Dodaj do ulubionych

Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych

IP: *.ghnet.pl 13.10.09, 08:24
Jeżeli dobrze zrozumiałam - "zdarzenie nastąpiło na ścieżce rowerowej"
- autor listu wtargnął na drogę rowerową i został potrącony przez
prawidłowo rower! Nie bardzo rozumiem, dlaczego kieruje pretensje do
rowerzystów, skoro to on jest sprawcą wypadku?
Obserwuj wątek
    • Gość: Cyklista, pieszy.. Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: 149.244.249.* 13.10.09, 08:31
      Nie rozumiem rozgoryczenia autora tekstu. Pisze terror chodnikowy a
      sam wyraznie napisal ze wszedl na sciezke rowerowa. Czy rowniez
      bezmyslnie wchodzi na jezdnie gdzie moze byc potracony przez
      samochod? Przeciez jak zaznaczyl rower to tez pojazd!!!! Zdaje sobie
      sprawe ze wielu cyklistow jezdzi za szybko ale sciezka rowerowa jest
      dla rowerow a nie dla pieszych. A wyhamowac rower na cieniutkich
      oponach nie jest latwo. Wiec apeluje o uwage gdzie i jak sie chodzi
      i jezdzi a nie o narzekanie i wytykanie cyklistow.
      • Gość: judge dredd Nagroda Darwina dla Wojciecha Gorczycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 08:52
        Jeśli pan Wojciech Gorczyca śpiesząc się do "14" przebiegnie przez jezdnię i
        wtargnie pod jadący samochód i zostanie potrącony, to też będzie skamlał że
        kierowcy są "bezczelni", "bezmyślni" i źli? Nawet jeśli jechali przepisowe 30,
        40 czy 50 km i zachowali "szczególną ostrożność"?

        Ciekawe, czy pan Wojciech Gorczyca ma prawo jazdy. Bo najwyraźniej o niektórych
        przepisach ruchu drogowego dowiaduje się dopiero po wysłaniu swojego listu do
        redakcji. Pan Gorczyca powinien dostać mandat i zapłacić za szkody rowerzyście,
        a nie pisać listy do gazet.

        Mądrzy ludzie mawiają: NAJPIERW myśleć, potem pisać.

        Problem o którym pan Gorczyca pisze, rzeczywiście istnieje ale ubieranie go w
        przymiotniki "bezmyślny", "terroryzujący" i histeria w kontekście publicznego
        przyznania się do wykroczenia (wtargnięcie na drogę rowerową i spowodowanie
        wypadku) zaciemnia obraz i przenosi uwagę czytelników z sedna sprawy na bezdenną
        głupotę autora.
        • tbarbasz Re: Nagroda Darwina dla Wojciecha Gorczycy 13.10.09, 09:13
          Gość portalu: judge dredd napisał(a):

          > Jeśli pan Wojciech Gorczyca śpiesząc się do "14" przebiegnie przez jezdnię i
          > wtargnie pod jadący samochód i zostanie potrącony,

          To zapewne kierowca tego samochodu udzieli mu pomocy, ew. zadzwoni na pogotowie
          i policję - a nie odjedzie z miejsca wypadku bo "spieszy się do pracy!".
          >
          > Pan Gorczyca powinien dostać mandat i zapłacić za szkody rowerzyście,
          > a nie pisać listy do gazet.

          Tak, bo spowodował wypadek.
          A rowerzysta powinien być potraktowany tak samo, jak kierowca, który potrącił
          pieszego który nagle wtargnął na jezdnię - a następnie UCIEKŁ SWOIM POJAZDEM z
          miejsca wypadku nie udzielając pomocy ofierze (pieszemu).

          > Mądrzy ludzie mawiają: NAJPIERW myśleć, potem pisać.

          Dokładnie!
          Czasem trzeba przejść przez "drogę tylko dla rowerów". A w postach czytam, że
          "pieszy nie ma się prawa znaleźć na ścierzce (sic!) rowerowej".
          Nie panowie - pieszy może znaleźć się również zarówno na drodze tylko dla
          rowerów jezdni dla samochodów. Może także na nią nagle wtargnąć. Rozstrzygnięcie
          o winie należy do osób do tego powołanych!
          Natomiast jeszcze raz przypominam - rowerzysta nie jest zwolniony od
          udzielenia pomocy ofiarom wypadku (nawet, jeśli uważa, że nastąpił on nie z jego
          winy) oraz ma obowiązek wezwania policji jeśli w wyniku wypadku są ofiary w
          ludziach!

          • Gość: judge dredd "...bez oglądania się wokół ruszyłem z kopyta...' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:25
            Tbarbasz, spadaj trollu.

            Poczytaj sobie autora - owe właśnie "...bez oglądania się wokół ruszyłem z
            kopyta...". Dyskusja na Twoim poziomie.

            Nic nie wiesz o rowerzyście - pan Gorczyca mógł na przykład go chamsko zwyzywać,
            więc sobie pojechał. Mógł też być w szoku (w końcu był ofiarą wypadku), a może
            był tak wściekły na pana Gorczycę, że uznał że lepiej że sobie pojedzie, niż go
            pobije.

            Poza tym po czym poznać, że pan Gorczyca sobie połamał cztery litery? Rowerzysta
            z relacji pana Gorczycy jak najbardziej się zainteresował stanem sprawcy:
            upewnił że ten ma telefon komórkowy i że sobie poradzi i dopiero potem odjechał.

            Komunikatywność pana Gorczycy sądząc z popełnionego przezeń tekstu jest taka
            sobie: mówi niekoniecznie to, co chce powiedzieć i robi wrażenie osoby lekko
            nieprzytomnej i niezbyt rozgarniętej.
            • Gość: ja To jest przykład dyskryminacji! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 10:02
              To jest przykład dyskryminacji! Najgorsze jest to, że on i wielu tak myśli,
              kierowcy mówią: rowerzysta won na chodnik, a piesi: rowerzyści won na ulice. A
              drogi dla rowerów kierowcy traktują jak parkingi, a piesi jak równiejszy chodnik.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl A to bałwan! 13.10.09, 12:29
                Rano, w piątek szóstego marca, mój "dobieg" do "14" nadjeżdżającej od strony
                ronda Grzegórzeckiego do przystanku na rondzie Mogilskim przerwał cyklista.
                Zderzenie nastąpiło - niestety - na ścieżce rowerowej, w pobliżu krawężnika


                A to bałwan! Wtargnął na drogę dla rowerów i jeszcze ma pretensje. Gdyby
                wtargnął na środek ronda na jezdnię dla samochodów, to też miałby pretensje o
                wypadek???
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: A to bałwan! 13.10.09, 12:38
                  Rowerzysta jest winien ucieczki z miejsca wypadku, ale nie jest winien wypadku.
                  • Gość: benek Zwykły pieniacz , przejdzie mu jak przemyśli IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 15:41
                    > Rowerzysta jest winien ucieczki z miejsca wypadku, ale nie jest winien wypadku.
                    >

                    Rowerzysta nie jest niczego winien
                    Zatrzymał się i nie uciekł.
                    Prowadził zapewne długą konwersacje która chciał przerwać wymieniając się
                    telefonami tak na wszelki wypadek.
                    Autor nie napisał jakiej pomocy oczekiwał ani czy z taką rowerzysta się nie
                    ofiarował.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zwykły pieniacz , przejdzie mu jak przemyśli 13.10.09, 17:11
                      > Rowerzysta nie jest niczego winien
                      > Zatrzymał się i nie uciekł.
                      > Prowadził zapewne długą konwersacje która chciał przerwać wymieniając się
                      > telefonami tak na wszelki wypadek.
                      > Autor nie napisał jakiej pomocy oczekiwał ani czy z taką rowerzysta się nie
                      > ofiarował.

                      Rzeczywiście, audiatur et altera pars.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Dla rowerzystów: co robić w takim przypadku 13.10.09, 12:51
                  Z tego tekstu wypływają praktyczne wnioski dla rowerzystów:

                  1. W razie potrącenia pieszego NIE uciekać z miejsca wypadku, bo będziesz winien
                  ucieczki, niezależnie od tego, kto jest winien wypadku.

                  2. Udzielić pomocy ofierze. W przypadku opisanym udzieliłabym, ale bluzgając
                  jednocześnie ofiarę na czym świat stoi, bo to przez jej debilizm doszło do
                  potrącenia.

                  3. Jeśli zachodzi podejrzenie, że karetka mogłaby się przydać - to wezwać
                  karetkę. Otóż ma to głęboki sens: Po wezwaniu pogotowia można zadzwonić na
                  policję i wezwać radiowóz. Do kolizji drogowych, gdzie nie ma ofiar, czyli gdzie
                  karetka nie jest wzywana, policja przyjeżdża w Krakowie po skandalicznie długim
                  czasie (1.5 h co najmniej). Jeśli natomiast w grę wchodzi pogotowie, to nazywa
                  się to nie kolizją, a wypadkiem - i policja ma obowiązek przyjechać natychmiast.
                  Oczywiście tym lepiej dla nas. Cymbał, który spowodował wypadek, zostanie
                  jeszcze ukarany.
                  • Gość: benek Wystarczy wykazać się zainteresowaniem IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 19:53
                    > Z tego tekstu wypływają praktyczne wnioski dla rowerzystów:
                    >
                    > 1. W razie potrącenia pieszego NIE uciekać z miejsca wypadku, bo będziesz winie
                    > n
                    > ucieczki, niezależnie od tego, kto jest winien wypadku.
                    >
                    Nie słyszałem aby wpadniecie na pieszego było kwalifikowane jako wypadek. To
                    zwykła "stłuczka " która kończy się zwykle siniakiem lub co najwyżej podrapaniem.
                    Należy się zatrzymać i spytać czy pieszy nie potrzebuje pomocy.Jeśli nie, można
                    się oddalić.
                    Warto zapisać numer pieszego na wypadek gdyby zmienił zdanie.
                    Kulturalny człowiek zdzwoni dla świętego spokoju i zapyta czy wszystko w
                    porządku i czy nie jest potrzebna pomoc np oświadczenie dla ubezpieczyciela.



                    > 2. Udzielić pomocy ofierze. W przypadku opisanym udzieliłabym, ale bluzgając
                    > jednocześnie ofiarę na czym świat stoi, bo to przez jej debilizm doszło do
                    > potrącenia.
                    Tu wystarczy telefon na pogotowie .Jeśli osoba nie mdleje , nie ma zawrotów
                    głowy z powodu wstrząsu mózgu , nie krwawi i jest w stanie się poruszać co jest
                    oznaką że nie ma połamanych kończyn to wystarczy ją zapytać czy nie trzeba
                    zadzwonić po pogotowie.

                    >
                    > 3. Jeśli zachodzi podejrzenie, że karetka mogłaby się przydać - to wezwać
                    > karetkę.
                    Niestety do niedawna za nieuzasadnione wezwanie karetki płacił ten co wzywał.
                    Pomoc wystarczy że się ograniczy do chwili rozmowy aby poszkodowany ocenił swój
                    stan zdrowia. Rowerzysta potłuczony, odrapany, brudny ma prawo zadbać tez o
                    swoje zdrowie i wygląd.
                    Jeśli jest ewidentne uszkodzenie ciała to należy spisać oświadczenie lub wezwać
                    policję aby nie mieć potem problemów gdy poszkodowany zmieni zdanie.



                    > Otóż ma to głęboki sens: Po wezwaniu pogotowia można zadzwonić na
                    > policję i wezwać radiowóz. Do kolizji drogowych, gdzie nie ma ofiar, czyli gdzi
                    > e
                    > karetka nie jest wzywana, policja przyjeżdża w Krakowie po skandalicznie długim
                    > czasie (1.5 h co najmniej).
                    Dlatego nie ma sensu do stłuczki wzywać policji bo oni przez takie pierdołki się
                    nie wyrabiają.
                    Ja znam rekordowe czasy 9 godzin na dojazd policji.


                    > Jeśli natomiast w grę wchodzi pogotowie, to nazywa
                    > się to nie kolizją, a wypadkiem - i policja ma obowiązek przyjechać natychmiast
                    > .
                    Tu nie byłbym taki pewny. Gdyby było ewidentne złamanie lub poszkodowany nie
                    mógłby się podnieść to zapewne tak.Praktycznie do połowy stłuczek pogotowie
                    jeździ bo ktoś sobie rozciął skro o kierownice lu skaleczył się o szkło, lub
                    jest roztrzęsiony.
                    To nie są ofiary w ludziach choć pogotowie przyjechało.
                    W takich przypadkach i tych prędkościach to ofiarą jest zwykle rowerzysta bo to
                    on leci głową na beton a pieszy podkurczając nogi i popierając się rękoma upada
                    bezpiecznie. Pieszy zdrapuje skórę z dłoni a rowerzysta roztrzaskuje głowę lub
                    łamie ręce.

                    > Oczywiście tym lepiej dla nas. Cymbał, który spowodował wypadek, zostanie
                    > jeszcze ukarany.
                    Dlatego nie wzywa się do lekkich potrąceń które kończą się siniakiem i
                    pobrudzonym ubraniem. Nie am sensu płacić mandatu jak te pieniądze można
                    przeznaczyć na pranie lub zadośćuczynienie.
                    Przy stłuczkach jest to ważniejsze bo trzeba ustalić winnego dla towarzystw
                    ubezpieczeniowych.
                    • Gość: ot co Re: Wystarczy wykazać się zainteresowaniem IP: 94.254.138.* 14.10.09, 10:34
                      co za głupoty piszecie? Facet miał po tym robione implanty w biodrze
                      i przeszczep kości, druty wstawione - nic się nie stało????
                      Chcielibyście - drodzy rowerzyści - mieć cos takiego w swoich
                      wysportowanych nóżkach?
                      Prawda jest taka, że nie ma zakazu wstępu piszych na scieżkę rowerową
                      więc rozsądny człowiek UWAŻA!!!!! bo może sie coś wydarzyć zawsze.
                      Sama jeżdzę rowerem po chodnikach - a którędy mam jeździć? po jezdni?
                      życie mi nie zbrzydło! - ale UWAŻAM! Jadę powoli i stosuję zasadę że
                      slabszy ma pierwszeństwo. Zawsze się licze z tym, że dziecko mi może
                      wybiec, ktos niewidomy lub głuchy (starsz osoby nie słyszą
                      dzwonka!!!) więc nie jadę na oślep. Po scieżkach rowerowych jeżdzą
                      też maluchy na trzykołowych rowerkach nad którymi nie panują i jeżdzą
                      od krawężnika do krawężnika - trzeba być głupcem i oszołomem, żeby
                      tego nie brac pod uwagę, pomijając kwestie rozsądku ich rodziców -
                      dla mnie podstawowe jest nie robić nikomu krzywdy. Dojadę 10 minut
                      później? No to co z tego? |Chyba zdrowie wazniejsze?
                      • Gość: przeżutkka Im więcej emocji, tym mniej znajomości przepisów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 12:55
                        1. Prawda jest taka, że nie znasz przepisów. Pieszy ma zakaz wstępu na drogę
                        rowerową, zwłaszcza jeśli obok jest chodnik. I na drodze rowerowej ma obowiązek
                        ustępować pierwszeństwa rowerzystom.

                        2. Maluchy na trzykołowych rowerkach NIE MAJĄ PRAWA poruszać się po drogach
                        rowerowych. Dziecko do lat 10 na rowerze jest w świetle ustawy PIESZYM z
                        wszystkimi tego konsekwencjami. Rodzice powinni płacić za to mandat.

                        3. Pan Gorczyca urodził się w 1945 roku, co widać na zdjęciu rentgenowskim. W
                        tym wieku jak się poślizgniesz w łazience to masz duże szanse na to samo co na
                        zdjęciu rentegnowskim. I tak samo NIE będzie to jednak wina rowerzysty.
                • Gość: benek A to pieniacz IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 15:38
                  > Rano, w piątek szóstego marca, mój "dobieg" do "14" nadjeżdżającej od strony
                  > ronda Grzegórzeckiego do przystanku na rondzie Mogilskim przerwał cyklista.
                  > Zderzenie nastąpiło - niestety - na ścieżce rowerowej, w pobliżu krawężnika

                  >
                  > A to bałwan! Wtargnął na drogę dla rowerów i jeszcze ma pretensje. Gdyby
                  > wtargnął na środek ronda na jezdnię dla samochodów, to też miałby pretensje o
                  > wypadek???


                  Bałwan do kwadratu. raz że spowodował wypadek a dwa ze ma jeszcze o to pretensje
                  do innych.
                  Nie wróże temu panu długiego życia
            • Gość: ja To jest dyskryminacja! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 10:05
              To jest przykład dyskryminacji! Najgorsze jest to, że on i wielu tak myśli,
              kierowcy mówią: rowerzysta won na chodnik, a piesi: rowerzyści won na ulice. A
              drogi dla rowerów kierowcy traktują jak parkingi, a piesi jak równiejszy chodnik.
          • Gość: benek Re: Nagroda Darwina dla Wojciecha Gorczycy IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 15:14
            > > wtargnie pod jadący samochód i zostanie potrącony,
            >
            > To zapewne kierowca tego samochodu udzieli mu pomocy, ew. zadzwoni na pogotowie
            > i policję - a nie odjedzie z miejsca wypadku bo "spieszy się do pracy!".

            Farmazony pitolisz.jakby tak kierowcy wzywali policje czy pogotowie do każdego
            lekkiego potracenia pieszego to by policja nie miała czasu obsługiwać
            prawdziwych wypadków.
            Jeśli czytałeś artykuł to wiesz ze rowerzysta nie uciekła tylko rozmawiała z
            pieszym.Ponieważ się spieszył poprosił o telefon a z tego wnoszę, że ta rozmowa
            trwała długo a nie odkrzyknął przez ramię "śpieszę się i lecę" .
            Autor nie napisał czy wymienili się telefonami.Nie napisał dlaczego nie wezwał
            policji.Pewnie bał się konsekwencji.
            nie napisała czy prosił rowerzystę o pozostanie i pomoc.
            Nie napisał czy opowiedział rowerzyście o swoim stanie.
            Nie napisał wileu rzeczy bo przemawiałą przez niego złość i starał sie zaciemnić
            obraz.
            Cibie tam nie było a jesteś bardziej rygorystyczny niz autor.
            Pewnie wiesz że z powodu braku ddr prawie 10% rowerzystów jeździ po chodnikach.
            Większość z nich jeździ ostrożnie ale i taki może pieszy wykonać gwałtowny zwrot
            i wejść pod koło.
            Z tego powodu dochodzi do wielu potrąceń ale z tego powodu nikt nie nazywa ich
            wypadkami gdzie trzeba udzielić pomocy lekarskiej.
            Autor był potłuczony ale i rowerzysta był.
            Dziwi cię, że rowerzysta zadbał o swoje zdrowie ?
            Kto tu był poszkodowany ?
            kto był winny ? Kto był bardziej zdenerwowany ? Kto był niegrzeczny?
            Nic nie wiemy.Znamy relację tylko jednej strony a z opisy wyraźnie wynika ze
            ocena sytuacji jest nieprawidłowa.
            Sprawca obarcza winą (większością 2/3, 4/5 , 5/6) osobę poszkodowaną.
            Nie wiemy jakich szkód doznał rowerzysta i czy nie powinien zażądać od pieszego
            odszkodowania.
            twoja argumentacja jest poniżej wszelkiego poziomu.
            No chyba ze jesteś autorem tekstu.


          • Gość: benek Pieszy nie chciał płacić mandatu IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 15:33
            > Czasem trzeba przejść przez "drogę tylko dla rowerów".
            Jak sam piszesz przejść a nie przebiegać bo to znacznie zwiększa zagrożenie.
            Takie zachowanie jest nietypowe i zagrożenie wzrasta 10 krotnie.Podobnie
            wielokrotnie wzrastają siły działające przy zderzeniu


            > A w postach czytam, że
            > "pieszy nie ma się prawa znaleźć na ścierzce (sic!) rowerowej".
            Farmazonisz chłopie.Masz fobie do rowerów , może do dorożek itp.
            przepisy określają jak się należy poruszać.Jeśli dwóch pieszych się zderzy i
            jeden upadnie to jeszcze nie powód aby czekać na policję aby nie być oskarżonym
            o ucieczkę.
            Drobne potrącenie to nie wypadek. Rowerzyści się często przewracają i wychodzą
            bez szwanku co może tłumaczyć dlaczego rowerzysta nie zorientował się, że pieszy
            został ranny.


            > Nie panowie - pieszy może znaleźć się również zarówno na drodze tylko dla
            > rowerów jezdni dla samochodów. Może także na nią nagle wtargnąć.
            Gadasz jak idiota piszący ze samolot może na ddr spaść.
            Słowo "może" ma dwa znaczenia. Owszem zdarza się że pieszy wchodzi wtargnie ale
            to nie znaczy ze mu wolno.
            Pieszy nie może wtargnąć pod pojazd bo to łamanie PoRD i grozi uszczerbkiem na
            zdrowiu.
            Wtargniecie na ddr jest groźniejsze niż wtargniecie pod auto bo nie tylko pieszy
            jest zagrożony ale i rowerzysta.



            > Rozstrzygnięci
            > e
            > o winie należy do osób do tego powołanych!
            Pierwsza rzecz jaka napisałeś z sensem. Czytając twoje posty uznaję ze choć nie
            byłeś na miejscu zjadłeś wszystkie rozumy.Bronisz sprawce wypadku i czepiasz się
            bogu ducha winnego rowerzysty.
            Wygląda, że masz jakaś fobię
            > [b]Natomiast jeszcze raz przypominam - rowerzysta nie jest zwolniony od
            > udzielenia pomocy ofiarom wypadku (nawet, jeśli uważa, że nastąpił on nie z jeg
            > o
            > winy)
            Ale jak nie jest swiadom że pieszy wymahga pomocy lekarskiej to nic nie musi.
            Pieszy jest przytomny , ma telefon , rowerzysta się zatrzymał aby sprawdzić co
            się stało. Jeśli nie było potrzeby i wypadku z ofiarami to nie ma obowiązku
            wzywać policji.



            >oraz ma obowiązek wezwania policji jeśli w wyniku wypadku są ofiary w
            To ze pieszy jest ofiarą :) nie znaczy ze jest ofiarą wypadku.
            Dlaczego pieszy nie wezwał policji do wypadku który spowodował ?
            Wszak rowerzysta został poturbowany ?
          • Gość: ? Re: Nagroda Darwina dla Wojciecha Gorczycy IP: 77.236.16.* 13.10.09, 16:10
            tarabaszu

            oczywiście że masz rację, ale:

            weź POd uwagę że wołasz na puszczy
            do osób nie znających pojęć: droga, jezdnia, droga dla rowerów :-)

            z nimi ciężko sobie podyskutować,
            • Gość: benek Re: Nagroda Darwina dla Wojciecha Gorczycy IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 20:07
              > oczywiście że masz rację, ale:
              >
              > weź POd uwagę że wołasz na puszczy
              > do osób nie znających pojęć: droga, jezdnia, droga dla rowerów :-)
              >
              > z nimi ciężko sobie podyskutować,


              no właśnie rzecz w tym że tbarbasz widzi problem w rowerzystach ze dochodzi do
              potrącenia na ddr pieszego który tam nie tylko wtargnął bez rozglądania się ale
              wbiegł.
              Dla pieszych ddr na chodniku to dalej chodnik a nie droga.
              Piesi nie rozumieją nawet że obok ddr nie ma chodników, są tylko drogi dla pieszych.
              Piesi nie rozumieją ze po drogach nie można biegać ale tbarbasz tu bryluje w
              przerzucaniu odpowiedzialności na rowerzystów.
              Rowerzyści wiedzą ze piesi nie znają PoRD bo i nie muszą ale trudno przewidzieć
              że raz na kilka lat ktoś wbiegnie przed koło .
              Co ciekawe ze autor nie pisze iż rowerzysta go zwyzywał za spowodowanie wypadku.
              To jakiś szczególnie tolerancyjny rowerzysta :) i chyba kulturalny jak wynika z
              opisu.

              Gdy tak czytałem artykuł nie chciałem uwierzyć ze można w ten sposób wylewać
              nieuzasadnione żale. To jakby przyznawać się publicznie do głupoty. Myślałem że
              autor zastosował prowokację aby się zemścić na rowerzystach , których z natury
              nie lubi.
              Ale znam ludzi panicznie pojących się roweru , bardziej niż auta , którzy myślą,
              że pyskując na wszystkich rowerzystów osiągną cel ze rowerzyści wrócą na jezdnie.
              To naiwne myślenie.Należy jak najszybciej budować ddr aby separować ruch
              pieszych i rowerzystów co oczywiście nie gwarantuje, że po ddr nie będą
              przechadzać się paniusie ze swoimi pieskami na 5 m smyczach tak cienkich że nie
              dostrzeganych przez jadących rowerzystów.
      • Gość: no_problem Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: 149.156.52.* 13.10.09, 16:00
        Cyklista, pieszy.. napisał(a):

        > Zdaje sobie sprawe ze wielu cyklistow jezdzi za szybko ale sciezka rowerowa
        jest dla rowerow a nie dla pieszych. A wyhamowac rower na cieniutkich oponach
        nie jest latwo.

        A tak marginesie - jaka jest dopuszczalna prędkość rowerzysty na drodze dla
        rowerów? Ile się z pedałów wyciśnie - niezależnie od szerokości drogi? Czy na
        drogach dla rowerów są ograniczenia prędkości takie jak na jezdni? Przecież to
        jasne, że nie na każdej drodze da się bezpiecznie jechać tak samo szybko, jak na
        innej. Bez ograniczenia prędkości - na co mamy liczyć? Na rozsądek rowerzystów?
        Zabawne.
        A jeżeli pieszy wkroczy na pasy namalowane na drodze dla rowerów - jaką ma
        gwarancję, że pędzący z daleka rowerzysta w ogóle go zauważy i zahamuje?
        Kierowca samochodu ma obowiązek zwolnić i zahamować, widząc pieszego na pasach.
        Czy rowerzystę obowiązuje taki sam przepis? Czy zachowa się jak normalny
        uczestnik ruchu, czy będzie się tłumaczyć cienkimi oponami niezależnie od tego,
        jak daleko zauważył pieszego? I czy w ogóle rowerzysta wie o tym, że na swojej
        drodze może za chwilę napotkać przejście dla pieszych? Czy ostrzega go
        jakikolwiek znak?
        • Gość: tjl Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.anonymouse.org 13.10.09, 16:43
          O ile dobrze pamiętam maksymalną dozwoloną prędkością z jaką może
          poruszać się rower po ulicy (nie wiem czy tak samo sprawa wygląda na
          ścieżkach) to 40 km/h. Tylko pokaż mi rowerzystów pędzących z taką
          prędkością gdziekolwiek w mieście.
          Przed pasami na ścieżce rowerzysta ma obowiązek zachować się w ten
          sam sposób (po coś te pasy są) i są na tyle widoczne, że nie sposób
          ich nie zauważyć. Ale z drugiej strony pieszego przy pzekraczaniu
          zarówno ulicy jak i ścieżki rowerowej obowiązuje zachowanie
          szczególnej ostrożności. Jeśli widzi jadący pojazd lub rowerzystę w
          odległości uniemożliwiającej bezpieczną drogę hamowania to
          zdroworozsądkowo myśląc nie rzuci się porosto pod koła, bo to już
          jest wymuszenie pierszeństwa.
          • Gość: no_problem Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.55.classcom.pl 13.10.09, 17:54
            No właśnie - pomimo, że rower może spowodować obrażenia ciała
            pieszego(sporadycznie w Polsce dochodziło nawet do wypadków śmiertelnych i
            założę się przy prędkości niższej niż 40km/h, bo były to wypadki spowodowane
            przez rowerzystów na pieszych na chodniku), to na ddr rowery powinny obowiązywać
            takie same zasady, jak na jezdni. Znaki, ograniczenia prędkości, zakaz jazdy ze
            słuchawkami itp. Wszystko, co zapewni bezpieczeństwo rozsądnym pieszym. Chodzi
            mi cały czas o to, aby ograniczyć terror tych rowerzystów, którzy się zdrowym
            rozsądkiem nie kierują - a takich jest sporo.
            • Gość: benek Tobie się wydaje że jest terror bo nie znasz PoRD IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 21:19
              > No właśnie - pomimo, że rower może spowodować obrażenia ciała
              > pieszego(sporadycznie w Polsce dochodziło nawet do wypadków śmiertelnych i
              > założę się przy prędkości niższej niż 40km/h, bo były to wypadki spowodowane
              > przez rowerzystów na pieszych na chodniku

              Możesz podać jakieś konkrety o wydaje mis ię ze konfabulujesz?
              Ja wiem że kilka tysięcy osób w Polsce ginie w tym głównie piesi w wypadkach ale
              nigdy nie słyszałem aby na skutek potrącenia rowerem.
              Pieszy na chodniku nigdy nie jest bezpieczny.Często auta wypadają z jezdni i
              taranują czasem wszystkich na przystanku.
              Dlaczego rowerzysta nie mógłby wpaść na pieszego gdy te nagle zmienia tor i
              gwałtownie wchodzi pod koło ?


              >to na ddr rowery powinny obowiązywa
              > ć
              > takie same zasady, jak na jezdni.
              Czy z tobą coś nie tak? Jakie to niby inne zasady obowiązuja na ddr niż na jezdni ?


              >Znaki, ograniczenia prędkości,
              Jesteś ślepy czy piszesz z więzienia gdzie masz wyrok 25 lat i zapomniałeś jak
              wyglądają polskie drogi ?
              Nie widziałeś znaków na ścieżkach ?

              >ograniczenia prędkości
              To nie wiesz ze rowerzystów też obowiązują ograniczenia prędkości ?


              >zakaz jazdy ze
              > słuchawkami itp.
              Czy jest zakaz jazdy ze słuchawkami dla pojazdów poruszających się po jezdni ?
              Zatem zasady na ddr są takie same jak na jezdni.


              > Wszystko, co zapewni bezpieczeństwo rozsądnym pieszym.
              A co z nierozsądnymi np .takmi co wbiegają na ddr czy po niej chodza albo
              wkraczają na zebę tuz przed rowerzyste bo go nie słyszeli ?


              >Chodzi
              > mi cały czas o to, aby ograniczyć terror tych rowerzystów, którzy się zdrowym
              > rozsądkiem nie kierują - a takich jest sporo.
              Chcesz wprowadzić odpowiedzialność zbiorową ?
              Co nazywasz terrorem?
              Czy chodzi co o jazdę rowerem po ddr bo nijak nie mogę pojąć o co masz pretensje
              i jakie masz propozycje aby sytuacje uzdrowić?
              Dla mnie sytuacja jest zdrowa tam gdzie są ddr.
              Tam gdzie ich brak dochodzi do wykroczeń ale to wina gminy, że oszczędza na
              budowie ddr.
          • Gość: benek Potrącenia są niegroźne jeśli jest czas na zwolnie IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 21:02
            > O ile dobrze pamiętam maksymalną dozwoloną prędkością z jaką może
            > poruszać się rower po ulicy (nie wiem czy tak samo sprawa wygląda na
            > ścieżkach) to 40 km/h.
            Zanim zaczniesz się wypowiadać zaglądnij do przepisów .
            Są miejsca gdzie rowerzysta może jechać 70km/h (lub więcej), są miejsca gdzie
            wolno mu jechać 50km/h , są miejsca gdzie wolno mu jechać 30 km/h oraz są
            miejsca gdzie wolno mu jechać z prędkością maksymalną 20km/h.
            Gdzie jaka prędkość obowiązuje możesz przeczytać w PoRD, jest tam oddział o
            prędkości maksymalnej.


            >Tylko pokaż mi rowerzystów pędzących z taką
            > prędkością gdziekolwiek w mieście.
            Prędkość 40 km /h często przekraczałem choć jestem bardzo słab i nie mam pary w
            nogach.


            > Jeśli widzi jadący pojazd lub rowerzystę w
            > odległości uniemożliwiającej bezpieczną drogę hamowania to
            > zdroworozsądkowo myśląc nie rzuci się porosto pod koła, bo to już
            > jest wymuszenie pierwszeństwa.

            Rzecz w tym ze autor nie widziała bo nie patrzył.On po prostu biegł licząc
            zapewne, że po ddr nie jeżdżą rowerzyści a jeśli jeżdżą to staną w miejscu.
            Ddr ma zwykle 10-200 cm. Osoba biegnąca porusza się z prędkością 20-30 km/h co
            daje 5,5 -8,3 m/s czyli pokonuje połowę szerokości ścieżki w czasie około 0,12
            sekundy. Cała ddr przebiegnie nawet w ćwierć sekundy. Poruszając się w ten
            sposób stwarza się zagrożenie i przerzucanie odpowiedzialności na rowerzystę ze
            nie zdążył zareagować jest głupotą.
            Osoby tak się wypowiadające nie mają pojęcia jakie są drogi hamowania auta czy
            roweru, jakie są czasy reakcji itd
            Zatem nie dziwi, że jedna z tych osób spowodowała wypadek.
            To nie dziwi, ale dziwi upór z jakim winę rowerzysty próbuje on wyczytać w
            błędach innych rowerzystów.
            Żałosne to i sądzę, że przy takiej postawie ten gość wbiegnie lub wejdzie przed
            rozpędzony samochód.

        • Gość: benek Czytanie prawa nie boli IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 20:41
          > A tak marginesie - jaka jest dopuszczalna prędkość rowerzysty na drodze dla
          > rowerów?
          masz jakiś problem z ustaleniem tak podstawowej kwestii ?
          Znasz PoRd ?

          >Ile się z pedałów wyciśnie - niezależnie od szerokości drogi?
          Co ma szerokośc drogi do prędkości maksymalnej ?
          Czytałeś kiedykolwiek kodeks drogowy ?


          >Czy na
          > drogach dla rowerów są ograniczenia prędkości takie jak na jezdni?
          Jesteś niedouczony czy to pytanie retoryczne ?
          Tak trudno włączyć google i wyszukać PoRD ?

          > Przecież to
          > jasne, że nie na każdej drodze da się bezpiecznie jechać tak samo szybko, jak n
          > a
          > innej.
          Nie bardzo wiem o czym mówisz . Dużo zależy od człowieka , stanu hamulców i
          opon, od widoczności i stanu nawierzchni.
          Nie wiem po co o ty piszesz jak jest oczywiste ze rowerzysta na dobrej ddr
          jedzie szybciej niż na złej.
          Jest oczywiste ze na wydzielonej ddr jedzie się szybciej niż na ddrip
          wyznaczonych na tej samej powierzchni


          >Bez ograniczenia prędkości - na co mamy liczyć? Na rozsądek >rowerzystów?
          Bardziej na doświadczenie i na instynkt samozachowaczy.

          > Zabawne.
          Zabawne to jest jak się czyta ze ludzie posądzają rowerzystów o to że chcą sobie
          rozwalić głowę po kolizji z pieszym.


          > A jeżeli pieszy wkroczy na pasy namalowane na drodze dla rowerów - jaką ma
          > gwarancję, że pędzący z daleka rowerzysta w ogóle go zauważy i >zahamuje?
          Byłeś kiedyś pieszym lub rowerzystom ?
          Zarządca drogi tak wyznacza przejścia aby były widoczne z daleka.
          Reszta w rekach pieszych. PoRd nie zezwala wchodzić na pasy przed pojazd bo to
          jest kwalifikowane jako wtargniecie.
          Kodeks drogowy nie jest drogi a może ci się przydać jak będziesz robił prawo
          jazdy bo zadajesz takie pytania z których wynika że prawa nie masz.


          > Kierowca samochodu ma obowiązek zwolnić i zahamować, widząc pieszego na pasach.
          > Czy rowerzystę obowiązuje taki sam przepis?
          zupełnie nie rozumiesz o czym piszesz.
          pieszy ma pierwszeństwo na pasach ale niewolno mu na nie wchodzić jak jedzie
          pojazd. Pieszy nie ma pierwszeństwa do wchodzenia na pasy. Ma się zatzrymac
          przed pasami i przepuścić pojazd lub poczekać aż się pojazd zatrzyma w celu
          przepuszczenia pieszego.



          >Czy zachowa się jak normalny
          > uczestnik ruchu,
          A czy ty zadajesz ptania jako normalny czy jako nienormalny uczestnik ruchu?
          PoRd jest tak powszechnie znane ze zupełnie niezrozumiałe są twoje kwestie typu
          "normalny uczestnik ruchu".
          Mozna mówić o "pełnoprawnym uczestniku ruchu" ale słowo "normalny" sugeruje ze
          osoba pisząca nie bardzo wie o czym pisze.


          > czy będzie się tłumaczyć cienkimi oponami niezależnie od tego,
          > jak daleko zauważył pieszego?
          Nic się nie będzie tłumaczył.Przejsćścia prze ddr są tak wąskie ze trudno
          podejrzewać rowerzystę ze zauwył pieszego na pasach skor ten przekracza ddr w
          ciągu sekundy. Jeśli dojdzie do potrącenia pieszego na pasach to znaczy ze
          pieszy wtargnął tam na sekundę albo niej przed nadjechaniem rowerzysty.
          Rowerzysta w ćwierć sekundy nie jest w stanie wyhamować pieszy nie może się
          tłumaczyć ze nie widział rowerzysty który był pół czy cała sekundę od pasów.
          To zwykłe wtargnięcie ale, który pieszy się zastanawia i wie, że nie ma prawa
          wchodzić na pasy przed pojazdem skoro po ddr paradują piesi choć mają czas się
          zastanowić nad tym co robią.


          >I czy w ogóle rowerzysta wie o tym, że na swojej
          > drodze może za chwilę napotkać przejście dla pieszych?
          To już jest kretynizm.
          Może nie wiesz ale w Polsce przejścia oznacza się tzw zebrą i znakiem D6.
          Jakby kierowcy pojazdów nie wiedzieli, że się zbliżają do przejścia to by mogli
          wymusić pierwszeństwo na pasach.

          > Czy ostrzega go
          > jakikolwiek znak?
          Nie kompromituj się.
          Spytaj swojego zarządcy drogi jak oznacza przejścia dla pieszych jeśli jesteś
          osobą niewidomą.
    • Gość: antydureń Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 08:32
      co za dureń! wtargnął - jak sam z resztą przyznaje - na ścieżkę rowerową tuż
      pod koła i jeszcze do gazety pisze z pretensjami! To rowerzysta jadący ma się
      zatrzymać w ciągu 0,5m bo jakiś dureń wpada na ścieżkę?! Jakby na ulicę wpadł
      pod ciężarówkę to też by winił ciężarówkę? W dupach się poprzewracało! Gdyby
      to się stało na chodniku - to ok, idiotą byłby rowerzysta, ale w tym przypadku
      ten cały artykuł to jakiś absurd, na miejscu tego rowerzysty bym dochodził
      odszkodowania od tego jegomościa albo conajmniej wezwał policję.
    • Gość: heluta Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.ghnet.pl 13.10.09, 08:34
      dokładnie! jakby wtargnął w ten sposób na jezdnię to miałby też
      pretensję do kierowcy, że go przejechał? sam sobie jest winny bo
      pieszy <u>nie ma prawa</u> znajdować się na ścieżce rowerowej,
      oddzielonej od chodnika, i kropka. na marginesie: rowerzysta ma
      prawo w określonych warunkach znajdować się na chodniku. ale to że
      temu panu spieszyło się do pracy to nie jest argument żeby
      przebiegać przez ścieżkę a potem zgrywać ofiarę! ludzie, niech do
      was dotrze wreszcie że chodząc ścieżką popełniacie dokładnie taką
      samą głupotę jak gdybyście spacerowali jezdnią! i jeszcze oczekiwali
      że was auta będa skrzętnie omijać. no błagam...
    • Gość: Babs Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 08:35
      Niestety, ścieżka dla rowerzystów to jak jezdnia dla samochodów -
      mają na niej pierwszeństwo.nie jestem rowerzystką, ale codziennie na
      spacerach z psem obserwuję na ul. Powstania Warszawskiego całkowitą
      beztroskę pieszych, którym z reguły nie robi różnicy czy idą po
      chodniku, czy po dobrze wyznaczonej ścieżce rowerowej. To niekiedy
      wymusza na rowerzystach konieczność jazdy slalomem pomiędzy pieszymi
      na chodniku. Gdyby wtargnął Pan na jezdnię pod nadjeżdżający
      samochód, nie miałby Pan wątpliwości o swojej winie. Nie możemy
      zawsze oczekiwać, że inni zachowają szczególną ostrożność, musimy
      zachować ją sami.
      • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 10:45
        Niestety ścieżka nie jest jak jezdnia. Są pewne różnice, choćby
        konstrukcyjne - tak jak na nieszczęsnym rondzie Mogilskim. Sam circa
        rok temu przesiadałem się tam w drodze do pracy i sam uczestniczyłem
        w niebezpiecznych sytuacjach z 'rozpędzonymi nieobecnymi', więc
        opisana sytuacja wcale mnie nie dziwi. Ścieżka to nie jezdnia, a
        nawet jeśli, to są na niej przejścia jak na jezdni, na których
        pieszy ma święte prawo się znaleźć. I nie droga pani; jadąc rowerem
        oprócz własnych 4 liter powinno wieźć się bagaż odpowiedzialności.
        Pieszy w kolizji z udziałem jakiegokolwiek pojazdu jest zawsze
        bezbronny. Ja kierując autem zawsze o tym pamiętam, i jeżdżącym
        rowerami świętym krowom też radzę o tym pamiętać. Więcej; domagam
        się tego, bo mimo że jestem złym do szpiku kości kierowcą
        blachosmrodu krzyżującym po nocach małe kotki w piwnicy, to często
        jestem też ślepym i głupim pieszym, któremu nie uda się czasem
        obejrzeć co 5 sekund czy nie jedzie pedalista-terrorysta.
        I śmieszą mnie argumenty innych komentujących, typu "na cienkich
        oponach trudno wyhamować". Kurtna jego mama, głupiś, czy udajesz? To
        tak jak bym do mojego auta zamontował łyse opony (jest dość małe i
        lekkie, więc najlepiej jeszcze szerokie niskoprofilowe 16"), i
        tłumaczył się, że "na łysych ciężko się hamuje" i jednocześnie
        zasuwał bym ile fabryka dała, najlepiej w deszczu. Stał bym się
        potencjalnym mordercą. A kolo opisany w artykule staje się forumowym
        herosem prawa do nieskrępowanego pedałowania.
        • leszlong Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 12:29
          Jedno małe ale. Nie ma pojęcie ścieżka rowerowa w ustawie o ruchu drogowym. Jest
          za to droga rowerowa. Tak więc, ponadto nie ma ograniczeń prędkości na tej
          drodze dla rowerzystów. Nie ma co się dziwić, że niektórzy jadą ile wlezie, bo
          im wolno i to zgodnie z prawem!! Na drodze rowerowej pieszy nie ma prawa być
          poza wyjątkami przewidzianymi w ustawie.
          • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 13:19
            No. Są wyjątki. Na przykład z wyjątkiem przecięcia ścieżki (pardon,
            drogi) rowerowej z chodnikiem. Z treści listu nie wynika gdzie
            dokładnie doszło do kolizji, ale pełni złej woli komentujący doszli
            do wniosku, że przecież nie na przejściu. Jak mgliście przypominam
            sobie topografię tego zmaszczonego do nieprzytomności ronda w
            połączeniu z opisem z listu, rowerzysta jechał z solidnej górki, a
            poszkodowany pieszy przechodził przez... przejście. Nie wiem, kolego
            Leszlong jak sobie to wyobrażasz, ale większość z nas nie potrafi
            jeszcze lewitować, i tą ścieżkę musi przecinać.
            Aha. W świetle prawa wolno mi robić różne rzeczy których jednak się
            nie podejmę, bo nie są rozsądne. Proszę, nie usprawiedliwiaj
            nieodpowiedzialności graniczącej z agresją wobec innych.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 13:26
              Znaczy co, jak ktoś wpadnie pod auto na ulicy, to mamy domyślnie przyjmować, że
              na pewno przechodził po pasach dla pieszych??
              • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 14:01
                Zadziwia mnie z jaka zaciekłościa niektorzy bedą bronić pieszego
                mimo jego ewidętnej winy do której częsciowo bo tylko w 1/6 się
                przyznał.

                Do wszystkich pseudo znawców nawet na pasy nie można wchodzić prosto
                pod samochód. Tak samo na drodze rowerowej. Dla kolejnego lamera
                ktory uzywa pojecia sciezka rowerowa polecam kodeks dorgowy.
                • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 14:52
                  Nie bronię pieszego, a domagam się poczucia odpowiedzialności za
                  swoje działania, które to poczucie jest oznaką dojrzałości. Wiesz że
                  możesz zrobić komuś krzywdę? Zachowaj ostrożność. Myśl za innych,
                  masz bardziej 'zabójczy' środek transportu niż kapciochód? To myśl
                  więcej. Masz bardziej zabójczy środek transportu niż rower? Myśl
                  jeszcze więcej.
                  Ciekawe jak wiele wymaga się od kierowców (słusznie!), nie wymagając
                  od rowerzystów praktycznie niczego.
                  • leszlong Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 15:54
                    @xray.inc: Co do do możliwości przebywania w momencie zderzenia pana Wojciecha
                    Gorczycy z rowerzystą na przejściu dla pieszych przecinającym drogę rowerową, to
                    sądzę, że byłby ten fakt podniósł jako argument na brak swojej winy! Skoro w
                    liście nie napisał, że został najechany będąc na pasach, to znaczy iż nie był.
                    Ergo, nie należy domniemywać, bo zacząć wysnuwać inne wnioski, niektóre wręcz
                    fanatastyczne.
                    • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 16:12
                      Wiem że ciężko jest nie mierzyć innych swoją miarą, ale ciężko jest o
                      inną, więc się zdarza - ja myślę, że gdyby autor listu został
                      potrącony nie na przejściu, a na regularnej drodze, to nawet nie
                      otwierał by japy żeby się wyżalić.
                      Wnioski mogą być fantastyczne, ale wydaje mi się, że nie jestem tu
                      jedyną osobą której może ta przykra przypadłość zagrażać. I nie jestem
                      jedyną osobą, która tu coś "domniemuje" czy "sądzi".
                      • Gość: benek biegł po śmierć IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 23:04
                        > Wiem że ciężko jest nie mierzyć innych swoją miarą, ale ciężko jest o
                        > inną, więc się zdarza - ja myślę, że gdyby autor listu został
                        > potrącony nie na przejściu, a na regularnej drodze, to nawet nie
                        > otwierał by japy żeby się wyżalić.

                        to przyjmij taki punkt widzenia i dziw się razem z nami ze on tę japę ośmiela
                        sie otwierac.
                        W tym kontekście twoje wtórowanie mu jest równie głupie.
                        Przeczytaj art 14 PoRd i odpwowedz czy wbieganie na przejscie przez ddr jest
                        bardziej legalne niz wbieganie na ddr ?
                        eDla mnie ona te zachowania są zakazane.
                        Ty zakładasz ze w jednym wypadku ma prawo biadolić a w innym nie.
                        My wiemy że to nie ma znaczenia gdzie wymysł pierwszeństwo i o pasy ie pytamy.
                        Może ty jesteś w stanie zahamować jak ci peszy wbiegnie przed maskę auta ?
                        Też wtedy powiesz ze miał prawo ?
                  • Gość: benek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:53
                    > Nie bronię pieszego, a domagam się poczucia odpowiedzialności za
                    > swoje działania, które to poczucie jest oznaką dojrzałości.
                    Domagasz sie tego na forum motoryzacyjnym ? z tego co wiem to z winy aut ginie
                    co roku 6-7 tysiecy osób ale ciągle są tacy co cała winą obarczają za stan
                    świata cyklistów.
                    Zapewniam cię ze rowerzysta ryzykujący rozbiciem "własnego łba" o beton jest
                    bardziej odpowiedzialny niz kierowca przekraczający dopuszczalną prędkośc bo
                    chroni go karoseria, pasy , poduszki powietrze , a za zniszczone auto zapłaci
                    ubezpieczyciel



                    >Wiesz że
                    > możesz zrobić komuś krzywdę? Zachowaj ostrożność.
                    A wiesz ze wbiegający na drogę publiczna jaka jest ddr peszy może zrobic komuś
                    krzywdę ?

                    > Myśl za innych,
                    Myśl z siebie.
                    Myslenie za innych powduje ze wielu nie myśli za siebie.
                    Nie wolno wbiegac na droge ale o tym nie pomyslał bo ddr nie kojarzy się z drogą.
                    Dlaczego sie nie kojarzy ?
                    Bo droga to takie miejsce gdzie auto moze rozjechać. Poenieważ nikt nie słyszy o
                    ciezkich wypadkach na ddr to t tak jakby ona nie była droga.


                    > masz bardziej 'zabójczy' środek transportu niż kapciochód? To myśl
                    > więcej.
                    Bzdura. przy tych prędkościach rowerzysta i pieszy powinni przewidywać podobne
                    zagrożenia.
                    To kierowca musi myśleć że jemu się nic nie stanie a pieszemu czy rowerzyście
                    tak nawet jeśli wjedzie w nich z prędkością nie przekraczającą 30km/h.
                    Naiwne jest myślenie ze 16latek na rowerze będzie bardziej przewidujący niż 40
                    letni pieszy który włazi 16-latkowi pod koło.
                    Z tego co napisałeś to 16-latek ma myśleć za 40 latka tylko dlatego ze z rowerem
                    waży o dwa kilo więcej niż pieszy.
                    Bzdura która każe wątpić czy jesteś kierowcą




                    > Masz bardziej zabójczy środek transportu niż rower? Myśl
                    > jeszcze więcej.
                    zanim zaczniesz dawać takie rady sprawdź statystyki policyjne. Wynika z nich z
                    gdy dochodzi do wypadku z rowerzystą to częściej winny jest kierowca.
                    Jest to szczególne dziwne że kierowcy są szkoleni i przechodzą egzaminy a
                    rowerzyści wystarczy, że poczytają sobie PoRd.

                    > Ciekawe jak wiele wymaga się od kierowców (słusznie!), nie wymagając
                    > od rowerzystów praktycznie niczego.
                    Od rowerzystów wymaga się więcej niż od pieszych.
                    Czego byś wymagał od 13-latka czy 70 latki na rowerze ?
                    Ustawodawca zakłada że oni nie chcą walnąć głową w beton i nie uczy ich na siłę
                    przepisów których nawet kierowcy nie są wstanie długo po egzaminie zapamiętać.
              • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 14:44
                Anuszko (fajny blog, czytuję już kawał czasu, ale pisz częściej!)!
                Chodzi właśnie o to, żeby nic nie zakładać! W tekście nie padły
                słowa ujednoznaczające dokładne miejsce wypadku, ale na tyle na ile
                znam to miejsce, i na tyle na ile jeszcze mam zdolność krytycznego
                myślenia wypraną przez wódę w czasach studenckich, to 'wydaje mi
                się', że do zdarzenia doszło właśnie na przecięciu ścieżki (pardon,
                drogi) i chodnika. Wtedy sens tracą dywagacje "czy on tam miał prawo
                się znajdować", bo 'wydaje mi się' że miał. Inna sprawa że wtargnął
                i ja tego nie neguję - ale nie godzę się z tym, żeby rozpędzony
                debil na jednośladzie nie zachowywał zasad bezpieczeństwa w ruchu
                drogowym. Z jazdę po pijaku na rowerze można stracić prawo jazdy,
                więc dlaczego nie ma być kary za niedostosowanie prędkości jazdy na
                rowerze do warunków panujących na ścieżce (pardon ponownie, drodze)?
                Jasno widać że typek prędkości nie dostosował, ale to jest ok, bo "w
                świetle prawa nikt mu nie zabronił". Przywołam drastyczny przykład,
                ale Holocaust dokonał się w ramach obowiązującego stanowionego
                prawa, które uśpiło w ludziach poczucie własnej odpowiedzialności.
                I nie. Nie należy zakładać że jak ktoś wpadnie pod auto na ulicy, to
                na przejściu dla pieszych. Nie należy nic zakładać, bo wina 'mogła'
                być kierowcy, wina 'mogła' być pieszego, wina 'mogła' być wspólna.
                Ważne że fizycznie poszkodowany jest pieszy, i o to mnie się
                rozchodzi. O myślenie za innych, z racji posiadania bardziej
                "zabójczego" środka transportu, podobnie jak w wypadku posiadania
                samochodu. Pewne rzeczy zobowiązują - nawet jeśli nie są zapisane w
                żadnym kodeksie.
                • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 15:03
                  Nikt nie broni idiotow.
                  Jednak to pieszy nierozwaznie wtargnal pod rower. Nawet jesli bylo
                  przejscie to nie wolno wchodzic prosto pod koła. Szczerze wątpie
                  zeby spieszący się pieszy ktory nie mial czasu spojrzec czy jedzie
                  rower i czy jest na sciezce bawił sie w szykanie przejscia przez
                  nia. Faktem jest ze pieszy wbiegł prosto pod rower ktory zgodnie z
                  przepisami jechal droga rowerowa. I tego sie trzymajmy. Nie ma
                  przepisu ograniczajacego predkosc rowerow. Wiec na cos takiego nie
                  mozesz sie powoływac. Rozsadna predkośc. A jaka to wg Ciebie jest? 6-
                  7 km/h taka jak pieszych? Gdyby to sie zdażylo na chodniku nikt nie
                  miałby wątpliwości. Ty tylko zakłądasz ze rower jechal za szybko.
                  Nie wiesz tego tylko urabiasz sobie sytuacje pod swoja teorie. Winny
                  jest pieszy w 100%.
                  • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 16:05
                    Rozsądna prędkość to taka, która daje czas na reakcję w sytuacji w
                    której pojawia się dodatkowy element. Czyli po ludzku - trzeba
                    jeździć tak, żeby móc w porę wyhamować.
                    Przeliczanie jej na kmh jest daremne, bo to zależy od miejsca,
                    czasu, warunków i niezliczonej ilości innych czynników.
                    I nie. Nie urabiam sobie sytuacji do tezy - obrażenia wskazują na
                    sporą prędkość rowerzysty, ciężko jest o pęknięcie miednicy u osoby
                    nie będącej w podeszłym wieku.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 17:15
                      na ścieżce rowerowej, w pobliżu krawężnika, betonowego kubła na śmieci i
                      słupka oświetlenia


                      Ten cymbał wymienił wszystkie szczegóły, ale pasów dla pieszych by nie wymienił???

                      Zresztą akurat mało prawdopodobne jest, żeby betonowy kubeł i słup oświetleniowy
                      stały na przejściu dla pieszych.
                      • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 14.10.09, 11:05
                        Z całym szacunkiem, ale się ośmieszyłaś. Kubły na śmieci stoją przy
                        chodnikach, a nie przy ścieżkach rowerowych. To tylko potwierdzenie
                        mojej tezy - jeden śpieszący się debil wbiegł na pasy pod koła
                        drugiego śpieszącego się debila.
                    • Gość: benek Nie ma w PoRD bezpiecznej predkości IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 00:49
                      > Rozsądna prędkość to taka, która daje czas na reakcję w sytuacji w
                      > której pojawia się dodatkowy element.
                      Bzdury gadasz.
                      Nie ma takiej prędkości która zagwarantuje rowerzyście, że nie wpadnie na niego
                      pieszy biegnący na oślep.
                      Czas reakcji nie zależy od prędkości.
                      Czas reakcji jest stały i wynosi zwykle ułamek sekundy. Potem musisz dodać czas
                      na zahamowanie który nawet przy małej prędkości jest spory.
                      Hamulce w rowerze to nie hamulce w aucie.

                      Jaka prędkość w aucie jest bezpieczna aby pieszy idący po krawężniku wchodzący
                      nagle na drogę nie znalazł się pod maską ?
                      Z jaka typowo prędkości przejeżdżasz przez skrzyżowanie na zielonym skoro zza
                      barierki może ci wejść lub wbiec pieszy ?
                      Policz jaką drogę przejedzie auto w czasie potrzebnym na reakcję i hamowanie z
                      prędkości 20km/h i przestań gadać głupoty .
                      Istnieje zasada ograniczonego zaufania która mówi, że masz prawo sądzić ze inni
                      stosują się do prawa.Dlatego masz prawo jechać szybko zamiast hamować ruch
                      tocząc się wolniej niż 20km/h przez skrzyżowanie.
                      Autem możesz jechać 100 km/h i zwolnic sto razy. Rowerem możesz jechać 20 km/h
                      ale nie możesz zwolnic sto razy ani nawet dziesięć bo im wolniej rower jedzie
                      tym trudniej złapać równowagę.
                      Dojeżdżając do skrzyżowana gdzie dużo pieszych chodzi zwalniasz do 6 km/h a w
                      ostatniej fazie do 3-4 /Ale z taka prędkością nie będziesz jeździł po ddr. Na
                      skrzyżowaniu mimo 3-4 km/h ktoś ci się może wpakować pod koło ale ty bardziej
                      wpakuje się jak będzie biegł 20 km/h.

                      >Czyli po ludzku - trzeba
                      > jeździć tak, żeby móc w porę wyhamować.
                      Cz nie rozumiesz ze przepisy byłyby zbędne gdyby tak jeździć ?
                      Czy rozumiesz że to bzdura ?
                      Możesz jechać wolniej i trzymać większy odstęp ale nic nie zrobisz Jak ktoś się
                      znajdzie tam gdzie nie powinien.Jak ci znienacka ktoś wbiegnie albo ktoś ci
                      wjedzie z boku autem przed maskę to sobie możesz hamować. Gdyby można było
                      wyhamować i jeździć wolno to nie ginęłoby 6000 ludzi co roku.Nie byłoby 70000
                      wypadków i 1mln stłuczek.


                      > Przeliczanie jej na kmh jest daremne, bo to zależy od miejsca,
                      > czasu, warunków i niezliczonej ilości innych czynników.
                      > I nie. Nie urabiam sobie sytuacji do tezy - obrażenia wskazują na
                      > sporą prędkość rowerzysty,
                      Sporą czyli jaką ?
                      Jak się rowerzysta śpieszy to jedzie około 40km/h. Jak ma idealną drogę to
                      jedzie 65 i więcej. Jak droga nierówna lub ma mało pary to jedzie 25-35 .Jak w
                      pobliżu są ludzie to jedzie 12-15 .
                      Jaka różnica czy jedzie 8 czy 9 km/h skoro pieszy wbiega w niego z prędkością
                      20-25 lub 30 km/h ?
                      Rowerzysta przy małej prędkości ma problem aby skręcić i ominąć pieszego.Na
                      szczęście choć rowerzystów są setki tysięcy to pieszych samobójców jest niewielu

                      > ciężko jest o pęknięcie miednicy u osoby
                      > nie będącej w podeszłym wieku.
                      Co to ma udowodnić ?
                      Może to ze biegł bardzo szybko , tak ze nie miał siły zobaczyć rowerzysty który
                      był tuż tuż ?
                      Już pisałem,pretensje w artykule są tak idiotyczne że nie zdziwiłbym się jakby
                      to zdjęcie i cała sytuacja była mistyfikacją.
                      Na co dzień widzę setki osób paradujących pod ddr. Tym razem ktoś biegł czego
                      rowerzysta nie przewidział bo spodziewał się zapewne tylko łażących po ddr
                      • bikila.abebe Re: zasada ograniczonego zaufania u rowerzystów 14.10.09, 03:12
                        Gość portalu: benek napisał(a):

                        > Istnieje zasada ograniczonego zaufania która mówi, że masz prawo
                        sądzić ze inni stosują się do prawa.Dlatego masz prawo jechać szybko
                        zamiast hamować ruch tocząc się wolniej niż 20km/h przez
                        skrzyżowanie.
                        ...
                        Niezależnie od całej dyskusji nie pojmuję tego rozumowania.
                        Zasada ograniczonego zaufania (jak sama nazwa wskazuje) mówi, że do
                        innych uczestników ruchu nie można mieć pełnego zaufania (tylko
                        ograniczone). I tyle.
                        A to oznacza, że ludziom nie można do końca ufać i nie można
                        przewidzieć ich reakcji, co jest dość oczywiste nawet bez kodeksu
                        drogowego.
                        I z tej zasady wynika zupełnie coś odwrotnego, niz powyższy wywód.
                        Jeśli tak elementarna zasda jest odwrotnie rozumiana, to uchowaj
                        Boże, jeśli tacy ludzie poruszają się po drogach.
                        • przemek_bbb Re: zasada ograniczonego zaufania u rowerzystów 16.10.09, 12:22
                          bikila.abebe napisał:

                          > Gość portalu: benek napisał(a):
                          >
                          > > Istnieje zasada ograniczonego zaufania która mówi, że masz prawo
                          > sądzić ze inni stosują się do prawa.Dlatego masz prawo jechać szybko
                          > zamiast hamować ruch tocząc się wolniej niż 20km/h przez
                          > skrzyżowanie.
                          > ...
                          > Niezależnie od całej dyskusji nie pojmuję tego rozumowania.
                          > Zasada ograniczonego zaufania (jak sama nazwa wskazuje) mówi, że do
                          > innych uczestników ruchu nie można mieć pełnego zaufania (tylko
                          > ograniczone). I tyle.


                          Nieprawda!

                          Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym na tle art. 177 Kodeksu karnego (cz. 3) –zasada ograniczonego zaufania

                          Opublikowany: 21.06.06

                          Punktem wyjścia jest to, że kierujący pojazdem ma prawo oczekiwać, że inni uczestnicy ruchu będą przestrzegać przepisów i zasad, chyba że konkretne cechy osobiste innych osób wespół z doświadczeniem życiowym, wiedzą, praktyką wskazują na możliwość innego zachowania tych uczestników, a więc, że mogą oni naruszyć zasadę ostrożności.



                          http://prawoity.pl/wiadomosci/zasady-bezpieczenstwa-w-ruchu-drogowym-na-tle-art-177-kodeksu-karnego-cz-3-zasada-ograniczonego-zaufania



                        • Gość: benek Re: zasada ograniczonego zaufania u rowerzystów IP: *.e-wro.net.pl 13.11.09, 18:24
                          > ...
                          > Niezależnie od całej dyskusji nie pojmuję tego rozumowania.

                          nie tylko ty nie rozumiesz.
                          Dlatego staram się naświetlić że za bezpieczeństwo na drodze odpowiada zarządcą
                          .Zasada ograniczonego zaufania bywa mylona z zachowaniem szczególnej ostrożności.
                          Ograniczone zaufanie to jest zaufanie choć ograniczone a nie jego brak.
                          Nie możesz jadąc zakładać, że ci co kawałek ktoś się wtoczy pod koło z chodnika
                          bo zasłabnie lub zza filara estakady wyjdzie pieszy. W tych miejscach gdzie nie
                          masz widoczności i nie możesz zareagować może jechać ufając ze inni użytkownicy
                          stosują się do przepisów a zarządca drogi tak zorganizował ruch aby np piesi nie
                          przekraczali drogi zza zasłony. Ta zasada ma niewielki zastosowanie w praktyce
                          ale przydaje się gdy dojdzie do nieszczęśliwego wypadku.Wtedy w sadzie możesz
                          się wybronić dzięki tej zasadzie. Nie ufasz tylko wtedy gdy np dojeżdżasz do
                          zataczającego się pieszego.


                          > Zasada ograniczonego zaufania (jak sama nazwa wskazuje) mówi, że do
                          > innych uczestników ruchu nie można mieć pełnego zaufania (tylko
                          > ograniczone). I tyle.
                          Błąd . Z takiego rozumowania nic nie wynika.
                          Jeśli jedziesz po jedni na której panują prawa określone w kodeksie drogowym to
                          masz właśnie prawo do zaufania a nie odwrotnie.A że nie do pełnego to podałem
                          przykłady wyżej.
                          Uważać masz zawsze ale PoRD podaje sytuacje gdzie musisz wykazać "szczególną
                          ostrożność". Poza tymi przypadkami możesz stosować się do zasady ograniczonego
                          zaufania , która jest dość mętna i nie warto temat rozwijać .


                          > A to oznacza, że ludziom nie można do końca ufać
                          Nie tylko na drodze :)

                          > i nie można
                          > przewidzieć ich reakcji, co jest dość oczywiste nawet bez kodeksu
                          > drogowego.
                          To po co kodeks ?
                          Właśnie dlatego ze masz kodeks a po drogach nie wolno się praktycznie poruszać
                          nikomu kto kodeksu nie zna możesz korzystać z zasady ograniczonego zaufania.
                          Ufasz ze wszyscy te przepisy znają i stosują się do nich.
                          Nie można z góry zakładać że prawo jet ale nikt go nie zna i nie wymagana jest
                          jego znajomość.
                          Właśnie PoRd wymaga jego znajomości a podstaw poruszania się pieszych uczą już w
                          przedszkolu.
                          Tobie państwo gwarantuje ze po drogach możesz poruszać się bezpiecznie a to że
                          są wypadki nie ma z prawem i z zaufaniem nic wspólnego.
                          Nikt ci nie broni z zasady OZ rezygnować ale to twoje prawo więc korzystaj. I tu
                          znów są miejsca gdzie musisz uważać ale nie dlatego że drugi kierowca łamie
                          prawo tylko ze względu na okoliczności np ograniczoną widoczność.
                          Właśnie druga strona korzysta z zasady OZ licząc, że to ty włączając się do
                          ruchu zrobisz to prawidłowo mimo ograniczonej widoczności.
                          To na tobie ciąży obowiązek uważania (szczególnej ostrożności) a druga strona
                          korzysta z ZOZ .

                          > I z tej zasady wynika zupełnie coś odwrotnego, niż powyższy wywód.
                          > Jeśli tak elementarna zasada jest odwrotnie rozumiana, to uchowaj
                          > Boże, jeśli tacy ludzie poruszają się po drogach.
                • Gość: gość Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.ericsson.net 13.10.09, 15:10
                  Czy gdybym jadać rowerem po prawej stronie jezdni nagle zapragnął
                  skrecic w lewo i zrobił bym to bez obracania głowy i upewnienia sie
                  czy cos za mna nie jedzie winny był bym ja czy kierowca ktory mnie
                  potrącił jadać 60 zamiast 50? Przeciez też mógłbys powiedzieć ze
                  niedostosował predkości. Pieszy przed przejsciem ma obowiazek
                  upewnic sie ze nic nie jedzie. Nie uczyli cie w podstawówce. Glowa w
                  lewo, w prawoo i jeszcze raz w lewo.
                • Gość: benek pieszy wtargnął i nie ma znaczenia gdzie. IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 23:38
                  > Anuszko (fajny blog, czytuję już kawał czasu, ale pisz częściej!)!
                  > Chodzi właśnie o to, żeby nic nie zakładać! W tekście nie padły
                  > słowa ujednoznaczające dokładne miejsce wypadku, ale na tyle na ile
                  > znam to miejsce, i na tyle na ile jeszcze mam zdolność krytycznego
                  > myślenia wypraną przez wódę w czasach studenckich, to 'wydaje mi
                  > się', że do zdarzenia doszło właśnie na przecięciu ścieżki (pardon,
                  > drogi) i chodnika. Wtedy sens tracą dywagacje "czy on tam miał prawo
                  > się znajdować", bo 'wydaje mi się' że miał.

                  No właśnie problem w tym ze tobie się tylko wydaje .
                  Pieszy nie ma prawa wchodzić na przejście jeśli zbliża się pojazd , mówi o tm
                  art 14 PoRD



                  ale nie godzę się z tym, żeby rozpędzony
                  > debil na jednośladzie nie zachowywał zasad bezpieczeństwa w ruchu
                  > drogowym.
                  jesli osmieliłeś się niewinnego czlowieka nazwać dbilem to wybacz ale ja nie
                  mogę sie powstrzymac od nazwania ciebie debilew momencie jak wypisujesz debilizmy.


                  Pomijając, że nie masz prawa człowieka korzystającego z ddr nazywać debilem
                  wobec faktu, że nie można nazywać debilami rowerzystów jeżdżących po chodnikach
                  z powodu zapóźnień w budowie ddr.

                  No bo co to znaczy: "nie zachowywał zasad bezpieczeństwa w ruchu
                  drogowym"
                  Jakie to zasady masz na myśli których on nie zachował.
                  Dla mnie to co mówisz to głupota .Ale jeśli przy tym nazywasz normalnego
                  rowerzystę debilem to sam się debilem jawisz wobec ogólników jakie wypisujesz.
                  Każdy rowerzysta oprócz stosowania się do PoRD kieruje się zasadą aby nie
                  wywrócić się na rowerze.
                  Jeśli spodziewa się wywrotki to stara się maksymalnie zmniejszyć prędkość
                  .Zakładanie że ktoś chce się rozbić przy dużej prędkości jest debilizmem.
                  Wygląda, że nie jesteś w stanie pojąć przyczyn wypadku.
                  kto miał się bardziej spodziewać okoliczności jakie miały miejsce?
                  Czy pieszy wbiegając na ddr nie powinien się tam spodziewać rowerzystów i
                  odwrócić głowę aby sprawdzić czy nie jadą ?
                  Czy może to rowerzysta powinien jechać tego dnia 3 razy wolniej niż zwykle i
                  spodziewać się, że ktoś będzie się niebezpiecznie poruszał wbiegając na ddr.
                  Policz jak szybko przy prędkości biegu taka osoba przebiega przez ścieżkę i
                  policz w jakiej odległości musiał być od miejsca przebiegnięcia rowerzysta skoro
                  doszło do wypadku.
                  To ewidentne wtargniecie. Rowerzysta nie jechał przez kilkanaście sekund za
                  plecami biegnącego i nie wpadł na niego bo chciał go ominąć w zbyt bliskiej
                  odległości.
                  Tu stało się to znienacka a decydowały ułamki sekund.
                  Sytuacja jest niezwykle jasna bo mimo, że opisuje je pieszy czyli osoba
                  stronnicza to wynika ze nie ma się do czego przyczepić w zachowaniu rowerzysty.
                  Pieszy się przyznaje do kilku błędów, ale nie widzi ścisłego związku między
                  błędami a winą.
                  Błędy popełnił ale winnym się czuje tylko w minimalnym stopniu.
                  Nie potrafi wymienić błędów rowerzysty poza tym, że nie przewidział ze pieszy
                  może błędy popełnić i ze nie zachował się tak aby te błędy zniwelować.
                  Autora mogę zrozumieć bo jak każdy człowiek nie chce się przyznać do winy.
                  Rozumiałbym to gdyby to zachował dla sienie.
                  Ale on jęczy na całą Polskę. Co gorsza są ludzie, którzy go usprawiedliwiają bo
                  teoretycznie mogłoby być tam przejście.
                  Ale to niczego nie zmienia.
                  Nawet gdyby było tam przejście ze światłami to pieszemu nie wolno wejść na nie
                  bez sprawdzenia czy pojazdy już z niego zjechały.
                  nie wolno wchodzić przed pojazd bo to wtargniecie.
                  Wbieganie jest jeszcze większym wtargnięciem bo zupełnie pozbawia szansy na
                  zahamowanie.

                • Gość: benek Nie miał prawa tam się znajdować w tym momencie IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 00:05
                  > drogowym. Z jazdę po pijaku na rowerze można stracić prawo jazdy,
                  > więc dlaczego nie ma być kary za niedostosowanie prędkości jazdy na
                  > rowerze do warunków panujących na ścieżce (pardon ponownie, drodze)?

                  Zrozum że prawisz idiotyzmy.
                  Nie może być kary jak nie ma przepisu nakazującego lub zakazującego.

                  >...do warunków panujących na ścieżce
                  Warunki na scieżce były dobe.Nie było na niej śniegu ani lodu. Nie leżały desi i
                  nie lezały setki żołęzi, nikt po niej nie spacerowała ani nie jeździły po niej
                  pojazdy zieleni miejskiej.Nie było kałuż ani nie biegały po niej psy. Na drodze
                  nie było ograniczeń prędkości.
                  To tak jakby ktoś wbiegła pod auto w miejscu niedozwolonym lub na przejściu i
                  chciał karać kierowcę że ten jechał 50km/h zamiast 30km/h co i tak nie daje
                  gwarancji że auto stanie w ułamku sekundy.

                  >Przywołam drastyczny przykład,
                  > ale Holocaust dokonał się w ramach obowiązującego stanowionego
                  > prawa, które uśpiło w ludziach poczucie własnej odpowiedzialności.
                  Chlopie Holokaust dokonała się na oczach dorosłych odpowiedzialnych ludzi którzy
                  mieli wiele lat aby zrozumiec do czego prowadzi partia nazistowska . jak mozesz
                  porównywac to do sytuacji gdzie decyduja ułamki sekund?
                  Piesi nie wpegaja na cozień ani nawet corocznie pod kołą.
                  Rower to nie karabin ani nie auto czyli nie słuzy do zabijania.
                  Rowerem często jeżdżą osoby młode i mniej odpowiedzialne.
                  Rowerzysta często tak się wysila że nie kontroluje sytuacji wokół siebie tak
                  dobrze jak kierowca. Rowerzysta się kiwa, jedzie zygzakiem, patrzy pod koła ,
                  omija drobne przeszkody, jest zmęczony .
                  Rowerzysty się nie boją , nie słyszą jak jedzie .Jest wiele przyczyn że mozę
                  dochodzić do potraceń.
                  Kto nie jeździ rowerem nie jest w stanie tego pojąć , a szkoda bo mógłby te
                  ograniczenia uwzględnić gdy prowadzi auto lub idzie piechotą.
                  Ja jako rowerzysta już inaczej poruszam się jako pieszy i jako kierowca bo znam
                  sytuacje z kazdej perspektywy.




                  > I nie. Nie należy zakładać że jak ktoś wpadnie pod auto na ulicy, to
                  O myślenie za innych, z racji posiadania bardziej
                  > "zabójczego" środka transportu, podobnie jak w wypadku posiadania
                  > samochodu. Pewne rzeczy zobowiązują - nawet jeśli nie są zapisane w

                  Posiadanie auta jako narzędzia do zabijania zobowiązuje dlatego są ograniczenia
                  wiekowe, zdrowotne i prawne i nie każdy może prowadzić auto.
                  Porównywanie auta z rowerem świadczy o niezrozumieniu problemu bowiem cmentarze
                  pełne są grobów osób, które zostały potrącone przez samochodów.
                  Nie znam żadnego przypadku zabicia pieszego przez rowerzystę ale znam przypadek
                  zabicia rowerzysty przez pieszego.
                  Zatem jeśli taka odpowiedzialność chcesz nałożyć na rowerzystę to czego
                  zaczniesz wymagać od pieszych w tym dzieci i starców ?
                  Dodam że na rowerze też dzieci i starcy jeżdżą.

                  Jeśli piesi nie potrafią się zachować na ddr to do jakich sytuacji dochodzi na
                  chodnikach po których też rowerzyści mają prawo jeździć


                  >Pewne rzeczy zobowiązują - nawet jeśli nie są zapisane w
                  > żadnym kodeksie.
                  Ale przyczyną tego wypadku jest złamanie przez pieszego zasad opisanych w PoRD
                  czego ty albo nie wiesz albo nie chcesz przyznać.
              • Gość: benek Myślenie przypominające autholika IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:34
                > Znaczy co, jak ktoś wpadnie pod auto na ulicy, to mamy domyślnie przyjmować, że
                > na pewno przechodził po pasach dla pieszych??

                Nie ale jak wpadnie na ddr to niechybnie było to na pasach bo przecież
                rowerzyści są skrajnie nieodpowiedzialni i patrzą tylko czy ktoś nie biegnie aby
                go skosić rowerem.
                Cóż blachosmrodziarze stojąc w korkach wchłaniają duże ilości ołowiu co
                upośledza myślenie.
            • Gość: benek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:22
              > No. Są wyjątki. Na przykład z wyjątkiem przecięcia ścieżki (pardon,
              > drogi) rowerowej z chodnikiem. Z treści listu nie wynika gdzie
              > dokładnie doszło do kolizji, ale pełni złej woli komentujący doszli
              > do wniosku, że przecież nie na przejściu.

              To raczej u ciebie jest złą wola bo choć sam przyznajesz, że nie było mowy o
              przejściu to zakładasz, że to miało miejsce właśnie na przejściu.
              Pomijając że przejścia na ddr są sporadyczne w stosunku do długości ddr to peszy
              nie ma prawa wchodzić na przejście gdy jedzie rowerzysta bo wbrew temu co
              zapewne sądzisz przejście przez ddr to też ddr i rowerzysta ma tam
              pierwszeństwo. należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu który jest na przejściu ale
              jeśli pieszy wchodzi tam w ostatniej chwili że rowerzysta nie jest w stanie
              wyhamować to jest to złamanie przez pieszego art 14 PoRD , który zabrania
              pieszym wchodzić na przejście.
            • Gość: benek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:31
              Jak mgliście przypominam
              > sobie topografię tego zmaszczonego do nieprzytomności ronda w
              > połączeniu z opisem z listu, rowerzysta jechał z solidnej górki, a
              > poszkodowany pieszy przechodził przez... przejście. Nie wiem, kolego
              > Leszlong jak sobie to wyobrażasz, ale większość z nas nie potrafi
              > jeszcze lewitować, i tą ścieżkę musi przecinać.

              Po raz kolejny wykazujesz ze nie jesteś douczony.Nie ma zakazu przechodzenia
              przez ddr ale trzeba to robić zgodnie z przepisami.
              Z tego co piszesz wynika że o tych przepisach nie masz najmniejszego pojęcia.
              Masz potrzebę przejścia "i już", a prawo masz gdzieś .



              > Aha. W świetle prawa wolno mi robić różne rzeczy których jednak się
              > nie podejmę, bo nie są rozsądne. Proszę, nie usprawiedliwiaj
              > nieodpowiedzialności graniczącej z agresją wobec innych.
              Nie robisz rzeczy które ci wolno, ale robisz lub namawiasz do robienia rzeczy,
              które są zakazane.
              Zaiste ciekawe podejście do prawa drogowego.
              Pieszy musi zadbać o swoje bezpieczeństwo albo przez zaznajomienie się z PoRD
              albo poprzez zachowanie szczególnej ostrożności w miejscach gdzie nie wie jak ma
              się zachować.



              >Proszę, nie usprawiedliwiaj
              > nieodpowiedzialności graniczącej z agresją wobec innych.
              Nikt tu nie usprawiedliwia nieodpowiedzialności autora ani jego agresji w
              stosunku do bogu ducha winnego rowerzysty.
              Gdyby autor nie uważała ale i nie biegł do wypadku by nie doszło.
              gdyby biegł i uważał też by nie doszło.
              Mimo to dalej uważa, że ponosi minimalna winę za to co się stało.
              To nieszczęście niewiele go nauczyło.

          • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 15:12
            Aha, i dalej uparcie 'wydaje mi się' (bo to miejsce od pierwszego
            wejrzenia wydało mi się niebezpieczne, a opis pasuje), że chodzi o to
            przejście dla pieszych: yfrog.com/b1obrazek1ip (obrazek z
            google maps). To tyle na temat wyjątków od zakazu przebywania na
            ścieżce (pardon, wciąż nie mogę się powstrzymać od sarkazmu - drodze)
            rowerowej.
            • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 15:20
              Zbyt wiele rzeczy Ci sie wydaje.
              Ja Cie czytam to amm wrażenie że pieszy spokojnie przechodził sobie
              prze zprzejscie w dordze rowerowej a złosliwy rowerzysta z impetem
              go rozjechał.

              Widac ze pieszy bedący sprawca wypadku nic sie nie nauczył.
              Jesli wbiegniesz na przejscie dla pieszych prosto pod samochód też
              bedziesz się upierał że wina jest kierującego?
              • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 15:53
                Zgadza się - masz wrażenie.
                Gość wskoczył prosto pod rower. Tyle wiemy na pewno, koniec kropka.
                Częściowa wina pieszego jest. Z analizy tekstu i miejsca, opisu
                obrażeń a także samego przyznania się do części winy która wskazuje
                na wiarygodność autora listu, rowerzysta był rozpędzony ponad miarę
                i nie zachował ostrożności silnie rekomendowanej przy kierowaniu
                nawet głupim wózkiem sklepowym. Piszę, bo nie podoba mi się zbiorowa
                gloryfikacja nieodpowiedzialnego dupka na jednośladzie, przy
                jednogłośnym linczu na autorze.
                • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 16:05
                  A mnie nie podoba sie robienie z rowerzysty ktory jechal jak prawo
                  każe droga rowerowa przestepcy. To autor tego listu spowodował
                  wpypadek ignorujac droge rowerowa i nie rozgladajac sie, a miał taki
                  obowiązek. W koncu po cos wyznaczono drogi dla rowerow! Po to
                  wlasnie zeby rowerzysta nie musial lawirowac miedzy pieszymi a
                  pieszy wiedzial ktoredy jezdzic beda rowery. Pan owjciech przez
                  pospiech spowodowal wypadek a teraz proboje sobie to wszystko
                  wytlumaczyc ze winni sa rowerzysci nie on. On kmail tylko to
                  nieszczescie ze wpadl pod rower akurat na drodze rowerowaj. Bo gdyby
                  to byl chodnik nie bylo by o czym rozmawiac.

                  Czytając Ciebie mam wrażenie że cokolwiek by sie stało. Czy bylo by
                  to zderzenia na drodza z autem, czy na drodze rowerowej z pieszym,
                  wine ponosi rowerzysta bo jest nieodpowiedzialnym dupkiem na
                  jednosladzie.

                  Moze zycie kiedys cie dotkliwie nauczy że o wlasne bezpieczenstwo
                  najlepiej dbac samemu.
                  • Gość: benek Ale porąbany tytuł-jak kość autora IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 01:47
                    > A mnie nie podoba sie robienie z rowerzysty ktory jechal jak prawo
                    > każe droga rowerowa przestepcy.


                    A jaki do tego tytuł ?
                    Rowerzysci=terrorysci

                    To ze debile tylko mogą tak uogólniać i co ciekawe mimo faktu że autor sam
                    sobie winny. Niestety autor uogulnia najbardziej a w uogólnieniach pomaga mu
                    fakt ze gdzićs kogoś widizał ze słuchawnkai albo ze dóch rowerzystów jechało
                    koło siebie.
                    Auto nie rozumie że wiele osób tak postepuje ale nie powodują wypadkó.Autor nie
                    rozumie ze to jego zachowanie jest groźniejsze od tamtych bo to w wyniku jego
                    zachowania doszło do wypadku.
                    Ile razy autor ma być ofiarą zanim zacznie szukać przyczyny w sobie ?
                    Nawet największych idiotów rowerzystów jadących na jednym kole da się ominąć nie
                    wchodząc przed nimi na ddr.
                    Autor zachował się jak wielu pieszych.
                    "Wbiegnę przed auto tak aby mnie kierowca widział to z pewnością wyhamuje"
                    Po co patrzyć na ddr skoro nie słychać roweru ?
                    Nie słychać = nie jedzie
                    Nie jedzie= skorzystam z pierwszeństwa
                    Pieszy myśli dopiero na jezdni (choć nie zawsze) bo tylko tam czuje się zagrożony
                    Brak zagrożenia = wyłączmy uwagę
                    Zachowuję się nieroztropnie = niech inni się do tej sytuacji dopasują
                    Spowodowałem wypadek = przecież rowerzysta też musi być winny
                    Przyznaje się w 20% do winy - dlaczego ten rowerzysta się nie przyznaje wszak z
                    prostego rachunku wychodzi ze ma on 80% winy
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 17:17
              xray.inc napisał:

              > Aha, i dalej uparcie 'wydaje mi się' (bo to miejsce od pierwszego
              > wejrzenia wydało mi się niebezpieczne, a opis pasuje), że chodzi o to
              > przejście dla pieszych: yfrog.com/b1obrazek1ip (o

              Wydaje ci się. Gdzie tam masz betonowy śmietnik i słup oświetleniowy??? "Ofiara"
              sama je wymieniła w liście.
            • Gość: benek aleś uparty i wydaje ci się IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 00:56
              > Aha, i dalej uparcie 'wydaje mi się'


              Ależ doskonale widzimy ze uparcie wydaje ci się

              >(bo to miejsce od pierwszego
              > wejrzenia wydało mi się niebezpieczne, a opis pasuje), że chodzi o to
              > przejście dla pieszych: yfrog.com/b1obrazek1ip (obrazek z
              > google maps). To tyle na temat wyjątków od zakazu przebywania na
              > ścieżce (pardon, wciąż nie mogę się powstrzymać od sarkazmu - drodze)
              > rowerowej.

              Po co gdybasz .Wczytaj się w artykuł.
              Przeczytaj PoRD art 14 zamiast googlać za czymś co ci się tylko wydaje.
              Sąd nie będzie googlał tylko nałoży grzywnę i pouczy czego nie wolno robic.
        • Gość: benek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:13
          > Niestety ścieżka nie jest jak jezdnia.
          Co to znacz 'jest jak ezdnia" lub nie jest jak jednia ?
          ddr to droga publiczna i obowiązują na niej te same zasady co na jezdni.

          >Są pewne różnice, choćby
          > konstrukcyjne - tak jak na nieszczęsnym rondzie Mogilskim.
          No nie żartuj. Jezdnie też maja różną konstrukcję.Różnią się nawierzchnią
          ilością pasów ,szerokością, statusem. Często rowerzysta ma na ddr więcej prawa
          niż kierowca na jedni na drodze w strefie zamieszkania.


          >Ścieżka to nie jezdnia, a
          > nawet jeśli,
          Ścieżka to nie jednia ale droga publiczna gdzie rower ma pierwszeńśtwo przed
          pieszymi i autami.



          >. Ścieżka to nie jezdnia, a
          > nawet jeśli, to są na niej przejścia jak na jezdni, na których
          > pieszy ma święte prawo się znaleźć.
          Bzdur gadasz. Pieszy ma prawo się znaleźć na przejściu ale tylko wtedy gdy do
          przejścia nie zbliża się rowerzysta. Art 14 PoRD zabrania wchodzenia przed
          rower. polecam sięgnąć do niego bo tam jest wiele innych przepisów , których
          znajomość ochronić cię może przed wypadkiem.


          > I nie droga pani; jadąc rowerem
          > oprócz własnych 4 liter powinno wieźć się bagaż odpowiedzialności.
          Bełkoczesz. Podaj przepisy mówiące jak się należy zachować na jedni.
          Od odpowiedzialności ważniejsza jest ochrona własnego życia i zdrowia a ta
          nakazuje rowerzycie i każdemu innemu użytkownikowi drogi unikać wypadków.


          > Pieszy w kolizji z udziałem jakiegokolwiek pojazdu jest zawsze
          > bezbronny.
          Bzdura. Pieszy w ułamku sekundy może się cofnąć lub uskoczyć. Rowerzysta tego
          nie może zrobić. Wbiegniecie pieszego w rowerzystę jest tak samo niebezpieczne
          dla rowerzysty jak i pieszego a można powiedzieć, że dla rowerzysty bardziej bo
          on z większej wysokości i z większą prędkością uderza o podłoże a trzymając
          kierownicę nie może się zasłonić rękoma.


          >Ja kierując autem zawsze o tym pamiętam, i jeżdżącym
          > rowerami świętym krowom też radzę o tym pamiętać.
          zapewniam cię ze co innego wjechać w pieszego autem a co innego rowerem i ja
          tobie radze to pamiętać ;)



          > Więcej; domagam
          > się tego, bo mimo że jestem złym do szpiku kości kierowcą
          > blachosmrodu krzyżującym po nocach małe kotki w piwnicy, to często
          > jestem też ślepym i głupim pieszym, któremu nie uda się czasem
          > obejrzeć co 5 sekund czy nie jedzie pedalista-terrorysta.
          Jesteś też głupcem a oglądać to się masz przed wejściem na pasy a nie co 5 sekund.
          Nie obrażaj rowerzystów bo słowami "pedalista" i "terrorysta"
          Jesteś osobą zacietrzewioną i przy takim słownictwie twoje argumenty są niewiele
          warte.


          > I śmieszą mnie argumenty innych komentujących, typu "na cienkich
          > oponach trudno wyhamować". Kurtna jego mama, głupiś, czy udajesz? To
          > tak jak bym do mojego auta zamontował łyse opony (jest dość małe i
          > lekkie, więc najlepiej jeszcze szerokie niskoprofilowe 16"), i
          > tłumaczył się, że "na łysych ciężko się hamuje" i jednocześnie
          > zasuwał bym ile fabryka dała, najlepiej w deszczu.
          Ty naprawdę jesteś głupi jeśli pierdoły gadasz i jednocześnie nazywasz innymi
          głupcami.
          Po pierwsze to rowery szosowe i miejski mają większe koła i cieńsze opony. Pod
          drugie takie opony maja cieńszy bieżnik. Po trzecie bieżnik tam jest celowo
          płytki aby nie powodować oporów toczenia. Po trzecie nikt nie jeździ na
          nowiutkich oponach a starcie płytkiego bieżnika następuje dużo szybciej niż w
          aucie.Ale nawet na nowych oponach nie gwarantują one przyczepności przy
          gwałtownym hamowaniu.
          Żaden pojazd nie jest w stanie zahamować w miejscu dlatego pieszym nie wolno
          wchodzić na przejście przed pojazd.


          >Stał bym się
          > potencjalnym mordercą.
          Nie udawaj Greka.Przepisy określają jaki może być bieżnik w aucie .
          Dobrze wiesz ze wiele aut ma łyse opony.

          > A kolo opisany w artykule staje się forumowym
          > herosem prawa do nieskrępowanego pedałowania.
          Gadasz bez sensu. Ktoś wtargnął przed prawidłowo jadący rower a ty nie jesteś w
          stanie ocenić na trzeźwo sytuacji.
          jesteś niezdolny do racjonalnego myślenia .Jako kierowca zatem jesteś
          niebezpieczny bo masz zaburzoną ocenę sytuacji :(


          >...bo mimo że jestem złym do szpiku kości kierowcą
          > blachosmrodu
          Rzeczywiście gadasz jak autoholik więc to może być prawda
          • xray.inc Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 14.10.09, 11:42
            Zasypałeś mnie sporą porcją spamu, więc odpiszę zbiorczo:
            pie...sz. Nie chce mi się rozpisywać, bo niektóre argumenty masz
            na poziomie przedszkolnym. Resztę na poziomie podstawówkowym. Wydaje
            ci się, że miasto należy do ciebie i wszystko w granicach prawa ci
            wolno. Pewnych rzeczy ustawodawca nie uregulował, mało roztropnie
            licząc na twój i tobie podobnych rozsądek. Nie rozumiesz nawet ćwoku
            zasady ograniczonego zaufania, a pchasz się z mordą i się mądrzysz w
            dyskusji z której nic nie rozumiesz. Nie czytasz ze zrozumieniem,
            pchasz po trzy długie, nudne, głupie, niegramatyczne i najeżone
            literówkami posty pod rząd i wydaje ci się że jesteś fajny i mądry.
            Tyle. Nie chce mi się dyskutować z trollem. Anuszka, Leszlong i
            zeton3 mają odmienne zdanie niż ja, ale mają coś jeszcze czego ty
            nie masz - kulturę osobistą i umiejętność wyłożenia swoich racji.
            EOT.
    • Gość: af na samochód też by się tak żalił? IP: *.152.152.80.dsl.dynamic.eranet.pl 13.10.09, 08:36
      owszem, rowerzyści jeżdżą jak bandyci, ale opisywanie wypadku w tym przypadku nie bardzo ma sens...
      jakby wtargnął na jezdnię i był potrącony przez auto, to też by się żalił, że jakiś "młody człowiek (...) spieszący się do pracy" nie zdążył zahamować swoim "wypasionym" samochodem?
      • Gość: tomznh Re: na samochód też by się tak żalił? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:04
        Jakby kierowca biorący udział w wypadku odjechał z miejsca wypadku nie
        udzieliwszy pomocy to na pewno też by się żalił, dokładnie tak samo jak ty, ale
        trzeba czytać artykuł w całości a nie wybierać sobie kontekst.
        • Gość: benek Uciekł? - a czytaliście co zrobił ? IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 01:55
          > Jakby kierowca biorący udział w wypadku odjechał z miejsca wypadku nie
          > udzieliwszy pomocy to na pewno też by się żalił, dokładnie tak samo jak ty, ale
          > trzeba czytać artykuł w całości a nie wybierać sobie kontekst.

          Praktycznie z każdego wypadku odjeżdżają kierowcy nie udzieliwszy pomocy.
          Od pomocy to jest pogotowie i czasem strażacy.
          Policja tez nie udziela pomocy i czeka na pogotowie


          > trzeba czytać artykuł w całości a nie wybierać sobie kontekst.

          No to czytaj ze on został i rozmawiał czy cos sie nie stało
      • Gość: benek Re: na samochód też by się tak żalił? IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 01:51
        > owszem, rowerzyści jeżdżą jak bandyci,

        Wypraszam sobie w moim imieniu i moich znajomych.Znam wielu rowerzystów ale
        żaden z nich nie jeździ jak bandyta.
        A jeśli jakiś bandyta wsiadł na rower to tylko idiota zacznie uogolniać.
    • Gość: Helmut Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 13.10.09, 08:42
      OC dla rowerów !!!
      • Gość: Olhor Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.10.09, 08:53
        Ten pan powinien ponieść pełne koszty swego leczenia. Dlaczego z moich składek
        mam opłacać jego wyłączną winę i beztroskę graniczącą z głupotą? Reguła ta sama
        jak przy pijanych kierowcach. Rowerzysta na ścieżce rowerowej to pojazd, reguły
        przytoczono wyżej. I jeszcze pisze o rowerowym terrorze...
        A OC dla rowerzystów popieram. Obym tylko zbyt często nie odbierał odszkodowania
        z polisy jakiegoś mało rozgarniętego...
        • Gość: marin Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:06
          to ja jeszcze proponuję OC od powszechnej głupoty ;P
        • Gość: tomznh Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:11
          Obyś zbyt często nie musiał płacić z OC np za uszkodzenia zahaczonego kierownicą
          barku przechodzącego obok pieszego, bo w Polsce ścieżki są genialnie oddzielane
          od chodnika... namalowaną linią albo innego koloru kostką. Na dodatek idioci
          projektanci robią sobie slalomy z dróg rowerowych i chodników.
        • Gość: benek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.e-wro.net.pl 13.11.09, 18:02
          > Ten pan powinien ponieść pełne koszty swego leczenia. Dlaczego z moich składek
          > mam opłacać jego wyłączną winę i beztroskę graniczącą z głupotą? Reguła ta sama
          > jak przy pijanych kierowcach. Rowerzysta na ścieżce rowerowej to pojazd, reguły
          > przytoczono wyżej. I jeszcze pisze o rowerowym terrorze...


          To szczyt chamstwa z jego strony. Powinien usunąć artykuł lub zmienić tytuł.



          > A OC dla rowerzystów popieram.
          OC dla rowerzystów to tylko następny martwy przepis. Należy najpierw doprowadzić
          aby rowerzyści mieli światła.
          OC nie będzie płacone przez 95% rowerzystów tak jak w swoim czasie do 30%
          kierowców nie płaciło OC a do 50% nie płaciło podatku drogowego.
          Dziś na wielu wioskach procent niepłacących OC może by bliski 30%.
          OC dla rowerzystów to kasa dla prywatnych firm ubezpieczeniowych.
          Najpierw będzie tanie a potem zaczną podnosić.
          Obowiązkowe OC spowoduje, że ludzie którzy go nie opłacili będą się bali
          skorzystać z roweru czyli będzie ono szkodliwe dla ruchu rowerowego.
          Wielu będzie jeździć bez OC co będzie dla nich dyskomfortem bo będą się czuli
          jak ścigani.
          Policja też sobie poprawi statystyki wykrywalności przestępstw bo sobie patrol
          usiądzie na ławeczce i będzie kosił tak jak dziś zapakowali 2000 rowerzystów za
          jazdę po alkoholu a prawdziwi przestępcy czekają w kolejce na wolne miejsce w
          wiezieniach.
          OC jak najbardziej tanie i nieobowiązkowe. Jeśli będzie nieobowiązkowe to TU
          będą zachęcać do niego ceną.
          Należy upowszechniać wiedzę o korzyściach z OC.
          No ale w Polsce idzie się na łatwiznę i wprowadza martwe przepisy .
          Gdyby zlikwidować OC dla kierowców a kazać im wpłacać pieniądze na fundusz z
          którego przy bezkolizyjnej jeździe mogliby wycofać część środków to ilość
          wypadków w Polsce by spadła
      • rollindomin Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:16
        ja mam a codziennie jezdze do pracy (fakt czasami szybko jade, ale kontroluje
        szybkosc np. Zakrzowek).
        Fakt w miniony piatek sam bym został potracony przez innych rowerzystów. Koles
        jechal w kapturze na rowerze i musialem zjechac na trawe bo by mnie potracil. I
        kilka minut pozniej na błoniach jechal koleszka ze sluchawkami w uszach, jak bym
        nie krzyknal to by mnie walnał. Fakt jestem amatorem-zawodnikiem i wiem jak moj
        rower jezdzi w roznych warunkach i znam jego i swoje mozliwosci.
        Ale pzrepraszam za wyrazenie "działkowcy" to jest masakra, jazdza jak chca,
        srdokiem drogi rowerowej, albo z lewej czasami nie wiem nawet jak ich ominac.

        A jesli chodzi o wypadki to chyba nawet 1% nie ma osob ktorzy jezdza w kasakch,
        strojach/odzieży kolarskiej, bo oni sa swiadomi co to rower i z czym to sie je.

        Troche rozwagi, ja wychodza zalozenia nawet jak jezdze autem ze trzeba MYSLEC ZA
        INNYCH. I takie miejsca jak Rynek, Rondo Mogilskie i inne ROnda tzreba byc
        przygotowanym na takie wtargniecia ludzi i wjezdzanie aut na czerwonym i
        blokujac przejscia dla rowerów.
      • Gość: benek OC, to dopiero przybędzie wypadków IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 01:58
        > OC dla rowerów !!!


        Kierowcy maja OC i dzięki temu nie boja się walić.
        Niektórzy z chęci wyrwania odszkodowania przywalają celowo.
        Skoro winny był pieszy to dlaczego proponujesz OC dla rowerów ?
    • tbarbasz Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 08:49
      OK - zderzenie nastąpiło na ścieżce rowerowej.
      OK - pieszy jest winny wypadkowi, bo nie zachował ostrożności ją przekraczając
      (czasem trzeba - podobnie jak jezdnię),
      OK - zakładam, że rowerzysta jechał prawidłowo.

      Ale - nastąpił wypadek, z opisu wynika, że jego uczestnik poniósł poważny
      uszczerbek na zdrowiu.
      Z tego, co wiem - w takim przypadku należy przede wszystkim udzielić pomocy
      poszkodowanym - a ucieczka z miejsca wypadku (co uczynił rowerzysta!) jest po
      prostu przestępstwem!!

      Ciekaw jestem jaki podniósłby się wrzask, gdyby nieprawidłowo
      przekraczającego jezdnię rowerzystę wpadł samochód, przewrócił go - a kierowca
      przez okno rzuciłby: "masz komórkę? Zadzwoń sobie - bo ja spieszę się do
      pracy" i po prostu odjechał!!!

      Niestety, taka postawa jak w artykule cechuje bardzo wielu rowerzystów!
      • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 08:59
        Z miejsca wypadku ucieka sprawca. A rowerzysta nim w tym wypadku nie
        był. Wiec cała twoja wypowiedż traci sens. Powtórze jeszcze raz
        niech autor sie cieszy że rowerzysta nie był mocno poszkodowany i
        nie uszkodził sprzetu.

        Co do postawy rowerzystów tak sobie z palca to wyssałeś czy
        widziałeś dużą liczbe takich zdażeń?

        • Gość: Witek Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:20
          Rowerzystów można lubić lub nie i nie o tym teraz rozmawiamy.

          Pozwolę sobie powtórzyć argument przytoczony dwa posty wyżej, z
          którym się zdecydowanie zgadzam. Sytuacja jest analogiczna do
          pieszego, który wtargnie na jezdnie i zostanie potrącony przez
          samochód. Oczywiście jest sprawcą i oczywiście może odpowiadać za
          zarysowanie maski w samochodzie. Natomiast praktyka jest taka, że:

          1. Nieudzielenie pomocy (mogącej się nawet ograniczyć do zadzwonienia
          po odpowiednie służby) przez kierowcę uznawane jest za ucieczkę z
          miejsca zdarzenia i jest traktowane jako ciężkie przestępstwo. Bardzo
          często pojawia się wtedy domniemanie jazdy "z promilami".

          2. Kierowca "z automatu" robi się współwinny, ponieważ "nie zachował
          dostatecznej ostrożności" (na każdym kursie prawa jazdy uczą tzw.
          "zasady ograniczonego zaufania").

          O ile dobrze rozumiem, to autorowi tekstu chodzi o to, że w praktyce
          punkty 1 i 2 nie są stosowane, mimo wspomnianej analogii. Dodatkowo
          autor chce również podkreślić, że zderzenie człowiek-rower jest
          nierówne jeśli chodzi o opancerzenie - może nie aż tak, jak w
          przypadku zderzenia człowiek-samochód, ale jednak.
        • tbarbasz Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:24
          zeton3 napisał:

          > Z miejsca wypadku ucieka sprawca. A rowerzysta nim w tym wypadku nie
          > był. Wiec cała twoja wypowiedż traci sens. Powtórze jeszcze raz
          > niech autor sie cieszy że rowerzysta nie był mocno poszkodowany i
          > nie uszkodził sprzetu.

          Obowiązek udzielenia pomocy ma każdy uczestnik (a nawet świadek) wypadku! Jak byś się czuł, gdybyś wbiegł prosto pod auto na jezdnię (może Ci się zdarzyć, może!), potrącił Cię samochód, a jego kierowca po prostu sobie... odjechał?
          Zapewne świadkowie zanotowaliby numer rejestracyjny samochodu i wkrótce jego właściciela odwiedziłaby policja... I miałby kłopoty - nie za to, że spowodował wypadek - tylko za to, że odjechał.
          Rowerzyści w takiej sytuacji czują się bezkarni - trudno ich zidentyfikować.

          Zachowania rowerzystów po potrąceniu pieszego, stłuczce z samochodem itp. polegające na postawie "dogoń mnie, jak potrafisz" są niestety dość typowe.
          Czy naprawdę uważasz, że rowerzysta nie powinien udzielić pieszemu pomocy? Po prostu mnie przerażasz!
          • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:55
            Generalnie sie z toba zgadzam co do udzielenia pomocy.

            Tylko mam jakies dziwne wrażenie że wina za wypadek obciazasz
            rowerzyste. Ja jezdżac jakimkolwiek pojazdem czy chodząc pieszo
            rozglądam sie do okoła. Codziennie speceruje bulwarami wislanymi i
            nawet idąc powoli rozglądam sie uwaznie zanim przejde przez droge
            rowerowa. Podobnie jadac rowerem mam świadomość że taka świeta krowa
            jak Pan Gorczyca nie jest na tyle rozgarniety żeby rozejrzeć sie
            zanim wejdzie na ścierzke. Niestety dla Ciebie musisz zrozumiec że
            rowerem po scierzce rowerowej jedzie się czasem szybciej niż 10
            km/h. I rower też potrzebuje kilku metrów do zatrzymania sie. Pan
            Gorczyca wbiegając prosto pod rower, nie dał najmniejszych szans
            rowerzyście na wychamowanie lub ominiecie go. Co do pieszych i aut
            to raczej powszechne jest stwierdzenie "wtargnął na jezdnie".
            Podobnie jak Pan Gorczyca spiesząc sie wtargnął pod jadacy rower. I
            nikt mnie nie przekona że jak by sie Panu Gorczycy chciało obrócić
            głowe to by roweru nie zobaczył. pieszył sie to teraz spbie poleży
            ze strzaskana miednicą. Nastepnym razem napewno się zastanowi dwa
            razy zanim zacznie bieć jak oszalały nie zwracając uwagi na to co
            sie dzieje do okoła niego. Ciekaw jestem czy przez torowisko
            tramwajowe też przebiega tak beztrosko.
            • tbarbasz Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 10:34
              zeton3 napisał:

              > Generalnie sie z toba zgadzam co do udzielenia pomocy.

              Uff - przywracasz mi wiarę w ludzi!
              P.Gorczycę zabrało pogotowie, odniósł poważne obrażenia, które zakończyły się operacją (staw biodrowy to nie przelewki!) - a forumowicze piszą:
              "szkoda, że się bardziej nie potłukł" oraz "jakby uderzył głową w betonowy kosz to by nie żył!". Przerażające!

              > Tylko mam jakies dziwne wrażenie że wina za wypadek obciazasz
              > rowerzyste.

              Absolutnie NIE! Sam dawno temu potrąciłem samochodem (na szczęście bardzo lekko!) pieszego (lekko "zalanego", który przebiegał przez 4 pasy ul.Konopnickiej nad przejściem podziemnym!!!).
              Ale oczywiście zatrzymałem samochód, udzieliłem mu pomocy (na szczęście skończyło się na niegroźnym uszkodzeniu nosa i tak go zabrało pogotowie), zawiadomiłem milicję - a sprawę zakończyło kolegium, które ukarało pieszego grzywną za spowodowanie wypadku drogowego.

              Moją żonę (na parkingu pod Billą jak pchała wózek do swojego auta!!!) potrącił samochód. Jechał chyba 5 km/h. A i tak karetka zabrała ją do szpitala, zrobiono prześwietlenie głowy, badania neurologiczne i puścili ją do domu dopiero po 2 godzinach. Żartów nie ma!
              Nie wszystkie obrażenia są widoczne gołym okiem !
              Najpierw zdrowie (a może i życie) - a potem rozstrzyganie o winie!
            • Gość: Kukkulka Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.chello.pl 13.10.09, 18:07
              Skąd u Ciebie tyle złości do człowieka ? Wszystkie twoje komentarze to przejaw
              skrywanej nienawiści do innych ludzi w tym przypadku do uczestnika zdarzenia -
              bardzo poszkodowanego na zdrowiu. Odnosząc się do istoty sprawy, pamiętajmy, że
              WSZYSCY JESTEŚMY PIESZYMI I NAWET ROWERZYŚCI KIEDYŚ NIMI BĘDĄ. Nie znamy
              szczegółów zdarzenia, nie wiemy jak to wyglądało (szkoda że nie ma monitoringu)
              więc trudno się wypowiedzieć, jednakże proszę zwrócić uwagę na okoliczność, że
              rondo mogilskie nie jest torem do jazdy rowerowej wysokich prędkości - jest
              miejscem, gdzie krzyżuje się ruch uliczny - pieszy - szynowy i rowerowy. Zgodnie
              z zasadami współżycia społecznego wszyscy jesteśmy zobowiązani stale szanować
              innych ludzi, w skład czego zalicza się takie okoliczności jak np. nie plucie,
              nie obrażanie, nie mordowanie, nie przejeżdżanie pieszych mechanicznym środkiem
              komunikacji. To jest własnie istota sprawy, nikt siedząc za kółkiem lub
              kierowniczką nie może czuć się panem sytuacji - uprawniającym go do najeżdzania
              innych ludzi, nie ma znaczenia czy sa na scieżce rowerowej, autostradzie lub
              nawet przywołanym torze kolarskim do wysokich prędkości. To po prostu był
              wypadek, jakie się często zdarzają (dzisiaj wjechały w siebie tam 2 tramwaje) -
              natomiast skandalem jest przekonanie niektórych uzytkowników tych sympatycznych
              dwukołowych pojazdów - o swojej racji i prawie... do przejeżdżania. Człowiek,
              który najechał pana Wojciecha, jest sprawcą uszkodzenia ciała !@!!!!!!!!!!!1
              bardzo powaznego, sądząc po zdjęciu to z pół roku L4 rehabilitacja i ból.... a
              co by było gdyby doszło do wstrzasu mózgu ? i np. pan Wojciech wyladowałby jako
              osoba bez świadomości na łózku zdany do końca życia na swoje otoczenie? Też
              moglibyśmy to usprawiedliwić faktem wtargnięcia na scieżkę ? czy ktoś słyszał o
              zasadzie ograniczonego zaufania ? - a jakby dziecko weszło albo osoba pod
              wpływem alkoholu to co wina dziecka - czy jego prawnego opiekuna - a pijaka top
              już nie szkoda ? prosze przemyśleć swoje komentarze. życzę najlepszego panu
              Wojciechowi i szybkiego powrotu do zdrowia
              • Gość: perru' Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.ghnet.pl 13.10.09, 20:10
                to bardzo ładnie, że piszesz o szacunku, tylko czy p. wojciech wykazał się
                szacunkiem jak wpadł na rowerzyste na ścieżce?
                bezczelne jest to, że obwinia (3/4, 2/5 itd.) rowerzyste. miał pecha, że jemu
                sie coś stało, ale szkoda, że nie mysli ze to rowerzystę przez niego mogło
                spotkać coś zlego (a przyjmijmy, że jednak rowerzysta się uderzyl w glowe,
                odjechal bo sie spieszyl i byl w szoku, okazalo się ze zrobil mu sie zakrzep w
                mozgu...i po paru godzinach zmarl?). Ciekawe jak by sie czul pan pieszy, ktory
                wymienia w co mu sie udalo nie wpasc (smietniki i slupki) a w co mogl trafic
                upadający rowerzysta.

                tak, cokolwiek by sie p. WOjciechowi nie stalo, byla to jego wina, i co wiecej
                to on byl zagrozeniem dla rowerzysty.

                Zycze panu wojciechowi i przedmówcy, żeby nie stwarzali zagrozenia na drodze. A
                jak już się to stanie, to lepiej sie chwilę zastanowić, zanim się wysle do
                redakcji głupi list podpisany swoim imieniem i nazwiskiem.
      • Gość: kto inny Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.chello.pl 13.10.09, 09:06
        no wreszcie ktoś normalny, a nie sami idioci rowerzyści.
        nastąpił wypadek, nie ma znaczenia kto zawinił, jeden z uczestników wypadku
        ucieka z miejsca wypadku, nie udziela pomocy, prawdopodobnie był pijany lub pod
        wpływem narkotyków, normalny człowiek by się zatrzymał wezwał pogotowie i
        policję, dlaczego nie wezwano policji, dlaczego pogotowie które przyjechało do
        wypadku nie poinformowało policji?.
        I jeszcze jedno rowerzyści jest takie słynne powiedzenie policji"
        niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze".
        był przystanek, było dużo ludzi należy zwolnić a nie gnać bez opamiętania to że
        macie pierwszeństwo to nie oznacza że macie jechać po trupach.
        ps. co by było gdyby ten Pan uderzył o kosz głową i zmarł?
        • Gość: marin Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:15
          a co by było gdyby po prostu rozejrzał się przed wtargnięciem na ścieżkę? nie
          było by całej 'afery' i jeszcze nie trzeba by durnia leczyć z naszych podatków
          a to że piesi debile łażą po ścieżce nie znaczy że mamy się snuć między nimi
          powoli bo może to im zagrażać, niech zmykają na chodnik gdzie ich miejsce
          • Gość: tomznh Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:32
            Dobra, od tej pory wszystkich rowerzystów jadących po chodniku będę spychał z
            chodnika na siłę. Jak będą na mną jechać i dzwonić, będę specjalnie zastawiał
            drogę a potem powiem, że nie słyszałem a w ogóle to rowerzyści won na drogę
            rowerową i tyle. A jak się jakiś rowerzysta roztrzaska, to mnie to nawet nie
            wzruszy, bo się będę "spieszył do pracy" na przykład... Żal mi takich ludzi jak
            ty, pełnych egoizmu. Kiedyś i ciebie coś takiego spotka na pewno.
            • Gość: marin Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:58
              a kto mówi żeby kogoś spychać, chodnikami np jeżdżę powoli i nikogo nie
              przeganiam ani nie dzwonię na nikogo ani nikogo nie przeklinam że mi łazi, bo ma
              takie prawo
              ale jak jest droga dla rowerów i obok chodnik to chyba normą powinno być że
              trzymamy się wydzielonej dla każdego części, skutkiem łamania takich norm są
              sytuacje takie jak opisane w tym żałosnym liście
              apel o nie wchodzenie na drogi rowerowe jest też dla dobra pieszych, wyobraź
              sobie skutki zderzenia z masą 100 kg (ja + rower) jadącą 30 km/h, chodzi o to że
              piesi mają chodników pod dostatkiem i nie mają konieczności łażenia po
              ścieżkach, odwrotnie z rowerami i często wybór jest albo ruchliwą ulicą gdzie
              jeździ się 70 km/h i więcej albo chodnikiem
              ps. szkoda trochę tego niesfornego pieszego bo nikomu źle nie życzę, ale krew
              się gotuje jak odpowiedzialność za własną głupotę przerzuca na rowerzystę
          • Gość: frost Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.chello.pl 13.10.09, 18:12
            jesteś faszystą człowieku ? masz świadomość że za te wyzwiska możesz iść do paki
            (lub dostać grzywnę). Co za hamskie zachowanie prostackie w wymowie i
            niekulturalne usunąć ten post
        • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:16
          Oczywiście rowerzysta był naćpany i pijany. To napewno był złodziej
          bo każdy pijak to złodziej!To juz jest szczyt bezczelności żeby
          człowiek który spowodował wypadek łamiąc przepisy miał pretensje do
          kogoś kto jechał zgodnie z przepisami. Mylisz sie człowieku pisząć
          że nie ma znaczenia kto spowodował wypadek. Gdyby to było na
          chodniku winny był by rowerzysta i dopiero by było. A w tym
          przypadku pieszy wtargnął na droge rowerową prosto pod rower i
          jeszcze ma pretensje że został potrącony.
        • Gość: Globalne Ocipienie Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.n4u.abpl.pl 13.10.09, 09:38
          > ps. co by było gdyby ten Pan uderzył o kosz głową i zmarł?
          To by nie żył.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 17:20
            > > ps. co by było gdyby ten Pan uderzył o kosz głową i zmarł?

            A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy
            przechodził w przyszłości?
      • Gość: PierduPierdu Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.um.krakow.pl 13.10.09, 09:13
        Brawo za spostrzegawczość bo właśnie tego można się czepiać jeśli
        chodzi o rowerzyste że zbiegł z miejsca wypadku. I jak czytam że
        rowerzysta był wporzadku bo nie dzwonił po policje i że nie domagał
        się pieniędzy za szkody to mnie śmieszy. Z dwojga złego to
        rowerzysta popełnił większą zbrodnie. Więc wypisywanie obelg tylko
        dla winowajcy wypadku jakim jest pieszy jest troche bez sensu gdyż
        różnie ostro należy skrytykować rowerzyste. A do tej pory
        zwórciłuwage na to tylko jeden komentujący. Widże że obecnie wszyscy
        są zaślepieni tymi pro zachodnimi historiami o ścieżkach rowerowych,
        o przyjaznym mieście dla rowerów - staramy sie to na siłe i szybko
        zmienić a niestety zapominamy o podstawowych zasadach. Dostżec tu
        można ewidentnie uprzedzenie pieszych w stosunku do rowerzystów i
        roweżystów w stosunku do pieszych.
        A zdanie o znikomej szkodliwości pieszego na rowerzyste można
        załączyc w poczet najgłupszych zdań wypowiedzianych przez ludzi.
        • m_n_m_s Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:54
          > Dostżec tu
          > można ewidentnie uprzedzenie pieszych w stosunku do rowerzystów i
          > roweżystów w stosunku do pieszych.

          Zgadzam się! Dziwne jest to niezmiernie, zwłaszcza, że rowerzystą i
          pieszym bywa się przemiennie. Bardzo dużo po Krakowie jeżdżę rowerem
          i bardzo dużo chodzę, tylko wyjątkowo korzystam z MPK. Zastrzeżenia
          budzą zarówno zachowania pieszych jak i rowerzystów. Problem polega
          na tym, że łatwiej zwalić winę na kogoś, niż samemu się do niej
          przyznać. Brakuje wzajemnego poszanowania i zrozumienia. Jako pieszy
          chciałbym spokojnie spacerować i nie bać się rozjechania przez rower,
          jako rowerzysta chcę poruszać się szybko, sprawnie i nie musieć
          rozglądać się czy pieszy nie wejdzie mi pod koła.

          Ciekawą propozycję stawia autor listu, zadając pytanie:
          "Co jednak się stanie, jeśli poruszający się na nogach stowarzyszą
          się w obronie swoich przemilczanych praw?"

          Otóż drogi Panie. Jeśli zainteresowałby się Pan nieco ruchem dążącym
          do ułatwienia życia rowerzystom, zauważyłby Pan również, że te
          działania zmierzają do polepszenia sytuacji pieszych,których potrzeby
          są uwzględnianie. Jednym ze sposobów rozwiązywania problemów jest
          budowa ścieżek rowerowych, aby cykliści nie poruszali się chodnikiem,
          ale jak widać na załączonym w liście przykładzie, to piesi rezygnują
          często z chodników. Niestety większość rozwiązań, które powstają za
          publiczne pieniądze, z różnych przyczyn kończą się tym, że chodnik i
          ścieżka rowerowa do siebie przylegają, a to sprzyja patologiom. W
          sprawie zmian dla ruchu pieszego i rowerowego trzeba współpracować.

          Kiedy jadę rowerem korzystam ze ścieżki, jeśli to nie możliwe
          poruszam się jezdnią, w sytuacji zagęszczenia ludności zwalniam. Idąc
          chodnikiem w sąsiedztwie ścieżki rowerowej, zanim przez nią przejdę,
          rozglądam się czy jest to bezpieczne.

          Korzystając z infrastruktury pieszej i rowerowej trzeba się wyczulić
          na kilka spraw. Po pierwsze oba te ciągi komunikacyjne są w
          bezpośrednim sąsiedztwie, co już powinno nas zmuszać do refleksji.
          Umysł i oczy muszą być zatem otwarte. Zarówno na chodniku jak i na
          ścieżce rowerowej obowiązuje kultura osobista, a w szczególności na
          styku tych dwóch miejsc, dlatego warto wykazać się empatią i nie
          widzieć w każdym człowieku wroga, czasem warto się zatrzymać to może
          i miłym uśmiechem nas ktoś obdaruje.

          • Gość: behemot Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.autocom.pl 13.10.09, 22:01
            > Otóż drogi Panie. Jeśli zainteresowałby się Pan nieco ruchem dążącym
            > do ułatwienia życia rowerzystom, zauważyłby Pan również, że te
            > działania zmierzają do polepszenia sytuacji pieszych,których potrzeby
            > są uwzględnianie. Jednym ze sposobów rozwiązywania problemów jest
            > budowa ścieżek rowerowych, aby cykliści nie poruszali się chodnikiem,

            Raczysz żartować?
            Wycięcie ścieżki rowerowej z chodnika - często sprowadzone do praktycznej LIKWIDACJI tegoż (przykłady: ul. Kałuży, Włóczków) lub zwężenia go do minimalnej przepisowej szerokości to ułatwienia dla pieszych? Ulice, w tym ścieżki rowerowe są projektowane WYŁĄCZNIE zgodnie z potrzebami rowerzystów i kierowców. Chodnik upycha się tam, gdzie akurat zostanie miejsce. O ile zostanie.
            Czy ktoś przy zdrowych zmysłach zaprojektowałby ścieżkę rowerową przez środek przesiadkowej stacji metra? Głupie, prawda? A na Mogilskim (które całe jest jednym wielkim bublem) mamy właśnie taką sytuację.
        • Gość: Iza Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: 81.219.70.* 13.10.09, 12:21
          "Dostżec tu można ewidentnie uprzedzenie pieszych w stosunku do rowerzystów i
          roweżystów w stosunku do pieszych."
          Dostrzec tu też można ewidentne uprzedzenie do słownika ortograficznego.
      • Gość: asdf Parę lat temu w Warszawie był wypadek: IP: *.um.krakow.pl 13.10.09, 09:33
        pani szła drogą dla rowerów, a że ta była kręta i w parku to rowerzystka nie zauważyła pieszej i w nią wjechała. Potem zainteresowała się jej stanem, zadzwoniła po straż miejską a strażnicy... wlepili mandat pieszej. Potem rowerzystka wystąpiła przeciw pieszej o zwrot kosztów naprawy roweru na drogę cywilną i doszło do ugody - piesza zapłaciła za remont roweru.
        • tbarbasz Re: Parę lat temu w Warszawie był wypadek: 13.10.09, 09:56
          Gość portalu: asdf napisał(a):

          > pani szła drogą dla rowerów, a że ta była kręta i w parku to rowerzystka nie za
          > uważyła pieszej i w nią wjechała. Potem zainteresowała się jej stanem, zadzwoni
          > ła po straż miejską a strażnicy... wlepili mandat pieszej. Potem rowerzystka wy
          > stąpiła przeciw pieszej o zwrot kosztów naprawy roweru na drogę cywilną i doszł
          > o do ugody - piesza zapłaciła za remont roweru.

          I to było właściwe postępowanie rowerzystki!

          Wypadek drogowy ma miejsce wtedy, gdy uczestniczące w zdarzeniu osoby doznają
          urazów...


          Postępowanie w przypadku wypadku drogowego

          Pierwszą czynnością w trakcie wypadku powinna być ocena sytuacji na miejscu
          zdarzenia. Najpierw należy sprawdzić w jakim stanie są poszkodowani. W razie
          konieczności należy udzielić pierwszej pomocy do czasu przybycia pogotowia.
          Następnie należy zawiadomić o wypadku pogotowie ratunkowe oraz policję.
      • Gość: benek Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie gdy b IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 14:55
        tbarbasz napisał:

        > OK - zderzenie nastąpiło na ścieżce rowerowej.
        > OK - pieszy jest winny wypadkowi, bo nie zachował ostrożności ją przekraczając
        > (czasem trzeba - podobnie jak jezdnię),

        Ha ha , czasem trzeba zachować ostrożność przekraczając drogę dla rowerów.
        Chłopie nie kompromituj się na początku.



        > OK - zakładam, że rowerzysta jechał prawidłowo.
        >
        ale walisz kloca za klocem. Przecież ci napisał ze jechał prawidłowo po ddr.
        Zdradzasz ze jesteś negatywnie anstawiony.Ciekaw jestem do jakich wniosków na
        tej podstawie dojdziesz.


        > Ale - nastąpił wypadek, z opisu wynika, że jego uczestnik poniósł poważny
        > uszczerbek na zdrowiu.
        Pewnie rowerzysa miał mieć rentgena w oczach ?
        Potracenia na ddr i chodnikach to rzecz częsta , tu pieszy biegł i stąd efekt
        zderzenia był większy. Rowerzysta nie musiał wiedzieć, że pieszy odniósł poważna
        szkodę.
        Z artykułu wnika ze rowerzysta interesowała się stanem pieszego i poprosił o
        numer telefonu.
        Tu bym nie generalizował. Rozmawiali ze sobą a nie uciekł jak to często robi
        kierowca. Gdyby pieszy go poprosi o pozostanie a ten odjechał to co innego.


        > Z tego, co wiem - w takim przypadku należy przede wszystkim udzielić pomocy
        > poszkodowanym - a ucieczka z miejsca wypadku (co uczynił rowerzysta!) jest po
        > prostu przestępstwem!!

        A czy pieszy udzielił rowerzyście pomocy ?
        Na czym miała polegać pomoc rowerzysty w centrum wielkiego miasta ?
        Wystarczyło zadzwonić po pogotowie a o tym mógł zadecydować tylko pieszy bo on
        wiedział jak się czuł.
        Rowerzysta nie musiał uciekać bo to nie on spowodował wypadek.
        Choć autor przypisuje mu większy udział co wydaje mi się bezczelnością.
        Artykuł tez jest bezczelnością bo generalizuje człowiek nieodpowiedzialny i
        sprawca wypadku.
        Pomoc , ucieczka, wypadek--wszystko to naciągane i nic z tych rzeczy nie zostało
        przez policje stwierdzone ani zgłoszone.


        > Ciekaw jestem jaki podniósłby się wrzask, gdyby nieprawidłowo
        > przekraczającego jezdnię rowerzystę wpadł samochód, przewrócił go - a kierowca
        > przez okno rzuciłby: "masz komórkę? Zadzwoń sobie - bo ja spieszę się do
        > pracy" i po prostu odjechał!!!


        Wygląda ze jesteś człowiekiem który nie jest wstanie pojąc różnicy.
        Drobne potrącenie pieszego przez kierowce gdy pieszy się tylko zachwieje też nie
        zobowiązuje kierowcy do wzywania pogotowia i tak dalej.
        Definicja wypadku jest dość dokładna a zła wolę łatwo udowodnić.
        U ciebie widzę złą wolę.


        > Niestety, taka postawa jak w artykule cechuje bardzo wielu rowerzystów!
        taka postawa cechuje wielu ludzi niezależnie od koloru czapki czy pojazdu jakim
        się poruszają.
        Niestety taka postawa jak twoja jest dużo częstsza. Dokopywanie rowerzystom z
        powodu, że gamoń pieszy spowodował wypadek nie upoważnia cię do wydawania
        żadnych sądów.
        Znam dużą liczbę rowerzystów i nie znam nikogo kto by uciekł po potrąceniu.
        Zatem mówisz idiotyzmy a twoja wypowiedź kwalifikuje do skierowania podobnego
        epitetu pod twoim adresem.
        Autor sadzi głupotę za głupotą i podpiera się złośliwościami graniczącymi z
        inwektywami. Uznał uszczerbku i próbuje się wyładować na bogu ducha winnemu
        rowerzyście.
        Pieszy powinien się cieszyć ze rowerzysta nie został. W takim wypadku gdy
        doszło do uszczerbku na zdrowiu należało zawezwać policje. Wtedy policja byłaby
        zmuszona nałożyć na pieszego mandat za spowodowanie wypadku.
        Zatem powinien być wdzięczny rowerzyście.
        Ciekawe czy pieszy dał swój numer gdy go rowerzysta o to prosił.
        Pieszy chciał generalizować wypisując bzdury o większych możliwościach
        rowerzysty uniknięcia wypadku.
        Zamiast skupić się na swoim przypadku pieszy zaczyna generalizować i pisze o
        sytuacjach innych być może groźnych ale tam nie dochodzi do wypadku a on go
        spowodował.
        Po co budować ddr skoro ktoś sobie robi po niej biegi na stadionie ?
        Taki spostrzegawczy co do zagrożeń pieszy zrobił się pow wypadku .Próbuje teraz
        usprawiedliwić swoją nieostrożność tym ze inni rowerzyści nie zachowują
        należytego bezpieczeństwa.
        A może napisałby to samo o pieszych ?
        Pieszy tak jak ona po jedni nie biega bo przewiduje skutki. Biegając po ddr nie
        zastanawia się nad skutkami.
        Autor powinien przestrzec pieszych a nie pisać o mp3 kach i innych duperelach.
        Słuchanie mp3 jest dozwolone.To, że autorowi wydaje się, że rowerzyści
        niebezpiecznie jeżą i powodują wypadki to chorobowy wymysł. Gdyby tak było to
        rowerzyści porozbijaliby sobie głowy a wielu by zginęło gdyby tak nieostrożnie
        się zachowywali jak on.
        Do potrąceń dochodzi zwykle n chodnikach a tam rowerzyści jeżdżą wolniej. gdy
        dojdzie do potracenia to rowerzysta odpowiada.
        Wszelkie połajanki nie bardzo są na miejscu jeśli rowerzysta jedzie chodnikiem
        tam gdzie nie ma ddr.
        Jedyne co am sens to przyspieszenie tempa budowy ddr a szkolić to trzeba nie
        rowerzystów tylko pieszych wykonujących nagły skręt czy wbiegających na ddr.
        Byłbym głupkiem gdybym tracił czas na udowadnianie ze piesi popełniają więcej
        błędów.
        Artykuł jest głupi bo wiele osób nie wie gdzie są prawdziwe zagrożenia.
        Autor nie powinien się bać rowerzystów bo ich można zobaczyć a nie biec na
        słuch. Jeśli auto będzie parkowało przed pasami to wbiegający pieszy może zginać
        a nie doznać zwichnięcia.

        Pomijając nieszczęśliwy wypadek należałoby napisać ze bieganie po drogach
        publicznych a taką jest też ddr jest niezwykle groźne i musi z czasem
        doprowadzić do wypadku.
        Zatem takie zachowanie jest groźniejsze od słuchanie mp3.
        Ale autor tego nie rozumiał przed wypadkiem jak i po wypadku.
        Z tego wniosek, że taka postawa legła u przyczyn wypadku.
        Większość wypadków nie dzieje się bez przyczyny.





        • tbarbasz Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie 13.10.09, 15:11
          Gość portalu: benek napisał(a):

          > > OK - pieszy jest winny wypadkowi, bo nie zachował ostrożności ją przekrac
          > zając
          > > (czasem trzeba - podobnie jak jezdnię),
          >
          > Ha ha , czasem trzeba zachować ostrożność przekraczając drogę dla
          rowerów.
          Ale się czepiasz - i tak rozumiesz o co chodzi, tylko zgrywasz Greka...

          A poza tym - wymiana stawu biodrowego i połamane kości miednicy to zaiste
          "drobne otarcia"...
          Po prostu - rowerzysta uznał, że "nic takiego się nie stało" i dał dyla.
          Pewnie nie miał złej woli. Rentgena nie musi wozić - wystarczy, aby się obejrzał
          i zobaczył, że człowiek nie wstaje!
          A wezwanie Pogotowia i Policji było w zasadzie w świetle prawa jego
          obowiązkiem. Ukarano by pieszego (tak, jak w przypadku, który opisałem) - no i
          sprawiedliwości stałoby się zadość.

          Rozumno?!

          • zeton3 Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie 13.10.09, 15:22
            A obowiązkiem pieszego było upewnienie sie ze nie wchodzi pod koła.
            Zreszta dla włąsnego a nie rowerzysty dobra.

            Ciekawe że fakt że rowerzysta był w stanie sam objechać w oczach
            kilku osób jest oczywistym dowodem że to on był winny.
            • Gość: tomznh Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:42
              A obowiązkiem każdego człowieka jest spoglądanie w niebo, czy mu czasem meteor
              na łeb nie leci... Rozumiesz, że gość się przyznał, że wtargnął na drogę
              rowerową, wypadek jest faktem, a ty usprawiedliwiasz nieludzkość zachowania
              rowerzysty tym , że pieszy mógł pomyśleć wcześniej? To po co karetka? Po co w
              ogóle są lekarze... przecież ktoś jest sobie sam winien, mógł pomyśleć wcześniej...
              • zeton3 Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie 13.10.09, 15:58
                Nie ma obowiązku patrzenia w niebo tylko na droge. Przyznał sie że
                wtargnął jednak nadal uważa że winny jest rowerzysta w 5/6.
                Zal mi faceta bo ma poważne obrażenia. Widac nawet tak powazny
                wypadek nic tego pana nie nauczył. Niech ten przykład zapadnie w
                pamięć wszystkim tym którym sie wydaje że nie muszą się rozglądać
                przebiegając przez drogi rowerowe. Naprawde dla własnego zdrowia
                warto czasem się nie spieszyc i rozejrzeć.
          • Gość: benek Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie IP: *.e-wro.net.pl 14.10.09, 01:27
            > Ale się czepiasz - i tak rozumiesz o co chodzi, tylko zgrywasz Greka...
            >

            Ależ rozumiem.
            Szukasz winnego na siłę u chłopaka któremu pod koło wtargnął pieszy.
            Pieszy zwykle uważa i nie codziennie jest potrącany.Tym razem biegł do autobusu
            i przestał uważać co spowodowało wypadek.



            > A wezwanie Pogotowia i Policji było w zasadzie w świetle prawa jego
            > obowiązkiem. Ukarano by pieszego (tak, jak w przypadku, który opisałem) - no i
            > sprawiedliwości stałoby się zadość.

            > Rozumno?!

            bezrozumno.
            piszesz ze byow zasadzie jego obowiazkeim tak jak wczesnij pisałeś ze pieszy
            powinie czasem uwążać.
            Podaj przepis mówiacy ze to rowerzysta maiał obowiazek dzwonic po pogotowie.
            Czy pieszy był nieprzytomny ?
            Czy pieszy nie miał telefonu ?
            Czy pieszy prosił aby nie dzwonić po policje ?
            Czy pieszy był ubezpieczony ?
            Czy jeśli peszy nie był ubezpieczony to pogotowie ma prawo żadać 312 zl za
            przyjazd od osoby wzywającej ?
            Czy z artykułu wynika kto był bardziej poszkodowany i czy można to było ocenić
            tuż po wypadku?
            Czy pieszy ma żal że rowerzysta nie wezwał pogotowia?
            Czy oni dogadali się między sobą kto zadzwoni po pogotowie .
            Czy rowerzysta wiedział ile będzie pogotowie jechać?
            Ja wiem ile musze czekac na pogotowe do mojej matki.
            Czy rowerzysta udał się do lekarza ?
            Pewnie na zadne z tych pytań nie umiesz odpowiedzieć.


            To nie ta sama sytuacja jak kierowca potrąci za miastem idącego pieszego i
            ucieknie pozostawiając go nieprzytomnego . Tu rowerzysta nie był winny i nie
            musiał uciekać.Często widzę potrącenia i po otrzepani kurzu nikt nie wzywa
            pogotowia.

            Ty piszesz że "czasem trzeba uważać " i to tłumaczy dlaczego czasem są wypadki a
            czasem nie w podobnych sytuacjach.


            > A poza tym - wymiana stawu biodrowego i połamane kości miednicy to zaiste
            > "drobne otarcia"...
            Otarcia to są jak peszy wchodzi pod rower a nie jak wbiega. Jak wchodzi to są
            mniejsze prędkości a rowerzysta zdąży wytracić cześć prędkości.
            Tu zwichniecie stawu nie jest końcem świata. Mógł uderzyć głowa o kamień i
            stracić życie.Jeśli wbiegli w sienie z predkoscia 2 x 20 km/h to kości mogły pęknąć.
            Winny był rowerzysta że jechał ddr i nie zauważył pieszego czy pieszy ze nie
            zauważył rowerzysty zanim wtargnął na ddr ?


            > Po prostu - rowerzysta uznał, że "nic takiego się nie stało" i dał dyla.

            Chyba ciezacne obrążąć bo w swem porze jestes głupi jak ten peszy co nie chce
            przyznać się do winy.
            Jakby dał dyla to by nie zdązrzył porzmawiac/
            Poza tym miał prawo uznać ze nic się nie stało. Oceniał własne obrażenia a jak
            pieszy nie mógł się zdecydować czy dzwonić po pogotowie to jego problem.
            To nie było poza miastem a pieszy nie stracił przytomności.
            Ty rozmawiasz o rzeczach o których ani Ty ani ja nie mamy pojęcia.
            Unikasz rozmowy o przyczynach wpadku któe mozna rozpozac z treści artykułu.
            nie chcesz ocenić roszczeniowej postawy pieszego.
            Jaki sens ma rozmowa z Tobą ?
            Mam rozmawiać z tobą o przejściu którego tam zapewne nie było bo autor o nim nie
            wspomniał podczas próby wybielenia się ?
            A jeśli było to mam ci wykazać następny błąd pieszego , jaki popełnił na przejściu ?
            Wiesz na ile mandatów on zarobił ?



            > Pewnie nie miał złej woli. Rentgena nie musi wozić - wystarczy, aby się obejrza
            > ł
            > i zobaczył, że człowiek nie wstaje!

            Pytał o telefon przez plecy ?
            Lepiej wiedział co boli pieszego niż on sam ?
            Czy pieszy zażądał od rowerzysty aby ten poczekał na policje ?
            Czy rowerzysta pojechał ze swoimi obrażeniami na pogotowie ?
            Czy rowerzysta się spieszył i nie chciał gadać z pieszym, który wpierał mu winę ?
            Czy pieszy mówił rowerzyście że jest ranny ?
            Czy pieszy się pienił ?

            > A wezwanie Pogotowia i Policji było w zasadzie w świetle prawa jego
            > obowiązkiem. Ukarano by pieszego (tak, jak w przypadku, który opisałem) - no i
            > sprawiedliwości stałoby się zadość.

            > Rozumno?!
            • tbarbasz Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie 14.10.09, 08:53
              Benek:
              > Podaj przepis mówiacy ze to rowerzysta maiał obowiazek dzwonic po pogotowie.

              Prosisz - więc masz:

              Prawo o ruchu drogowym - Grupa 33, Dział II, Rozdział 5, Artykuł 44, pkt.2

              Wykładnia - oficjalny komentarz
              :
              Zgodnie z ustawą „Prawo o ruchu drogowym” wypadek drogowy w najszerszym znaczeniu jest to zdarzenie w ruchu drogowym, w wyniku którego osoba poniosła śmierć lub doznała jakichkolwiek obrażeń ciała albo powstała szkoda w mieniu.

              Gdy w wyniku zdarzenia drogowego doszło do śmierci człowieka lub jego zranienia mamy do czynienia z wypadkiem drogowym.Kiedy doszło już do zdarzenia na drodze, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Następnie należy ustalić, czy skutki zdarzenia nie dotknęły innego kierowcy, pasażerów
              lub pieszych.
              Jeżeli nie ma osób zabitych lub rannych, wówczas kierujący ma obowiązek niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca kolizji, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu. Jeżeli jednak stwierdzimy, że jest osoba ranna lub zabita (ewentualnie są co do tego wątpliwości) wówczas nie należy zmieniać położenia pojazdu, lecz udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku. Przypominam, że nie należy bać się udzielać pomocy ofiarom wypadków. Zdecydowanie gorsze jest jej nieudzielenie! Co więcej musimy pomóc potrzebującym.


              Na tym kończę dyskusję z osobą całkowice uodpornioną na argumenty.
        • Gość: behemot Re: Pieszy też musi myśleć a biegacz szczególnie IP: *.autocom.pl 13.10.09, 22:04
          > Pomijając nieszczęśliwy wypadek należałoby napisać ze bieganie po drogach
          > publicznych a taką jest też ddr jest niezwykle groźne i musi z czasem
          > doprowadzić do wypadku.


          Należałoby też napisać, że prowadzenie ddr-ów pomiędzy przystankami tramwajowymi w przestrzeni, która (podobno) ma być namiastką stacji metra jest niezwykle groźne i musi z czasem doprowadzić do wypadku.
    • zeton3 Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 08:53
      Do autora. Człowieku zanim zaczniesz wymagac od rowerzystów
      szanowania przepisów zacznij sam ich przestrzegać. Wtargnąłeś na
      droge rowerową prosto pod koła roweru i jeszcze masz pretensje do
      rowerzysty. Nic nie usprawiedliwia twojje głupoty, ani twoje
      obrażenia ani to że sie spieszyłeś do pracy. To naprawde straszne że
      rowerzyści przejezdżają na czerwonym świetle. Zapewnę tobie
      absolutnie nigdy nie zdażyło sie przejsć na czerwonym. Zanim
      zaczniesz sie domagać wiekszych praw na ścierzce rowerowej zacznij
      przestrzegac przepisów które są. Nie dziw sie potem że rowerzyści
      nie są zbyt mili dla pieszych skoro na jednej z nielicznych dróg
      gdzie maja pierwszeństwo musza lawirować miedzy takimi bezczelnymi
      typami jak ty. Złamałeś przepisy i spowodowałeś wypadek i jeszcze
      masz czelność twierdzić ze 5/6 winy ponosi rowerzysta. Wina w 100%
      jest twoja. Ciez sie że rowerzysta nie miał poważnuch obrażen i nie
      uszkodził roweru. JA w takiej sytuacji wezwał bym policje. Dostał
      bys mandat i musiał zapłecic za zniszczony sprzęt. Ciesz sie ze
      trafiłeś na kulturalnego rowerzyste. Nie jeden cykista bardzo
      słusznie obdażył by cie paroma niewybrednymi epitetami. Jak juz
      wyzdrowiejesz to polecam równie beztrosko przebiegać przez jezdnie.
      Może jednego idioty bedzie mniej
      • Gość: asdf 10/10 - opisałem podobny przypadek z Wawy IP: *.um.krakow.pl 13.10.09, 09:35
        ...kilka postów wyżej.
      • Gość: Bart Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 10:14
        Zgadzam się z przedmówcą! To co dzieje się w Krakowie na ścieżkach
        rowerowych przechodzi ludzkie pojęcie. Szkoda, że piesi nie biegają
        pomiędzy samochodami na ulicy tak jak pomykają po ścieżkach
        rowerowych!! Po to je budowali aby było bezpieczniej! Ale Polakom
        brak kultury na drodze!! Oczywiście, że autor artykułu ponosi 100%
        odpowiedzialności za wypadek. Rowerzysta owszem powinien się
        zatrzymać i wezwać policję oraz pogotowie. Mi też niejednokrotnie
        zdarzyło się obrzucić niewybrednymi epitetami starsze panie na
        Bronowicach beztrosko wyprowadzające swoje pieski na spacer po
        ścieżkach rowerowych, których, o zgrozo, jest tak mało!!!!
        • Gość: tomznh Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:48
          Przyznaj się ile razy jechałeś po chodniku?
    • Gość: obserwator Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 08:54
      Autor wtargnął nagle na ścieżkę rowerową, gdzie został potrącony!!!
      Taż to jego ewidentna wina!!!! Dość kiepski przykład na "terror"
      rowerzystów!!! Za to dość charakterystyczny przykład pewnego sposobu
      myślenia!!! Winni są: Żydzi masoni i CYKLIŚCI!!!. Oczywiście wśród
      tych ostatnich nie brak durni jak w całej populacji ale są mniej
      niebezpieczni - nawet dla pieszch - od tych za kierownicami
      samochodów!!!!
    • Gość: marin Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:00
      jak włazisz na ścieżkę rowerową to miej do siebie pretensje, ścieżka to nie
      chodnik i przez pieszego powinna być traktowana jak ulica, czyli powinien się
      rozejrzeć zanim ją przekroczy
      inna sprawa że niektórzy rowerzyści i piesi zachowują się tak jakby sami na
      świecie byli, piesi łażą po ścieżkach rowerowych a cykliści (co niektórzy)
      jeżdżą po wąskich ścieżkach obok siebie, często jeszcze lekkim slalomem 10
      km/h aż czasem chce się kopa w dupe takiej/takiemu sprzedać
      • Gość: Madzia Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.171.138.2.static.crowley.pl 13.10.09, 09:50
        List pieszego to żale nierozgarniętego ofermy, który wpisuje się w
        prawa ewolucji faworyzujące osobniki z wydajniejszym mysleniem - i
        szybszym refleksem.

        • Gość: tomznh Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:50
          NIe, to list do tych mniej inteligentnych z prośbą o okazanie serca sprawcy
          wypadu i zadzwonienie po karetkę jeśli trzeba. Ofermo myślowa.
    • Gość: mosiondz Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 09:41
      a co ty robiłeś na ścieżce dla rowerów. Wypieprzaj w końcu masz chodnik.
      Jeszcze mandat ci się należy.
      Piesi są najbardziej nieobliczalni bo nigdy nie wiadomo w którą stronę nagle
      zmienią kierunek i jak zareagują na zbliżający się rower.
    • Gość: rowerzysta Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.chello.pl 13.10.09, 09:42
      I dobrze mu tak, szkoda że sie bardziej nie potłukł bo by sie może nauczył, że po ścieżkach rowerowych się nie chodzi. Powinien jeszcze dostać mandat i zapłacić za naprawe roweru, jeżeli taka była potrzebna.
      • gazeta_mi_placi Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 10:45
        Nie chodzi się? Ciekawe,bo nawet są na nich namalowane pasy dla pieszych....
    • gj_archi Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 09:49
      "Młodszym przypomnę, że nie tak dawno rowery (...) były rejestrowane -
      wyposażone w tablice rejestracyjne" - to jakiś żart ? Mam 38 lat ( nie jestem
      pewien czy wg p. Gorczycy jestem tym "młodszym" ) ale pierwszy raz słyszę o
      tablicach rej. dla rowerów; nawet za głębokiej komuny ( jak dla mnie, czyli w
      latach 70-tych XX wieku ) nie było takiego kuriozum; ergo: NIE WYMYŚLAJ PAN
      BAJEK, ALBO WRACAJ PAN NA RODZIMĄ PLANETĘ ( NA KRYPTON, JAK MNIEMAM ;-)
    • Gość: e319 Deb...i piesi IP: *.multi-play.net.pl 13.10.09, 10:02
      Dziwne, że ten osobnik jeszcze żyje. Skoro jego zdaniem prowadzący pojazd ma się zatrzymywać, gdy on wpada na jezdnię w zupełnie niesygnalizowany sposób. Ale przecież on idzie, więc wszyscy mają się podporządkować.
      Cel wynalezienia pojazdów był taki, aby człowiek mógł poruszać się szybciej. Jeżeli kogoś poruszające się obiekty z prędkością wyższą niż 5-6 km/h (przeciętna prędkość pieszego) przerastają, to chyba powinien wrócić do jaskini, z której nieopacznie wyszedł.
    • flamengista nie podoba mi się ten list 13.10.09, 10:05
      GW po całej serii listów przedstawiających punkt widzenia cyklistów prezentuje
      "dla obiektywizmu" list pieszego.

      To, że pieszy okazał się głupi, wbiegając na ścieżce rowerowej prosto pod
      rozpędzony rower - daje wrażenie, że wszyscy piesi tak postępują! A szczerze
      powiedziawszy - to wina była głównie po jego stronie...

      Mam porównanie np. z Kolonią w Niemczech - tam wtargnięcie na ścieżkę rowerową
      skończyłoby się pewnie identycznie. Natomiast nie wyobrażam sobie, by w
      Niemczech rowerzyści pędzili 30 km/h po chodniku, nie racząc nawet użyć dzwonka
      i mijając pieszych na centymetry. Nie spotkałem się też w Kolonii z sytuacją, że
      rowerzyści zamiast ścieżką rowerową, jadą traktem dla pieszych położonym o 3
      metry bliżej - bo im tak wygodnie. Mając przy okazji w nosie psy biegające luzem
      a przede wszystkim małe dzieci, które tym spacerniakiem chodzą.

      To nie rowerzyści są problemem Krakowa, tak samo jak nie są nimi piesi. To
      nagminne łamanie przepisów jest problemem, zarówno wśród pieszych, jak i
      rowerzystów.

      Rozwiązanie jest niestety tylko jedno. Surowo karać mandatami. Postawić straż
      miejską przy ścieżce rowerowej na Mogilskim - niech wlepia mandaty niesfornym
      pieszym, którzy chcą oszczędzić dodatkowe 15 metrów drogi i 10 sekund. Postawić
      też funkcjonariuszy przy Białusze na Dąbiu - mandaty dla rowerzystów
      niedzielnych, unikających jazdy pod górkę dzięki wtargnięciu na ścieżkę dla
      pieszych będą się sypać aż miło.

      Obawiam się, że to samo trzeba robić z właścicielami psów, których odchody
      zdobią nasze trawniki i chodniki.

      Bo z Polakiem nie da się kulturalnie. Najwyraźniej tylko strach przed karą
      pozwala na wyrobienie odpowiednich nawyków, które w krajach zachodnich
      przychodzą naturalnie, są przyswajane od najmłodszych lat.
      • Gość: benek Re: nie podoba mi się ten list IP: *.e-wro.net.pl 13.10.09, 22:58
        > Rozwiązanie jest niestety tylko jedno. Surowo karać mandatami. Postawić straż
        > miejską przy ścieżce rowerowej na Mogilskim - niech wlepia mandaty niesfornym
        > pieszym, którzy chcą oszczędzić dodatkowe 15 metrów drogi i 10 sekund. Postawić
        > też funkcjonariuszy przy Białusze na Dąbiu - mandaty dla rowerzystów
        > niedzielnych, unikających jazdy pod górkę dzięki wtargnięciu na ścieżkę dla
        > pieszych będą się sypać aż miło.

        SM nie jest w stanie usunać aut parkujących na drogach dla rowerów czy drogach
        dla pieszych.
        Karanie pieszych i rowerzystów na niewiele się zda bo skoro im na własnym
        zdrowiu nie zależy to mandatu się nie przestraszą.

        Propoujesz uzywanie dzwonka na pieszych.A czy wiesz jak często dzwonek wzbudza u
        pieszych agresję ?

    • Gość: ja Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.ericpol.pl 13.10.09, 10:28
      Czy ja dobrze zrozumiałem. Autor wszedł na ścieżkę dla rowerów bez rozejrzenia
      się i zdziwiony ze najechał go rower. To tak jakby wejść na drogę i być
      zdziwiony ze nadjechał samochód. Ścieżka jest "dla rowerów". Chodnik jest dla
      pieszych. Rowerzysta za jazdę po chodniku może dostać mandat. Pieszy na
      ścieżce też powinien dostawać mandat a przechodząc przez powinien się
      rozglądać. Jest tak mało ścieżek w Krakowie ze ten artykuł to chyba jakaś
      prowokacja.
      P.S. Zgadzam się że niektórzy rowerzyści nie umieją się zachować, ale jeśli
      ktoś jest na drodze i nie uważa na nadjeżdżające pojazdy sam jest sobie winien.
    • Gość: Jaco Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: 62.89.110.* 13.10.09, 10:30
      Niech autor wskaże możliwość innego niż slalom sposobu poruszania się
      po Rynku Głównym przez rowerzystów. Piesi chodzący w obu kierunkach po
      całej szerokości drogi czy płyty rynku skutecznie to uniemożliwiają.
      Poza tym kolizja roweru z pieszym jest nie mniej niebezpieczna dla
      rowerzysty, który dodatkowo upada z wysokości.
      • Gość: Paweł Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.zax.pl 13.10.09, 12:17
        na samym początku chcę zaznaczyć, że jeżdżę: autem, rowerem, poruszam się pieszo
        - są normalni i są świry w każdej z tych kategorii:
        -po pierwsze: Rynek Główny to rondo i absolutnym grzechem oraz
        wykroczeniem jest jeżdżenie pod prąd
        -po drugie: ktoś kto jedzie po płycie rynku 30km/h jest prawdziwym
        psychopatą i powinien mieć skasowany przez straż miejską rower, albo sprzedany
        na aukcji charytatywnej z zakazem kupna nowego.
        patrz: punkt pierwszy - ma drogę dookoła rynku, po której może poruszać się
        przeciwnie do ruchu wskazówek zegara (patrząc z góry, czyli jak po rondzie)
        -po trzecie: - nie wiem czy wiesz że na płycie rynku, niezależenie od
        tego czy jest to rondo, nie-rondo czy cokolwiek innego, PIESZY MA ABSOLUTNE
        PIERWSZEŃSTWO więc, nie chrzan głupot o tym jak nieskładnie poruszają się
        ludzie. TO JEST MIEJSCE dla ludzi, a jak chcesz jeździć tam rowerem, MUSISZ
        dostosować się do tych 3 punktów i przeczytać czwarty..
        -po czwarte:kultura, kultura i jeszcze raz kultura, oraz wzajemny
        szacunek - ale tego nam najbardziej brakowało i brakuje.
        więc powinien zostać wprowadzony, jak ktoś mądrze powiedział mądry zamordyzm...
        jak ktoś jedzie po chodniku na Ptaszyckiego, to raczej nie stanowi prawie
        żadnego zagrożenia dla pieszych bo mało kto tam chodzi, ale jak ktoś pędzi po
        płycie Rynku to powinien za to słono zapłacić, raz, drugi, trzeci i może wtedy
        by się nauczył
        • Gość: po rynku Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.salbis.net 13.10.09, 17:23
          bzdury waćpan gadasz.... rowerzysta może się poruszać po całym rynku (także po
          płycie i po chodnikach). Mozę to robić w dowolnym kierunku.

          Przy wjazdach na rynek są znaki informujące, że to są miejsca pieszo-rowerowe.

          Natomiast poza rynkiem głównym a w obrębie plant jest strefa zamieszkania i
          piesi maja pierwszeństwo przed rowerami i autami i mogą chodzić jak im się podoba.
    • Gość: balusz Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.multi-play.net.pl 13.10.09, 10:38
      To że ten pieszy wszedł naścieżkę, czego zresztą się tego nie wypiera, to
      przecież pozostałe uwago jak najbardziej słuszne.
    • gazeta_mi_placi Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 10:43
      Kiedyś szłam z moją częściowo niesprawną znajomą (musiałam ją asekurować od jednej strony) po normalnym chodniku (nie ścieżce rowerowej) -w pewnym momencie zostałam obdzwoniona przez bezczelną rowerzystkę (abym jej zeszła z drogi)-dodam,że widać po mojej znajomej niepełnosprawność,więc nietrudno się nie domyślić,że szłam obok niej aby ją asekurować a nie dla własnego widzimisię.
      Druga sytuacja (również chodnik-nie wchodzę na ścieżki rowerowe).
      Na przystanku pełnym ludzi (dodam,że za przystankiem było pusto i dość miejsca by przejechać) przejeżdża rowerzysta-ponieważ jest na nim pełno ludzi (akurat przyjechał autobus) rowerzysta przewraca oczami i mamrocze (oczywiście jak jest już w bezpiecznej odległości) brzydkie wyrazy na temat ludzi,którzy nie zeszli mu z drogi.
      Miałam ochotę go dogonić i mu w...dolić.
      Trzecia sytuacja.
      Dziewczyna (ponownie: nie jest to ścieżka rowerowa tylko wąski chodnik) każe (nie-prosi) abym się przesunęła: na moje grzeczne stwierdzenie,że to nie ścieżka rowerowa od dziewczyny (podobnie jak powyższy rowerzysta) dopiero w bezpiecznej dla niej odległości (w bezpośredniej odległości nie była taka odważna) słyszę,że zmieniłam zawód na nieco inny niż moje wykształcenie :-)
      Nie mam nic do rowerzystów jeśli korzystają ze ścieżek rowerowych,ale jeżdżąc po chodnikach (czego w zasadzie im nie wolno) powinni wiedzieć,że to pieszy ma pierwszeństwo.
      • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 11:10
        Możesz mi wyjasnic w czym objawiła sie bezczelność rowerzystki
        używajacej dzwonka? Może lepiej zeby przemkneła obok ciebie tak
        zebys ja zobaczyła dopiero jak cie mija? To chyba dobrze że Cie
        ostrzegła że się zbliża. Mogłaś sie zorientować że rower jest w
        pobliżu.
        • gazeta_mi_placi Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 13:14
          Po pierwsze nie była na ścieżce rowerowej gdzie miała pełne prawo jeździć i dzwonić na pieszych ile tylko chciała,ale na chodniku,który przeznaczony jest dla pieszych-nie powinno jej tam w ogóle być.
          To tak jakbyś szedł sobie po deptaku i trąbił na Ciebie samochód,który jechał niezgodnie z przepisami na skróty.
          Po drugie byłam ze starszą niepełnosprawną osobą,więc tym bardziej powinna w takiej sytuacji te parę metrów zjechać nam z drogi,a
          nie dzwonić.Co by się stało gdyby (w końcu ustąpiłam jej z drogi puszczając znajomą) gdyby ta starsza osoba nie mając we mnie podparcia upadła bo jakiejś rowerzystce nie chce się wyminąć pieszych idących po CHODNIKU (NIE PO ŚCIEŻCE ROWEROWEJ)-w tym jedną osobę gołym okiem niepełnosprawną?

        • Gość: turysta Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.szczecin.mm.pl 13.10.09, 13:17
          > To chyba dobrze że Cie
          > ostrzegła że się zbliża. Mogłaś sie zorientować że rower jest w
          > pobliżu.

          Nie no, bez przesady.. Jak jestem rowerzystą, tak dzwonienie na pieszych na
          chodnikach uważam za chamstwo, chyba, że zgodnie z przepisami mogę legalnie
          danym chodnikiem jechać.. To tak, jakbyś jechał drogą dla rowerów i trąbił na
          ciebie samochód..
          • gazeta_mi_placi Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 13:27
            Do turysty: normalnie bym ustąpiła i nawet nie wspominała o tym,ale akurat wtedy
            od jednej strony asekurowałam starszą i niepełnosprawną osobę.
            Jestem tak samo przeciwna pieszym na ścieżce rowerowej jak
            i niemyślącym rowerzystom na chodniku.
            Pozdrawiam.
        • Gość: krakus Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: 217.147.104.* 13.10.09, 18:55
          to był chodnik. Sorry, ale obdzwanianie pieszych na chodniku to wiocha
          porównywalna do parkowania autem na całej szerokości chodnika.

          Jeśli już jadę rowerem po chodniku, to zawsze tak, by nie straszyć tym pieszych,
          gotowy by w razie potrzeby wręcz zatrzymać się. Małe dzieci - dodatkowy odstęp i
          extra wolno.

          Generalnie dla mnie szybciej i bezpieczniej jest na jezdni, o ile nie pędzą tam
          auta 70 km/h i więcej, a kałuże nie przypominają Rowu Mariańskiego ;)
    • zeton3 Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 10:55
      Tylko że tytuł artukułu jak i jego wydżwiek wina za wypadek obarcza
      rowerzyste.

      Rowerzyści terroryzujący pieszych

      Nie jestem wrogiem korzystania z rowerów w mieście. Jestem wrogiem
      bezmyślności i bezczelności cyklistów terroryzujących pieszych.


      Możesz mi wyjasnić w jaki sposób Pan Gorczyca został sterroryzowany
      przez cykliste? Czy ten terror to przepisowa jazda rowerem po drodze
      rowerowej? Czy to bogu ducha winny Pan Gorczyca szedł sobie
      spacerkiem chodnikiem a złosliwy rowerzysta znienacka najechał na
      niego z tyłu poczym ze smiecham na ustach odjechał? Zamiast przyznać
      że Pan Gorczyca zachował sie nieodpowiedzialnie czego dotkliwe
      konsekwencje bedzie jeszcze długo odczuwał mydlisz oczy ucieczka
      rowerzysty. Zdaje się że sam Pan Gorczyca przyznał że jednak
      rowerzysta zapytał sie o jego stan. Zapominasz że rowerzysta rownież
      mógł odnieśc obrażenia ponieważ przeleciał pare metrów i walnął o
      ziemie. Bedąc zapewne w lekikim szoku nie czując jeszcze bólu
      zapytał pieszego o jego stan. To że Pan Gorczyca pisze że rowerzysta
      szybko uciekł jakos mnie nie przekonuje. Facet który z własnej winy
      wchodzi pod rower, który nie czarujmy sie nie rozwija jakis
      zawrotnych predkości, nie jest zapewne osobą o wyrobionym refleksie.

      Skończ Pan mydlic oczy. Pan Gorczyca w 100% jest sprawcą wypadku.
      Poważe obrażenia ma tylko i wyłącznie przez włąsną głupote.

      Mam nadzieje że feralny rowerzysta napisze jutro list do redakcji
      pod tytułem Terror pieszych w Krakowie.

      Widze że dla Pana Gorczycy nieszcześciem jest że zderzenie nastapiło
      na drodze rowerowej:

      Zderzenie nastąpiło - niestety - na ścieżce rowerowej, w
      pobliżu krawężnika, betonowego kubła na śmieci i słupka oświetlenia


      Pan Gorczyca ma jednak troche szczęścia bo gdyby rowerzysta uderzył
      głową w kosz na smieci, bieg do 14 mógłby kosztować rowerzyste życie.

      Podsumowując ciamajda wbiegła pod rower którego zupełnie niemogła
      sie spodziewać na drodze rowerowej i jeszcze ma pretensje że
      złośliwy zmotoryzowany terrorysta miał czennosć akurat w tym momęcie
      niespodziewanie zjawić sie na jego drodze.


      • tbarbasz Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 11:18
        zeton3 napisał:

        > Tylko że tytuł artukułu jak i jego wydżwiek wina za wypadek obarcza
        > rowerzyste.
        >
        > Rowerzyści terroryzujący pieszych
        >
        > Nie jestem wrogiem korzystania z rowerów w mieście. Jestem wrogiem
        > bezmyślności i bezczelności cyklistów terroryzujących pieszych.


        A to już trzeci problem - bo mamy:

        1) winę za spowodowanie wypadku (tu sam najbardziej poszkodowany się przyznaje),

        2) odjazd z miejsca wypadku. Rowerzysta powinien postąpić (zgodnie z przepisami
        oraz rozsądkiem) tak, jak ten Pan opisany w artykule p.Gorczycy, który podszedł,
        udzielił mu pomocy i zadzwonił na pogotowie. Dobrze, że na miejscu byli inni,
        bardziej zainteresowani losem leżącego człowieka.

        3) styl akceptowany przez "Gazetę" (należy go "odfiltrowywać"):
        "Wielka katastrofa lotnicza! Wszyscy zginęli! "Gazeta" przeprowadza wywiad z
        ofiarami!" lub "Człowiek ugryzł psa - to jest wiadomość". Była o tym taka
        świetna książka "Utracona cześć Katarzyny Blum" - polecam.
        • zeton3 Re: Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych 13.10.09, 11:29
          No niebardzo się przyznaje skoro pisze że 5/6 winy ponosi
          rowerzysta.

          To tak jak bym zgwałcił jakąś dziweczyne a potem powiedział że
          owszem to ja ją zgwałciłem ale to w wiekszości jej wina bo miała
          krótką spódniczke.

          Daj Pan spokój.
    • Gość: hahaha Gorczyca!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:13
      kup se rowera!
    • Gość: avatar Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:40
      zachowujac tok mysli autorki;uważajcie JA piesza sie spiesze niewazne sciezka rowerowa,chodnik czy droga.poto wysnaczono drogi dla samochodow,ściezki dla rowerzystow a chodniki dla pieszych.
      wszystko w tym temacie
    • Gość: kubAAAA Autorowi artykułu należy się mandat IP: 80.50.167.* 13.10.09, 11:43
      Autorowi artykułu należy się mandat

      Naruszenie przepisów dotyczących ruchu pieszych na drogach (ścieżkach) rowerowych - 50 PLN

      Kwalifikacja prawna w kodeksie wykroczeń: art. 90 lub art. 97
      Naruszona norma prawa administra- cyjnego: art. 11 ust. 4
    • Gość: mała mi Listy. Rowerzyści terroryzujący pieszych IP: *.centertel.pl 13.10.09, 11:47
      to, co piszesz jest bezczelne. autentycznie. gdybyś wtargnął tak na jezdnię i
      wpadł pod samochód, to jeszcze mandat byś zarobił. a obrażenia mógłbyś mieć
      znacznie poważniejsze.
      to Ty ponosisz 6/6 winy za tę kolizję, nie rowerzysta.
      więcej rozumu a mniej arogancji życzę.
      p.s. żeby nie było, że komentarz jest stronniczy - wcale nie jestem jakąś
      zapaloną rowerzystką. ale nic mnie tak nie boli jak ludzka bezmyślność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka