Dodaj do ulubionych

Radni miejscy: dzielnice bez pieniędzy na remon...

23.07.04, 22:41
Przewodniczący "trójki" Paweł Sularz:
- Tych pieniędzy nie było wiele, ale do każdych 20 tys. zł z miasta
dokładaliśmy drugie tyle od siebie. Teraz być może dzielnice nie będą już nic
dokładać i na całym zamieszaniu stracą szkoły - uważa.
--
Od siebie? Jakaś darowizna p. Sularza dla gminy? Jak tak to jestem pełen
uznania. To się odpisuje jeszcze od podatku - bo sie już pogubiłem.
Obserwuj wątek
    • zielonki Re: B.W.Sz.P.T.Starmach - ankieta 23.07.04, 23:09
      Starmachowa jak zwykle coś bredzi bez zastanowienia nakręcona przez koleżankę
      od kawy.
      Zróbmy mała ankietę:
      Co dobrego zrobiła ta pani dla Krakowa?
    • Gość: Stefan Suliński W Dzielnicy mamy na ten temat swoje zdanie IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 23.07.04, 23:28
      Zabieram głos jako osoba bezpośrednio zainteresowana, gdyż jestem
      Przewodniczącym Komisji Edukacji Rady Dizelnicy I.
      Szanowna Pani Przewodnicząca Starmach moim zdaniem w całości nierzetelnie
      przedstawia obraz sytuacji. Pytam: który radny miejski z Komisji Edukacji RMK
      bywa tak często w szkołach ze swojego okręgu wyborczego, jak przedstawiciele
      odpowiednich komisji w dzielnicach? Który nawiązuje z nimi tak ścisły kontakt i
      zna ich prawdziwe potrzeby, zarówno remontowe jak i dotyczące wyposażenia?
      Obawiam się, że żaden. Zapraszam do Dzielnicy I, u nas nic się nie rozdrabnia,
      bo założeniem jest, by najpierw zabezpieczyć najpilniejsze potrzeby szkół, a
      następnie zadbać, by dany remont był przeprowadzony w możliwie jak największej
      części (np. instalacji grzewczej). Jeśli zaś nie da się robić remontów
      kompleksowych danej szkoły, to nie dlatego, że to nasza wina, tylko WYŁĄCZNIE
      dlatego, że środki do podziału są stanowczo za małe. Zwłąszcza w naszej
      dzielnicy, gdzie budynki niemal wszystkie są zabytkowe i remonty kosztują
      znacznie więcej, niż tam, gdzie są tylko "tysiąclatki". Poza tym bezsens
      pomysłu radnych miejskich polega na tym, o czym mówi Pani Dyr. Nowak z SP 85.
      Gdyby przyjąć, że mamy w Dzielnicy kilkanaście szkół, to jeśli zrobimy
      kompleskowy remont jednej lub dwóch w roku (bo więcej za te pieniądze się
      naprawdę nie da!), to łatwo policzyć,że reszta poczeka nawet z superpilnymi
      naprawami nawet kilka lub kilkanaście lat. Co więcej! Niech też P. Dyr. Nowak
      się nie łudzi, że będzie lepiej jeśli chodzi o sympatie władzy. Teraz będzie ją
      jeszcze trudniej zdobyć, bo trzeba będzie mieć ją w samych radnych miejskich,
      od których kaprysu będzie zależało, czy Pani szkoła wyremontowana będzie w tym
      roku, czy za lat nie wiadomo ile, być może już nawet nie za Pani kadencji.
      Dla mnie nowy pomysł to bzdury. To centralizacja, ucinanie szansy na rozwój
      aktywności w lokalnym środowisku, a przede wszytskim chęć kontroli nad
      pieniędzmi i łatwej nimi manipulacji. Ufam, że Dzielnice na to nie pozwolą.
      Oburza mnie jeszcze jedno, nie po raz pierwszy za tej kadencji. O
      najważniejszych tematach (tak było w ub. roku) Pani Przewodnicząca lubi
      szczególnie rozmawiać w wakacje lub ferie, kiedy zainteresowani są często poza
      Krakowem. Żeby siłą krytyki była jak najmniejsza. Tak jest najwygodniej lecz
      jednak najmniej sprawiedliwie.
      Z wyrazami szacunku
      Stefan Suliński, Przewodniczący Komisji Edukacji Rady Dzielnicy I M.K.
      • zielonki Re: W Dzielnicy mamy na ten temat swoje zdanie 23.07.04, 23:44
        A ja mam pytanie do p. radnego.
        Czy na te remonty szkół to robicie przetargi, czy też rozdajecie po uważaniu
        jak wam podszepną urzędnicy?
        Żebyśmy się zrozumieli pytanie brzmi:
        Czy rada doprowadza do ogłoszenia przetargu, czy też jest bałamucona o jakichś
        zbiorczych przetargach na roboty wogóle.
        Myślę, że przew. komisji umie odpowiedzieć ba pytanie precyzyjnie.
        • Gość: Stefan Suliński Re: W Dzielnicy mamy na ten temat swoje zdanie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 23:27
          Oczywiście, że przetargi są, organizatorem jest szkoła i ZEO, podległe Miastu.
          Jednak to nasi radni z dzielnic ida z pracownikami ZEO, zazwyczaj na wiosne, i
          ustalaja, co jest do remontu we wszystkich placowkach od żłobków do gimnazjow.
          Nie ma tu żadnej samowolki. Poza tym nie ma żadnych przetargów zbiorowych.
          To rozwiązanie się sprawdza. W mojej dzielnicy dzięki temu - zapewniam - żadna
          szkoła nie ma prawa sie czuć pokrzywdzona. Mamy takie przykłądy, że dyrektor
          jest opszczędny do tego stopnia, że jak ZEO byłoby skłonne wycenoć wstępnie
          robotę na 10000 zł, to dyrektor znajdzie wykonawcę za 6500 i w ten sposób zrobi
          więcej. Takich dyrektorów najchętniej wspomagamy.
          • zielonki Re: W Dzielnicy mamy na ten temat swoje zdanie 25.07.04, 13:35
            Gość portalu: Stefan Suliński napisał(a):

            > Oczywiście, że przetargi są, organizatorem jest szkoła i ZEO, podległe
            >Miastu. (...)jak ZEO byłoby skłonne wycenoć wstępnie robotę na 10000 zł, to
            >dyrektor znajdzie wykonawcę za 6500 i w ten sposób zrobi więcej. Takich
            >dyrektorów najchętniej wspomagamy.
            ---
            Kolega raczy sam sobie przeczyć. Wnioskuję więc, że żadnych przetargów nie
            robicie.
    • Gość: radny trójki Żal mi pani pani Starmach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 11:59
      Pani pomysły są żenujące i niestety mówiąc wprost głupie, najpierw protestowała
      pani przeciwko remontom stadionów i nnych obiektów sportowych nazywając budżet
      "budżetem szalikowców" teraz chce pani "naprawiać szkoły".

      Dwadzieścia szkół pani naprawi a 200 się rozsypie czekając na generalne remonty
      z np. cieknącym dachem przez 5 lat, pani nie ma pojęcia w jakim stanie są
      budynki szkół, pani żyje w swoim własnym światku, daleko od problemów zwykłych
      ludzi,kiedy pani ostatni raz jechała np. tramwajem?

      Warto by było do jakiejś podstawówki z powrotem panią wysłać ale nie w roli
      szefowej komisji lecz uczennicy.
      • zielonki Re: Żal mi pani pani Starmach też 24.07.04, 19:41
        A w trójce to robicie przetargi na te remonty, czy nie?
        • Gość: e-radny Re: Żal mi pani pani Starmach też IP: *.uci.agh.edu.pl / *.uci.agh.edu.pl 26.07.04, 12:27
          Oj zielonki, zielonki. Poczytalbys sobie troche o zasadch funcjonowania
          dzielnic, a nie zadawal niemadrych pytan... Zadna dzielnica, czyli rada
          dzielnicy, sama nie robi przetargow tak jak na inwestycje miejskie, przetargow
          nie robi rada miasta. A przetargi sa tak jak to napisal p. Sulinski i recze ci,
          ze pieniadze te wydawane sa rzetelnie i oszczednie, bo sa dzielone na niskim
          poziomie. Niestety urzad miasta od dawna chce wszystko scentralizowac i wziac
          we wlasne lapy a niejednemu urzednikowi marzy sie aby zlikwidowac nie tylko
          rady dzielnic ale nawet i rade miasta. A moze u ciebie w Zielonkach demokracja
          nie jest potrzebna?
          • zielonki Re: Żal mi, ale się nie rozumiemy 26.07.04, 18:02
            Oczywiście sama rada nie robi przetargów. Chodzi mi o funkcjonujący mechanizm
            który jest korupcjogenny!
            Nistety to Sz. e-radny nie rozumie działających mechanizmów.
            A wygląda to tak:
            1. rada uchwala sobie w roku poprzedzającym ranking zadań na przyszły rok.
            2. Odpowiednie służby miejskie (ZDiK, ZGK, ZEO itp) opiniują możliwość
            wykonania danych przedsięwzięć, oraz szacują koszty.
            3. W danym roku budżetowym rada przyjmuje do realizacji zestaw zadań do
            realizacji (uchwała) - rozdzielając środki.
            4. MERRITUM - Służby mieskie kierują do wykonania dabych zadań wykonawców
            najczęściej wyłonionych w wyniku niby przetargów na roboty ogólnie. Piszę
            świadomie niby przetargi bo jest to fikcja sankcjonowana przez UMK i
            Prezydenta. Taki przetarg to jest odpowiedź na pytanie np. po jakich stawkach i
            narzutach ktoś zrobi prace (niokreślone) kosztorysowe. Rzadko przeprowadzane są
            przetargi na określone zadanie!
            Syptomatyczne jest to, iż wspomniane służby miejskie zamiast dołożyć wszelkich
            starań by zrealiaować dane zadanie w jak najniższych cenach - wręcz namawiają
            rady (głupszym nawet nie mówią o co chodzi) by te akceptowały wyłonionych tak
            wykonawców. Że rozwiązanie takie jest znacznie droższe wszyscy (myślący) wiedzą.
            5. Rada na koniec roku obrachunkowego dostaje absolutorium, gdyż wykorzystała
            przydzielone środki w 100%. Półgłupek się domyśli, że wykorzystanie co do
            grosika przyznanych środków dowodzi nierzetelności rozliczeń.
            Jeśli by na każde zadanie prowadzone byłyby oddzielne (lub grupowe) przetargi
            taka sytuacja jest nie do pomyślenia.
            ----
            Posty wpisane tu przez radnych dzielnicowych świadczą jedynie o tym, że są
            kompletnie nieświadomi jak ich ktoś roluje. Najgroźniejsze jest przy tym
            samozadowolenie radnych i ich niekompetencja.
            A co do Zielonek. To jakby tak funkcjonowała demokracja jak opisałem powyżej to
            dawno by siedział w papierach prokurator.
            • Gość: cet2 przyjdzie walec i wyrówna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:50
              O tych przetargach bębni się już nie wiadomo odkąd. I co? I nic! Bo Miasto woli
              wydać dwa razy więcej (skromnie licząc), ale nie mieć na głowie nawet i
              kilkuset odrębnych przetargów na małe, rozproszone „zadanka”. Chociaż w grę
              wchodzą spore pieniądze, kiedyś już o tym było, ale przypomnijmy raz jeszcze.
              Roczny „budżet” dzielnicy to ok. 1,8 mln zł. Załóżmy, że na interesujące nas
              zadania przeznacza się 50% tej kwoty, a możliwe oszczędności też oscylują wokół
              50% (skromnie licząc). Wychodzi 450 tys. zł na jedną dzielnicę, dzielnic jest
              18, a zatem rozmawiamy o oszczędnościach rzędu 8 mln zł brutto. Jednak
              zwolennicy takiej formy (odrębne przetargi na każde zadanie) z reguły gładko
              pomijają jej koszty własne, osobowo-biurokratyczne. Przyjmijmy szacunkowo, że
              do tego potrzeba 10 urzędników (chyba wystarczy?), z pensją brutto (i
              narzutami) ok. 3000 zł miesięcznie. Dodajmy też każdemu „po tysiącu” na lokal,
              media, mat. biurowe, przejazdy oraz na przydziałową herbatę, mydło i ręcznik,
              bo bez tego, jak wiadomo, żaden urząd nie jest w stanie prawidłowo
              funkcjonować. Wychodzi 4000 x 10 x 12 = 4,8 mln zł. To już nasz entuzjazm
              zaczyna słabnąć, niemniej nadal pozostaje do zaoszczędzenia kwota zbliżona do
              kosztu utrzymania wszystkich dzielnic Krakowa razem wziętych. Chyba, że jest w
              tym rachunku i szacunku jakiś błąd logiczny lub rzeczowy, w takim razie proszę
              o jego wskazanie i skorygowanie.
              A w ramach toczącej się dyskusji o przyszłości dzielnic, może warto rozważyć
              pomysł wzmocnienia ich kadrowo i skierowania tam dodatkowo po jednym dobrze
              przygotowanym urzędniku, a w ślad za tym, rzeczywistego scedowania na dzielnice
              tych drobnych zadań. Z organizacją przetargów włącznie, chociaż być może pod
              ogólną, dodatkową kuratelą „góry”. Wygląda na to, że finansowo wyszłoby na to
              samo, natomiast dzielnice zyskałyby na prestiżu, znaczeniu i powadze.

              A co do „scentralizowania” części budżetu przeznaczonego na remonty szkół, to
              on przecież jest już scentralizowany. O ile się nie mylę, to dzielnice dostają
              tylko 2,5% budżetu miasta, właśnie na zadania dodatkowe, uzupełniające, można
              powiedzieć „kosmetyczne”. A duże i „grube” zadania wykonuje Miasto. I chyba
              lepiej, żeby tak zostało, bo kogo jak kogo, ale ekipę z Wszystkich Świętych w
              roli kosmetyczki nie sposób sobie wyobrazić. Do tego potrzebne jest jakieś
              wyczucie, naturalny talent, delikatność, schludności, zakorzeniona dbałość o
              wizerunek, wygląd, estetykę i urodę. I chociaż odrobina osobistego wdzięku.
              • zielonki Re: przyjdzie walec i wyrówna 26.07.04, 23:09
                Zasadniczo to macie słuszność panie kolego, poza jednym wyjątkiem. Myślę, że ustwy o samorządzie gospodarczym, oraz o zamówieniach publicznych póki co nie pozwalają na przeniesienie możliwości przetargów na rzecz dzielnic, które są jedynie organami pomocniczymi. Ale jak wiadomo przepisy (w powszechnym rozumowaniu Polaków) są po to aby je omijać. Więc może i jest jakaś furtka prawna?
                Ale pojawią się kolejne problemy. Opór materii urzędniczej, która teraz ton nadaje i zagadnienie podjęcia odpowiedzialności przez radnych dzielnic. W większości są to ludzie prości i problematyka może ich przerosnąć! Obecnie mogą swobodnie ujadać i utyskiwać zupełnie bezkarnie, a jak pojawią się rzeczywiste pieniądze to i pojawią się rzeczywiści prokuratorzy. Ale może warto?
                • Gość: czytaty Re: przyjdzie redaktor i wyrówna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 09:30
                  Jak się pojawią prokuratorzy, a może CeBoSie nawet to wszystkie redaktory tylko
                  ucieszą. Znów nakłady wzrosną!
                • o13y mogę tylko dodać 27.07.04, 11:14
                  celem postawienia kropki nad "i" (bo Twój wywód o przetargach chyba nie jest
                  dla większości zrozumiał), że faktycznie brak poprawnego TYPOWANIA ROBÓT do
                  wykonania na "etapie dzielnic". Albo jakiegokolwiek typowania robót. Jest tylko
                  podanie jednostkowej stawki i narzutów. Do przyznanych środków "dopasowuje" się
                  później roboty i stąd to 100% wykorzystanie budżetu. Używane czasem argumenty?
                  -możemy dostać wykonawcę znacznie taniej niż przy zastosowaniu procedury
                  zamówień publicznych (tzw.kosaztorys inwestorski)
                  Otóż praktyka w tym zakresie temu przeczy. Stąd słuszny wniosek kolegi Zielonki
                  że przetargów na "dzielnicowe" roboty brak. Swoją drogą jakakolwiek by
                  procedura nie była to MUSI być protokół typowania robót.Dokładny opis jednym
                  słowem . Nie na przykład "przełożenie chodnika", bo to nic nie mówi.Czy jest?
                  A swoją droga zawsze jest wyjście- w ustawie o zamówieniach są progi kwotowe,
                  które jak przypuszczam byłyby nawet przy zastosowaniu się do procedury furtką
                  do ominięcia. Ale nawet przy zastosowaniu najprostszego trybu musi być protokół
                  z procedury. Jest? - pewnie nie ma.
                  A problematyka przetargów rzeczywiście dzielnice przerasta. Ale wiem, że w
                  Urzedzie Miasta są dobrzy specjaliści na tę okoliczność. Nie można się o pomoc
                  zwrócić?
            • Gość: e-radny Re: Żal mi, ale się nie rozumiemy IP: *.uci.agh.edu.pl / *.uci.agh.edu.pl 27.07.04, 10:12
              Masz racje, nie zrozumielismy sie. Sz. kol. zielonki spytal sie, czy rada
              organizuje przetargi, wiec odpowiedzialem Ci, ze nie. Na przebieg przetargow
              rada nie ma wplywu. Jesli mowilem o rzetelnosci wydawania pieniedzy to mialem
              na mysli fakt, ze dzielnicy blizej do dziury w chodniku niz urzednikowi z
              magistratu. Jesli juz sa rady dzielnic i to one (jeszcze) ustalaja ranking to
              tez powinny miec wplyw na wynik przetargu. Cos mi sie wydaje, ze mowimy o tym
              samym ale troche w inny sposob. Nie chce przy okazji dywagowac o kompetencjach,
              radnych, tudziez o ilosci dzielnic, zasadach funcjonowania rad etc. To odrebny
              i duzy temat.
              • zielonki Re: Sprawa jest niezmiernie prosta. 27.07.04, 11:31
                Wystarczy, że rada podejmie uchwałę o treści:
                Wszystkie roboty prowadzone na terenie dzielnicy o wartości np. 10.000 PLN
                muszą być rozstrzygane poprzez przetarg publiczny.
                Ciekawe ile dzielnic w Krakowie takie kroki podjęło?
        • zielonki Re: Żal mi ale chyba zbyt trudne pytanie 27.07.04, 20:03
          dla szeregowego przewodniczącego komisji RD ...
          • Gość: dobra_chęć Ciekawość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 01:46
            to pierwszy stopień do piekła.
      • Gość: kubapowiatowy Myślał, myślal i wymyślił... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.04, 23:46
        Ja bardzo przepraszam, ale fakt, że koś protestował przeciwko przeznaczeniu
        społecznych, docelowo nieokreślonych pieniędzy, na nieokreślony własnościowo
        obiekt, w oparciu o nieokreśloną koncepcję i na nieokreślony społecznie
        (obywatelsko) cel – raczej nie jest dowodem głupoty. Przeciwnie, ten, kto coś
        takiego ośmielił się zaproponować, jest bezmyślnym naciągaczem. A jeżeli
        rzeczywiście jest przy tym radnym „Trójki”, to mamy dodatkowy powód (i dowód),
        że suma podwórkowych intelektów nie stworzy od razu dzielnicowej (o miejskiej
        już nie wspominając) mądrości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka