Dodaj do ulubionych

Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 00:42
Panowie Radaktorzy, przecież miała byc dzielnica XIX, Kazimierz, co się stało?
Obserwuj wątek
    • Gość: Goni_Mnie_Peleton super tylko niech radnych będzie jeszcze mniej , IP: *.proxy.aol.com 09.06.04, 03:57
      7 dzielnic po 5 radnych w każdej , oto moja propozycja.
      A potem okroić UW , UM , Sejm , Senat , Prezydenta i zwolnić 90% wszystkich
      urzędasów w Polsce. Zwiększy się co prawda bezrobocie ale będzie to wzrost
      tylko tymczasowy. Po kilku latach będziemy mieli najszybciej rozwijającą się
      gospodarkę w świecie. Teraz mamy ponoć boom , a wyobrażcie sobie jaki BOOM
      będzie jak przetniemy ten biurokratyczny wrzód , jak zwalczymy raka korupcji.
      Wisłą miód i mleko popłynie.
    • Gość: Hary Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 06:34
      Nareszcie coś mądrego !
      Zniknie skorumpowana XII Dzielnica !!!
      Finansujaca fikcyjny klub SM Na Kozłówku oraz inne dziadostwa.
    • Gość: nowohutas Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.admin.pk.edu.pl 09.06.04, 07:33
      I wystarczy!
    • Gość: kazio Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.nowahuta.pl / *.nowahuta.pl 09.06.04, 09:06
      Nareszcie !Darmozjady zwane radnymi pójda do pracy(hi,hi - co oprócz
      ple,ple -oni potrafią robić?)
    • Gość: Baska Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 10:21
      Nareszcie ktos zaczal myslec!!! Brawo. Tylko, ze urzedasy rekami i nogami beda
      sie trzymac stolkow (kasy).Coz beda miec troche czasu zeby "znalezc" sobie inne
      zajecie. Proponuje im otwarcie wlasnego biznesu i przejscie przez wszystkie
      procedury. Banda kretynow.
    • Gość: dzielnicowy do pola! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 12:32
      Pytanie się (dziennikarze) przewodniczących dzielnic (oprócz pomysłodawców) w
      tej sprawie jest pozbawione sensu i źle świadczy o dziennikarskim warsztacie.
      Jeżeli jakiś przewodniczący poprze reformę, tu zaraz przestanie być
      przewodniczącym. Nie trzeba też pytać radnych dzielnicowych, bo to o ich
      niesłychanie ważne funkcje i diety tu przecież chodzi.
      A jeżeli na kilkuset radnych, nadpłacone diety zwróciło tylko kilkudziesięciu,
      to z radnymi w ogóle nie ma co rozmawiać, tylko rozpędzić to towarzystwo na
      cztery wiatry!
    • tnrop Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic 09.06.04, 12:53
      Powinni sie wrócic do takiego systemu jak był kiedyś - 4 dzielnice:
      Sródmiescie, Podgórze, Krowodrza i Nowa Huta. Tylko przekazać im maksymalne
      uprawnienia i fundusze jakie tylko ustawy dopuszczają. Rada Miasta powinna się
      zajmowac tylko najważniejszymi sprawami, majacymi znaczenie dla całości miasta,
      a nie sprawami lokalnymi.
    • Gość: pap wywiad rzeka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:35
      - Witam panią, droga pani Genowefo, czy słyszała już pani nowinę?
      - Matko moja kochana, jaką nowinę?!
      - Ano taką, że u nas likwiduje się rady dzielnic.
      - Wszystke?!
      - Nie, tylko część.
      - No to co mi d... zawracsz, matko moja kochana!
      - Pani Genowefo, pytam, bo podobno pani też była radną dzielnicową.
      - A byłam, byłam, mój eklektorat mnie wybrał.
      - No, pani Genowefo, teraz to dopiero pani nas zaskoczyła. Cóż to za
      oryginalne, nowatorskie określenie! Rozumiem, że ma Pani na myśli zróżnicowaną
      socjologicznie i niejednorodną społecznie strukturę pani elektoratu.
      - O matko moja kochana, pan redaktor chyba się przesłyszał – to pewnie przez tę
      szczękę, co mi się tam obluzowała.
      - A w której to dzielnicy, pani - że się tak wyrażę - rajcowała.
      - Matko moja kochana, pan redaktor jak coś powie... Ale nie mogę tak
      detalicznie, chyba że w przybliżeniu.
      - Słuchamy.
      - Tak gdzieś między Jedynką a Trójką
      - I dlaczego pani zrezygnowała?
      - Bo w jednym miejscu może być tylko jedna Genowefa Pigwa.
      - To była jakaś inna?
      - O matko moja kochana, żeby tylko jedna!
    • Gość: cet2 oczom nie wierzę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:09
      Panowie: Gilarski, Klimowicz, Sularz – kocham Was i każdego z osobna gotów
      jestem przenieść na rękach wokół rynku. Trzymajcie się!!!!
      • Gość: kubadzielnicowy To chyba niewykonalne! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 22:08
        Ja najuprzejmiej przepraszam, że się znowu wtrancam, ale czy krakowskie
        dzielnice da się jeszcze bardziej ograniczyć?
    • Gość: ola Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.wielkopole.sdi.tpnet.pl 09.06.04, 15:49
      Zawsze tak myślałam,może znajdzie sie ktoś mądry i zmieni ten układ 18-tu
      dzielnic. Brawo Panowie -pomysł wspaniały, szukamy wszędzie oszczędności i
      pieniędzy, a one "leżą" w dzielnicach. Obserwuję ile osób jest potrzebnych do
      pracy w dzielnicy (myślę o radnych), wg mnie góra 5-6 osób, osób
      solidnych,prawych, bez uprawiania polityki.Mam swoje spostrzeżenia i obserwacje
      na ten temat, gdyż od poczatku powstania dzielnic, jestem zaangazowana w pracę
      dla samorządu.Ale swoimi spostrzeżeniami w razie potrzeby mogę sie podzielić z
      Panami z dzielnic I,V i VIII. Mój telefon 0601-066-607.Życzę powodzenia.
      • Gość: broton Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 22:28
        ... a ja myślałem , że mieszkam w Nowej Hucie ...
        Kraków koło Nowej Huty leży ...
        • stalynick Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic 17.06.04, 21:14
          nieee.
          Kraków to mała 170 tysięczna centralna dzielnica Nowej Huty :)
    • Gość: takt Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 17:06
      Skoro obecne rady dzielnicowe są marnotrawne i do bani, to wypada panowie
      przewodniczący (każdy 2400 zł/mies) podać się do dymisji, wasi zastępcy zrobią
      to samo 1/2 waszych diet.
    • Gość: dominikjaskowiec PRZEMYŚLENIA REDNEGO TRÓJKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 17:35
      Z krakowskimi dzielnicami zrobić coś trzeba to fakt i nikt o zdrowych zmysłach
      tego nie kwestionuje, instytucje te są co najmniej chimeryczne tego nie ukrywam,
      ich tworzenie jakby przerwano w pół.

      Obywatel w zasadzie w takowej instytucji praktycznie nic załatwić nie może, nie
      ma dziennika podawczego więc wszelkie sprawy papierkowe załatwiać trzeba w
      rozrzuconych po całym mieście wydziałach UMK, w dobie ulicznych korków to
      prawdziwa katusza tymczasem wiele dzielnic (niestety nie trójka) ma całkiem
      fajne lokaliki w których można by przyjmować podania wnioski etc.

      Dzielnice mogą mało, jeszcze mniej mają do dyspozycji środków finansowych,
      czasem mnie "krew zalewa" od bezsilności z tym związanej. Przykład: Chcieliśmy
      wyremontować na ul. Majora przystanek autobusowy koło dawnego Major Marketu
      remont wyceniono na 300 tyś tymczasem taką sumą to my dysponujemy na WSZYSTKIE
      REMONTY W CAŁEJ DZIELNICY. PARANOJA!!!

      Z drugiej jednak strony kto w dużej ponad stutysięcznej dzielnicy będzie
      pamiętał o ogrodzeniu piaskownicy, postawieniu ławki gdzieś przed blokiem np. na
      ul. Powstańców? Obawiam się że małe sprawy umkną w "wielkich projektach" jakie
      zaczęłyby realizować "wielkie dzielnice".

      Podobnych problemów jest dużo.

      Reasumując nad w/w propozycją trzeba się pochylić, liczbę DZIELNIC I RADNYCH (ja
      się tego nie boję!!!)ograniczyć należy ale NIE WOLNO tylko na tym poprzestać.
      Ta reforma nie może polegać TYLKO na samym zmniejszeniu liczby dzielnic. APELUJĘ
      O TO DO WIELKICH TEGO MIASTA!!!

      Nie chcę by zamiast 18 małych chimerycznych dzielnic powstało 7 równie
      chimerycznych kolosów.

      Nowe dzielnice MUSZĄ DOSTAĆ WIĘCEJ KOMPETENCJI I MUSZĄ BYĆ POTRZEBNE SZAREMU
      OBYWATELOWI w dzielnicach powinno się załatwiać większość tzw. spraw
      papierkowych za którymi obecnie trzeba biegać po całym mieście i DZIELNICE muszą
      dostać więcej pieniędzy na swoje zadań no i przy okazji też więcej zadań do
      realizacji.

      Wątpię jednak czy np. JM Prezydent Prof. Jacek Majchrowski jeden z największych
      "centralizatorów" władzy samorządowej pójdzie na to? Zobaczymy. W każdym bądź
      razie gratuluję szefom dzielnic odwagi ruszenia tego problemu.
      • Gość: H56 PRZEMYŚLENIA mieszkańca dzielnicy IV IP: *.comnet.krakow.pl 10.06.04, 12:43
        Dlaczego nie wrócić do historycznego podziału Krakowa na cztery dzielnice?
        Przecież rejon dzielnicy III to nie Krowodrza, no ale pan przewodniczący musi
        się jakoś zabezpieczyć aby miał gdzie pełnić władzę, jest tak pewny swego,ze
        już po mału zaczyna realizować swoje plany zaczynając od przeforsowania projektu
        budowy Komisariatu przy ul. Strzelców kosztem bezpieczeństwa mieszkańców
        dzielnicy IV. Komisariat Policji na Azorach zdegradowano do roli punktu przyjęć
        dzielnicowych, a wkrótce placówka ta zostanie zlikwidowana. Może tak
        przeprowadzić referenum wśród mieszkańców dzielnicy IV czy chcą aby oderwano ich
        od starej społeczności Krowoderskiej. Prądnik Czerwony to ani Śródmieście ani
        Krowodrza, najbliżej im z Nową Hutą. Co robi rada Dzielnicy IV aby
        przeciwstawić się tym planom hegomonii dz. III ?,a może szefowie tych instytucji
        zawarli tajne porozumienie ?
        • Gość: dominikjaskowiec NIE MA PAN RACJI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:31
          Nie ma Pan racji, IV dzielnica ma o jakieś 8 tyś. mieszkańców więcej niż III.
          Gdyby zatem w nowej, połączonej dzielnicy utrzymać obecną liczbę radnych (21) to
          niestety rządzilibyście całą nową dzielnicą. Z moich przeliczeń wynika że na 21
          jednomandatowych okręgów aż 12 znajdowało by się na terenie obecnej IV a tylko 9
          w trójce podział na mandaty wyglądałby następująco: Wieczysta i Ugorek: 2 Olsza
          II: 3 Prądnik Czerwony: 4

          Więc to Wam powinno być na ręke połaczenie dzielnic
        • Gość: dominikjaskowiec JESZCZE JEDNO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:38
          Widać z powyższych moich obliczeń że propozycja trzech przewodniczących udeża w
          najmniesze osiedla takie jak: Ugorek, Wieczysta, zmnieszając ich reprezentacje a
          przez to wpływ na decyzcje podejmowane przez radę. To jest moim zdaniem
          największa wada tego pomysłu, odsunięcie się dzielnic od spraw małych osiedli.

          alet jest jednak więcej pod JEDNYM WSZAKŻE WARUNKIEM reforma dzielnic nie może
          skończyć się TYLKO NA ICH LIKWIDACJI nowe dzielnice MUSZĄ DOSTAĆ WIĘCEJ
          PIĘNIĘDZY I WIĘCEJ KOMPETENCJI.
          • Gość: Mniodek Re: JESZCZE JEDNO mocne UDERZENIE IP: 192.168.2.* / *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:26
            Dawniej to uczyli nawet kaligrafii.
          • zielonki Re: JESZCZE .............................pieniędzy 15.06.04, 00:58
            Gość portalu: dominikjaskowiec napisał(a):

            > Zalet jest jednak więcej pod JEDNYM WSZAKŻE WARUNKIEM (...) MUSZĄ DOSTAĆ
            WIĘCEJ
            > PIĘNIĘDZY I WIĘCEJ KOMPETENCJI.

            OTO TYPOWY PRZYKŁAD PRAWA PARKINSONA. A NIBY DLACZEGO?
    • Gość: b.radny.tc Porozmawiajmy poważnie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 15:25
      Moim zdaniem (są wyjątki!) to jest podwórkowy system, oparty na podwórkowych
      regulacjach, wykombinowanych przez podwórkowych legislatorów i realizowany
      przez podwórkowych działaczy, wybranych przez podwórkowy elektorat.
      I raczej nie należy pytać o zdanie członków tych szacownych gremiów, bo otrzyma
      się najczęściej podwórkową odpowiedź na podwórkowym poziomie.
      Nie ma też GDZIE o tym podyskutować, bo system komunikowania się dzielnic z
      mieszkańcami też jest podwórkowy, patrząc chociażby na styl i meritum ich
      witryn internetowych (www.dzielnicaNr.krakow.pl), o innych poważniejszych
      formach wymiany poglądów w ogóle już nie wspominając.
      W tym forum z kolei nie ma miejsca na szerszą dyskusję, chociaż chwała Bogu, że
      Gazeta coś takiego (jako jedyna) prowadzi.
      Proponuję, aby w tej laurce, jaką jest Magiczny Kraków (w kwestach
      obywatelskich), uruchomić natychmiast Forum Dyskusyjne z prawdziwego zdarzenia,
      gdzie będzie można wypowiedzieć się poważnie, wyczerpująco, otwarcie i jawnie.
      • Gość: fourmen Re: Porozmawiajmy Bardzo poważnie ! IP: 192.168.2.* / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 22:26
        Ależ ono już jest. Wystarczy poszukać !
        pikachize.eye-of-newt.com/pika.cgi?url=http://www.kw2.cc.pl/
        • Gość: ems Re: Porozmawiajmy Bardzo poważnie ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 19:34
          Tam nic nie ma.
          • Gość: Fourman Re: Porozmawiajmy Bardzo poważnie ! IP: 192.168.2.* / *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 20:14
            Bo jest zaszyrowane! Tu jest magiczny deszyfrator:
            pikachize.eye-of-newt.com/pika.cgi?url=http://www.krakow.pl
    • Gość: ktp Re: Projekt ograniczenia krakowskich dzielnic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 15:29
      Mimo wielu wad (które trzeba systematycznie usuwać) dzisiejszych rad dzielnicowych tworzą one pewien ład. Rewolucja zgodnie z pomysłem pp Sularza, Klimowicza i Gilarskiego stwarza nowe, istotne ośrodki władzy w mieście. Doświadczenie uczy, że po pewnym czasie, obrastają one stanowiskami i kompetencjami. Konsekwencje finansowe mogą być następujące: oszczędzamy na dzisiejszych radach dzielnicowych 2 miliony zł a wydajemy na zaspokojenie ambicji "burmistrzów" 20 milionów zł. Czy przykład ustroju Warszawy nic nikomu nie mówi? czy musimy wyważać otwawrte drzwi?
      Zdaje się, że wymieniani panowie mieli poprawić bublowaty statut rad dzielnic, czy coś w tej materii się dzieje?
    • teofilo wujek dobra rada 10.06.04, 21:44
      Dobra dyskusja, młodzi Przewodniczący wykazali zrozumienie obywatelskiej
      powinności. A teraz dobra rada.

      W Krakowie powinno być nie więcej niż kilkunastu radnych.
      Tendencja jest słuszna, najpierw 75, teraz 43, następny krok, to 18.
      Można to zrobić, ustawa nie zabrania.

      Rady Dzielnic, to w ogóle nieporozumienie. Trening demokracji powinno się
      przeprowadzać w szkole, lub w związku zawodowym, a nie na koszt podatników
      Miasta. To nad czym debatują rady dzielnic powinny załatwiać społeczne
      obywatelskie komitety.

      Mamy 43 radnych miejskich i 366 radnych dzielnicowych (w tym przewodniczący i
      wiceprzewodniczący ), zmierza to w kierunku kretynizmu ustroju Warszawy. Na
      szczęście krakowscy dzielnicowi (poza przewodniczącymi), są tańsi od
      warszawskich, ale i tak zbędni.


      Rady dzielnic, konwent rad dzielnic, kancelaria Rady Miasta itd.!!!


      Wystarczy kilkunastu Radnych miejskich z asystentami w biurach w okręgach
      wyborczych ( JEDNOMANDATOWYCH) i biuro prawne z niezbędną obsługą techniczną w
      Magistracie krakowskim.

      Czytelna odpowiedzialność, nieudolność, jeżeli wystąpi, jak na dłoni.
      Debata łatwiejsza, siła (lub słabość) polityczna Radnego osobista, a nie
      partyjna.
      Rada Miasta może być przeciwwagą Prezydenta.

      Koszty utrzymania samorządu pięć razy mniejsze, nawet jeżeli Radni będą mieli
      dwa razy wyższe diety.



      ---nie czyń drugiemu co tobie nie miłe
    • Gość: b.radny.tc projekt reorganizacji krakowskich dzielnic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 21:53
      Modernizacja struktury samorządu miejskiego, w jego dzielnicowych
      odniesieniach, winna być poprzedzona poważną debatą obywatelską. Należy bowiem
      pilnie zweryfikować, a być może na nowo zdefiniować jego podstawowe cele,
      zasady, funkcje, formy oraz metody. Zarówno w sferze materialnej (drogi,
      chodniki, infrastruktura lokalna), jak i niematerialnej (kultura, edukacja,
      sport, ochrona zdrowia, bezpieczeństwo, sprawy społeczne, socjalne,
      środowiskowe itp.), o której w tej dyskusji nie padło na razie ani jedno słowo.
      Całokształt zagadnienia jest na tyle złożony, obszerny i skomplikowany, że
      istotnie, tzw. proste, mechaniczne lub nadmiernie „rewolucyjne” działania mogą
      przynieść więcej złego niż dobrego. Podobnie, jak skupianie uwagi oraz
      argumentacji wyłącznie na zmniejszeniu kosztów, gdyż tezę, że dzielnice są
      obiektywnie i generalnie „zbyt drogie” należy najpierw udowodnić.
      Spore obawy może w tym wszystkim wzbudzać brak głębszego opracowania problemu -
      czegoś w rodzaju „raportu o stanie” ze strony autorów projektu, wyczerpująco
      uzasadniającego potrzebę reorganizacji, a zarazem będącego punktem wyjścia do
      dalszej dyskusji.
      A po drugie – brak tzw. platform wymiany poglądów na tego rodzaju tematy.
      Innymi słowy - gdzie, jak, kiedy i z kim będzie można o tym wszystkim
      poważnie „pogadać’? I czy aby nie skończy się to wszystko rewolucją, ale w
      wydaniu pałacowym, co z góry przekreśla szanse na sukces i społeczne poparcie.
      • radnybk Re: projekt reorganizacji krakowskich dzielnic 17.06.04, 11:18
        Rzeczywiście pomysł jest i trafia w zapotrzebowanie publiczne .Jednak głównym
        celem takich zmian nie może byc tylko zwiększenie środków dla dzielnic i
        zmniejszsenie ilości radnych poprzez likwidowanie dzielnic. Wtedy mieszkaniec y
        aby załatwić dziurę w jezdni będzie musiał udawać się do dalekiego
        urzędu.Uzrędu dzielnicy ,która bedzie większa niż niejedno miasto . I znonu
        mieszkaniec będzie miał coraz trudniej załatwić coś , będzie miał coraz dalej a
        jego przedstawiciele będą coraz bardziej anonimowi . Rzeczywiście przyda się
        poważniejsza , nie tylko ilościowa ,analiza stanu obecnego, rozpoznanie
        oczekiwań mieszkańców i dopiero wtedy realna ,uzględniająca te dwie kwestie
        propozycja. I takie coś za chwilę przedstawię i poproszę Państwa o opinię.A
        przy okazji - w wielu miastach Polski funkcjonują samorządy pomocnicze,w
        wiekszości jest ich w miesćie o wiele więcej niż w Krakowie,także samo jest w
        znanych nam miastach partnerskich w Europie.Zmiany są potrzebne ale muszą być
        dobrze przemyslane i muszą realizować realne potrzeby nie tylko urzędników,
        radnych ale i przede wszystkim mieszkańców . Pozdrawiam
    • Gość: b.radny.tc gospodarność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 20:55
      To jest tekst związany z potrzebą reorganizacji dzielnic raczej pośrednio, a
      zarazem samorządowa ciekawostka. Bodaj w kwietniu br. do wszystkich dzielnic
      zwrócił się ZDiK z zapytaniem, czy radny życzą sobie realizowania ustalonych w
      lokalnych rankingach prac inwetycyjno-remontowych w drodze przetargu ogólnego
      (na tzw. ceny jednostkowe*), czy też na każde tzw. zadanie z osobna ma być
      rozpisywany przetarg odrębny.
      W mojej dzielnicy, w trakcie dyskusji z przedstawicielkami ZDiK-u ustalono, że
      propozycja ta sprowadza się do następującego wyboru: albo szybciej i drożej
      (przetarg ogólny), albo wolniej i taniej (nawet dwukrotnie) – przetargi odrębne.
      Propozycja dość osobliwa z punktu widzenia gospodarności jako takiej, w dodatku
      chyba miejscami „nie do odrzucenia” – bo uzasadniano ją faktem dopiero co
      zakończonej reorganizacji ZDiK-u i związanymi z tym opóźnieniami, które duża
      liczba „małych” przetargów (i związanych z tym procedur) tak zwiększy, że część
      zadań może wypaść z kalendarza.

      Budżet średniej dzielnicy to c.a 1,8 mln zł. Z tego na inwestycje, modernizacje
      i remonty infrastruktury (w ramach tzw. zadań powierzonych i priorytetowych)
      przeznacza się z reguły gros środków. Dzielnic jest osiemnaście. Mnożąc możliwą
      do uzyskania oszczędność/stratę w każdej dzielnicy przez ich liczbę, otrzymamy
      kwotę wielokrotnie przewyższającą koszt całkowity utrzymania wszystkich
      dzielnic, radnych itd. (bodaj 3.5 mln zł rocznie).
      --------------------------------------------------------------------------------
      ------------------------------
      * Są dwa warianty. W pierwszym, w drodze przetargu, ustala się coś w rodzaju
      cennika (tzw. ceny jednostkowe) – np. na położenie 1 m2 chodnika, podbudowy, 1
      mb krawężnika itd. W drugim, na każde zadanie rozpisuje się całościowy przetarg
      odrębny. Praktyka dzielnicy wykazała, że w ten sposób uzyskuje się ceny
      znacznie niższe (starują małe firmy) od tych „jednostkowych”, co zresztą
      przedstawicielki ZDiK-u uczciwie przyznały.
      • o13y oczywiście 17.06.04, 21:32
        że uzyskuje sie nizsze
        Gdyż od razu wiadomo jaki jest zakres prac. Przy podaniu cen jednostkowych nikt
        nie ma rozeznania do końca ile wyniesie całośc prac objetych przetargiem. A z
        wykonawcą są dyskusje co do prac dodatkowych lub końcowego metrażu.
        Dzielnice oczywiście wolą przetrg jednostkowy głównie z tego powodu, że jak
        podejrzewam nie ma tam osoby wystarczajaco biegłej w zamówieniach publicznych-
        trzeba zrobić specyfikację, warunki zgodne z ustawą rozpisać i tak dalej .
        Ale.
        Dla remontu chodników to żadne mecyje odrębne przetargi. Warunki i specyfikacja
        istotnych warunków zamówienia-takie same. Wręcz identyczne, tylko więcej
        papieru do drukowania. Natomiast trzeba zrobic jedna rzecz: iść w tzw. teren i
        zmierzyc te ilość chodników do wymiany, ustlić wymiane podbudowy i co tam,
        jeszcze trzeba - jednym słowem podstawową rzecz. Dlaczego tego nie robią?
        pozostaje zagadką.
        Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Prawnicy nie są zgodni co do tego, czy na
        takie remonty można stosować przetarg "ogólny". Taki bowiem przetarg z podaniem
        cen jednostkowych stosuje sie raczej do zakresów nie dających sie z
        wyprzedzeniem określić: zakup benzyny do samochodów, paliwa do kotłowni i tym
        podobne. Też sie nieraz zastanawiam, co by było jakby sie jakiś dziennikarz
        wziął i zaczął temat "dzielnicowych" przetargów drążyć. A byłoby nieciekawie.
        • Gość: kubazafrapowany może ściślej (i odważniej) ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 13:16
          Ja bardzo przepraszam, że się wtrącam, ale co znaczy to „nieciekawie”?
          • o13y Re: może ściślej (i odważniej) ? 19.06.04, 21:03
            mogłoby się okazać, że są niezgodne z prawem (inny tryb zamówienia)
            że nikt nikt tak naprawdę nie spisal robót do przetargu (to te ceny jednostkowe)
            nie popełnił kosztorysu inwestorskiego-czyli nie wyszacował robót
            itd itd
            no nie chcę sie rozpisywac, ustawę o zamówieniach publicznych trzeba znać, bo
            inaczej to całe moje pisanie jest niejasne
    • Gość: cet2 z innej parafii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 09:38
      Są sobie w mieście dzielnice. W dzielnicach są biura, a w nich pracują Panie
      Asystentki. I różne kobiety to są. Jedne pozbierane, miłe i kompetentne.
      Trafiają się nawet takie, co i na komputerze potrafią, protokół po polsku
      zredagują, przewodniczącemu pomogą, petenta załatwią, a radnym coś sensownego
      doradzą. Są też inne, na komputerze nie bardzo, bo pazury nie pozwalają, a te
      wredne pliki z pulpitu lubią czasami znikać. Merytorycznie raczej
      niezaangażowane, a bajzlu też nie uprzątną, bo nie są sprzątaczkami. Jedno co
      im wychodzi w miarę dobrze, to fochy i kawa. Za to ciepłe, sympatyczne i
      uczynne - że aż strach. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie kontrolnie zadzwoni
      do kilku losowo wybranych dzielnic z dowolną sprawą i zmierzy tzw. temperaturę
      rozmowy.
      I to jest niesprawiedliwe, bo jedne dzielnice mają dobrze, a drugie źle. I
      jeśli nie ma szans na okresową ocenę i weryfikację tego personelu, to trzeba
      chociaż wprowadzić (w połowie kadencji) sprawdzony system rotacji, jak wikarych
      w parafiach.
      • Gość: belfer DRC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 18:46
        Dzielnicowy Rotary Club?
    • Gość: cet2 Prosty test IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 13:25
      Dzielnice wydają, za dość ciężkie pieniądze, te swoje gazetki. Zróbmy mały
      quiz – napiszcie, która z dzielnic uczciwie zdała tam sprawę (np. przy
      rozliczeniu rocznym) z pełnych kosztów swojego istnienia – w tym z wysokości
      pobieranych przez radnych diet.
      • Gość: ja_zrezygnowałem Re: Prostactwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 13:45
        Pieprzysz bzdety. Startuj do tych dzielnic i weź sobie tę ditę cud w wys. 300
        zł. Nawet na paliwo i kawę ci nie starczy.
        • Gość: cet2 wyjaśnijmy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 15:41
          Chyba się nie zrozumieliśmy. Nikt nie twierdzi, że diety są za duże.
          Przeciwnie, kto wie czy ich zwiększenie (może kosztem liczebności rady) to nie
          jeden ze sposobów podniesienia „rangi” oraz „poprzeczki”. Obecnie radnych jest
          21 - diety zarządu (z reguły pięciosobowego), to ok. 5 tys. zł miesięcznie.
          Pozostali radni (16 osób razy te 300 złotych) to c.a. drugie 5 tys. zł. Dolicz
          pensję asystentki, a będziesz miał sumę miesięcznych tzw. kosztów osobowych.
          Tylko na poziomie danej dzielnicy, bo nikt nie zna osobowo-biurokratycznych
          kosztów obsługi Dzielnic przez Miasto.
          A rzecz nie w tym, czy to dużo czy mało (na tym etapie dyskusji), tylko w
          jakości i poziomie rzetelności prowadzonej w dzielnicach polityki informacyjnej.

          PS. Czy istnieje dzielnica, która z oszczędności zdecydowała się powołać zarząd
          3-osobowy? I czy w Twojej dzielnicy o tych kosztach (chociaż sumarycznie) w
          ogóle napisano, czy nie? I jak jest w innych...
    • Gość: cet2 Projektu ograniczenia krakowskich dzielnic cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 17:32
      Nie wiem, czy to formalnie w porządku, ale wklejam tu kopię dwóch notatek z
      Dziennika Polskiego (2 lipca 2004) – podpisanych AM.

      Tytuł: Konwent nie chce "tworków-potworków". Radni się denerwują.

      Konwent przewodniczących dzielnic uznał, że obecny podział Krakowa na 18
      dzielnic jest najlepszy i aprobowany przez mieszkańców. To reakcja na
      propozycję zmniejszenia liczby dzielnic do 7 oraz wprowadzenia innych,
      rewolucyjnych zmian w ich funkcjonowaniu.
      Kilka tygodni temu Paweł Sularz (przewodniczący Dzielnicy III), Mirosław
      Gilarski (przewodniczący "ósemki") i Paweł Klimowcz (przewodniczący "piątki")
      zgłosili propozycję zmniejszenia liczby dzielnic oraz postulowali wprowadzenie
      zakazu łączenia funkcji radnego dzielnicowego z pracą w Urzędzie Miasta, zakazu
      łączenia mandatu radnego dzielnicowego i radnego miejskiego oraz oddzielenie
      funkcji przewodniczącego zarządu od przewodniczącego rady. Liczba radnych
      stopniałaby z 366 do 147, co przyniosłoby ok. 2 mln zł oszczędności.

      - To nieprzemyślane bzdury - skomentował ten pomysł Józef Krężołek,
      przewodniczący Dzielnicy XVIII. - My staramy się działać dla dobra mieszkańców.
      Jak ktoś robi sobie reklamę przed wyborami, to lepiej niech nie przychodzi na
      konwent i nas nie denerwuje. Wojciech Kozdronkiewicz, przewodniczący "jedynki",
      który był autorem uchwały o konieczności zachowania 18 dzielnic, argumentował,
      że pomysły zmian powinny być najpierw omówione z zainteresowanymi, czyli
      radnymi dzielnicowymi. - Nie wymagajcie od mnie, abym się wykazywał lojalnością
      kastową - odpowiedział Paweł Sularz.

      Radni zarzucali reformatorom, że wszystko było trzymane w tajemnicy i
      dowiedzieliśmy się o tym z prasy. - W dodatku konferencja prasowa na ten temat
      odbyła się na terenie mojej dzielnicy, o czym nie zostałem wcześniej nawet
      powiadomiony - powiedział Wojciech Kozdronkiewicz. Opowiadał także, że Paweł
      Sularz po konferencji nie odbierał telefonów od przewodniczących. - To
      zachowanie małego dziecka, które nabroiło i teraz chowa się, żeby mama go nie
      znalazła - kontynuował Wojciech Kozdronkiewicz.

      Ryszard Kobiałka, przewodniczący "trzynastki", stwierdził, że w dużych
      dzielnicach radni stracą kontakt z mieszkańcami. - To może trzeba podwoić
      liczbę dzielnic, aby być bliżej mieszkańców - ironizował Paweł Klimowicz. Paweł
      Sularz dodał, że nowe dzielnice nie byłyby większe od obecnej "osiemnastki" w
      Nowej Hucie, gdzie nikt nie narzeka na brak kontaktu z mieszkańcami.

      Przeciwnicy zmniejszenia liczby dzielnic sugerowali, że może lepiej zredukować
      je do czterech i reaktywować rady narodowe albo wprowadzić jedną dzielnicę,
      którą będzie zarządzał prezydent miasta; wtedy byłyby największe oszczędności. -
      Żałuję, że nie oczekujecie państwo przedstawienia od nas argumentacji na rzecz
      zmniejszenia liczby dzielnic - stwierdził Paweł Sularz.

      Magdalena Bassara, przewodnicząca "dwójki", powiedziała, że nowe dzielnice to
      byłyby "tworki-potworki", a dyskusja powinna się zacząć od rozmowy o
      kompetencjach dzielnic i ich roli w mieście. - Czy w naszym kraju muszą być tak
      częste zmiany? Mieszkańcy głupieją od tego i w dalszym ciągu nie będą wiedzieć,
      gdzie mieszkają - narzekał Piotr Chechelski, przewodniczący Dzielnicy VII.

      Konwent przyjął uchwałę, w której uznał, że "niezbędne jest zachowanie obecnego
      podziału miasta Krakowa na 18 dzielnic", argumentując, że jest to
      podział "społecznie uzasadniony i aprobowany przez mieszkańców, którzy dali
      temu wyraz uczestnicząc w demokratycznych wyborach". Tylko trzej przewodniczący
      (Sularz, Klimowicz i Gilarski) głosowali przeciwko.

      Tytuł: Mniej dzielnic. Na początek zmiana liczby.

      Kraków powinien być podzielony na nie więcej niż dziewięć i nie mniej niż
      siedem dzielnic - proponują radni z SLD, którzy złożyli w tej sprawie projekt
      uchwały.

      Teraz w mieście funkcjonuje 18 dzielnic. Kilka tygodni temu trzej
      przewodniczący dzielnic: Paweł Sularz, Mirosław Gilarski i Paweł Klimowicz
      zaproponowali zmniejszenie ich liczby do 7 oraz wprowadzenie wielu innych
      istotnych zmian: np. zakazu łączenia funkcji radnego dzielnicowego z pracą w
      Urzędzie Miasta. SLD proponuje na razie tylko zmianę liczby dzielnic. - Od
      czegoś trzeba zacząć, potem przyjdzie czas na inne zmiany - mówi Marek Grochal,
      radny z SLD. Projekt uchwały mówi o zobowiązaniu prezydenta do przygotowania
      projektu uchwały, która zmniejszałby liczbę dzielnic od nowej kadencji, po
      przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami. Prezydent miałby przedstawić taki
      projekt do końca 2005 roku.

      Zredukowanie liczby dzielnic obniżyłoby wydatki z budżetu miasta na wypłatę
      diet. Miasto mogłoby zaoszczędzić ok. 2 mln zł. "Obecne rozdrobnienie
      dzielnicowe stwarza sytuację braku identyfikacji mieszkańców z wyodrębnionymi
      jednostkami pomocniczymi, a świadczy o tym fakt, że pomimo upływu 13 lat od
      czasu ustanowienia dzielnic, większość zamieszkałych w nich krakowian nie zdaje
      sobie sprawy z ich istnienia i w powszechnym obiegu (...) używa się raczej nazw
      tradycyjnych (Śródmieście, Podgórze, Krowodrza, Nowa Huta)" - stwierdzono.
    • Gość: kubapowiatowy Konwent, konwent, konwent... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 19:11
      - Szanowny panie Przewodniczący, czy podziela pan opinię, że całe to szacowne
      gremium, któremu pan przewodniczy jest do niczego?
      - Ależ skąd, ono funkcjonuje doskonale i jest mieszkańcom wręcz niezbędne,
      chociaż ci ostatni nie zawsze są o tym przekonani równie silnie jak my.
      - A czy zdanie waszego konklawe - przepraszam - Konwentu Przewodniczących w
      tej sprawie jest aby na pewno obiektywne? Przecież tu chodzi o państwa funkcje,
      wpływy i całkiem niezłe uposażenia.
      - Panie Redaktorze, dla dobra ojczyzny, miasta czy dzielnicy każdy z nas gotów
      jest zrzec się w każdej chwili wszelkich gratyfikacji, ba, nawet dopłacić i
      ustąpić, gdyby tylko okazało się to uzasadnione i potrzebne. To przecież sprawa
      godności oraz honoru!
      - A jak zareagowaliby pańscy radni, gdyby poparł pan projekt likwidacji lub
      reorganizacji dzielnic?
      - Moi radni odnieśliby się do tego z właściwą sobie powagą, taktem i
      zrozumieniem.
      - Panie Przewodniczący, dzieląc średni budżet dzielnicy przez średnią liczbę
      jej mieszkańców, otrzymujemy kwotę 45 złotych. To jest stawka, jaką możecie
      rocznie uszczęśliwić statystycznego mieszkańca. Czy wobec tego nie wydaje się
      panu, że wszyscy razem bierzemy udział w jakiejś pokręconej i dosyć kosztownej
      mistyfikacji?
      - Ależ skąd, jednostkowo to może niewiele, ale kumulując te środki możemy
      niesłychanie dużo zdziałać na rzecz ogólnej poprawy infrastruktury, edukacji,
      kultury, sportu, ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i Bóg wie czego tam jeszcze.
      Jest to również doskonała szkoła, tudzież odskocznia dla przyszłych działaczy
      samorządowych oraz politycznych. Na szczeblu lokalnym, centralnym, ba, nawet i
      europejskim!
      - A czy mógłby pan podać jakieś przykłady tego rodzaju świetlanych karier?
      - Panie redaktorze, my działamy dla dobra mieszańców, a jak ktoś chce tak się
      szczegółowo czepiać, to niech po wywiady nie przychodzi i nas nie denerwuje.
      - Panie Przewodniczący, to wróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianych 45 złotych
      rocznie. Problem polega na tym, że aby tę kwotę wydać, trzeba ją najpierw
      obywatelowi odebrać. Zważywszy, że w takich razach 1/4 zostanie zmarnowana, 1/4
      rozkradziona, a kolejną 1/4 pochłoną tzw. koszt własne, to ten biedny
      mieszkaniec musi zapłacić aż 180 złotych, żeby dostać od was te 45. No to jaki,
      do cholery, on ma w tym interes?
      - Jak to jaki – społeczny!

      Rozmawiali: Przewodniczący Dzielnicy XIX, członek KPRD (Konwentu
      Przewodniczących Rad Dzielnic)oraz Kuba Powiatowy.
      • zielonki Re: Konwent, konwent, konwentykl. 02.07.04, 19:16
        Przesaaaadzasz.
        • Gość: kubapowiatowy jakaś kabała? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.04, 08:53
          Ja bardzo przepraszam, że przesadzam, zresztą celowo. Ale czy aż tak bardzo? A
          na warsztacie mam kolejny wywiad, tym razem z projektodawcami reorganizacji,
          których chciałbym zapytać, dlaczego Święta Bożego Narodzenia mają być lepsze
          od Świąt Wielkiej Nocy i w czym 9 jest lepsze od 18?
          • zielonki Re: jakaś kabała? 03.07.04, 17:32
            Jak chcesz prawdziwych skeczy z życia wziętych to przyjdz na sesję takiej rady.
            Szczególnie polecam RD II.
    • Gość: czytelnik Pomysły na dzielnice. Praca bez diet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:00
      Notatka z 158 Nr. Dziennika Polskiego z 8 lipca 2004 -podpisana (AM)

      Powołanie dyrektora dzielnicy w miejsce zarządu, likwidacja diet oraz
      zmniejszenie liczby radnych - to propozycje Tomasza Urynowicza, radnego z
      Dzielnicy XVIII, który włączył się w dyskusję nad reformą dzielnic.
      Według Tomasza Urynowicza należy zlikwidować zarządy dzielnic. Zamiast tego
      prezydent miasta mógłby mianować dyrektora dzielnicy i jednego pracownika
      administracyjnego. „Dwóch fachowców urzędników na usługach dzielnicy to więcej
      niż niejeden pan przewodniczący" uważa Tomasz Urynowicz. Jego zdaniem dyrektor
      dzielnicy nie musiałby się martwić o zaplecze polityczne. Składałby co roku
      sprawozdanie radzie ze swojej działalności i oceniałaby go Komisja Rewizyjna.
      Drugi postulat Tomasza Urynowicza dotyczy pozbawienia radnych dzielnicowych
      diet. "Jeśli chcemy bezinteresownych samorządowców, którzy wyżej cenią interes
      swojej małej ojczyzny niż dietę, to nic bójmy się te go rozwiązania" apeluje
      Urynowicz. Według niego należałoby także zmniejszyć liczbę radnych w
      dzielnicach; w radzie powinno być maksymalnie l2 osób, podczas gdy teraz jest
      21.
      Efektem proponowanych przez niego zmian mają być także oszczędności.
      Urynowicz twierdzi, że największą chorobą rad dzielnic jest ich spore
      upolitycznienie.
      "Partie polityczne są zainteresowane wpływami w radach dzielnic, więc walka o
      stanowisko przewodniczącego jest gorąca" uważa radny.
      Tomasz Urynowicz wyraził także współczucie trzem przewodniczącym krakowskich
      dzielnic, którzy przygotowali projekt reformy dzielnic (polegający m.in. na
      zmniejszeniu ich liczby z 18 do 7, rozdzieleniu funkcji przewodniczącego rady
      od przewodniczącego zarządu).
      Ich pomysły spotkały się z ostrą krytyką na konwencie przewodniczących
      dzielnic. "Zamiast rzeczowej dyskusji spotkał ich zmasowany atak. Szczerze im
      współczuję" - stwierdził radny Urynowicz.
      • zielonki Re: JAK MOŻNA 08.07.04, 18:03
        nosić takie nazwisko?
        Chociaż trzeba przyznać, że adekwatne do wypowiedzi.
        • Gość: ems Re: JAK MOŻNA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.04, 20:34
          Z cudzych nazwisk w taki sposób nabija się tylko gówniarz który na każdy temat
          ma gotowe gówniarskie odzywki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka