spokoizi
29.09.11, 07:35
Oburzeni rodzice, którym NALEŻY się wszystko. Ale jaki ich niewyrośniętemu dziecku wskoczy na głowę drugi, roślejszy maluch to wina Ikei. Jak maluch wpadnie w piłki po czubek głowy - wina Ikei. Bzdura.
Ale to, że połowa rodziców będzie wmawiać, że 2,5 latek ma 3 latka (bo prawie ma, już tuż tuż i jest taaaaki inteligentny - woła mamo siku) jest tak samo pewne, jak to że będą Ci rodzice uważać to za słuszne i prawdziwe. Bo zrobią absolutnie wszystko, żeby przez chwilę pooglądać dzieci przez szybkę i wypić darmową kawę na kartę Ikea Family.
Sorry rodzice. Ale dokładnie takie rzeczy robicie. I potem takim maluchom wskakują 5 latki na głowę. Gdybym tego nie widział i to nie tylko w Ikea - to bym tego nie napisał. Obłsugi w takich miejscach jest wystarczającą. Ale nie na tyle, żeby chodzić za maluszkiem, który ledwo wyrabia na zakrętach. To nie przedszkole.
A co następne będzie Wam przeszkadzać? Aaaaa. No tak, że ilość miejsc ograniczona. :) Znowu selekcja - kto pierwszy ten lepszy. A już kupon wypełniłem kupon, udając że jak BYK WIDAĆ i miarkę wzrostu (bo widać panie rodzicu targający kupon). A tu brak kubełka i czekać trzeba. I nie pomaga fakt, ze można przez chwilkę poczekać w domku z małym kinem z polskimi bajkami przy wejściu. KAWE KTOS WAM WYPIJE!
Potem jeszcze będzie problem, co zrobić z 11olatkiem. Bo co mamy powiedzieć tym maluchom, które mogą stratować w jednym podejściu pięciu trzylatków? Że "nie są już dziećmi dla złej Ikei nigdy tu już synku na hotdoga nie przyjedziemy"? :)
Drodzy rodzice. Dostajecie coś za dramo. Kawę, wysiłek ludzi w punkcie zabaw dla dzieci. Ale dzieci nie kawa. Jesteście za nie odpowiedzialni przez 24h i jeśli ikea jest atrakacją dnia - to wybaczcie, ale macie poprzestawiane priorytety. Nie należy Wam się nic. To nie punkt socjalny. Jeśli właściciel udostepnia coś za friko i przedstawia jasno regulamin i na wejściu widać jakie są kryteria (a widac!) to po cholere mamicie dzieci? To po Waszej stronie leży obowiązek sprawdzenia czy dana atrakcja jest dotępna dla Waszej pociechy. A logiczne myślenie i naginanie wieku dzieci do wzrostu i odwrotnie zostawcie na lunaparki i wciskajcie dzieci w diabelskie kolejki. Bo w końcu skoro siedzi to moze jechać do góry nogami.
Po raz kolejny wychodzi jak jesteście wygodni pod przykrywką "walki o dobro dziecka". :) Bo tak jest. Tylko teraz czekam na 100 postów, że jest inaczej. :) Ach... i linijki w Ikea są za friko. Też...