Gość: kr
IP: 77.255.127.*
13.10.09, 09:27
Czy na pewno była winna nawierzchnia?
Proszę zwrócić uwagę, że wypadek zaczął się w miejscu, gdzie jezdnia jest równa - bo obecnie bariera betonowa kończy się mniej więcej tam, gdzie zakończył się remont Armii Krajowej. A skoro ford najpierw wpadł na tę barierę, to NIE mógł tego zrobić na uszkodzonej nawierzchni.
Ok, dalej jezdnia jest w tragicznym stanie, ale zwalanie na nią winy za TEN wypadek to chyba lekka przesada ...
Cały problem sprowadza się do tego, co powiedział wiceszef krakowskiej drogówki: "gdyby kierowcy zachowali odrobinę zdrowego rozsądku, nie przekraczaliby w terenie zabudowanym 100 km/godz". Bo nie udawajmy, że gość jechał 50-70km/h.
No chyba, że miał auto po lewym przeglądzie ... tylko że wtedy każda prędkość jest zabójcza.