedynie na podstawie bezkrytycznego łykania dyrdymałów wtłaczanych im do głów
          przez tzw. autorytety...
      • Gość: Łukasz Re: Z igły - widły. IP: 94.42.115.* 17.09.09, 09:06
        Moim zdaniem rozsądnie napisane. Tak samo nie wiem po co marsze homoseksualistów
        czy innych "dyskryminowanych" grup.

        Przecież chyba mogą sobie spokojnie żyć. Chyba nikt ateisty nie zmusza w Polsce
        do modlitwy, czy nie zaciąga do kościoła, a homoseksualistów nie zmusza do
        miłości (duchowej czy fizycznej) z osobnikiem płci przeciwnej.

        Ludzie drodzy, jak nie chcecie wierzyć w Boga, to nie wierzcie. Chodźcie
        normalnie do pracy, dzieci nie posyłajcie na lekcje religii (a propos, choć
        jestem katolikiem uważam że tych lekcji a pieniądze z budżetu w państwowych
        świeckich szkołach nie powinno być) itd. Chodźcie do pracy, róbcie zakupy,
        podróżujcie, w czym problem?

        • Gość: greg0,75 Re: Z igły - widły. IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 09:31
          Cóż, mają potrzebę demonstrować, niech demonstrują.

          Bez sensu (IMHO) bo bez sensu, ale ich prawo.
          • Gość: Łukasz Re: Z igły - widły. IP: 94.42.115.* 17.09.09, 10:30
            Wiem, tylko każda demonstracja, marsz w dużym mieście to utrudnienie dla
            mieszkańców. Wiem, że nie można ograniczać prawa ludzi do manifestowania czegoś,
            ale chyba jakieś granice powinny być jednak.

            Może nie marsz a zgromadzenie w jednym miejscu.

            • Gość: turtlezzz Re: Z igły - widły. IP: 77.255.193.* 17.09.09, 12:50
              Zgoda i niezgoda.

              Wiesz dobrze, że w Polsce często dyskryminuje się homoseksualistów, że również dyskryminuje się niewierzących. I ta dyskryminacja jest główną przyczyną tego, że ludzie wychodzą na ulicę. Rewolucje nie wybuchają tam, gdzie nie ma ciemiężonych. Ja np. podpisywałem internetową listę ateistów i agnostyków. Po co ? Żeby wesprzeć środowisko, które przeciwstawia się dyskryminacji ww.

              Sam jestem ignostykiem, który zazdrości wierzącym ich pewności. I z tym - zgoda - akurat w moim mieście nie mam żadnych problemów. Nigdy się tego nie wstydziłem, nigdy nikt mnie nie próbował piętnować w związku z tym, to raczej wierzący koledzy prosili mnie bym już przestał ich nakłaniać do przyznania się do niewiedzy. Ba, ostatnio zrobiłem grilla i okazało się, że na 10 osób jest nas 8 ateistów lub agnostyków i 2 niepraktykujących deistów. Mam mocno wierzących sąsiadów, którzy na Boże Ciało wystawiają zawsze ołtarzyk dla procesji. Żyjemy z nimi dobrze, nigdy nie przyszło im do głowy zapytać czemu nie chodzimy do kościoła. Kraków to może nie jest najlepsze miejsce dla tego marszu, bo w Krakowie nie wzbudzi on emocji. To chyba zbyt dojrzałe miasto.

        • Gość: Krzyś Re: Z igły - widły. IP: *.tktelekom.pl 17.09.09, 13:55
          To po co Boże Ciało?

          Odmawiacie prawa do marszów gejom, odmawiacie ateistom a katolicy
          mogą wszystko?
        • je2bny Re: Z igły - widły. 17.09.09, 20:35
          Gość portalu: Łukasz napisał(a):

          > Moim zdaniem rozsądnie napisane. Tak samo nie wiem po co marsze
          homoseksualistó
          > w
          > czy innych "dyskryminowanych" grup.
          >
          > Przecież chyba mogą sobie spokojnie żyć. Chyba nikt ateisty nie
          zmusza w Polsce
          > do modlitwy, czy nie zaciąga do kościoła, a homoseksualistów nie
          zmusza do
          > miłości (duchowej czy fizycznej) z osobnikiem płci przeciwnej.
          >
          > Ludzie drodzy, jak nie chcecie wierzyć w Boga, to nie wierzcie.
          Chodźcie
          > normalnie do pracy, dzieci nie posyłajcie na lekcje religii (a
          propos, choć
          > jestem katolikiem uważam że tych lekcji a pieniądze z budżetu w
          państwowych
          > świeckich szkołach nie powinno być) itd. Chodźcie do pracy, róbcie
          zakupy,
          > podróżujcie, w czym problem?
          ==================================================
          >>>Tak samo nie wiem po co marsze homoseksualistó
          > w
          > czy innych "dyskryminowanych" grup.
          ================================================
          Właśnie po, aby pokazać, żTak samo nie wiem po co marsze
          homoseksualistó
          > w
          > czy innych "dyskryminowanych" grup.
          ===============================================
          Właśnie po to, aby po0kazać, Tak samo nie wiem po co marsze
          homoseksualistó
          > w
          > czy innych "dyskryminowanych" grup.
          ===========================================
          Właśnie po to, aby pokazać, że są dyskryminowani na każdym kroku
          w kraju posiadającym Konstytucję mówiącą o swobodach obywatelskich,
          a tylko dlatego, że ów kraj podpisał konkoradat i owych swobód
          już nie ma.
      • Gość: Doomsayer Re: Z igły - widły. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.09.09, 15:00
        Że tak ironicznie napiszę: amen. Rację masz w tym co piszesz i zgadzam się z
        tobą w całej rozciągłości. Choć może nie do końca w sprawie samego "coming
        out'u", bo choć miałem to samo przekonanie co ty teraz, do wszystkich rodzajów
        marszy i demonstracji, to po dalszym przemyśleniu doszedłem do innego wniosku.
        Jak sam pisałeś, a ja także sam o tym dobrze wiem, do ateizmu dochodzi się długą
        drogą. Ale czasem potrzebny jest jakiś bodziec. Takim czymś może być ta
        demonstracja. Ludzie, którzy kwalifikują się jako wierzący-niepraktykujący po
        zobaczeniu nas (mam nadzieje, że się nie obrazisz, że tak cię włączę ;)) na
        takim marszu może się zastanowią nad sobą i rozpocznie się powolny proces
        prowadzący do reorganizacji poglądów. I nie zawsze musiałoby to się skończyć na,
        że tak powiem, przejściu na ciemną stronę mocy. Poza tym, zarzucasz organizacji
        brak członków i finansów, a powiedz mi jak mają to osiągnąć bez pokazania się,
        zaznaczenia swojej obecności?

        Ja sam jeszcze nie wiem czy się wybiorę i czy ma to wszystko sens, ale
        zastanowię się. Może warto by było przyjść nie dla samej demonstracji, a
        spotkaniu kilku swoich ziomków? ;)
    • Gość: z.p. Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 06:38
      Pani Podsiad, zamiast mówić: my z mniejszościami seksualnymi mamy
      niewiele wspólnego. można by było to ująć w bliższy prawdzie -
      racjonalistyczny - sposób, że wśród ateistów odsetek mniejszości
      seksualnych jest co najmniej taki sam jak w społeczeństwie, a nawet
      większy (z racji konserwatywnej postawy kościoła). Owszem, ateiści
      mają z miejszościami seksualnymi "coś" wspólnego, więc mówiac o
      własnej dyskryminacji niech Pani nie marginalizuje innych
      dyskryminowanych grup - czy to ze względu na własne uprzeczenia czy
      potencjalny czrny PR, który może zaszkodzić waszemu "normalnemu"
      wizerunkowi.
      • kapitan.kirk A zatem... 17.09.09, 06:57
        ...w następnej kolejności czekamy na superantydyskryminacyjny marsz
        ateistów-gejów ;-)
        Pzdr
        • zgr-edo Re: A zatem... 17.09.09, 08:02
          kapitan.kirk napisał:

          > ...w następnej kolejności czekamy na superantydyskryminacyjny marsz
          > ateistów-gejów ;-)
          > Pzdr

          < oraz dyskryminowanych księży heteroseksualnych /odwołanie z posady
          przyjaciela Szczypińskiej/
      • Gość: turtlezzz Co za bzdury IP: 77.255.193.* 17.09.09, 12:54
        "bliższy prawdzie -
        racjonalistyczny - sposób, że wśród ateistów odsetek mniejszości
        seksualnych jest co najmniej taki sam jak w społeczeństwie, a nawet
        większy (z racji konserwatywnej postawy kościoła)"

        Nie, Pani Podsiad nie wie jaki jest odsetek homoseksualistów wśród ateistów. Nie rozumiem czemu miałaby głosić, że jest on conajmniej równy, skoro nie wie i jej to nie obchodzi. Mówiąc, że jej organizacja nie ma nic wspólnego z homoseksualistami miała oczywiście na myśli, że nie ma nic wspólnego z organizacjami homoseksualistów. Tyle.
    • Gość: CELSUS 178 r.n.e. Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.09.09, 07:25
      Wolnośc głoszenia własnych poglądów w Polsce to 3%.
      Szczęście rodzinne to 84%. Dobre zdrowie to 69%.
      Kontakt z kulturą ceni sobie 1%. Pomyślność kraju 8%.
      TOLERANCJA 2%...Wybrane z CBOS.
      Moim zdaniem:Najwyższy czas pokazać kardynalskiemu miastu, że
      istniejemy! Ja jestem ateistą i zadeklarowanym antyklerykałem!
      Informuje; władze państwowe nie mają prawa pytać o światopogląd
      społeczeństwa i obywatela, na razie, to mamy gwarantowane
      najwyższym prawem. Dalej,nawet po dokonaniu apostazji nie ma
      pewności,że zostaniemy wykreśleni z kościelnego spisu wirzących.
      Ponieważ chrzest w sekcie Krk jest na wieczność wiekuistą! Uwaga!,
      przyszli rodzice jeżeli ochrzcicie niemowlę w sekcie Krk to
      wyrządzicie mu wielką krzywdę na całe życie! Kto zna kryminalną
      historię Krk, ten trzyma się z dala! W PRL-u nie zdołano mnie
      oszołomić statutami ZMS-PZPR, obecnie gdzie niby wszyscy praktykują
      w Krk [realnie to 38%],to ja trzymam się z dala! W PRL-u było
      ogółem w PZPR-ZMS-ZMW-i inne ok. 7 milionów członków i ich
      apologetów! Obecnie zamienili sekretarza PZPR na kardynała,
      biskupa. Młot i Sierp na Krzyż etc...Temat rzeka. Ave.
    • anti.global kiedy ktos nie ma zadnych osobistych osiagniec, 17.09.09, 07:29
      wowczas chociaz zademonstruje, ze jest ateista lub gejem.
      • Gość: CELSUS 178 r.n.e. Re: kiedy ktos nie ma zadnych osobistych osiagnie IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.09.09, 08:16
        Z kielichów hełm i miecz kuje tu chciwość.
        I krew Chrystusa sprzedają garściami.
        Krzyż ciernie stają się dzidami, że aż Chrystusa kończy się
        cierpliwość!
      • savrin Re: kiedy ktos nie ma zadnych osobistych osiagnie 17.09.09, 08:40
        albo się przejdzie do Częstochowy, ten sam typ
      • Gość: screwer Re: kiedy ktos nie ma zadnych osobistych osiagnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 19:10
        ktoś kto nie ma osobistych osiągnięć idzie na pielgrzymkę lub do kościoła,
        demonstrując swoje
        ograniczenie umysłowe wyrażone wiarą w wirtualną istotę, zwaną bogiem...
    • Gość: CELSUS 178 r.n.e. Re: co ma wspólnego ateizm z agnostycyzmem? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.09.09, 08:06
      Moim zdaniem: Między agnostykiem a ateistą jest cienka nić.
      Agnostyk to też ateista!
      Agnostyk to wątpiący, pszukujący np. Boga, czyli jeszcze
      niewierzący.
      A,teista to bez Boga, czyli też niewierzący. Pomyśl...Ave.
    • Gość: piotr Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.09.09, 08:06
      Wyznanie? Zdroworozsądkowe - zawsze tak odpowiadam :)
      • Gość: ana Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.brewet.3s.pl 17.09.09, 09:06
        Całym sercem jestem z organizatorami marszu. Cieszę się, że nie jestem sama w swoich przekonaniach. Dzięki takim inicjatywom może kiedyś skończy się presja należenia do jakiejkolwiek sekty wyznaniowej.
      • Gość: greg0,75 Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.net.autocom.pl 17.09.09, 09:34
        O - to się przynajmniej Panu Bogu udało. Jak wzrostem, urodą czy zdolnościami dzielił - nie da się ukryć - niesprawiedliwie, to ze zdrowym rozsądkiem wyszło jak znalazł. Każdy ma swój...
    • Gość: moher Re: Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków IP: *.chello.pl 17.09.09, 08:25
      nie rozumiem
      kobieta ma odwagę pod imieniem i nazwiskiem wystąpić w gazecie wyborczej a nie
      ma odwagi dokonać apostazji zeby rodziny na szykany nie narazic?
      przeciez w nieformalnym sensie wlasnie tej apostazji dokonala
      z ksiag jej moze nie wykreslili ale na tym mazurskim zadupiu skad pochodzi (nie
      zeby w miastach bylo lepiej) juz jej "skreślona"
    • Gość: aagata dyskryminacja ludzi niewierzących?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 08:27
      Bez sensu dyskutować czy Bóg jest, czy go nie ma! Nikt nikogo nie
      przekona. Ja się buntuję przeciwko funkcjonującemu w Polsce
      założeniu, że WSZYSCY chodzą do kościoła. I pytania "na którą byłaś
      wczoraj na mszy" ze strony współpracowników uważam za szczyt
      wścibstwa. Albo zdziwienie pani sprzątaczki, że nie byłam na mszy na
      Błoniach w trakcie wizyty papieża.
      Albo tłumaczenie w szkole i pisanie każdego roku pism, że moje
      dziecko nie będzie chodzić na religię.
      Albo rozpoczynanie wszystkich uroczystości od mszy, albo... albo...
      długo by tak mozna.
      Ja odczuwam to, jako narzucanie mi pewnych reguł. A podobno mam
      zagwarantowaną wolność wyznania. Więc dlaczego ciągle ktos wymaga
      ode mnie wyjaśnień "w sprawie" ???
      • kapitan.kirk Re: dyskryminacja ludzi niewierzących?? 17.09.09, 09:31
        Gość portalu: aagata napisał(a):

        > Ja się buntuję przeciwko funkcjonującemu w Polsce
        > założeniu, że WSZYSCY chodzą do kościoła. I pytania "na którą byłaś
        > wczoraj na mszy" ze strony współpracowników uważam za szczyt
        > wścibstwa. Albo zdziwienie pani sprzątaczki, że nie byłam na mszy na
        > Błoniach w trakcie wizyty papieża.

        Gdzie Ty pracujesz, w Kurii...? ;-)
        Pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka