turpin
08.03.12, 11:33
Cztery osoby na pełnym etacie wyłącznie do badania arabskich monet w Polsce??? Od 20 lat??? Nie prowadzące dydaktyki?
To rzeczywiście były jakieś ciężkie arabskie jaja. Lub odpowiednik Orłosiowskiej Cudownej Meliny w realiach polskiej Akademii.
Zważywszy, że te 4 etaty (nawet te ze środka akademickiej bidonędzy) kosztują rocznie około 200 tys PLN i że koszta lokalowo-techniczne funkcjonowania tej Pracowni wynosiły dodatkowe kilkadziesiąt tys złotych, chyba jednak opłaca się wysyłać te drachmy, diremy czy inne alibaby tym przerażająco drogim zagranicznym ekspertom, jeśli to już konieczne. Lub zatrudnić tych specjalistów w bardziej racjonalny sposób - wszystkie monety jakie badają, zdążą przypuszczalnie i tak przebadać w kwadrans po obiedzie, jak się sprężą.
Zastanawiam się, ile jeszcze takich 'specjalistycznych pracowni' funkcjonuje spokojnie po różnych ciemnych i zapomnianych kątkach Ujotu Jagiellońskiego?