Gość: W
IP: 195.75.207.*
14.07.11, 12:22
Otóz kilka lat temu próbowałem zareagować - jechał przede mną człowiek w kompletnym pijackim widzie - na moich oczach o mało nie rozbił kilku aut (ledwie mu uciekły) oraz ledwie nie przejechał kilku osób (szczęśliwie uskoczyły). Ten człowiek zupełnie już nie wiedział co robi, zjeżdżał na przeciwny pas, kluczył - to za moment mogło się to skończyć czyjąś śmiercią.
Zadzoniłem więc z telefonu komórkowego na numer policji, podałem ulicę po której jedzie, kierunek, markę auta, numer rejestracyjny - i co ? Nic ! Rozpoczęło się odpytywanie o moje dane, adres itd. - a ja dzwoniłem do nich z auta, z telefonu komórkowego i nie dość że trudno mi było rozmawiać, to jeszcze za chwilę sam mogłem dostać "premię" za rozmowę w czasie jazdy.
Dlatego pomyślałem tylko "to ja Wam bardzo dziękuję za reakcję, liczcie dalej na siebie".
Oto niestety jak to wyglądało w praktyce...
PS
Oczywiście zdaję sobie sprawę że zaraz ktoś mnie to nazwie kapusiem, chociaż swiadectwo tym samym wystawi jedynie swojej umysłowości.