Dodaj do ulubionych

Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sześc...

IP: 149.156.55.* 18.02.13, 09:53
Ja dam głoś przeciw i zaakcentuję techniczną stronie opieki nad dziećmi.
Przedszkola pracują na okrągło, szkoły już nie, zobaczysz wtedy ile wolnego ma belferka z podstawówek-przed świętami, pomiędzy i po.
Obserwuj wątek
    • emplo Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sześc... 18.02.13, 10:36
      "Wiceprezydent nie kryje, że sześciolatek w pierwszej klasie to również korzyści dla miasta. Zwalnia miejsce w przedszkolu, a za jego utrzymanie w szkole płaci państwo, podczas gdy w przedszkolu robi to gmina."

      Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi. I na pewno nie jest dobro dobro naszych dzieci.

      Pani wiceprezydent niech lepiej znajdzie miejsca w publicznych przedszkolach dla dwoch tysiecy dzieci, ktore co roku musza albo zostac w domu, albo chodzic do prywatnych przedszkoli... Niestety potrafi tylko z usmiechem na ustach mowic, ze przeciez w Krakowie jest wystarczajaco duzo miejsc w przedszkolach. Ktos ja niebawem wywiezie na taczkach z g*wnem za miasto.
      • Gość: wenge Nie widzisz, że problem sam się rozwiąże? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.13, 11:57
        "Pani wiceprezydent niech lepiej znajdzie miejsca w publicznych przedszkolach dla dwoch tysiecy dzieci".
        Jeśli w tym roku do szkół pójdzie 2000 sześciolatków, to tych "brakujących" miejsc będzie tylko 1200, a za rok będzie nadpodaż miejsc w przedszkolach !
        7000 sześciolatków (tych przedszkola musiały przyjmować!) w szkole, tyle miejsc "zwolni się" w przedszkolach.
        Nawet odliczając te "brakujące" to kilka tysięcy miejsc zostanie "puste".
        Jeszcze kilka przedszkoli będzie można zamknąć, a zacięcie pani vice w tym względzie jest ogromne:))

        • Gość: hanna sześciolatek w szkole IP: *.dynamic.chello.pl 18.02.13, 12:17
          Posłałam córkę do szkoły rok wcześniej. Poszła do szkoły nr 98, os. Na Stoku. Chodzi do kalsy integracyjnej. To była naprawdę dobra decyzja. Dziecko, które w zerówce czytało i pisało w wieku 5 lat, od września poszlo do szkoły, żeby się rozwijać, bo siedzenie w przedszkolu po prostu mijało się z celem! W klasie są prawie same szcześciolatki, kilkoro dzieci z grudnia 2005, dwie panie nauczycielki. Wszystkich dzieci jest 22.
          Córka swietnie daje sobie radę, dobrze się zaaklimatyzowała w szkole, zajecia sa dostosowane do możliwości dzieci, sporo czasu jest przeznaczane na zabawę. Uwielbia chodzić na świetlicę, gdzie nie ogląda telewizji tylko robi fajne prace, ma koleżanki z różnych klas, jest wesoła i bardzo, bardzo wydoroślała. Jest samodzielna, szkoła ją cieszy. Opieka pedagogiczna na nasze polskie warunki jest naprawdę bez zarzutu, wychowawczynie są bardzo oddane dzieciom i dzieciaki bardzo je lubią. Dzieci z pierwszych klas uczą się w oddzielnej części szkoły, jest tam bezpiecznie. W szkole nie ma żadnych incydentów.
          Przestańcie demonizować szkołę, bo sądząc po wypowiedziach rodziców, to chętnie ratowałabym maluchy, ale przed ich rodzicami. Najchętniej trzymalibyście dzieci przy cycku aż do matury.
          Sześciolatek jest tak otwarty na wiedzę, że naprawdę siedzenie w zerówce, gdzie rysuje szlaczki (bo liter nie wolno uczyć) to strata czasu. Dajcie mu żyć, niech ma szansę na rozwój, na u s a m o d z i e l n i e n i e się i nie traktujcie go jak gó...arza, któremu mamusia musi codziennie podcierać tyłek! On naprawdę sobie spokojnie poradzi, pod warunkiem, że nie będziecie mu przeszkadzać!
          Robicie z dzieci uzależnione od was w 100% emocjonalne kaleki a potem macie pretensje, że nie radzą sobie jako nastolatki. Przestancie je hodować, dajcie im żyć!
          • bramanka Re: sześciolatek w szkole 18.02.13, 12:33
            popieram w całości
          • Gość: Ja Re: sześciolatek w szkole IP: *.tktelekom.pl 18.02.13, 12:42
            Weź Ty się Kobieto puknij w tę pustą głowę. Wolę dziecku podcierać tyłek niż kazać Mu pracować rok dłużej na nierobów zwanych nauczycielami, urzędnikami, ministrami i wiceprezydentami!!!
            • Gość: arosa Re: sześciolatek w szkole IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.13, 23:28
              dokładnie popieram ! niech się puknie w łeb !
          • Gość: Ulryk Re: sześciolatek w szkole IP: *.ip.netia.com.pl 18.02.13, 12:47
            do dziś wspominam jędzę moją nauczycielkę z pierwszej klasy podstawówki. Miałem wtedy 7 lat :) za mało aby dać sobie w pełni z nią radę :(
          • Gość: Ona Re: sześciolatek w szkole IP: *.tktelekom.pl 18.02.13, 12:48
            Dorosłym jest się kilkadziesiąt lat. Dzieckiem tylko kilka. Nie zabierajcie dzieciom dzieciństwa. DAJCIE IM ŻYĆ!!!!. Dzieci bardziej zdolne zawsze były, są i będą i niech idą do szkoły wcześniej - proszę bardzo, ale dajcie spokój całej reszcie!!!
            • gervee Re: sześciolatek w szkole 18.02.13, 20:37
              Gość portalu: Ona napisał(a):

              > Dorosłym jest się kilkadziesiąt lat. Dzieckiem tylko kilka. Nie zabierajcie dzi
              > eciom dzieciństwa. DAJCIE IM ŻYĆ!!!!. Dzieci bardziej zdolne zawsze były, są i
              > będą i niech idą do szkoły wcześniej - proszę bardzo, ale dajcie spokój całej r
              > eszcie!!!

              Żartem napisać można, że skoro pracować mają do 67 roku życia to niech do 7 bawią się. No ale to czarny humor.

              Tak na serio to z rozmów z nauczycielką z przedszkola wyłonił mi się obraz dzieciaków 6 latków, którzy są przygotowani do pójścia do szkoły ale tylko pod względem wiedzy a w większości nie są psychicznie i społecznie przygotowani do pójścia do szkoły.
              Choć widzę pewne plusy szkoły dla inteligentnego dziecka to widzę też, że inteligentne, wrażliwe dziecko ale nie umiejące jeszcze sobie radzić z porażkami, rywalizacją w szkole ma duże szanse na doznanie porażek, które od samego początku mogą je zniechęcić do szkoły. Pewnie problem byłby mniejszy, gdyby każda klasa składała się z równolatków ale pewnie tak nie będzie i w rzeczywistości znajdą się tam dzieci siedmioletnie z początku roku i sześcioletnie z końca roku czyli tak naprawdę różnica między nimi to dwa lata co w tym wieku jest przepaścią. Jakoś nie wierzę, że w grupie sześcio-siedmiolatków nie będą sześcilatki oceniane przez pryzmat umiejętności siedmiolatków co dla młodszych będzie wiązać się z niepotrzebnym i demotywującym stresem.
          • emplo Re: sześciolatek w szkole 18.02.13, 12:50
            My tu o oszczedzaniu pieniedzy kosztem dzieci a ty o tym jak twoje dziecko ma fajnie w szkole.

            Po pierwsze: inaczej bys mowila, gdyby twoje dziecko trafilo do innej szkoly.

            Po drugie: zaden urzednik nie wie lepiej od rodzicow (ewentualnie przedszkolanek) czy dziecko jest gotowe do pojscia do szkoly.

            Po trzecie: szkoly nie sa przygotowane na przyjecie 6-latkow. Twoja szkola jest bardzo pozytywnym wyjatkiem.

            Po czwarte: dziecko nie jest przedmiotem, czescia skladowa tabeli w excelu pani wiceprezydent czy innego ministra edukacji.

            Po piate: tak jak pisalem wczesniej - chodzi o pieniadze. Pieniadze, ktorych grube miliony wydano na dwa niepotrzebne stadiony.

            Zeby byla jasnosc, nie jestem przeciwnikiem posylania dzieci do szkol wczesniej. Jestem przeciwnikiem nie zostawienia wyboru rodzicom. To oni powinni decydowac czy ich dziecko sie nadaje do pojscia do szkoly czy nie. I oni widza czy szkola jest na to przygotowana.
            • Gość: granka41 Re: sześciolatek w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.13, 13:26
              Zgadzam się. Moje dziecko pójdzie do szkoły jako 7 latek. Znam szkołę jest OK. Znam świetlicę
              (a moje dziecko psiedzi tam kilka godzin) i wiem, że 6latki siedzą tam z 4klasistami. Starsze dziecko siedzenie na świetlicy uważało za karę.
          • aihnoa Re: sześciolatek w szkole 18.02.13, 13:53
            hanna napisał(a):
            > Sześciolatek jest tak otwarty na wiedzę, że naprawdę siedzenie w zerówce, gdzie
            > rysuje szlaczki (bo liter nie wolno uczyć) to strata czasu

            A czyja to wina, że "liter nie wolno uczyć" ?
            Na szczęście jest dużo przedszkoli, które nie pracują zgodnie z wytycznymi MEN i uczą dzieci literek i innych treści, które dotychczas w zerówce były.
          • Gość: wenge Re: sześciolatek w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.13, 14:37
            "Sześciolatek jest tak otwarty na wiedzę, że naprawdę siedzenie w zerówce, gdzie rysuje szlaczki (bo liter nie wolno uczyć) to strata czasu."
            Zgodzę się z tym.
            Ale skąd się to bierze, że liter nie wolno uczyć 6-ciolatka? Ano z nowych "ram programowych", które już obowiązują jak dla zerówki dla wszystkich pięciolatków.
            Zastanawiająca jest tylko umiejętność czytania i pisania Twojej córki w zerówce (5 lat). Czyżby przedszkole wyłamywało się z "ram programowych"?
            A może to jednak tylko zasługa zdolności dziecka i Twoja własna.
            Stare ramy programowe zakładały umiejętność czytania, pisania, liczenia (dodawanie i odejmowanie do 10) w zerówce dla 6-ciolatków, a przed nimi było cała podstawówka.
            Dziś to wszystko dziecko ma poznać dopiero w podstawówce. Na to i na całą resztę ma tyle samo czasu.
            Widać ustalono (badania?), że nie wszystkie (a nawet nie większość) 5-ciolatki mogą to w tym wieku opanować.
          • Gość: nie-hanna Re: sześciolatek w szkole IP: *.60.citypartner.pl 18.02.13, 20:01
            posłałam córkę rok wcześniej bo jest zdolna i myślałam że szkoda żeby smarowała te szlaczki
            do dzisiaj sobie pluję w brodę
            szkoła dostała pomoc w postaci dodatkowej roboty oraz odebraniu funduszy, w zeszłym roku były np pomysły zwalniania sprzątaczek i sprzątania przez uczniów
            nie ma żadnych wytycznych odnośnie traktowania 6ciolatków w klasie siedmiolatków
            żadnej taryfy ulgowej
            jak powiedziała jedna pani 'powinniście to wziąć pod uwagę jak zapisywaliście dziecko rok wcześniej'
            nie wzięłam pod uwagę że córka jest młodsza więc szybciej się męczy, nudzi niż starsze dzieci
            że nie jest tak 'dorosła' jak niektóre panny w klasie
            szkoła to szkoła przetrwania i życia
            byłam głupia jak but i czuję się nabita w butelkę
            • Gość: tata pierwszaka To ostrzeż innych, która to szkoła IP: *.adsl.inetia.pl 18.02.13, 23:00
              Bo podejście nauczycieli "powinniście to wziąć pod uwagę jak zapisywaliście dziecko rok wcześniej" jest po prostu chore!

              Nasz syn poszedł do szkoły jako rocznikowy sześciolatek (jest jednym z najmłodszych w klasie). I nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być inaczej - w przedszkolu by się zanudził.

              ALE: klasy pierwsze w szkole są dwie - jedna, pełna (24) sześciolatków, druga zdecydowanie mniejsza (kilkanaście) siedmiolatków. Jest odpowiednia sala przystosowana właśnie dla sześciolatków - połowa sali jest wyłożona wykładziną, dzieci nie siedzą w klasycznych ławkach ale po 6 wokół czterech stolików, każde dziecko ma szafkę, w której trzyma wszystkie rzeczy itp, itd.

              A te teksty o "zabieraniu dzieciństwa" - dzieciństwo to nie kwestia tego, czy chodzi do szkoły czy do przedszkola. Dzieciństwo to przede wszystkim to, co sami jako rodzice możemy mu dać.
          • Gość: beatam Re: sześciolatek w szkole IP: *.ghnet.pl 08.03.13, 03:45
            Szanowna Pani!
            Gratuluję decyzji i dobrego samopoczucia! To świetnie, że córka doskonale sobie radzi - nie jest to dziwne, gdyż program klas 1-3 został bardzo mocno uproszczony w stosunku do tego co obowiązywało dawniej. Kolejne etapy edukacji też zostaną uproszczone, by stworzyć pozory świetnie działającego sytemu edukacji. Tylko, że nie da się upraszczać bez końca! W końcu przychodzi czas liceum, matura i konieczność zdecydowania o dalszym życiu, konieczność wyboru. Proszę prześledzić co się dzieje na dalszych etapach edukacji (np. bardzo wąskie profilowanie klas w liceum, które powoli przestaje być szkołą ogólnokształcącą) i zastanowić się w jakim wieku Pani córka zostanie zmuszona podjąć kluczowe decyzje dotyczące wyboru zawodu. Na tym etapie nadal pozostanie młodsza od swoich kolegów/koleżanek.
            Bezmyślne upraszczanie programów nauczania na wczesnych etapach w świecie rozwijających się zaawansowanych technologi, świecie rozwoju nauk przyrodniczych itd skazuje nasze dzieci na margines bytowania. I proszę się nie łudzić - nasza szkoła nie uczy myślenia- nasza szkoła uczy rozwiązywania testów. Osoby kończącę nasze szkoły są powierzchownie wykształcone, chyba że mają rodziców, którzy wezmą na siebie odpowiedzialność za edukację dziecka, za przygotowanie go do SAMODZIELNEGO funkcjonowania w świecie. I proszę mi wierzyć, w tym procesie nie ma co liczyć na szkołę.
            Jestem matką 7-latki, której nie wysłałam do szkoły. Została w dobrym przedszkolu, i nauczyła się znacznie więcej niż w szkole, bo tu nauka i zabawa są dobrze zbilansowane, i dziennie trwają dłużej niż marne godziny w szkole. Córka dobrze czyta i liczy. I wiem, że będę zmuszona zaopiekować się jej edukacją, żeby nie zmarnowała początkowych lat edukacji szkolnej. I już wspólnie planujemy co będziemy robić po szkole, w której zajęcia kończą się koło południa. Decyzję o nieposłaniu jej do szkoły podjęłam obserwując moją córkę - tegoroczną maturzystkę i jej koleżanki z tzw. dobrych liceów. Dzieciaki pozostawione same sobie w swoim dojrzewaniu do dorosłego życia. Na tym etapie edukacji opieka pedagogiczna nie istnieje, pozostają przeładowane programy i nauczyciele "goniący" z materiałem. Na szczęście uczniowie, których obserwuję są już pełnoletni, bo zaczęli edukację w wieku 7 lat. Pewnie gdybym miała tylko młodszą córkę- też dałabym się uwieźć opowieściom o przyjaznych szkołach (kl I-III) i adaptacji programów nauczania do dzieci 6-letnich. Ja postawiłam na harmonijny rozwój dziecka. Pozwoliłam sobie na wyrażenie własnej opinii z racji mojego doświadczenie matki "podwójnej"- na dwóch krańcach edukacji szkolnej.

            Pozdrawiam
            Beata M
    • Gość: wenge Kasa misiu, kasa!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.13, 14:05
      Pod pozorem zgrabnie ułożonej "nowej, jedynej i słusznej strategii edukacyjnej" przekonuje się społeczeństwo o zasadności posyłania sześciolatka do szkoły.
      "Głupi lud to kupi", że to dla jego dobra.
      Nie mówi się o tym, że edukacja 5-cio latków jest mniej efektywna i dzieci już na samym starcie, do szkoły przyjdą z mniejszymi umiejętnościami niż do tej pory. No ale przecież nowe podstawy programowe to przewidują.
      Jeśli tak, to po takim samym okresie nauczania jak do tej pory (6 lat), z mniejszymi umiejętnościami z niej wyjdą, potem z gimnazjum, itd.
      Jednym słowem, programowo obniża się poziom wyedukowania dzieci i młodzieży, przy równoczesnej rzekomo prorodzinnej polityce państwa.
      Gmina, krótkoterminowo (przed nieuchronnym) ma w obecnym roku interes w posłaniu sześciolatków do szkoły- subwencja oświatowa.
      W 2013/2014 subwencja to 5171 zł na ucznia, co tylko przy 2000 "zwerbowanych" daje 10 mln zł z okladem. To 4,5 mln więcej niż planowana (nie wypaliło) oszczędność z likwidacji szkół na 2013/2014. Przy czym, gmina i tak by te środki otrzymała (później!), ale oszczędza na przedszkolu.
      Długoterminowo, gmina oszczędza na przedszkolach: dzieciaki o rok krócej chodzą do przedszkoli - oszczędność o wiele większa niż powyższe 10mln.
      Gmina przynajmniej jest szczera w tym względzie - nie ukrywa płynących z tych rozwiązań dla niej korzyści!
      Pomyślałby ktoś: takim prostym zabiegiem państwo "dobry wujek", ulżyło gminom w nałożonych na nich obowiązkach, odciążając ich deficytowe budżety.
      Tylko czyim kosztem i czy samo przy tym nie "piecze swojej pieczeni"?
      Pieczeń widać jak na dłoni: od tej pory wszystkie roczniki sześciolatków wejdą o rok wcześniej na rynek pracy, więc rok dłużej będą pracować do emerytury.
      Aż dziw bierze, że udało się to przeprowadzić jednocześnie z przedłużeniem wieku emerytalnego do 67 lat i obyło się to bez protestów i medialnego oporu (oporu, a nie szumu!)!
      Czyim to kosztem się odbędzie, to w tym prorodzinnym kraju, chyba "jeszcze" nie trzeba tłumaczyć.
      Wszystko to, to SOCJOLOGICZNA MANIPULACJA nami wszystkimi, dla naszego dobra i powszechnej szczęśliwości.

    • Gość: L-dopa Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sześc... IP: *.30.30.87.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.02.13, 13:09
      na stronie ratujmaluchy jest mowa o szkole nr 151, nie o 51
      www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=210&Itemid=
      Zadziwia zbieżność opisu sytuacji w szkole 151 z tym, jak to wygląda w 51 i innych krakowskich zespołach...
      Że wkurza mnie gadanie rządzących szybkich emerytów, nie muszę chyba dodawać.
    • xkx2 Re: Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sze 20.02.13, 07:01
      Polskie szkoły nei nadaja sie nawet dla 7 latków że o 6 latkach nie wspomnę.
      Wiele osób ma nawet ze starszymi dzicmi poważne problemy bo nasze polskie szkoły niezwyczajne pracować w przerwy swiateczne czy ferie czy wakacje. Ja mam tylko 26 dni urlopu w roku moja żona tak samo. Z tego czesc i tak odchodzi na pobyty w domu zwiazane np. z chorobą dziecka - wobec tego jakim cudem mam wygospodarować go w takiej ilości aby byc z dzickiem w domu przez te wszytkei wolne dni których notabene jest stanowczo za duzo.
      Niech szkoły wzorem przedszkoli procują w każdy normalny dzień aw okresie tzw. wakacji niech beda szkoły dyzurne gdzie będzie mozna zostawić dzicko pod opieką.
      Niestety okazuej sie to być mało realne. Ja już mam problemy co zrobić w każde wolne ze starszym (9 latkiem) teraz do szkoły idzie (7 latek) i tak naprawde jest to poważny problem.
    • Gość: wkurzona Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sześc... IP: *.home.aster.pl 01.03.13, 00:49
      Dramat! Ta reforma to jeden wielki dramat! Szkoda dzieciaków! Nigdy przenigdy więcej na Tuska nie zagłosuję! Mam nadzieję, że wszyscy rodzice, których dzieci skrzywdzi (już krzywdzi) ta reforma, zapamiętają to sobie przy kolejnych wyborach! A ci rodzice, którzy są zadowoleni, niech mają świadomość, że są w zdecydowanej mniejszości.
      • Gość: aaa Re: Szkoła czy przedszkole? Ostatnie kuszenie sze IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.03.13, 09:56
        MEN chwali się jak to dobrze zaaklimatyzowały sie 6-cio latki w szkole, jak jest super. Tylko że do szkół poszło tylko 20% dzieciaków i to ich rodzice podejmując tę decyzję brali na siebie odpowiedzialność za swoje dzieci i widzieli w jakim są stadium rozwoju (nauczyciele zlewka, bo zawsze mogli powiedzieć - no musi pani pracować nad dzieckiem, ja mam 25 dzieci w klasie nie mam czasu się zajmować pani pociechą). W 2014r. pójdzie już 100% 6-cio latków i wtedy okaże się że wśród nich jest 50% które się nie nadają, bo niedojrzały emocjonalnie (co powiedzą nauczyciele??? - nie mamy czasu, bo musimy realizować podstawę programową??). Wiedza wiedzą, ale niedojrzałe emocjonalnie 6-cio latki jak spotkają się z siedmiolatkami to MEN zobaczy co zrobiło. Wtedy zmieni się ministerkę na następnego ministranta i będzie git. Żeby było ciekawiej szkoły wystawią też 3 ligę nauczycieli bo będzie więcej klas. Jak rodzice nie znajdą czasu by pomóc dziecku to problemy będą narastać. Mój syn nie pójdzie do szkoły jako 6-cio latek mimo, że wiedzę ma na poziomie 2 klasy podstawówki po ostatnich reformach (zamiast pić piwo kupuje i czytam z nim książki). niestety jego możliwości koncentracji jest krótka (maks 15 minut), na zajęciach karate które uwielbia wytrzymuje 25 minut i już ma dość (i to nie przez wysiłek fizyczny). Jak ma wytrzymać 45 minut na lekcji??? Czym jest w stanie zainteresować go nauczyciel realizujący podstawę programową i próbujący wykrzesać z 6-cio latków energię do zajęć??? Dlatego dam mu dzieciństwo, takie jak dostałem od swoich rodziców. Jak będzie gotowy psychicznie na walkę w rozkładającej się polskiej szkole to przetrwa. Dziwne że nie protestują nauczyciele, ale oni są zainteresowani pracą więc maja gdzieś problemy rodziców, dzieci itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka