Dodaj do ulubionych

ksiażeczka do snu

16.03.02, 00:28
Do Czapajewa (jeden z bohaterów Rewolucji Październikowej) przychodzi jego
adiutant i rozgorączkowany mówi:
- Panie generale, słyszałem, że wysyłają pana na placówkę dyplomatyczną do
Paryża, czy to prawda?
- E tam... prawda, ale ja tam nie chcę jechać.
- Ależ dlaczego?
- Bo ja wiem jak tam jest? Będę tam o suchym pysku siedział?
- To może ja pierwszy pojadę i zaraz przyślę panu relację, jak w tym Paryżu
jest naprawdę.
- Ty durak, jak mi przyślesz, przecież oni wszystko czytają, co do mnie
przychodzi. Jak napiszesz, że tam jest co wypić, to mnie nie puszczą.
- Panie generale, ja napiszę szyfrem, np. flaszka to bedzie książka i kto
bedzie wiedział o co chodzi?

Adiutant pojechał do Paryża i przysyła po 2 tygodniach list:

"Panie generale, Paryż jest dla nas, lubiących czytać, istnym rajem. Na każdej
ulicy, na każdym rogu jest księgarnia. Wczoraj przyszedł do mnie znajomy,
przyniósł książkę i przeczytaliśmy ją we dwóch. Ja miałem też jedną książkę, to
zaraz też ją przeczytaliśmy. Kolega chciał czytać dalej, więc poszlismy do
księgarni i kupiliśmy cały karton książek. Czytaliśmy do rana. Nad ranem wciąż
chciało nam się czytać, ale wszystkie księgarnie były już zamknięte. Dlatego
poszliśmy do jednego znajomego, który sam pisze książki. Miał tylko jedną
książke, ale dobre i to... przeczytaliśmy w trójke. Wtedy ten znajomy wział się
do roboty i zaczął pisać. On pisał, a myśmy czytali."

:-))) skks
Obserwuj wątek
    • skks prad snem - modlitwa 16.03.02, 00:38
      Pewnego razu przyjechała do mojego znajomego delegacja z Fracji. Po skończonej
      części oficjalnej jeden z "delegatów" zapytał bardzo nieśmiało czy gdzieś tu w
      okolicy nie ma kaplicy? Zdziwiony mój znajomy (bo delegat nie wyglądał na
      człowieka zbyt religijnego, choć kto wie...) zapytał o co mu chodzi. I ten
      zaczął klarować, że poszedłby do jakiejś kaplicy, kupił modlitewnik, albo
      śpiewnik i pomodlił się trochę dla uczczenia transakcji wraz z kolegami.
      Olśnienie spłynęło na mojego znajomego i zaprowadził ich gdzie trzeba. W
      trakcie modlitw już odkryli, że w tej wierze, jak w każdej innej należy
      wystrzegać się dwóch rzeczy: ateizmu i dewocji.
      :-))) skks

    • peteen Re: ksiażeczka do snu 16.03.02, 00:41
      stare, dobre, niech sie młodzież uczy, z tym że Czapajew to bardziej bohater
      walk z kontrrewolucją ( drobiazg, choć film do dziś noszę w moim sercu,
      szczególnie scenę, kiedy Cz. tłumaczu adiutantowi strategie walki na
      ziemniakach , dobranoc !
      • skks Re: ksiażeczka do snu 16.03.02, 00:49
        Koleżka, zdaje się, przedchodzi odre monopolowe; a na to nie ma lepszego
        lekarstwa, jak się wykimać. No już, kładź się pan, panie sznowny, na poduchy i
        lulu"
        :-))) skks
        • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 01:24
          tak toczno towariszcz starszina, no to do następnego Czapajewa !
          :)))
        • skks Re: ksiażeczka do snu 16.03.02, 01:25
          W piwnicznej izbie

          W piwnicznej izbie siedzę sam nad kuflem pełnym piwa
          Oczyma wodzę tu i tam, a głowa mi się kiwa
          Ja nie dbam o czerwony nos, ni o to, że wciąż tyję
          Ja biorę kufel w ręce swe i piję i piję i piję (do dna).
          A gdyby ktoś mi wybór dał: dziewczynę, konia, trunek
          Odrzekłbym mu: - wybieraj sam, ja płacę za rachunek
          Na próżno dziewczę wdzięczy się, jak koń wyciąga szyję
          Ja biorę kufel w ręce swe i piję, i piję i piję (do dna)
          A gdy nadejdzie sądu czas i stanę u stóp tronu
          Pokłonię Bogu się po pas i rzeknę bez pardonu:
          Rozkoszy rajskich nie chcę znać ni wiedzieć gdzie sie kryją
          Lecz tam mnie panie Boże wsadź, gdzie piją, i piją i piją do dna.
          A na to się uśmiechnie Pan i rzecze mi : - "Kolego !
          Po cóż będziemy tracić czas, napijmy się jednego !
          Na ziemi, w niebie, tam i tu jednako przecież żyją
          Aniołki budzą nas ze snu a święci gorzałę piją".


          :-))) skks
        • skks Re: ksiażeczka do snu 16.03.02, 09:36
          To dla wszystkich umęczonych podróżników po krakowskich pubach, dla ochłody:

          Hej Bieszczady.

          Na lenistwo nie ma rady
          Nie do głowy szła nauka
          Więc wybrałem się w Bieszczady
          Kowbojskiego życia szukać


          Hej Bieszczady, hej Bieszczady
          Na Bieszczady nie ma rady
          Chciałem sobie pokowboić
          A tu trzeba krowy doić
          Krowy doić kury macać
          I widelcem gnój przewracać
          Hej Bieszczady, hej Bieszczady
          Na Bieszczady nie ma rady


          Pomyślałem sobie wtedy
          Że pokocham piękną Mery
          Oczywiście za mną lata
          Mery co ją zwą łaciata


          Hej Bieszczady ...


          Gdybym to ja wcześniej wiedział
          Że tak ciężko kowbojować
          To bym w domu sobie siedział
          I na ujocie studiował
          • Gość: Elka Re: ksiażeczka do snu IP: *.tnt3.penrith.au.da.uu.net 16.03.02, 13:36
            Do snu sie bede zaraz ukladac, a pomysle sobie o tych mazurskich jeziorach, bo
            tam wlasnie, odchodzilo spiewanie tychze piosneczek z gitara, zapijaczonym
            glosem. Przy wtorze kumkajacych zab... A znasz? Hej, hej zawisnal Johnny
            dobrze mu bracie tak,
            do masztu przyczepiony ..... dalej nie pamietam.
            Ale zajrzyj na watek "Ech ,moj Krakowie krakauerski" splodzilam tam moj wlasny
            wierszyk o Krakowie.Dobranocka. 00000 to ja ziewam..
            • skks Pierwsze dziesięć powodów dla, których piwo jest.. 16.03.02, 21:10
              1.Piwem możesz rozkoszować każdego dnia w miesiącu.
              2.Piwa nie trzeba zapraszać na kolację.
              3Piwo zawsze będzie cierpliwie czekać w samochodzie, aż skończysz grać w piłkę.
              4.Piwo niegdy się nie spóźnia.
              5.Piwo nigdy nie jest zazdrosne, gdy weźmiesz inne.
              6.Kac po piwie zawsze przechodzi.
              7.Najklejki z piwa zdejmuje się bez walki.
              8.Gdy idziesz do baru, zawsze masz gwarancję dostania piwa.
              9.Piwo nigdy nie ma bólu głowy.
              10.Gdy już wypijesz piwo, zawsze masz butelkę wartą co najmniej 40 groszy.
              • m.in Re: Pierwsze dziesięć powodów dla, których piwo jest.. 26.03.02, 12:53
                skks napisał(a):
                > 8.Gdy idziesz do baru, zawsze masz gwarancję dostania piwa.

                jeśli można ad vocem: kiedy dwa lata temu zamieszkałem w wawie poszedłem
                wieczorem na symboliczny browarek do baru "po drodze" (podziemia znanej knajpy
                "Na rozdrożu")
                wchodzę (z kolegami), pusto, jeno barman i proszę o piwko, po jednym dla każdego
                Barman: "Nie ma mowy! Za CZTERDZIEŚCI minut zamykamy..."
              • Gość: Martyna Re: Pierwsze dziesięć powodów dla, których piwo j IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 00:22
                Ach to piwo. właśnie jestem po kilku. Było cudownie. Oj i dołożę do tych prawd
                jeszcze to, że zawsze dobrze wchodzi.
                • skks Re: Pierwsze dziesięć powodów dla, których piwo j 30.08.02, 00:26
                  :-)))))smacznego!!!!!
            • peteen Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 00:08
              moje ulubione o powieszeniu to "Gallows Pole" Led Zeppelin... robi wrażenie (
              mam nadzieję, że i po drugiej stronie )
              • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 00:50
                Było to w maju, słońce skwierczało,
                A z podkoszulkiem sklejone ciało
                Czegoś mi chciało
                Czegoś by chciało...

                Więc - ja mu naprzeciw, no, tak dla ugody,
                Na łeb wylałem wiaderko wody,
                A ono, mimo ze "wychłodniało",
                Znów czegoś chciało.

                Może za dużo coś wczoraj zjadło,
                Może uwiera je w boku sadło,
                Może by chciało iść do lekarza...?
                Nie, nie! - powtarza. Nie, nie! - powtarza.
                Poszedłem na dziób, z dala od ludzi
                Pytam to cielsko : "No, czemu się nudzi???"
                Może do wachty, w dół, do rekina,
                Czy odpowiada mu barwa sina?

                No - czemu mi robi wstyd przed kumplami,
                Oni nie maja takich "trabli" z ciałami,
                Może by chciało przejrzeć "świerszczyka"
                Sprawdzić czy jeszcze zegarek cyka?

                Na nic sposobów wszystkich próbuje
                Cielsku wyraĽnie czegoś brakuje;
                To się zaziębi, to się zapoci,
                To zechce śledzi, to znów łakoci.
                Więc myślę sobie, załatwię drania,
                Nastawiam budzik pośrodku spania
                I ciemną nocą to cielsko budzę
                A ono takie... jakby cudze.

                Wierci się, kręci, coś kryje na dnie,
                Lecz ją każdym nerwem czuję dokładnie,
                Że nie chce wyznać - mnie - byle komu,
                Że bardzo chciałoby wróocić do domu.

                Ludzie! Ja morze kocham! Ludzie! Ja morze szanuję.
                Ja się naprawdę na morzu, no, bardzo dobrze czuję,
                Lecz wożę z sobą tę kupę złomu,
                Co nic tylko marzy, żeby wrócić do domu.
                Więc pytam ciebie, mój profesorze,
                Kto taką wojnę wygrać może,
                Gdy - do powrotu ciało zmusza,
                A znów na morze - no, tęskni dusza?

                "Wygra entropia - kancer wszechświata
                Wojnę co trwa już świetlne lata".
                A mnie dwadzieścia lat przeleciało ...
                Ja - i to ciało.

                Było to w lutym, słońce skwierczało,
                I z podkoszulkiem sklejone ciało
                Znów czegoś chciało,
                Znów czegoś chciało ...

                :-))) skks
                • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 12:53
                  a ja zachwycam się ostatnio "Pierwszą książką KZMM" z lat 30, w której
                  wyczytałem:
                  największym miastem Polski jest Warszawa, z innych miast wymieniamy Poznań jako
                  siedzibę Prymasa Polski a zarazemgłównych kierownictw naszych organizacji KZMM
                  i KZMŻ; dalej na uwagę zasługują miasta: Kraków - dawna stolica Polski, pełen
                  zabytków historycznych, w szczególności pięknych starych kościołów, Lwów -
                  bohaterskie miasto Małopolski Wschodniej, które wielokrotnie odpierało najazdy
                  nieprzyjaciół, Wilno - gdzie króluje Matka Boska Ostrobramska (...)
                  głównymi rzekami Polski są Wisła, Warta, Dniestr - na pewnej przestrzeni tworzy
                  granicę naturalną między Polską a Rumunią, Niemen...
                  inne perełki następnym razem
                  • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 13:45
                    Aluzju poniał, niniejszym oswiadczam, że wszystkie teksty sławiące zgubny nałóg
                    sporzywania wódeczności są be. Od dzis czytał będę też :
                    www.ksm.org.pl/site_1a.html ,
                    www.wsdsc.poznan.pl/ahlond/druki/prymas/1937/19370015.htm ,
                    www.wsdsc.poznan.pl/ahlond/druki/prymas/1937/19370015.htm
                    Dziękuje CI Peteenie za zwrócenie uwagi na moje niestosowne zachowanie,
                    POSTARAM się/choc nie wiem czy mi się uda/ być przykładem itd,itp...
                    Będę tez wiedział, że Dniestr, że Warszawa, że Wilno i postaram się pszukać
                    jeszcze inne światłe informację podawane przez były i obecnych przedstawicieli..
                    :-))) skks
                    • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 15:09
                      a tam zaraz aluzje, czasem lubię te przedwojenne szczere klimaty ( a tak
                      naprawdę, to nie chciałoby mi się pisać takich długich tekstów, ja ty to
                      robisz, podziwiam cię za to ), również w kinie i piosence ( uciąłem sobie w tej
                      materii kilka niezłych pogawędek ze Stanisławem Janickim ze "Starego Kina" )
                      zaś co do wódeczności ( oby istniała wiecznie ), to mamy teraz gęste dni, co ?
                      :))
                      • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 21:06
                        Drogi Peteenie!!!
                        Mój przewodnik w świat interneta mawiał: tu jest wszystko, tylko trzeba umieć
                        znależć i szybko, bardzo szybko czytać.
                        Znalazłem zgodnie z Twoją aluzją , drogi Peteenie inny wielce ciekawy
                        predwojenny tekst, taki na czasie:

                        Międzynarodówka

                        Wyklęty, powstań ludu ziemi,
                        Powstańcie, których dręczy głód,
                        Myśl nowa blaski promiennymi
                        Dziś wiedzie nas na bój, na trud.
                        Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata,
                        Przed ciosem niechaj tyran drży!
                        Ruszamy z posad bryłę świata,
                        Dziś niczym, jutro wszystkim my!

                        Bój to jest nasz ostatni,
                        Krwawy skończy się trud,
                        Gdy związek nasz bratni
                        Ogarnie ludzki ród.

                        Nie nam wyglądać zmiłowania
                        Z wyroków bożych, z pańskich spraw.
                        Z własnego prawa bierz nadania
                        I z własnej woli sam się zbaw!
                        Niech w kuźni naszej ogień bucha,
                        Zanim ostygnie - przekuj w stal,
                        By łańcuch spadł z wolnego ducha,
                        A dom niewoli zniszcz i spal!

                        Rządzący światem samowładnie
                        Królowie kopalń, fabryk, hut
                        Tym mocni są, że każdy kradnie
                        Bogactwa, które stwarza lud.
                        W tej bandy kasie ogniotrwałej
                        Stopiony w złoto krwawy pot.
                        Na własność do nas przejdzie cały,
                        Jak należności słusznej zwrot.

                        Dziś lud roboczy wsi i miasta
                        W jedności swojej stwarza moc,
                        Co się po ziemi wszerz rozrasta,
                        Jak świt łamiący wieków noc...
                        Precz darmozjadów rodzie sępi!
                        Czyż nie dość żerów z naszych ciał?
                        Gdy lud wam krwawe szpony stępi,
                        Dzień szczęścia będzie wiecznie trwał.
                        :-))) skks


                      • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 21:08
                        www.komunizm.px.pl/multimedia.htm
                        :-))) skks
                        • peteen Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 21:43
                          łaaadne, a mnie z zakamrków pamięci ( sic! ) wyskoczył wierszyk, który
                          zabczynał sie jakoś tak:
                          na gardłach naszych twardo zacisnął ręce głód
                          na twarzach bruzdy jak kraty, orała rozpacz, nędza
                          spojrzenia są jak pięści i biją tylko w przód
                          nie wolno wołać PRACY, nie wolno - policja rozpędza...
                          a wiesz, że do dzisiaj pamiętam "Wszystko tobie, ukochana ziemio..." i na
                          imprezkach, jak przygrzeję trochę, to ładnie śpiewam ?
                          :)))
                          • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 22:04
                            służę całym tekstem:

                            Ukochany kraj
                            Wszystko tobie, ukochana ziemio,
                            nasze myśli wciąż przy tobie są,
                            tobie lotnik triumf nad przestrzenią,
                            a robotnik daje dwoje rąk.
                            Ty przez serce nam jak Wisła płyniesz,
                            brzmi jak rozkaz Twój potężny głos,
                            murarz, żołnierz, cieśla, zdun, inżynier
                            wykuwamy twój szczęśliwy los.

                            Ukochany kraj,
                            umiłowany kraj,
                            ukochane i miasta, i wioski,
                            ukochany kraj,
                            umiłowany kraj,
                            ukochany, jedyny, nasz, polski.
                            Ukochany kraj,
                            umiłowany kraj,
                            ukochana i ziemia, i nazwa,
                            ukochany kraj,
                            umiłowany kraj,
                            nasza droga i słońce, i gwiazda.

                            My trudności wszystkie pokonamy,
                            żaden wróg nie złamie hartu w nas,
                            w słońce jutra otworzymy bramy,
                            rozśpiewamy, rozświecimy czas.
                            To dla ciebie najgorętsze słowa,
                            wszystkie serca, siła wszystkich rąk,
                            to dla ciebie, piękna i Ludowa,
                            każdy dzień i każdy nowy dom.

                            Konstanty Ildefons Gałczyński
                            :-))) skks

                          • Gość: rita Re: ksiażeczka do snu IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 22:06
                            To już piosenki śpiewacie na noc - mam taką: Ukachany kraj, umiłowany kraj...
                            • peteen Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 22:17
                              śpiewamy, tylko że ja muszę wszystko klepać z pamięci, a on, skubany, kopiuje
                              całe teksty
                              a ty nie mruczysz niczego przed snem w stylu: Przyjaźń narodów łączy Moskwę i
                              Warszawę, przyjaźń narodów połączyła miasta...jakieśtam, bo zapomniałem tekstu
                              :)))
                              • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 22:22
                                Z pamięci czyli z mózgu drę sie tylko we wczasie piwkowania. :))))))
                                :-))) skks
                              • skks Re: ksiażeczka do snu 17.03.02, 22:25
                                Przyjaźń..... nie znam zupełnie, nic, widze ciemność.
                                :-))) skks
                                • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.02, 23:21
                                  to z chóru z podstawówki, może w piątek zawyjemy pospołu...
                                  :)))
                                  • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.chello.pl 19.03.02, 23:05
                                    Siadła pszczółka na jabłoni
                                    i zapuliła kwiat...........
                                    :-))) skks
                                    • peteen Re: ksiażeczka do snu 19.03.02, 23:16
                                      zapuliła ? :))
                                      cóż to za rzecz przedziwna - czytanie, jako gałązka oliwna, lub migdałowy kwiat
                                      ( znowu z pamięci, więc może gdzieś być minimalny błąd )
                                      ten fragmencik CKN, wypisany na ścianie biblioteki, do której należałem
                                      fascynował mnie, gdy pacholęciem będąc wciągnąłem się w ten nałóg
                                      i tak już zostało...
                                      • skks Re: ksiażeczka do snu 21.03.02, 22:25
                                        W lipcu 1947 r. na łamach dzienników ukazuje się list otwarty:

                                        "Ja, Pstrowski Wincenty, przyjechałem do Polski w maju ub.r. z Belgii, gdzie
                                        pracowałem jako górnik w Mons. Wróciłem do ojczyzny po dziesięcioletniej
                                        tułaczce za kawałkiem chleba u obcych. Wróciłem do niej, aby przyczynić się do
                                        jej odbudowy po tak strasznych zniszczeniach wojennych. Wiem, że ta Polska jest
                                        nową Polską, sprawiedliwą dla robotnika i chłopa, że jest ona Polską, której
                                        gospodarzem jest naród. Od maja ub. r. pracuję jako rębacz na kopalni
                                        węgla "Jadwiga" w Zabrzu. W lutym wykonałem normę w 240 proc. wyrębując 85 m
                                        chodnika, a w maju dałem 270 proc. normy. Pracuję w chodniku o 2 m wysokości i
                                        2,4 m szerokości. Wzywam do współzawodnictwa towarzyszy rębaczy z innych
                                        kopalń. Kto wyrobi więcej ode mnie?

                                        Pstrowski Wincenty"

                                        I co ? To jest postawa.
                                        :-))) skks
                                        • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 16:09
                                          tam było "wyrobi", czy "wyrąbie" ?
                                          a pamiętasz jakie były dalsze losy Wincyntego ?
                                          a teraz mu nawet ulicę zabrali na powrót do Kalwaryjskiej wracając ...
                                          :)))
                                          • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 12:01
                                            BUMELANCI

                                            Ogół ludzi pracy wykazywał swój niezwykły entuzjazm dla sprawy odbudowy kraju i
                                            wykazuje nadal swój entuzjazm dla przebudowy i rozbudowy naszego życia
                                            gospodarczego i kulturalnego. Niemniej jednak istnieje pewna ilość pracowników,
                                            która pracę swą zaniedbuje, lekceważy, zbywa ją byle czym, unika
                                            jej, "wymiguje" się od niej - jak to się mówi popularnie - i w ten sposób
                                            szkodzi interesom najszerszych warstw społeczeństwa, a w szczególności -
                                            interesom klasy robotniczej. Oczywiście, że ludzie tacy szkodzą również i
                                            sobie.

                                            Górnicy w kopalniach węgla pierwsi zauważyli tych szkodników, w swojej gwarze
                                            nazywając ich bumelantami. Bumelant to inaczej nierób. Bumelant to człowiek,
                                            który należąc zasadniczo do świata pracy, z braku dostatecznego uświadomienia
                                            lub niekiedy wskutek zacofania, nie przychodzi bez uzasadnienia do pracy, albo
                                            spóźnia się czy też wcześniej pracę opuszcza aniżeli wymaga tego przyjęty
                                            porządek. Trafiają się też pracownicy, którzy podczas pracy "wyskakują" na
                                            chwilkę i znikają na kilka godzin. Zdarzają się też pracownicy, którzy zjawiają
                                            się do pracy w stanie nietrzeźwym; jakkolwiek udają "zuchów" pracować nie są w
                                            stanie. Taki "wesołek" najczęściej albo kręci się w miejscu pracy
                                            przeszkadzając innym, albo też zaszywa się w jakiś kąt i śpi.

                                            [B. Wójtowicz: Honor pracy. Warszawa 1951]
                                            • istota Re: ksiażeczka do snu 26.03.02, 12:21
                                              Gość portalu: skks napisał(a):

                                              Trafiają się też pracownicy, którzy podczas pracy "wyskakują" na
                                              > chwilkę i znikają na kilka godzin.

                                              jak to czasy się zmieniają, dzisiaj można "zniknąć" na kilka godzin bez ruszania
                                              się sprzed kompu
                                              • Gość: Elka Re: ksiażeczka do snu IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 27.03.02, 12:53
                                                Jestescie zdumiewajaca Kazimierzowska Klika. A ja w tym odleglym Kangurowie,
                                                czytam , czytam , czytam. Dajecie mi wiele do myslenia.W glownej mierze o
                                                przeszlosci z ktorej ja sama tez wyszlam. Problem jest tylko ze stracilam
                                                watek juz dawno. Dzieki Wam powraca mi zdolnosc myslenia.O przeszlosci, o
                                                dzisiejszym dniu i ......... co bedzie potem?
    • istota pytanie 26.03.02, 12:17
      zawsze ilekroć słyszę tą historię zastanawiam się
      czy można czytać bezpośrednio po napisaniu?
      • Gość: skks co powiecie na taki takst: IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 13:15
        Wisława Szymborska
        TEN DZIEŃ

        (...)
        Oto Partia - ludzkości wzrok.
        Oto Partia - siła ludów i sumienie.
        Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie.
        Jego partia rozgarnia mrok

        Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.

        Czy to jest przyczynek do Nobla?
        :-))) skks
        • Gość: skks Re: co powiecie na taki takst: IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 13:16
          A jeszcze jeden:

          Wisława Szymborska
          WSTĘPUJĄCEMU DO PARTII

          (...)
          Pytania brzmią ostro,
          ale tak właśnie trzeba,
          bo wybrałeś życie komunisty
          i przyszłość czeka
          twoich zwycięstw.
          Jeśli jak kamień w wodzie
          będzie twe czuwanie,
          gdy oczy zamiast widzieć
          będą tylko patrzeć,
          gdy wrząca miłość w chłodne
          zmieni się sprzyjanie,
          jeśli stopa przywyknie
          do drogi najgładszej.

          (...)

          Partia. Należeć do niej,
          z nią działać, z nią marzyć,
          z nią w planach nieulękłych,
          z nią w trosce bezsennej -
          wierz mi, to najpiękniejsze,
          co się może zdarzyć,
          w czasie naszej młodości
          - gwiazdy dwuramiennej.

          Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.
          :-))) skks

          • Gość: peteen Re: co powiecie na taki takst: IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 13:29
            poddaję się na chwilę, bo jestem poza miejscem stałego zamieszkania, gdzie
            posiadam bazę danych...
            :)))
            • skks Re: co powiecie na taki takst: 26.03.02, 14:08
              Dla ułatwienia:

              Jacek Kuroń
              Fragment artykułu pt. "Program społecznego działania":

              (...) Marksistowska analiza istoty epoki klasowej zawarta w problemie
              wyobcowania pracy pozostaje po dziś dzień najdoskonalszą syntezą problemu i
              niestety chyba jedyną próbą pokazania dróg, które doprowadzą do jego
              rozwiązania, przezwyciężenia. (...)

              Artykuł ukazał się w "HARCERSTWIE" w 1963 roku.
              Postaram się poszukać jeszcze innych ciekawych "kwiatków"
              :-))) skks

            • skks Re: co powiecie na taki takst: 26.03.02, 14:15
              i takim akcentem na dziś kończę, jutro postaram się o ciekawsze:

              Tadeusz Konwicki
              Fragment artykułu pt. "Muzeum miłości do człowieka":

              (...) Nasza miłość do Józefa Stalina nie jest abstrakcyjna. Bo każdy nasz
              poszczególny, osobisty los jest ściśle związany z Jego życiem. Bo młody polski
              literat, który mozoli się nad swą pierwszą książką, nauczył się pisać w wielkim
              pociągu historii, który On prowadził. Bo ten młody pisarz, świadcząc prawdzie
              swoich czasów, żywił gdzieś tam w głębi serca cichą, niepokojącą nadzieję, że
              jego książkę, jego młodzieńczy manifest miłości do człowieka, przeczyta kiedyś
              Józef Stalin.
              :-))) skks

              • Gość: peteen Re: co powiecie na taki takst: IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 23:25
                murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania
                ale gdzieżby coś uszył, gdyby nie miał mieszkania
                a i murarz by przecież na robotę nie ruszył
                gdyby krawiec mu spodni i fartucha nie uszył

                piekarz buty mieć musi, więc do szewca iść trzeba
                no a gdyby nie piekarz, to by szewc nie miał chleba
                tak dla wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego
                wszyscy muszą pracować, mój maleńki kolego

                Tuwim
                :)))
      • istota Re: pytanie 26.03.02, 14:33
        no tak, panowie tu mienią się znawcami tematu, a nikt nie potrafi mi
        odpowiedzieć na pytanie czy można czytać zaraz po napisaniu
        a może jesteście znawcami jedynie "literatury" wydawanej w
        oficjalnych "drukarniach"?
        • skks Re: pytanie 26.03.02, 14:51
          Przez tą gorzołe mam tak przezatry mózg, ze myślę i myślę i nie rozumiem ISTOTY
          pytania.
          Straszniem tępy ale trudno. Proszę przybliż staremu komuniście problem.
          :-))) skks
        • Gość: peteen Re: pytanie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.02, 17:21
          no cóż, to zależy od przekroju rurki, ale żeby tak od razu ?
          oj, niecierpliwy jesteś...
          :)))
          • istota Re: pytanie 27.03.02, 07:46
            Gość portalu: peteen napisał(a):

            > no cóż, to zależy od przekroju rurki, ale żeby tak od razu ?
            > oj, niecierpliwy jesteś...
            > :)))

            to nie ja, to skks: "Wtedy ten znajomy wział się
            do roboty i zaczął pisać. On pisał, a myśmy czytali"

            czyli jednak da się czytać zaraz po napisaniu
            i to zależy od przekroju rurki taak ?
            ciekawe ...
            • Gość: peteen Re: pytanie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 13:11
              a może by tak czytelnię założyć ?
              :)))
              • Gość: skks Re: pytanie IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 18:32
                Alem tępy. Jakbym z miesiac czytał i czytał. I to świeżo napisaną prozę.
                Smutek mnie opanował z tego powodu. W okreśie błędów i wypaczeń w akademiku na
                Reymonta z kumplem założyli my czytelnie. Na wątku o Kazimierzu opisałem.
                Już nigdy nie bede bibliotekarka, howg.
                :-(((( skks
                • istota Re: pytanie 28.03.02, 08:49
                  być bibliotekarką w akademiku to chyba nie łatwe zjęcie, zwłaszcza, że nie ma
                  co liczyć na zwrot dzieł
              • istota Re: pytanie 28.03.02, 08:50
                wirtualną czytelnię ?
                z wirtualną literaturą ?
                • skks Re: pytanie 28.03.02, 09:12
                  ".....W zamierzchłych czasach z kolegę w akademikach na Rejmonta zrobili my
                  meline w Żaczku zarobiliśmy cos około 50 USD /była to kupa forsy/,
                  w PEWEXIE/ wiesz co to?/, na 18-stycznia, kupili my krzynke wódki,
                  i otwarli sklepik, ale jak tu towaru nie spróbowć, może zepsuty,
                  i tak od słowa do czynów otwarli my pierwszą- dobra była, świerza,
                  Przyszło dwóch chętnych, sprzedalim. No ale nam się zachciało, przecie nie
                  polecimy na meline, otwarli my następną. A późnie to......
                  I tak zerwałem z robieniem interesów......."

                  Tak pisałem ze dwa miesące o akademikowych czytelniach, fakt wydawnictwa nie
                  zobiliśmy/ do dziś nie wiem dlaczego - chyba brakło fantazji/, ale mieliśmy
                  wielką szanse zbudować piękną księgarnie/

                  :-))) skks



                  • istota Re: pytanie 28.03.02, 09:16
                    dzięki bardzo za cytat
                    tylko skąd te 50 USD skoro caly towar wyszedł?
                  • Gość: skks Re: pytanie IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 09:32
                    Kiedys gdy uczyłem się pisać, tak ze dwa miesiące temu, nie wiedziałem do czego
                    służą kropki w zdaniu. I nie postawiłem kropki pomiedzy słowami:
                    ... zrobili my meline. W Żaczku...../to taka dawna spółdzielnia studencka/
                    :-)))) skks
                    • istota Re: pytanie 28.03.02, 09:45
                      to zmienia postać rzeczy :)))
        • Gość: skks Re: pytanie IP: *.chello.pl 26.03.02, 19:49
          ".....a może jesteście znawcami jedynie "literatury" wydawanej w
          oficjalnych "drukarniach"?....."
          To rozumiem i od raza odpowiadam;
          Czy mnie staremu komuniście przyszłoby do głowy, że są jakieś inne nieoficjalne
          drukarnie. A po drugie co mnie obchodzą teksty o komuniźmie i socjaliźmie
          wydawane w drugim obiegu, co tam ciekawego można znaleść?
          A jak sobie poczytam co pisała p.Wisława czy p. Maciej czy wielu innych
          prawilnych komunistow to serce się cieszy i żyć się zachciewa.
          I pamiętam jeszcze , że szło jakoś tak:
          Kto za młodu nie był komunistom to na starość na pewno będzie szubrawcem.
          Wybaczcie ale gorzoła robi swoje, pamięć nie ta, ale sens ten.
          :-))) skks

    • 013y Re: ksiażeczka do snu 29.03.02, 09:19
      Jeden z moich ulubionych:

      Ledwo słoneczko uderzy
      W okno złocistym promykiem,
      Budzę się hoży i świeży
      Z antypaństwowym okrzykiem.

      Zanurzam się aż po uszy
      W miłej moralnej zgniliźnie
      I najserdeczniej uwłaczam
      Bogu, ludzkości, ojczyźnie.

      Komunizuję godzinkę,
      Zatruwam ducha, a później
      Albo szkaluję troszeczkę,
      Albo, gdy święto jest, bluźnię

      Zaśmiecam język z lubością,
      Znieprawiam, do złego kuszę,
      Zakusy mam bolszewickie
      I sączę jad w młode dusze.

      Czasem mnie wujcio odwiedza,
      Miły, niechlujny staruszek,
      Czytamy sobie, czytamy
      Talmudzik, Szulchan-Aruszek.

      Z wujciem, jewrejem brodatym,
      Emisariuszem sowietów,
      Śpiewamy pierwszą brygadę,
      Chodzimy do kabaretów.

      Od oficerów znajomych
      Wyłudzam w czasie kolacji
      Sekrecik jakiś sztabowy
      Lub planik mobilizacji.

      Często mam misje specjalne
      To w Druskiennikach, to w Kielcach
      I wywrotowców werbuję
      Na rozkaz Moskwy do Strzelca.

      Do domu wracam pogodny,
      Lekki jak mała ptaszyna,
      W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
      Czeka drukarska maszyna.

      Odbijam sobie, odbijam
      Zielone dolarki śliczne,
      Komunistyczną bibułę,
      Broszurki pornograficzne.

      A potem mała orgijka
      W ramionach płomiennej Chajki!
      (Mam w domu taką sadystkę
      Z odsskiej czerezwyczajki.)

      I choć mam milion rozkoszy
      Od Chajki krwawej i ryżej,
      To ciężko mi! Nie na sercu,
      Lecz wprost przeciwnie i niżej.

      Niech się ciężarem tym ze mną
      Podzieli któryś z rodaków!
      Mój Boże ile tam siedzi
      Głupich endeckich pismaków.
    • 013y Re: ksiażeczka do snu 29.03.02, 09:36
      Albo to - niestety cytuję z pamięci :

      Wszystko my mu dawali
      Nawet i te cyjankali
      Lecz nyc mu ne pomoglo
      Bo pomóc nyc ne moglo
      Wykończył sie ten facet
      Jak ten więdnący tacet
      Nyc po nim nie zostalo
      Bo zrobił bardzo malo
      • skks Re: ksiażeczka do snu 29.03.02, 14:26

        Artykuł pt. "Wahania na giełdach - chciwość bogatych":

        Chciwość doprowadziła do tego, że do połowy kwietnia bogaci tego świata
        przelicytowywali się aby kupić akcje internetowe. Potem strach doprowadził ich
        do sprzedania tych akcji.
        Gdy bezpośrednie zagrożenie minęło znów zaczęli kupować akcje (17
        kwietnia). Nie wiadomo jak będzie dalej. Ludzie, którzy najbardziej stracą na
        tym, to ci ze średniej i pracowniczej klasy, którzy wierzą, że łatwo zarobić na
        giełdzie.
        Panika na giełdach świata pokazuje, że coś jest fundamentalnie nie w
        porządku w światowej gospodarce.
        Jedyna większa część świata która doświadczyła w ostatnich 2 czy 3 latach
        czegoś w rodzaju prawdziwego szczytu ekonomicznego to USA.
        Stany pociągnęły za sobą takie kraje jak Irlandia i Hiszpania oraz części
        południowej Anglii. Tym czasem Japonia pozostaje w recesji, Europa
        kontynentalna pogrąża się w stagnacji, a Rosja, Ameryka Łacińska i Afryka są
        zdewastowane.
        Teraz szczyt ekonomiczny w USA jest zagrożony. Został on sfinansowany przez
        ogromny przypływ pieniędzy, ponieważ w ostatnich latach notowania na giełdzie
        amerykańskiej wzrastały w bardzo szybkim tempie.
        Jeśli te pieniądze teraz zaczną odpływać świat może wpaść w ponowny krach,
        gorszy nawet niż ten w 1991 r.
        Czy to się stanie teraz czy za rok lub dwa nie wiadomo, ale jedno jest
        pewne. Cały system rynkowy został w kwietniu zdemaskowany jako wielkie kasyno.
        Chciwość kilku tysięcy bogatych ludzi determinuje to czy reszta z sześciu
        miliardów mieszkańców ziemi otrzyma przyzwoite warunki życia.
        Dlatego protestujący w Waszyngtonie mieli rację potępiając ten system.
        Dlatego też pochwała Balcerowicza i innych polityków dla rynkowej gospodarki
        jest pochwałą dla szaleńczego sposobu organizowania społeczeństwa.

        Artykuł ukazał się w "PRACOWNICZEJ DEMOKRACJI" w maju 2000 r.


        Z partyjnym pozdrowieniem.Dla pamięci i ostrzeżenia dedykuję Wszystkim powyższy
        tekst.
        :-))) skks

        • skks Re: ksiażeczka do snu 03.04.02, 21:02
          Bardzo się Wam dziwię, że tak wybornego tekstu nikt nie skomentował.
          :-((( skks
          • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 00:27
            przepraszam, zachowałem się jak gówniarz, ale już nie mam siły śledzić i
            szperać i wyszukiwać...
            poprawię się na pewno ( ale kiedy ? ) !!!
            :)))
            • skks Re: ksiażeczka do snu 04.04.02, 22:22
              ?????
              :-)))skks
              • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 22:41
                a czego to nie zrozumiałeś ? może tego, że skomentowałem twój post na temat
                braku reakcji na twój tekst, hę ?
                :)))
                • skks Re: ksiażeczka do snu 04.04.02, 23:03
                  "...poprawię się na pewno ( ale kiedy ? ) !!!
                  :)))..."
                  :-)))skks

                  • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 23:19
                    zaległości mnie ścigają, w czytaniu zwłaszcza
                    nie mogę teraz błysnąć niczym szczególnym
                    :))
                    • skks Re: ksiażeczka do snu 04.04.02, 23:25
                      "nie mogę teraz błysnąć niczym szczególnym
                      :))"
                      :-)))skks

                      • Gość: peteen Re: ksiażeczka do snu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 00:21
                        teraz będziesz już tylko papugował, czy to może wpływ zmrożonej ?
                        :)))
                        • skks Re: ksiażeczka do snu 15.08.02, 21:29
                          Oj przypomniałem sobie taki wątek, na czasie /prohibicja/!!!
                          Może popiszemy co o tem?
                          • dora5 Re: ksiażeczka do snu 15.08.02, 21:53
                            skks napisał:

                            > Oj przypomniałem sobie taki wątek, na czasie /prohibicja/!!!
                            > Może popiszemy co o tem?
                            >
                          • gatsby_ck Re: ksiażeczka do snu 15.08.02, 22:01
                            Uff, przeczytałem...wątek...niezłe, niezłe. Teraz idę przeczytać co innego;))
                            • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 15.08.02, 22:04
                              Tylko zebyś sie za bardzo nie zaczytał:)
                              :-))) skks
                              • faciu Re: ksiażeczka do snu 15.08.02, 22:07
                                Ja zacznę chyba czytać "Pana Tadeusza" ma 75 stron.....
                                :))
                                • skks Re: ksiażeczka do snu 15.08.02, 22:27
                                  Jak nie inwokacja :), to czytaj małe wierszyki!
                                  • magazyn1 Re: ksiażeczka do snu 16.08.02, 03:38
                                    Skks-ie,wez kolezenstwo i zaproscie na bulwary wislane przy Gazowy Wielkiego
                                    Goscia na "banke".Nikt Wam nie podskoczy a mozliwe,ze skoczy po nastepna
                                    flaszeczke! Bawcie sie dobrze a jak co to MELINA Mercouri mieszka na Dajworze
                                    pod 3-im. Ma Metaxe!
                                    Jan Sebastian - BACH! O zesz ty,Karol! Ale hara! Zdarow!
                                    • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 29.08.02, 20:05
                                      :-)))
                                      Znalazłem!!!
                                      Ktoś wczoraj mnie prosił o odszukanie tego wątka:) i udało się
                                      :-))) skks
                                      • Gość: kiwi Re: ksiażeczka do snu IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 23:24
                                        No to czekamy na następne opowiadanie przed snem. Przecież państwowa TV
                                        reklamowała akcję czytania dzieciom na dobranoc. Co na dziś przed snem ???
                                        • skks Re: ksiażeczka do snu 29.08.02, 23:51
                                          Gniew i wściekłość Ludu Pracującego miast i wsi narasta!!
                                          Towarzysze! Nawet liberalno-katolicka plugawa i tendencyjna
                                          największa gazeta tym kraju musiała przyznać rację proletariuszom.
                                          Robotnikom i chłopom żyło się kiedyś lepiej, o czym świadczą
                                          wyniki ankiety przeprowadzonej pod koniec lipca 2002.
                                          Warto dodać, że nawet wśród "prawicowców" aż 1/4 chciałaby
                                          powrotu do realnego socjalizmu!

                                          Jak oceniasz rządy PZPR w Polsce?
                                          40% dobrze, 35% źle, 25% nie wiem

                                          Czy wolałbyś żyć w socjalizmie, czy w dzisiejszej Polsce?
                                          39% w socjalizmie 42% w III RP 19% nie wiem
                                          :-)))))))))))))))))
                                        • skks Re: ksiażeczka do snu 29.08.02, 23:54
                                          Jak popatrzę na swój kawałek ziemi, na dom, w którym mieszkam i na swoje
                                          dzieci, to mi się zaraz przypomina moje życie przed wojną. Wtedy nie mogłem
                                          marzyć o kawałku ziemi, kupić go nie było za co, robiło się w ziemi, ale u
                                          kułaka i dziedzica.
                                          Przyszła Armia Czerwona i jak wiele się zmieniło. Dostałem od Rządu
                                          Ludowego kawałek ziemi i gospodaruję na swoim. Wiem, że uzyskałem to dzięki
                                          temu, że rząd nasz trzymał się drogi Stalina. Toteż każdy z nas małorolnych
                                          chłopów ma dużo do zawdzięczenia Józefowi Stalinowi i będziemy zawsze pamiętać
                                          o Jego nauce. Będziemy popierać z całej siły naszą władzę ludową i w pełni
                                          wywiązywać się z obowiązków wobec niej.
                                          • Gość: kiwi Re: ksiażeczka do snu IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 00:33
                                            Dzięki - od razu mi lepiej na duszy. Muszę też chybą sięgną do biblioteki i
                                            poszukać pięknej ksiażki-albumu "Wyzwolenie" - ile tam w nim takich pięknych
                                            wątków i opowieści na dobranoc.

                                            A co do powrotu do czasów wcześniejszych to jest taka jedna niereformowalna
                                            instytucja - nazywa się Poczta Polska. Chcesz kolejki masz kolejki i panie
                                            które komputer znają najczęściej z lektury TINY lub Gali. Obsługa 3 osób (
                                            2 wpłaty, list , znaczek i kartka i przesyłka polecona - czas realizacji do 15
                                            minut) . I oczywiście czynne tylko jedno okienko.
                                            • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 13:19
                                              Bardzo jestem ciekawy, czy ktoś przeczyta ponizszy tekst:


                                              SENTENCJA
                                              Pewnego dnia, pewien stary profesor został zaangażowany aby przeprowadzić kurs
                                              dla grupy szefów wielkich koncernów amerykanskich, na temat skutecznego
                                              planowania czasu. Kurs ten był jednym z pięciu modułów przewidzianych na dzień
                                              szkolenia. Stary profesor miał więc do dyspozycji tylko jedną godzinę by
                                              wyłożyć swój przedmiot.

                                              Stojąc przed tą elitarną grupa (gotową zanotować wszystko, czego ekspert będzie
                                              nauczał), stary profesor popatrzył powoli na każdego z osobna, następnie
                                              powiedział: "Przeprowadzimy doświadczenie".

                                              Spod biurka, które go oddzielało od studentów, stary profesor wyjął wielki
                                              dzban (o pojemności 4 litrów), który postawił delikatnie przed sobą. Następnie
                                              wyjął około dwunastu kamieni, wielkości piłki do tenisa, i delikatnie włożył je
                                              kolejno do dzbana. Gdy dzban był wypełniony po brzegi i niemożliwym było
                                              dorzucenie jeszcze jednego kamienia, podniósł wzrok na swoich studentów i
                                              zapytał ich: "Czy dzban jest pełen?". Wszyscy odpowiedzieli: "Tak".

                                              Poczekał kilka sekund i dodał: "Na pewno?". Następnie pochylił się znowu i
                                              wyjął spod biurka naczynie wypełnione żwirem. Delikatnie wysypał żwir na
                                              kamienie, po czym potrząsnął lekko dzbanem. Żwir zajął miejsce między
                                              kamieniami ... aż do dna dzbana. Stary profesor znowu podniósł wzrok na
                                              audytorium i znowu zapytał: "Czy dzban jest pełen?". Tym razem świetni studenci
                                              zaczęli rozumieć. Jeden z nich odpowiedział: "Prawdopodobie nie".

                                              Dobrze - odpowiedział stary profesor. Pochylił się jeszcze raz i wyjął spod
                                              biurka naczynie z piaskiem. Z uwagą wsypał piasek do dzbana. Piasek zajął wolną
                                              przestrzeń między kamieniami i żwirem. Jeszcze raz zapytał: "Czy dzban jest
                                              pełen?". Tym razem, bez zająknienia, świetni studenci odpowiedzieli
                                              chórem: "Nie".

                                              Dobrze - odpowiedział stary profesor.
                                              I tak, jak się spodziewali, wziął butelkę wody, która stała na biurku i
                                              wypełnił dzban aż po brzegi.

                                              Stary profesor podniósł wzrok na grupę studentów i zapytał ich: "Jaką wielką
                                              prawdę ukazuje nam to doświadczenie?"
                                              Niegłupi, najbardziej odważny z uczniów, biorąc pod uwagę przedmiot kursu,
                                              odpowiedział: "To pokazuje, że nawet jeśli nasz kalendarz jest całkiem
                                              zapełniony, jeśli naprawdę chcemy, możemy dorzucić więcej spotkań, więcej
                                              rzeczy do zrobienia".

                                              Nie - odpowiedział stary profesor, "To nie o to chodziło. Wielka prawda, którą
                                              przedstawia to doświadczenie jest następująca: jeśli nie włożymy kamieni, jako
                                              pierwszych do dzbana, później nie będzie to możliwe".

                                              Zapanowało głębokie milczenie, każdy uświadomił sobie oczywistość tego
                                              stwierdzenia. Stary profesor zapytał ich: "Co stanowi kamienie w waszym życiu?
                                              Wasze zdrowie? Wasza rodzina? Przyjaciele? Zrealizowanie marzeń? Robienie tego,
                                              co jest waszą pasją? Uczenie się? Odpoczywanie? Dawanie sobie czasu na ...?
                                              Albo jeszcze coś innego?

                                              Należy zapamiętać, że najważniejsze jest włożyć do swego życia jako pierwsze -
                                              właśnie KAMIENIE. Jeśli damy pierwszeństwo drobiazgom (żwir, piasek), wypełnimy
                                              życie drobiazgami i nie będziemy mieć wystarczająco dużo cennego czasu, by
                                              poświęcić go na ważne elementy. Przegramy swoje życie."

                                              :-))))))))))))
                                              :-)))skks
                                              • kathy38 Re: ksiażeczka do snu 30.08.02, 13:27
                                                Gość portalu: skks napisał(a):

                                                > Bardzo jestem ciekawy, czy ktoś przeczyta ponizszy tekst:
                                                >
                                                >
                                                > SENTENCJA
                                                >
                                                > <ciach>

                                                Bardzo Ci dziękuję skksie za ten tekst!

                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: skks Re: ksiażeczka do snu IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 13:30
                                                  :-)
                                                  A nie skomentujesz?
                                                  Choć wiem, że to dość specyficzny rodzaj "twórczości" i taki "filozoficzny:)
                                                  :-))) skks
                                                  • peteen Re: ksiażeczka do snu 30.08.02, 14:23
                                                    to stare jak świat, w dodatku wyciągnąłeś bóg-wie-skąd ( choc to podobno cecha
                                                    inteligencji, wiedzieć gdzie szukać )
                                                    przyjeżdżaj, grybów wzywa...
                                                    :c)
                                                  • skks Re: ksiażeczka do snu 30.08.02, 14:46
                                                    Peteenku!!! oczywiście, że stare!!! nawet bardzo!!!
                                                    Tylko tak na czasie.
                                                    Mam nadzieje, że nie karzesz "kasować" Platona bo stary:)
                                                  • skks Re: ksiażeczka do snu 30.08.02, 14:47
                                                    Kazac!!!matole, kazać!!!
                                              • swing Re: ksiażeczka do snu 30.08.02, 14:35
                                                jakie to skuteczne, od razu poczułam przytłaczający ciężar odpowiedzialności...
                                                • skks mam dość wyborów 23.10.02, 16:38
                                                  Chcę normalnych, ciekawych,smiesznych postów a nie o wyzszości rokity nad
                                                  majchrowskim czy odwrotnie!!
                                                  • wodnik74 no właśnie ja też!!! 23.10.02, 16:42
                                                    a tu tyle gadania!!!
                                                  • peteen Re: no właśnie ja też!!! 23.10.02, 16:57
                                                    no to najkrótszy kawał świata:
                                                    szwagier !!!
                                                    :c)
                                                  • wodnik74 Re: no właśnie ja też!!! 23.10.02, 17:12
                                                    peteen napisał:

                                                    > no to najkrótszy kawał świata:
                                                    > szwagier !!!
                                                    > :c)

                                                    Może i mam groch w głowie, ale nie rozumiem ...
                                                  • peteen Re: no właśnie ja też!!! 23.10.02, 17:19
                                                    do czasu, do czasu...
                                                    ;c)
                                                  • wodnik74 Re: no właśnie ja też!!! 23.10.02, 17:22
                                                    ?????????
                                                    ok uzbrajam się w cierpliwość (chyba że wcześniej zgrzeję mózg i na coś
                                                    wpadnę?)...
                                                    Może JMR to Twój szwagier ? :)))
                                                  • Gość: Elka Re: ksiazeczka do snu IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 19.04.03, 09:08
                                                    Wlasnie odszukalam Skksie ten watek. Pamietam i probuje go "przywolac" ba
                                                    terazniejszosc. Niech zyje Kaziemierz.
                                                  • Gość: Elka Re: ksiazeczka do snu IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 19.04.03, 09:16
                                                    No i jeszcze jeden cytat ( na zlosc zlosliwcom)

                                                    Bo tak juz jest.Bo to juz tak
                                                    Twa dusza zalem ci odbrzmiewa ,
                                                    To raz na zawsze dany znak:
                                                    Musi byc echo, gdy sie spiewa.

                                                    Musi byc echo dawnych dni,
                                                    Dawnych upojen i kochania....
                                                    Sen sie raz w zyciu tylko sni,
                                                    A reszte - echo nam wydzwania.

                                                    Czyz nie sa piekne te cytaty. Chyba jestem w nostalgicznym nastroju. Juz minie
                                                    1 maja 23 lata pobytu w Kagurkowie. Przybylam tu na pochod 1- Majowy, tylko ze
                                                    nikt nie maszerowal )))).Ale wspomnienia z dawnych lat, w Polsce wciaz jak to
                                                    echo...
                                                  • peteen Re: ksiazeczka do snu 19.04.03, 12:30
                                                    jesli przyjąć, że vanitas vanitatum et omnia vanitas, to:

                                                    I close my eyes, only for a moment, and the moment's gone
                                                    All my dreams, pass before my eyes, a curiosity
                                                    Dust in the wind, all they are is dust in the wind.
                                                    Same old song, just a drop of water in an endless sea
                                                    All we do, crumbles to the ground, though we refuse to see

                                                    Dust in the wind, all we are is dust in the wind

                                                    [Now] Don't hang on, nothing lasts forever but the earth and sky
                                                    It slips away, and all your money won't another minute buy.

                                                    Dust in the wind, all we are is dust in the wind
                                                    Dust in the wind, everything is dust in the wind.

                                                    peteen z zadumą...
                                                  • Gość: Elka Re: ksiazeczka do snu IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 19.04.03, 12:54
                                                    WOMAN THOUGHTS
                                                    Woman
                                                    have
                                                    more
                                                    time
                                                    to think
                                                    doing
                                                    dishes
                                                    at the sink


                                                    Elka with thoughts.....
    • skks Re: ksiażeczka do snu 19.04.03, 19:10
      wiem, że przydługie ale cudne:)

      Phantom Tentacle
      Wstawał piękny majowy poranek. Tygrysek, Kłapouchy i Królik siedzieli przed
      domkiem Królika i leniwie sączyli wino "Heracles". - Marchew ci rośnie...
      jęknął leniwie Tygrysek. - Widzę... jeknął leniwie Królik. W tem przybiegł
      zziajany Prosiaczek i zawołał: - Weni, Widi, Wicjusz! - Widziałem,
      przewidziałem, wydedukowałem! - No i czego się drzesz? nie widzisz ze marchew
      rośnie? zapytał leniwie Tygrysek. - Chcesz w tube? Zapytał Kłapouchy. - Nie o
      to chodzi - riposotwał Prosiaczek - Pamiętacie te ruderę na skraju lasu? Teraz
      to wyremontowali! Pomalowali na biało, postawili pedalski płotek i ktoś się
      tam wprowadził. - Chcesz w tube[tm]? Ponownie zapytał Kłapouchy tym razem
      podnosząc głowę z ziemi. - Hmm... to trzeba zapoznać się i przywitać. Chodźmy
      do Babajagi. Kupimy pół litra i pójdziemy do tej rudery - zaproponował
      Tygrysek. Tak też zrobili. Gdy byli w połowie drogi nagle koło nich przemknęło
      czarne Ferrari wzbijając w powietrze tumany kurzu. - Ty jebany klecho!
      Krzyknął Tygrysek. - Nienawidzę tego gnoja. Myśli że jak się ubiera na czarno,
      ma czarne Ferrari i zbiera na tace codziennie to jest mastah. Wycedził przez
      zęby Prosiaczek. - Kiedyś go zabiję - skwitował Kłapouchy. Po chwili nasza
      dzielna brygada doszła do wzniesienia zwanego "Piwną Górką". Na szczycie tego
      wzniesienia stała chatka na kurzej nóżce, a nad drzwiami wisiał napis: "Hatka
      Babajagi - Alkohole świata - Jedyny i niepowtarzalny producent
      niepowtarzalnego wina o niepowtarzalnej nazwie "Heracles - Classic Płońsk
      Aperitif". - Yo! Babajagi! Przyszliśmy kupić coś do picia - krzykną Tygrysek.
      W drzwiach ukazała się Baba jaga. Wyglądała jak mały zielony Trol skrzyżowany
      z Majkelem Dżaksonem. - A czego chcecie? Zapytała Baba jaga[tm]. - Masz cos
      alkoholowego? - zapytał Prosiaczek. Baba jaga spojrzała najpierw na
      Prosiaczka, potem na napis nad drzwiami i jęknęła z politowaniem: - Nie mam. -
      Aaa.. szkoda.. to my spadamy... powiedział smutno Prosiaczek i już miał iść
      gdy nagle został ugrziony w dupę przez Kłapouchego. - Fcef f tuwe? zapytał
      Kłapouchy nie puszczając morderczego uścisku. - Mleche. Zaśmiał się z
      wieśniackim akcentem Tygrysek i zaraz dodał - chcemy kupić czteropak
      winobluszczywin. - Mleche. Odparła z wieśniackim akcentem Baba jaga[tm] po
      czym rzuciła w kierunku Tygryska 4 związane razem butelki i z hukiem
      zatrzasnęła drzwi. - Ehhh.. rozmarzył się Kłapouchy. - Dobra.. faken,
      zabawiłeś się to teraz puszczaj! Wycedził przez zęby Prosiaczek. - Przestańcie
      się podniecać i chodźmy już do tego domku, bo nie mogę się doczekać kiedy
      wrócę i popatrzę jak moja marchew rośnie - przerwał Królik. - Okej. Stwierdził
      Tygrysek po czym cała brygada udała się w kierunku domku. Po dłuższej chwili
      stali już przy drzwiach. - Rzeczywiście... płotek przyjebali iście pedalski...
      Zauważył Królik. - Nie gadaj tylko wciskaj dzwonek. Zaproponował Tygrysek.
      Królik przycisnął dzwonek i wszyscy z przerażeniem stwierdzili iż dzwonek
      wygrywa.... najnowszy przebój zespołu Boyz - "jesteś szalona"... - O kurwa...
      jęknął głucho Kłapouchy. Nagle drzwi się otworzyły i z domku wyłoniły się dwie
      postacie. Jedną był mały pluszowy miś, a drugą okazał się średniego wzrostu
      chłopak - na oko 12 lat, ubrany w świecące dresy i z kilogramem żelu oraz
      imponującym alfem na głowie. - O kurwa... jęknął ponownie Kłapouchy. -
      Sportowiec? zapytał Tygrysek. - Nie... odpowiedział niepewnie chłopak. -
      Idziesz pobiegać lub pograć w piłkę? zapytał Królik. - Nie... ponownie
      odpowiedział chłopak. - Chcesz w tubę? Zapytał Kłapouchy. - Mamo! leeee..
      rozpłakał się chłopak i pobiegł w głąb domu. - Dzień dobry. Jestem Prosiaczek.
      Prosiaczek wyciągnął łapkę w kierunku misia. - Dzień dobry Prosiaczku. Jestem
      Kubuś Puchatek. A ten wyalienowany gej, który pobiegł to jest Krzyś. - No,
      jako żeśmy się już zapoznali idziemy się napić. Cum On Guys! Wrzasnął
      Tygrysek, a po chwili cala brygada znalazła się na Piwnej Gorce. - Znajdźcie
      mi jakieś mieszkanie... Stęknął niepewnie Puchatek. - Nie chcę mieszkać z tą
      pipą. - No... Mamy coś na oku... tyle że trzeba przeprowadzić dywersję...
      trzeba kogoś wykurzyć... ale chodź to ci pokażę o co chodzi - rzekł Tygrysek.
      Wszyscy udali się spacerkiem w kierunku lasu. Po chwili dotarli do wielkiego
      dębu, gdzie przy korzeniach widać było drzwi, a na nich napis - "Sala Prób
      Zespołu Just5 - nie wchodzić i nie przeszkadzać". - O faken - stwierdził
      Puchatek. - Spokojnie... zaraz to z Kłapouchym załatwimy - Rzekł spokojnie
      Tygrysek, po czym podszedł do drzewa i kopniakiem otworzył drzwi. Razem z
      Kłapouchym weszli do środka. Po chwili przez otwarte jeszcze drzwi wyleciał
      jak z procy Szadi. Przeleciał jakieś 100 metrów aby wyhamować głową o pobliski
      mur ze stali zbrojonej. - Kolorowe sny gdy przyjebałem mu z drzwi... lalala..
      Zanucił posępnie do mikrofonu Kłapouchy. Po chwili cały sprzęt nagraniowy
      znalazł się na nieprzytomnym Szadim. - Ok. Puchatek. Tu od dziś zamieszkasz.
      Powinno być dobrze.. jak by coś się rzucali to będziemy lać w tube, nie
      Kłapouchy? Roześmiał się tygrysek. - Nu... w Tube... sapnął Kłapouchy. - Oki
      panowie... to ja się wprowadzam... chodźcie do środka bo zaczyna się
      chmurzyć... chyba będzie padać - stwierdził Puchatek i cala gromadka weszła do
      nowego mieszkanka.
      • peteen Re: ksiażeczka do snu 19.04.03, 19:16
        :c)
        moje krótsze i tyż na dobranoc...

        Srając na chatę, lejąc na furę
        Kupił Franciszek sobie komórę
        Była to iście cudna komóra
        Srebny metalic, etui-skóra
        I miała klipsa by przypiąć do spodni
        Tak przecież modniej, łatwiej, wygodniej
        Zakrywać jednak cuda nie nada
        Więc Franio sweter do spodni wkładał
        Nastawiał budzik na ósmą dwadzieścia
        Żeby dzwoniła komóra na mieście
        Dzwoniła komóra setkami dzwonków
        Marszem Walkirii, Witaj Biedronko
        Discopolowo, filmowo, biesiadnie
        Polifonicznie, kurewsko ładnie.
        A każdy dzwonek Franciszka nęcił
        Żal, że w komórze brakło pamieci
        Więc zaczął zmieniać Franciszek logo
        Cycuszki, Cipki i Misia Gogo
        Nie brakowało pomysłów, ni chęci
        Tylko znów brakło, kurwa, pamięci
        Gdy się już znudził srebrny metalic
        Franciszek złoty jej panel przywalił
        Potem czerowny, niebieski, zielony
        Już Franio, kurwa, był zakręcony
        Wyświetlacz Frania kolorów miał siedem
        Cieszył się Franek, Henio miał jeden
        Henia telefon nie miał wibracji
        W ogóle nie miał ni wdzięku, ni gracji
        I tak naprawdę to był do bani
        Henio go kupił na giełdzie, taniej
        Chodził więc mistrz nasz z głową do góry
        Bo wszyscy mieli gorsze komóry
        A jego była była ekstra i cacy
        Aż przyszedł SMS - "Wylali Cię z pracy"

        idę świętować...
        to wam pa !!!
        • skks Re: ksiażeczka do snu 19.04.03, 19:21
          Żyła raz jedna panienka
          Która zwała się Jagienka;
          Wiele z niej było pociechy
          Bo tłukła pupą orzechy

          A opisał ją, że jest taka
          Sam Sienkiewicz w „Krzyżakach”
          Wpierw żyła w cnocie jak mniszka
          A potem wyszła za Zbyszka

          I wiodło im się chędogo
          Chociaż niestety ubogo
          Bo się skończyły wojny
          Zaczął się czas spokojny

          A rycerz rzecz znana wszędzie
          Żyje z tego, co zdobędzie
          Ruszył, więc Zbyszko konceptem
          I wpadł na taką receptę:

          Powiesił na bramie druczek
          Że tu się orzechy tłucze
          I od każdego orzecha
          Zgarniał taryfę do miecha

          Laskowy orzech maleńki
          To nie problem dla Jagienki
          Mogła za jednym przysiadem
          Stłuc całe pół kilo zadem

          A gdy dorwała fistaszka
          Zastawała z niego kaszka
          Niewiele też więcej troski
          Przysparzał jej orzech włoski

          Aż raz przybył jakiś młokos
          Przywożąc z Afryki kokos
          I zwrócił się do Jagusi
          Że mu tę rzecz roztłuc musi

          Spłoniła się żwawa młódka
          Wzięła dech, napięła udka
          Pomodliła się przelotnie
          I jak w ten orzech nie grzmotnie

          Niestety twarda skorupa
          Nawet przy tym nie zachrupa
          Wrzasła Jagusi wniebogłosy
          Podskoczyła pod niebiosy

          I jak drugi raz przywali
          ...a ten bydlak jak ze stali
          Natomiast biedna dziewczyna
          Zrobiła się całkiem sina

          Oddech się jej jakby urwał
          Wymamrotała: - O, k.....
          Zaniosła się potem wyciem
          I pożegnała się z życiem

          Wniosek: na ogół umiemy
          Rozgryzać własne problemy
          Lecz zagraniczne nowości
          Przysparzają nam trudności

          Morał: tylko wzrost oświaty
          Może zmniejszyć nasze straty
          I hasło bezwarunkowo:
          Mniej dupą, a więcej głową

    • skks Re: ksiażeczka do snu 21.04.03, 22:37
      "- Życie zacina się po czterdziestce".
      • magazyn1 Re: ksiażeczka do snu 21.04.03, 22:50
        Wlasciwiej powinno brzmiec::zycie zaczyna sie przy 4O-tce*

        *4O% oczywiscie>

        Pozdrawiam jabolkowo!
      • peteen Re: ksiażeczka do snu 22.04.03, 19:15
        ODA DO PREZERWATYWY

        Gdy wysilam swoje nędzne centrum sterowania,
        By wymyślić coś naprędce w temacie kochania,
        To przychodzą mi do głowy rzeczy dziwne zgoła:
        Ot, samolot naddźwiękowy czy stara stodoła,

        Czy jakiś kącik zaciszny, czy tłoczna ulica,
        Odkrywam: rzecz nie w miejscu, ot i tajemnica:
        Komfort seksu nie zależy od nastroju, otoczenia
        Za to owszem, w dużej mierze od usposobienia;

        Chodzi o to, by istotnej prawdy nie zagubić:
        Aby kochać się z człowiekiem trzeba go polubić
        Bo cóż warte jest zbliżenie bez istotnej treści?
        Tyle, co z telewizora głupie opowieści

        Tu nasuwa się olbrzymi w aspekcie moralnym,
        Problem, bo jak mówić o miłości przy seksie analnym?
        Albo, dajmy na to, taki sodomita
        Czyż nie pragnie uczucia? może ktoś zapyta.

        Czy też aktywny w nocy, struty w biały dzień
        Nie daje nam spokoju nekrofila cień.
        Czyż wreszcie fetyszysta, zajęty bielizną,
        Sam wśród pukli włosów, czuje się mężczyzną?

        Taki transwestyta, czy sam ksiądz dobrodziej
        Jak czują się, gdy chcą, lecz im nie wychodzi?
        A cóż ma powiedzieć wdowa po mężu komuniście?
        -Prawnie panna na wydaniu (bez wianka, oczywiście...)

        Długo można by wyliczać i mnożyć trudności,
        (Że nie wspomnę o problemie powszechnej nagości...)
        Gdy tymczasem sedno sprawy z rąk nam się wymyka:
        Jak rozegrać akt miłosny, nie biorąc ryzyka?

        Tu dochodzi problem ważki, trudny, choć nie nowy:
        Jak określić pochodzenie dziecka białogłowy?
        A tymczasem rozwiązanie blisko zgoła leży:
        Wymyślony przez Kondoma przyjaciel młodzieży!
        • tosia_4 Re: ksiażeczka do snu 22.04.03, 19:22
          :)))))))))
          • skks Re: ksiażeczka do snu 22.04.03, 21:39
            Młodzieży!! to nie dla Was:) narazie:)

            Słuchaj dziewczynko! -Ona nie słucha.
            Przesunął wiec rękę od piersi do brzucha...
            Buch! Jak gorąco!
            Uf! Jak gorąco!
            Tyzes to w nocy? Tyzes Jasienku?
            Jam ca najdroższa! Wiec wchodź pomaleńku!...
            I wszedł w nią powoli, jak żółw ociężale
            Ruszył- dwa razy- wolniutko, ospale.
            Szarpnęła się trochę, przyciągnął z mozołem,
            Nogami się zaparł o krzesło za stołem,
            I teraz przyśpieszył, i gna coraz prędzej,
            I dudni i stuka, łomoce i pędzi.
            A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
            (klęczała wygięta w pozycji "na most")
            A on w te szparę, w ten tunel, w ten las,
            I spieszy się, spieszy by zdążyć na czas.
            Aż łóżko turkocze, i krzesło tez puka,
            A Jasiu ja puka, puka i puka.
            Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal,
            Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal.
            A ona spocona, zziajana, zdyszana,
            Lęgła na plecach, uniosła kolana,
            Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje
            Pyta się Jaśka, pyta i śmieje;
            A skądże, a jakże, a czemu tak gnasz!?
            A co to to, co to to mi pchasz!?
            Że wali, że pędzi, że bucha buch buch!!
            Ach jakże, ach jakże ja lubię ten ruch!
            I gna ja, i pcha ja i akcje swa toczy,
            I tłoczy ja Jasiu uroczy, tłoczy.
            Nagle - świst!
            Nagle - gwizd!
            Buchnęło - Buch!
            I stanął już ruch.
            Oj gdzie mi zniknąłeś!
            Chce jeszcze Jasienku!
            Próbuję go znaleźć ręką po ciemku.
            A on już bez ducha, mały, skulony,
            śpi nieboraczek, choć akt nie skończony.
            Wiec strzela biedna wokoło oczyma,
            Dziwi się temu, co w ręce trzyma.
            I płacze, narzeka na los swój niewieści,
            I w końcu się sama ze sobą pięści.
            A Jasiu? Znal prawdy nieznane dla ludu.
            Przeczytał Wislocka, chciał teraz cudu.
            Sądził, ze starczy ta szybkość, ten ruch,
            Technika, pozycja i owo "buch buch".
            By żonę rozpalić do ognia białości.
            A ona pragnęła tez innej miłości.
            Miłości zawartej w spojrzenia iskierce,
            Wiec Jasiu- prócz kuski- miej także serce!
          • Gość: Elka Re: ksiażeczka do snu IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 23.04.03, 09:25
            Aby rownowaga nie byla zwichnieta,
            Podnoszac spodniczke,
            spuszczala oczeta.
    • skks Re: ksiażeczka do snu 22.04.03, 20:52
      Przed sądem w Nowym Jorku toczy się pierwsza sprawa rozwodowa będąca skutkiem
      zeszłorocznych zamachów terrorystycznych. Powódką jest małżonka jednego z
      pracowników World Trade Center, który 11 września wziął sobie wolne, by
      spędzić dzień z kochanką.
      Przez ten czas nie słuchał radia ani nie oglądał telewizji. Telefon komórkowy
      odblokował dopiero wieczorem. Gdy wreszcie dodzwoniła się
      do niego bliska histerii małżonka, spokojnie wyjaśnił jej, że jest w
      biurze i będzie musiał jeszcze trochę popracować...

      Pech czy szczęście?
      • peteen zagadka dla dorosłych 22.04.03, 21:49
        Poniżej przeczytasz kilka zwrotów, używanych przez kobiety w pewnej ściśle
        określonej sytuacji.


        Proszę mi włożyć.

        Proszę mi wyjąć.

        Niech Pan wyciągnie bo to już koniec.

        Niech mi Pan machnie, ale szybko bo się śpieszę.

        Niech to Pan zrobi bo ja się boję.

        Niech Pan włoży sam bo ja jeszcze nie umiem.

        Niech Pan szybko włoży bo ja się śpieszę.

        Pytanie brzmi: "W jakim miejscu i w jakich okolicznościach kobiety używają
        takich zwrotów?"
        • peteen rozwiązanie 22.04.03, 21:50
          Oczywiście, że chodzi o kupowanie filmu do aparatu fotograficznego w punkcie
          obsługiwanym przez mężczyzn.

          Wiem, że to było dziecinnie proste i o tym właśnie pomyśleliście... ;)
      • krzychut Re: ksiażeczka do snu 25.04.03, 22:16
        Historia faceta z WTC poucza nasz, ze nigdy, nawet spedzajac czas z
        najcudowniejsza kochanka, nie nalezy tracic kontaktu z rzeczywistoscia ( o ile
        zalezy nam na trwalosci naszego pozycia malzenskiego i pozamalzenskiego).
    • ileana Re: ksiażeczka do snu 22.04.03, 21:58
      Oooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!

      Czy to na pewno ksiazeczka do snu???
      Pozdr.ileana
    • peteen Re: ksiażeczka do snu 25.04.03, 22:01
      Wszyscy jestesmy obywatelami świata i dlatego w poszukiwaniu partnerki nie
      musimy ograniczać się do mieszkanek naszego pięknego, aczkolwiek dziwnego
      kraju. Poniżej krótki przewodnik po zasadach jakimi kierują się kobiety różnych
      narodowości.

      PRZECIĘTNA KOBIETA:
      Pierwsza randka: Całujesz ją czule na dobranoc.
      Druga randka: Sprawdzasz czy ma wszystko co mieć powinna.
      Trzecia randka: Kochasz się z nią “na misjonarza”.

      AFROAMERYKANKA:
      Pierwsza randka: Musisz jej postawić NAPRAWDĘ drogi obiad.
      Druga randka: Musisz postawić jej i jej koleżankom NAPRAWDĘ drogi obiad.
      Trzecia randka: Musisz zapłacić jej czynsz.
      Dziesiąta randka: Ona jest w ciązy z kimś innym.

      IRLANDKA:
      Pierwsza randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.
      Druga randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.
      Trzecia randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.

      WŁOSZKA:
      Pierwsza randka: Zabierasz ją do teatru i do restauracji.
      Druga randka: Poznajesz jej rodzicó, a jej mama robi spagetti.
      Trzecia randka: Kochasz się z nią, a Ona nalega, żebyś się z nią ożenił i
      podarował 3 karatowy złoty pierścionek.
      Piąta rocznica ślubu: Już macie piątkę dzieci i nienawidzisz spagetti.
      Szósta rocznica slubu: Znajdujesz sobie dziewczynę.

      ŻYDÓWKA:
      Pierwsza randka: Masz orgazmo-eksplozję.
      Druga randka: Masz następną porcję ekscytującego szczytowania.
      Trzecia randka: Mówisz jej, że chcesz się z nią ożenić i żegnasz się z pojęciem
      eksplodującego szczytowania.

      EUROPEJKA ŚRODKOWO-WSCHODNIA:
      Pierwsza randka: Wypełniasz formularz zgłoszeniowy na którym uwzględniono
      wszystkie Twoje dochody.
      Druga randka: Idziesz z nią do parku, a cała jej rodzina podąża za nią.
      Trzecia randka: Twierdzi, że jest dziewicą i odmawia sexu.
      Czwarta randka: Ona nadrabia wszelkie zaległości w seksie za ostatnie dziesięć
      lat. Ciebie odwożą do szpitala.

      LATYNOSKA:
      Pierwsza randka: Stawiasz jej drogi obiad, upijasz ją i kochasz się z nią na
      tyle samochodu.
      Druga randka: Ona jest w ciąży.
      Trzecia randka: Ona wprowadza się do Ciebie razem z dwoma kuzynami, chłopakiem
      jej siostry i żyjecie długo i szczęśliwie jedząc ryż i fasolę w środku Bronxu.

      POLKA:
      Pierwsza randka: Jedziesz po nią, a jej tam nie ma. Dała Ci zły adres.
      Druga randka: Umawiasz się z nią w restauracji, ona się gubi w drodze i wraca
      do domu.
      Trzecia randka: Jest w ciąży – nie jest pewna czy to jej dziecko.

      KOREANKA:
      Pierwsza randka: Stawiasz jej drogi obiad, ale nic się nie dzieje.
      Druga randka: Stawiasz jej jeszcze droższy obiad, ale znowu nic się nie dzieje.
      Trzecia randka: Nawet nie doszedłeś jeszcze do trzeciej randki, a już wiesz, że
      nic się nie będzie działo...

      INDIANKA:
      Pierwsza randka: Poznajesz jej rodziców.
      Druga randka: Ustalasz datę ślubu.
      Trzecia randka: Noc poslubna.
      • emka_1 Re: ksiażeczka do snu 25.04.03, 22:20
        GEOGRAPHY OF A WOMAN

        Between 18 and 20 a woman is like Africa, half discovered, half wild,
        naturally beautiful with fertile deltas.

        Between 21 and 30 a woman is like America, well developed and open to trade
        especially for someone with cash.

        Between 31 and 35 she is like India, very hot, relaxed and
        convinced of her own beauty.

        Between 36 and 40 a woman is like France. Gently ageing but still a warm and a
        desirable place to visit.

        Between 41 and 50 she is like Yugoslavia, lost the war, haunted by past
        mistakes. Massive reconstruction is now necessary.

        Between 51 and 60, she is like Russia, very wide, borders are un-patrolled. The
        frigid climate keeps people away.

        Between 61 and 70, a woman is like Mongolia, with a glorious and all conquering
        past but alas, no future.

        After 70, they become Afghanistan. Most everyone knows where it is,but no one
        wants to go there.

        THE GEOGRAPHY OF A MAN

        Between 15 and 100 a man is like Iraq, ruled by a dick.
        • skks Re: ksiażeczka do snu 25.04.03, 22:58
          Qrna nie znam angliczańskiego!!!!
          Ale nic to nie gnie wam się.

          Jej pierwszy raz
          On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiądźmy sobie wygodnie.
          Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od
          koleżanek.
          On: Najpierw weź go do ręki.
          Ona: ALE OBLEŚNE
          On: Zapewniam cię, nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedna ręką.
          Ona: Tak? I co dalej?
          On: Tak, a później pociągnij druga ręką.
          Ona: Ach tak
          On: No właśnie, widzisz jak dobrze idzie?
          Ona: I co teraz?
          On: Teraz possij.
          Ona: NO Ty chyba żartujesz???
          On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.
          Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią???
          On: Tak.
          Ona: Jesteś pewny?
          On: Tak, mówiłem ci ze jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz.
          Uwierz mi. Possij chwile.
          Ona: (ssie) Hmmmmmmmm...
          On: No, co uważasz?
          Ona: Słonawy w smaku.
          On: No, to chyba dobre nie?
          Ona: Nawet nie głupie. I co teraz?
          On: Teraz rozsuwasz nóżki.
          Ona: CO, co ty powiedziałeś??
          On: Rozsuwasz nogi.
          Ona: Tak miałeś na myśli?
          On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci.
          Ona: A, rozumiem.
          On: Właśnie. I znowu bierzesz go w rączkę.
          Ona: Hmmm...
          On: Jak go już wyciągniesz to wsadzasz go do buzi.
          Ona: Taaak.
          On: Ooo, właśnie tak.
          Ona: A co zrobić z tym żółtawym? To tez się połyka?.
          On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.
          Ona: Spróbuję... Hmmmmmmmm. PYCHAAA
          On: Hmm, no nie głupie.
          Ona: -
    • ileana Re: ksiażeczka do snu 26.04.03, 00:10
      Wszystko ok ,ale cos trzeba zrobic z mlodzieza.Czy to czyta mlodziez ???
      Peeten ,wspaniale o kobietach ale czy o wszystkich tu wspomniano !
      Pozdr.Ileana
    • tosia_4 Re: ksiażeczka do snu 28.04.03, 20:02
      > > > > > DZIENNIK BRYGIDY JONYSEK:
      PONIEDZIAŁEK
      Poszłam do doktora ażeby mi co dał, bo na więcej dzieci nas z
      Zenusiem nie stać. Najpierw spytał jak mi się układa
      współżycie. Ja powiedziałam, że normalnie: ja się układam, a
      Zenuś se współżyje. Doktor dał mi różne takie tabletki i gumkę dla
      Zenusia.
      Potem polecił kalendarzyk małżeński. Chciałam kupić w kiosku,
      ale mieli tylko orbisowski. Aha! Doktor założył mi taką fikuśną
      spiralkę...
      > > > > > > > > WTOREK
      Zenuś se pofolgował. Tylko z roboty wrócił, od razu się za folgę
      chwycił. Śmiechu miałam co niemiara, bo przy
      folgowaniu spirala puściła i tak zasprężynowała, że Zenusiem
      o tapetę cisnęło. A cała pościel do prania...
      ŚRODA
      Dziś, jak się Zenuś zabrał do folgowania, to sięgnęłam po
      prezerwatywę.
      Nie spodobała mu się ona. Może trzeba było
      wyjąć ze sreberka??? Teraz mnie uwiera i przy chodzeniu
      zgrzyta.
      > > > > > > > > CZWARTEK
      Doktor kazał mi dokładnie liczyć do 28 względem dni płodnych.
      No to jak wieczorem Zenuś folgę wyjął i zległ
      na mnie,zaczęłam liczyć... doliczyłam do 7 i zasnęłam, bo
      jak człowiek z trzeciej zmiany wróci to jest taki utyrany, że tylko by
      spał.
      > > > > > > > > PIĄTEK
      Wzięłam tabletkę. Zleciała mi po ciemku na dywan. Zaczęłam
      szukać, a że się przy tym szukaniu wypięłam Zenuś na nic
      już nie czekał. Zaszedł mnie znienacka od tyłu, skorzystał z
      wypięcia i pofolgował se do woli. Co te chłopy w tym widzą???
      > > > > > > > > SOBOTA
      Wetknęłam sobie takie dwie śmieszne pianki. Dwie - na wszelki
      wypadek. Ale się Zenuś przeląkł!!! Jak się spieniły to
      pomyślał, że to jaka choroba, albo że tymi piwami pryska co
      ich wcześniej osiem wypił, bo go po wódce suszyło.

      > > > > > > > > NIEDZIELA
      W telewizji pani poseł Labuda mówiła o minionym okresie.
      Szczęściara!!!
      A mnie się spóźnia.
      >> > > > > > > > PONIEDZIAŁEK
      Doktorzy znają swój fach!!! Ten mój mówił, żebym wględem
      kontroli zaszła do niego za tydzień. Tydzień minął no i zaszłam, tylko że
      nie do doktora, ale jak zwykle. Co ja teraz pocznę???
      Zenuś mówi, że pewnie chłopaka,

      > > > > > > > > Brygida Jonysek

      • kathy38 O rany, ale się uśmiałam :-)))))) 29.04.03, 08:22
        Taki miły tekścik na sam początek dnia :-)
        • peteen jeszcze trochę świntuszenia... ;c) 29.04.03, 08:27
          W szkole uczymy się jak rozróżniać płeć zwierzątek natomiast nikt nie uczy nas
          jak rozpoznać płeć tego co oprócz nich istnieje we wszechświecie. Tą lukę w
          Twoim wykształceniu wypełni Joe Monster niosąc, już nie po raz pierwszy,
          kaganek oświaty!
          Zobacz jak określa się płeć różnych rzeczy:

          SCYZORYK – rodzaj męski, ponieważ pomimo, że wydaje się być pod wieloma
          względami użyteczny, to i tak przez większą część czasu otwiera butelki.

          OPONA – rodzaj męski, bo łysieje i często jest przy samochodzie.

          BALON Z CIEPŁYM POWIETRZEM – rodzaj żeński, żeby go wprawić w uniesienie trzeba
          go mocno rozgrzać... i potrzeba do tego sporo gumy.

          GĄBKI – rodzaj żeński, ponieważ są mięciutkie, można ściskać i mogą godzinami
          pluskać się w wannie.

          STRONA WWW – rodzaj żeński, bo do otwarcia potrzebne jest umiejętne dotykanie
          myszki.

          BUT – rodzaj męski, bo często jest brudny i chodzi po mieście z wywieszonym
          językiem.

          KSEROKOPIARKA – rodzaj żeński, ponieważ trzeba długo czekać, aż się nagrzeje.
          Potrafi zdziałać cuda, jeśli wiesz co nacisnąć lub może wybuchnąć Ci w twarz,
          jeśli jednak nie wiesz jaj ją obsługiwać.

          FOLIÓWKI – rodzaj męski, potrafią dużo unieść i można je przejrzeć na wylot.

          METRO – rodzaj męski, za szybko i wciąż tak samo...

          KLEPSYDRA – rodzaj żeński, bo z czasem ciężar przesuwa się na dół...

          MŁOTEK – rodzaj męski, ponieważ nie ewoluował od 5 000 lat, a wciąż warto mieć
          go w pobliżu.

          PILOT OD TELEWIZORA – rodzaj żeński, bo daje dużo przyjemności facetom, bez
          niego pogubili by się i nie zawsze wiadomo do czego jaki guzik służy.

          NERKI – rodzaj żeński, bo zawsze chodzą do ubikacji w parach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka