Gość: poland cały system jest chory IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.12, 15:10 Bez jaj. Już od wielu lat na większości kierunków warunki dyktuje "student". Kiedyś taki jeden z drugim skończyliby swe wykształcenie na szkole zawodowej czy technikum (bez podchodzenia do matury). Teraz jednak masa półgłówków idzie do liceuów, a stamtąd zapisuje się (bo egzaminów już przecież nie na) na "wyższą" uczelnię. Poziom tych ostatnich obniżył się w związku z tworzeniem licznych "uczelni" prywatnych w ośrodkach powiatowych. Na tych ostatnich można przecież uzyskać stopień licencjata bez przygotowywania się do egzaminów, a pracę licencjacką i później magisterską albo kupić, alb zerżnąć z internetu. W tej sytuacji zagrożone wyludnianiem się uczelnie państwowe również zaczeły "walczyć o studenta", bo przecież w chorym polskim systemie to "pieniadze idą za studentem". A walka o studenta oznacza po prostu stałe obniżanie poziomu. W ten sposób można "ukończyć" stosunki międzynarodowe nie wiedząc, jakie mocarstwa przegrały a jakie wygrały I wojnę światową i kto jest obecnie kanclerzem Niemiec. Można nie wiedzieć na "eueopeistyce", co to jest Bundeswehra (studenci mylą ją z Bundesligą). A spróbuj tylko, jako wykładowca, egzekwować nazbyt skrupulatnie kryteria egzaminacyjne, to czeka cię przykra rozmowa z dziekanem... Wiem dobrze, że jakieś 2/3 "studentów" w ogóle nie jest zainteresowanych studiowaniem i nawet demonstruje to dość ostentacyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
xkx2 Re: cały system jest chory 05.08.12, 15:36 Bo jak napisałem ktoś założył, iż każdy musi mieć studia. Efekt jest taki, iż dziś w wielu przypadkach dawny absolwent technikum ma większą wiedze, iż pan magister inżynier po niby renomowanej uczelni. I często gęsto dyrekcja zakładu dochodzi do wniosku, iż lepiej by było, aby pan technikum zrobił ten papierek to można by go awansować na odpowiedzialniejsze stanowisko, bo nowo przyjęty pan inżynier po niby renomowanych studiach z 5 w indeksie i na dyplomie nie za bardzo ma o czymkolwiek pojęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
bronimir Re: cały system jest chory 05.08.12, 16:49 Za komuny tak bywało, po Conradinum ludzie szli do stoczni, stwierdzali że chcą to robić i uzupełniali naukę. Natomiast wielu magistrów robili karierę w gastronomii, w lecie załapywali się na kelnerowanie, tu się odnajdywali i zostawali. Dochodzili nawet do dyrektorskich stołków, nie ograniczał ich status wykształcenia. Odpowiedz Link Zgłoś
xkx2 Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 05.08.12, 15:16 Jeśli rynek nie potrzebuje zatrzęsienia licencjatów czy inżynierów czy magistrów to, po co ich szkolić? Podobnie jak rynek nie potrzebuje absolwentów z tytułem technika czy maturą tylko z konkretnymi umiejętnościami. Papierek zwany maturą jest w 90% przypadków pracownikowi zbędny. Kasjerka z marketu czy sprzedawczyni w spożywczym nie potrzebuje znajomości elementów matematyki wyższej natomiast powinna znać obsługę kasy fiskalnej czy kilku podstawowych programów do obsługi sprzedaży. Powinna tez mieć stosowna praktykę w swym zawodzie by umiała służyć klientowi radą. Podobnie do rozkładania towaru w markecie studia z filozofii klasycznej są całkowicie zbędne. Po prostu ktoś przyjął złe założenie, iż ilość przekształci się, w jakość. Przed wojną i zaraz po wojnie tytuł technika oznaczał konkretne przygotowanie do konkretnego zawodu i absolwent umiał sobie poradzić na konkretnym stanowisku a docelowo był kandydatem na majstra lub mistrza zmianowego mającego stosowną odpowiedzialność. Natomiast wykształcony inżynier, który aby uzyskać dyplom w 95% przypadków był zmuszony przecisnąć się przez gęste sito wymagań był gwarantem fachowości i znajomości tematu i umiejętności współpracy e średnim personelem technicznym. W tej chwili w 95% przypadków dyplom jest wart tyle, co papier, na którym został wydrukowany. A wszelakie kuźnie elit wypuszczają na rynek osoby nie majce zielonego pojęcia o tym, o czym powinni mieć. Stąd i dochodzi do kuriozów. Dam przykład. Na I rok studiów u mojego znajomego, który kończył na przełomie lat 50 i 60 Politechnikę było przyjętych 50 osób i było z tego utworzono 4 grupy. Na drugi rok przepuszczono 30 osób, do których doszło 8 tzw. powtarzających 2 rok. Studia po 5 roku ukończyło w terminie z pierwotnych 50 osób 15. Efekt był taki, iż na dalszych latach pracownicy akademiccy znali swych studentów i cyrki w rodzaju i pan Y poszedł na egzamin za pana X były nie realne. Ale dzięki temu Ci, co ukończyli coś sobą reprezentowali. Teraz nawet na tzw. renomowanych uczelniach bywa dziwnie a ciekawie. I to jest powód tego, iż studia przestały być czymś o dużej wartości. Bo towar, który jest łatwo dostępny szybko staje się „średniej”, jakości a w związku z tym i jego popularność maleje. Gdyby ukończyć liceum czy technikum był trudno, zdać maturę jeszcze trudnej a ukończenie studiów był bardzo trudne i dostępne dla naprawdę dobrych i zdolnych szybko by się okazało, iż tak naprawdę to nieomal każdy absolwent znajduje zatrudnienie. Niestety do tego trzeba by rewolucji. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista brak szacunku dla zawodowych kierowców 05.08.12, 15:39 Po pierwsze, prof. Zdanowski ma starodawne, stereotypowe podejście do kwalifikacji. A więc inteligent potrafi wszystko, a robol jest fizolem, zdolnym jedynie do kopania rowów. Tymczasem do bezpiecznego i sprawnego prowadzenia autobusu potrzebne jest masę umiejętności, wśród których ważna jest odporność psychiczna, sprawność fizyczna i świetne wyczucie przestrzeni. Skąd założenie, że kadra akademicka ma te zdolności? A na poważnie: jeśli profesor Zdanowski martwi się o blisko 60 wypromowanych doktorach, to może niech uczciwie się zastanowi: ilu z nich napisało porządny doktorat? Akademia Finansów, jak każda prywatna uczelnia zaczęła od paru profesorów-założycieli, którzy najpierw podkupywali publicznym uczelniom kadrę. A potem, by obniżyć koszty i mieć alternatywę, zaczęła promować masowo własnych doktorów. Opłacało się to habilitowanym, którzy potrzebowali wypromowanych doktorów do profesury, opłacało się uczelni która prowadziła studia doktoranckie i zyskiwała tańszych, własnych doktorów. To, że większość z nich jest zbyt słaba, by poradzić sobie na innej uczelni lub w sektorze prywatnym poza uczelnią, to już jest wyłącznie wina tej uczelni. Przy spadającym na łeb na szyję poziomie nie tylko licencjatów, magisterek i ale i doktoratów ci, którzy naprawdę coś potrafią i udowadniają to poprzez granty i sensowne publikacje - za chwile będą na wagę złota. Bo trzeba będzie szukać pieniędzy w badaniach, w tym badaniach zamawianych przez sektor prywatny. Sami dydaktycy nie wystarczą, a jeśli dydaktycy - to nauczyciele wybitni, bo studenci zrobili się wymagający. I całe szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Keysyr Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.12, 15:50 Niestety, ale wartość bardzo wielu profesorów tytularnych jest na poziomie kierowcy autobusu, ale pod warunkiem posiadania stosownego prawa jazdy. Zdarza się, że nawet dobrze nie rozumieją tego, o czym mówią. Jeśli doktor habilitowany: - zajmuje się konkretną dziedziną nauki (uprawianą w różnych krajach), - ma weryfikowalne w skali międzynarodowej publikacje, - utrzymuje stały kontakt z osiągnięciami światowej nauki, to nie sądzę, aby musiał rozglądać się za kursami przysposobienia do zawodu kierowcy, czy budowlańca. Problemem zasadniczym jest, czy wiedza pozyskiwana przez studentów i wykładana przez wykładowców jest wiedzą sprzedawalną. Odpowiedz Link Zgłoś
bronimir Proszę wymieńcie osiągnięcia Polskiej nauki. 05.08.12, 16:03 Ja znam jedno bezprzeczne, otwieranie prywatnych wyższych uczelni i młócenie forsy na kształceniu podobnych sobie miernot. Może ktoś słyszał o jakieś nominacji do Nobla? Za to dużo słychać o plagiatach. Odpowiedz Link Zgłoś
marceli_zg Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 16:14 Żeby być kierowcą autobusu to trzeba najpierw zdać prawo jazdy, potem zrobić kurs na przewóz osób a na koniec przejść psychotesty panie doktorku. Większość z Was nie dałaby rady, także niech pan sobie daruje te pogardliwe wypowiedzi. Ja bym proponował raczej inny tytuł: "Doktorzy z habilitacją na redaktorów Gazety" - w tej pracy nie ma żadnych wymagań, także dalibyście radę. Odpowiedz Link Zgłoś
kotwtrampkach :))) 05.08.12, 22:33 marceli_zg napisał: > Żeby być kierowcą autobusu to trzeba najpierw zdać prawo jazdy, potem zrobić ku > rs na przewóz osób a na koniec przejść psychotesty panie doktorku. racja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarkoPolo Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: 91.236.4.* 05.08.12, 16:15 A po co tracić czas na studia? Po technikum absolwent ma kwalifikacje zawodowe i może podjąć pracę gdziekolwiek. Do wyboru ma pracę w kraju i zagranicą. Pracując jako "wykończeniowy" na budowie zarobi 2000 - 3000 euro i jakoś lepiej pożyje niż ten mgr w Pl za 2000 zł. Ceny na zachodzie europy są takie jak w kraju, a polskie zarobki Odpowiedz Link Zgłoś
bronimir Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 05.08.12, 16:27 Zakładasz że doktorzy przyswoili sobie umiejętność rachunków? Ryzykowne założenie, bardzo ryzykowne. Odpowiedz Link Zgłoś
hens Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 05.08.12, 16:21 Doktorzy do łopaty, dowiedzą się o której godzinie przy budowie autostrady pije się pierwsza kawę. A jak nie służy im świeże powietrze, to do klimatyzowanych pomieszczeń na kasę w super markecie...............Jeden warunek, pampersy własne ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: *.warszawa.mm.pl 05.08.12, 18:48 Panie Rektorze, ciszej nad tą trumną. Martwi się Pan o bezrobotnych absolwentów, a na razie to Pańscy pracownicy szturmują biura pracy po sprzedaży przez Pana Akademii Finansów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxxx Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice IP: 173.233.199.* 06.08.12, 21:41 "Doktorzy do łopaty, dowiedzą się o której godzinie przy budowie autostrady pije się pierwsza kawę." Panie "hens"... kto byl panskim wzorem, Mao czy "wujaszek" Stalin? Odpowiedz Link Zgłoś
savrin Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 16:39 im mniej ekonomistów z wykształceniem tym lepiej dla gospodarki. Odpowiedz Link Zgłoś
fpoknetot Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 16:43 Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów-to faktycznie horror ,przeciez oni permanentie bladzili by po miastach i wsiach nieporadnie szukajac wlasciwej trasy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośc a winne są temu krasnoludki ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.12, 17:07 a gdzie byli politycy i ich sponsorzy kapitaliści, gdy trzeba było ludziom dać prace ?... nie dostali to wyjechali ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: 89.204.182.* 05.08.12, 17:54 Myślę, ze po prostu jesteśmy jako Polacy mentalnie, od setek lat wychowywani w roli podwładnego, którego głównym mottem życiowym jest spełnianie coraz czyichś wyśrubowanych zachcianek, kosztem swoich potrzeb, predyspozycji, talentów marzeń. Rezygnujemy ze swojego zdania, swoich pomysłów, swojej inwencji. Tylko dlatego, ze mamy od dziecka wpojone przeświadczenie, ze jesteśmy do niczego. Mysle ze system szkolnictwa doskonale się wpisuje w te role i jeżeli go nie zmienimy, to nie będziemy niczego tworzyc, nikogo inspirowac ani sprzedawac naszych pomyslow na rynku wewnetrznym i zewnetrznym. Po prostu, rodzimy się z roznymi talentami, jeden dobrze rysuje inny jest dobrym muzykiem, ktos ma predyspozycje do motoryzacji, ktos potrafi dobrze szyc ubrania, ktos niezle majsterkuje, jeszcze ktos jest niezly w zarzadzaniu i organizacji. Jezlie popatrzymy na siebie sprzed lat, zanim nas jeszcze nie wyrownano do oczekiwanych standardow, to kazdy mial jakieś predyspozycje, jakieś hobby, cos co lubil, w czym był naprawdę dobry. I co się z tym stalo? Poszlo w gwizdek. Bo przeciez trzeba było się uczyc rzeczy które kompletnie nam nie lezaly, karano nas jeżeli nam to nie szlo, nazywano nauke praca, po to zeby mieć lepsza przyszlosc. I jak już to przebrnelismy tracac ponad dwadziescia lat zycia, to co się okazalo? Ze nadal to nie wystarczy. Mamy wysrobowane, wysokie kwalifiakcje, znamy po kilka jezykow ale co z tego, skoro z kilkuset CV na jedno miejsce wybiera się kilka. Ludzie przechodza rygorystyczny proces rekrutacji i co się okazuje? Z tej naszej wiedzy, przydaje się może 5 %. W dodatku i tak pracy na danym stanowisku uczymy się prawie od zera. Jakiekolwiek studia bysmy nie skonczyli, wymaga się od nas wiedzy na poziomie może podstawowki a reszta to jest kwestia praktyki i wprawy, która osiaga się tylko pracujac w danym zawodzie. Krotko mowiac, moim zdaniem samo zalozenie systemu edukacji jest bledne. A proba reformowania tego w kierunku ukladania programu pod potrzeby pracodawcow jest moim zdaniem również bledna (nie wiemy jakie potrzeby beda mieli pracodawcy za 15 lat, a samo nastawienie na czyjes potrzeby i spelnianie czyichs wymagan, tworzy z nas biernych, pozbawionych wlasnych ambicji pracownikow, gotowych skonczyc doktorat tylko po to, zeby dostac upragnione miejsce pracy w jakiejs absurdalnej, postawionej na glowie firmie. Moim zdaniem, uczac powinnismy od dziecka inwestowac w siebie, w swoje talenty, w swoje naturalne predyspozycje. Jeżeli uczymy się czegoś co jest narzucone, kosztem rezygnacji z naszych talentow, nigdy nie bedzeimy w tym wybitni. W najlepszym wypadku osiagniemy przecietnosc. Natomiast jeżeli pojdziemy w to do czego mamy predyspozycje, mamy szanse być w tym wybitni i z czasem zarabiac na naszych pomyslach, na naszej pasji. Tworzymy tez poczucie pewnosci siebie, budujemy swoja wartosc. Nie jestesmy już ofiarami nie majacymi silnego kregoslupa, które można jak towar zwalniac, zatrudniac, wycisnac jak cytryne, wyrzucic, pogrozic palcem, ze do kserowania dokumentow, to trzeba mieć trzy fakultety zamiast dwoch. Ja bym widzial polskie szkolnictwo on najwczesniejszych lat nastawione na wyszukiwanie talentow i na zasadzie zabawy i pasji pomaganie ludziom odkrywac siebie i swoje predyspozycje. Niezlaeznie od tego, czy ktorys z tych talentow bedzei potrzebny w jakims biznesie. Jezeli ktos będzie w czymś dobry, prawdopodobnie znajdzie zawsze jakas mozliwosc zarabiania na tym o ile będzie mial silne poczucie swojej wartosci. Nawet mogloby to być ograniczenie zajec w szkole to podstawowych przedmiotow (czytanie, pisanie, wiedza ogolna, sport) i obowiazek uczestniczenia przez dzieci dodatkowo w roznych wybieranych sobie szkolach (muzycznych – rockowych, klasycznych, plastycznych, matematycznych, informatycznych, mechanicznych, krawieckich, multimedialnych, sportowych itd.). Dobrze wyposazonych, prowadzonych przez pasjonatow, potrafiacych zarazac swoimi pasjami. I wtedy ktos może sobie szukac miejsc w zyciu, być jednczesnie informatykiem, zeglarzem, anglista i np. krawcowa (bo np. lubi szyc ciuchy na wysokim poziomie), czy specjalista z medycyny naturalnej albo dietetykiem. Wydaje mi się, ze wazne jest budowanie swojej wartosci, odkrywanie siebie, inwestowanie w swoje mocne strony, uczenie się kontaktu z drugim czlowiekiem, wspolpracy, zyczliwsci, tolerancji. Wtedy latwiej jest znalezc swoje miejsce, swoja nisze. W czymś w czym jest się wybitnie utalentowanym. I być między innymi, pozytywnie nastawionymi ludzmi, majacymi swoje silne poczucie wartosci. Czlowiek z takim wyszksztalceniem tez będzie potrafil kserowac dokumenty, czy pakowac cos w magazynie. Zrobi to rownie dobrze jak osoba z trzema fakultetami, promowanymi na rynku jako pewnik dajacy prace. Roznica będzie taka, ze ten z fakultetami będzie zebrakaiem, niepewnym swojej wartosci, pukajacym od firmy do firmy za praca, której nie lubi. Natomiast ten wyksztalcony w oparciu o swoje pasje, ma szanse być szczesliwym, wybitnym specjalista z jakieś dziedziny, tworzacym cos i dajacym prace innym ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: 89.204.182.* 05.08.12, 18:22 A uczelnia wyzsza? Dlaczego nie mogloby to byc po prostu zwieczenie tych roznych mlodzienczych/dzieciecych pasji? Miejsce gdzie wykladowaca jest kims w rodzaju mentora, majacego pod opieka kilku, kilkunastu, studentow. Doskonale wyposazone przeznaczone dla wybitnych pasjonatow. Skoro wydajemy tyle pieniedzy na urzedy, przepisy, papiery, aparat panstwowy, to moze warto by bylo uproscic zycie w panstwie do absolutnego minimum i zainwestowac te pieniadze w dobry, niezwiazany z biznesem system nauczania. To moze w perwspektywie kilkudziesieciu lat naprawde zaczac przynosic efekty. Moze nie bedziemy musieli szukac po znajomosci bezsensownej pracy w urzedach, polityce, administracji przedsiebiorstw, emigracji. Moze zamiast zebrac o jakakolkwiek prace i wchodzic w wyscig szczurow, po prostu bedziemy w czyms naprawde dobrzy, niezle zmotywowani, majacy otwarty umysl, wysokie poczucie swojej wartosci. Moze przestaniemy byc zebrakami trwoniacymi swoje talenty i predyspozycje. Moze w koncu przestaniemy sie zwalczac, konkurowac z soba, ciagnac w dol, zaczniemy cos tworzyc i moze sie kiedys podniesiemy (i jako ludzie i jako panstwo). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: 89.204.182.* 05.08.12, 19:02 Po prostu wydaje mi sie, ze tym najmocniejszym, logicznym uzasadnieniem do kontynuowania nauki (o ktorym mowi prof. Mirosław Zdanowski) jest po prostu pasja, zainteresowania, radosc z rozwijania sie. Tak jak w kazdym hobby, czy w muzyce rockowej, wspinaczce gorskiej, histori, zeglarstwie, sporcie, motoryzacji. Pasjonaci przyciagaja pasjonatow, spotykaja sie, wymieniaja wiedza, ucza sie, wkladaja w to czas, wysilek, pieniadze i osiagaja wybitny poziom (nieosiagalny dla ludzi przecietnych w danym aspekcie zycia, wyszkolonych przymusowo, w teoretyczny sposob w szkole). Moim zdaniem, jezeli od wczesnego dziecinstwa odbieramy sobie pasje, zabawe, hobby, rozwijanie naturalnych talentow i predyspozycji, bo musimy miec z wszystkiego szostki, zeby tylko dostac lepsza prace, czy zeby rodzice mogli sie pochwalic zdolnymi dziecmi, to okaleczamy siebie. Hobby zastepujemy kieratem. Uczymy sie wszystkiego i niczego. drzymy o to, jak nas znowu oceni nauczyciel z wiedzy o zyciu eugleny zielonej, mimo ze pewnie wiecej wiemy o niej niz o nas samych. Mozliwosc zarobienia nie bedzie moim zdaniem wystarczajacym, logicznym uzasadnieniem do nauki, bo w Polsce brak jest ludzi tworzacych ciekawe, pozwalajace na kreatywnosc miejsca pracy. Ksztalcimy po prostu zdyscypninowana sile robocza, przeznaczona do pracy w urzedach i w administracji przedsiebiorstw, przygotowanych do pracy w absurdzie bez chceci zmieniania czegokolwiek. bo przeciez praca to praca. wymagaja glupot, no to trudno placa, to robie co chca. ilu ludzi tak naprawde pracuje w swoim zawodzie? 5%, 10%? Moze nawet i nie. Budowalniec zajmuje sie praca prawnicza, elektronik jezdzi tirami, prawnik i historyk ksieguja, chlopak po zawodowce prowadzi dobrze prosperujace przedsiebiorstwo (przyklady znane mi osobscie). To oznacza tylko tyle, ze ukonczenie jakichkolwiek studiow nie gwarantuje dostania jakiejkolwiek pracy. Moim zdaniem w Polsce brakuje ludzi zyjacych w zgodzie z soba i swoimi predyspozycjami. Przygotowanych mentalnie do wziecia odpowiedzialnosci za swoje zycie. potafiacych to zrobic lekko, na luzie, w poczuciu bezpieczenstwa, w zgodzie ze swoimi pasjami i zainteresowaniami. Brakuje po prostu ludzi tworzacych dobry produkt, dobra usluge, zarazajacych innych swoimi pasjami, tworzacych przyjazne, dobre miejsca pracy. Stawiajacych na wspolprace, indywidulansc, rozwijanie talentow i najmocniejszych stron jakie mamy. Mysle, ze w Polsce od dziecka podcinamy sobie skrzydla po to by spelniac oczekiwania rodzicow, nauczycieli, znajomych a pozniej to sie przeklada na dalsze dewiacje i dalsza rezygnacje z samego siebie. W koncu stajemy sie magistrami po ciezkich studiach i sie dziwimy, ze nikt na nie chce. A dlaczego ktos mialby nas chciec skoro sami wyparlismy siebie i swoje pasje? sami z siebie zrezygnowalismy, odpuscilismy nasze mocne strony, stalismy sie przecietniakami z paroma dyplomami. Niczym sie nie wyrozniami, nic nie tworzymy. Jak jest niedobor miejsc pracy a nadmiar chetnych po prace, jest lipa. Mozemy sobie stawac na glowie i konczyc pietnascie nastepnych fakultetow z dziecin do ktorych nie mamy predyspzycji a ktore to podobno daja stuprocentowa szanse na prace. Jaki bedzie efekt? Ano taki jaki mamy obcecnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuku Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 19:02 > Moim zdaniem, jezeli od wczesnego dziecinstwa odbieramy sobie pasje, zabawe, ho > bby, rozwijanie naturalnych talentow i predyspozycji, bo musimy miec z wszystki > ego szostki, zeby tylko dostac lepsza prace, czy zeby rodzice mogli sie pochwal > ic zdolnymi dziecmi, to okaleczamy siebie. Hobby zastepujemy kieratem. Uczymy s > ie wszystkiego i niczego. drzymy o to, jak nas znowu oceni nauczyciel z wiedzy > o zyciu eugleny zielonej, mimo ze pewnie wiecej wiemy o niej niz o nas samych. > Ciekawe wpisy Wojtku Ale odwróciłes toszkę kolejność to nie dzieci odbierają sobie szansę od wczesnego dzieciństwa tylko dorośli im odbierają tę szansę i potem te dzieci, którym odebrano szansę stają się dorosłymi, którzy swoim dzieciom odbierają szansę i kółko się zamyka. Strasznie trudno to potem przerwać, zmienić. Dziś polskie rodziny, ale nie tylko polske bo to jest tendencja światowe są w bardzo kiepskiej kondycji psychicznej a będzie coraz gorzej. A to w rodzinie w kontakcie z opiekunami kształtuje się człowiek, jego osobowość,pasje, predyspozycje, poczucie własnej wartości, które muszą być dostrzegane, wzmacniane i pielęgnowane. Dziecko nie wychowuje sie w próżni. Niestety współcześnie w świat wychodzą z domu rodzinnego młodzi ludzie, którzy nie wiedzą kim są, do czego się nadają, co chcieli by zrobić ze swoim życiem itp. itd, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: *.dynamic.chello.pl 06.08.12, 20:12 Dodatkowo wiele dziecięcych pasji kosztuje (np lekcje tańca, lekcje gry w tenisa, żeglarstwo), a że rodziców nie stać na to, to nie robi się z tym nic. Jeśli nie ma wsparcia w otoczeniu, to sam dzieciak i tak nic z tym nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: *.fema.krakow.pl 05.08.12, 18:00 Przeraża poziom głosów internautów! Ciekaw jestem, czy to są osobnicy sfrustrowani faktem nie dostanie się na studia, czy odpadnięciem z nich. Nadmierny rozwój szkolnictwa wyższego niepublicznego był ewidentnym błędem, który zresztą można było przewidzieć. Powstało wiele bardzo słabych "uczelni"!. Niestety obawiam się, że reformy tzw. profesor Kudryckiej będą kolejnym krokiem w kierunku degradacji nie najgorszego tak naprawdę szkolnictwa wyższego (tego państwowego). Odpowiedz Link Zgłoś
aala43 Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 06.08.12, 01:22 podzielam Twoje obawy, az za dobrze zapoznalam sie z tzw. reformami pani Kudyrckiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. przeczytajcie na wikipedii o akademii finansów!!! IP: *.fema.krakow.pl 05.08.12, 19:24 Poczytajcie na Wikipedii - skład tej wspaniałej Akademii. Przecież Józef Oleksy, Jerzy Jaskiernia, Tadeusz Iwiński, Longin Pastusiak nie siądą za kierownicami autobusów. Całe to niepaństwowe szkolnictwo to wielka hucpa! "Akademia finansów" to synekury dla b. członków PZPR. W innych "uczelniach" jest nieco lepiej, ale na ogół z kolei nauczają na nich na drugich etatach pracownicy normalnych, poważnych wyższych uczelni. Kudrycka do niedawna była rektorem Wyższej Szkoły Administracji Publicznej im. Stanisława Staszica w Białymstoku (o kurczę!). Nie bardzo wiem komu zależy na rozmontowaniu systemu wyższego szkolnictwa w Polsce. Czemu Donald Tusk, mądry przecież i roztropny polityk, dobiera sobie katastrofalnie kiepskich doradców. Zaskakuje mnie naiwność i głupota większości internautów, którzy dają się "wkręcać" w durne teksty cwaniaków typu pan Zdanowski. Takim ludziom chodzi o pieniądze dla siebie, nic poza tym. (Nomen omen - "Akademia finansów"). Prywatne "akademie" należy powoli zwijać. A na prawdziwą naukę należy przeznaczyć godziwe pieniądze. Taka powinna być reforma. A panią Kudrycką rzeczywiście posadzić za kierownicę. Ale za kierownicę traktora. Jako dawną aktywistkę PZPR. Przypomina mi się jedna z czeskich komedii. "Reformowali ten nasz zakład, reformowali, aż się to wszystko rozleciało". Oby tak się nie stało... Odpowiedz Link Zgłoś
johann3 Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 19:49 po pierwsze teraz może w podstawówce przejść do następnej klasy uczeń z jedną jedynką, a nie wiem nawet czy nie z dwoma, po drugie dla państwa profesorstwa uczelnianego jest istotne tylko i wyłącznie nabijanie własnej kabzy więc robi się coraz więcej kursów, przewodów, itp. po trzecie i najsmutniejsze od 25 lat nie ma żadnej kotroli nad zapewnieniem pracy osobom kończącym poszczególne etapy nauczania, no bo po co, piękny kraj wspaniałych ludzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mira Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.12, 20:56 Wyobraź sobie, że w liceum też można. zdać z klasy do klasy z jedną jedynką Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_balut Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 05.08.12, 21:06 Mi sie wydaje, ze po prostu nauka stala sie towarem. Tak jak informacja, lecznictwo czy sztuka. Gdzies przesunely sie priorytety. Przestalo byc wazne kim jestesmy, co nas interesuje, co chcemy osiagnac w zyciu. Mamy do wyboru iles uczelni, wybieramy te, co do ktorych wydaje sie, ze dadza nam jakies szanse na prace. Ale tak naprawde kupujemy tylko produkt, czytamy informacje, o ktorych nie wiemy czy maja jakies oparcie w rzeczywistosci czy sa kolejna zakamuflowana reklama jakiegos rodzaju uczelni. Zyjac w strachu przed brakiem pracy rezygnujemy z siebie, z naszych pasji, zainteresowan i kupujemy produkt. Pozniej trafiamy na uczelnie na ktorej, wazny jest wynik finansowy. Jezeli mamy szczescie, to moze nas czegos naucza, bo moze wierza ze wypuszcza w ten sposob na rynek dobry produkt. Jezeli mamy pecha, sprzedadza nam jakis papier w zamian za pare lat zycia poswieconych na uczeniu sie jakiegos materialu. Tak naprawde nikt nie da nam gwarancji pracy w sytuacji w ktorej na rynku jest nierownowaga. Jezeli jest drastyczny nadmiar chetnych w stosunku do ilosci miejsc pracy (i w dodatku miejsca pracy sa wytworzone sztucznie, poprzez rozbudowe urzedow, administracji w przedsiebiorstwach, wprowadzanie wymogow prawnych nakazujacych roznym profesjom zdobywanie dodatkowych uprawnien, czy certyfikatow - co powoduje popyt na jakies nowe kursy), to nie ma kto dawac wystarczajacej ilosci faktycznych miejsc pracy. Wydaje mi sie, ze powinnismy przestac patrzec na siebie tak jak na produkt, z ktorym trzeba trafic w oczekiwanie rynku. Kazdy z nas od dziecka ma jakies swoje predyspozycje i mocne strony. Wydaje mi sie, ze powinnismy rozwijac od dziecka nasze najmocniejsze strony i talenty. Jednczesnie wzmacniac nasze poczucie wartosci i umiejetnosc wspolpracy z drugim czlowiekiem. W przeciwnym wypadku, bedziemy przecietni lub co najmniej niezdolni do pracy w grupie. Owszem pracujacy bardzo ciezko (i w szkole i poza nia) ale niestety przecietni, majacy niska samoocene, slabe poczucie bezpiczenstwa i rozzaleni na caly swiat... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Freddie M Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: *.dynamic.lte.plus.pl 05.08.12, 19:59 Oczywiście uczelnie są po to żeby doktorzy z habilitacją mieli pracę, nie zaś po to by kształcić ludzi. Żebyście sobie nie myśleli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kroolik Opowieści... IP: 77.236.28.* 05.08.12, 20:47 Panie profesorze, czy Pan naprawdę uważa, że poziom kształcenia na prywatnych uczelniach jest wysoki? Nie mogę uwierzyć, że jest Pan aż tak oderwany od realiów, więc uznam że to przekaz marketingowy. Znajmoi wykładają na uczelni, ja pracuję w biznesie i akurat w firmie zatrudniającej dużo młodych ludzi zaraz po studiach. Wiem na pewno, po prostu widzę kto kończy studia - osoby absolutnie sie do tego nie nadające. Mające po prostu za małe IQ, albo nie zainteresowane bezczelnie opłaconym kierunkiem. Prywatne uczelnie w ogromnej większości, to zwykłe firmy, które nie selekcjonują klientów (studentów) tak, jak sklep obuwniczy nie odeśle osoby chcącej kupić sandały. Każdy kto płaci, skończy studia i dlatego właśnie są one nic nie warte. Jak uczelnie tego nie zrozumieją, to NIE PRZETRWAJĄ nie z powodu niżu, ale dlatego, że nikt w firmie nie zapłaci za dyplom, dający mniej wiedzy co niegdysiejsza matura. Zdobądźcie się na uczciwość i powiedzcie 30-40% studentów, że powinni dać sobie spokój, bo zawody robotników wykwalifikowanych też ktoś musi wykonywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek W Polsce nie ma tylu autobusów IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 20:56 żeby zatrudnić ten tłum doktorów.Może spróbujcie z taczkami. Odpowiedz Link Zgłoś
merkury-3 Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 20:57 LUdzie przestancie sie oszukiwac w Polsce trzeba ksztalcic hydraulikow, budowlancow , murarzy a nie doktorow , ktorzy beda szukac roboty na zmywaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kolombo Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó IP: *.adsl.inetia.pl 06.08.12, 01:38 Masz rację, a teraz powiedz, kto polikwidował szkoły zawodowe? Odpowiedz Link Zgłoś
cyklista A niby dlaczego studia mają dawać gwarancję pracy? 05.08.12, 21:56 Rynek pracy jak każdy rynek, bierze towar na który jest popyt. Ważny jest kierunek, specjalizacja i rzeczywiste umiejętności. Tytuł: mgr, dr, dr hab nie ma znaczenia. Największą wartość ma tytuł inż. ale też gwarancji nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poland a rektor? IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.12, 22:05 Jak wynika z informacji na stronie Akademii Finansów, rektor tej uczelni, prof. ndzw. Zdanowski, nie ma habilitacji i jest prostym doktorem inżynierem. Podobnie habilitacji nie ma żaden z prorektorów - czyżby coś prześlepił? Nie, to chyba taka uczelnia właśnie! Dla informacji: doktorat obecnie znaczy niewiele więcej niż dawniej magisterium. Odpowiedz Link Zgłoś
walkaklas Re: a rektor? 06.08.12, 07:44 zrób ciołku tego byle jakiego doktora inżyniera, potem otwieraj buzię, zdobądź habilitację, on wykształcenie odebrał jeszcze za komuny, w tamtych czasach ty byłbyś, co najwyżej absolwentem zawodówki przyzakładowej Odpowiedz Link Zgłoś
niezalany Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 05.08.12, 23:04 "nasi studenci są doceniani na wszelkich zagranicznych stażach i programach...." uchachałem się po pachy, może ci z UJ i UW tak, ale już nie ci z "wyższych szkół masażu" tudzież "wyższych szkół zawodowych"... przestańcie pieprzyć ! na 450 uczelni tylko 10 wypuszcza magistrów, którzy mogą znaleźć każdą pracę bez większego problemu, co to za wyższe wykształcenie skoro większość naszych studentów ma problemy z poprawnym zbudowaniem zdania, jak mają znaleźć pracę skoro nie potrafią się wysławiać ?! Odpowiedz Link Zgłoś
koma_5 Re: Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusó 06.08.12, 21:53 Ty mógłbyś się nauczyć, kiedy stawia się spacje... Uwierz, ludzie nie potrzebują do tego wieloletnich studiów. W ogóle studia nie są potrzebne do pracy. I tak wszystko jest załatwione po znajomości i papierek nie ma tu nic do rzeczy. Tacy czerpiący stypendia (czyli cudze pieniądze) z własnej nieuczciwości i oszustw studenci są nic nie warci i tylko zasilają machinę "uczcie się bo warto... płacić mi pensję". Odpowiedz Link Zgłoś
jonia2012 no tak... 05.08.12, 23:16 ale jak wszyscy doktorzy rzuca sie na zawod kierowcy autobusow to co niby beda mieli zrobic zawodowi, w tym akurat kierunku wykwalifikowani kierowcy autobusow? Czy ten pan uwaza ze liczba tego typu etatow to worek bez dna? oj, naiwnosci ludzka ...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa01 Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? 06.08.12, 01:03 To może jednak dowiedzieć się jakie zawody będą potrzebne za kilka lat i rozwijać te kierunki a nie forsować kierunki na których produkuje się bezrobotnych? Pewnie, że wygodniej jest udawać, że to państwo ma zatrudnić produkowanych nieprzydatnych z tym wykształceniem. Wyzsza Uczelnie Ekonomiki Gotowania na Gazie i Menagerów Zarządzania tym gotowaniem? Po kiego grzyba się łudzić i produkować nikomu nieprzydatnych z takim wykształceniem absolwentów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obywatel Doktorzy z habilitacją za kierownice autobusów? IP: *.play-internet.pl 06.08.12, 01:49 z jakiej choinki porąbańcu się urwałeś? może system kastowy wprowadzimy jeszcze; obudź się, ciemniaku, mamy 21. wiek i demokrację. "studia tylko dla bogatych" - skąd się biorą takie zryte berety? czego dziś uczą w szkołach? kto was, tumany, edukuje i wychowuje? Odpowiedz Link Zgłoś