Gość: Yogy
IP: 192.168.2.*
17.03.02, 20:20
Kiedyś Warszawiacy użalali się, że prowadzący pojazdy w ich MZK, zachowują się
tak, jakby wozili worki z zimniakami, a nie ludzi. Muszę powiedzieć, że u nas
są uprzejmi, chociarz mają swoje humory.
Np., kolega ostatnio mi opowiadał, że jechał 502 do szkoły i na przystanku,
policja na sygnale zablokowała się pomiędzy autobusem i przystankiem
(chodnikiem). W tym momencie wyskoczył kierowca i... cytuję: "Gdzie jedziecie
wy h...", AUTENTYCZNIE.
Czasem zdarzy się też, że jakieś auto zajedzie drogę pojazdowi MPK, wówczas z
cokpitu dobiegają przekleństwa i bluźnierstwa.
A TERAZ TO CO NAJLEPSZE:
Wysłałem swoją Babcię, pewnego zimowego dnia na pętle w Bieżanowie - do 502.
Babcia po przyjeździe do domu dzwoni i mówi mi, że kierowca, ni z tego ni z
owego jadąc Straszewskiego w stronę Placu Centralnego SKRĘCIŁ W
J.PIŁSUDZKIEGO!!! Pasażerowie się nieco zaniepokoili i zaczęli nawiązywać
kontakt z zapracowanym kierowcą. Skończyło się na tym, że autobus 502 ZAWRACAŁ
NA UL.CZAPSKICH!!!!!!!!!!!