kaczynska.ja
28.02.11, 08:24
Nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Normalnie rozwala mnie bezczelność, z jaką wielu właścicieli psów odnosi się do innych ludzi. I są to obserwacje, doświadczenia z różnych miejsc Krakowa - Zakrzówek, Ruczaj, bulwar nad Wisłą w okolicach Dębnickiego itp... Idzie sobie taka właścicielka (tudzież właściciel, ale celują w tym kobiety jednak), rozmawia przez telefon, a 4, 6 i więcej metrów od niej biega sobie pies. Wielki, groźny i zupełnie bezkarny. A ja na spacerze z 3 letnim dzieckiem. Nie mam szansy zmienić trasy, bo są zbyt blisko. Nic nie mogę zrobić. Jestem zdany i skazany na to, czy rzeczywiście, jak w 100 innych przypadkach, czy ten pies zachowa się spokojnie. Czy też mój przypadek będzie tym, jak ostatnio z Olsztyna - i ten pies rzuci się na moje dziecko i je rozszarpie... Po wszystkim, gdy już widzę, że najgorsze minęło, pies pobiegł dalej, zwracam grzecznie uwagę, że to nie jest najwłaściwsze, że może lepiej bliżej psa trzymać i nie rozmawiać przez telefon, gdy on sobie hasa , bo to jednak ZWIERZĘ, NIEOBLICZALNE ZWIERZĘ! Właścicielka ignoruje te uwagi, mało tego - słychać , jak zwraca się do osoby po drugiej stronie słuchawki: "A wiesz, tutaj pan mówi, że pies biega... a przecież on jest zupełnie spokojny".... 100% beztroski, bezczelności .... Ludzie, opamiętajcie się! Nie jesteście w stanie spojrzeć szerzej na temat? Że ten wasz spokojny czworonóg za chwilę pod wpływem nawet niewielkiego impulsu może rzucić się na człowieka? Może ugryźć? Albo co najmniej przestraszyć dziecko! Właściciele psów, którzy tak postępujecie zachowujecie się jak debile. Nie mam innego określenia, bo takie zachowania nie są niestety incydentalne, zdarzają się dość często. Niedawno właścicielka takich psów w Krakowie została skazana na wysoką karę za napaść przez jej psy. Ale co z tego - kto przywróci spokój i zdrowie tej dziewczynce?