swedenborg1
19.01.12, 09:41
Wygląda że jedynym problemem Krakowa są festiwale . I niezależnie od sytuacji ekonomicznej festiwale muszą być i tyle . A reszta - kryzys , braki środków na wszystko jest populizmem . Pieniądze na kulturę ,i to tylko taką , mają być i tyle . A mnie , profesora krakowskiej uczelni interesują i krakowskie teatry , i krakowskie biblioteki i nawet krakowskie domy kultury , bo tam będzie się wychowywać nowe pokolenie i jego wrażliwość artystyczna . I druga sprawa - festiwale to "import" kultury , to promowanie zewnętrznych twórców .To ważne ale w obecnej sytuacji ważne jest też ,a może nawet przede wszystkim , promowanie własnego dorobku kulturalnego, promowanie krakowskich twórców. Tylko w ten sposób życie kulturalne Krakowa będzie promieniowało na innych a nie tylko odtwarzało coś co powstało gdzie indziej. I to jest kluczowa zmiana strategii która powinna być teraz wdrożona .