Dodaj do ulubionych

Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach

IP: *.hsd1.in.comcast.net 30.08.10, 09:26
Czegos nie rozumiem - Niedługo zacznie studia MBA, za które zapłaci mu
pracodawca. - Takie studia to ogromny wydatek, ale wiem, że zwrócą mi się z
nadwyżką - mówi 32-latek. Skoro placi pracodawca to jak to jaki t wydatek dla
tego 32 latka ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.10, 09:42
      co ciekawe nie ma ani słowa o absolwentach AGH albo PK,
      mądrzejsi jacyś?:)
      • dystansownik Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 10:20
        > co ciekawe nie ma ani słowa o absolwentach AGH albo PK,
        > mądrzejsi jacyś?:)

        Akurat kończę PK w tym roku i czytając ten artykuł zastanawia mnie jedno, o jaką
        dokładnie pracę tu chodzi lub o jakich ludzi.
        Do korporacji absolwenci zawsze walili drzwiami o oknami. Nawet na absolwentów
        "technicznych" często do korporacji czeka konkurencja rzędu 50-300 chętnych na 1
        stanowisko. Żeby dostać się na głupie praktyki trzeba pokonać czasem ok. 25
        kandydatów do 1 miejsca i przejść normalną rekrutację.

        Korporacji po prostu lubią wybrzydzać, nastawiają się na wybieranie najlepszych
        z najlepszych. Jeśli kiedykolwiek narzekali na brak pracowników, to chyba
        wyłącznie dlatego, że nastawili się na poszukiwanie z wymaganiami, które spełnia
        max 5% kandydatów, takich o których inne podobne firmy też same się biją.
    • pfg Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 09:42
      dobrze byłoby, gdyby uczelnie rozszerzyły swoją ofertę o
      niezbędne na rynku pracy kursy, głównie związane z księgowością,
      finansami, zarządzaniem - zauważa przedstawiciel UBS Tony Roberts-
      York


      Pewnie, że byłoby dobrze - głównie dla pracodawców. Po co pracodawcy
      mieliby szkolić swoich nowych pracowników, skoro mogą to za nich
      zrobić uczelnie, nieprawdaż :-/ Takie kursy mogą być
      przydatne dla studentów, ale powinny być tarktowane jako
      fakultatywne, nieobowiązkowe, bez wpływu na zaliczenie programu
      studiów. Kursy takie mogłyby właśnie organizować biura karier, we
      współpracy z pracodawcami. Studia to jednak nie jest szkoła
      zawodowa, przygotowująca do wykonywania tych samych
      nieskomplikowanych czynności przez całe życie. Studia nie tylko - i
      nie tyle - mają ułatwić zdobycie pierwszej pracy, ale umożliwić
      utrzymanie tej pracy za kilka lat, gdy obecnie "modne" umiejętności
      się zdezaktualizują, a także dać podstawy do rozwoju zawodowego i
      ewentualnego przekwalifikowania się po kilku latach.
      • Gość: gosc - ksiegowy Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: 139.149.1.* 30.08.10, 09:52
        A kolega to z jakiej teori tak wnioskuje? Czyli studia to jednak po
        prostu klawe życie i przy okazji nauczymy się nieco fajnych teorii,
        przeczytamy pare fajnych książek. ale praktyczncyh rzeczy, NIEEE do
        to nudne i jeszcze mogłoby się komuś przydać...

        Jeżeli jesteś studentem i tak myślisz to spotka cie niedługo duży
        zawód. Pracodawcy, podobnie jak w wiekszości państw świata bedą
        szukać pracowników z umiejetnościami praktycznymi. Tak jest i
        bedzie.
        Do tego są nawet przygotowane programy szkolenia na uczelniach. Ich
        Licencjat to umiejetności praktyczne, Magistra robi juz tylko
        niewielka grupa ludzi. Jak ktoś chce sie później dokształcać z
        teorii to idzie na studia podyplomowe, np MBA.

        Podsumowując - studenci, jak checie dobrze zaczac kariere zawodową
        to STARAJCIE SIE WYBOC NA UCZELNI JAK NAJWIECEJ PRZEDMIOTOW
        PRAKTYCZNCYH.



        • pfg Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 10:07
          Gość portalu: gosc - ksiegowy napisał(a):

          > ale praktyczncyh rzeczy, NIEEE do
          > to nudne i jeszcze mogłoby się komuś przydać...

          Praktyczne rzeczy są potrzebne i powinny znajdować się w programach
          studiów, ale w odpowiednich proporcjach. Powtarzam i przy tym
          obstaję: Studia to nie jest szkoła zawodowa. Celem studiów nie jest
          przede wszystkim umożliwienie zdobycia pierwszej pracy, ale danie
          podstaw pod przyszły, wieloletni rozwój zawodowy. Współczesne
          technologie - także w księgowości, zarządzaniu, o informatyce i
          zawodach technicznych sensu stricto - zmieniają się bardzo szybko.
          Gdyby "studia" oprzeć tylko na nauce tego, co jest modne i przydatne
          teraz, po kilku latach pracy okaże się, że "wiedza" pracownika
          kompletnie się zdezaktualizowała. Pracodawcy nie będzie opłacać się
          wysłać takiego pracownika na szkolenia - taniej i prościej będzie mu
          grzecznie podziękować, a do pracy przyjąć świeżego absolwenta, który
          właśnie będzie miał świeżą wiedzę a aktualnie modnych rzeczy. A po
          kilku latach - etc.

          > Jeżeli jesteś studentem

          Sprawdź mnie :-) Wystarczą dwa kliknięcia.
          • dystansownik Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 10:47
            > Praktyczne rzeczy są potrzebne i powinny znajdować się w programach
            > studiów, ale w odpowiednich proporcjach. Powtarzam i przy tym
            > obstaję: Studia to nie jest szkoła zawodowa. Celem studiów nie jest
            > przede wszystkim umożliwienie zdobycia pierwszej pracy, ale danie
            > podstaw pod przyszły, wieloletni rozwój zawodowy.

            Dokładnie, sam mam podobne zdanie na ten temat. Absolwent przede wszystkim
            powinien umieć się dostosować, rozwijać i uczyć na własną rękę, a ze studiów
            powinien mieć solidne podstawy zawodu.
            Nie wiem jak to wygląda w przypadku studiów ekonomicznych i innych, ale na
            technicznych ważniejsze jest to, żeby mieć solidne podstawy teoretyczne i
            umiejętności do tego, aby przenieść je na praktyczny grunt.
            Pracodawcy jednak oczekują gotowego produktu. Człowieka, który się zna na
            konkretnej, często wyspecjalizowanej dziedzinie. Głównie dlatego czasem mają
            problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników.
            Co z tego, że ktoś np. tylko zna obsługę jakiegoś konkretnego programu
            wymaganego przez tą firmę? Za kilka lat program się tak zmieni, że ta
            umiejętność będzie bezużyteczna. Za to solidna wiedza i zdolność szybkiego
            uczenia się, bez problemu pozwolą na opanowanie pojawiających się nowinek.
            Tylko, że wielu pracodawców wcale tego nie docenia, bo nie przekłada im się to
            od razu na PLNy. :P
            • rock73 Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 12:13
              dystansownik napisał:
              > Pracodawcy jednak oczekują gotowego produktu. Człowieka, który się zna na
              > konkretnej, często wyspecjalizowanej dziedzinie. Głównie dlatego czasem mają
              > problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników.

              Uważasz, że nie mają do tego prawa? Są dwie możliwości: albo takiego pracownika
              znajdą, a wtedy okaże się, że ich oczekiwania były słuszne, albo nie znajdą, a
              wtedy firma sama sobie strzeli w stopę. Jest jeszcze trzecia możliwość: firma
              nie znajdzie takiego pracownika, ale nic złego dla niej z tego nie wyniknie. To
              będzie oznaczało, że firma żadnego nowego pracownika nie potrzebowała, więc
              mogłaby w ogóle go nie szukać.

              Wiecie skąd firma znajdzie takiego pracownika? Nie, nie weźmie świeżo
              upieczonego absolwenta. Podkupi pracownika z innej firmy, ewentualnie skorzysta
              na czyimś bankructwie. A Wy myśleliście, że firmy powstają po to, żeby dawać
              zatrudnienie i doświadczenie absolwentom? Skończcie z tym myśleniem. Firma
              zatrudni absolwenta wtedy, kiedy będzie jej się to opłacało, a kandydat musi to
              udowodnić, i musi to być prawda, a nie ściema skutecznie wciśnięta szefowi.
          • Gość: gosc - ksiegowy Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: 139.149.1.* 30.08.10, 16:24
            Dziekuje za polemike!

            Pomimo ze nie jesteś studentem nie zmienie swojego zdania - Uczelnie
            powinny dostaosować sie do wymogu rynków a nie przeć w kierunku
            doskonale wykształconcyh ogólnie magistrów.

            Ale spróbuje znaleźć wspólny mianownik:

            To co u nas jest błędem to za duża ilość studentów na studiach
            magisterskich! Nam potrzeba znacznie wiecej dobrych licencjatow z
            wiedza praktyczna niz magistrów z wiedzą ogólną.
            Moja korporacaj bardzo chetnie zatrudniłaby wielu licencjatów
            ponieważ oni wręcz lepiej pasowaliby do oferowanej pracy. Niestaty
            mamy całą masę magistrów którzy np po ekonomii mieli jedynie
            podstawy ksiegowosci i obsługi komputera. Czyli nic i każdy
            licencjat z rocznym doświadczeniem bije ich na głowę.

            NIe zgodze sie z podejsciem ze programy komputerowe sie zmieniają.
            Ja na studiach uczyłęm się programu Symfonia w wersji
            jednostanowiskowej. Teraz pracuje na SAP, w wersji na ok 50 tys
            stanowisk ale podstawowe pojęcia sie nie zmieniły, Nie uważam roku
            ćwiczeń z Symfonią za stracone. Ale duzym problemem jest jak
            przychodzą do pracy ludzie kóryz taki typ programu widzą poraz
            pierwszy.

            A tak podsumowując: Nie sądzę aby traewba wiedzę teoretyczną
            zastępować w programie studiów praktyka. Należy dodać praktyki! Sam
            uważam że studia to piękny czas a teraz po 20 latach widzę jak dużo
            czasu i moliwości zmarnowałem.

          • Gość: h. Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 31.08.10, 01:27
            widac kolega od praktycznych umiejetnosci jeszcze sie sprawnego poslugiwania
            komputerem nie nauczyl. mnie zawsze zastanawiala ta dysfunkcja u ludzi mlodych.
            grac w RPG potrafia, ale np. wyszukiwac w Internecie samodzielnie! istotne
            informacje, to juz nie lada wyzwanie. a do katalogow bibliotecznych nie
            podchodz, jeszcze pogryza. a i lepiej bibliotekarza zapytac.
            coz, wniosek z tego taki, ze myslenia zadne studia czy praca nie naucza.
    • Gość: gosc Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: 178.56.1.* 30.08.10, 09:43
      pewnie podpisze lojalke na kilka lat po ich ukonczeniu
      • Gość: terka Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.industrialinfo.eu 30.08.10, 09:47
        a ile wynosi pensja takiego pracownika z kilkoma jezykami i 2 letnim
        stazem?
        • dystansownik Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 10:48
          > a ile wynosi pensja takiego pracownika z kilkoma jezykami i 2 letnim
          > stazem?

          Nawet jeśli sporo, to pewnie przy takiej ilości pracy, że człowiek w takiej
          firmie nie jest w stanie dociągnąć do 40-stki, tylko woli po kilku czy
          kilkunastu latach pracy zwiać do mniejszych firm.
        • kleopatriks Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 11:20
          2000zł netto na umowie-zleceniu.
          • ponury_sceptyk Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 11:27
            To akurat pensja dla nowego pracownika, bez doswiadczenia i ze znajomoscia j. angielskiego. Nie wiesz to sie nie wypowiadaj.
            • kleopatriks Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 12:15
              Właściwie to masz rację: po 2 latach mogą liczyć na 100-200zł podwyżki. Niepotrzebnie zaokrągliłem.
              • Gość: gosć krakowiak Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: 139.149.1.* 30.08.10, 16:26
                Chyba jednak nie wiesz albo bazujesz na "urban legends"
                Kwota podana przez ciebie to z reguły na praktykach studenckich!

                Na umowie o prace to znacznie wiecej.

                • kleopatriks Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 16:38
                  Przekonasz się jak wejdziesz na rynek pracy w Krakowie. Powodzenia :)
                  • ponury_sceptyk Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 16:54
                    Jestem na tym rynku pracy, pracuje w takiej korporacji i gwarantuje Tobie ze
                    kwote podana przez Ciebie zarabialem na starcie, po roku dostalem nieco wiecej
                    niz '100-200 pln' podwyzki, a po 3 latach jest to znacznie, naprawde znacznie
                    wiecej. Nadal twierdze ze jesli sie nie znasz to sie nie wypowiadaj.
                    • Gość: h. Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 31.08.10, 01:41
                      to taka tajemnica to znacznie wiecej? 5 tys. zl netto to naprawde nie sa duze
                      pieniadze. moze w Krakowie. ale wyjedz gdziekolwiek do bardziej cywilizowanych
                      krajow niz twoja biedna ojczyzna, a okaze sie, ze nadal jestes zwyczajnym
                      biedakiem. widzisz, w kraju, w ktorym mieszkam, 4 tys. na reke to zarabia
                      pracownik "Macdaka" i to bez znajomosci angielskiego, mimo iz to lokalny dialekt
                      tutaj! a jesli sie postarasz, tzn. opanujesz jezyk w stopniu przyzwoitym - co
                      naprawde nie nastrecza wiekszych problemow - to zaczniesz zarabiac znacznie (jak
                      to raczyles ujac) wiecej. mozliwosci sa naprawde nieograniczone i wstyd z nich
                      nie korzystac. a w Polsce wiecznie bijesz glowa o mur i sprzedajesz sie, w
                      dodatku za male pieniadze. jak ta pani z art. w dwa lata zmienila stanowisko
                      pracy trzykrotnie! a co potem? do jakiej trafi firmy, skoro w Krakowie jest ich
                      tyle, co palcow jednej reki? mam takiego znajomego w tym miescie, rowniez
                      zarabiajacego dobrze, pracujacego w firmie miedzynar., ktora ma tak niskie
                      standardy, ze to sie w glowie nie miesci. chce zmienic prace i mimo CV na 3
                      strony A4 w wieku 23 lat niczego interesujacego nie moze znalezc. bo mieszka w
                      kraju, w ktorym rynek pracy jest jednym z najbardziej absurdalnych na swiecie.
                      • Gość: (gość portalu) Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 01:54
                        Pieniądze to nie wszystko.
                        • Gość: h. Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 31.08.10, 16:21
                          zgadza sie, nie wszystko. jest jeszcze znakomicie dzialajace panstwo, ktore
                          szanuje swoich obywateli. sektor publiczny, swietnie zorganizowany pod kazdym
                          wzgledem. do tego ten prywatny, z kultura pracownicza daleko odmienna od
                          polskich standardow.
                          no i otwartosc spoleczenstwa, ktore na kazdym kroku nie pietnuje innego. klasa
                          polityczna, ktora nie zapomina o swoim powolaniu.
                          a takze zaufanie spoleczne, na ktorego deficyt Polska cierpi nieustannie.
                          mozna tak bez konca wymieniac. dlatego zdecydowalem sie zyc w bardziej
                          przyjaznym otoczeniu, gdzie ludzie usmiechaja sie do siebie, gdzie nie wiesza
                          sie na ulicy plakatow "zakaz pedalowania", tylko w marszach rownosci ida osoby
                          niepelnosprawne na wozkach, gdzie nie walczy sie o krzyze i krzyzami na ulicach
                          i gdzie polityk potrafi powiedziec do swojego przeciwnika: oddaje ci honor.
                          masz wiec racje, powtorze, pieniadze to nie wszystko.
                      • ponury_sceptyk Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 31.08.10, 08:05
                        Zadna tajemnica, po prostu nie zywklem sie afiszowac zarobkami na forum bo to
                        zwyczajnie zalosne. Jedyne co chcialem osiagnac to obalenie jakiegos durnego
                        mitu '2000 brutto przez cale zycie w korporacji'. I jesli zapomniales sie na ten
                        temat wypowiedziec w swoim poscie to mniemam ze to przez roztargnienie, a nie
                        niezrozumienie tematu.
                        Ta praca jest moja pierwsza powazna i nie uwazam zebym mial strasznie zle jakos
                        w zyciu. Nie wiaze swojej przyszlosci z praca w korporacji i plany na dalsza
                        czesc egzystencji, poza, jak to okresliles 'moja biedna ojczyzna' mam. Nie wiem
                        co chciales osiagnac swoim postem - 'patrzcie jaki jestem fajny bo wyjechalem i
                        dobrze mi sie ulozylo, to teraz bede wszystkich pouczal'? Mimo wszystko
                        gratuluje poukladanego zycia.


                        Gość portalu: h. napisał(a):

                        > to taka tajemnica to znacznie wiecej? 5 tys. zl netto to naprawde nie sa duze
                        > pieniadze. moze w Krakowie. ale wyjedz gdziekolwiek do bardziej cywilizowanych
                        > krajow niz twoja biedna ojczyzna, a okaze sie, ze nadal jestes zwyczajnym
                        > biedakiem. widzisz, w kraju, w ktorym mieszkam, 4 tys. na reke to zarabia
                        > pracownik "Macdaka" i to bez znajomosci angielskiego, mimo iz to lokalny dialek
                        > t
                        > tutaj! a jesli sie postarasz, tzn. opanujesz jezyk w stopniu przyzwoitym - co
                        > naprawde nie nastrecza wiekszych problemow - to zaczniesz zarabiac znacznie (ja
                        > k
                        > to raczyles ujac) wiecej. mozliwosci sa naprawde nieograniczone i wstyd z nich
                        > nie korzystac. a w Polsce wiecznie bijesz glowa o mur i sprzedajesz sie, w
                        > dodatku za male pieniadze. jak ta pani z art. w dwa lata zmienila stanowisko
                        > pracy trzykrotnie! a co potem? do jakiej trafi firmy, skoro w Krakowie jest ich
                        > tyle, co palcow jednej reki? mam takiego znajomego w tym miescie, rowniez
                        > zarabiajacego dobrze, pracujacego w firmie miedzynar., ktora ma tak niskie
                        > standardy, ze to sie w glowie nie miesci. chce zmienic prace i mimo CV na 3
                        > strony A4 w wieku 23 lat niczego interesujacego nie moze znalezc. bo mieszka w
                        > kraju, w ktorym rynek pracy jest jednym z najbardziej absurdalnych na swiecie.
                      • kosm.aty Przełomowe odkrycie: na zachodzie płacą lepiej 31.08.10, 09:26
                        > ale wyjedz gdziekolwiek do bardziej cywilizowanych krajow niz
                        twoja biedna ojczyzna, a okaze sie, ze nadal jestes zwyczajnym
                        biedakiem.

                        No i? Wydawało mi się, że artykuł mówi o POLSKIM rynku pracy.
                        Najpierw najazd, że niby 2000 to max, a jak się okazuje, że to nie
                        do końca prawda, to zmiana frontu, bo u nas biją czarnych, a na
                        zachodzie też, ale pejczem skręconym z banknotów 100E.

                        A tak w ogóle to dokonałes przełomowego odkrycia: na zachodzie
                        zarabiają lepiej. Myślę, że nobel z ekonomii gwarantowany.
                      • Gość: Paranoja Biafry Kto zważy kolarzy IP: *.ists.pl 01.09.10, 11:25
                        Bo mieszka w kraju, w którym wszyscy chcą go zrobić w...
                    • Gość: Wujek Dobra Rada Kleopatriks gorzej trafił IP: *.ists.pl 01.09.10, 11:20
                      Są przecież różne korpory. Znam przypadki podwyżek wśród moich
                      znajomych od 1800 brutto (2005r.) do 4000 netto w ciągu 2 lat, ale
                      znam również z 3000 brutto do 3500 brutto w ciągu trzech lat.
                      Przecież wszystko też zależy od modelu HR w danej firmie i od
                      stanowisk. Najpierw by się trzeba zdecydować o jakim stanowisku mowa,
                      potem porównywać chyba firmy. Dziwna jest ta dyskusja, gdzie jeden
                      mówi, że wcale tak mało nie zarabiał, a drugi temu pierwszemu
                      sugeruje "zobaczysz to samo, co ja", gdy wejdziesz na krakowski rynek
                      pracy. Proponuję się wzajemnie poprzedstawiać, podać jakieś niezbędne
                      informacje odnośnie wykonywanej pracy etc. Wtedy będzie łatwiej.
        • rock73 Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach 30.08.10, 12:14
          Kilka języków i 2-letni staż to nie jest zawód. Chyba że chcesz się zatrudnić
          jako tłumacz.
          • Gość: mari Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.77.classcom.pl 30.08.10, 23:02
            > Kilka języków i 2-letni staż to nie jest zawód. Chyba że chcesz się
            zatrudnić
            > jako tłumacz.

            Albo kierowca tira.
    • Gość: Rynek Główny Re: Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: 57.66.197.* 30.08.10, 09:47
      Bo korporacja płaci 50%.
      • Gość: SC Klepacze IP: 80.50.51.* 30.08.10, 10:36
        Ale co to za korporacja jak masz do wyboru klepacz ksiegowy i klepacz starszy
        ksiegowy a centrala jest w Kopenhadze lub Berlnie.Jak juz bedzie za drogo to
        zamkna wynajmowane biura i sie przeniosa do np. Kambodzy.Z reszta z tytulem
        ksiegowy z centrum obslugii jak trafisz na runek pracy jest klops bo ludzie
        znaja tylko jedna czynnosc. I po co te 5 lat studiow?
        • Gość: ania Re: Klepacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 11:27
          Jestem bardzo zadowolona, mogę się rozwijać, a to w pracy
          najważniejsze. Poza tym ciągle uczę się czegoś nowego i podnoszę
          kwalifikacje - nie kryje zadowolenia młoda kobieta.

          Paweł, również absolwent UJ, w jednym z najdłużej w Krakowie
          działających centrum usług spędził już prawie cztery lata. Zaczynał
          od prostej posady researchera, w trakcie pracy odbywał kolejne
          szkolenia, dziś jest kierownikiem projektów na Europę Środkowo-
          Wschodnią. Zna biegle rosyjski, czeski i węgierski. Niedługo zacznie
          studia MBA, za które zapłaci mu pracodawca. - Takie studia to
          ogromny wydatek, ale wiem, że zwrócą mi się z nadwyżką - mówi 32-
          latek. - Jestem typowany do kadry kierowniczej, do tego
          jednak wymagana jest bardzo specjalistyczna wiedza potwierdzona
          dyplomem - dodaje.

          To mity.

          A fakty?

          2000 brutto.
          Wklepywanie faktur 8 godzin dziennie przez parę lat.
          Potem zwolnienie i trwałe bezrobocie.


          Cały rynek pracy w Krakowie oparty jest na taniej sile roboczej w
          postaci gó...arzy-studentów.
          99% tych krawaciarzy z outsourcingu nie stać ani na własne
          mieszkanie ani na samochód ani na wakacja ani na normalne jedzenie.
          Żyją w ogonie, dieta jak w sanatorium, pokoik u babci za 300 zł,
          telefon na kartę i wakacje na wsi u rodziców...

          Ich życie za 5 lat bedzie wyglądac tak samo. A za 10 lat będą
          przesaidywać u lekarza i leczyć się na nerwicę depresyjną
          spowodowaną trwałym bezrobociem...





          • kosm.aty Re: Klepacze 30.08.10, 11:45
            > 99% tych krawaciarzy z outsourcingu nie stać ani na własne
            mieszkanie ani na samochód ani na wakacja ani na normalne jedzenie.
            Żyją w ogonie, dieta jak w sanatorium, pokoik u babci za 300 zł,
            telefon na kartę i wakacje na wsi u rodziców...

            Nie żebym był jakimś zwolennikiem centrów outsourcingu, ale jako
            alternatywę przedstawiasz ciepłą urzędnicza posadkę za 2000 brutto,
            czy "małą polską firmę z tradycjami", czyt. umowa na minimalna
            pensję, oficjalnie 1/2 etatu, reszta ochłapów pod stołem. A za samo
            wspomnienie o płatnych nadgodzinach wylotka.
            Ogólnie w poście wyczuwam zawiść skrzywdzonego pracownika, lub
            nieprzyjętego kandydata.
            • Gość: ania Re: Klepacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 13:15
              Źle "wyczuwasz" kosmaty. Od 14 lat mam własną firmę i kicham na
              pracę za 2000 brutto w "korporacji". Jako alternatywę przedstawiam
              samozatrudnienie chłopcze.
              • kosm.aty Re: Klepacze 30.08.10, 13:41
                > Źle "wyczuwasz" kosmaty. Od 14 lat mam własną firmę i kicham na
                pracę za 2000 brutto w "korporacji". Jako alternatywę przedstawiam
                samozatrudnienie chłopcze.

                To żadna alternatywa, bo nie da się mieć kraju 40 milionów
                jednoosobowych film. A jesli masz działalnośc większą
                niż "jednoosobowa" to pochwal się jakie u Ciebie sa możliwości
                rozwoju, kasa i perspektywy na przyszłośc.

                Tak jak wspomniałem, nie zachwycam się centrami outsourcingu, nigdy
                w żadnym nie pracowałem, ale znam ludzi któzy pracowali/pracują i to
                taka sama robota jak w wielu innych miejscach. Czasem lepsza niż u
                co bardziej narwanych krajowych prywaciarzy. A gdyby nie mieli choć
                odrobinę konkurencyjnych warunków nikt nie chciałby tam pracować
                (stąd pytanie o warunki u Ciebie).
              • Gość: gosc - ksiegowy Re: Klepacze IP: 139.149.1.* 30.08.10, 16:32
                Aniu,

                W takim razie nie masz doswiadczenia w tym jak wyglada praca w
                korporacji ale dużo komentujesz.
                Każdy chcaiłby być włąścicelem prywatnej firmy, ale nigdzie na
                świecie tak nie ma :-d

                Chciałbym aby ktos przedstawił alternatywę dla tych 16 tysiecy ludzi
                jak kororacje i outsoursing sa takie złe! Bezrobocie? Urzedy
                państwowe jak sie ma znajomości. Czy prywatny przedsiebiorca? (kóry
                jest przecież taki świetny i dobry dla pracowników BUHAHAAAA).

                Nie jest prawdą że w korporacajch nie mzna sie rozwijać! Jak ktoś
                jest dobry to wąłśnie tam ma szanse na awans zawodowy i materialny,
                znacznie szybciej niż u prywatnego właściciela. Znam wiele takich
                karier od ksiegowqego do dyrektora, może mam szczęście a może ty
                masz pecha do znania jedynie nieudaczników.
    • Gość: af Wszechstronni młodzi ludzie... IP: *.ists.pl 30.08.10, 12:34
      "Zaczynała od recepcji, później była w dziale księgowości, a teraz jest w dziale IT." - znaczy się sprzątaczka, najpierw zamiatała recepcję, potem księgowość, a teraz sprząta serwerownię?

      Bo nie wierzę, że mogła być kompetentna na tych wszystkich trzech posadach.
      • kosm.aty Re: Wszechstronni młodzi ludzie... 30.08.10, 13:45
        > znaczy się sprzątaczka, najpierw zamiatała recepcję, potem
        księgowość, a teraz sprząta serwerownię?

        Faktycznie to przejście z księgowości do IT jest mocne :-)
        Ale przyzwyczajaj się do gazeta.pl. Bohaterowie artykułu są tu
        zwykle wyssani z palca autora. To taka tutejsza norma. Wydaje im
        się, że słowa wciśnięte w usta wirtualnej osoby brzmią wiarygodniej,
        bo dziennikarzom to chyba nikt już nie wierzy.
        • Gość: rh Re: Wszechstronni młodzi ludzie... IP: *.ghnet.pl 30.08.10, 14:50
          Dziwne to może jest jeśli IT = serwerownia. Analitycy (dobrzy) w większości firm
          IT to byli księgowi, bankowcy itp. Kiepscy to ci którzy zatrudnili się po
          'informatyce' jako 'analityk' i nigdy nigdzie indziej nie pracowali. To jest
          opinia z punktu widzenia programisty który z jednymi i drugimi miał okazję
          współpracować. Bo taki księgowy to podstaw SQL się nauczy w tydzień (a jak nie
          to i tak da się żyć). A z analitykiem który nie rozumie dziedziny którą
          analizuje to się współpracować nie da. Zwykle kończyło się to tak, że taki
          'analityk' odpowiadał za forwardowanie pytań ode mnie do klienta.
          • Gość: Smok1 Re: Wszechstronni młodzi ludzie... IP: *.ip.netia.com.pl 30.08.10, 14:59
            Już sam fakt, że cokolwiek od PROGRAMISTY jest forwardowane do klienta już
            świadczy o tym że "anal-ytyk" jest do bani, bo logikę biznesową analizuje za
            niego programista.
            Pomijam oczywiście fakt, że najlepsze układy są wtedy jak mamy do czynienia ze
            współpracą analityka (uITiwiony absolwent kierunku związanego z dziedziną
            problemu) i projektanta ("uświadomiony dziedzinowo" doświadczony informatyk),
            którzy przekazują programistom co i jak ma być tworzone.
    • Gość: freelancerka Pracowałam w korporacji IP: *.98.pxs.pl 30.08.10, 12:39
      Owszem, jest szansa na awans, jeśli pokażesz szefowi, że potrafisz wleźć
      klientowi w d... tak głęboko, że wyjdziesz nosem, że potrafisz go tak zamotać,
      że wciśniesz mu każdy nowy produkt, zupełnie mu nie potrzebny, że potrafisz
      zwalić winę na szeregowych pracowników, jeśli projekt się opóźnia z niczyjej
      winy itd. A jak już dostaniesz ten wymarzony awans, to trafisz w towarzystwo,
      które najchętniej by Cię zjadło i trzeba walczyć na każdym kroku, bo jedno
      potknięcie - i tracisz projekt i zamykają się drzwi do dalszej kariery.

      Generalnie w korporacjach najpopularniejszy jest awans poziomy. Umiesz dużo?
      Jesteś ambitny/-a? Potrafisz się wykazać? To super, dostaniesz więcej
      obowiązków. I więcej i więcej. Aż się zes*asz. Ale za to będziesz dumny/-a, że
      cieszysz się takim zaufaniem i kierownik wierzy w Twoje możliwości. Jak już
      skończy się projekt, który kosztował Cię pracę po 12-godzin dziennie
      miesiącami i zarwane weekendy, to po podziale premii między dyrektorów,
      zastępców, szefów dywizji, maganerów starszych i młodszych dostaniesz nędzne
      ochłapy, ale - będą Cię klepać po ramieniu i powtarzać, jak to "widzą Cię w
      przyszłości [tu wpisać dowolne nierealne stanowisko]".

      Dalej: rozmycie kompetencji. Jeśli jest ważny projekt to się zaraz znajdzie
      dziesięciu managerów i kierowników, którzy gucio o nim wiedza, ale ostro
      nadzorują, bo będzie premia do podziału. Jak coś idzie nie tak - to nie ma
      nikogo odpowiedzialnego, do kogo można się zwrócić, tego nie dotyczy, tej nie
      dotyczy, spróbuj tu albo tam a najlepiej sama załatw.

      Kolejna zaleta korporacji: podkładanie świni. Wiele osób jest na tyle
      zdeterminowanym, żeby dostać awans, że pchają się kolejnym szefom do łóżka,
      podkładają świnię najbliższym znajomym, dzięki którym dostali się do pracy,
      puszczają fałszywe plotki, podlizują się kierownikom... Obrzydliwe.

      Mogłabym jeszcze długo opowiadać. Praca w korporacji to niestety wyzysk i
      szambo, które odziera człowieka z tego, co ma najlepsze, kreuje w nim
      najgorsze nawyki i wydobywa uśpione najgorsze cechy, a na koniec redukuje go
      do roli białego Murzyna, który najpierw zapierdziela na stado managerów za
      nędzne pieniądze, potem jako manager zapierdziela 10 razy tyle na wyższych
      kierowników, żeby dostać premię, która może i wystarczy na urlop w Grecji, ale
      nie ma kiedy jechać, bo znów się zaczął jakiś projekt, a wyżej to już raczej
      nie pójdzie, chyba że stanie się skrajnym sk..., który po trupach dąży do
      celu. Jedyna dobra rzecz to to, że ładnie wygląda w CV, więc można po studiach
      pójść na rok-dwa, a potem uciekać, zanim się człowiek wciągnie w te tryby. Sto
      razy bardziej komfortowo, opłacalnie i co najważniejsze - zdrowo pracuje się
      na własny rachunek.
      • Gość: <<<<<<<<<<<<<<< cała prawda o korporacji IP: *.ver.abpl.pl 30.08.10, 20:51
        Gość portalu: freelancerka napisał(a):

        > Owszem, jest szansa na awans, jeśli pokażesz szefowi, że potrafisz wleźć
        > klientowi w d... tak głęboko, że wyjdziesz nosem, że potrafisz go tak zamotać,
        > że wciśniesz mu każdy nowy produkt, zupełnie mu nie potrzebny, że potrafisz
        > zwalić winę na szeregowych pracowników, jeśli projekt się opóźnia z niczyjej
        > winy itd
      • Gość: dev Re: Pracowałam w korporacji IP: *.xdsl.centertel.pl 30.08.10, 23:19
        Lepiej tego nie można ująć. Też tym walnęłam i winszuję sobie decyzji. Pozdrowienia.
    • tbarbasz Tak, jak dawniej! 30.08.10, 14:02
      Dawniej - podczas okupacji niemieckiej:

      Jedyną dozwoloną formą kształcenia na poziomie średnim pozostawało
      szkolnictwo mające "wyprodukować" wykwalifikowanych robotników na potrzeby
      przemysłu Rzeszy. Szkolnictwo zawodowe i przemysłowe obejmowało w latach
      okupacji 3-letnie szkoły rzemieślnicze lub handlowe oraz zawodowe
      dokształcające, oraz szkoły przyfabryczne, tworzone w przemyśle zbrojeniowym.


      Dziś w/g filozofii korporacyjnej:

      dlatego dobrze byłoby, gdyby uczelnie rozszerzyły swoją ofertę o niezbędne
      na rynku pracy kursy, głównie związane z księgowością, finansami, zarządzaniem
      - zauważa przedstawiciel UBS Tony Roberts-York.


      Czyli tak jak za Niemca - szkółka handlowa (na wyższym poziomie zwana MBA) i
      do ROBOTY! Sprzedawać nasze produkty, księgować nasze zyski - a Uczelnie niech
      nawet nie marzą o uczeniu myślenia! Niech organizują KURSY. Przyślemy
      polaczkom naszych Autoryzowanych Instruktorów. Świetnie poprowadzą te kursy!
      Udaje się przecież sprzedać formaty programów TV (np. "Taniec z gwiazdami",
      "Mam talent" itp.) to sprzeda się też licencje na te kursy - i jeszcze ekstra
      zarobimy..
      • Gość: real-wegierka Re: Tak, jak dawniej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 15:04
        Niestety, zgadza się. Mam wrażenie, obserwując ludzi po studiach, że
        studia to taka szkoła zawodowa, gdzie chodzi o zdobycie praktyczno-
        operacyjnych umiejętności. A to powinna być głównie kuznia
        intelektu, przyswojenia dorobku humanistycznego ludzkości. Żeby
        tylko człowiek nie nauczył się czasem na studiach samodzielnego,
        krytycznego, nieszablonowego myślenia, to wydaje się być główną
        bolączką środowisk rozdających karty na rynku pracy.
      • Gość: polopiryna S no i co w tym złego ? IP: *.chello.pl 30.08.10, 15:35
        ok. 99 % dzisiejszych studentów to skończeni idioci
        pokolenie gadu gadu ctrl+c ctrl+v

        dla nich taśmowa praca przy biurku w korporacji to wręcz nobilitacja

        a te perełki, których jest 1% same sobie wykreują interes, albo wyjadą z ziemniaklandu, bo polska mentalność to zgnoić tych naprawdę zdolnych, żeby nie zagrażali głupim i bezczelnym chamom bez talentu

        Niemcy za okupacji mieli rację z tym, żeby trzymać polską chołotę za pysk
        tak
        chołotę
        bo tylko chołota nie szanuje swoich wybitnych jednostek
        • Gość: gugcia0 moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i tam IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.10, 16:30
          pracowac, nawet na mniej ambitnych posadach, ale za duze pieniadze w
          porownaniu z tymi groszami,jakie placa te slynne korporacje w
          Krakowie.Dla zwyklego mgr z jezykami maja po 2 tys netto,tylko IT i
          specjalistyczne umiejetnosci typu komputery,przesyl danych,software,
          daja lepsze dochody, ok. 4 do 6 tys netto, ale i to jest nic w
          porownaniu z tym co dostanie podobny specjalista na
          zachodzie.Traktuja nas jak bialych niewolnikow,bo 2 tys zl netto to
          500 euro, a to jest wysokosc zasilku dla biednych i socjalnie
          odrzuconych w RFN.Dlatego od 30 lat wole co rok jechac do RFN na
          kilka miesiecy i zarobic tyle abym w kraju nie mial biedy, a w kraju
          ucze prywatnie jezykow i jakos zyje, lepiej niz gdybym pracowal za 2
          tys zl netto w slynnej korporacji.A osoby,ktore maja sily fizyczne i
          troche talentu do pracy budowlanej to w ogole moga sie glosno smiac
          z takich ofert korporacji.Slyszalem,ze dobry ciesla ma w Norwegii do
          3000 euro na reke, sam uczylem angielskiego kierowce autobusu w GB,
          mowil mi,ze zwiazki zawodowe w GB zalatwily mu na poczatek 1600
          funtow na reke,sciagnal brata na furgonetke kurierska w GB,podobna
          pensja,wynajeli sobie tam maly domek na wsi,kupili 2 VW Passaty
          uzywane,potem sciagneli zone brata i ta tez cos tam robi.Czyli
          prosci kierowcy ze wsi kolo Krakowa maja dochody,po odliczeniu
          czynszu za domek,po ok.1300 funtow, czyli prawie po 6,5 tys zl,bez
          mgr,bez korporacji,dobre,wygodne zycie w GB.Od 1.5.11 otwiera sie
          rynek pracy w RFN, byle jaka praca daje 1500 euro na reke, a jak
          ktos zna dobrze niemiecki i cos umie to i 2, i 2,5 tys euro sa
          mozliwe, i znow caly domek na wsi mozna wynajac za 400 euro plus
          oplaty za prad,ogrzewanie, zabrac auto na rope z Polski i
          czesc,mozna zostac na 10 albo 20 lat w RFN.Jestem tak zepsuty
          jezdzeniem za granice,ze nigdy nie poszedlbym do pracy w tych
          slynnych korporacjach ani za 2, ani za 4 tys zl,rozmowa moglaby sie
          zaczac od 5 tys zl netto, a to jest utopia dla humanisty w
          Krakowie.Ten Capgemini jest doslownie obok mnie - slyszalem jak
          ludzie na nich psiocza, robota po 10 godzin,psie pieniadze.To ma byc
          kariera? To lepiej autobusem albo vanem u piekarza za granica
          jezdzic, za 3 razy takie pieniadze i z mniejszym stresem.This is my
          point of view.Pozdrawiam korporacje!
          • Gość: gośćportalu Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 20:54
            Tylko, że będąc wklepywaczem w korporacji w Polsce jesteś kimś. Chodzisz sobie w garniturku, ludzie mają do Ciebie szacunek. Pieniądze to nie wszystko.
            • Gość: qwerty Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.chello.pl 30.08.10, 21:33
              W garniturku chodza akwizytorzy w tym kraju, od razu widac kto nosi garnitur a kto musi nosic garnitur. Taki z przymusu tak kuje w oczy na ulicy i niczym sie nie rozni od stroju z MC.
              • Gość: (gość portalu) Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 22:44
                Na pewno lepsze to, niż bycie łachmaniarzem za granicą. Nawet, jeżeli ktoś tam zarabia 4 razy tyle co w Polsce, to i tak na ulicy się wybija.
                • Gość: qwerty Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.chello.pl 30.08.10, 23:37
                  Piękne pojęcia wam tam wbili do głowy, że w każdej innej pracy jesteś łachmaniarzem, ale przecież gdyby było innaczej to kto chciałby pracować w korporacjach za 2 koła?;)
                  • Gość: (gość portalu) Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 01:49
                    Tylko jak wychodzisz z pracy to jesteś gość, równy wszystkim innym Polakom. Masz pieniądze, masz poczucie własnej wartości, masz prawo narzekać na to i tamto. A wyjedź za granicę. Co tam masz? Kupę kasy, wygodne życie i... nic. Nie jesteś obywatelem, jesteś tylko robotnikiem pańszczyźnianym, murzyn zrobił swoje murzyn może odejść. Niby oczywiście jest tolerancja, teoretycznie nikt nie zabroni Ci oglądać telewizji, ale co z tego? Ciekawe, czy jakbyś zaczął pouczać tak Niemców to jak by zareagowali, bo raczej nie zmienią swojego życia za radą jakiegoś polaczka. Imigrant zawsze będzie obcy, choćby nie wiem ile lat żył w kraju. A jak nie zna nawet biegle języka to jest po prostu nikim.
                    • Gość: sd Re: moim zdaniem to lepiej jezdzic za granice i t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.10, 00:59
                      A jakie poczucie własnej wartości ma ktoś, kto zarabia 2 tysiące z
                      perspektywą podwyżki do 3 tysięcy po trzydziestce? Ktoś, kto - o ile
                      nie ma bogatych rodziców - nigdy nie będzie miał własnego mieszkania
                      i nigdy nie będzie mógł założyć normalnej, godnie żyjącej rodziny?
        • ar.co Re: no i co w tym złego ? 30.08.10, 16:59
          A w dodatku HOŁOTA nie zna ortografii!
    • Gość: ~PM Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.chello.pl 30.08.10, 17:47
      capgemini, shell = kariera :-) dobre
    • Gość: co to jest Campgemini CAMPgemini? co to jest? IP: 77.236.0.* 30.08.10, 19:48
      Chyba ze autor/ka porównuje capgemini do campgemini (Labour)camp - gemini :P
    • Gość: Olaf Młodzi ludzie szukają pracy w korporacjach IP: *.chello.pl 30.08.10, 20:17
      jakie korporacje? W korporacji to można probowac karierę robić,
      nawet i po trupach. Ale w outsourcing? Chyba nawet po trupach się
      nie da.
      Dla tych młodych wklepywaczy jest to całkiem dobra alternatywa tylko
      na jak długo? I co potem? Dla miasta też - zbiera trochę bezrobocia
      i daje pieniądze. Tylko że szumne nazywanie tego międzynarodowymi
      korporacjami to przesada - to są po prostu oddziały outsourcingowe.
      Ja znam tylko dwie centrale międzynarodowych korporacji które mają
      siedzibę w krakowie za to od groma takich które mają siedzibę w
      warszawie.
      Ciekawe po co 5 lat studiów na Uniwersystecie żeby potem wklepywać
      faktury. Zdaje się kiedyś od tego był tytuł technika. ehh.. co się
      stało z polską edukacją.
    • Gość: bazz ale czym jest dla autora korporacja??? IP: *.19.165.98.osk.enformatic.pl 30.08.10, 22:05
      Czy to jest tylko outsourcing czyli klepacze czy ambitniejsze firmy typu KPMG
      czy PWC
      • Gość: misiekpyseik Re: ale czym jest dla autora korporacja??? IP: *.xdsl.centertel.pl 31.08.10, 00:05
        pani red. Zagorda znana jest ztego ze lubi pofantazjować. Opisala po prostu
        "kariery" znajomych z korporacji AGORA
    • Gość: Ano tak ano tak Jedyna sensowna rada dla młodych ludzi, to... IP: *.ists.pl 31.08.10, 08:42
      Uczyć się języków obcych i wyjechać stąd na zawsze.

      Nie ma alternatywy.

      Tutaj młodzi się mogą jedynie DOSZCZĘTNIE zmarnować.

      Tutaj młodych rządząca większość nie szanuje.

      TO SIĘ NIESTETY TUTAJ NIGDY NIE ZMIENI.

      Młodzi, jeśli nie chcecie być bezrobotnymi i żyć z zasiłku. Jeśli nie
      pali się wam życie na koszt opieki społecznej, byle jaka harówka za
      tysiąc na miesiąc i kiedyś 100 złotych emerytury miesięcznie, to ----

      ZWIEWAJCIE STĄD NA ZAWSZE I BEZ ŻALU.

      Jeśli chcecie mieć środki na utrzymanie normalnej rodziny i środki na
      zakup domu, jedzenia, ubrania i hobby.

      Przykro to pisać, piszę to przez łzy. Ale decydenci wybierani do
      sejmowej bandy czworga przez znaczną większość Polaków mają Was
      młodych głęboko w d**ie.

      Wiejcie stąd na zawsze, tylko się przedtem wykształćcie i koniecznie
      opanujcie ze 2-3 języki obce, a potem good bye!

      Powodzenia
      • tbarbasz Re: Jedyna sensowna rada dla młodych ludzi, to... 31.08.10, 10:18
        Gość portalu: Ano tak ano tak napisał(a):

        > Nie ma alternatywy.
        > Tutaj młodzi się mogą jedynie DOSZCZĘTNIE zmarnować.
        > Tutaj młodych rządząca większość nie szanuje.
        > TO SIĘ NIESTETY TUTAJ NIGDY NIE ZMIENI.

        Małe sprostowanie - TU SIĘ NIE SZANUJE LUDZI (bez względu na wiek).

        Nie powtórzcie mojego błędu (wróciłem idiota do Polski z Anglii w stanie
        wojennym!) i...
        > Wiejcie stąd na zawsze, tylko się przedtem wykształćcie i koniecznie
        > opanujcie ze 2-3 języki obce, a potem good bye!
        Nie będzie Wam na początku łatwo - ale nie będziecie traktowani jak ostatnie
        śmiecie.
        • Gość: sd Re: Jedyna sensowna rada dla młodych ludzi, to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.10, 01:05
          Ja wyjechałem w 1989 i wróciłem w 1993, bo wtedy jeszcze była
          nadzieja, że ten kraj za parę lat stanie się normalny, a poza tym na
          Zachodzie można było pracować tylko na czarno. Kupiłem mieszkanie,
          założyłem małą firmę, którą prowadzę do dziś. Żyję trochę lepiej niż
          przeciętny Polak, ale wszystkim młodym, z własnym dzieckiem
          włącznie, tłumaczę, że naprawdę nie warto sobie tu życia marnować.
          Zwłaszcza że teraz można legalnie wyemigrować i pracować w normalnym
          kraju.
      • Gość: Paranoja Biafry A tam, od razu wiejcie. IP: *.ists.pl 01.09.10, 14:21
        "Wiejcie stąd na zawsze, tylko się przedtem wykształćcie i koniecznie
        opanujcie ze 2-3 języki obce, a potem good bye!"

        Nie przesadzasz? Zgadzam się, że pogoda tragiczna, ale... żeby od
        razu zapodawać teksty jak z "300 mil do nieba". Zależy, co kto lubi.
        Oczywiście, 10 lat (pi razy drzwi) wystarczy, żeby stać się nieobcym
        obywatelem innego kraju, ale, powtórzę się, zależy, co kto lubi. Mi
        by brakowało klimatu CEE gdzie indziej. Może na kontynencie bym dał
        jeszcze radę, ale na wyspach nie za bardzo. Oczywiście, że w Polsce
        gdzieniegdzie zarabia się tragicznie, a na zakładanie rodziny stać
        nielicznych młodych ludzi, ale nikt nie powiedział, że tak będzie
        zawsze. Czy to jakiś rodzaj fatalizmu wschodnioeuropejskiego?

    • w_miare_obyczajna żarty? 01.09.10, 10:27
      Chyba czas przenieść się do Krakowa bo w mojej korporacji zatrudnia się ludzi
      do 26 r.ż., leci się z nimi na umowę-zlecenie i płaci za godzine 8 lub 10 zł
      brutto, a te dzieciaki siedzą po 9-10 godzin żeby sobie jeszcze dorobić (w
      zleceniu nie ma nadgodzin, więc siedzą tak za te 10 brutto). Outsourcing.
      Szeroko pojęty HR i PR. Stolica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka