aldurato
13.04.02, 09:00
Czy ktoś z was był świadkiem, lub "ofiarą" brutalnej interwencji strażników
miejskich? Czy możecie opisać przebieg wydarzenia? Oto jak wyglądało moje
spotkanie z funkcjonariuszami straży miejskiej.
Wydarzenie o którym chciałbym poinformować wydarzyło się w nocy z
dwudziestego ósmego na dwudziestego dziewiątego kwietnia na ulicy Grodzkiej
naprzeciwko magistratu. Tej nocy wraz z przyjaciółmi świętowaliśmy powrót do
Krakowa naszego przyjaciela. Gdy około godziny czwartej rano na placu
Wszystkich Świętych przystanęliśmy aby kupić kebaby, postanowiłem zadzwonić do
mojej żony, aby zawiadomić ją, że wkrótce wrócę do domu. Gdy wracałem do
czekających na mnie przyjaciół drogę zajechał mi samochód strażników miejskich,
którzy natychmiast z niego wyskoczyli i używając dość siłowych argumentów
starali się wcisnąć mnie do samochodu na tylne siedzenie. Nie rozumiejąc
dlaczego, starałem się uzyskać od nich tą informację. Odmówiono mi i założono w
wyjątkowo bolesny sposób kajdanki na moich dłoniach, spinając ręce z tyłu na
plecach i wykręcając je. Przewieziono mnie do komisariatu na rynku Głównym, w
celu ustalenia mojej tożsamości, aczkolwiek nie odmawiałem podania jej już
podczas „zatrzymania”. Przez cały czas z moich próśb o ściągnięcie mi kajdanek
(które wrzynały się w nadgarstki!!!), podania numerów służbowych, oraz z
usilnych starań o wyjaśnienie mi powodów „zatrzymania” zarówno strażnicy
miejscy jak i pracujący policjanci czynili żarty. Gdy moja tożsamość została
potwierdzona, na moje pytanie o powody zatrzymania i numer służbowy jeden ze
strażników odpowiedział, że jeżeli chcę to mogą mi sprawdzić zawartość alkoholu
we krwi!!! Intonacja jego głosu bliższa była ironicznemu i grożącemu tonowi niż
próbie wyjaśnienia o co chodzi. Przewieziono mnie po raz kolejny tym razem na
komisariat policji przy ulicy Królewskiej, aby sprawdzić zawartość alkoholu we
krwi. Dopiero przed tym badaniem z konieczności (musiałem podnieść ustnik
alkomatu do ust) po około godzinie uwolniono mi dłonie z kajdanek. Na twarzach
stróżów prawa widoczne było rozczarowanie- nie kwalifikowałem się do
przewiezienia na izbę wytrzeźwień. Mogłem wrócić do domu. Na pożegnanie
próbowano mi wmówić, że odmawiam przyjęcia wezwania na przesłuchanie, gdy tym
czasem nie zgadzałem się z zarzuconymi mi wykroczeniami (przede wszystkim
odmowa podania tożsamości, lecz także zanieczyszczanie i deptanie
trawników!!!). Po godzinie tej farsy zostałem wypuszczony na ulicę z życzeniami
udanych świąt Wielkanocnych.
Działania strażników miejskich były tak skuteczne, że w Wielką Sobotę
musiałem szukać pomocy medycznej na krakowskim pogotowiu, gdzie założono mi
miękki kołnierz Schanza oraz przepisano silny środek przeciwbólowy. Jeszcze
trzy dni po całym incydencie na moich nadgarstkach widoczne były efekty ich
działania.
Świadkami całego tego zajścia są moi przyjaciele, którzy w razie
konieczności mogą zaświadczyć w jaki sposób zostałem potraktowany przez tych
którzy winni raczej chronić mnie niż działać ze szkodą dla mnie. Niestety
podanie numerów służbowych wyróżniających się strażników miejskich jest
niemożliwe ponieważ, pomimo moich próśb, nie zostały mi one podane. Miałem
nadzieję, że uzyskam te informacje podczas wyznaczonego mi na czwartego
kwietnia przesłuchania na ul. Dobrego Pasterza 116, ale nikt oprócz mnie nie
stawił się na czymś co strażnicy miejscy nazwali „przesłuchaniem”. Ciekawe czy
wzorem swoich kolegów z zamierzchłej przeszłości podczas przesłuchiwania bije
się i znęca nad przesłuchiwanymi? Skoro tak brutalnie się chwyta groźnych
przestępców jak ja, to zapewne równie brutalnie broni się prawdy. Koniec tej
historii będzie zapewne taki: na rozprawie sądowej (kolegia zostały
zlikwidowane) zostanie wymierzona mi kara pieniężna, której nie zapłacenie
równoznaczne będzie z więzieniem; uprzejmi i mili strażnicy miejscy nadal będą
odreagowywać swoje bóle egzystencjalne na wyłapywanych z tłumu studentach,
których w naszym mieście na ich szczęście nie brakuje; a ja czuć się będę
bezpieczniej w ciemnym zaułku wśród łysych panów, niż w doborowym towarzystwie,
wykształconych strażników miejskich.