Gość: K.R.
IP: WAWZZ* / *.siemens.pl
17.05.02, 11:53
To jakaś paranoja!
Instytucja A kupuje produkty od instytucji B. B nie płaci. A upomina się
bezskutecznie przez długi czas. W końcu - zdesperowana - żeby zminimalizować
stratę sprzedaje długi instytucji C, która z kolei wykorzystując LEGALNE metody
ściąga ten dług. Oczywiście zarabia na tym - to cena za jej czas, ryzyko itd.
Kto jest godny potępienia? Jasne i oczywiste - szefowie insytucji A. Albo nie
są kompetentni, albo oszukiwali, albo mają pecha, ale nawet w tym ostatnim
przypadku nikt poza nimi nie zrobił tu nic złego.
Artykuł natomiast napisany jest w tonie zupełnie innym. Tam "ci źli" to po
pierwsze insttyucja B (jak to? jak oni mogą w ogóle domagać się odzyskania
swoich pieniędzy?!), po drugie instytucja C (jak można próbować odzyskiwać dług
i na tyn zarabiać?!).
Kto ten artykuł pisał? Czy ta osoba jest tak głupia, że rzeczywiście tak uważa?
Co to za argumenty, że teraz szpital nie może przeprowadzać niektórych
zabiegów, czy że chorzy leżą w gorszych warunkach?! Czy to znaczy, że dłużnik
nie ma się domagać zwrotu SWOICH pieniędzy?
A przecież są konkretni winni! Czyli zarządzający szpitalem. Jeśli szpital jest
dobrze wyposarzony i - gdyby nie problemy finansowe - mógłby dobrze działać,
jego właściciele (samorząd jak sądzę) powinni wyciągnąć surowe konsekwencje
wobec sprawców zaniedbania, a nie oburzać się na to, że kotś się domaga
sprawiedliwości.
A jeśli winien jest nie zarząd (lub nie tylko on), ale także samorządowcy
odpowiedzialni za finanse - to mamy w końcu prokuraturę!