Dodaj do ulubionych

mówisz Kraków - myślisz...

21.05.02, 18:26
- legenda: smok, Wanda co Niemca nie chciała,
- historia: Kazimierz Wielki, Jagiellonowie, czasy względnej świetności
Państwa,
- święty spokój: Galicja, Franciszek Józef,
- artyści: Młoda Polska, Wyspiański ale i Przybyszewski,
Mrożek i Nobliści,
- kołtuneria,
- Nowa Huta, awans cywilizacyjny małorolnych,
- papież
Co jest w tym mieście ?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: mówisz Kraków - myślisz... 21.05.02, 18:29
      ?? O ile się nie mylę, to Ty już maturę zdałeś? :))) A tę parafrazę majakowską
      to też należy jakoś zinterpretować? ;))
      • inot Re: mówisz Kraków - myślisz... 21.05.02, 18:40
        Zdałem i nawet nie pytaj ile lat temu. Myślę, że Majakowski czuł by się
        zupełnie nieżle gdyby wiedział, że jeszcze ktoś chce go parafrazować w
        dzisiejszych czasach.
        • jottka majakowiana 21.05.02, 19:02
          Ale to nie miał być zdaje się Majakowski od strony krakowskiej parafrazy, tylko
          Kraków od strony dzieła Majakowskiego. W tym drugim wypadku to już chyba nie ta
          epoka :)))
          • muzaaa Re: mowie Krakow; mysle... 21.05.02, 19:11
            "Sex, drugs and... music"
            • inot Re: mowie Krakow; mysle... 21.05.02, 19:26
              a dokładnie: "rock and roll"
              • muzaaa Re: mowie Krakow; mysle... 21.05.02, 19:30
                Miedzy innymi moze byc i rock and roll:)
    • Gość: bonzaj Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.krakow.pl 22.05.02, 15:26
      ...pyszny
      :)
      • starykon Re: mówisz Kraków - myślisz... 22.05.02, 15:48
        A co mam myślec?
        Oczywiście babcia, dziadek, mama, tata.
        Stary dom. Stare smieci.
        Potem szybko dodaje i...
        Właściwie to nigdy nie mówię Kraków i dopiero potem myślę.
        Może nigdy na tak długo nie wyjechałem?
        Najdłużej to było dziewięć miesięcy...
        starykon
        • Gość: Batiuk Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: 2.4.STABLE* / *.dau.citynet.pl 22.05.02, 21:36
          Nigdy nie sadzilem, ze moge tak bardzo tesknic za tym miastem, lecz gdy bylem
          ponad rok w USA, pod koniec pobytu, siedzac przed obrazem rynku w kamerze
          internetowej, potrafilem godzinami odswiezac obraz obserwujac
          przemieszczajacych sie ludzi.
          Krakow mimo wszystkich swoich wad to po prostu ojczyzna. Nie ma miejsca na
          swiecie gdzie czulbym sie tak dobrze.
          • muzaaa Re: Batiuk 22.05.02, 21:46
            Cos w tym jest co mowisz. Ciekawa jestem jak dlugo Prokocim nie byl w Krakowie.
            Ja w lipcu bede obchodzic rocznice dwoch lat. Tez mi teskno.
            • skks Re: Batiuk 23.05.02, 00:44
              Wyobraźcie sobie, że nigdy nie wyjechałen z Polski na dłużej niż 24h.
              A Kraków to opuszczam pod karą.:))
              A nie jestem sentymentalny. Lecz lubię łazic po Krakowie , nawet bez celu i na
              trzeźwo. Zawsze zobacze cóś ciekawego np. Wawel z forsycjami, oswietlonymi
              żółtym swiatłem, Plac Mariacki - po remoncie/ b. mi się podoba/ i tysiąc innych.
              :-))) skks
              • inot Re: Batiuk 23.05.02, 08:21
                Ponad 20 lat temu postawiłem na to miasto za namową żony - rodowitej
                Krakowianki . W tamtych, też trudnych czasach, miałem możliwość zamieszkania
                gdzie indziej. Dziś mogę powiedzieć, że wybór był jedynie słuszny. Dlatego, gdy
                mnie najdzie chwila refleksji to tak sobie myślę, że jestem szczęściarzem. Bo
                tyle rzeczy mi się w życiu udało. I ta decyzja...
                Kraków dla mnie istnieje bez turystów i tego zgiełku. Tylko ja i On. Tyle już
                na ten temat napisano. Dwa lata temu, po ciężkiej chorobie, spragniony Krakowa
                wybrałem się na dłuższy rekonesans. Obszedłem go swoją trasą aby wylądować...
                no jak myślicie gdzie? Na Kazimierzu. Piwo na maszynie do szycia. W tak krótkim
                czasie zaliczyłem i salony Starego Miasta i małomiasteczkowość Kazimierza, z
                sikajcym w bramie lumpem.
                Mówi się, że kocha się "nie za coś tylko mimo czegoś". Ja kocham Kraków, mimo
                tego co zobaczyłem i poczułem w tej bramie...
                • m.in Re: Batiuk 23.05.02, 12:33
                  łał, ale poetycko się zrobiło :) własnie to jest to, czego nie czuje nikt, kto
                  dłużej nie pomieszkał w Krakowie i (warunek sine qua non)nie spróbował poczuć
                  Krakowa. Wyobrażacie sobie, ze kiedyś pracowałem z dziewczyną (z huty, chyba z
                  2 pułku), która na Straszewskiego spytała sie mnie, która to Szewska???
                  dziewczyna po szkole średniej! mieszkałem jakiś czas w Wawie, ale co chwila
                  musiałem wracać - dla higieny psychicznej, dla nocnego spaceru, mrocznego
                  Kazimierza, Błoń we mgle i tetniącej Szewskiej, dla brudnego stołu w Jemiole i
                  zlewającego cały świat barmana singerowego. I teraz już siedze i nigdzie się
                  nie ruszę!
                  m.in BEZ KROPKI NA KOŃCU
                  • Gość: Batiuk Re: Batiuk IP: 2.4.STABLE* / *.dau.citynet.pl 23.05.02, 13:45
                    Apropos huty. To jest fenomen, niby dzielnica Krakowa, a ludzie czasem latami
                    nie bywaja w centrum miasta, wycieczka do centrum to conajmniej jak wyprawa na
                    drugi koniec Polski. RZeczywiście nie znaja podstawowych ulic. Znalem kiedys
                    kobiete, ktra 10 lat nie byla w 'Krakowie', a na moje zdziwienie odpowiedziala
                    pytaniem: "a po co mam tam jezdzic? Przeciez my tu wszystko mamy!".
                    Nie wiecie co tracicie! A z reszta moze i dobrze...
                    • Gość: JoeK Myslisz Krakow... IP: *.rdu.bellsouth.net 23.05.02, 16:46
                      Spedzilem u was najlepsze lata mego zycia podczas studiow. Mieszkam od lat poza
                      krajem.
                      Pamietam pierwszy powrot do Krakowa po 15 lat. Szedlem z dworca do Kosciola
                      Mariackiego Plantami i Florianska i plakalem ze szczescia, patrzyli sie na mnie
                      jak ma durnia a ja szedlem, lez nie obcieralem...
                      • Gość: PROKOCIM Re: Myslisz Krakow... IP: *.client.attbi.com 23.05.02, 16:49
                        A gdzie mieszkasz?
    • Gość: andr Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.lubliniec.sdi.tpnet.pl 23.05.02, 20:07
      Kazimierz, Singer, Jazz...
      i artystyczna cyganeria
      • Gość: andzia Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.abo.wanadoo.fr 24.05.02, 13:25
        wstretne koncerty "rockowe" na Starym Rynku.
        Brod, papiery , puszki po piwie i tabuny podchmielonych
        dresiarzy.Zepsuty i spacer i wieczor.
        • m.in Re: mówisz Kraków - myślisz... 24.05.02, 13:26
          żegnam ozięble
        • Gość: peteen Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 17:53
          i to z francji tak wyraźnie widać ?
        • mikolaj7 Re: mówisz Kraków - myślisz... 24.05.02, 19:00
          Gość portalu: andzia napisał(a):

          > wstretne koncerty "rockowe" na Starym Rynku.
          > Brod, papiery , puszki po piwie i tabuny podchmielonych
          > dresiarzy.Zepsuty i spacer i wieczor.

          no wiesz... owszem czesto sa podchmieleni wtedy, ale o
          dziwo jest bezpieczniej niz w normalne dni - kiedy byly
          juwenalia i wiele osob pilo na ulicy naprawde nie bylo burd,
          tak jak przy koncertach. mowie oczywiscie o centrum.
          jedyne co moze przeszkadzac to czasem zbyt glosna
          muzyka albo w ogole poziom tego, co pokazuja na rynku
          (jakies kapele ludowe, czy takie glupoty jak dzisiaj)
    • borys-krakow Re: mówisz Kraków - myślisz... 24.05.02, 13:34
      Właściciele mieszkań zdzierający kasę od najemców.
      Fajny widok od Konopnickiej na Wawel.
      • kuba203 Re: mówisz Kraków - myślisz... 24.05.02, 13:38
        borys-krakow napisał(a):

        > Właściciele mieszkań zdzierający kasę od najemców.

        Hmmm, drugi Kamień?
        • jottka co do wątku 24.05.02, 19:12
          Wiecie co, wątek - jak rozumiem - polega na dopisywaniu wolnych skojarzeń do
          tytułowego zdania. Czarnych, białych i wszelakich. A z lektury postów wynika,
          że tak naprawdę dozwolone są li i jedynie nieco ckliwe laurki. Innym
          natychmiast wskażemy, gdzie ich miejsce.

          To było inaczej pytanie formułować - jakie miasto jest najpiękniejsze i
          dlaczego Kraków? ;)))
          • mikolaj7 Re: co do wątku 24.05.02, 19:15
            a Ty jak mowisz Krakow yslisz, o tym o czym mowil
            separatsyta, czy moze szukasz milych skojarzen?

            smialo, smailo, mow co myslisz o Krakowie, my nie gryziemy
            :)))
            • jottka Re: co do wątku 24.05.02, 19:19
              Mikołaj, Ty jesteś męczący, Ty się albo składania dowodów, albo deklaracji
              domagasz. Ty myślisz, że jak już raz z ukochanego heimatu wyjechałam, to bym tu
              siedziała, gdyby mi nie odpowiadało? :)))
              • mikolaj7 Re: co do wątku 24.05.02, 19:29
                jottka napisał(a):

                > Mikołaj, Ty jesteś męczący,

                tak wlasnie zastanaiwam sie jak czesto sie z Toba mecze i
                moge powiedziec to samo ! :)))


                Ty się albo składania dowodów, albo deklaracji
                > domagasz. Ty myślisz, że jak już raz z ukochanego heimatu wyjechałam, to bym tu
                >
                > siedziała, gdyby mi nie odpowiadało? :)))

                a no wlasnie, wiec jednak odpowiada (nie bede dociekal, czy
                bardziej niz na gorze, ale na pewno tak :)... wiec nie born
                tych, ktorym nie odpowiada ! to niemozlwie, zeby komus
                Krakow kojarzyl sie z piciem przy okazji koncertow
                rockowych, skoro mieszka tu 7 dni w tygodniu. jeden spacer
                nie moze zmienic pogladu na cale miasto !
                • jottka Re: co do wątku 24.05.02, 19:42
                  Wiesz co, my się chyba nie rozumiemy. Mnie nie chodziło o to, czy komuś
                  odpowiada Kraków czy nie, tylko o pozornie dyskusyjny charakter wątku. Jest
                  laurkowy i służy głównie zbiorowemu wzruszaniu się nad kilkoma znanymi
                  obrazkami - Kazimierz o zmierzchu, Rynek w dzień, o cudownie gruchających
                  gołębiach jakoś nikt nie pisał.. ;)))

                  Tak np. ten kawałek o wysokich cenach najmu nie jest niezgodny z prawdą, o ile
                  mogę sądzić z własnych doświadczeń, ale nie pasuje do oleodruku, więc został
                  przyjęty kąśliwie. To samo z imprezami na Rynku. Jakby tak więcej osób napisało
                  o swoich wrażeniach, które niekoniecznie są związane ze standardowymi
                  uniesieniami, to mógłby ciekawszy wątek wyjść.

                  Czy na przykład ktoś napisał, że Kraków kojarzy mu się z tą cholerną
                  Jagiellonką, gdzie na głupią książkę mogę czekać latami, bo pan profesor sobie
                  ją pożyczył pół wieku temu i do tej pory trzyma, bo tak mu się podoba?!!! :((
                  • mikolaj7 Re: co do wątku 24.05.02, 19:47
                    odprez sie i opowiedz nam o swoich przykrych
                    doswiadczeniach z Krakowem... czy to tylko Tobie sie
                    zdarza, czy moze zauwazylas wsrod ludzi ze swojego
                    otoczenia wiecej takich problemow? a moze to wyraz
                    tesknoty za Szczecinem? czy dobrze sypiasz w nocy? a
                    moze pracujesz za dlugo? :))))

                    naogladalem sie rodziny soprano ;)
                    • jottka Re: co do wątku 24.05.02, 19:54
                      Mikołaj, litości. Raz jeszcze powtórzę - nie chodzi mi o wypisywanie, że świat,
                      Kraków czy mamusia mnie skrzywdzili, wyraziłam swą opinię nt. wątku laurkowego.
                      Nie interesuje mnie laurka jako taka, powielana po raz kolejny, bo dostarcza li
                      i jedynie miłych wrażeń naskórkowych. Pławimy się we wzajemnym samozadowoleniu
                      i tyle. Nudno, proszpana.

                      Gdyby ktoś napisał, że ubóstwia Kraków, bo te krowy, które jego babcia pasała
                      nad Rudawą, to jest coś, czego do końca życia nie zapomni, bo go jedna kopnęła,
                      to by było właśnie to, czego pożądam :))) A nie skrzyżowanie papieża z
                      Mrożkiem, Kazimierza z gołębiem, czy hejnału z obwarzankiem.
                      • mikolaj7 Ubostwiam Krakow... 24.05.02, 20:08
                        ... jedna z krow moje j babci kopnela mnie keidys na rudawa
                        jak sie pasla! ale wrazenia byly :D

                        > Mikołaj, litości.

                        hehe, to niesamowite, ze ktorys juz dzien z rzedu
                        potrafimy sami na tym forum dykutowac o takich
                        'inteliegntnych' rzeczach ;)))


                        Raz jeszcze powtórzę - nie chodzi mi o wypisywanie, że
                        świat,
                        >
                        > Kraków czy mamusia mnie skrzywdzili, wyraziłam swą opinię nt. wątku laurkowego.

                        aha! ale jednak go nie akceptujesz? czyli nie akceptujac
                        etgo watku nie akceptujesz tez wielu stron Krakowa ! hehe


                        >
                        > Nie interesuje mnie laurka jako taka, powielana po raz kolejny, bo dostarcza li
                        >
                        > i jedynie miłych wrażeń naskórkowych. Pławimy się we wzajemnym samozadowoleniu
                        > i tyle. Nudno, proszpana.

                        typowo psze pani :)))
                      • muzaaa Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:14
                        Jottka:) nie zauwazylas jeszcze, ze wiekszosc ludzi urodzonych w tym miescie i
                        zyjacych tu ma raczej balwochwalczy stosunek do Krakowa? Nikt nikogo nie zmusza
                        do wpisywania wylacznie milusich skojarzen. Wydaje mi sie ze kazdy pisze co
                        mysli. Tak przynajmniej zalecal inot...


                        • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:17
                          muzaaa napisał(a):

                          > Jottka:) nie zauwazylas jeszcze, ze wiekszosc ludzi urodzonych w tym miescie i
                          > zyjacych tu ma raczej balwochwalczy stosunek do Krakowa? Nikt nikogo nie zmusza
                          >
                          > do wpisywania wylacznie milusich skojarzen. Wydaje mi sie ze kazdy pisze co
                          > mysli. Tak przynajmniej zalecal inot...
                          >
                          >
                          >

                          co Ty mowisz! tu tylko laurki ! Jottka czuwa ! :)))

                          a krow mi tak przywalila, ze do dzisiaj mam since na biodrze
                          !
                          • muzaaa Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:25
                            Mikolaj to ta krowa to z Twojej historii? Ja to tez pamietam jak taka jedna
                            czarna krowa gonila mnie na polu. Nie bylo to w Krakowie, ale na wsi i nie
                            zmienia to faktu ze mialam szok na nastepne pare lat.
                            Naprawde masz siniak? Nie przesadzaj, cialo ludzkie ma duze mozliwosci...
                            zapomnialam slowa...
                            • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:36
                              muzaaa napisał(a):

                              > Mikolaj to ta krowa to z Twojej historii? Ja to tez pamietam jak taka jedna
                              > czarna krowa gonila mnie na polu. Nie bylo to w Krakowie, ale na wsi i nie
                              > zmienia to faktu ze mialam szok na nastepne pare lat.
                              > Naprawde masz siniak? Nie przesadzaj, cialo ludzkie ma duze mozliwosci...
                              > zapomnialam slowa...

                              15cm podkowa odbita na krzyzu! jak tatuaz :D

                              dobrze, ze mi jottka o niej przypomniala ! :)))
                              • jottka Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:39
                                mikolaj7 napisał(a):


                                > 15cm podkowa odbita na krzyzu! jak tatuaz :D


                                Mikołaj, jak po krowie masz ślady podków, to to się rzeczywiście do księgi
                                Guinessa nadaje :)))

                                • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:42
                                  jottka napisał(a):

                                  > mikolaj7 napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > > 15cm podkowa odbita na krzyzu! jak tatuaz :D
                                  >
                                  >
                                  > Mikołaj, jak po krowie masz ślady podków, to to się rzeczywiście do księgi
                                  > Guinessa nadaje :)))
                                  >

                                  moze to sa racice...
                        • jottka Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:28
                          Nie zauważyłam, żeby większość znanych mi krakusów z urodzenia i zamieszkania
                          miała bałwochwalczy stosunek do Krakowa, raczej są jak ludzie wszędzie na
                          Ziemi, za pewne rzeczy lubią swoje miasto, za inne nie. Tyle, że nie o te
                          deklarowane uczucia do iksa czy igreka mi chodzi.

                          Chodzi mi o tę niezłomną pewność, z jaką mogę opowiedzieć bez czytania ten czy
                          podobne wątki w Warszawie czy Krakowie. Rzecz jasna, że papież, że Mrożek, że
                          hejnał, że Sukiennice, nikt im uroku nie odmawia. Jak to Słonimski bodaj pisał,
                          niewątpliwą jest prawdą, że każdy człowiek ma nos, tylko jaki sens w jej
                          namaszczonym powtarzaniu?

                          Ciekawiej jest, jak się człowiek próbuje doskrobać do rzeczy dotąd
                          niepowiedzianych, niezależnie od tego, czy one dobre, czy złe :)))
                          • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:35
                            jottka napisał(a):

                            > Nie zauważyłam, żeby większość znanych mi krakusów z urodzenia i zamieszkania
                            > miała bałwochwalczy stosunek do Krakowa, raczej są jak ludzie wszędzie na
                            > Ziemi, za pewne rzeczy lubią swoje miasto, za inne nie. Tyle, że nie o te
                            > deklarowane uczucia do iksa czy igreka mi chodzi.
                            >
                            > Chodzi mi o tę niezłomną pewność, z jaką mogę opowiedzieć bez czytania ten czy
                            > podobne wątki w Warszawie czy Krakowie. Rzecz jasna, że papież, że Mrożek, że
                            > hejnał, że Sukiennice, nikt im uroku nie odmawia. Jak to Słonimski bodaj pisał,
                            >
                            > niewątpliwą jest prawdą, że każdy człowiek ma nos, tylko jaki sens w jej
                            > namaszczonym powtarzaniu?
                            >
                            > Ciekawiej jest, jak się człowiek próbuje doskrobać do rzeczy dotąd
                            > niepowiedzianych, niezależnie od tego, czy one dobre, czy złe :)))

                            jak bylem maly to wpadlem u bbaci w roze i wyladowalem w
                            szpitalu. tego samego dnia moj mlodszy bart dostal
                            przepukliny i oboje wyladowalismy wtym samym szpitalu,
                            pielegniarka sie zdziwila troche :)))

                            naprawde. i za to lubie krakow :D
                          • muzaaa Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:41
                            Po prostu inot zapodal, ludzie rzucaja jakies mysli. Nie wiem dokladnie jottka
                            o co Ci chodzi. Uwazasz, ze sie ludzie tutaj powtarzaja? Niech robia co chca,
                            czasami to nawet w najlepszych zwiazkach komus sie zdarzy opowiedziec historie
                            ktorys raz z kolei. Czy ucinasz tego kogos mowiac: "eeee mowiles to juz"?:) Ja
                            tego nie robie, nie wiem dlaczego, po prostu sluchanie tez jest wielka sztuka.
                            Mozliwe ze najwieksza:))
                            • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:43
                              eee tam, Jottka dyskretnie walczy z gnebiacym jej miasto
                              Krakowem ;)
                            • jottka Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 20:58
                              Mówiąc w największym skrócie - nie wierzę, że wszystkim Kraków wrył się w
                              serce, ponieważ zobaczyli Kazimierz o zmierzchu i gołębie nad miastem. W
                              wypadku pewnej liczby osób jest to możliwe, w wypadku mas nieprawdopodobne.

                              Z tego powodu budzi się we mnie podejrzenie, że część osób chce się po prostu
                              powzruszać publicznie, też fajnie. Ale jakże miło by było poczytać Historie
                              Niezwykłe.

                              A propos zwrotów standardowych - co to znaczy, że sztuka słuchania jest
                              największą ze sztuk? To też ładnie brzmi, a co właściwie ma sugerować? :))
                              • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:05

                                > A propos zwrotów standardowych - co to znaczy, że sztuka słuchania jest
                                > największą ze sztuk? To też ładnie brzmi, a co właściwie ma sugerować? :))

                                ma sugerowac, zebys uwierzyla, ze mam odbita racice
                                krowy z podkowa na krzyzu.
                                • jottka Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:13
                                  No tak właśnie myślałam, że idzie o wzajemne dopieszczanie, a nie dyskusje
                                  poznawcze ;)))

                                  Na razie znikam, ale wrócę, na razie :))
                                  • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:23
                                    jottka napisał(a):

                                    > No tak właśnie myślałam, że idzie o wzajemne dopieszczanie, a nie dyskusje
                                    > poznawcze ;)))

                                    dopieszczanie i dyskusje poznawcze sa ze soba scisle
                                    zwiazane :)))


                                    >
                                    > Na razie znikam, ale wrócę, na razie :))

                                    ja chyba neistey tez qrna bede musial isc. >:///
                                • muzaaa Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:21
                                  Mam na uwadze relacje miedzy ludzmi. Po prostu sluchanie drugiej osoby jest
                                  umiejetnoscia.
                                  A to, ze na forum Krakowa siedza tacy, co to miasto bardzo lubia, to ja juz nie
                                  wiem jaka jest tego przyczyna.
                                  Ja tez nie wierze, ze wszyscy mieszkajacy w tej okolicy sa zakochani w Krakowie
                                  i zyc bez niego nie moga. Wielu z nich po prostu nie ma pomyslu na zycie, albo
                                  mozliwosci wyboru zmiany miejsca zamieszkania. Wielu chcialaby sie wyrwac z
                                  tego miasta gdzie nie mozna przejsc Rynkiem zeby znajomych nie spotkac. Mysli
                                  sobie: "co za wiocha":). Kiedy jednak wyjezdza, lubi wracac na "stare smieci" i
                                  wlasnie wtedy wszystko mu sie dobrze kojarzy bo przezyl tu kawal fajnej
                                  historii (jezeli nie, to mu sie zle kojarzy).
                                  Historie Niezwykle powiadasz. Opowiedz cos, chetnie poslucham, ale przestan
                                  zgrzedzic jak stara baba. Bez urazy jottka:) Stara chyba nie jestes:)
                                  • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:25
                                    > Stara chyba nie jestes:)

                                    no nie wiem! wczoraj podkreslila to pare razy !

                                    moze jottka opowie o swoich przygodach z krowami? :)))
                                    • muzaaa Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:31
                                      Jottka ze swoim protekcjonalnym tonem w kazdym poscie, kreuje siebie
                                      konsekwentnie. Moze to moja nieudolna interpretacja, skrzywia moje o niej
                                      wyobrazenie, ale nic na to nie poradze.
                                      Moze jak opowie jakas Historie Niezwykla, da sie poznac z lepszej strony.
                                      • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 24.05.02, 21:49
                                        hihi, nie dokuczajcie sobie, bez mojego udzialu ;-)

                                        jak Was tu obie zobaczylem, to myslalem, ze zwyciezy
                                        kobeica solidarnosc i zaczniecie sie bronic nawzajem ;-)

                                        au... ale mnie teraz plecy bola... taa... dzisiaj jak bieglem
                                        otworzyla sie blizna po tamtym kopycie i trzeba bylo na
                                        pogotowiu zszywac... :(
                                        • inot Re: mowisz Krakow...myslisz 25.05.02, 13:33
                                          Jottka, ale Ty jesteś dożarta. Ciągle z pretensjami. Czy w życiu prywatnym też
                                          taka jesteś? Mam nadzieję, że nie. Wiesz, ze mnie taki polemista jak z koziej
                                          d..y trąba, nie mogę jednak nie napisać tego co nasunęło mi się po lekturze tej
                                          dyskusji.
                                          Po to utworzono to forum aby tacy jak my mniej lub bardziej udolnie mogli dać
                                          sobie upust temu co myślą w danej chwili, czują, jakie mają poglądy w sprawie,
                                          podzielić się z innymi tym "co im w duszy gra" (cytuję za jedną z dyskutantek).
                                          I tylko tyle. Nie jest to przecież sprawa wysublimowanych dyskusji naukowych o
                                          wyższości czegoś nad czym. Moim prawem jest wywołać taki wątek jaki mi się
                                          podoba, wzruszyć się publicznie, bo mi się tak chciało. Twoim - krytykować,
                                          pouczać, wyszydzać, również... olać sprawę. Ale dziewczyno nie ustawiaj nas i
                                          nie każ nam pisać tego, co chciałabyś usłyszeć. Bo wiesz, że wtedy to już ma
                                          się tocv nijak do jakiejkolwiek dyskusji o czymkolwiek.
                                          Podtrzymuję wszystko co napisałem o Krakowie. O gołębiach nie pisałem, bo z
                                          tego co wiem ani ja ani większość Krakowian ich nie lubi.
                                          Pozdrawiam ciepło wszystkich dyskutantów.
                                          • mikolaj7 Re: mowisz Krakow...myslisz 25.05.02, 16:03
                                            O gołębiach nie pisałem, bo z
                                            > tego co wiem ani ja ani większość Krakowian ich nie lubi.

                                            racja, dozarte bestie, glupie i brudza wszedzie. do krowy
                                            mojej babci sie nie umywaja...
    • Gość: peteen Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 15:49
      nie wiem, czy ktoś juz to napisał wcześniej, nie sprawdzałem całego wątku
      mówisz Kraków - myślisz... Kraków !!!
      ot, co
      :)))
      • Gość: andr Re: mówisz Kraków - myślisz... IP: *.lubliniec.sdi.tpnet.pl 25.05.02, 16:03
        To samo mialem na mysli. To SLOWO mowi samo za siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka