onka
07.02.02, 16:20
Od kilku godzin zastanawiam się, jak mogę wyegzekwować wyciągnięcie
konsekwencji w stosunku do kierowcy autobusu, który nie dość, że o mały włos
rozjechał ludzi na przejściu dla pieszych (cudem udało nam się wciągnąć młodą
dziewczynę z powrotem na chodnik), przejeżdżając na swoim czerwonym świetle z
delikatnie mówiąc dość dużą prędkością. Potem zbluzgał mnie i mojego męża,
stwierdził, że jak się nam nie podoba to możemy wezwać policję, mamy się ...TU
EPITETY... nauczyć chodzić itd. itp. Zaznaczam, że nie mam skłonności do
koloryzowania.